baba-baba 12.02.12, 18:34 No właśnie.Co robicie aby podniesc higienę domu ? Szukam "trików" w stylu: odkażanie gąbki w mikrofali przez 20 sek. namoczenie ścierek w domestosie na noc może dezynfekujecie czymś klamki,uchwyty,podłogi.... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marzeka1 Re: "higiena"domu 12.02.12, 18:39 Moja szwagierką stosując takie cuda na kija, bo "o, matko, te złe bakterie" tak wyjałowiła córkę, że w szpitalu dzieciak wylądował. Nic takiego nie robię; gąbki zmieniam raz w tygodniu, ściereczki też dosyć często; do podłóg stosuję właściwe płyny, a nie jakieś specjalnie dezynfekujące; dzieci od zawsze mam chorujące rzadko, raz na rok-dwa złapią jakieś przeziębienie. Odpowiedz Link
anu_anu Re: "higiena"domu 12.02.12, 18:49 Tu masz wyczerpującą dyskusję na ten temat: forum.gazeta.pl/forum/w,49213,112294812,,jak_sprzatac_zeby_bylo_posprzatane_.html?s=1&wv.x=2 Odpowiedz Link
headvig Re: "higiena"domu 12.02.12, 18:52 nie stosuję takich cudów - nie mieszkam w szpitalu na oiomie. natomiast moja sterylna koleżanka, która dziecku każe myć ręce co pół godziny, autobusem z nim nie jeździ, by nie dotykał rurek, które wcześniej mógł dotykać jakiś kloszard, co chwila wszystko wyparza jak dziecku coś spadnie na podłogę, zafundowała temu dziecku zupełny brak odporności - w wieku 5 lat nie jest w tanie chodzić do przedszkola, alergia na większość składników pokarmowych (jak przyjeżdża do mnie to nie wiem co mam przyrządzić), ciągłe sanatoria... horror. a ona nie wie z czego to się bierze. Odpowiedz Link
marzeka1 Re: "higiena"domu 12.02.12, 18:56 "natomiast moja sterylna koleżanka, która dziecku każe myć ręce co pół godziny, autobusem z nim nie jeździ, by nie dotykał rurek, które wcześniej mógł dotykać jakiś kloszard, co chwila wszystko wyparza jak dziecku coś spadnie na podłogę, zafundowała temu dziecku zupełny brak odporności - w wieku 5 lat nie jest w tanie chodzić do przedszkola, alergia na większość składników pokarmowych (jak przyjeżdża do mnie to nie wiem co mam przyrządzić), ciągłe sanatoria... horror. a ona nie wie z czego to się bierze. " - o, to jak moja szwagierka i też ciągle zdziwiona, dlaczego jej dziecko ciągle choruje, a nasze nie. A postępuje tak samo, jak opisałaś + sterylność w domu. Odpowiedz Link
kasiak37 Re: "higiena"domu 12.02.12, 19:04 gabki w kuchni zmieniam co tydzien,scierki jak wymagaja,najczesciej co 2 dni.Podlogi myje plynami do tego przeznaczonymi.W kuchni uzywam srodka dezynfekujacego w sprayu do blatow i zlewozmywaka.Toalety zalewam srodkiem do toalet raz w tyg. Odpowiedz Link
adzisan Re: "higiena"domu 12.02.12, 19:12 a ja gąbkę zajeżdżam do końca. Ale zawsze po myciu jest wyciśnięta i suszy się, wtedy w dobrej kondycji służy mi długo. Ściereczki do wycierania na mokro czasem zaleję octem, a gdy już zniszczona to wyrzucam. (octem też odkamieniam czajnik ) Jestem przeciwniczką sterylności - kontakt z bakteriami buduje odporność. Odpowiedz Link
budzik11 Re: "higiena"domu 12.02.12, 19:16 Też przypomniał mi się od razu wątek zalinkowany przez anu_anu - przynajmniej nie muszę szukać Higiena to wg mnie nie sterylność. Dom czysty, umiarkowanie higieniczny mi wystarczy, nie czuję potrzeby dezynfekowania, sterylizowania i odkażania. Nawet mają niemowlaki w domu nic takiego nie robiłam. Zresztą chlor jest bardziej szkodliwy niż bakterie, które zabija Odpowiedz Link
baba-baba Re: "higiena"domu 12.02.12, 21:53 Zgadzam się w sumie z Wami i mając obecnie 10m-czne dziecko nigdy nie szalałam z odkażaniem.Tak mnie teraz wzieło albo dopiero bierze,bo młody po ciężkim rotawirusie.Ochłonę i odpuszczę pewnie. Odpowiedz Link
marzeka1 Re: "higiena"domu 12.02.12, 22:02 Jeśli normalnie sprzątasz w domu, to tak trzymaj i tyle; naprawdę nie szalej z dezynfekcją itp., bo sterylnymi warunkami tylko dziecko straci odporność. Dziecko musi mieć kontakt z bakteriami w normalnym, wysprzątanym domu- nikt przecież nie mówi tu o brudzie. Odpowiedz Link
agatha_christie_0 Re: "higiena"domu 13.02.12, 08:56 Wg mnie rotawirusy nie mają związku z higieną w domu niemowlaka. Moje młodsze dziecko też je miało w wieku 10 m-cy, spędziłyśmy wtedy 5 dni w szpitalu. A w domu właśnie miałam wszystko wylizane i wysterylizowane. Bo bałam się panicznie, że dzieci pełzające po podłodze zjedzą przypadkiem jakieś bakterie.... Teraz już bym tego nie robiła. Odpowiedz Link
budzik11 Re: "higiena"domu 13.02.12, 09:30 agatha_christie_0 napisała: > Wg mnie rotawirusy nie mają związku z higieną w domu niemowlaka. (...) A w do > mu właśnie miałam wszystko wylizane i wysterylizowane. Większość dzieci łapie rotawirusa podczas pobytu w szpitalu, gdzie wszystko jest dezynfekowane i sterylizowane, podłogi myte środkami odkażającymi, pościel podobnie, naczynia wyparzane itd. Odpowiedz Link
agatha_christie_0 Re: "higiena"domu 14.02.12, 11:07 Byłyśmy w szpitalu właśnie "z okazji" rotawirusów, pobyt w szpitalu nie był przyczyną tylko następstwem Odpowiedz Link
wadera3 Re: "higiena"domu 13.02.12, 09:11 Rotawirus nie "bytuje" na podłodze(np) źródłem jest skażone jedzenie, nieumyte ręce po bytności w toalecie, czy przewinięciu malucha, nieumyty nocnik... Odpowiedz Link
lineczkaa Re: "higiena"domu 17.02.12, 15:12 baba-baba napisała: >.Tak mnie teraz wzieło albo dopiero bierze,bo młody po ciężkim rota > wirusie.Ochłonę i odpuszczę pewnie. Ja u mnie ktokolwiek jest chory i nie ważne czy to przeziębienie, grypa czy rozwolnienie, to wieczorem przecieram klamki domestosem. Jak okres wylęgania syfów mija, to oczywiście tego nie robię Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: "higiena"domu 13.02.12, 00:53 -Do mycia blatu (i wszelkich plam) w kuchni używam octu z wodą w atomizerze i wycieram ręcznikiem papierowym -Do mycia deski do wc i zlewów używam wody z octem i olejkiem z drzewa herbacianego -Metalową kratkę od kuchenki gazowej wrzucam do zmywarki, ogólnie dużo rzeczy wrzucam do zmywarki, jakby się dało drzwi do pokoju to też bym je tam wpakowała -meble które dotykają moje dzieci wycieram chusteczkami pampers szybko i skutecznie Ambicje to ja mam ale z czasem cienko więc nie szaleję zbytnio Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: "higiena"domu 14.02.12, 11:40 -Metalową kratkę od kuchenki gazowej wrzucam do zmywarki, ogólnie dużo rzeczy wrzucam do zmywarki, jakby się dało drzwi do pokoju to też bym je tam wpakowała smile Za takie poglady na sasiednim watku"bija". Ale co mi tam,jestem potworna, ja tam wszystko do zmywarki prawie wrzucam. Tyle ze co 3 tygodnie srednio ja srodkiem do czyszczenia zmywarek pucuje i program z tym srodkiem w srodku nastawiam. Odpowiedz Link
kasiak37 Re: "higiena"domu 14.02.12, 13:07 e Princess,nie za takie poglady bija a za mycie kuwety w zmywarce.Mam 4 koty i musze szczerze powiedziec ze do glowy mi nigdy nie przyszlo zeby do zmywarki,gdzie myje naczynia i gary wstawic kuwete. Czesci z wyciagu kuchennego tez myje w zmywace,wszelkie blachy czy kratki z piekarnika rowniez.Oprawki czyli kontakty tez mylam w zmywarce.A i kocie miski myje w zmywarce.Kocia fontanne tez Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: "higiena"domu 14.02.12, 15:26 .Mam 4 koty > i musze szczerze powiedziec ze do glowy mi nigdy nie przyszlo zeby do zmywarki, > gdzie myje naczynia i gary wstawic kuwete. Bo ja zawsze bylam dosc pomyslowa... Wszystkiego naj z okazji walentynek dla ciebie Prezent=> TUTAJ Odpowiedz Link
anu_anu Re: "higiena"domu 14.02.12, 17:44 No ja też dużo rzeczy myję w zmywarce. Ale kuwetę - NIE! A fuj! Odpowiedz Link
budzik11 Re: "higiena"domu 14.02.12, 19:08 Pamiętacie ten wątek? forum.gazeta.pl/forum/w,49213,76222814,,Co_myjecie_w_zmywarce_.html?v=2 Odpowiedz Link
wuwuem Re: "higiena"domu 14.02.12, 19:30 Jakoś przeoczyłam wątek o zmywarce ale zajrzałam teraz i.... stuknęłam się w głowę, że wiecznie kombinuję jak domyć kratki z kuchenki gazowej, a nie wpadłam na to żeby je wsadzić do zmywarki. Ale jak tylko opróżnię zmywarkę to spróbuję wepchnąć tam kratkę Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: "higiena"domu 14.02.12, 22:33 > Ale jak tylko opróżnię zmywarkę to spróbuję wepchnąć tam kratkę po co wyjmować, ja wkładam na wierzch dolnej półki na maksa naładowanej talerzami i garami, taka cieniutka kratka nie wpłynie na jakość umycia talerzy pod nią a i będziesz bardziej eko Przyznaję że wiele rzeczy wrzucam do zmywarki, zabawki z przydomowej piaskownicy czy pojemniki na proszek do prania, stołeczek plastikowy ale w ostatnim zmywaniu przed czyszczeniem i nie w konstelacji kubek-krzesełko-talerzyk-łopata do piachu Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: "higiena"domu 14.02.12, 19:44 nawet jesli nie styka sie z ekstrementami?. Robie to od lat i zyje. Faktem jest iz w specjalnym srodku Odpowiedz Link
baba-baba Re: "higiena"domu 14.02.12, 23:17 Nie no,kuweta mnie rozwaliła.Stwierdzam niniejszym,że mój dom jest normalny i takim pozostanie. Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: "higiena"domu 15.02.12, 00:15 ciesze sie ze poczulas sie lepiej - to taki moj prezencik walentynkowy Odpowiedz Link
anu_anu Re: "higiena"domu 15.02.12, 11:03 Pcham do zmywarki różne rzeczy (w osobnym cyklu, nie razem z naczyniami) - doniczki i podstawki od kwiatów, kratki z kuchenki, szufladę od proszku z pralki, klosze od lamp, koszyki wiklinowe (nie barwione bo te farbują), mydelniczki, wazony i inne pojemniki. Miotły i śmietniczki wkładam do pralki. A jedyne co sobie daruję to kuweta i szczotka do mycia kibla, tę pierwszą myję ręcznie a tę drugą dość często wymieniam. Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: "higiena"domu 15.02.12, 12:34 nie, no szczotki do mycia ubikacji bym do zmywarki nie wsadzila. W moim przypadku szczotka "styka sie z TYM", a moja kuweta jest wylozona folia. Odpowiedz Link
ivoncja Re: "higiena"domu 14.02.12, 23:15 Ja właśnie dzisiaj doznałam osłupienia na pytanie zawarte w reklamie bezdotykowego dozownika do mydła: -Chyba nie chcesz, żeby twoje dzieci dotykały pompki pełnej bakterii? (czy jakoś tak...) Gdybym chciała kupić taki wynalazek, to pewnie raczej ze względów estetycznych- nie podoba mi się, jak dozownik ocieka wodą i spływa to czasem na półkę, na której ów dozownik stoi, ale do głowy by mi nie przyszło, że można się obawiać tych straszliwych, morderczych bakterii czyhających na pompce! A może tak zacząć myć ręce Domestosem i gardło też nim płukać? W końcu on zabija 99,99% bakterii... Ale jak wytępić pozostałą 0,01%? AAAAAAAAA!!! RATUNKU!!! Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: "higiena"domu 15.02.12, 00:18 s.p.i Michal Jackson w obawie przed bakteriami spal w szklanej kapsule z oczyszczanym tlenem, nosil maske na ulicy i rekawiczki w obawie przed zarazkami . Troche jednak za bardzo polubil lekarstwa. Jak bakterie nas nie dopadna to domestos czy paracetamol.... Odpowiedz Link
budzik11 Re: "higiena"domu 15.02.12, 08:34 ivoncja napisała: > Ja właśnie dzisiaj doznałam osłupienia na pytanie zawarte w reklamie bezdotykow > ego dozownika do mydła: > -Chyba nie chcesz, żeby twoje dzieci dotykały pompki pełnej bakterii? (c > zy jakoś tak...) (...) do głowy by mi nie przyszło, że można się obawiać ty > ch straszliwych, morderczych bakterii czyhających na pompce! Dokładnie o tym samym chciałam napisać, szczęka mi opadła, widziałam przed chwilą tę reklamę. Weszłam na stronę i oni tam zalecają dezynfekowanie wszystkiego - blatów, podłóg (przy pełzającym niemowlaku) etc. Masakra. Odpowiedz Link
kr_ka_11 Re: "higiena"domu 15.02.12, 10:20 im bardziej sterylne środowisko tym mniejsza odporność na bakterie i alergeny. sprzątać trzeba z głową, nawet przy raczkującym dziecku nie ma co popadać w paranoje. Mnie nawiedzona koleżanka z pracy, matka dwulatki zapytała co zrobie z kotami, jak urodzę dziecko, i była zdzwiona moim zdziwieniem miazga, przyjdzie oddać do schroniska, bo dzieciak się przy kotach przecież nie uchowa ta reklama skierowana jest do takich osób, ich nie ma nawet sensu przekonywać, że takie podejście jest zdecydowanie bardziej szkodliwe (ona też zdziwiona, że w tych czasach te dzieci taki nieodporne, mała non stop ma zapalenie oskrzeli, reaguje alergią na praktycznie wszystko). Odpowiedz Link
budzik11 Re: "higiena"domu 15.02.12, 10:56 Mnie strasznie śmieszyła reklama Domestosa rok czy dwa lata temu, kiedy to panowała świńska grypa. Bardzo wyraźnie zaznaczali, że "Zabija wirusy grypy". Tak się zastanawiałam - w jaki sposób chronić się przed grypą Domestosem? Ręce myć, gardło płukać, czy co? Zwłaszcza, że w reklamie było o zalewaniu sedesu. Odpowiedz Link
katarzyna4511 Re: "higiena"domu 15.02.12, 11:13 Szwagierka, będąc w ciąży, niemal skopała naszego kota, kiedy próbował się ułożyć na kocu, u jej stóp. A to wszystko ze strachu przed toksoplazmozą. Prawie w histerię wpadła, kiedy tłumaczyłam jej, że jeśli tego kota dotykać nie będzie, to nic jej nie grozi. Nie docierało do niej, że szybciej toksoplazmozę w surowym mięsie znajdzie niż na sierści naszego kocura. Zresztą nikt z nas (łącznie z kotem) toksoplazmozy nie ma. Przyjdzie nam się razem z kotem wyprać w domestosie, bo niedługo szwagierka z dzieckiem chce przyjechać ) Odpowiedz Link
budzik11 Re: "higiena"domu 15.02.12, 11:15 Poza tym toksoplazmoza jest chyba niebezpieczna tylko dla płodu, może powodować jego uszkodzenie. Dziecku urodzonemu chyba już nie szkodzi? Odpowiedz Link
katarzyna4511 Re: "higiena"domu 15.02.12, 12:09 Pewnie, że nie. Ale ona już pyta, czy nie moglibyśmy na czas ich przyjazdu oddać kota na przechowanie do sąsiadów, bo z pewnością kot jakąś straszną krzywdę dziecku wyrządzi. I do tego choróbska jakies straszne rozwłóczy. I to nic, że i my i nasze dzieci z kotami się wychowały i że nikt w rodzinie jak dotąd nie zachorował z tego powodu. Strach ma wielkie oczy. Zaproponowaliśmy im, że skoro tak się boją, to może będzie lepiej dla nich zamieszkać w hotelu. Bo u nas na wsi to i pająki zadomowione, myszy też się trafią, psy i koty sąsiadów, że o krowach, kurach, owcach, ptakach w ogrodzie i rybach w akwarium nie wspomnę PS Kot oczywiście zostaje w domu. Odpowiedz Link
alex_k Re: "higiena"domu 15.02.12, 13:32 Do mnie kiedyś zadzwoniła kuzynka z informacją, że przyjeżdżają do nas na tydzień, i że ona lojalnie uprzedza o tym wcześniej, bo ja powinnam na czas ich pobytu coś zrobić z psem, bo ich syn ma alergię na psią sierść. Nie wspomnę już, że mój pies nie ma sierści, ale włos który nie uczula (mój syn alergik żywym na to dowodem), ale gdyby nawet miał nie wiem jakie sierściowate kłaki, i tak zostałby w domu, o czym nie omieszkałam poinformować kuzynkę. Kuzynka zdziwiona broniła się, że ona miała tylko na myśli zainstalowanie naszego kanapowca na czas ich pobytu w budzie na podwórku. Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: "higiena"domu 15.02.12, 13:42 naszego > kanapowca na czas ich pobytu w budzie na podwórku. ja bym zaproponowala zainstalowanie w budzie jej synka i odlozyla sluchawke. Mialam kolezanke jaka przyjechala do nas i wszedzie siadywala na reczniku bo moj pies klaczy jak twierdzila i nie chciala miec tychze klakow na sobie. Odpowiedz Link
kr_ka_11 Re: "higiena"domu 15.02.12, 11:38 potwierdza to regułę, że strach w największym stopniu powoduje niewiedza. żeby się od kota zarazić, trzeba po pierwsze pechowo trafić na zarażonego, mieć kontakt z jego odchodami i tymi brudnymi rękami mieć kontakt z żywnością. jak dojdzie do tego brak świadomości, że niebiezpieczne jest również surowe mięso (głównie drób), i brudne warzywa to ten biedny kot urasta do rangi demona Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login toksoplazmoza 15.02.12, 19:52 Kot przebadany w kierunku toksoplazmozy, niewychodzący, jedzący wyłącznie suchą karmę jeżeli na któreś pytanie odpowiesz nie tzn że nie możesz zagwarantować czy kot nie ma toksoplazmozy? >Nie docierało do niej, że szybciej toksoplazmozę w surowy > m mięsie znajdzie niż na sierści naszego kocura. szwagierka jadała w ciąży surowe mięso? niemyte warzywa? Czy szwagierka wiedziała że miała odporność w kierunku toksoplazmozy? Powiem ci coś jako osoba która miała wątpliwą przyjemność spędzić kilka dni w szpitalu obok dziecka upośledzonego i cierpiącego niemiłosiernie z powodu toksoplazmozy trzeba nie mieć serca aby świadomie narażać dziecko na takie cierpienie i bagatelizować/wyśmiewać to że ktoś pragnie mieć zdrowe dziecko. Odpowiedz Link
ko_kartka Re: toksoplazmoza 15.02.12, 20:11 No, ja cię przepraszam, ale trzeba być zwykłym idiotą, żeby przyjeżdżać w gości i domagać się eliminacji domownika. Mogła się szwagierka w ciąży z chałupy wysmarowanej domestosem nie ruszać i mieć pewność na zdrowie potomka. Serce można mieć, ale rozum tym bardziej. Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: toksoplazmoza 15.02.12, 20:49 Szwagierka nie chciała aby kot na nią właził, jej dotykał a nie aby został wyeliminowany z domu czy tego świata >Mogła się szwagierka w ciąży z chałupy wys > marowanej domestosem nie ruszać i mieć pewność na zdrowie potomka. Serce można > mieć, ale rozum tym bardziej. Wiedząc jakiej reakcji może się spodziewać rzeczywiście nie powinna odwiedzać kociego królestwa Odpowiedz Link
ko_kartka Re: toksoplazmoza 15.02.12, 20:57 A kot to nie stworzenie boskie? Należy go od razu skopać? Człowieka, który pociąga nosem, też mogłaby skopać wedle twojej teorii. Najlepiej tak, żeby zdechł, to każdy zarazek (nawet istniejący in potentia zaledwie) rzeczywiście przestanie być zagrożeniem. A skoro wiedziała, że kot rezyduje u brata, to zamiast kota kopać i histeryzować, mogła się rzeczywiście nie ruszać z domu. Ale teraz każda pannica w ciąży to urasta do rangi Matki Boskiej, jakby dokonała awykonalnego cudu, w ciążę zachodząc i na piedestał należy ją postawić, zmiatając pyłek spod stóp. Bez jaj, takiego cudu, wedle moich pobieżnych obliczeń, dokonuje raz w roku jakiś 1 miliard ludzi. Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: toksoplazmoza 15.02.12, 21:17 "Szwagierka, będąc w ciąży, niemal skopała naszego kota, kiedy próbował się ułożyć na kocu, u jej stóp. " szwagierka kota nie skopała i niewiem skąd u ciebie pomysł że pochwalam kopanie kotów, ludzi, kogokolwiek.. Ja tylko jestem przeciwnikiem robienia z osób które wolą unikać pewnych zagrożeń histeryków tym bardziej że widziałam jak bardzo może cierpieć malutkie dziecko chore na toksoplazmozę. Nikomu nie życzę aby kilka dni musiał słuchać rozpaczliwego jęku cierpiącego dziecka, nie potrafię sobie wyobrazić co musieli czuć rodzice tego maleństwa. Odwiedzić kogoś u kogo w domu jest kot nie jest jednoznaczne ze zgodą aby ten kot po gościu chodził. Pomijając kwestię ewentualnej toksoplazmozy rozsądnie myślący człowiek nie wychodzi z założenia że jak już ktoś przestąpił próg jego domu to wszelka zwierzyna ma prawo po gościu chodzić, skakać, pełzać . Odpowiedz Link
sajolina higiena 15.02.12, 21:26 Ja po prostu sprzątam dom ogólnie dostępnymi środkami czyszczącymi i tyle. Ani moja mama, ani mama narzeczonego, ani nasze babcie nie stosowały jakichś szczególnych metod dezynfekowania otoczenia i wszyscy żyjemy bez większych problemów zdrowotnych, więc zakładam, że mojej rodzinie też się uda bez domestosowania wszystkich powierzchni. W ramach higieny żywienia staram się nie kłaść jedzenia bezpośrednio na półkach lodówki tylko na talerzykach i zazwyczaj owijam je folią, nie jemy też surowego ani krwistego mięsa. A jeśli chodzi o odkażanie gąbki w mikrofali - ja wolę częściej wymieniać na świeżą. Odpowiedz Link
ko_kartka Re: toksoplazmoza 15.02.12, 21:59 wiecznie-zapominam-login napisała: > "Szwagierka, będąc w ciąży, niemal skopała naszego kota, kiedy próbował > się ułożyć na kocu, u jej stóp. " > szwagierka kota nie skopała i niewiem skąd u ciebie pomysł że pochwalam kopanie > kotów, ludzi, kogokolwiek.. No, nie wiem, faktycznie, skąd we mnie ten pomysł. Ale skąd u ciebie pomysł, że kot autorki miał toksoplazmozę, dzięki której należało potraktować go per noga? > > Ja tylko jestem przeciwnikiem robienia z osób które wolą unikać pewnych zagroże > ń histeryków tym bardziej że widziałam jak bardzo może cierpieć malutkie dzieck > o chore na toksoplazmozę. Nikomu nie życzę aby kilka dni musiał słuchać rozpacz > liwego jęku cierpiącego dziecka, nie potrafię sobie wyobrazić co musieli czuć r > odzice tego maleństwa. > Ja jestem przeciwnikiem szpitali. Bo w szpitalach ludzie umierają. Bo moja babcia poszła do szpitala ze złamaną nogą i wyszła nogami do przodu z powodu ogólnego zakażenia jej tamże gronkowcem. To co, mam się w razie czego nie godzić na zabieranie moich (ewentualnych) dzieci do szpitala ze złamaną nogą, bo na pewno umrą, tak? > Odwiedzić kogoś u kogo w domu jest kot nie jest jednoznaczne ze zgodą aby ten k > ot po gościu chodził. Pomijając kwestię ewentualnej toksoplazmozy rozsądnie myś > lący człowiek nie wychodzi z założenia że jak już ktoś przestąpił próg jego dom > u to wszelka zwierzyna ma prawo po gościu chodzić, skakać, pełzać . Kot czy pies, chomik czy papużka to stworzenia, którym nie można przykazać: po tym człowieku to nie chodź, bo boi się zarazić od ciebie czymś, czego nie masz. Jeśli nie lubiłabym zwierząt mogących łasić mi się do nóg, wskakujących mi na kolana czy przysiadających na ramieniu to tak: nie odwiedzałabym domu, w którym takie coś mogłoby mnie spotkać. Może zaznaczę tutaj, że nie posiadam żadnego zwierzęcia we własnym domu, żebym nie wyszła na fanatyczną obrończynię zwierząt. Trochę rozsądku w każdą stronę nikomu nie zaszkodziło - a nie tylko w swoją, bo "moja racja jest najmojsza". Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: toksoplazmoza 15.02.12, 22:36 > No, nie wiem, faktycznie, skąd we mnie ten pomysł. Ale skąd u ciebie pomysł, że > kot autorki miał toksoplazmozę, dzięki której należało potraktować go per noga skąd u ciebie pomysł że jestem zwolennikiem traktowania zwierzaków per noga? Gdzie napisałam że kot autorki wątku miał toksoplazmozę? Ja jedynie poddaję w wątpliwość pewność autorki wątku jakoby jej kot na 100% jej nie miał. Odpowiedz Link
katarzyna4511 Re: toksoplazmoza 15.02.12, 23:01 To ja może napiszę więcej szczegółów. Do tej pory szwagierka, przyjeżdżając do nas, kota się nie bała, spała z nim nawet w jednym łóżku (czego my akurat nie robimy, kot ma własne posłanie). Po prostu usłyszała od swojej lekarki, żeby w ciąży absolutnie nie dotykać kotów, bo to zaraza wszelaka. I w ogóle otaczają nas bakterie, nie tylko kocie, więc zaczęła się obsesja i dezynfekowanie rzeczywistości. Ja jak najbardziej rozumiem dbanie o siebie, o dziecko, ale bez histerii, jeszcze nikt się od leżącego nieopodal na kocu kota nie zaraził toksoplazmozą! To już zwykła grypa jest bardziej groźna, bo bardziej powszechna. Co ciekawe, ja od swojej lekarki, będąc w ciąży, usłyszałam, że wystarczy, jeśli nie będę czyściła kuwety i przestrzegała zwykłej higieny (tzn. mycie rąk po głaskaniu kota, a przed jedzeniem). A kot został "niemal" skopany - widząc histerię i mord w oczach szwagierki i słysząc krzyk "zabierzcie to zwierzę!", natychmiast zabraliśmy sierściucha. Kot, jak dotychczas, nie miał i nie ma toksoplazmozy. Mam to na papierze Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: toksoplazmoza 15.02.12, 23:28 >Po prostu usłyszała od swojej lekarki, żeby w c > iąży absolutnie nie dotykać kotów, bo to zaraza wszelaka. może miała robione badania i wyszło że nie ma odporności na toksoplazmozę >Ja jak najbardziej rozumiem dbanie o siebie, o dziecko, ale bez histeri > i, jeszcze nikt się od leżącego nieopodal na kocu kota nie zaraził toksoplazmoz > ą! może lekarka ją mocno nastraszyła >To już zwykła grypa jest bardziej groźna, bo bardziej powszechna. Zdecydowanie nie porównywałabym grypy i efektów toksoplazmozy, nie po ostatnich doświadczeniach. Ja rozumiem że jak ktoś nie widział to mu się wierzyć nie chce myśli a co tam jakie są szanse, podobnie możemy bagatelizować odrę, polio i inne choroby z którymi się nie stykamy na codzień i nie widujemy ich efektów. Jednak ludzie szczepią swoje dzieci na odrę, polio i inne bo wiedzą że przy tych chorobach to grypa jest niczym mały puszysty miś. > Co ciekawe > , ja od swojej lekarki, będąc w ciąży, usłyszałam, że wystarczy, jeśli nie będę > czyściła kuwety i przestrzegała zwykłej higieny (tzn. mycie rąk po głaskaniu k > ota, a przed jedzeniem). Lekarze często wychodzą z założenia że jeżeli kot z którym mieszkasz od lat miałby toksoplazmozę to już ją przechorowałaś i jesteś odporna. > Kot, jak dotychczas, nie miał i nie ma toksoplazmozy. Mam t > o na papierze a tak z ciekawości to jak się robi kotu to badanie i ile ono kosztuje? Odpowiedz Link
tairo Re: toksoplazmoza 16.02.12, 16:36 Cyt. "Objawowa toksoplazmoza wrodzona występuje u około 30% zarażonych noworodków, w tym u około 10% ma ciężki przebieg. Śmiertelność kołoporodowa z powodu toksoplazmozy wrodzonej u dzieci wynosi 8%. W ostatnich latach w Polsce rocznie wykrywa się około 300 przypadków toksoplazmozy wrodzonej. W ciągu roku w Polsce rodzi się ok. 400 tysięcy dzieci, czyli toksoplazmoza występuje u mniej niż 0.1%. Powikłania pogrypowe (same fajne rzeczy: zapalenie płuc i oskrzeli, ostre zapalenie ucha środkowego, zapalenie zatok obocznych nosa, zapalenie mięśnia sercowego i osierdzia, zapalenie mięśni, zapalenie mózgu i opon mózgowo rdzeniowych, zapalenia nerwów obwodowych, zapalenie wielonerwowe, zapalenie Guillaine-Barre, zapalenie rdzenia kręgowego, zespół wstrząsu toksycznego, zespół Reye'a i jeszcze trochę innych) występują średnio u 6% chorych i nie wszyscy to przeżywają; konkretne liczby: w 2003 roku zarejestrowano 1216295 przypadków zachorowań na grypę, hospitalizowano 3128 osób a liczba zgonów wyniosła 141. Liczby nie kłamią: rocznie kilkukrotnie więcej więcej ludzi umiera na powikłania pogrypowe, niż z powodu toksoplazmozy. To jak, dalej będziesz się wzbraniać przed porównywaniem z grypą? Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: toksoplazmoza 16.02.12, 17:45 > Liczby nie kłamią: rocznie kilkukrotnie więcej więcej ludzi umiera na powikłani > a pogrypowe, niż z powodu toksoplazmozy. To jak, dalej będziesz się wzbraniać p > rzed porównywaniem z grypą? Obawiam się że dla rodziców dzieci chorujących z powodu toksoplazmozy statystyka nie ma znaczenia tym bardziej że można ustrzec się przed chorobą stosując się do kilku prostych zaleceń. Odpowiedz Link
princesswhitewolf Re: toksoplazmoza 16.02.12, 18:41 ...a lekarz i opieka zdrowotna i tak bedzie dla nich winna.lol Odpowiedz Link
kr_ka_11 Re: toksoplazmoza 17.02.12, 10:11 > Obawiam się że dla rodziców dzieci chorujących z powodu toksoplazmozy statystyk > a nie ma znaczenia tym bardziej że można ustrzec się przed chorobą stosując się > do kilku prostych zaleceń. i tak ma dokładnych statystyk ile zachorowań nastąpiło od kota nie ma, dróg zarażenia jest przecież więcej. mam koleżanki aktualnie w ciąży, wpadają do mnie pomimo faktu posiadania przeze mnie kotow, nie głaskają moich futer bo jakieś tam mają obawy i ja to rozumiem, nie zrozumiałabym natomiast jakby przestały przychodzić bojąc się samego widoku większą szkodą jest popadanie w paranoję w trakcie ciąży niż faktyczne zagrożenia, których mając odrobinę wiedzy można unikać, przecież nikt gościowi grzebać w kuwecie nie każe, a od samego przebywania w towarzystwie ryzyka nie ma Odpowiedz Link
wega1975 Re: toksoplazmoza 17.02.12, 11:34 Byłam trzy razy w ciąży i w każdej z nich zauważałam w prasie, intermecie nowy wiodący temat sugerujący nowe zagrożenia i problemy w ciązy. Gdy zaszłam w trzecią ciążę pojawiłą się toksoplazmoza. Zobaczywszy dwie kreski na teście, natychmiast pobiegłam do laboratorium zrobić badania na toxo. Jakież było moje zdziwienie gdy się okazało, że nie mam żadnych przeciwciał. Mając młodego kota w domu, od dzieciństwa bawiąc się z kotami, grzebiąc w ziemi, w piachu, jedząc marchew niemytą wyrwaną sąsiadce z warzywniaka nie zaraziłam się toxo? Wydawało mi się, że na pewno będę miała ciała odpornościowe a tu nic. Nie chcę lekceważyć toksoplazmozy, ale wydaje mi się, że zachowując podstawowe zasady higieny, nie jedząc surowego mięsa i jaj nie zarazimy się tym ochydztwem. Również w kontakcie z kotami trzeba zachowywać się rozsądnie. Koty zarażają tokso. przez ok. 2 tyg swojego życia. Po przejściu tej choroby nie są niebezpieczne. Psożyty tokso. uwalniają się w kupie kociej po ok. 72 godz. więc sprzątana regularnie kuweta nie jest zagrożeniem. Przez normalny kontakt z tymi zwierzakami nie można zarazić się tą chorobą. Trzeba zachować rozsądek, przestrzegać higieny i nie ma się czego obawiać. Odpowiedz Link
alex_k Re: toksoplazmoza 17.02.12, 11:51 U mnie podobnie. Ściągałam do domu wszystkie okoliczne, często bezdomne, zaropiałe i brudne koty. Wyjadałam z ogródka wszystko, co się dało zjeść na surowo, wycierając to jedynie w spodnie. Od dziecka bardzo lubiłam i często jadałam tatara. Przy drugiej ciąży robiłam badania i również okazało się że nie mam przeciwciał. Znajoma weterynarz powiedziała, że żeby zarazić się toksoplazmozą, należałoby zjeść kocią kupę, jednak nadal bez gwarancji, że się człowiek zarazi. Dodam tylko, że sama weterynarz była wówczas w ciąży i normalnie przyjmowała swoich pacjentów. W gumowych rękawiczkach, zmieniajac je po każdym pacjencie i myjąc ręce. Uważam, że należy maksymalnie dbać o to, żeby dziecko urodziło się zdrowe, ale zapobiegliwość w postaci strącania kota z kolan jest mniej więcej tym samym, co niepodawanie ręki osobom zakażonym AIDS argumentując "wiem, że tak nie mogę się zarazić, ale wolę byc ostrożny na wszelki wypadek". Bardziej chyba dla komfortu psychicznego, niż realnego zagrożenia. Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: toksoplazmoza 17.02.12, 15:31 > Znajoma weterynarz powiedziała, że żeby zarazić się toksoplazmozą, należałoby z > jeść kocią kupę, jednak nadal bez gwarancji, że się człowiek zarazi. Dla mnie specjalistą od prowadzenia ciąży kobiety jest ginekolog, ginekolog a nie weterynarz......ale co kto lubi. Niech sobie babka robi co chce ale wmawianie przez weterynarza że zna się na ciąży ludzkiej i wie że "żeby zarazić się toksoplazmozą, należałoby z > jeść kocią kupę, jednak nadal bez gwarancji, że się człowiek zarazi" jest mega nieetyczne Dodam tylk > o, że sama weterynarz była wówczas w ciąży i normalnie przyjmowała swoich pacje > ntów. W gumowych rękawiczkach, zmieniajac je po każdym pacjencie i myjąc ręce. A wg ciebie co powinna zrobić? Pójść na zwolnienie zaraz po ujrzeniu 2 kresek na teście? Odpowiedz Link
alex_k Re: toksoplazmoza 17.02.12, 16:32 Przeczytałaś post ze zrozumieniem? Przecież weterynarz nie wypowiadała się na temat wpływu toksoplazmozy na ciążę, a jedynie na temat sposobów zarażenia się toksoplazmozą, a na tym akurat zna się lepiej niż ginekolog. Zarzucanie braku etyki lekarskiej nie znając kontekstu wypowiedzianego zdania ani klimatu w jakim odbywała sie rozmowa, uważam za o wiele bardziej nieetyczne. Mówiąc o ciąży lekarki miałam na myśli fakt, że z pewnością ze względu na swój stan była dość zorientowana w temacie potencjalnych zagrożeń i na pewno nie ryzykowałaby zdrowia i życia własnego dziecka tylko po to, żeby nie iść na zwolnienie. A to, że zdecydowanie powinna iść natychmiast na zwonienie, wynika z twoich postów wyżej, więc nie rozumiem skąd twoje zdziwienie? Skoro nawet kot wskakujący na kolana ma stanowić zagrożenie, to co dopiero nieustanny kontakt z niemal wyłącznie chorymi zwierzętami? Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: toksoplazmoza 17.02.12, 19:36 > Przeczytałaś post ze zrozumieniem? > Przecież weterynarz nie wypowiadała się na temat wpływu toksoplazmozy na ciążę, > a jedynie na temat sposobów zarażenia się toksoplazmozą, a na tym akurat zna s > ię lepiej niż ginekolog. serio? to poczytaj sobie a douczysz się trochę (wprawdzie z netu ale i tak lepiej niż od tego weta) toksoplazmoza.biz.pl/ "Toxoplasma gondii to pierwotniak, którego ostatecznym żywicielem są koty. To w ich organizmie żyją dojrzałe i zdolne do rozmnażania osobniki. Pośrednim żywicielem są ludzie i inne ssaki, a także ptaki. Najczęściej do zarażenia pierwotniakiem dochodzi wskutek zjedzenia niedogotowanego mięsa lub przez kontakt z moczem, kałem i śliną zarażonych zwierząt. Kobieta będąca w ciąży zaraża płód, co często niesie ze sobą bardzo poważne zagrożenia, nawet dla życia dziecka." > Zarzucanie braku etyki lekarskiej nie znając kontekstu wypowiedzianego zdania a > ni klimatu w jakim odbywała sie rozmowa, uważam za o wiele bardziej nieetyczne. Co za różnica czy trzymałyście się za ręce głęboko spoglądając sobie w oczy czy nie? Ważne jest że babka gadała głupoty ........ Czyżby weterynarz uważała że ci co się zarazili toksoplazmozą jedli z kociej kuwety garściami? Bo taki wniosek można wysnuć z jej wypowiedzi > Mówiąc o ciąży lekarki miałam na myśli fakt, że z pewnością ze względu na swój > stan była dość zorientowana w temacie potencjalnych zagrożeń i na pewno nie ryz > ykowałaby zdrowia i życia własnego dziecka tylko po to, żeby nie iść na zwolni > enie. bardzo optymistyczne podejście, ja śmiem mieć inne zdanie. >A to, że zdecydowanie powinna iść natychmiast na zwonienie, wynika z two > ich postów wyżej, więc nie rozumiem skąd twoje zdziwienie? przeczytaj moją pierwszą wypowiedź a będziesz wiedziała dlaczego uważam że ludzie mają prawo obawiać się toksoplazmozy jeżeli ginekolog po badaniach każe im kontaktów z obcymi kotami unikać. >Skoro nawet kot wska > kujący na kolana ma stanowić zagrożenie, to co dopiero nieustanny kontakt z nie > mal wyłącznie chorymi zwierzętami? Ludzie mają różne priorytety Odpowiedz Link
budzik11 Re: toksoplazmoza 16.02.12, 19:15 wiecznie-zapominam-login napisała: > Odwiedzić kogoś u kogo w domu jest kot nie jest jednoznaczne ze zgodą aby ten k > ot po gościu chodził. Znam trochę kotów (sama nie mam), znam trochę ludzi mających koty, bywam w domach, w których są koty i NIGDY mi się nie zdarzyło, żeby czyjś kot na mnie wskoczył czy choćby się łasił. Koty mają to do siebie, że raczej nie lgną do obcych, trzymają się z boku. To nie psy, które obszczekują, oblizują i obskakują gości. Kot prędzej ucieknie od obcego niz na niego wskoczy. Odpowiedz Link
agunia777 Re: toksoplazmoza 16.02.12, 21:08 Bez przesady, toksoplazmoza czy cytomegalia nie są niebezpieczne (nie mówię o noworodkach i kobietach w ciąży). Obie choroby przechodziłam, nawet nie wiem kiedy (toxo na pewno w dzieciństwie), i dzięki temu jestem odporna na te wirusy. Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: toksoplazmoza 16.02.12, 21:28 agunia777 napisała: > Bez przesady, toksoplazmoza czy cytomegalia nie są niebezpieczne (nie mówię o n > oworodkach i kobietach w ciąży). heloooooooooouuuuuuuu przecież w tym wątku rozmawiamy o toksoplazmozie w kontekście ciąży Odpowiedz Link
ivoncja Re: toksoplazmoza 16.02.12, 23:51 budzik11 napisała: > Znam trochę kotów (sama nie mam), znam trochę ludzi mających koty, bywam w doma > ch, w których są koty i NIGDY mi się nie zdarzyło, żeby czyjś kot na mnie wskoc > zył czy choćby się łasił. Koty mają to do siebie, że raczej nie lgną do obcych, > trzymają się z boku. A ja mam 3 koty od wielu lat, pozwalam więc sobie na przypuszczenie, że wiem o nich być może nieco więcej. U mnie w domu zdarza się, że kot wskakuje na kolana obcej mu osoby. Rzadko, bo rzadko, ale się zdarza. Nawet nasz największy "dzikus" ma wśród naszych gości swojego ulubieńca, któremu bez pardonu ładuje się na kolana, i to od pierwszego wejrzenia. Do mnie koty wprost lgną- czy to obce, czy znajome. Więc nie ma co uogólniać, bo to akurat chyba nie tylko od kota zależy, ale i od człowieka. Jedyne, co o kotach można powiedzieć na pewno, to to, że kot to nie pies. Tu akurat masz rację. Odpowiedz Link
princesswhitewolf International Cat Day 17.02.12, 12:39 Dzis jest Miedzynarodowy Dzien Kota. Ciekawe kto ustala takie swieta? W kazdym razie zyczenia od moich kotow dla wszystkich Waszych kociakow. Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: "higiena"domu 16.02.12, 21:40 nie do końca wiem jak to się ma do kwestii higieny ale ja na wacik kosmetyczny wlewam olejek eteryczny i wciągam odkurzaczem na początku odkurzania, cały dom ładnie pachnie podobno olejek z drzewa herbacianego i cytrynowy działa odkażająco, eukaliptusowy ułatwia oddychanie przy przeziębieniu, odstrasza owady zamrażarkę odmrażam w największe mrozy aby zawartość móc wystawić na balkon bez ryzyka rozmrożenia zabawki których nie można prać można wrzucić do zamrażarki Odpowiedz Link
karlakarla Re: "higiena"domu 17.02.12, 11:28 na wacik kosmetyczny > wlewam olejek eteryczny i wciągam odkurzaczem na początku odkurzania Masz odkurzacz workowy ?? Tez tak robiłam gdy jeszcze miałam odkurzacz workowy, teraz kupiłam bez workowy i nie jestem pewna czy mogę ten wacik wciągnąć. Odpowiedz Link
wiecznie-zapominam-login Re: "higiena"domu 17.02.12, 13:20 > Masz odkurzacz workowy ?? Tez tak robiłam gdy jeszcze miałam odkurzacz workowy, > teraz kupiłam bez workowy i nie jestem pewna czy mogę ten wacik wciągnąć. pewnie że możesz, ja za każdym razem jak odkurzam to wrzucam nowy wacik mimo że po każdym odkurzaniu worka nie zmieniam. Jak nie wrzucę nowego wacika to i tak nie czuć zapachu tego poprzedniego więc aromaty się nie mieszają. Odpowiedz Link
budzik11 Re: "higiena"domu 17.02.12, 14:47 wiecznie-zapominam-login napisała: > zabawki których nie można prać można wrzucić do zamrażarki A po co? Są od tego czyściejsze? Odpowiedz Link
jaagna Re: "higiena"domu 17.02.12, 18:01 budzik11 napisała: > wiecznie-zapominam-login napisała: > > > zabawki których nie można prać można wrzucić do zamrażarki > > A po co? Są od tego czyściejsze? Będą bez roztoczy i części bakterii, które "wymrożą" się w zamrażarce. Odpowiedz Link
jagoda85 Re: "higiena"domu 17.02.12, 17:43 Zamrażarkę rozmrażam 2 razy w roku. Mam taką 26 letnią niemiecka. Nie mam obawy o rozmrożenie czegokolwiek. Wszystko co mam, wkładam do misek, pojemników, kładę na folię i szczelnie okrywam kocami, kołdrą. Zamrażarka szybko się rozmraża, po 3, 4 godzinach wkładam wszystko do zamrażarki. Jeszcze nigdy nic mi się nie rozmroziło. Odpowiedz Link
jagoda85 Re: "higiena"domu 17.02.12, 17:45 Zapomniałam napisać, że wszystkie te zamrożone rzeczy najpierw owijam szczelnie folią, a potem resztą. Dobra izolacja wystarczy, żeby nic się nie rozmroziło. Odpowiedz Link
madzioreck Re: "higiena"domu 16.02.12, 23:18 No to higiena, czy sterylność...? Bo to drugie to niespecjalnie służy zdrowiu... Niczego nie moczę w domestosie, nie odkażam ani nie dezynfekuję, gąbki i ścierki normalnie piorę i suszę, podłogi myję mopem, kurze wycieram, blaty w kuchni takoż... brudno nie jest, ale sterylnie też nie. Odpowiedz Link