tropem_misia1
18.01.09, 23:27
Wtem słyszę kroki smuteczka.
Że to był ON mnie nie zmylił.
Podszedł,cicho się nachylił.
I jak to robią smuteczki
zdmuchnął nadziei świeczki.
Łzy mu wybiegły na spotkanie.
Znał je tak dobrze-czekał na nie.
Chwilę się nimi tyko pobawił,
i na poduszce je zostawił.
Księżyc w nich dojrzał swoje odbicie.
Szepnął:Nie płacz,takie jest życie
patrz kąpię ciebie w moim blasku.
Zapomnisz...kiedy wstaniesz o blasku.
Dobranoc.