Mam w domu remont, cała kuchnia łącznie z podłogami oraz trochę bałaganu w łazience. W zasadzie już jest praktycznie po brudnych pracach

W czym rzecz? Dużo wcześniej sąsiedzi obok, drzwi w drzwi z nami, zaczęli robić generalny remont..niby ok. Nie informowaliśmy o naszym remoncie sąsiadów z klatki, uważam, że jak inni robili remonty to też nie musieli i tu nie widzi nikt problemu.Niektórzy dłużej remontują niektórzy krócej; bywa upierdliwy hałas itp.ale ja z tych wyrozumiałych raczej. Problemem jest sprzątanie klatki; części wspólne ( mamy taki niepisany podział na piętra i półpiętra) "niby" sprzątają sąsiedzi na zmianę, każdy ma swój przydział,ale nie każdemu się chce i czasem niektóre piętra są zasyfione..Odkąd mieszkamy prawie nikt nie chciał wynająć Pani do sprzątania (we wcześniejszych miejscach, gdzie mieszkaliśmy zawsze były Panie które za opłatą sprzątały- 10-15zł na miesiąc) a mi by to bardzo pasowało. Problem narastał od dłuższego czasu, bo niedawno wisiała kartka na drzwiach wejściowych, którą ktoś z lokatorów powiesił, z treścią potępiającą sromotnie tych co to zaniedbują sprzątanie..jak dla mnie absurd, bo jeśli ktoś widzi czyjeś zaniedbania, to powinien mówić wprost do innych, bo to w naszym wspólnym interesie jest..a tak zaczynają się tworzyć niepotrzebne nieporozumienia..ale do sedna

sąsiadka moja,co to u nich też remont zaczepiła mnie wczoraj z pretensją, że u mnie remont a ja z mopem po klatce nie latam,a ona codziennie od tygodnia myje podłogi..zdębiałam.Moi robotnicy sprzątają po sobie,w ciągu 3 tyg.były 3 dni gdy faktycznie chodzili ( 2 piętro) i zostawiali białe ślady na schodach (zero gruzu czy innych takich) ale po skończonej robocie schody umyli..na nic moje zdziwienie i komentarz iż przez ostatni tydzień u nas zastój był i zero prac, a nas nie było w ogóle w domu sąsiadka nieugięta i obrażona...bo ja nie latam z mopem. no wzięłam tego mopa i dwa razy schody umyłam..więcej syfu przez lokatorów naniesionego wysprzątałam niż śladów po chłopakach..ja rozumiem, że sąsiadka nie chce by jakieś "dobre dusze" ją obgadywały i znowu ktoś anonimowo napisał upomnienie wystosowane do niesprzątających, ale na bogów eterni bez przesady!! Umyłam te schody wczoraj, bo nie chcę z sąsiadki mieć wroga i ją lubię bo miła itp, zamierzam ciacho jej dziś podrzucić coby się na amen nie obraziła, ale mierzi mnie ta sytuacja.Mówiłam jej żeby się nie przejmowała co inni powiedzą, bo obiektywnie rzecz biorąc wypełniamy swoje obowiązki jako lokatorzy, nie jesteśmy uciążliwi dla innych itp ale ona się przejmuje..aaa i sprzedała mi patent jak syfu nie wynosić z domu na butach, bo najbardziej ją boli iż jak chłopaki wychodzili te 3 razy to śladów narobili..
Jak to u Was Dziewczyny było przy remontach?