Dodaj do ulubionych

szowinizm ukraińskiej cerkwi greckokatolickiej

16.05.08, 07:30
Myślę, że ten temat zasługuje na oddzielny wątek
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=79411805&a=79490204
I jeszcze jedna spraw nawiązująca do Stepana Bandery. Był on synem
księdza grekokatolickiego; podobnie było z wieloma innymi
terrorystami-ludobójcami ukraińskimi. I tu mam pytanie: jakimi
chrześcijaninami byli ci księża, że tak podle wychowali swoich
synów?!
Ukraińska Cerkiew grekokatolicka jest tak szowinistyczna, że ten sam
fakt wyklucza ją ze społeczności chrześcijańskiej! A jak dodamy do
tego, że jej arcybiskup Andrej Szeptyćkyj wysłał list do Hitlera
gratulujący mu za sukcesy militarne, to mamy pełny ponury obraz tej
Cerkwi.
Marian Kałuski, Australia
Obserwuj wątek
    • werch Re: szowinizm ukraińskiej cerkwi greckokatolickie 16.05.08, 07:43
      Nie ma innego wyjścia, jak tylko zwrócić się do Watykanu o delegalizację Cerkwi
      Greckokatolickiej!
      Pięknie wpisze się to we współdziałanie uczestników tego forum z Kremlem: Rosja
      też nie lubi tej jakże "szowinistycznej" jednostki religijnej.
      Do dzieła panowie!
      • krouk współdziałanie OUN z Kremlem 16.05.08, 12:31
        werch napisał:
        > Pięknie wpisze się to we współdziałanie uczestników tego forum z
        Kremlem: Rosja
        ------------------------------------------------------------

        Jeśli chodzi o współdziałanie z Kremlem to znacznie większe tradycje
        współpracy a także znacznie większe „zasługi” niż uczestnicy tego
        forum mają ukraińscy nacjonaliści z OUN.

        Ukraiński historyk prof. Jarosław Hrycak pisze bardzo mądrze, że:
        "...ukraińscy nacjonaliści i Kreml, choć się nienawidzili, to w
        pewnych sprawach mieli bardzo zbieżne zdania..."

        Jako przykład zastosowania w praktyce takiego zbieżnego zdania prof.
        Hrycak podaje mordowanie przez jednych i drugich tych Polaków i
        Ukraińców, /często ludzi wybitnych/ którzy dążyli do polsko –
        ukraińskiego pojednania, byli zwolennikami polsko – ukraińskiego
        sojuszu. To piękny przykład współpracy OUN z Kremlem.

        wyborcza.pl/1,76842,5198591,Romantyczny_terrorysta.html?as=2&ias=2&startsz=x
      • mat120 Re: szowinizm ukraińskiej cerkwi greckokatolickie 19.05.08, 19:37
        Ponoc prawdziwy banderass to taki, któremu wszystko co nie po jego
        myśli, kojarzy się z Moskwą, Rosją i NKWD.smile)
        Trudno zaprzeczyc, że ten werch absurdu taki warunek spełnia.
    • wiahor Re: szowinizm ukraińskiej cerkwi greckokatolickie 16.05.08, 09:50
      Niestety w Polsce nie prowadzi sie statystyk dotyczących synów
      księży rzymskokatolickich, więc nie mogę zacytować danych na temat
      ich działalności.
      • preminger Re: szowinizm ukraińskiej cerkwi greckokatolickie 18.05.08, 09:49
        wiahor napisała:

        > Niestety w Polsce nie prowadzi sie statystyk dotyczących synów
        > księży rzymskokatolickich, więc nie mogę zacytować danych na temat
        > ich działalności.


        a gdzie się prowadzi, czy możesz zacytować ?
      • mat120 Re: szowinizm ukraińskiej cerkwi greckokatolickie 19.05.08, 19:34
        Nic nie stoi na przeszkodzie abyś taką statystykę zaczął prowadzic.
        Chętnie tu posłuchamy jak laccy księża a i ich synowie nawoływali
        z ambon do zabijania bliźnich.
        Dawaj!
    • liberum_veto pogańska etyka nienawiści 31.05.08, 07:34
      Nacjonalizm ukraiński ma rodowód greckokatolicki, wielu przywódców
      OUN pochodziło z rodzin księży greckokatolickich. Cerkiew ta nigdy
      nie służyła interesom Polski.
      Hierarchia Kościoła greckokatolickiego znała dokument programowy
      pt. "Nacjonalizm", zbudowany na darwinizmie społecznym. Główne hasło
      brzmiało: "Nacja ponad wszystko". Praca Doncowa była drukowana w
      drukarni o.o. bazylianów. Mimo przyjęcia faszystowskiej ideologii
      przez OUN w 1929 r. porozumienie z Kościołem greckokatolickim
      istniało. Antychrześcijańską "etykę" potępił stanisławowski biskup
      H. Chomyszyn - pisał: "Nacjonalizm wprowadza pogańską etykę
      nienawiści"; nie poparł go metropolita Szeptycki. Czołowym
      działaczem OUN był doktor teologii ks. I. Hrynioch. Do ruchu
      banderowskiego włączyła się znacząca część kleru greckokatolickiego
      w Małopolsce Wschodniej i prawosławnego na Wołyniu. Nieliczni
      duchowni, którzy nie ulegli terrorowi UPA, byli mordowani przez
      banderowską Służbę Bezpeky. Z autopsji wiem, jak silną presję
      wywierano na uczciwych Ukraińców.
      Antypolską atmosferę na Wołyniu tworzyli emisariusze z Małopolski
      Wschodniej wraz z popami. Złowieszczym znakiem zbliżającej się
      tragedii było usypywanie kurhanów, stawianie krzyży, święcenie
      chleba i dzielenie się nim przy śpiewach: "Smert', smert' Lacham".
      (Monika Śladewska: Hierarchowie wobec zbrodni ludobójstwa, Przegląd,
      nr 22 z 1 czerwca 2008 r.)
      • preminger Re: pogańska etyka nienawiści 31.05.08, 08:06
        liberum_veto napisał:

        > Nacjonalizm ukraiński ma rodowód greckokatolicki

        upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/76/1943_malinowski.jpg
        wełebnyj Małynowśky w oczekiwaniu na Franka i Hoffstetera kropi ochotników do SS.


        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1127783,2,4.html
        popi z Komańczy na ruinach bunkra Chrina pod Chryszcztą wrzesien 2007
      • liberum_veto zbrodnia obciąża obie Cerkwie 06.06.08, 07:26
        Po wkroczeniu Niemców do Lwowa w czerwcu 1941 r. metropolita
        Szeptycki w listach wyrażał wdzięczność za oswobodzenie, pisał:
        "Z woli Najpotężniejszego i Najmiłosierniejszego Boga... rozpoczyna
        się nowa era w życiu państwowym, sobornej, samostijnej Ukrainy".
        Wzywał on do odprawienia modłów dziękczynnych za pomyślność
        niemieckiego oręża.
        Kościół greckokatolicki nic nie zrobił, aby zapobiec ludobójstwu
        rozpoczętemu na Wołyniu i Polesiu, kontynuowanemu w Małopolsce
        Wschodniej, a po wojnie w Bieszczadach i na Lubelszczyźnie. We
        wszystkich przypadkach inspiracja szła ze Lwowa.
        Metropolita Szeptycki w "Listach pasterskich" wprawdzie prosił o
        powstrzymanie młodzieży od dokonywania zabójstw, ale nie
        ustosunkował się do planowych, doktrynalnych mordów masowych, które
        były dziełem UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. List z 10
        sierpnia 1943 r. nie docierał na Wołyń, gdzie w tym czasie wielu
        lwowskich grekokatolików dowodziło bandami i w pień wyrzynało polską
        ludność wiejską. Zbrodnia obciąża obie Cerkwie i ich przywódców
        osobiście.
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=13942
      • liberum_veto pogarda dla prawdy historycznej 19.06.08, 06:27
        Stanowisko Cerkwi prawosławnej na Wołyniu wobec mordów dokonanych
        przez OUN-UPA jest jasne, duchowni biorą udział w uroczystościach
        banderowskich, odsłaniają pomniki wzniesione katowi Wołynia -
        Klaczkiwśkiemu.
        Cerkiew greckokatolicka nigdy nie potępiła sprawców udokumentowanej
        zbrodni, nie odniosła się do zbrodniczej ideologii, która
        doprowadziła do eksterminacji kresowych Polaków. Kard. Huzar w
        liście na temat pojednania ("Wołanie z Wołynia" 5.06.2003 r.) winą
        za mordy obciążył niewinny naród ukraiński, z którym mamy się
        pojednać, zrównał winy, a na ostatnim spotkaniu w Pałacu
        Prezydenckim problem przekazał historykom.
        Do pojednania nie dorośli przede wszystkim duchowni greckokatoliccy,
        a także ukraińscy intelektualiści, którzy licząc na niewiedzę,
        tworzą historię na zamówienie. W liście skierowanym do Polaków
        napisali: "Prosimy o wybaczenie tych Polaków, których los złamał
        ukraiński oręż... Wyrażamy żal, że tę broń skierowano przeciwko
        niewinnym ludziom". Słowo "oręż" oznacza narzędzia walki,
        intelektualiści sugerują, że była to jakaś walka, tymczasem
        siekiery, noże, widły i inne narzędzia zbrodni upowcy skierowali
        przeciwko bezbronnym Polakom na całych Kresach Południowo-
        Wschodnich. Nie tylko na Wołyniu, jak podkreślono w liście. Prawdą
        jest, iż oręż 1. Frontu Ukraińskiego odnosił sukcesy w walkach z
        faszyzmem na kierunku berlińskim.
        W pogardzie dla prawdy historycznej kard. Huzarowi sekunduje abp Jan
        Martyniak: nawołuje do pojednania Polaków i Ukraińców, wbrew
        polskiej racji stanu potępia operację "Wisła" i wygłasza poglądy
        zbieżne z propagandą szerzoną przez kontynuatorów OUN.
        Organizacje kresowe, kombatanci, nieliczni historycy walczą o
        pamięć, o ujawnienie rozmiarów banderowskiej superzbrodni, tę walkę
        wspierają też księża, dla których prawda stanowi wartość nadrzędną.
        Wielu z nich gehennę przeżyło w dzieciństwie lub zna z przekazów
        rodzinnych. Cel mamy jeden, dać uczciwą i obiektywną interpretację
        ostatniej "białej plamy" w naszej wspólnej historii Polski i Ukrainy.
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=13942
        • kornilo Re: pogarda dla prawdy historycznej 19.06.08, 07:13
          sumując to co było powołane z inicjatywy i nacisku Polaków do latenizacji
          rusinów, obróciło się przeciwko nim. To tak USA sobie same wyhodowało Osame smile
    • liberum_veto zakłamane ludobójstwo UPA 07.07.08, 17:49
      Ludobójstwo Polaków na Ukrainie skutecznie przytłumiono zbrodnią
      katyńską, tak jakby ofiary zbirów z UPA były mniej godne pamięci niż
      ofiary NKWD. Nie ma państwowych uroczystości ani żałobnych
      nabożeństw za pomordowane z okrucieństwem tortur ofiary ukraińskich
      oprawców.
      Obrzydliwe są rządy wybiórczo traktujące zbrodnie, w imię swoich
      politycznych fobii. Bo w Katyniu leżą ofiary "komunistycznej
      zbrodni", a na Ukrainie to ofiary polonizacji, uprawianej przez
      rząd, który w 1939 r. haniebnie z Polski uciekł.
      Wedle powszechnej w Polsce opinii za tę polonizację Ukraińcy
      mordowali swoich polskich sąsiadów. Taka wersja tej zbrodni jest
      nadal rozpowszechniana przez gecko- i rzymskokatolickich hierarchów.
      Artykuł "Hierarchowie wobec zbrodni ludobójstwa" ("Przegląd", nr
      22/2008) demaskuje obłudę katolickich hierarchów oskarżających naród
      ukraiński o zbrodnię popełnioną przez UPA. Przez organizację, którą
      ogół Ukraińców uważa za zbrodniczy margines swojego narodu.
      Wymieniony artykuł zmienia całkowicie optykę ludobójstwa Polaków na
      Ukrainie.
      Obrzydliwe w tej sprawie okazują się nie tylko rządy III RP, ale
      także rząd Ukrainy i jej prezydent, budujący pomniki chwały dla
      oprychów z UPA.
      (Bolesław Andrzejewski, Radom, Przegląd nr 28 z 13 lipca 2008 r.)
      -----------

      Teza, że ogół Ukraińców uważa UPA za zbrodniczy margines swojego
      narodu mocno, niestety, wątpliwa.
      W tym samym numerze "Przeglądu" polecam obszerny artykuł Feliksa
      Budzisza "Dzień Kresowej Żałoby". Może pojawi się z czasem w necie.
    • liberum_veto Wybaczyć mogą tylko ofiary 07.07.09, 11:06
      Duchowni greckokatoliccy w Polsce i na Ukrainie przemilczają
      współdziałanie Cerkwi i ukraińskich nacjonalistów
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=14943
      Duchowni Cerkwi greckokatolickiej (obecnie bizantyjsko-ukraińskiej)
      w Polsce i na Ukrainie problem ludobójstwa dokonanego przez
      ukraińskich nacjonalistów przekazują historykom, mimo że prawda jest
      im dobrze znana. Muszą wiedzieć o kolaboracji ukraińskiego ruchu
      faszystowskiego, nazywanego Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów
      (OUN), z Niemcami hitlerowskimi, o pomocy w likwidacji Żydów
      udzielanej Niemcom przez ukraińską policję, o rozmiarach zbrodni na
      ludności nie tylko polskiej, lecz także ukraińskiej. Nie podejmują
      jednak kroków w kierunku potępienia OUN i jej agend wykonawczych.
      Nie wzywają żyjących ludobójców do uznania win, nie dążą do
      wyeliminowania z życia publicznego reprezentantów ruchu
      faszystowskiego, wręcz przeciwnie - tuszują dokonania ich
      poprzedników, blokują przekaz prawdy historycznej, nie wskazują
      ideowych sprawców nieszczęść, przede wszystkim przemilczają
      współdziałanie Cerkwi greckokatolickiej i OUN.
      Metropolita diecezji przemysko-warszawskiej Jan Martyniak na wydanie
      przez Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego książki "Przemilczane
      ludobójstwo na Kresach" zareagował natychmiast, radził autorowi, aby
      zajął się sprawami kapłańskimi, a nie historią, która "należy do
      historyków". Ordynariusz diecezji wrocławsko-gdańskiej Włodzimierz
      Juszczak z tej samej okazji zarzucił ks. Isakowiczowi-
      Zaleskiemu "niechrześcijańskie podejście do problemu", tylko dlatego
      że w książce opisane są realia tamtych czasów.
      Zwierzchnik Cerkwi greckokatolickiej na Ukrainie Lubomyr Huzar na
      spotkaniu modlitewnym w Pałacu Prezydenckim w 2007 r. z okazji
      rocznicy operacji "Wisła" również powiedział: "Zostawmy tragiczną
      przeszłość... Ocenę tego mają dać rzetelni historycy".
      (Monika Śladewska, Przegląd, nr 10 z 9 marca 2009 r.)
      • liberum_veto Wybaczyć mogą tylko ofiary II 08.07.09, 08:15
        Duchowni i przedstawiciele władz terenowych na Ukrainie w czasie
        okolicznościowych przemówień nawołują do zgody i współpracy w imię
        przyszłości, natomiast przeszłość, "kiedy panowała nienawiść i
        bratobójstwo, niechaj podda się osądowi historyków". Tę myśl
        duchownych kontynuował zastępca przewodniczącego administracji
        rejonowej S. Hawryluk. Dodał, że "nie obyło się bez wtrącania
        trzeciej siły - Niemców i Sowietów, którzy judzili Polaków na
        Ukraińców i odwrotnie". Takie kłamstwa, które nie znajdują
        potwierdzenia w dokumentach ani w logice i uwłaczają pamięci ofiar,
        były głoszone w 2000 r. na cmentarzu w Ostrówkach i Woli
        Ostrowieckiej, gdzie 30 sierpnia 1943 r. od siekier, wideł i broni
        palnej zginęło około 1700 osób. Wsie zaatakowały sotnie UPA,
        dowodził "Worona", który na Wołyń przybył z Małopolski Wschodniej.
        Czy palenie kościołów wraz z wiernymi, mordowanie w amoku całych
        rodzin, palenie polskich wsi i rabowanie mienia było czymś
        normalnym? Było zgodne z ewangeliczną wykładnią wiary
        chrześcijańskiej? Może na ten temat wypowiedzą się duchowi przywódcy
        Cerkwi greckokatolickiej. Dlaczego dotąd nie rozliczyli problemu
        moralnego, nie wnieśli protestu wobec ideologii, która doprowadziła
        do tak wielkiego nieszczęścia? Najbardziej zdumiewa fakt, że
        ewangelia głoszona przez nich uczy, iż życie człowieka jest święte
        od samego początku do końca, a prawda jest uosobieniem Boga. (...)
        Udział duchownych w tworzeniu antypolskiego klimatu był powszechny
        tak jak święcenie narzędzi zbrodni w cerkwiach greckokatolickich w
        Małopolsce Wschodniej i prawosławnych na Wołyniu. Najpierw wzywano
        do wyeliminowania kąkolu, święcono kurhany, następne
        rozgrzeszano, "zabicie Lacha i komunisty nie jest grzechem".
        Oczywiście wśród duchownych obu Cerkwi były jednostki od strony
        moralnej bez zarzutu, nie wyrażali oni zgody na udział w mordowaniu
        Polaków katolików, byli mordowani przez Służbę Bezpeky.
        (Monika Śladewska, Przegląd, nr 10 z 9 marca 2009 r.)
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=14943
      • liberum_veto Wybaczyć mogą tylko ofiary III 09.07.09, 07:13
        Dziś nikt nie ma wątpliwości, zbrodnie dokonane przez nacjonalistów
        ukraińskich zostały zakwalifikowane przez prokuratorów IPN jako
        ludobójstwo. Opracowanie "Zbrodnie przeszłości", tom 2, zawiera
        postulat wprowadzenia terminu "ludobójstwo" do polskiego kodeksu
        karnego. Ofiarą bestialstwa OUN i jej zbrojnych formacji padło ok.
        200 tys. Polaków.
        Nacjonalizm ukraiński ma rodowód greckokatolicki. Cerkiew ta miała
        ogromny wpływ na Ukraińców, obywateli polskich II RP. Głównymi
        działaczami i organizatorami ukraińskich organizacji
        nacjonalistycznych, dowódcami UPA byli synowie lub wnukowie księży
        greckokatolickich. Głównym ośrodkiem w II RP, gdzie skupiały się
        wszystkie dyspozycje kierownictwa OUN, był Lwów, a w czasie wojny
        Kraków.
        W 1942 r. podczas okupacji niemieckiej wielu galicyjskich
        emisariuszy wyruszyło na Wołyń. Prowadzili tam działalność
        propagandową przy udziale popów prawosławnych. W warunkach walki
        frakcyjnej na Wołyniu tworzyła się tzw. UPA, pierwszych masowych
        mordów dokonano już w końcu 1942 r. Z chwilą nadciągania frontu
        wschodniego fala rzezi przesunęła się do Małopolski Wschodniej,
        następnie na obszar 19 południowo-wschodnich powiatów, w granicach
        powojennej Polski.
        Nacjonalizm ukraiński był ruchem ideologiczno-politycznym typu
        faszystowskiego, wzorowanym na włoskim faszyzmie i niemieckim
        nazizmie. W walce o przestrzeń zakładał fizyczną
        eksterminację "czużyńców", nie uznawał ani chrześcijańskich, ani
        ogólnoludzkich wartości. Zbrodniczość ideologii przyjętej przez OUN
        została wyrażona w pracy Doncowa "Nacjonalizm", promowała fanatyzm,
        bezwzględność, nienawiść, przemoc z narzuconą wolą "wodza". Dokument
        programowy znała hierarchia Cerkwi greckokatolickiej (był drukowany
        w drukarni oo. bazylianów), a mimo to współpraca OUN z Cerkwią
        greckokatolicką istniała. Metropolita Andrzej Szeptycki popierał
        nacjonalistów ukraińskich szkolonych w Niemczech.
        Antychrześcijańską "etykę" potępił bp greckokatolicki Hryhorij
        Chomyszyn, który pisał: "Nacjonalizm wprowadza pogańską etykę
        nienawiści". Metropolita Szeptycki go nie poparł. Jednym z czołowych
        przywódców OUN był doktor teologii ks. Iwan Hrynioch. Od 1941 r.
        sprawował w Abwehrze funkcję kapelana batalionu "Nachtigall", był
        naczelnym kapelanem UPA. Innym duchownym powierzono rolę kapelanów w
        pułkach ochotniczej dywizji SS "Galizien". Ks. dr Wasyl Laba został
        mianowany referentem duszpasterstwa wspomnianej dywizji.
        (Monika Śladewska, Przegląd, nr 10 z 9 marca 2009 r.)
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=14943
      • liberum_veto Wybaczyć mogą tylko ofiary IV 10.07.09, 06:21
        Po wejściu Niemców do Lwowa w 1941 r. Szeptycki (...) moralnie
        wspierał Hitlera, zwycięską armię niemiecką witał z wdzięcznością. W
        liście pasterskim pisał: "Z woli Wszechmogącego i Wszechmiłościwego
        Boga zaczyna się nowa epoka naszej Ojczyzny... Zwycięską armię
        niemiecką witamy z radością i wdzięcznością... Wzywamy was do
        posłuszeństwa dla władzy".
        Kandydat na świętego metropolita A. Szeptycki nie uczynił niczego,
        co położyłoby kres ludobójstwu ludności polskiej i zagładzie
        rzymskokatolickich obiektów sakralnych. Abp Bolesław Twardowski,
        ordynariusz diecezji lwowskiej, zwrócił się do Szeptyckiego z prośbą
        o pomoc w zapobieżeniu masowym mordom, w liście z 30 lipca 1943 r.
        napisał: "Zwracam się doń w imię naszych najświętszych zasad miłości
        Chrystusowej bliźniego z gorącą prośbą, by zechciał wraz ze swoim
        duchowieństwem zająć stanowisko odpowiednie do obecnej sytuacji, jej
        nastrojów i wydarzeń, co nie wątpię przyczyni się do uspokojenia
        umysłów...".
        W tym czasie rzeź na Wołyniu osiągnęła apogeum. Metropolita
        Szeptycki nie zgadzał się z przedstawioną przez abp. Twardowskiego
        sytuacją, podważał wiarygodność opisanych sadystycznych metod
        stosowanych przez Ukraińców podczas torturowania Polaków. Według
        metropolity właściwymi sprawcami były bandy dezerterów, Żydów,
        partyzantów bolszewickich, członków polskich organizacji i
        zwyrodniałych jednostek. Prośba abp. Twardowskiego była ostatnią
        szansą powstrzymania mordów, niestety odwołanie się do najwyższego
        autorytetu moralnego Cerkwi greckokatolickiej przyniosło tylko
        rozczarowanie.
        Formą "walki" z Polakami były też donosy; przykładowo na spotkaniu
        przedstawiciela rządu londyńskiego u metropolity Szeptyckiego w 1942
        r. wydano w ręce gestapo inż. Romana Żurowskiego. Donos złożył były
        osobisty sekretarz Szeptyckiego ks. Józef Kładoczny, organizator
        spotkania (relacja K. Żurowskiej, "Na Rubieży" nr 75).
        (Monika Śladewska, Przegląd, nr 10 z 9 marca 2009 r.)
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=14943
      • liberum_veto Wybaczyć mogą tylko ofiary V 23.07.09, 17:58
        Obrońcy OUN-UPA powołują się na list pasterski Szeptyckiego "Nie
        zabijaj". Co miał na myśli metropolita, pisząc rozdział
        pt. "Zabójstwo brata współobywatela", skoro już było wiadomo, że
        Lach i Żyd nie mógł być bratem? Obwieszczenia głosiły: "Smert
        Lacham, Żydam, Moskwiczam". Szeptycki nie ustosunkował się do
        masowych mordów dokonywanych przez OUN-UPA. List z 10 sierpnia 1943
        r., w którym prosił starszych, aby powstrzymać młodzież od zabójstw,
        nie docierał na prawosławny Wołyń, gdzie w tym czasie wielu
        grekokatolików dowodziło bandami UPA i przy pomocy miejscowego
        chłopstwa wyrzynało w pień ludność polską. Zbrodnia ludobójstwa
        obciąża obie Cerkwie i ich przywódców osobiście.
        Wydawać by się mogło, że po takim kataklizmie nigdy nie odrodzą się
        struktury OUN, śmierć idei nastąpi automatycznie. Niestety struktury
        przetrwały na Zachodzie, przy milczącej postawie Polonii, były
        finansowane przez rządy tych państw. Powstał Światowy Kongres
        Wolnych Ukraińców, który przemawia w imieniu narodu ukraińskiego. Po
