trymiga
08.05.09, 07:13
Dzień dobry,
mam pewien problem.
jakiś czas temu zdecydowałem się na zakup własnego mieszkania. sprawa była o
tyle prosta że okazja sama wpadła mi w ręce. poszedłem więc do banku, tam
obliczyli w przybliżeniu moją zdolność i wysokość wkładu własnego. zebrałem
wszystkie potrzebne dokumenty i podpisałem umowę przedwstępną, wpłacając
sprzedającemu 10 tys. zł zadatku.
ale do złożenia wniosku, jak to zwykle w tych sytuacjach bywa, konieczna była
opinia rzeczoznawcy.
bank wysłał swojego eksperta w celu fachowej oceny.
i tu zaczynają się schody.
ocena nie wypadła tak dobrze, jak się spodziewaliśmy (choć jego wycena w
przybliżeniu była podobna do ceny sprzedaży mieszkania).
okazał się że mieszkanie wg banku wcale nie jest taką okazyjną opcją i zmienił
wysokość koniecznego wkładu własnego. niby niewiele - o jakieś 12 tys., ale ja
tych pieniędzy nie mam.
właścicielka mieszkania twierdzi że to moja wina i zwrotu zaliczki nie będzie.
zapisy z umowy przedwstępnej (cywilno-prawnej) brzmią:
a) w razie niewykonania umowy przez Kupującego, zadatek przepada na rzecz
sprzedającego.
b) w przypadku nieotrzymania kredytu, zapis w punktu a) nie ma zastosowania, a
zaliczka zostanie zwrócona kupującemu.
Pytanie brzmi: jak w świetle prawa przedstawia się sytuacja?
Czy sprzedający ma prawo zatrzymać zaliczkę?
Czy to ja nie wykonuję warunków umowy, czy bank nie udziela mi kredytu?
__________________
trymiga@interia.pl