liberum_veto
21.08.07, 06:22
Ciekawe, dr Motyka przerzucił się na pisanie o partyzantce polskiej
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070818/plus_minus_a_8.html
Postać Żubryda także dziś wywołuje emocje i budzi pewne
zakłopotanie, czego świadectwem jest pomijanie historii jego
zgrupowania na różnych bieszczadoznawczych konferencjach. Wśród
pojawiających się oskarżeń pod jego adresem jest m.in. sformułowany
jeszcze przez Gerharda zarzut antysemityzmu. Najbardziej
kontrowersyjną akcją oddziału było zabójstwo w czerwcu 1945 r.
rodziny Propperów (ojca i córki). Choć nie możemy być całkowicie
pewni, że zabicie Propperów było dziełem ludzi Żubryda, to
niewątpliwie niechęć do Żydów i oskarżanie ich o współpracę z
komunizmem było wśród nich silnie obecne. Zastępca Żubryda
Mieczysław Kocyłowski w swoich wspomnieniach stwierdził, iż oddział
prowadził walkę z "Sowietami ukrywającymi się pod polskimi mundurami
i naszą rodzimą żydokomunistyczną, stalinowską bandą" (M.
Kocyłowski "Byłem zastępcą Żubryda...", Sanok 1999). Tyle że podobne
poglądy były obecne w wielu oddziałach partyzanckich działających w
różnych regionach Polski. I pomimo to ich dzieje nie są pomijane
milczeniem, lecz poddawane spokojnej analizie.
Być może niechęć do Żubryda u wielu osób wywołuje jego praca w
sanockim UB. Zdaniem niektórych nawet jego ucieczka do podziemia
była ubecką prowokacją. Jednak Żubryd nie był jedynym żołnierzem
wyklętym, który przeszedł podobną drogę. Wystarczy tu przywołać
działającego na Podhalu Józefa Kurasia "Ognia", przez krótki czas
szefa UB w Nowym Targu, którego akcje partyzanckie budzą podobne
kontrowersje. Pomimo to jego postać jest uznawana za symbol
prowadzonej przez mieszkańców Podhala walki o wolność. Podobnie
oddział Żubryda był najaktywniejszym polskim zgrupowaniem
antykomunistycznej partyzantki w Bieszczadach i w Beskidzie Niskim.
Z kolei poparcie mu udzielane przez miejscową ludność dobitnie
pokazuje, po czyjej stronie stały wówczas sympatie bieszczadzkich
Polaków.
(Rzeczpospolita, 18-19 sierpnia 2007 r.)