Dodaj do ulubionych

Jestem KOTLECIARZEM!

20.09.10, 10:13
I trudno, muszę z tym żyć!
Dlaczego o tym piszę? Spotkałem się ostatnio ( w necie ) z pogardliwym wręcz stosunkiem do ludzi którzy nie gotują i nie jadają światowo. Prostactwo nie próbuje zgłębiać tajników kuchni lankijskiej i północno mandżurskiej, ino te swoje mielone wcina i kiełbachę źre. Ludzi ciemni nie stosują przyprawy garam masala tylko majeranek sypią bez opamiętania, nie odróżnia toto curry indonezyjskiego od malajskiego ( albo odwrotnie ), pomidorową by tylko wcinało. Obraz nędzy i rozpaczy! Przecież jeśli kapusta to tylko kim chi, broń Boże nasza kiszona z kminkiem i cebulką, jeśli wieprzowina to musowo po kantońsku, żeby czasem gulaszu szegedyńskiego nie zrobić albo pieczeni wieprzowej na piwie z kminkiem i papryką, bo to przecież obciach, wiocha i słoma z butów. A czasem nawet ( zgroza! ) to schabowego usmażą i z kartoflami i z kapustą zjedzą!
Trochę ironizuję, ale sporo jest takiego stosunku do naszej codziennej kuchni, zwykłego przeciętnego człowieka. Naoglądałem się ostatnio programów kulinarnych na BBC Lifestyle i widziałem jak tam promują swoje zwyczajne jedzenie - zapiekanki różne pasterskie i wiejskie, jorkszyrskie puddingi, rabarbar z kruszonką i wiele innych. Nawet black puddingu się nie wstydzą!
Dla jasności, bardzo sobie cenię ludzi którzy poszukują smaków po całym świecie i są niespokojnymi kulinarnymi duchami. Oni wprowadzają często świeży ferment i dzięki nim kuchnia się zmienia i udoskonala, tylko proszę, żeby nie traktowali ludzi gotujących tak jak ich mamusia nauczyła, jak ciemnych, nieokrzesanych prostaków, pozbawionych gustu i smaku!
Przecież według tej definicji dziewięćdziesiąt parę procent Włochów jest kotleciarzami, podobno są oni bardzo oporni na światowe nowinki w kuchni i cenią nade wszystko zwyczajna kuchnię swojej mammy. To samo pewnie dotyczyć będzie Hindusów czy Meksykanów, czy jakiejkolwiek innej nacji. Taka tylko różnica, że ICH kuchnie są wyrafinowane i pełne smaków a NASZA prostacka i paskudna. Czy aby czasem nie głównie dlatego, że tamte są ICH, a ta NASZA?
Więcej zrozumienia i tolerancji, mniej wywyższania się. Proszę smile
Obserwuj wątek
    • cipcipkurka Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 10:24
      Rafale, wydaje mi się, że pijesz do pewnej sygnaturki z GP i FK wink

      Sądzę, że problem kotleciarstwa istnieje, ale jest nieco głębszy, niż to zaprezentowałeś. Kotleciarz z zasady neguje wszystko poza kotletami. I właśnie o tę negację, a przez to pogardę, lekceważenie itd. chodzi. Czyli to nie światowi pogardzają kotleciarzami, a kotleciarze światowcami. Oczywiście są i tacy, co tylko suszi i pak choye wcinają, w pogardzie mając kwaszoną i pomidorówkę, ale tym stawiamy ignora i gotujemy dalej.

      A piszę to tylko po to, by Ci się podlizać i powiedzieć, że zainspirowałeś mnie do opanowania kunsztu lepienia kluch kartoflanych. Gulasz już umiem, teraz czas na jakieś dodatki.
      • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 10:36
        Nie CCKurko, akurat teraz nie chodzi mi o GP ani FK. Poruszył mnie krótki wpis na pewnym blogu. Wyczułem w nim dużo nieskrywanej pogardy, może nad interpretuję, może nie, ale musiałem się wypłakać w rękaw wink
        • pani.serwusowa Właśnie się zorientowałam... 20.09.10, 17:14
          Rafale, trzeba było walić wprost, że to o mój blog chodzi. Już wiem skąd Ci się ta garam masala wzięła. Pozostaje mieć nadzieję, że nie chodzi Ci o mój wpis, bo jeśli tak, to niestety nie to miałam na myśli. Ale podejrzewam, że chodzi o jeden z komentarzy.

          Ja nadal utrzymuję, że kotleciarzem nie jesteś, ale sporów wieść nie mam czasu i ochoty. smile
          • 363636r Re: Właśnie się zorientowałam... 21.09.10, 15:40
            Oczywiście nie chodzi o Twój wpis tylko o jeden z komentarzy. Nie chciałem pisać "Ten i ten napisał cóś strasznego" bo po primo: Z całą pewnością nikt nie miał nic złego na myśli i po cóż wprawiać kogoś w zakłopotanie posądzając go o niecne zamiary wywyższania się. Po drugo: polemiczna pasja się we mnie odezwała a, że miałem sporo wolnego czasu więc podyskutować mi się chciało wink.
            A może po prostu poczułem się osobiście dotknięty smile W końcu imbiru w kuchni nie używam, a mleczko kokosowe, jakby mi kto dał, to bym pewnie wypił big_grin.
            Serdecznie pozdrawiamsmile.
      • bene_gesserit Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 13:09
        Ja moze wyjasnie, o co chodzi w tej nieszczesnej sygnaturce. Otoz pochodzi ona z wątku o tragicznym wieczorze, na ktorym zaproszona para z obrzydzeniem spojrzala na przywiezione przez podrozniczkę specjaly bodaj z Hiszpanii, nadeli sie i zazadali pizzy i herbaty. Czy cos w tym stylu, o ile mnie pamiec nie myli. Kontekst byl, ktorego w sygnaturce nie ma.
        • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 13:13
          Bene, ja to wszystko nie a propos tej sygnaturki.
          Tak mi się zebrało smile.
    • amused.to.death Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 10:29
      Ale czy to nie zbyt dramatyczny post Rafale?
      smile
      No bo przecież po jakimś czasie pobytu na polskim necie wiadomo już, że zawsze się ktoś z powodu czegoś do ciebie przyczepi.
      Bo albo im coś za bardzo czarne, albo za bardzo białe. A jak szare to się okazuje, że to nieodpowiedni odcień szarego...

      Ja tam bardzo lubię polską kuchnię, ale praktycznie tak nie gotuję - za dużo roboty.
      Ale chętnie zjem u kogoś kto ugotuje, tylko dużo ludzi gotować nie umie. I to nie tylko kotletów.
      • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 10:37
        Amused, trzeba trochę dramatyzmu przydać. Zawsze to ciekawiej smile.
    • fettinia Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 10:39
      Ja cie rozumiemsmile
      Ale wcale nie uwazam,ze jestes kotleciarzem.Kotleciarz to ten co nawet nie sprobuje nic innego od przyslowiowego kotleta.A Twoja kuchnia jest roznorodna i bazuje na kuchni polskiejsmile
      Widzisz-Ty sprobowales i stwierdziles-to nie moja bajka-a kotleciarz nawet takiej mysli do siebie nie dopusci bo niebig_grin
      ps-szczerze mowiac mnie tez najwygodniej jest gotowac "po polsku"-owszem czasem sie skusze na jakies eksperymenty,ale rowniez w granicach rozsadkusmile
      Inna sprawa-egzotyczne potrawy najlepiej sprobowac u zrodel i ewentualnie mozna probowac odtworzyc smak.Ja nigdy nie bylam w egzotycznych krajach dlatego nawet sie nie zabieram za jakies ichnie wymyslne potrawy bo nie wiem jak toto smakuje w oryginalebig_grin
      • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 11:16
        W jednej kwestii, Fetti, absolutnie się z Tobą zgadzam. Potraw z krain dalekich a egzotycznych powinno się próbować u źródeł. Inaczej, korzystając tylko z przepisu i produktów, będących najczęściej tylko namiastkami oryginalnych ugotujemy pewnie coś baaaardzo dalekiego od pierwowzoru. Na przykład, nie mając dostępu do świeżych owoców morza nie wysilam się na ich gotowanie. Poza tym patrz punkt pierwszy - nigdy nie jadłem oryginalnych potraw, więc nawet nie wiedziałbym do czego dążyć. A śledzie mam, tradycję ich przygotowywania znam to i jem smile.
        • bene_gesserit Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 13:13
          363636r napisał:

          > W jednej kwestii, Fetti, absolutnie się z Tobą zgadzam. Potraw z krain dalekich
          > a egzotycznych powinno się próbować u źródeł. Inaczej, korzystając tylko z prz
          > episu i produktów, będących najczęściej tylko namiastkami oryginalnych ugotujem
          > y pewnie coś baaaardzo dalekiego od pierwowzoru.

          Nie zgadzam sie.
          Tzn tak - ugotujemy cos dalekiego od oryginalu. Co nie znaczy, ze malezyjska slodycz czy pakistanski eintopf 'przetlumaczone' na polskie gotowanie beda niesmaczne. Malezyjczyk i Pakistanczyk pewnie nie poznaliby takiego dania, ale moze byc ono pyszne. A przy tym inne od tego, co sie je na codzien.
          • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 14:03
            I ty masz rację, Bene, że zacytuję jednego rabina do którego przyszło dwóch Żydów prosząc o rozstrzygnięcie sporu. Na co uczeń rabbiego wykrzyknął "Przecież nie mogą mieć racji obydwaj jednocześnie" - "Masz rację" odparł uczony starzec smile.
    • pani.serwusowa Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 10:58
      Eee tam, Rafał. To o całokształt chodzi, a nie o jedzenie kotleta, czy nieużywanie garam masali (cóż takiego egzotycznego w niej jest? to przecież mieszanka pospolitych, znanych u nas przypraw, nie wynosi jej to na światowe salony kulinarne). Kotleciarstwo wybiega dużo dalej niż same kulinaria. To swoisty rodzaj nietolerancji, braku chęci na poznawanie nowych rzeczy. Wielokrotnie pisałeś, że sam może nie ugotujesz, ale poczęstowany chętnie być spróbował. Otóż kotleciarz by nie spróbował i się oburzył, że nie podano tego, co on zna u lubi. smile Gdzie Ci tam do kotleciarstwa. wink
      • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 11:08
        Ale ja właśnie apeluję o uszanowanie i zrozumienie ludzi o bardzo konserwatywnych i nienaruszalnych gustach kulinarnych. Oni stanowią olbrzymią większość wszystkich społeczeństw i tak musi być. I nic w tym złego.
        A garam masala to tak z brzegu mi się wzięło, nazwa brzmi egzotycznie i tyle. A tak właściwie to ja nie mam pojęcia co to jest garam masala smile. Jednak kotleciarz ze mnie wyłazi wink.
        • bene_gesserit Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 13:20
          363636r napisał:

          > Ale ja właśnie apeluję o uszanowanie i zrozumienie ludzi o bardzo konserwatywny
          > ch i nienaruszalnych gustach kulinarnych. Oni stanowią olbrzymią większość wszy
          > stkich społeczeństw i tak musi być. I nic w tym złego.

          A ja apeluje o brak szacunku tongue_out
          Gdyby tacy zamieszkiwaliby na teranach obecnych Wloszech, Portugalii i Hiszpanii, swiat zapewne odkrylby pomidory o wiele pozniej, albo wręcz dopiero teraz (i kosztowalyby fortunę).
          Nie mowiac juz o tych ze smialych i zadnych nowych kulinarnych wrazen Polakach, ktorzy uznali, ze czasem zamiast jagiel warto zjesc kasze gryczaną albo ziemniaczki. I kalafiory, paprykę, melony, arbuzy, pory oraz musztardę, gałkę muszkatałowa, cynamon, pieprz...
          • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 13:34
            Bene, zmiany w kuchni zachodzą wolno, z pokolenia na pokolenie i pewnie napędzają je jednostki ciekawe świata, chociaż przyczyny bywają różne, także bieda i przypadek. Jednak, podejrzewam, w każdej epoce i w każdym miejscu na świecie większość społeczeństwa stanowią kuchenni konserwatyści, zgodnie z zasada "czym skorupka za młodu...", a tylko niektórym pociągają nowe smaki.
            Zresztą bardzo wielu ludzi wybitnych, intelektualistów, artystów i innych takich jest kulinarnymi abnegatami. Tylko niewielka część populacji jest zainteresowana wywracaniem kulinarnego świata do góry nogami smile.
            • bene_gesserit Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 14:40
              363636r napisał:

              > Bene, zmiany w kuchni zachodzą wolno, z pokolenia na pokolenie i pewnie napędza
              > ją je jednostki ciekawe świata, chociaż przyczyny bywają różne, także bieda i p
              > rzypadek. Jednak, podejrzewam, w każdej epoce i w każdym miejscu na świecie wię
              > kszość społeczeństwa stanowią kuchenni konserwatyści, zgodnie z zasada "czym sk
              > orupka za młodu...", a tylko niektórym pociągają nowe smaki.

              Nie smile

              Jest taki popularny model osobowosci, nazywa sie Wielka Piątka. Ona dzieli osobowosc na piec glownych grup:
              * neurotyczność (vs stałość emocjonalna) – odzwierciedlającą przystosowanie emocjonalne versus emocjonalne niezrównoważenie; skłonność do przeżywania negatywnych emocji (strachu, zmieszania, gniewu, poczucia winy) oraz podatność na stres psychologiczny
              * ekstrawersję (vs introwersja) – która odnosi się do jakości i ilości interakcji społecznych oraz poziomu aktywności, energii, a także zdolności do doświadczania pozytywnych emocji
              * otwartość na doświadczenie – wskazującą na tendencję do pozytywnego wartościowania doświadczeń życiowych, tolerancję na nowość i ciekawość poznawczą ugodowość (vs antagonizm) – opisującą nastawienie do innych ludzi (pozytywne versus negatywne) przejawiające się w altruizmie versus antagonizmie
              * sumienność (vs nieukierunkowanie) – która oddaje stopień zorganizowania, wytrwałości i motywacji jednostki w działaniach zorientowanych na cel


              Wytluscilam ten punkt, ktory (o ile wynik jest skrajny na plus) jest odpowiedzialny i za wielką chęc na nowe smaki i niezwykle polaczenia i za odkrywanie lądów oraz samobojcze wyprawy w dorzecze Amazonki. Co komu bardziej pasuje to juz raczej kwestia temperamentu.

              Ale generalnie badania tych skladnikow osobowosci rozkladaja sie wg krzywej Gaussa, tzn malo jest osob, ktore maja wyniki skrajne, duzo tych, ktorzy mają sredniawe i najwiecej tych, ktorzy mają srednie.

              > Zresztą bardzo wielu ludzi wybitnych, intelektualistów, artystów i innych takic
              > h jest kulinarnymi abnegatami. Tylko niewielka część populacji jest zainteresow
              > ana wywracaniem kulinarnego świata do góry nogami smile.

              Jesli kogos napędza pasja, ktora jest glowna trescia jego zycia, to zapomina nie tylko o jedzeniu, ale i spaniu, seksie oraz niekiedy rowniez higienie osobistej. To z kolei wyjasnia psychologia tworczosci. Ale to nie oznacza, ze Oga Boznanska, Sklodowska-Curie czy inny Platon to kotleciarze.
              • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 14:53
                Bene, jak nie jak tak! Myślę, że właśnie ta "sredniacza" większość z całej góry krzywej Gaussa przejawia bardzo "średnią" ciekawość nowościami kulinarnymi i w opinii ludzi traktujących gotowanie i jedzenie jak pasję czy hobby to są stuprocentowi, niereformowalni kotleciarze.
                Znam człowieka który ma umysł niesamowicie lotny, w małym palcu ma informatykę, interesuje się fotografią, literaturą, sztuką, generalnie ciekawy świata, chłonny umysł, a mógłby żyć na bułkach i parówkach. Co zresztą często robi. Kotleciarz?
                Brak definicji, a pogarda dla kotleciarstwa zostaje smile.
                • alinka_li Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 15:05
                  Popieram w 100% Podpisuję się i prawą i lewa ręką! Wkurza mnie wartościowanie czy ocenianie ludzi poprzez ich stosunek do jedzenia. Bo brak ciekawości nowych smaków = brak ciekawości nowego, czyli brzydko mówiąc ograniczenie umysłowe? Bzdura, bzdura, bzdura! Piszę skrótami, ale mam nadzieję, że wiadomo o co mi chodzi.
                  No też mnie emocje wzięłysmile Ale to dlatego, że przypomniał mi się wątek z FK poruszający ten temat. No i miło, ze ktoś ma taki sam pogląd na tą sprawęsmile
                  • bene_gesserit Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 15:18
                    Wartosciowanie moze wkurzac kazdego, ale imho nie ma osoby, ktora bylaby od niego wolna. Tak dzialamy po prostu, tak jest zbudowany aparat poznawczy itd itd. Kazdy wartosciuje, tylko dla jednych liczy sie wyglad, inni skupiaja sie bardziej na wartosciach okoloreligijnych, jeszcze inni cenia sobie najbardziej tych, ktorzy tak jak oni marza o domku z basenem wielkosci olimpijskiego i dwoch wypasionych furach, a dla kolejnych wazne jest ile i jakich przypraw kto ma w domu i czy da sie z nim pogadac o roznicach miedzy gatunkami pomidorow.
                    • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 15:21
                      To na pewno Bene, ale od wartościowania do wywyższania się i wzgardy daleka droga.
                      • bene_gesserit Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 16:43
                        Przeciez to oczywiste, ale opozycja 'bycie niekotleciarzem i bycie szanowanym' i 'bycie kotleciarzem i bycie w pogardzie' jest falszywa. To znaczy brzydko jest pogardzac kimkolwiek, kto ma inne upodobania, styl zycia itd niz my, to przeciez jest jasne jak slonce, a przeciez nie rozmawiamy o tym, czy woda jest mokra.
                • ewa9717 Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 15:05
                  A dlaczego miałabym się przejmować pogardą kogoś, kogo nawet nie znam, kto uważa się za swiatowca, bo jada teraz na przykład po włosku, a za chwilę (bo bedzie topowo) np. po serbołużycku?
                  JESTEM KOTLECIARĄ!!!!! Uwielbiam MIELONE!!!! Schabowe zresztą też, co wcale nie przeszkadza w jedzeniu i lubieniu NIEKTÓRYCH potraw z róznych kuchni.
                  A na koniec coś, co mnie zupełnie dyskredytuje: kawior najbardziej mi smakuje na chlebie ze smalcem! Takim ze skwarkami wink
                  • bene_gesserit Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 15:19
                    Wykuluj.
                    Kotleciarz to nie jest ten, kto lubi kotlety.
                    • ewa9717 Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 15:31
                      bene_gesserit napisała:

                      > Wykuluj.
                      > Kotleciarz to nie jest ten, kto lubi kotlety.
                      Piwosz lubi piwo, kawosz -kawę, kotleciarz - kotlety, a kartoflarz - kartofle. Ja jestem kotleciarą i kartoflarą od stóp do głów.
                      Każdemu słówku można nadać dodatkowe pogardliwe znaczenie. A w tym sporze idzie raczej o pewien brak obycia cechujący się postawą "czego chłop nie widział [ w znaczeniu: nie zetknął się wcześniej], tego chłop nie zje".
                      Fetti, przypomnij, jak to było po śląsku? Soroń?
                      • bene_gesserit Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 16:44
                        Yhyyyyy.
                • bene_gesserit Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 15:10
                  363636r napisał:

                  > Bene, jak nie jak tak! Myślę, że właśnie ta "sredniacza" większość z całej góry
                  > krzywej Gaussa przejawia bardzo "średnią" ciekawość nowościami kulinarnymi i w
                  > opinii ludzi traktujących gotowanie i jedzenie jak pasję czy hobby to są stupr
                  > ocentowi, niereformowalni kotleciarze.

                  No wlasnie sredniaki pod wzgledem otwartosci nie beda przekopywac internetu ani podejrzanch hurtowni na zakazanych rubiezach w poszukiwaniu TEJ przyprawy, ale jak sie im ugotuje i pod nos poda, to zjedza ze smakiem i nawet wezmą dokladkę. Sredniacy nie moga byc zamknieci jak ci skrajni z ujemnego konca skali.

                  > Znam człowieka który ma umysł niesamowicie lotny, w małym palcu ma informatykę,
                  > interesuje się fotografią, literaturą, sztuką, generalnie ciekawy świata, chło
                  > nny umysł, a mógłby żyć na bułkach i parówkach. Co zresztą często robi. Kotleci
                  > arz?

                  Kim jest kotleciarz, tresciwie i nader trafnie opisala serwusowa powyzej. (Wypisz-wymaluj osoba z konca skali).
                  Twoj znajomy jest, zdaje sie, rowniez otwarty na doswiadczenia, tylko ze ta otwartosc poszla mu innym kanalikiem. Pisalam juz, ze kwestia, czy osoba ze skrajnego dodatniego konca skali zostanie Krzysztofem Kolumbem, Lucyną Ćwierczakiewiczową czy Curie-Skłodowską to min i glownie kwestia temperamentu. On ma temperament do dlubania i porozumienia z maszynami, a nie czosnkiem i garnkami.
                  Co nie oznacza, ze jesli mu sie ugotuje i poda pod nos aromatyczne pundzabskie curry, to nie pozre tego z wielkim apetytem i nie bedzie prosil o dokladkę, a dalsza jego edukacja zmyslowo-kulinarna nie rozwinie go w kierunku kuchennym. Niekoniecznie wciagnie w gotowanie, ale bez watpienia moze z niego uczynic znawce i okazjonalnego smakosza.

                  > Brak definicji, a pogarda dla kotleciarstwa zostaje smile.

                  Bo kotleciarstwo (to w opisie pani s.) w sytuacjach towarzyskich czesto jest przyczyną nietaktów, ewentualnie infantylnym sposobem na skupienie uwagi towarzystwa na sobie (Jezy je tylko tluczone ziemniaczki, mozecie mu je potluc? I kotleta nie bedzie jadl, bo jest z cebula, a Jezyk nie lubi cebuli, mozemy prosic o sadzone jajko?). W skrajnej formie zreszta kotleciarstwo jest patogenne, imho, chociaz moze wtedy to juz nie jest kotleciarstwo.
                  • 363636r Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 15:19
                    Zatem trza by usiąść i napisać wspólnie definicję satysfakcjonującą wszystkie strony sporu. Ja się jednak nie podejmuję. Na pewno nie na trzeźwowink.
                    • amused.to.death No chyba trzeba 20.09.10, 16:35
                      Bo dla mnie kotleciarstwo to stan umysłu.
                      A Ty nie wydajesz się być kotleciarzem tylko zwolennikiem kuchni polskiej, a to różnica i to duża.

                      Napisałabym więcej, ale zaraz wychodzę na koncert Stingasmile))
                      • bene_gesserit Re: No chyba trzeba 20.09.10, 17:00
                        Wyłuskalam z postu pani s istotę i dołożyłam, co sama uwazam, chociaz jesli pani serwusowa ujela to tak swietnie, to moze ona sama powinna to jakos rozszerzyc:

                        KOTLECIARSTWO - swoisty rodzaj nietolerancji i braku chęci na poznawanie nowych rzeczy. Bezkrytyczne i/lub sztywne przywiązanie do bardzo ograniczonego repertuaru kulinarnego przy jednoczesnym niechętnym (a czasem wrogim i/lub aroganckim) stosunku do nowych potraw, połączeń i smaków (oraz grupy, która je ceni).
    • krysia2000 Re: Jestem KOTLECIARZEM! 20.09.10, 20:53
      Ojojojojoj! Albo mię gowa za bardzo dziś boly, albo komuś przydałaby się zdrowa sesja barbarzyńskiego, kulinarnego BEZCZESZCZENIA.

      Czyli:

      - szatenef do papy razem z kiszonymi ogóreczkami;
      - parówy sopockie i spleśniały święty ogór;
      - jogurt lidlowy z czerwoną cebulą zredukowaną w najdroższym z dostępnych balsamików;

      Toż to tylko i aż żarcie. Spierać powinniśmy się przy stole, w bardzo elegancki i życzliwy sposób, co do kolejności podania, rozłożenia smakowych akcentów, albo wielkości porcji, a nie gdzieś tam tuż pod obrusem przemycać swoje społeczne statusy.

      I kotlety są ok i bruszety z ratatują i kozim serem są ok. I tejkałej potrafi być pyszny, i dzieło życia sauciera w jakimś trzygwiazdkowym chalecie w głębi Alp. Pod jednym wszakże warunkiem: autor zostawił cząstkę siebie w tym daniu. Najlepiej serce.

      Idę se zrobić sodowca do jutrzejszych kanapek ze stiltonem, szpekiem, hydroponiczną sałatą i szklarniowym pomidorem jajowatym. I będzie mi smakować, jak mało co, bo zrobi mi jedzenie ktoś, kto mnie kocha i myśli o mnie nieustannie.

      Ja sama.
      • at.at Re: Jestem KOTLECIARZEM! 22.09.10, 12:22
        Krysia, nic dodać, nic ująć.

        I kotlety są ok i bruszety z ratatują i kozim serem są ok. I tejkałej potrafi b
        > yć pyszny, i dzieło życia sauciera w jakimś trzygwiazdkowym chalecie w głębi Al
        > p. Pod jednym wszakże warunkiem: autor zostawił cząstkę siebie w tym daniu. Naj
        > lepiej serce.

        TAK!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka