Dodaj do ulubionych

WSZAWICA U DZIECI

31.05.12, 08:35
Witam moja 6 letnia córka przyniosła z przedszkola wszy. DRuga córka juz zadobyła pasożyta. Jestem wstrząśnięta,że wszawica atakuje! Czy u was też słyszłyście o tym problemie?
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 08:43
      Gdyby, tak jak kiedyś, sprawdzano w przedszkolach i szkołach stan higieny u dzieci, problemu by nie było.
      Wina leży chyba wyłącznie po stronie rodziców, prześcigających się w pomysłach na ograniczanie wychowawcom możliwości sprawowania należytej kontroli nad podopiecznymi.
      Zamiast być wdzięcznymi, że ktoś to chce kontrolować, i nad tym panować, wymyślono(wzorem durnego zachodu), że sprawdzanie stanu higienicznego u dzieci, jest przekroczeniem uprawnień i naruszaniem godności dziecka itd.itp.
      Wystarczyłaby grupa mądrych rodziców i problem by znikł.
      Wszy nie powstają znikąd, ktoś je rozsiewa, i dopóki nie znajdzie się źródła(i nie wytępi)dopóty dzieci będą przynosiły wszy do domów.
      • momas Re: pytanie lekko OT 31.05.12, 09:06
        Jak to jest obecnie? Z dziecinstwa, pamietam rehularne kontrole wlosów w szkole przeprowadzane przez higienstkę. Teraz tego nie ma. Czy obecnie sa higienistki w szkole? Jaki jest zakres ich kompetencji? A pielegniarki?
        Cos mi sie kolacze, ze slyszalam, ze pielegniarka nie moze np zrobic zastrzyku insulinowego dziecki z cukrzycą, o ile nie ma odpowiedniego upowaznienia od rodzicow. A nie wszystkie dzieci cukrzycowe maja pompy insulinowe.
        Jak to jest obecnie? Moze tos sie dokladnie orientuje w zakresie kompetencji higienistki/pielegniarki...
        • kamunyak Re: pytanie lekko OT 31.05.12, 10:04
          Kiedy chodziłam do szkoły higienistka sprawdzała m.in. włosy. To nie zmienia faktu, ze wszy w szkole były i ja je także złapałam. W szkole były też dentystki a zęby dzieci w fatalnym stanie. Do dziś pamiętam te chwile grozy kiedy w drzwiach klasy stawała pomoc dentystyczna, czyje nazwisko wyczyta?
          Jeśli ktoś wszy przyniesie to nawet 5 higienistek nie pomoże. Sprawa raczej dotyczy higieny dzieci w ogóle i warunków w ich domach. Kilkadziesiąt lat temu mozna było mówić o niewiedzy a dziś? jeśli juz to raczej o biedzie i wszystkim tym, co ona za sobą pociąga.
          Moje dziecko miało kontakt z gruźlicą. Mieszka w dobrych warunkach, dobrze odżywione, regularna opieka lekarska a jednak przy kolejnym szczepieniu wyszło, że kontakt z gruźlicą był. A raczej z kimś kto tę gruźlicę miał czy był nosicielem. Nie zachorowało bo wcześniej było szczepione ale skąd w XXI wieku gruźlica?
          Jeszcze trochę a obraz naszego zdrowia jako żywo będzie przypominał ten XIX wieczny. Szcególnie, że ostatnio szczepienie dzieci jest passe.
          Przy tym wszystkim wszy to mały pikuś. Może leczenie niezbyt przyjemne ale skuteczne.
          • ja.dorcia Re: pytanie lekko OT 31.05.12, 10:33
            Pytasz skąd w XXI wieku gruźlica? Ano, roznosi się drogą kropelkową. W krajach tzw. trzeciego świata jest niestety wciąż bardzo popularna. A mało to ludzi podróżuje po świecie? Krótkie dwutygodniowqe wczasy w 5* hotelu, to po się szczepić. Walnie się tylko to, co obowiązkowe, a zalecane ma się w nosie - znam sporo ludzi z takim podejściem. sad
            • momas Re: pytanie lekko OT 31.05.12, 10:42
              O tym sie nie mówi, ale gruźlica jest bardzo powszechna w Polsce, niestetysad
              (21 na 100000 wg pml.strefa.pl/ePUBLI/123/14.pdf )
              a w ramach profilaktyki zliwkidowano prześwietlenie płuc w ramach badań okresowych sad
              (nie pisze o tzw małym obrazku)

              A moje pytanie o higienistki/pielegniarki w szkołach było pytaniem o fakty, nie o ocenę smile
              Jak wiadomo, rozny poziom byl tej opieki. Byly doskonale dentystki szolne i beznadziejne...
            • kamunyak Re: pytanie lekko OT 31.05.12, 10:55
              Nie tylko w krajach trzeciego swiata. Po co iśc tak daleko? wystarczy za wschodnią granicę i trochę dalej na wschód, a tu raczej kierunek podróży odwrotny, do nas.
        • majenkir Re: pytanie lekko OT 31.05.12, 19:34
          momas napisała:
          > Cos mi sie kolacze, ze slyszalam, ze pielegniarka nie moze np zrobic zastrzyku
          > insulinowego dziecki z cukrzycą, o ile nie ma odpowiedniego upowaznienia od rod
          > zicow.


          Porownanie takie troche do bani big_grin.
          Co innego przejrzenie glowy, co innego podanie zastrzyku (naruszenie ciaglosci tkanek), ze juz nie powiem, ze pomylka w ilosci moze sie skonczyc zejsciem....
          • momas Re: pytanie lekko OT 31.05.12, 22:41
            e tam, to nie porównanie...
            pytam o zakres kompetencji - zreszta tytul wskazuje, ze pytanie niejako obok tematu smile
      • elle-joan Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 09:42
        wadera3 napisała:

        > Gdyby, tak jak kiedyś, sprawdzano w przedszkolach i szkołach stan higieny u dzi
        > eci, problemu by nie było.
        > Wina leży chyba wyłącznie po stronie rodziców, prześcigających się w pomysłach
        > na ograniczanie wychowawcom możliwości sprawowania należytej kontroli nad podop
        > iecznymi.
        > Zamiast być wdzięcznymi, że ktoś to chce kontrolować, i nad tym panować, wymyśl
        > ono(wzorem durnego zachodu), że sprawdzanie stanu higienicznego u dzieci, jest
        > przekroczeniem uprawnień i naruszaniem godności dziecka itd.itp.
        > Wystarczyłaby grupa mądrych rodziców i problem by znikł.
        > Wszy nie powstają znikąd, ktoś je rozsiewa, i dopóki nie znajdzie się źródła(i
        > nie wytępi)dopóty dzieci będą przynosiły wszy do domów.

        Właśnie mieszkam na Zachodzie i faktycznie do głów nie zaglądają, ale dzieci przynoszą do domu informację, że należy sprawdzić głowę pociechy. Może mamy dzieci "z problemem" to zgłaszaja w szkole? Bo wygląda na to, ze są zorientowani, że się coś w szkole pojawiło. W sklepach są ogólnodostępne środki na te problemy i chyba bardziej otwarcie niż w Polsce rozmawia się o tych sprawach. Natomiast jeszcze w Polsce w szkole córki też pojawiły się wszy. Fakt, że głowy były sprawdzane ale z kolei jak powiedziała nam wychowawczyni nie wolno im informować rodziców nawet ogólnie, że cos sie w szkole dzieje i żeby zachować ostrożność. Jeżeli faktycznie to się praktykuje też w innych polskich szkołach to nie jest to wzór z Zachodu, przynajmniej nie z UK. Naciskano na rodziców dziecka, ale z marnym efektem, sprawa się przeciągała. Jakoś mocna się zaraza nie rozpleniła, bo jednak pocztą pantoflową rozeszła się wieść i rodzice pewnie i uczulali dzieci.
        A co do dbałości o godność dziecka, to mnie się to podoba i nie widzę przesady. Dostaję informację, że będą badania (można się nie zgodzić, ale jak widzę rodzice raczej nie korzystają z tego przywileju) i zapewnienie, że dziecko nie będzie się robierało "do rosołu" przy innych i nikt nie będzie trąbił, ile waży i o ile za dużo. Moja córa akurat nie ma z tym problemu, ale z własnego doświadczenia wiem, ze może się dziecko czuć- mówiąc delikatnie- niekomfortowo w takiej sytuacji.
        • paniiwonka1 Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 12:28
          XXI wiek czy nie, godność czy nie, wszawicy spodziewac się można zawsze i wszędzie, a juz szczególnie wśród dzieci. moja córka na początku roku szkolnego przyniosła z przedszkola ulotkę o specyfiku oraz grzebyczek, bo ktoś to rozdawał, na tej samej zasadzie co odblaskowe misiewink grzebyczkiem na razie czesze lalkiwink
          a ja co jakis czas sprawdzam głowę. gdyby sie pojawiły owe otoczone złą sławą robaki to wiem co kupićwink i nie trzeba dorabiać ideologii o brudzie i braku higieny czy higienistki, oburzać się na los tylko iskać dziecię, by mu ulżyć. zresztą mam wrażenie, iż im większa higiena i czysta głowa tym taka "wsza" chętniej przechodzi, znaczy z brudnej na czystąwink
          • pamana Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 12:54
            A cóż cie tak oburza ? wszy ?
            były i bedą , wszawica to nie jest choroba biedy i brudu ale odchowanych dzieci gdzie wszy swietnie sobe żerują.

            U nas tez była w przedszkolu i szkole, sama zgłaszałam problem ale wydaje mi sie , że szkola troche zamiotła to pod dywan.
            Sprawdzili glowy dzieciom raz ! okazalo sie ze fakt inne dzieci tez maja ale sprawa ciagnęła sie długo -wiec wychodzi na to ze ktorys rodzic nie zareagował lub za słabo .

            Polecam środek Pedicul Hermal.
            Nie polecam chyba hedrin- taki olejek ,ktory zostawia sie na noc na glowie-strasznie nie wygodnie z tym spac a i ciężko rano zmyć,okropność.
            Do tego grzebień na wszy i wybierać...żmudna robota.
            Zmieniać pościel,reczniki.
            U nas wszy z dziecka nie przeszły na dorosłych a dziecko spało z nami w 1 łóżku.
            p.
    • claratrueba Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 13:42
      Co chwila słyszę to samo od znajomych, którzy mają dzieci w wieku szkolnym, przedszkolnym. Niestety, trzeba kontrolować samemu, nie ma wyjścia. To nawet nie jest tak, że jakiś zaniedbany dzieciak z domu przynosi paskudztwo. On mógł złapać wszy od jakiegoś pijaczka. W klasie mojej koleżanki same dzieci "z dobrych domów" a kilkoro dzieci miały wszy. Za Boga nie wiadomo skąd.
    • hela6 Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 13:45
      Moja mama z pokolenia dzieci wojny miała zwyczaj sprawdzania nam głów. Nic nie znalazła ale kiedy pojechałam na "wczasy zdrowotne" dla dzieci wówczas okazało się że na dzień dobry połowa młodych wczasowiczów dostała turbany. Na dobry wieczór była nauka mycia się.
      Nie widziałam nigdy wszy na oczy więc nie przyszło mi do głowy sprawdzanie swojego dziecka. Jakoś się upiekło ale myślę że wszawica może szerzyć się własnie z nieświadomości takiej jak moja.
      Warto informować rodziców, przypominać i pouczać.
    • budzik11 Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 13:51
      wadera3 napisała:

      > Gdyby, tak jak kiedyś, sprawdzano w przedszkolach i szkołach stan higieny u dzi
      > eci, problemu by nie było.

      U nas zarówno w przedszkolu jak i w szkole dzieci maja sprawdzane głowy (w szkole podpisywaliśmy na to zgody). Nie słyszałam o przypadku wszawicy w naszym rejonie (a problem znam z własnej głowy z dzieciństwa wink).
    • agpagp Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 13:55
      U nas ten problem rozpoczął się we wrześniu i tak naprawdę zakończył przed Wielkanocą. Szło falami. W październiku jedna z mam zadzwoniła że jej córka ma wszy i żeby sprawdzić swojemu dziecku. Obdzwoniła wszystkich rodziców. U mojej córki znalazłam jednego dorosłego reszta gnidy. A w aptekach brak preparatu. 20 km zasuwałam do apteki by kupić "paranit". I faktycznie pomógł. Ale co z tego skoro po miesiącu znów przyniosła. A potem znów w styczniu. Higienista nie przegląda głów bo to narusza prawa dzieci. Dopiero gdy któreś z rodziców przychodziło do szkoły i zgłaszało problem był robiony przegląd. I tu płacz i ryk bo jedne dzieci odesłano do domu a reszta się śmiała ( najczęściej nie pamiętając że 2 tygodnie wcześniej same miały ten problem).
      Trzeba po prostu przeglądać głowy. Moja córka ma ten specjalny grzebyk który trzymam w zamrażalniku ( w aptece mi kobieta powiedziała żeby wymrażać a nie wyparzać), zmiana pościeli , koców itp. włosy w kitkę lub warkocze (u nas w szkole bardzo tego pilnowano) żadnej wymiany czapek ( czy szali zimą ).
      A źródła nie znaleźliśmy. Żal mieliśmy tylko do tych rodziców którzy już na początku września fakt występowania wszawicy u swych dzieci ukrywało ze wstydu.
      • hela6 Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 15:18
        Tak na marginesie to chciałabym żeby środki przeciw wszawicy i grzybicy były dotowane w 100%.
        Opłacało by się wszystkim prócz koncernów farmaceutycznych.
    • monisienek Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 15:11
      Moje dziecko też przyniosło z przedszkola.
      Przedszkole ponoć nie jest uprawnione do sprawdzania głowy, rodzice sami mają sprawdzać. Pojawiły się karteczki na tablicy każdej grupy, że w przedszkolu stwierdzono wszawicę i prosi się rodziców o sprawdzanie głów dzieci.

      Cała rodzina zrobiła sobie turbany. smile

      Ponoć ta choroba po prostu falami przychodzi i tyle. Nie jest to już choroba brudnych ludzi...
      • corneliss Re: WSZAWICA U DZIECI 31.05.12, 17:38
        To tez sie wypowiem, pisze ze zgnilego zachodu, tj. z Holandii.
        Tu problem jest powszechny, szczegolnie jesienia i wiosna; zdarza sie wszedzie nawet w najlepszych szkolach i bogatych domach. (nikt tego nie traktuje jako wyniku zaniedbania, czy biedy, czesciej wszy maja dzieci o czystych wlosach, nikt nikogo nie wytyka palcami, a problem staraja sie szybko wyelimoniowac).
        Tyle ze tu, takze w tej szkole do ktorej chodza moje dzieci kontrole sa na bierzaco, glowy sprawdzaja panie wychowawczynie plus dochodzaca osoba z tutejszej 'przychodni'. Jesli dziecko ma wszy badz gnidy dostaje specjalny kapok na swoje ubranie, ktore wisi na wieszaku w szatni/korytarzu plus ogolno dostepne (w kazdej drogerii i aptece) sa srodki tepiace typu szampony, plyny, specjalne grzebienie bardzo geste, i szczotki ktore generuja ultradzwieki do wyczesywania. Nie sa to rzeczy drogie.
        Starszak chodzi juz 2 lata do szkoly +1,5 roku przedszkola i ani razu nie przyniosl wszy do domu, choc w jego grupie takie przypadki sie w tym czasie zdazaly
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka