Dodaj do ulubionych

do kociar/kociarzy

14.06.12, 14:31
Wczoraj zmarł nasz ukochany kot i chcę Wam napisać coś ku przestrodze. Dowiedziałam się dopiero (choć koty mam od lat, dobrych weterynarzy itp.), że w organizmie kota, który nie je choćby dwa dni, rozpoczynają się procesy w wątrobie, które mogą szybko doprowadzić do śmierci. Nawet, jeśli po tej krótkiej głodówce ponownie zaczyna nieco jeść. W przypadku kotów z tendencją do otyłości, wystarczy jeden dzień. Takiego kota trzeba niezwłocznie zawieźć do kliniki, której lekarze potrafią założyć zwierzęciu sondę i tak go dokarmiać. Dokarmianie sondą może trwać nawet 3 miesiące, a i tak nie jest pewne, czy kot z tego wyjdzie. Dlatego bardzo was proszę, jeśli tylko zauważycie, że kot nie je, nie czekajcie nawet chwili. My poczekaliśmy kilka dni, bo nie dość, że po takiej krótkiej głodówce ponownie zaczął nieco jeść, to w dodatku NIKT I NIGDY nie powiedział nam, że tak krótki brak apetytu może mieć takie konsekwencje. Nie popełnijcie naszego błędu.
Obserwuj wątek
    • kasiak37 Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 14:39
      pierwsze slysze to o czym piszesz.Moja kota miala ciezkie zapalenie miedniczek nerkowych i nie jadla prawie przez tydzien.Za to pila wode i puszczala regularnie co kilka godzin strasznie smierdzacego pawia.Na szczescie trafilam wreszcie na super weta,ktory obadal kota na wszystkie strony, postawil trafna diagnoze a kota zostawil w szpitalu.Poprzedni wet kazal kota uspic.A kot po 3 dniach leczenia w szpitalu ,pozniejszych kroplowkach w domu,wizytach u weta na zastrzyki zyje do tej pory,przytyl 2 kg i ma sie swietnie.A wszystko to sie dzialo 1.5 roku temu.
      • edw-ina Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 14:45
        ja nie jestem specjalistą. Przekazuję tylko to, co wczoraj usłyszałam.
        • wadera3 Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 14:58
          Nie do końca tak jest, choć jest w tym ziarno prawdy.
          Kot nie może nie jeść, po trzech dniach może zacząć mu szwankować wątroba.
          Ale jak i u ludzi, nie zawsze to co może nastąpić(złego) następuje.
        • asfo Re: do kociar/kociarzy 15.06.12, 15:10
          To jest prawda, ale dotyczy kotów z nadwagą. Chude znoszą głodówkę lepiej.
    • robitussin Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 15:15
      Bardzo współczuję straty kotka sad

      Co do problemu, jaki poruszasz. Nie w tym rzecz, że gdy kot sam z siebie nie ma apetytu (jada mniej, rzadziej), to coś się zaczyna dziać z wątrobą. To nie tak. Rzecz w tym, że kota NIE WOLNO głodzić ani eksperymentować "jak ci to nie smakuje, to trudno nic innego nie dostaniesz" lub "zgłodniejesz to zjesz nawet i to". Bo w takich sytuacjach kot CHCE jeść, ale mu się to uniemożliwia. I wówczas faktycznie może to być katastrofalne w skutkach.
      Natomiast spadek apetytu nawet do zera na skutek np. choroby, gorszego samopoczucia czy choćby upału itp. nie skutkuje tym, o czym pisałaś. Co oczywiście nie znaczy, że nie należy tego monitorować na bieżąco.
      • edw-ina Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 15:22
        u nas zaczęło się właśnie od braku apetytu przez upały. Zawsze miałam psy i u psów to normalne, dlatego w tym wypadku też nie zareagowaliśmy od razu.
      • kk345 Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 15:56
        > . Rzecz w tym, że kota NIE WOLNO głodzić ani eksperymentować "jak ci to nie sma
        > kuje, to trudno nic innego nie dostaniesz" lub "zgłodniejesz to zjesz nawet i t
        > o". Bo w takich sytuacjach kot CHCE jeść, ale mu się to uniemożliwia. I wówczas
        > faktycznie może to być katastrofalne w skutkach.

        A jak to się ma do kotów dachowych, podwórkowych- które chcą jeść, ale czasem nie mają co?
        • irenazu Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 17:40
          Nasza pani doktor też nas uczuliła na głodówki kota. Wiemy, że jak jeden dzień nie będzie chciał jeść to trzeba szybko do lekarza. Psy mają jednak inny organizm. One mogą nie jeść i nic złego się nie dzieje. A kot to kot i głodówka mu nie służy.
          • mitta Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 18:36
            Czytałam, że kot MUSI posilać się kilka razy dziennie, ale także potrafi dość długo wytrzymać bez jedzenia i picia. Wychodzące koty moich rodziców czasami zawieruszą się na kilka dni (najprawdopodobniej ktoś je niechcący zamknie w jakimś garażu, czy piwnicy), wracają strasznie wygłodzone, ale na szczęście nic się nigdy nie stało. I przyznam, że pierwszy raz słyszę o czymś takim, jednak gdyby któraś z moich trzech kitek cały dzień by nie jadła - byłabym poważnie zaniepokojona.
            • marysia191 Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 19:48
              Kiedyś w radiu TOK FM, w swoich audycjach, Dorota Sumińska nieustannie powtarzała, ze kota głodzić nie wolno. Gdy nie je, to biegiem do weterynarza.
        • robitussin Re: do kociar/kociarzy 14.06.12, 19:54
          Częściej chorują i szybciej zdychają, bo nawet już po kilku latach. W odróżnieniu od kotów domowych, karmionych regularnie, które żyją lat kilkanaście.
          Poza tym kot wolnożyjący zawsze jednak coś tam do jedzenia zgarnie. To nie jest tak, że kompletnie nic nie jedzą.
          • dzedlajga Re: do kociar/kociarzy 15.06.12, 07:37
            Na szczęście jest tak, że jest sporo tzw. karmicielek. U moich rodziców dwie mieszkają w bloku, ale poza tym przychodzą co najmniej dwie z okolicy z całymi siatami i dokarmiają kociaki. Tylko, że przychodzą ok. 23 więc są słabo widoczne. U mnie na osiedlu koty mają urządzoną "sypialnię" i ludziska znoszą tam też jedzenie.
            • wiecznie-zapominam-login nie dla kocich domków!! 16.06.12, 07:28
              jak w temacie. Organizowanie hodowli kocich nieszczęść to głupota. Koty powinny być wyłapane, wysterylizowane i oddane do schroniska albo adopcji. Jakby taka każda karmicielka wzięła do domu choćby jednego czy dwa koty i się nim naprawdę zajęła zrobiła by więcej dobrego bo tak to siebie kreuje na wielbicielkę zwierząt kosztem tych którzy muszą takie sąsiedztwo znosić. Czy słyszał ktoś kiedykolwiek o karmicielce która zorganizowała kotom też kuwetę i sprzątała po kotach aby nie wchodziły do piaskownic..........? bo ja nie!!!
              • irenazu Re: nie dla kocich domków!! 16.06.12, 08:35
                Owszem, sterylizacja to właściwe rozwiązanie ale nasz kraj jest na to na razie za biedny. Koty żyjące wolno powinny pozostać wolne i właśnie tam gdzie żyją. A jeżeli komuś tak bardzo przeszkadzają to pewnie woli szczury zamiast kotów. One tylko czekają na uwolnione od kotów piwnice i inne pomieszczenia. A na pewno mniej miło jest spotkać w piwnicy szczura. On też brudzi. A w piaskownicach to częściej brudzą pieski, których właściciele "nie widzą" gdzie piesio akurat się załatwia.
                • wiecznie-zapominam-login Re: nie dla kocich domków!! 17.06.12, 14:50
                  irenazu napisała:

                  > Owszem, sterylizacja to właściwe rozwiązanie ale nasz kraj jest na to na razie
                  > za biedny.
                  A na opiekę nad bezpańskimi kotami które wciąż się rodzą i opiekę lekarską dla osób zarażonych toksoplazmozą, pasożytami nasz kraj jest bogaty w sam raz?

                  >Koty żyjące wolno powinny pozostać wolne i właśnie tam gdzie żyją.
                  czyli gdzie? w piwnicach? Nie do tego je chyba matka natura stworzyła?

                  >A jeżeli komuś tak bardzo przeszkadzają to pewnie woli szczury zamiast kotów. On
                  > e tylko czekają na uwolnione od kotów piwnice i inne pomieszczenia. A na pewno
                  > mniej miło jest spotkać w piwnicy szczura. On też brudzi.
                  Jedno nie wyklucza drugiego. Są piwnice w których są koty i szczury bo koty karmione przez "karmicielki" szczura nie ruszą, tam gdzie są koty trudno wytruć szczury bo koty się trują... więc zamiast jednej zarazy roznoszącej choroby i pasożyty są dwie.

                  A w piaskownicach to
                  > częściej brudzą pieski, których właściciele "nie widzą" gdzie piesio akurat się
                  > załatwia.
                  W ogrodzonych zamykanych palcach zabaw to szczególnie koty robią sobie z piaskownic kuwety narażając dzieci na zakażenie toksoplazmozą i innymi chorobami.

                  dla mnie wyrzucenie resztek z obiadu do miski przed blokiem (albo i na trawnik) zamiast do śmieci to nie jest jeszcze miłość i opieka nad zwierzętami a jedynie zmiana miejsca wyrzucania odpadków.
              • dzedlajga Re: nie dla kocich domków!! 16.06.12, 14:31
                ano słyszałam. Tzn o jednej to rzeczywiście tylko słyszałam, że ma w domu 5 kotów a jej matka kolejne 5 a ona wieczorami jeszcze dzikie dokarmia - dokarmianie jest faktem, bo widziałam.

                Ale u rodziców w bloku w piwnicy stoją dwie kuwety regularnie sprzątane, miski z suchą karmą i jeszcze deska do okienka, żeby nawet mniejsze kociaki mogły sobie korzystać. A pani ma jednego kota na stałe, i od czasu do czasu zgarnia coś do odchowania albo po wypadku. No i dokarmia tzw. dziczki.

                Poza tym koty z reguły zdecydowanie wolą być wolne niż zamknięte w domu. Gdybym mojego Tigerka nie wypuszczała na dwór, to od trzech lat bym nie spała (a był wykastrowany). Ale myszki, żaby i jaszczurki to cały sens życia kota.

                Co do wykastrowania kotów to jeszcze bym się mogła zastanowić, ale z drugiej strony sterylizowane koty niby dłużej żyją, ale za to dużo więcej chorują. Może niech lepiej sobie już żyją jak je matka natura stworzyła.
                • wiecznie-zapominam-login Re: nie dla kocich domków!! 17.06.12, 14:56
                  > Co do wykastrowania kotów to jeszcze bym się mogła zastanowić, ale z drugiej st
                  > rony sterylizowane koty niby dłużej żyją, ale za to dużo więcej chorują. Może n
                  > iech lepiej sobie już żyją jak je matka natura stworzyła.

                  A może lepiej wysterylizować i oddać prawdziwemu miłośnikowi te które są i zapewnić opiekę medyczną a nie ułatwiać rozmnażanie (DOKARMIANIE, DOMKI, PIWNICE) i udawać że problem nie istnieje? lepsze 100 zaniedbanych czy 10 zadbanych, kochanych, leczonych.......... czy tylko ja widzę różnicę?
                  • kamunyak Re: nie dla kocich domków!! 17.06.12, 15:47
                    > ......... czy tylko ja widzę różnicę?

                    Sama mam 2 koty, też przygarnięte. I naprawdę szlag mnie trafia, jak słyszę, że dla kota wolność i myszki są wszystkim.
                    Też mam na podwórku takiego "wypuszczanego" kotka. Juz nie raz widziałam, jak ledwo z życiem uszedł bo biega luzem po jezdni. Niedawno zresztą widziałam innego,jak czmychnął spod kół samochodu wyglądal opłakanie. Gdyby nie obróżka na jego szyi to pomyślałałabym, że to kot dziki. - nie, raczej nikomu nie uciekł z mieszkania bo nikt kotu obroży w mieszkaniu nie zakłada.
                    Koledze zimą kot wlazł do ciepłego silnika. Kolega o tym nie wiedział. Przed odpaleniem silnika bo potem już wiedział.
                    Jeszcze wcześniejsze zdarzenie - sąsiadce uciekła kocica oddana na przechowanie. Przed moim budynkiem było ogrodzenie instytutu x, kotka znalazła tam "mieszkanie". Za rok było juz kotów kilka, za chwile kolejne kilka. Małe kotki z zaropiałymi oczkami, schorowane - no, samo szczęście wyzierało z ich oczu.
                    Życie kota dzikiego, czy też wolno żyjącego, trwa średnio 3 lata. I nie są to lata szczęśliwe najczęściej. Choc zapewne wolne.
                    I tu nasuwają mi się zresztą pewne ogólniejsze analogie. A ponieważ juz trochę lat przeżyłam i mam dzieci studiująco-pracujące to twierdzę, że moja mlodość była zdecydownie przyjemniejsza. Późniejsze lata zresztą także nie rysuja się dla młodych lepiej od moich.
                    Choć zapewne wolnosci będą mieli dużo. Moze nawet za duzo, jak pracy nie będzie.



    • dzedlajga Re: do kociar/kociarzy 15.06.12, 07:18
      U kota w czasie głodówki dochodzi do stłuszczenia wątroby. Wetem nie jestem, ale to chyba może prowadzić do marskości wątroby.

      Od siebie doradzę, że jeśli kot nie chce jeść, to oczywiście biegiem do lekarza, ale w międzyczasie dokarmiać strzykawką!!! Tzn rozciapciać jedzenie, może być nawet jakiś gerberek z kurczakiem i podawać do pysia strzykawką.

      A i jeszcze można podać parafinę (też strzykawką), bo brak apetytu może być też spowodowany tym, że coś utknęło w przewodzie pokarmowym, choćby kulka z sierści i dlatego kot nie chce jeść. Parafina ułatwia wydalenie takiego czegoś. Moje koty może nie szalały za parafiną ale też jakoś specjalnie się przed nią nie broniły, bo ona jest bez smaku
      • princesswhitewolf Re: do kociar/kociarzy 16.06.12, 09:51
        stluszczenie a marskosc to zupelnie inne sprawy.
    • princesswhitewolf Re: do kociar/kociarzy 16.06.12, 09:50
      wspolczuje straty kotka.

      Jestem wlascicielka m.in.kotki-anorektyczki jaka bardzo trudno w ogle namowic do jedzenia. Od urodzenia toto nie zre czasami caly dzien albo i dwa. Ma sie dobrze.
      Nie wiem, moze sobie jakas mysz zlowi i wzgardza najlepszymi kaskami jakie jej kupi....?
      Faktem jest ze koty-anorektyki to taka grupa. Zyja i maja sie ok.
    • kotka.szrotka Re: do kociar/kociarzy 16.06.12, 19:28
      Współczuję bardzo.

      Kiedyś słyszałam jak Dorota Sumińska mówiła, że nie wolno kotu wystawiać jedzenia raz dziennie, tak jak psom i od razu po zjedzeniu chować. Powinny mieć dostęp do jedzenia cały czas.
      • gazeta_mi_placi Re: do kociar/kociarzy 16.06.12, 19:43
        Jakim cudem zatem żyją koty podwórkowe lub żyjące na wsiach gdzie nikt się z nimi nie cacka - raz złapią mysz, raz nie?
    • zielistka00 Re: do kociar/kociarzy 17.06.12, 15:46
      Moja kotka zwykle jest pasibrzuchem. Ale pewnego dnia zauważyłam, że nie zjadła mięsa. Pomyślałam, ot, pewnie jej nie podeszło. Następnego dnia dostała co innego, siadła przy miseczce, widać było, że chciałaby jeść, ale z jakiegoś powodu nie może. Zadzwoniłam do weta, i kazał od razu przyjeżdżać, właśnie z powodu ewentualnych problemów z wątrobą. Powiedział, że już po dwóch-trzech dniach niejedzenia, może dojść do nieodwracalnych zmian w wątrobie.
      Kocia dostawała przez parę dni kroplówki, zastrzyki przeciwzapalne, parafinę, zrobiła dwie ogromne, rzadkie, obrzydliwe śmierdzące kupy, i wreszcie po tygodniu zaczęła jeść, więc wszystko dobrze się skończyło. Prawdopodobnie były to kule z sierści, które utknęły w przewodzie pokarmowym i spowodowały ból brzuszka i stan zapalny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka