wyborcza.pl/mlodziodwagi/1,128591,12563973,Polskie_dzieci_jedza_smieci_i_tyja__Przez_doroslych.html
Przyznaję się bez bicia - chipsy lubię (ale nie wszystkie smaki), za czekoladą nie przepadam... za słodka, z fastfoodów to tylko north fish, pizza hut i burger king
Ale, jak sięgnę pamięcią wstecz, do moich szkolnych czasów (lata '90) to nie lubiłam ani chipsów, ani frytek, hamburgerów... pizza to wogóle jakaś abstrakcja, no jak można to jeść jak wszystko się tak ciągnie

Potem trochę się zmieniło - w sumie, to na niekorzyść.
Tylko, czemu wcześniej mi to nie smakowało? Było nowością? czymś czego kubeczki smakowe wcześniej nie znały?
I chyba nikt mi nie wmówi, że to wina tylko i wyłącznie zbyt łatwego dostępu do tego typu jedzenia w szkołach... A przynajmniej nie od czasu, gdy widziałam jak matka karmi na oko dwulatka big mac'iem pomimo protestów, że mu to nie smakuje i płacz.
Dobra, wygadałam się, więcej nie spamuje