gajwer79
17.04.09, 11:05
Jestem własnie w trakcie ubiegania się o kredyt hipoteczny. Sytuacja
prosta, zdolność ok, kredyt na ok 45% wartości nieruchomości,
dokumenty od developera przejrzyste, jednym słowem czysta sytuacja.
Skądże znowu!!! 2 miesiące mijają odkąd złożyłem wniosek kredytowy
do kilku banków. Po pierwsze banki potrafią kilkakrotnie zmienić
ofertę w trakcie rozpatrywania wniosku, w efekcie odpadły kredyty
walutowe pozostały złotowe z marżami, prowizjami i ratą kredytu
wołająca o pomstę do nieba!!! To wszytko z dnia na dzień się
pogarsza a analitycy tylko żądają kolejnych dziwnych zaświadczeń
odwlekając wydanie decyzji. Sekuracja dla banku??? Jasne!!! Dla
klienta? Bierz co ci dajemy albo won! Oczywiste jest że banki chcą
odbić sobie tanie kredyty jakich udzieliły jeszcze rok temu! Co z
tego że rynek pierwotny potaniał o ok. 20% skoro uzyskanie kredytu
graniczy z cudem a jak już się go uzyska to jest on zbyt drogi! Rok
temu było tak: drogie mieszkanie + tani kredyt, obecnie: tańsze
mieszkanie + bardzo drogi kredyt. Cóż z tego zatem że nieruchomości
tanieją??? i tak przeciętny zjadacz chleba musi się kredytować by
kupić własne M a wtedy zaczyna się Golgota... W ciągu ostanich dwóch
miesiecy przybyło mi na głowie więcej siwych włosów niż w ciągu 30
lat życia...