        zmianie ustroju w Polsce powstał Związek Ukraińców, który wraz ze
        swoim organem prasowym utożsamia się z tradycją OUN-UPA i uzurpuje
        prawo do występowania w imieniu narodu ukraińskiego. Na zjeździe
        założycielskim był abp Martyniak. Nobilitowanie OUN-UPA stało się
        faktem, wystosowano roszczeniowe posłanie do Sejmu, wyszczególniono
        krzywdy wyrządzone Ukraińcom podczas akcji "Wisła", oskarżono
        żołnierzy Wojska Polskiego, AK i BCh. O tym, że wydarzenia na tzw.
        Zakierzoniu były przedłużeniem ludobójczych działań OUN-UPA na
        Wołyniu oraz w Małopolsce Wschodniej i wynikały z założeń
        programowych OUN, nie wspomniano. O przyczynach operacji "Wisła"
        również. Abp Martyniak oficjalnie w kazaniach potępia akcję "Wisła"
        i głosi poglądy zbieżne z postounowską, z gruntu zakłamaną optyką
        wydarzeń z przeszłości.
        (Monika Śladewska, Przegląd, nr 10 z 9 marca 2009 r.)
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=14943
      • liberum_veto Wybaczyć mogą tylko ofiary VI 03.08.09, 06:35
        Na Ukrainie Zachodniej nacjonalizm w niezmienionej formie jest już
        zjawiskiem masowym. Postounowscy działacze wpływają na tok wydarzeń,
        wśród nich jest abp Huzar. Cerkiew greckokatolicka znowu działa w
        symbiozie i lansuje formułę "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie".
        Formuła ta jest bezprzedmiotowa, nie ma odniesienia do listu
        biskupów polskich do niemieckich, gdyż parlament i rząd Niemiec
        potępiły nazizm i odrzuciły wszystkie jego emblematy. Poza tym prawo
        do wybaczania mają wyłącznie ofiary.
        Kard. Huzar, modląc się z prymasem Polski w Częstochowie w intencji
        pojednania polsko-ukraińskiego, powiedział znamienne
        zdanie: "Leczymy rany naszych narodów, choć wydawały się
        nieuleczalne". Następnie zalecił czekanie, mówiąc: "Przyjdzie taki
        moment, gdy (narody) stwierdzą, że nie ma już między nimi nienawiści
        i nieporozumień i nie będzie potrzebny w tej sprawie żaden formalny
        akt, to się po prostu stanie". Czy człowiek wykształcony zdaje sobie
        sprawę z fałszu, jakim operuje? Między narodami nie ma nienawiści i
        nieporozumień, a pojednanie z banderowcami musi się oprzeć na
        prawdzie, poza tym kard. Huzar nie ma prawa występować w imieniu
        narodu, reprezentuje bowiem zaledwie kilkuprocentową społeczność
        Ukrainy.
        Prymas Józef Glemp stwierdził: "Potrzeba pokolenia, może dwóch,
        zanim Polacy i Ukraińcy wybaczą sobie krzywdy wyrządzone przez
        wieki". Tak publicznie autorytety Kościołów kamuflują zbrodnie
        przeciw ludzkości. Za cenę zapomnienia mamy wybaczać ounowcom,
        banderowcom i innym kolaborantom określającym siebie jako ruch
        narodowo-wyzwoleńczy. Nie wspomniano o skali krzywd, dotąd nie
        wylicza ich państwo ukraińskie, które powstało bez najmniejszego
        udziału OUN-UPA. Naród ukraiński galicyjskich ekstremistów określa
        mianem bandytów. W 1996 r. 95 parlamentarzystów Ukrainy wystosowało
        apel, w którym ostrzegało przed recydywą banderowszczyzny i groźbą
        destabilizacji w Europie. (...)
        Ludobójstwo dokonane ze szczególnym okrucieństwem, dobrze
        udokumentowane, wpisało się już na zawsze w pamięć narodową.
        Przeszłość to nie tylko historia, to także ostrzeżenie.
        (Monika Śladewska, Przegląd, nr 10 z 9 marca 2009 r.)
        Autorka opublikowała wspomnienia "Z Kresów Wschodnich na Zachód", w
        których na przykładzie dziejów swojej rodziny opisuje dramat Polaków
        na Wołyniu
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=14943
    • liberum_veto szowinizm ukraińskiej cerkwi greckokatolickiej 15.11.09, 07:39
      Bez komentarza.
      www.ugcc.lviv.ua/index.php?option=com_content&task=view&id=787&Itemid=97
      Przesłanie Arcybiskupa Lwowskiej Ukraińskiej Greckokatolickiej
      Cerkwi Władyki Igora Woźniaka
      Najświatlejsi i najszlachetniejsi Ojcowie!
      Dostojni przedstawiciele władzy!!
      Wielce szanowni zebrani!
      Chciałbym powitać wszystkich was z okazji odsłonięcia pomnika
      naszego krajana, prawdziwego ukraińskiego patrioty, nieustraszonego
      człowieka, oddanego bojownika o wolność naszego narodu, człowieka o
      legendarnym nazwisku - Stefana Bandery.
      Dla naszego mądrego narodu, dla Naszej Cerkwi ten człowiek jest
      bardzo drogi, dlatego że wywodzi się z kapłańskiej greko-katolickiej
      rodziny, był wychowany w duchu miłości do Boga i bliźniego,
      dostrzegał krzywdę, wyrządzaną jego ludowi, poświęcił swoje życie,
      aby przyszłe pokolenia mogły żyć w wolnej Ukrainie. Stepan Bandera
      całkowicie popierał Akt odrodzenia ukraińskiej niepodległości,
      ogłoszony 30 czerwca 1941 roku we Lwowie. Jako przewodniczący OUN
      odmówił unieważnienia tego Aktu żądanego przez Niemców, za co został
      aresztowany i wtrącony do berlińskiego więzienia. Warto dodać, że we
      wrześniu 1942 roku w obozie koncentracyjnym Oświęcim (Auschwitz)
      gestapo zamordowało dwóch braci Stepana Bandery - Oleksego i Wasyla.
      Tak bardzo patriotycznie byli wychowani bracia Banderowie.
      I to jest miłe, że w 65 rocznicę utworzenia UPA, odsłaniamy pomnik
      Stepana Bandery, zbudowany we Lwowie.
      Nie było łatwo walczyć naszym bojownikom o niepodległość przeciwko
      wrogom, musieli stawić czoła armiom - sowieckiej, niemieckiej oraz
      polskiej.
      Nie mieli swej wolnej Ojczyzny, chociaż byli na rodzinnej ziemi i
      mieszkali wśród swego ludu. Te naprawdę postępowe siły narodu
      ukraińskiego wysoko oceniają wkład włożony w wywalczenie wolności
      dla naszego narodu przez Stepana Banderę, Jewgena Konowalca, ojca
      Augustyna Wołoszyna, Jarosława Stećkę, Romana Szuchewycza i wielu,
      wielu innych przedstawicieli wyzwoleńczego ruchu ukraińskiego.
      Wyrażamy wdzięczność żołnierzom OUN i UPA, którzy wykazali się
      wielkim patriotyzmem, męstwem i gorącą miłością do swego kraju,
      chociaż byli skazani na śmierć, jak na przykład studenci pod
      Krutami, jednak przeciwstawili się wrogom - zaborcom. Niech ich
      pamięć i ich męstwo żyje zawsze w sercach naszego narodu. Chlubimy
      się tym, że ci bojownicy bronili własnych rodzin, własnej ziemi,
      którą mieli pod swoimi nogami, a nie walczyli na cudzej ziemi jak
      najeźdźcy.
      Dlaczego nie mielibyśmy szanować swoich bohaterów, którzy pochodzili
      z naszych okolic, z naszej ziemi, z ukraińskiego rodu?! Czemu ci
      ludzie mieli się stać dla nas obcymi i nieznanymi, jak to głosiła
      kłamliwa sowiecka propaganda? Jakim prawem mają być dla nas
      bohaterami Kuzniecow, Kowpak i im podobni, którzy mordowali naszych
      braci pod wodzą Józefa Stalina i jego następców. Jakże mamy
      pochwalać rząd sowiecki, który tak zbrodniczo rozprawiał się z
      naszym narodem Wielkim Głodem na wschodzie Ukrainy, a na zachodzie
      Ukrainy rozstrzeliwaniem, a potem więzieniem i masowymi zesłaniami
      naszych ludzi na Syberię i Daleki Wschód. Kto sympatyzuje z armią
      sowiecką i ich władzą, musi mówić o ich największych zbrodniach jak
      o dobrodziejstwie, które przynieśli naszemu narodowi. Przypominam
      sobie fakt, kiedy mieszkałem w Winnicy, jak jeden z odpowiedzialnych
      za szkolenie drużynowych chwalił się tym, że podczas wojny w latach
      czterdziestych, oni, złapawszy naszych bojowników ruchu oporu,
      przywiązywali ich do przygiętych brzóz, a gdy puścili brzozy,
      napawali się widokiem ich ciał rozerwanymi na dwie części... Kto
      pociągnie takie bestie do odpowiedzialności za bestialskie
      zbrodnie?! Czy mamy dziękować sowieckiej władzy, a zarazem ich
      licznym zwolennikom, że cofnęli nasz naród i narody dawnego Związku
      Radzieckiego w rozwoju na co najmniej 50 - 80 lat. Możliwe, że
      jakieś niewielkie dobro dawna sowiecka władza uczyniła, ale swoimi
      zbrodniami oraz niedemokratycznym stosunkiem do ludzi przekreśliła
      całe to dobro i wywołała do siebie wielką niechęć.
      Dlaczego mielibyśmy negować i nie oddawać czci tym, którzy naprawdę
      dążyli i walczyli o dobro swojej ojczyzny. Jest to obowiązek każdego
      mądrego i kochającego swój naród człowieka. Nasi wodzowie, nasi
      bohaterowie walczyli na własnej ziemi, bronili swego narodu, jemu
      życzyli dobra, nie najeżdżali na ziemie cudze, za swoich rodaków
      oddawali życie, dlatego ich szanujemy, im stawiamy pomniki, o nich
      pamiętamy. Byłoby dobrze, aby nasz rząd, ale prawdziwie nasz, kiedy
      zdobędzie władzę, postawił wspólny pomnik naszym bohaterom, którzy
      szczerze kochali swój naród i bronili swojej ziemi. Niechaj
      odsłonięcie tego pomnika naszemu gorącemu patriocie Stepanowi
      Banderze natchnie każdego rozumnego Ukraińca do umiłowania narodu,
      obrony jego praw, dążenia do jego szczęścia na własnej ziemi.
      Zwracam się do osób odpowiedzialnych za los naszego narodu, aby
      prawdziwie dbali o jego dobrobyt, a nie tylko obiecywali, by
      walczyli o to, by nie tracili nadziei, byli prawdziwymi
      chrześcijanami, którzy są gotowi do wszelkich poświęceń, by
      szanowali swój naród i byli jemu wdzięczni.
      Stepan Bandera postawił na szali swoje życie i został podstępnie
      zamordowany przez agenta sowieckiego wywiadu. I wszyscy ci, których
      Bóg powołuje do służenia ludziom, powinni nie poprzez słowa, lecz
      czyny pełnić swoją służbę, czynić dobro, jak tylko to możliwe, a nie
      tylko obiecywać ludziom dobrobyt. To wielka odpowiedzialność, z
      której zdajecie sprawozdanie przed ludźmi, ale pamiętajcie, że
      będziecie musieli rozliczyć się przed Wszechmogącym. Na koniec
      pragnę podziękować wszystkim, którzy zainicjowali budowę tego
      pomnika, którzy go zaprojektowali, budowali, przydzielali środki
      finansowe z budżetu miasta oraz wspierali własnymi datkami. To także
      wzbogaca nasze miasto o jeszcze jeden monument. Niech Bóg nagradza i
      błogosławi wszystkich, którzy kochają swój naród, pamiętają o swojej
      historii, troszczą się o dobry los dla Ukrainy! Dziękuję serdecznie
      wszystkim uczestnikom dzisiejszego święta! Szczególne podziękowania
      składam rzeźbiarzowi, który włożył w dzieło swoją duszę i swoje
      umiejętności, aby ten pomnik-świadek milcząco opowiadał historię
      narodu przyszłym pokoleniom i przypominał o obowiązku miłości
      ojczyzny i gotowości do dania świadectwa tej miłości własnym
      życiem.
      + arcybiskup Igor
      Lwów, 14 października 2007 r.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2336
    • liberum_veto Wykaz księży gr-kat współpracujących z UPA 24.11.09, 06:48
      Wykaz księży grekokatolickich współpracujących z OUN-UPA na terenie
      województwa stanisławowskiego
      na podstawie opracowania: S. Siekierka, H. Komański, E. Różański,
      Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w
      województwie stanisławowskim 1939–1946, Wrocław [2007].

      Powiat Dolina
      Ks. Bodak, w mieście powiatowym Dolina: duchowny głównej cerkwi w
      Dolinie.
      W kazaniach wypowiadał się przeciw Polakom wyjątkowowo agresywnie,
      jak np. „Będziemy mordować Lachów do pnia, do korzenia”. Zachęcał do
      przynoszenia do cerkwi narzędzi zbrodni celem ich poświęcenia.
      (s. 43)
      ks. Władymyr Sterniuk (m.zd. winno być Wołodymyr), w miejscowości
      Swaryczów w pow. Dolina, proboszcz tamtejszej parafi gr.-kat.
      Organizator i opiekun bandy UPA, przywódca duchowy ludności ukr.;
      wskazywał kogo należy zabić. W kazaniach nawoływał do „wyplenienia
      polskiego kąkolu z ukraińskiej pszenicy”, święcił narzędzia zbrodni.
      (s. 31,47,48,52,54)
      Włodzimierz Kałynyj, w miejscowości Swaryczów w pow. Dolina, student
      seminarium duchownego, jeden z lokalnych przywódców UPA. (s. 48)

      Powiat Kałusz
      Proboszcz niezapamiętanego nazwiska i imienia we wsi Bereżnica
      Szlachecka, pow. Kałusz.
      W 1942 r. wyprosił z cerkwi 4 polskie rodziny, które – jak było
      dotąd w zwyczaju – przyszły na mszę św. (s. 195)
      Dymitr Andrzej Bandera, w miejscowości Uhrynów Średni, pow. Kałusz,
      proboszcz.
      Ojciec Stepana Bandery, przywódcy OUN. Określany przez świadków
      jako „słynny polakożerca”. W kazaniach podburzał parafian
      do „wyplenienia kąkolu z pszenicy”. W święto Paschy na placu przed
      cerkwią w Bereżnicy Szlacheckiej święcił noże i inne narzędzia
      zbrodni. (s. 218)
      Ks. Stefan Kisielewski, w miejscowości Dobrowlany, pow. Kałusz.
      Określany przez świadków jako zajadły nacjonalista. (s. 218)
      Ks. Podlisickij, w miejscowości Podmichale, pow. Kałusz.
      Określany przez świadków jako zajadły nacjonalista. (s. 218)
      Proboszcz niezapamiętanego nazwiska i imienia we wsi Dołha
      Wojniłowska, pow. Kałusz.
      Współorganizator i uczestnik zebrań, na których dyskutowano i
      podjęto decyzję o wymordowaniu polskich sąsiadów, ustalając listę
      kolejności mordów. W kazaniach nawoływał do wyplenienia kąkolu z
      pszenicy. (s. 209)

      Powiat Kosów Huculski
      Ks. Zakrzewski, w miejscowości Kuty, pow. Kosów.
      Określony przez świadków jako „przywódca duchowy bandytów z Kut”.
      Święcił noże do walki z Polakami. Po wojnie uciekł do Kanady. (s.295)

      Powiat Rohatyn
      Ks. Potoćkyj, w miejscowości Zalipie, pow. Rohatyn, proboszcz.
      Podczas kazań nawoływał do mordowania Polaków, posługując się
      przypowieścią biblijną o kąkolu. (s. 430)
      Ks. Dionizy Dubanowicz, w miejscowości Stratyn, pow. Rohatyn,
      student teologii.
      Syn gr.-kat. popa, dowódca bojówki UPA. (s. 414)
      Ks. Wasyl Niemyj, w miejscowości Skomorochy Stare, pow. Rohatyn,
      proboszcz.
      Inicjator zbrodni w Skomorochach i okolicy. Jego syn Sławko brał
      udział w makabrycznym zamordowaniu ks. Tadeusza Strońskiego,
      administratora parafii rzymskokatolickiej w Skomorochach Starych.
      (s. 410)

      Powiat Stryj
      Ks. Sołonynka, w miejscowości Żupanie, pow. Stryj, proboszcz.
      Był proboszczem w latach 1938-1941, określony przez świadków jako
      skrajny nacjonalista. (s. 609)

      Powiat Śniatyn
      Proboszcz niezapamiętanego nazwiska i imienia, w miejscowości
      Trójca, pow. Śniatyn.
      Ideolog OUN i kierownik miejscowej bojówki. Nawoływał w kazaniach
      do „zrywu ukraińskiego narodu do walki o samostijną Ukrainę”.
      (s. 674)

      Powiat Tłumacz
      Ksiądz niezapamiętanego nazwiska i imienia, w miejscowości Niżniów,
      pow. Tłumacz.
      Aktywny członek miejscowego OUN wraz z kierownikiem miejscowej
      szkoły. (s. 719)

      Powiat Żydaczów
      Duchowni grekokatoliccy, w miejscowości Rozdół, pow. Żydaczów.
      Aktywni działacze OUN od 1938 r. (s. 783)
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2374&PHPSESSID=fac6fee70a596518d07de84517dd53a0
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: Wykaz księży gr-kat współpracujących z UPA 24.11.09, 23:26
        To początek? Czy cały wykaz? Bo jeśli cały wykaz, to ilość znikoma, w granicach
        tzw. "błędu statystycznego"...
        • liberum_veto Przyzwolenie Szeptyckiego dla zbrodni 25.11.09, 07:45
          Lista dotyczy tylko województwa stanisławowskiego, co zaznaczono już
          w tytule tego wykazu. Pozostałe listy w przygotowaniu. Nie wiem, czy
          ilość "znikoma", ale za to uwagę zwraca, że znajduje się na niej
          ojciec Bandery, który święcił noże i inne narzędzia zbrodni. Ten,
          który wychował synów w duchu "patriotyzmu" oraz "miłości do Boga i
          bliźniego". Kandydat ukraińskiej cerkwi greckokatolickiej na
          świętego. Podobnie jak sam Szeptycki, kolaborant hitlerowski.

          Dymitr Andrzej Bandera, w miejscowości Uhrynów Średni, pow. Kałusz,
          proboszcz.
          Ojciec Stepana Bandery, przywódcy OUN. Określany przez świadków
          jako „słynny polakożerca”. W kazaniach podburzał parafian
          do „wyplenienia kąkolu z pszenicy”. W święto Paschy na placu przed
          cerkwią w Bereżnicy Szlacheckiej święcił noże i inne narzędzia
          zbrodni. (s. 218)
          www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2374&PHPSESSID=fac6fee70a596518d07de84517dd53a0
          Przyzwolenie Szeptyckiego dla zbrodni 2009-11-23
          Na pikietę, która w środę o g. 10.30 odbędzie pod siedzibą PAU przy
          ul. Sławkowskiej 17 w Krakowie przygotowywane są materiały
          informacyjne. Niektóre z nich będą zawierać listę ukraińskich
          duchownych greckokatolickich, którzy podżegali do nienawiści i
          wspierali ludobójcze działania Ukraińskiej Powstańczej Armii, a
          wobec których ich zwierzchnik, metropolita Andrzej Szeptycki nigdy
          nie wyciągnął żadnych konsekwencji.
          Osobną sprawą jest zgoda Szeptyckiego na oddelegowanie księży
          ukraińskich do SS Galizien, które błogosławione przez swych
          greckokatolickich kapelanów mordowało w barbarzyński sposób Żydów i
          Polaków "dla dobra Samostijnej Ukrainy".
          To milczenie Szeptyckiego wobec wybryków swoich podwładnych jest
          wiele mówiące. Oczywiście prelegenci środowej akademii "ku czci"
          kolaboranta będą z pewnością także na ten temat milczeć jak zaklęci.
          Lista dotyczy tylko województwa stanisławowskiego. Listy z
          województw taropolskiego, lwowskiego i wołyńskiego są w
          przygotowaniu.
          (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski)
    • liberum_veto paszkwile, oszczerstwa, pogróżki... 04.12.09, 07:01
      Tarcza strzelecka 2009-12-01
      Od ponad roku nacjonaliści i neofaszyści ukraińscy, również ci
      mieszkający w Polsce, urządzili sobie z mojej skromnej osoby tarczę
      strzelecką. Wszystko się zaczeło się od obrzydliwego listu
      greckokatolickiego władyki Jana Martyniaka z Przemyśla, który pisząc
      do ks. kard. Stanisława Dziwisza domagał się w niedwuznaczny sposób
      odsunięcia mnie od funkcji kapłańskich. Powodem była krytyka abp.
      Andrzeja Szeptyckiego zawarta w wywiadach prasowych i w
      książce "Przemilczane ludobójstwo na Kresach"

      List ten, jak i listy ukraińskiego biskupa Włodzimierza Juszczaka z
      Wrocławia oraz Marii Szeptyckiej, był swoistego rodzaju trąbką do
      frontalnego ataku. Paszkwile, oszczerstwa, pogróżki a nawet
      straszenie pobiciem i powieszeniem "na suchej gałęzi", to moja
      codzienność. Praktycznie nie ma już dnia, abym w ten, czy w inny
      sposób nie był atakowany. Smutne jest równiez to, że w te ataki
      zaangażowali się także niektórzy duchowni greckokatoliccy, którzy,
      choć korzystają z dobrodziejstw bycia obywatelami polskimi (np.
      wykształcili się za pieniądze polskich podatników), mają zły
      stosunek do polskości i do Polski.

      We wczorajszym wywiadzie dr Andrzej Zięba nazwał czcicieli
      Szeptyckiego sektą. Patrząc na tę wzmagającą się agresję mogę tylko
      poprzeć to stwierdzenie. Tak to jest sekta, na dodatek bardzo
      niebezpieczna. Przypadek wręcz psychiatryczny, a nawet i
      kryminalny.

      Co na to ks. kar. Stanisław Dziwisz, który powinien zabrać głos w
      tej sprawie? Oczywiście, jak zwykle milczy, przez co zapala "zielone
      światło" do dalszych ataków.

      Zgłosiłem pogróżki na policję, ale prokuratura w tej sprawie od
      miesięcy nie robi nic. Znajoma firma komputerowa bez trudu ustaliła
      IP komputerów, z których wychodzą niektóre pogróżki, ale prokuratura
      do tego nie jest zdolna.

      W tym miejscu muszę zmartwić nacjonalistów i neofaszystów spod znaku
      Bandery i Juszczenki. Swojego dzieła nie zaniecham. Przygotowuję
      kontynuację "Przemilczanego ludobójstwa na Kresach", w której opiszę
      m.in. nowe fakty w sprawie Szeptyckiego.

      Jeżeli chodzi o proces beatyfikacyjny metropolity lwowskiego, to w
      najnowszej "Gazecie Polskiej" zamieściłem felieton pt. "Szeptycki
      znów podzielił', który zakończyłem słowami:

      Co do procesu beatyfikacyjnego, to wątpię, aby papież-Niemiec
      zdecydowałby się na wyniesienie na ołtarze kogoś, kto pisał listy
      dziękczynne do Hitlera. Niemniej jednak warto zbierać tego
      typu „kwiatki” i wysyłać je do kongregacji watykańskiej. Jak napisał
      bowiem jeden z prawników kościelnych „Kandydatowi na ołtarze szkodzą
      nie tyle wypowiedzi jego krytyków, co nienawiść i głupota jego
      obrońców”. Święte słowa.
      (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski)
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2408
      • bastion44 Re: paszkwile, oszczerstwa, pogróżki... 05.12.09, 15:18
        W czasie okupacji niemieckiej w Radymnie, Stanisław Błonarowicz nie wyraził zgody na propozycję miejscowego księdza ukraińskiego Mykoły Czerkawskiego,który proponował mu zmianę wyznania.Został aresztowany przez policję ukraińską z miejscowego posterunku i wszelki ślad po nim zaginął.
        • liberum_veto Re: paszkwile, oszczerstwa, pogróżki... 10.12.09, 07:19
          Nacjonaliści ukraińscy próbują szantażować księdza Isakowicza-
          Zaleskiego ukraińską babcią...
          www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=2411
          Następnie osoba prowadząca zarządziła 20-minutową przerwę. W jej
          trakcie do protestujących podszedł prof. Włodzimierz Mokry,
          ukrainista, który obiecywał, że zostanie zorganizowana druga sesja,
          ale nikt w to nie uwierzył. Przy okazji "wypomniał" mi, że moja
          babcia była Ukrainką. Oczywiście jest to zgodne z prawdą, z tym
          jednak, że babcia ta (a raczej prababcia), córka greckokatolickiego
          księdza, miała zdecydowanie antybanderowskie poglądy.
    • liberum_veto Prokuratura nie będzie ścigać za obrażenie abp 08.01.10, 07:01
      Prokuratura nie będzie ścigać za obrażenie arcybiskupa
      Prokuratura Rejonowa w Przemyślu umorzyła sprawę pomówienia
      arcybiskupa Jana Martyniaka. - Brak jest interesu społecznego w
      ściganiu z urzędu sprawców tego czynu - uzasadnia Marek Ochyra, szef
      prokuratury.
      Przypomnijmy. Chodzi o napis, który pojawił się na przejściu
      granicznym w Medyce w sierpniu w związku z rajdem rowerowym "Śladami
      Stepana Bandery”.
      Turyści z Ukrainy chcieli w Polsce odwiedzić miejsca związane z
      działalnością ukraińskiego nacjonalistycznego przywódcy. Wywołało to
      protesty w naszym kraju.
      Na przejściu, przez które mieli przejechać, zjawili się działacze
      Młodzieży Wszechpolskiej i Stowarzyszenia Obrońców Pamięci Orląt
      Przemyskich. Na transparencie, który przynieśli był napis. "Do
      środowisk banderowskich w Polsce zalicza się: arcybiskupa Jana
      Martyniaka”.
      To cytat z Wiktora Poliszczuka, autora książek o nacjonalizmie
      ukraińskim. Oburzył on arcybiskupa Jana Martyniaka, metropolitę
      przemysko-warszawskiego obrządku greckokatolickiego. Złożył w tej
      sprawie doniesienie do prokuratury. Ta zajęła się ustaleniem, kto
      wykonał napis. Nikt bowiem z uczestników protestu nie przyznawał się
      do autorstwa.
      - Pomogliśmy arcybiskupowi w ustaleniu osób, które go zrobiły.
      Będzie mógł dochodzić swoich roszczeń z oskarżenia prywatnego -
      dodaje Ochyra.
      - Kto to jest?
      - To młodzi ludzie. Nic więcej na ich temat nie mogą powiedzieć -
      odpowiada prokurator.
      Czy Jan Martyniak wniesie prywatne oskarżenie? - Arcybiskup nie
      będzie na ten temat rozmawiał - mówi ks. Bogdan Stepan, kanclerz
      kurii.
      www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100103/PRZEMYSL/403666332
      • ale_dno Re: Prokuratura nie będzie ścigać za obrażenie ab 08.01.10, 09:18
        liberum_veto napisał:
        > - Pomogliśmy arcybiskupowi w ustaleniu osób, które go zrobiły.
        > - Kto to jest?
        > - To młodzi ludzie.
        > www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100103/PRZEMYSL/403666332

        Mamy zdolną mlodzież, a Martyniak ustalił kto go zrobił. W sumie HAPPY END.
        • liberum_veto Re: Prokuratura nie będzie ścigać za obrażenie ab 08.01.10, 12:32
          - Pomogliśmy arcybiskupowi w ustaleniu osób, które go zrobiły.
          - Kto to jest?
          - To młodzi ludzie.
          www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100103/PRZEMYSL/403666332
          Zgłaszam Dorotę Wilk do Nagrody Pulitzera smile))
          Dobre są też komentarze na forum, chyba zacznę czytać "Nowiny"
          forum.nowiny24.pl/Prokuratura-nie-bedzie-scigac-za-obrazenie-arcybiskupa-t24945.html
          CYTAT(malina @ 4.01.2010, 12:11:51)
          Arcybiskup jest człowiekiem nie bogiem jak go ktoś obraził ma prawo
          wystapic na droge sadowa z powodztwa cywilnego .Dotyczy to kazdej
          wiary.

          Ciężko mu będzie przed sąd zaciągnąć Wiktora Poliszczuka (autora
          słów, które tak oburzyły ekscelencję), ponieważ ten zmarł w 2008
          roku. No chyba, że ekscelencja ma układy z Najwyższym
    • liberum_veto Ukraiński hierarcha pozywa Polaków 19.02.10, 18:55
      Ukraiński hierarcha pozywa Polaków 2010-02-19
      Arcybiskup greckokatolicki Jan Martyniak z Przemyśla wykonał
      zaskakujący krok. Nie bacząc bowiem na chrześcijańską naukę o
      przebaczeniu i pojednaniu postanowił na progu Wielkiego Postu pozwać
      do sądu dwóch młodych Polaków; jednego z Kolbuszowej, drugiego z
      Tarnobrzega. Poszło o transparent, który 8 sierpniu 2009 r., w
      czasie pikiety przeciwko rajdowi kolarskiemu ku czci Bandery,
      rozwieszony był na przejściu granicznym w Medyce. Całą sprawę
      opisałem w felietonie pt. "Arcybiskup w prokuraturze". Zacytuję
      jeden fragment.
      Sporny transparent głosił, że arcybiskup sprzyja banderowcom. Gdzie
      tutaj obraza? Przecież pomniki Bandery na Ukrainie są poświęcane
      przez biskupów greckokatolickich, a podlegli im duchowni biorą
      udział w imprezach nacjonalistycznych. Na mojej stronie internetowej
      można znaleźć dział "Gloryfikacja UPA i SS Galizien", w którym
      umieszczone są linki do wielu filmów ilustrujących to zjawisko. Co
      więcej, władze Cerkwi, o czym niedawno pisałem, chcą beatyfikować
      ks. Andrzeja Banderę, ojca Stepana. Jeżeli abp Martyniak ma inne
      poglądy w tej sprawie niż hierarchowie tego samego obrządku, to
      powinien oficjalnie potępić banderowców. Do tej pory jednak tego nie
      uczynił. Ponadto w liście do ks. kard. Stanisława Dziwisza,
      utrzymanym w agresywnym tonie, ludobójstwo dokonane przez UPA nazywa
      eufemistycznie "problemem Wołynia". List ten zawiera wiele innych
      szokujących sformułowań, które pokazują prawdziwe poglądy hierarchy.
      Dlatego pismo to powinno być opublikowane.
      Jak twierdzą zgodnie specjaliści od prawa cywilnego sprawa jest
      precedensowa. Otóż nie było do tej pory przypadku, przynajmniej od
      czasu zawarcia konkordatu, aby hierarcha katolicki, pozywał do sądu
      dwóch świeckich katolików. Zapowiedziany proces sądowy jest tym
      bardziej zaskakujący, że powód jest innej narodowości i należy do
      innego obrządku katolickiego niż pozwani, a to tylko krok do tego,
      aby cała sprawa rozogniła konflikt narodowościowy, który na
      Podkarpaciu ciągle się tli. Co więcej, postawi to w kłopotliwej
      sytuacji Episkopat Polski, którego arcybiskup jest członkiem, a
      zwłaszcza przewodniczącego arcybiskupa Józefa Michalika, także
      arcybiskupa przemyskiego, ordynariusza siostrzanej metropolii
      rzymskokatolickiej.
      Czemu abp Jan Martyniak decyduje się na tak ryzykowny krok? Moim
      zdaniem to typowa ucieczka do przodu. Zdaje sobie bowiem on sprawę,
      że potępienie Bandery i UPA przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego i
      zapowiedziane odwołanie skandalicznych dekretów gloryfikacyjnych
      przez prezydenta-elekta Wiktora Janukowycza może przypomnieć opinii
      publicznej, że wielu przedstawicieli obrządku greckokatolickiego, w
      tym też sporo duchownych, popierało ludobójczą ideologię. Dotyczy to
      także czasów obecnych. A tak poprzez ten pozew arcybiskup będzie się
      starać przedstawić siebie i niektórych swych podwładnych
      jako "skrzywdzone owieczki".
      Rozprawa odbędzie się 8 marca o godz. 10.00 w sądzie rejonowym przy
      ul. Mickiewicza 14 w Przemyślu. Poniżej pozwy sądowe, z których
      usunąłem tylko adresy domowe i PESEL-e pozwanych. O całej sprawie
      będę informować na bieżąco.
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2694&PHPSESSID=4303639567b0d9dfeff9a4227bfe319a
    • liberum_veto Gdzie tu obraza? – dziwi się ks. Isakowicz–Zaleski 21.02.10, 12:57
      Ks. Isakowicz–Zaleski o oskarżeniu wysuniętym przez abp. Martyniaka:
      to zaskakujący krok
      Ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski na swoim blogu odniósł się do
      prywatnego aktu oskarżenia abp Jana Martyniaka przeciw dwóm
      mieszkańcom Podkarpackiego: sprawa jest precedensowa.
      Abp Martyniak wniósł do sądu prywatny akt oskarżenia przeciwko dwóm
      osobom, mieszkańcom Gorzyc i Kolbuszowej, którzy w sierpniu zeszłego
      roku w Medyce pikietowały przeciw wjazdowi do Polski rowerowego
      rajdu "Śladami Stepana Bandery”. Duchowny poczuł się urażony treścią
      transparentów.
      - Arcybiskup wykonał zaskakujący krok. Nie bacząc na chrześcijańską
      naukę o przebaczeniu i pojednaniu postanowił na progu Wielkiego
      Postu pozwać do sądu dwóch młodych Polaków – pisze ks. Isakowicz –
      Zaleski.
      Sporny transparent głosił, że arcybiskup sprzyja banderowcom.
      - Gdzie tu obraza? – dziwi się ks. Isakowicz – Zaleski.
      Dodaje, że "nie było do tej pory przypadku, aby hierarcha katolicki,
      pozwał do sądu dwóch świeckich katolików. Zapowiadany proces sądowy
      jest tym bardziej zaskakujący, że powód jest innej narodowości i
      należy do innego obrządku katolickiego niż pozwani, a to tylko krok
      do tego, aby cała sprawa rozogniła konflikt narodowościowy, który na
      Podkarpaciu ciągle się tli”.
      Zaskoczony jest również były europoseł z Przemyśla, obecnie prezes
      stowarzyszenia Podkarpacka Liga Samorządowa.
      - Nie często mamy do czynienia z sytuacją, gdzie osoba tej pozycji,
      co ks. arcybiskup, podejmuje działania natury sądowej przeciw dwu
      młodym ludziom, którzy trzymali transparent z cytatem opublikowanym
      w książce o wielotysięcznym nakładzie – twierdzi Zapałowski.
      www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100220/PRZEMYSL/880997633
      • ugandy Re: Gdzie tu obraza? – dziwi się ks. Isakow 24.02.10, 16:57
        Ksiadz Diablowicz!
        Polacy uwielbiaja sluchac roznych CHACZYKOW!
        Wyslacv go do Azerbajdzanu-tam go zmasuja!
    • liberum_veto Metropolita pozwał za transparent [Rz] 08.03.10, 06:36
      Precedensowy proces wytoczył zwierzchnik Kościoła greckokatolickiego
      w Polsce. Świadkiem może być ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, a proces
      może się zamienić w sąd nad historią i stosunkami polsko-ukraińskimi.
      www.rp.pl/artykul/15,442016_Metropolita_pozwal_za_transparent_.html
      Urzędujący w Przemyślu metropolita przemysko-warszawski obrządku
      greckokatolickiego arcybiskup Jan Martyniak pozwał do sądu dwie
      osoby, które w opinii duchownego pomówiły go o "sprzyjanie
      banderowcom". Pozwanymi są 26-letni mieszkaniec Kolbuszowej Piotr K.
      i rok starszy Tomasz S. z Gorzyc pod Tarnobrzegiem. W jaki sposób
      pomówili metropolitę? Wraz z kilkunastoma innymi osobami 7 sierpnia
      zeszłego roku na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Medyce
      protestowali przeciwko wjazdowi do Polski grupy kolarzy ukraińskich
      jadących tzw. szlakiem Stepana Bandery. Młodzi kolarze w Polsce
      mieli odwiedzić miejsca, w których po wojnie działały sotnie UPA, a
      następnie dotrzeć do Monachium, gdzie znajduje się grób twórcy OUN-
      UPA.

      Hierarcha poczuł się dotknięty treścią jednego z transparentów
      wywieszonych w czasie pikiety w Medyce: "Obrona OUN – UPA stała się
      oficjalną polityką władz Ukrainy. Uznanie OUN – UPA oznacza
      przyjęcie przez Ukrainę odpowiedzialności za zbrodnie OUN-UPA. Brak
      potępienia przez władze Polski OUN-UPA, nie może być
      usprawiedliwione. Do środowisk banderowskich w Polsce zaliczam:
      Działaczy Związku Ukraińców w Polsce, Arcybiskupa Jana Martyniaka".
      Był to cytat zmarłego dwa lata temu dr Wiktora Poliszczuka, z
      pochodzenia Ukraińca, autora wielu książek o ukraińskim
      nacjonaliźmie. Straż graniczna uznała, że młodzi ukraińscy
      rowerzyści gloryfikujący bohaterstwo Bandery, wyłudzili wizy i nie
      wpuszczono ich do Polski.

      Narazili metropolitę na utratę zaufania

      Abp. Jan Martyniak złożył do przemyskiej prokuratury doniesienie, że
      został pomówiony. W grudniu prokuratura umorzyła postępowanie z
      uwagi na brak interesu publicznego. Metropolita postanowił dochodzić
      swoich praw w sądzie. W prywatnym akcie oskarżenia napisał, że
      pozwani działając wspólnie i w porozumieniu pomówili "Ordynariusza
      Metropolity Obrządku Bizantyjsko-Ukraińskiego o przynależność do
      środowisk banderowskich w Polsce". W uzasadnieniu pisze, że treść
      napisu na transparencie rozpowszechniona przez media naraziła go na
      utratę zaufania potrzebnego do sprawowania stanowiska zwierzchnika
      Cerkwi greckokatolickiej w Polsce. Oskarżonym grozi do roku
      więzienia.

      Transparent przechodził z rąk do rąk

      Oskarżeni przyznają, że uczestniczyli w pikiecie w Medyce. —
      Pojechałem tam, by zaprotestować przeciwko szerzącemu się
      ukraińskiemu nazizmowi, ale nie miałem zamiaru nikogo obrażać i
      pomawiać — mówi "Rz" Piotr K. z Kolbuszowej. Tłumaczy, że z kolegą
      przez chwilę trzymał ten transparent, który przechodził z rąk do
      rąk. — Ja nawet nie słyszałem wcześniej o arcybiskupie Martyniaku —
      dodaje. Gotów jest przeprosić metropolitę za to, że trzymał
      transparent, ale nie za treść. — Dziwię się metropolicie, że nas
      skarży za słowa, które kilka lat temu napisał w książce ukraiński
      historyk Wiktor Poliszczuk — ocenia. — Należało wówczas pozwać ich
      autora — dodaje.

      Pozwanych broni podkarpacki radny wojewódzki z LPR Bogusław
      Tofilski, który również aktywnie uczestniczył w pikiecie w Medyce. —
      To ucieczka arcybiskupa do przodu, bo nigdy oficjalnie nie potępił
      działalności OUN-UPA — uważa.
    • liberum_veto Arcybiskup Martyniak stchórzył... 08.03.10, 14:06
      Może zrozumiał, że jego oskarżenia są absurdalne. Musiałby pozwać na
      ten proces nieżyjącego już dr hab. Wiktora Poliszczuka smile
      wiadomosci.onet.pl/2138397,11,pomawiany_arcybiskup_zawiera_ugode,item.html
      Sądowy finał sprawy pomawianego arcybiskupa
      Ugodą zakończyło się posiedzenie pojednawcze w sprawie o pomówienie,
      wytoczonej przez greckokatolickiego arcybiskupa Jana Martyniaka dwóm
      mieszkańcom Podkarpacia. Według duchownego, pomówili go oni o
      związki ze środowiskami banderowskimi.
      Jak poinformował prezes Sądu Rejonowego w Przemyślu (Podkarpacie)
      Andrzej Kowalczyk, w związku z zawarciem ugody, sąd umorzył sprawę.
      Posiedzenie odbyło się za zamkniętymi drzwiami, treść ugody nie jest
      znana.
      Gdyby nie doszło do porozumienia stron, na rozprawie wyznaczonej
      przez sąd odczytano by akt oskarżenia i ruszyłby proces karny.
      W styczniu br. abp Martyniak w prywatnym akcie oskarżył dwóch
      mężczyzn: 27-letniego Tomasza S. z Gorzyc i 26-letniego Piotra K. z
      Kolbuszowej o pomówienie, do którego miało dojść podczas pikiety
      przeciwko wpuszczeniu do Polski uczestników rowerowego
      rajdu "Śladami Stepana Bandery". Pikieta odbyła się w sierpniu 2009
      r. przed polsko-ukraińskim przejściem granicznym w Medyce.
      Na jednym z transparentów, trzymanych właśnie przez oskarżonych
      wypisany był cytat wydanej w 2005 r. książki ukraińskiego historyka
      Wiktora Poliszczuka, który - według duchownego - pomawiał go o
      przynależność do środowisk banderowskich. Zdanie to brzmiało: "() do
      środowisk banderowskich w Polsce zaliczam: działaczy Związku
      Ukraińców w Polsce, arcybiskupa Jana Martyniaka". Pod spodem widniał
      podpis: "DR W. Poliszczuk - Ukrainiec - 2005".
      Transparent został pokazany przez lokalne i ogólnopolskie media.
      Rajd został zatrzymany na granicy, bo jak ustaliły polskie służby,
      rowerzyści wyłudzili wizy.
      Arcybiskup najpierw złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa do
      prokuratury. Ta jednak umorzyła sprawę. Wówczas duchowny skierował
      do sądu prywatny akt oskarżenia.
      Ze względu na to, że proces wytoczono z prywatnego oskarżenia, była
      możliwość porozumienia się na posiedzeniu pojednawczym, wyznaczonym
      jeszcze przed formalnym otworzeniem przewodu sądowego.
      Jak wyjaśnił sędzia Kowalczyk, na rozprawie pojednawczej strony mogą
      zawrzeć ugodę lub dojść do pojednania i wówczas sąd sprawę umarza.
      Jeżeli strony nie porozumieją się, na wyznaczonej rozprawie dochodzi
      do otwarcia przewodu sądowego.
    • liberum_veto Greckokatolicki arcybiskup oddaje cześć Banderze 08.01.11, 06:43
      Greckokatolicki arcybiskup oddaje cześć Banderze 2011-01-03
      Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka od kilku lat nurza się w nacjonaliźmie i gloryfikacji zbrodniarzy z UPA. Głównie za przyczyną lwowskiego arcybiskupa Ihora Wozniaka, który jest następcą kardynała Lubomyra Huzara na tym urzędzie. Przeczytaj i zobacz zdjęcia z poświęcenia pomnika Bandery we Lwowie w dniu 14 października 2007 r.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2336
      Dodam, że Ihor Wozniak wraz z ks. kardynałem Stanisławem Dziwiszem był współpatronem sesji ku czci Andrzeja Szeptyckiego, która odbyła się w dniach 25 i 26 listopada 2009 r. w Krakowie. Sesji patronowały pisma "Tygodnik Powszechny" i ukraińskojęzyczne "Nasze Słowo", znane z atakowania środowisk Kresowian i ich potomków.
      Przeczytaj najnowszą relację z dnia 1 stycznia 2011, w którym nacjonaliści świętowali rocznicę urodzin Bandery. Wydarzenia opisali polscy studenci, którzy spędzali Nowy Rok we Lwowie. Cytaty za agencją ukraińską Zahid. [ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski]
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3660
      Arcybiskup Ihor Wozniak wychwala Banderę
      - Stepan Bandera nie pragnął osobistych korzyści, nie kradł, ale pomagał i chciał zrobić wszystko, by nasz naród był szczęśliwy i bogaty! - przemawiał pod pomnikiem wodza OUN we Lwowie uniacki arcybiskup, Igor Woźniak. - Ten człowiek wierzył w naszych ludzi, walczył o ich szczęście, dobry los i wyzwolenie od wszelkiego rodzaju ucisku – powtarzał przywódca ukraińskich grekokatolików.
      Podczas uroczystości upamiętniających 102 rocznicę urodzin Bandery, arcybiskup Wożniak przeciwstawił jego osobę współczesnym politykom ukraińskim, przede wszystkim prezydentowi Wiktorowi Janukowyczowi. Przypomniał także działania przeciwników pomarańczowej rewolucji sprzed 6 lat zastanawiając się - czemu już wówczas nie zostali przykładnie ukarani za swój opór przez upozowanych na demokratów szowinistów. Czy oczekiwałby dla „niebieskich” (czyli obozu obecnego prezydenta) takiej kary, jaką pewnie zafundowaliby im bojcy UPA – wprost nie wspomniał...
      Atakował jednak dalej: „Wielkim wyzwaniem dla każdego świadomego Ukraińca, kochającego swój naród, jest konieczność walki o poszanowanie bohaterów. Nie można bać się ani ulegać presji żadnego rządu, czy innych sił sprzeciwiających się woli naszego narodu i Ukrainy. Ten człowiek, Stepan Bandera, kochał swój naród i bronił jego godności, chciał dla niego jak najlepszej przyszłości i dla niego poświęcił swoje życie. Opinie wrogów narodu nie mogą mieć dla nas żadnego znaczenia ani sprowadzać nas z jedynie słusznego kierunku. Władze lokalne powinny dołożyć wszelkich starań, aby nasi bohaterowie, symbolizujący naszą narodową godność – byli odpowiednio uhonorowani. Trzeba wciąż zapisywać kolejne karty opowieści o ich życiu, niestrudzonej walce i poświęceniu!”
      Hierarcha podziękował również policji za strzeżenie monumentu ukraińskiego ober-bandyty przed ewentualną dewastacją. Samego Banderę nazwał „ukraińskim skarbem narodowym" i surowo skrytykował zwolenników odebrania mu tytułu bohatera narodowego Ukrainy.
      Cała manifestacja odbywała się pod hasłem „Bandera jest! Niech wrogowie się boją!” Uczestniczyli w niej m.in. szef lwowskiej Rady Obwodowej Oleg Pankiewicz, zastępca szefa Obwodowej Administracji Państwowej Myron Solar i mer Lwowa, Andrij Sadowy, którzy złożyli kwiaty pod pomnikiem szefa OUN.
      - Musimy iść drogą Bandery, kontynuować jego historyczne dzieło i w przyszłości osiągnąć stawiane przez Niego cele – wołał Pankiewicz i krzyczał dalej: - Bandera! Bandera na zawsze! Strach na wrogów, niech drżą najeźdźcy! Sława Ukrainie! Sława Bohaterom! - powtarzał wezwanie UPA, jakże dobrze znane lackim uszom. - Bandera jest symbolem naszej niepodległości i walki o Ukrainę. Dziś, po 20 latach niepodległości Ukrainy wiemy, że musimy kontynuować walkę w imię jej umocnienia – dodawał wicewojewoda Solar.
      Kiedy na całych polskich Kresach, zajmowanych obecnie przez Ukrainę, trwały manifestacje banderowców – polskie (?) media wolały informować z nieskrywanym zadowoleniem o incydencie, do którego doszło w Zaporożu. Bojówka szowinistycznej organizacji „Tryzub”, związanej z neobanderowską „Swobodą”, odcięła tam głowę pomnikowi Stalina, postawionemu przez działaczy partii komunistycznej. Zestawienie wydawało się jasne: „może i szowiniści ukraińscy są trochę narwani, ale przecież to uczciwi antykomuniści i na tej płaszczyźnie są nam wręcz sympatyczni”. Otóż na takie postawienie sprawy zgody polskiej być nie może! Naszym hasłem – i metodą postępowania wobec Ukrainy - musi być bowiem „Ani Stalin, ani Bandera!”
      Konrad Rękas
    • liberum_veto Antychrześcijańska ocena ludobójstwa 21.05.13, 21:17
      Polecam obszerny artykuł Moniki Sladewskiej w tygodniku "Przegląd" nr 21 z 20-26.05.2013
      www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/antychrzescijanska-ocena-ludobojstwa
      Orędzie biskupów Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej w sprawie zbrodni na Wołyniu to akt o charakterze bardziej politycznym niż religijnym. Biskupi, kierując się przesłankami politycznymi, usprawiedliwili morderców, zbilansowali cierpienia. Polaków uznali za równorzędnych sprawców, czym wpisali się w zręby strategii ukraińskiego nacjonalizmu, niemającego nic wspólnego z etyką chrześcijańską. Przesłanie sformułowane przez politycznych doradców Cerkwi jest obliczone na przeczekanie obchodów 70. rocznicy tragedii Polaków. Nie można stawiać na jednej płaszczyźnie agresora i napadniętego, bandyty z bronią lub siekierą i bezbronnego. Inspiratorami, organizatorami i dowódcami tzw. UPA na Wołyniu byli nie ateiści, lecz wierni Cerkwi greckokatolickiej. Taka jest niewygodna prawda i trzeba o niej mówić.

      Cały tekst dostępny w drukowanym wydaniu "Przeglądu".
      • 99venus Re: Antychrześcijańska ocena ludobójstwa 22.05.13, 11:08
        taka ocena ludobójstwa na kresach to nic zaskakującego.w końcu to sławny autor 2 wiernopoddanczych listów-najpierw do Hitlera a potem do Stalina delegował grekokatolickich księży do doywizji SS Hałyczyna.
        tradycja zobowiązuje.
    • liberum_veto 8-procentowa cerkiew utożsamiana z UPA i SS 29.05.13, 20:19
      Cerkiew greckokatolicka nie jest reprezentantką całego narodu ukraińskiego, lecz tylko jego części, i to bardzo niewielkiej

      W związku ze zbliżającą się wizytą w Polsce abp. Światosława Szewczuka pojawiły się informacje, że hierarcha ów jest zwierzchnikiem obrządku greckokatolickiego i reprezentantem narodu ukraińskiego. Informacje te nie są prawdziwe.

      Po pierwsze, zwierzchnikiem wszystkich katolickich obrządków wschodnich jest papież. Tylko niektóre obrządki mają daleko idącą autonomię w postaci patriarchatu. Dotyczy to m.in. obrządku koptyjskiego w Egipcie czy maronickiego w Libanie. Grekokatolicy na Ukrainie takiego patriarchatu nie mają. Na jego utworzenie nie zgodził się bowiem ani Jan Paweł II, ani Benedykt XVI. Złożyło się na to wiele przyczyn, w tym liczne konflikty biskupów greckokatolickich z prawosławnymi i łacińskimi. Dlatego abp. Szewczukowi nie przysługuje tytuł patriarchy, tylko arcybiskupa większego.

      Po drugie, Cerkiew greckokatolicka nie jest reprezentantką całego narodu ukraińskiego, lecz tylko jego części, i to bardzo niewielkiej. Funkcjonuje bowiem jedynie na terenach dawnego zaboru austriackiego. Jej struktury na Wołyniu i Ukrainie centralnej i południowej są znikome, a na wschodniej istnieją tylko na papierze. Jeżeli chodzi o liczbę wiernych, to zrzesza ona zaledwie 8 proc. mieszkańców kraju. Większość z nich należy do Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego (50 proc.) i Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego (25 proc.), inni do Autokefalicznej Cerkwi Ukraińskiej (7 proc.) i Cerkwi unickiej na Rusi Zakarpackiej nieuznającej jurysdykcji Lwowa, pozostali zaś do obrządku łacińskiego (2 proc.) i wyznań protestanckich (4 proc.).

      Przy tym wszędzie Cerkiew greckokatolicka utożsamiana jest z nacjonalizmem i kultem zbrodniarzy z UPA i SS Galizien. To powoduje, że jej hierarchowie nie cieszą się uznaniem wśród swoich rodaków. Z kim więc tak bardzo pojednać się chce episkopat Polski? Czyżby np. z greckokatolickim abp. Ihorem Woźniakiem, który we Lwowie święcił pomnik Stepana Bandery, nazywając Polaków okupantami? A co z większością Ukraińców, którzy banderowców uważają za zbrodniarzy, a abp. Andrzeja Szeptyckiego za kolaboranta hitlerowskiego? Jeżeli w tej kwestii biskupi polscy staną w prawdzie, będzie to droga trudna, ale prowadząca do zgody. Jeżeli jednak uwikłają się w poprawność polityczną i greckokatolicką interpretację historii, doprowadzi to do nowych konfliktów, i to zarówno z większością w Polsce, jak i na Ukrainie.

      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 29 maja 2013 r.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=7894
    • liberum_veto Honory dla władyki-kolaboranta 06.07.13, 12:21
      Jak tak dalej pójdzie, to AK i BCh będą przestępczymi organizacjami antysemickimi, a UPA i SS formacjami narodowowyzwoleńczymi.

      Im bliżej 70. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu, tym bardziej niektóre środowiska, wspierane mocno przez PO, starają się nie tylko wybielić zbrodniarzy spod znaku tryzuba, ale i uczynić bohaterów z osób, które nie są tego godne. Przykładem jest projekt nadania jednej z ulic w Przemyślu imienia biskupa greckokatolickiego, Jozafata Kocyłowskiego. Z pozoru mógłby to być dobry pomysł, bo hierarcha ów był z miastem związany przez dziesiątki lat. Poza tym został wyniesiony na ołtarze w 2001 r. Jednak gdy bliżej przyjrzymy się tej postaci, pojawiają się poważne wątpliwości.

      W 1918 r. Kocyłowski jako nowo mianowany unicki biskup przemyski opowiedział się za oderwaniem Przemyśla od odradzającej się Polski. W 1923 r. złożył on wprawdzie przysięgę na wierność rządowi polskiemu, ale w 1941 r. sprzeniewierzył się jej, witając hucznie wraz z innymi duchownymi ukraińskimi wojska Hitlera. Z kolei 4 lipca 1943 r. odprawił w Przemyślu mszę św. polową dla ochotników do 14 Dywizji SS Galizien, która w krwawy sposób zapisała się w historii Polski. Część tych ochotników wstąpiła do pułków policyjnych SS, które wymordowały dziesiątki polskich wsi, a następnie po rozbiciu formacji przeszła do oddziałów UPA, kontynuując bezlitosną rozprawę z bezbronną ludnością cywilną.

      Kocyłowski był człowiekiem wykształconym (studiował m.in. w Rzymie) i rozeznanym w polityce. Nie mógł więc nie wiedzieć, jaką działalność prowadzą esesmani, których błogosławił. Poza tym zdawał sobie sprawę, że jego osoba uwiarygadnia SS w oczach ukraińskich chłopów. Można zrozumieć jego wsparcie dla nacjonalizmu ukraińskiego, ale poparcie dla ludobójczych władz niemieckich było autentycznym paktowaniem z diabłem.

      Dziś, tyle lat po wojnie, próbuje się relatywizować historię i czynić z ofiar katów, a z katów bohaterów. Proces ten dzieje się w Niemczech, Rosji, na Ukrainie. Jak tak dalej pójdzie, to AK i BCh staną się przestępczymi organizacjami antysemickimi, a UPA i SS formacjami narodowowyzwoleńczymi. A że wyrzynały przy tym Polaków i Żydów, to pogrobowcy z UD vel UW uznają za wypadek przy pracy.

      Na koniec dobra wiadomość. Rada miejska Radomia, jako druga po radzie miasta Szczecina, podjęła uchwałę potępiającą ludobójstwo banderowskie na Kresach. No cóż, radni z Przemyśla, miasta, które do tej pory słynęło z patriotyzmu, muszą teraz jeździć po naukę nad Odrę i Mleczną.

      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 20 czerwca 2013 r.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=8035
    • liberum_veto Ksiądz greckokatolicki odprawia banderowców na Don 14.06.14, 16:26
      Ksiądz greckokatolicki odprawia banderowców na Donbas 2014-06-14

      O. Laszko odprawia batalion banderowców, który błogosławi greckokatolicki ksiądz. Zamaskowani bojowcy ubrani są kamizelki kuloodporne. Takie same jak te, które za zgodą rządu Donalda Tuska przewożone są wraz z hełmami przez granicę polsko-ukraińską. Nawiasem mówić, jeżeli neobanderowcy walczą o słuszną sprawę, to czemu nie mają odwagi pokazać swojej twarzy?

      www.youtube.com/watch?v=FTnBR-wSxuM
      Modlitwa batalionu "Azow" w stylu ideologii Dmytro Doncowa, głównego ideologia nacjonalizmu ukraińskiego

      www.pravda.com.ua/photo-video/2014/06/3/7027907/
      Jak sprawdził jeden z Czytelników jest to tekst opracowany w 1936 r. przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów.

      ukrnationalism.org.ua/publications/?n=2858

      www.pravda.com.ua/photo-video/2014/06/3/7027907/
      Proszę zauważyć, że mowa w niej o Ukrainie "sobornej", a więc obejmującej także ziemie należące do Polski.

      Powstaje pytanie, czy ta pogańska modlitwa bez wezwania do Boga jest oficjalną modlitwą ukraińskiej armii?
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=9502
    • liberum_veto IceBuckettChalenge po banderowsku [+VIDEO] 07.09.14, 15:40
      IceBuckettChalenge po banderowsku [+VIDEO]
      Opublikowano: Sobota, 06 wrzesnia 2014
      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/icebuckettchalenge-po-banderowsku-video
      Banderowska symbolika i pieśni w Lwowskim Seminarium Duchownym Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.

      Wypełnienie zadania przez alumnów greckokatolickiego seminarium przybrało raczej charakter wiecu OUN. Alumni powiewają czerwono-czarnymi flagami używanymi także przez UPA i śpiewają upowską piosenkę "Lenta za lentoju", wszystkiemu towarzyszy również wymyślony przez ideologów OUN okrzyk "Sława Ukrajini! Herojam Sława!"

      VIDEO
      youtu.be/bW62kpT4u7I
    • liberum_veto GRK winni więcej lać lodowatej wody na swoje głow 05.10.14, 12:26
      Grekokatolicy winni więcej lać lodowatej wody na swoje głowy 2014-10-05

      "Nowa świecka tradycja" wymaga od celebrytów i osób z politycznych salonów wzięcia udziału w swoistego rodzaju przedsięwzięciu, które polega na oblewaniu się zimną wodą. Cel może jest szczytny, ale wszystko to staje się coraz bardziej dziwaczne, a nieraz wręcz głupie.

      Przykładem tego jest popis jaki dali przełożeni i klerycy greckokatolickiego seminarium we Lwowie, którzy obleli się wiadrami wody pod - uwaga! - czerwono-czarną flagą UPA, śpiewając przy tym piosenki banderowskie. Zobacz wideo z tego żenującego wydarzenia

      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/icebuckettchalenge-po-banderowsku-video
      Inna sprawa, że jest to kolejny jaskrawy dowód na to, iż klerycy greckokatoliccy uczeni są wiary w nauczanie nie tyle w Jezusa Chrystusa, co w Stepana Banderę, który, nawiasem mówiąc, wychował się na plebanii jako syn ukraińskiego duchownego.

      Obecnie odbywa się sobór greckokatolicki w Przemyślu. Jego uczestnicy milczą jak zaklęci na temat niebezpieczeństw jakie niesie ponowne powiązanie ich obrządku z ideologią nacjonalistyczną i nazistowską. Jeden z moich pradziadków też był księdzem greckokatolickim. Mam więc duży szacunek do tego obrządku, ale uważam, że znaczna część jego duchownych winna więcej lać lodowatej wody na swoje rozpalone (czytaj: skrajnie upolitycznione) głowy. Inaczej zejdą na manowce, tak jak 70 lat temu stało się to z arcybiskupem Andrzejem Szeptyckim oraz "kapelanami" UPA i SS Galizien.

      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=9945

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka