Dodaj do ulubionych

psotnik zakamarnik

25.09.12, 14:57
Czy którać z Was miała/ma? Czy któraś odniosła sukes w walce z nim? Jakim sposobem? Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • piegoosek Re: psotnik zakamarnik 27.09.12, 09:59
      No wlasnie szukalam w necie co to za owady wylaza u mnie na sciany i stwierdzam, ze i u mnie jest ten psotnik uncertain mielismy to w starym mieszkaniu w lazienkah, lazilo po scianach.. myslalam, ze tylko w starym budownictwie uncertain a tu sie okazuje, ze po roku mieszkania w nowym domu tez sie pojawily i wylaza z jakichs szczelin chyba z murow.. kiedys czytalam, ze mozna je przyniesc ze sklepu np. z papierem toaletowym! pewnie i tak jest uncertain a czy probowalyscie zwyklego muchozolu w miejsca, z ktorych wylaza te robale?
      • zawszedeszczowka Re: psotnik zakamarnik 27.09.12, 15:40
        Nie, nie próbowałam. Jestem umówiona z profesjonalną ekipą na ich wytruwania, ale napisałam z nadzieją, że komuś udało się z nimi rozstać na zawsze.
        Z tego co czytałam one właśnie zimą mogą zniknąć, bo powietrze bardziej suche, a one ponieżej chyba 50% wilgotności umierają same. A jeśli chodzi o budownictwo, to raczej jest to problem nowych bloków, z niedostatecznie wysuszonymi ścianami.
        U mnie problem jest jednak o tyle bardziej złożony, że nadmierne wysuszanie powietrza, zabiające robale, prowadzi do pękania desek, które nie moga mieć za sucho. sad
        • piegoosek Re: psotnik zakamarnik 27.09.12, 15:58
          U mnie jak na razie wylaza tylko w lazienkach.. a w lazience, gdzie kiedys zalam podloge, to juz niezly szal.. jak dla mnie obrzydliwosc te owady! Daj znac jak u Ciebie na froncie po wojnie bedzie wink
        • graue_zone Re: psotnik zakamarnik 03.10.12, 13:17
          U mnie (chyba) wyłaziły spod parapetu. Ale pełno było ich wszędzie. Nie mogę znaleźć dokładnie, bo kupowałam W Rossmannie, ale to było coś takiego lep Pomogło, przynajmniej się nie rozłaziły, ale wygląda potem obrzydliwie.
          • zawszedeszczowka Re: psotnik zakamarnik 08.10.12, 16:18
            Zaintrygowana Twoim opisem chciałam kupić ten lep żeby złapać jakieś robele i móc pokazać panu, który miał je wypsikać czymś. Jednak w Rossmannie nic takiego nie znalazłam, niestety. No nic, jestem po 'opryskach' i mam nadzieję, że ich już nigdy nie spotkam u siebie.
            • graue_zone Re: psotnik zakamarnik 08.10.12, 19:07
              A bo może on jest "sezonowy". smile Ja kupowałam na wiosnę. Co do oprysków - daj znać, jak poskutkowały, bo mnie mówiono, że niestety mało dają, jeśli robaki są pod tynkiem, co, przypuszczam, ma miejsce u mnie.
              • zawszedeszczowka Re: psotnik zakamarnik 09.10.12, 11:11
                Na pewno, bo zapytana Pani z obsługi wysłała mnie do supermarketu. smile Jesienią nie zakładają robali w domu.
                Firmę znalazłam na jakimś forum. Kilka osób pisało tam, że bezskutecznie próbowało domowymi sposobami uporać się z problemem i dopiero specjalista pomógł. Oczywiście nie wykluczam, że może to być sprytna reklama. Jeśli tak, trudno. Pan jednak robił na mnie wrażenie znającego się na rzeczy i mam nadzieję, że rzeczywiście rozstanę się na zawsze z tymi skoczkami. Pan powiedział, że trzeba dbać o niepodnoszenie poziomu wilgotności w mieszkaniu i że w jego pracy raz zdarzyła się sytuacja, kiedy po pryskaniu zgłosił się do niego ktoś z informacją, że widział pojedyncze osobniki. Tam jednak sytuacja była o tyle specyficzna, że mieszkanie otaczały niezamieszkałe mieszkania.
    • verycherry Re: psotnik zakamarnik 27.09.12, 20:51
      Dam Ci nadzieję smile my to mieliśmy i się pozbyliśmy. ALE: przynieśliśmy to ze sklepu z żarciem (a raczej z kartonowym pudełkiem z kaszą, bo one lubią celulozę), to nie było tak, że budynek był zasiedlony i siedziały pod podłogą. Szybko zauważyliśmy je na blacie w kuchni nad szafką z jedzeniem, początkowo myślałam, że to coś naleciało z okna, było lato, ale w ciągu kilku dni zorientowaliśmy się, że są w szafce w pudełkach tekturowych. Z blatu weszły też już na ściany w kuchni, jak się dobrze przyjrzeliśmy, to zobaczyliśmy je też na suficie... Poczytałam w necie i się załamałam... Na szczęście mąż wkroczył do akcji, bo nie czytał w necie i miał optymistyczne podejście smile
      Akcja trwała kilka dni, wszystkie tekturowe pudełka z kuchni won, ręczniki papierowe won (pełno tam było tego syfu), płatki, kasze, makarony won ( one chyba tego nie jedzą, ale przez te kartonowe pudełka wlazły i do tej kaszy), puszek nie wyrzuciliśmy ale umyliśmy pod kranem, szafka spożywcza wymyta. Ale najważniejsze to było dokładne odkurzenie ścian i sufitu, codziennie przez tydzień, wywalanie worków z odkurzacza i mycie rury i szczotek od odkurzacza. Codziennie wgapiałam się w ściany i blaty, codziennie było ich mniej aż po tygodniu zanikły zupełnie. Nigdy więcej tego nie widziałam, a uwierz mi wypatrywałam i do tej pory mam fobię smile
      Od tej pory wszystko co przynoszę ze sklepu oglądam 5 razy.
    • sueno Re: psotnik zakamarnik 28.09.12, 17:13
      One lubia papier i drewno no i wilgoc. Tez mam je miedzy listwa przypodlogowa a sciana. Nawet codzienne robienie odkurzaczem nic nie dalo. Lubia tez ciemnosc, w nocy wylazi ich najwiecej. Jesli macie ksiazki tez beda. U mnie w kuchni jest ich np. najmniej. Najwiecej w lazience.
      • verycherry Re: psotnik zakamarnik 28.09.12, 17:54
        Hehe, mąż właśnie odkurzał ten sufit w kuchni o 12 w nocy, może stąd sukces smile ale poważnie, to moim zdaniem to dlatego się udało ich pozbyć, bo były tylko w kuchni, nie zdążyły się rozleźć bo szybko je zauważyliśmy (dosłownie kilka dni to trwało od zauważenia inwazji do znalezienia info co to jest, przerażenia się i wykonania "akcji"). Gdyby były tak jak u was, pod podłogą i w ogóle w całym mieszkaniu od lat, to obawiam się, że nie byłoby tak różowo...
    • budzik11 Re: psotnik zakamarnik 28.09.12, 17:30
      To się zszokowałam! Myślałam, że to zabawny, ironiczny wątek o psotnych dzieciach, które chowają rzeczy w różnych zakamarkach i potem ich nie można znaleźć. A to o robaczkach!
              • zawszedeszczowka Re: psotnik zakamarnik 09.10.12, 11:18
                Ale to nie ma nic wspólnego z czystaością lub jej brakiem. I nie mówię tego dbając o własny wizerunek smile, ale nawet w materiałach, które znalazłam w sieci (nie ma tego jakoś strasznie dużo) nie było wzmianego o zależności jednego z drugim.

                Z moich rozmów z Panem specjalistą, który zajął się pryskaniem, dowiedziałam się, że jest to kwestia niewystarczajaco dobrze dosuszonych ścian głownie w nowych blokach z gipsowymi tynkami. Mieszkam w swoim mieskzaniu 3 i pół roku, w tym czasie praktycznie wszytskie ściany były odświeżane, a w ubiegłe wakacje cała podłoga była smarowana jakimś regenerującym specjalistycznym środkiem, więc też wszytsko świeże. smile

                I na koniec - one nie latają, więc może jednak się mylisz. One tylko podskakują kiedy zwiewają, dlatego przed odkryciem istnenia psotnika (wiem o nim od jakich 4 tygodni) myslałam, że mam może pchły.
                • zawszedeszczowka Re: psotnik zakamarnik 28.10.12, 21:18
                  Jutro będą 3 tygodnie po oprysku i sama nie wiem co myśleć o jego jakości i profesjonalizmie. Przez tydzień nie mieszkanie stało puste żeby preparat skutecznie unicestwił wszystkie żyjątka i nie był starty podczas chodzenia. Tydzień temu zobaczyłam pierwsze żywe egzemplarze. Zadzwoniłam do firmy i usłyszałam, że to normalne, bo preparat kontaktowy w warunkach mieszkania działa 4 tygodnie. Zatem wszystko w porządku, został tydzień do przekształcenia ostatniego żywego robala w trupa i po tym nastąpi wymarzona wolność.
                  Moje wątpliwości budzi jednak pewna niespójność w zeznaniach Pana. Kiedy przed zamówieniem usługi zapytałam go o gwarancję, powiedział, że z zasady takiej nie udziela, ale substancja powinna działać ... 4 tygodnie. Z tego zaś wynika, że wszystko co ewentualnie pojawi się po 4 tygodniach, to trzeba zwalczać ewentualnie nowym opryskiem... Kurcze, jestem naiwniaczką, że tak się daję zbywać 'fachowcowi'?
    • tekna125 Re: psotnik zakamarnik 11.08.14, 14:58
      Ja to mam w kotłowni... Jest tam kuchnia gazowa... I kilka kartonów i tam je głównie znajduję, co pół godziny staram się odkurzać,żeby je w końcu co do sztuki wybić... Wypsikałam całe pomieszczenie BROS NA MUCHY. Teraz czekam na efekty... Mam dużą nadzieję,że to robactwo zginie... Na całe szczęście nie rozeszły się, bo nigdzie indziej ich nie widać, są tylko w tej kotłowni. Chyba je wybiję.



Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka