Dodaj do ulubionych

Jest mi tak ciężko [*]

22.07.09, 21:48
Nie wiem, czemu, ale tak strasznie mnie decerwują teksty "przecież
to tylko kot". A to był mój "syneczek", mój ukochany psotnik, który
co rano mnie witał i pędził każdy krok za mną. Potem tylko czekał,
aż dziecko pójdzie spać, żeby wylegiwać się na moich kolanach. Miał
tylko 2,5 roku, był zawsze zdrowy aż tu nagle, niespodziewanie w
tamten czwartek dostał potężnych bólów i niedowładu tylnych łapek. U
wetrynarza okazało sie , że to zakrzep w sercu. Zostawiłam go w
szpitalu, dostawał leki hamujące dalsze zakrzepy. W poniedziałek był
już w domu inny niż zwykle - miałczał z bólu, nie chciał jeść, łapki
mimo rehabilitacji, termoforów, ćwiczeń, nadal zimne. Dzisiaj na
wizycie kontrolnej okazało się, że ma odleżyny, mimo, że go nosiłam,
zmieniałam podkłady, suszyłam suszarką futerko - tak, jak lekarz
zalecił. Lekarz stwierdził, że to już nie ma sensu, nie widzi
możliwości przeżycia, a ja już naprawdę nie mogłam patrzeć, jak on
skręca się z bólu. podjęłam decyzję o eutanazji.
Proszę, nie linczujcie mnie, ja już i tak ciągle ryczę i nic nie
daje mi ukojenia. Nawet nie wiecie jaki to ból zwłaszcza że
otoczenie mnie nie rozumie - dziecko malutkie, rodzice twierdzą, że
to tylko kot. A ja mam ochotę zapić się do nieprzytomności.
Czy to prawda, że zwierząt nie można długo opłakiwać, bo one nie
mogą zaznać spokoju po śmierci ? Tak gdzieś kiedyś wyczytałam i mnie
to dręczy sad
Obserwuj wątek
    • lisek.chytrusek Re: Jest mi tak ciężko [*] 22.07.09, 21:54
      Bardzo, bardzo Ci współczuje. To oczywiste, że opłakujesz najbliższego
      przyjaciela, nie daj sobie wmówić, że to nienormalne. Zrobiłaś dla kotka
      wszystko, co mogłaś i miałaś odwagę podjąć trudną, ale mądrą decyzję. Trzymaj
      się ciepło.
      • wladziac Re: Jest mi tak ciężko [*] 22.07.09, 21:58
        strasznie mi przykro,bardzo współczuję że straciłaś
        Przyjaciela,trzymaj się
    • annb Re: Jest mi tak ciężko [*] 22.07.09, 21:59
      To był KOT, to był przyjaciel,
      masz prawo czuc pustke i płakac tak długo jak tego potrzebujesz.
    • hek_sa Re: Jest mi tak ciężko [*] 22.07.09, 22:04
      Do dziś pamiętam jak umierała moja psica, chociaz minęło wiele lat.Płacz po
      przyjacielu nie jes niczym złym, czy to był człowiek , pies czy kot. To był
      PRZYJACIEL. Współczuję srdecznie.Trzymaj się!
    • gacusia1 Re: Jest mi tak ciężko [*] 22.07.09, 22:06
      Przykro mi bardzo...ale to byla sluszna decyzja. To bylo jedyne,co
      moglas zrobic dla niego.
      O tym oplakiwaniu nie slyszalam. Badz dzielna!
    • princessofbabylon Re: Jest mi tak ciężko [*] 22.07.09, 22:35

      Przykre, ale nic lepszego zrobić nie mogłaś. On przyjdzie do Ciebie.
      W postaci innego futerka, zobaczysz.
    • mysiulek08 Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 01:16
      Byl to kot, ale to byl Twoj KOT, czlonek rodziny, ktorego kochalas, wiec masz pelne prawo plakac i czuc smutek.
      Zrobilas dla niego to co bylo w Twojej mocy i ulzylas mu w cierpnieniu.

      Gdyby cos stalo sie Kici (pfu na psa urok) przeszlabym taki sam smutek.

      Wiesz, wiem, ze moze odrzucisz teraz te mysl, ale uratuj jakies male kocie zycie, ku pamieci Twego przyjaciela.

      Trzymaj sie.
      • mary4 Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 08:07
        wiem, jak Ci cięzko, smam przeszłam to co Ty... ehh nadal kręcą mi
        się łzy gdy myślę, tylko czas powoli ale uleczy, zmniejszy ból
        straty...
        3maj się ciepło, płacz ile sie da czasem to jedyna ulga aby wyżycic
        z siebie ból, płączem zmęczyć sie na maxa i zasnac bezradnie...
        jestem z Toba myślami
        przytulam
        • nioma Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 08:31
          zeido kochana> bardzo, bardzo Ci wspolczuje.
          Jestes normalnym, msylacym czlowiekiem i dlatego swojego Kota
          kochalas a teraz cierpisz po Jego stracie, Ci ktorzy tego nie
          potrafia zrozumiec sa ograniczeni.

          Podjelas sluszna decyzje, pokazalas swojego Synkowi, ze kochasz Go
          najmocniej w swiecie i dlatego pomagasz Mu zakonczyc cierpienia.

          Starsznie mi przykro.
          Trzymaj sie jakos.
          • barba50 Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 09:10
            Zeido przeczytaj, dla mnie ten wiersz niesie zawsze ukojenie...

            On wróci

            Zapłacz,
            kiedy odejdzie,
            jeśli Cię serce zaboli,
            że to o wiele za wcześnie
            choć może i z Bożej woli.

            Zapłacz,
            bo dla płaczących
            Niebo bywa łaskawsze,
            lecz niech uwierzą wierzący,
            że on nie odszedł na zawsze.

            Zapłacz,
            kiedy odejdzie,
            uroń łzę jedną i drugą,
            i – przestań
            nim słońce wzejdzie,
            bo on nie odszedł na długo.

            Potem
            rozglądnij się wkoło,
            ale nie w górę;
            patrz nisko
            i - może wystarczy zawołać,
            on może być już tu blisko...

            A jeśli ktoś mi zarzuci,
            że świat widzę w krzywym lusterku,
            to ja powtórzę:
            on w r ó c i.
            Choć może w innym futerku.



            Franciszek Klimek
            • mary4 Re: barba 23.07.09, 14:20
              wiesz, myślałam o tym wierszu, tylko ksiazke mam w domu i wieczorem
              chciałam pisać..
              jak czytałam ten wiersz to na poczatku strasznie płakałam, dziś po
              roku jest odrobine mi lżej (ehh też straciłam kilka ogonków za nim
              naprawde zaczeły życie,,,)

              ..........
              "Potem
              rozglądnij się wkoło,
              ale nie w górę;
              patrz nisko
              i - może wystarczy zawołać,
              on może być już tu blisko...

              A jeśli ktoś mi zarzuci,
              że świat widzę w krzywym lusterku,
              to ja powtórzę:
              on w r ó c i.
              Choć może w innym futerku."

              mój ulubiony fragment...

              kiedy żegnałam sie z małym Tofikiem przed odejsciem za TM u weta aby
              dalej nie cierpiał, nie znajac wiersza obiecałam mu że o ile bede
              mogła i nie wiem kiedy to bede miała któregos z jego braci lub
              sióstr... tak strasznie wtedy rozpaczałam, mąz po odejsciu 3
              maluchów i bedac zrospaczony równie mocno i przerażony, już
              powiedział stop, my nie mamy mieć kotów bo u nas odchodzą, a to nie
              prawda bo one nas szukały abyśmy je ratowali...
              Ramzes też.. czekał pod blokiem na nas prawie pół roku,,, juz z
              anginą i teraz tez walczymy z nawrotami bakterii Coli z podwórka,
              ale są 2sztuki ogonów z nami i dopiero przy nich odnalazłam spokój,
              nawet po odejsciu mojego psa, później mamy kocur mi pomógł...
              tak miało być i tyle, problem jak sie z tym pogodzić i poukładac w
              qłowie... cięzko,
              piszac o tym znowu popłyneły mi łzy.. ehh
    • kirke18 Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 09:28
      Dobrze Cię rozumiem, jestem z Tobą. Moja dwuletnia koteczka, moja
      córeczka umarła w cierpieniach. Złamała mi serce. Ryczalam dwa
      miesiące i nic nie mogło mnie pocieszyć. Teraz mam dwa koty, ale
      dopiero Edek leczy moje serce. Chciałabym dla moich dzieciaków
      długiego, dobrego życia. I sił swoich na końcu, gdybym (oby nigdy
      nie) musiał podjąć ostateczną decyzję o uśnieżeniu kociego bólu.
      Pozdrawiam.
      • mrumru81 Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 11:13
        Płaczę po moich zwierzakach, tak jak po bliskich. Może bardziej. I
        tęsknię. Trzeba się cieszyć, że były, że mogliśmy się spotkać.
        Wiesz, kiedyś robiłam okładkę do książki Jak rozmawiać z kotem,
        Sonyi Fitzpatrick. Nawet umieściłam zdjęcie Filozofa na okładce.
        Książka nie jest naukowa, ale pocieszająca.

        Bardzo Ci współczuję...



        fotoforum.gazeta.pl/5,2,mrumru81.html
    • basia_2804 Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 11:10
      bardzo mi przykro i szczerze wspolczuje, utrata przyjaciela zawsze
      boli, trzymaj sie jakos,...
    • zeida Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 11:33
      dziękuję wszystkim za słowa otuchy, za pocieszenie. Jesteście
      kochani !
    • jarka63 Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 14:21
      Oczywiście,że śmierć ukochanego zwierzęcia boli,ja po psie płakałam
      jak po ojcu,ból był tak samo intensywny, tyle że trwał krócej.
      Trzymaj się.
      • kkk Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 14:27
        NIe sądz eby komukolwiek przyszło do głowy by cię linczować!
        Kot czuje, żyje - nie moż eisę męczyć, nie można mu pozwolić
        cierpieć i zwijac się w bólu,,,
        Taka decyzję pidjeliśmy w przypadku staruszka psa - nie mógł już
        funkcjonować ze starości, odszedł.
        Współczuje i rozumiem
    • zwiatrem Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 14:24
      Zeido
      wspolczuje straty, ta zawsze boli.
      Nie rob sobie wyrzutow, takie decyzje sa czescia odpowiedzialnosci za domownika.
    • jaleo Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 17:13
      Wiem, co czujesz, tez przezylam strate kociej przyjaciolki. Na
      pocieszenie moge tylko powiedziec, ze czas zabliznia rany. Chociaz
      ta dziurka w sercu zostaje na zawsze.
    • miriam_73 Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 17:33
      Zeido, dla Ciebie i dla każdego z nas, kto traktuje zwierzaki jak członków
      rodziny, to nigdy nie będzie "TYLKO KOT". Tylko właśnie domownik, członek
      rodziny, przyjaciel. Taki mniejszy, ciut inaczej (co wcale nie znaczy
      gorzej!)okazujący swoją przyjaźń i uczucia.
      Bardzo Ci współczuję i mocno Cię przytulamy wszystkie trzy - ja i moje
      dziewczynki - Kicia i Melka.
    • yoma Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 18:44
      Jesteśmy z tobą

      a rodzicom nie daj się pocieszać, skoro nie rozumieją.
    • salimis Re: Jest mi tak ciężko [*] 23.07.09, 19:25
      zeida napisała:
      > Czy to prawda, że zwierząt nie można długo opłakiwać, bo one nie
      > mogą zaznać spokoju po śmierci ?

      Prawda jest taka że gdybyś nie ulżyła kotu w cierpieniu to ty byś nie zaznała
      spokoju po jego śmierci.Zrobiłaś wszystko co w twojej mocy,niestety często
      pomimo wysiłków jestesmy bezradni.Wiem co czujesz i jak bardzo to
      boli,współczuję bardzo.
      • macarthur Re: Jest mi tak ciężko [*] 24.07.09, 12:20
        Bardzo Ci współczuję,trzymaj się,czas leczy wszystkie rany.
    • aleksanderka-live Re: Jest mi tak ciężko [*] 24.07.09, 13:28
      zeido, z całego serca Ci współczuję i wiem co czujesz słysząc
      teksty: "to tylko kot" - mam ochotę bić i krzyczeć na samo to
      wspomnienie! Straciłaś Przyjaciela - masz więc wszelkie prawa do
      rozpaczy po Nim.
      Ale powoli ocieraj już łzy, bo On wróci... wiesz, że tak będzie -
      przecież ostatnie słowo zawsze należy do Nich smile
    • madalenka25 Re: Jest mi tak ciężko [*] 24.07.09, 14:33
      przytulam

      rok temu odszedł za Tęczowy Most mój Roofi - był ze mna bardzo
      krótko by tylko dwa miesiące z czego miesiąc walczyłam o jego zycie -
      zmarł na moich rękach


      teraz walczę o życię innego kota - Babci Tekli - 16 lat i rak, jest
      ze mna prawie rok i dwa razy bytlismy o krok od eutanazji - na razie
      jeszcze leki działają, jeszcze Tekliczka nie cierpi i mam nadzieje
      że odejdzie za TM sama i nie bede musiała decydować
    • katia.seitz Re: Jest mi tak ciężko [*] 25.07.09, 12:08
      Trzymaj się. Dobrze, że kotek już nie cierpi. Wierzę, że kiedyś w jakiś sposób
      jeszcze się spotkacie.
      • macarthur Re: Jest mi tak ciężko [*] 25.07.09, 16:18
        przy takich rozstaniach powraca problem pochówku zwierząt,
        praktycznie w Polsce nie ma miejsca gdzie można pochować swojego
        pupila w rozsądnej cenie
    • 0ffka Re: Jest mi tak ciężko [*] 25.07.09, 17:45
      Rozumiem Twój ból

      (*)
    • bettina40 Re: Jest mi tak ciężko [*] 25.07.09, 19:22
      Ja także serdecznie Ci współczuję. Kiedy zginął tragicznie mój kot
      to też zdarzało mi się usłyszeć, że to był tylko kot i że mogę wziąć
      sobie następnego. To nie jest takie proste.
      • wiesia.and.company Re: Jest mi tak ciężko [*] 29.07.09, 19:12
        Zeido, bardzo Ci współczuję, no i rozumiem Twój ból. Też to mam za sobą, też
        musiałam żegnać "moje dzieci". Twojego ukochanego naprawdę nic nie było w stanie
        uratować (zakrzep w sercu), dla uchronienia go przed niepotrzebnym bólem
        podjęłaś słuszną decyzję. I to nieprawda, że nie można opłakiwać zmarłego kotka!
        Trzeba! To jest naturalne uczucie i nie można się przed nim zamykać, bo dopiero
        to jest nienaturalne, takie zwalczanie uczuć. To nas różni od maszyn - zdolność
        przeżywania uczuć. Żałobę po prostu trzeba przeżyć na swój sposób. I swoje
        wypłakać, jeśli się kochało. I wspominać, jeśli się kochało, bo to przecież i
        nasz kawałek życia, które było inne gdy żył nasz ukochany.
        A na pocieszenie powiem, że każdy kot odchodzący przyprowadza następnego - za
        chwilę postawi przed Tobą jakiegoś potrzebującego.
        Ech, wiem o tym, bo niby skąd mam tę moją wesołą gromadkę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka