Dodaj do ulubionych

dzieci-pytania

11.02.15, 19:18
Jestem świeżo po wizycie dwójki dzieci: 9-10 lat i dręczą mnie troszkę pytaniasmile Nie mam dzieci i moje doświadczenia z dzieciakami to pamięć tego jaka sama byłam + rodzeństwo. Powiedzcie w jakim wieku dzieci same obcinają sobie paznokcie,czytają napisy do filmu..jakie obowiązki mają Wasze dzieci/bądź Wam znane? Troszkę byłam przerażona pewnymi zachowaniami,ale to już inna historia..Ogólnie dzieciaki fajne,wesołe ale już widzę pewne skrzywienia zachowań,które są wynikiem wzorowania się na rodzicach.
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • stara-a-naiwna Re: dzieci-pytania 11.02.15, 20:51
      nie wiem jak jest z paznokciami, czytaniem napisów w filmach
      ale obowiązki mają nawet kilkulatki adekwatne do wieku) - od posprzęgania swoich zabawek czy pomocy rozładowania zmywarki

      9-10 latem może np. wynosić śmieci, sprzątać łazienkę albo odkurzać czy mopować albo obierać ziemniaki
      • micha83 Re: dzieci-pytania 11.02.15, 21:13
        kurczę,no mam świadomość obowiązków-że powinny być,ja i moje rodzeństwo mieliśmy sporo zajęć domowychsmile ale może u mnie w domu inny rygor był?większy?
        podczas wizyty parodniowej,to ja dzieciakom mówiłam co mają robić,czego nie mają (wiem,że pewnie to moje słowa miały większy wydźwięk,bo jestem tylko ciocią i byli u mnie w domu)..mama ich raz czegoś zakazywała by za chwilę -dosłownie,wycofywać się z tego.
        Dzieci nie były nauczone sprzątania po posiłkach czy po sobie..ja jestem pedantyczna,lubię mieć ład i porządek w domu-mam psa i mężasmile bałaganiarza więc nieobce jest mi posiadanie usyfionej podłogi czy porozrzucanych gadżetów mojego M,ale trochę mnie wkurzało wyręczanie dzieci,nieangażowanie w sprawy domowe...
        • procesor Re: dzieci-pytania 11.02.15, 22:11
          i pewnie uważasz że ty byś lepiej wychowała swoje smile
          każdy tak ma
          póki swoich nie ma i nie okaże się że nawet dzieci potrafią mieć silny charakter i nie ma to nic wspólnego z wychowaniem... tongue_out
          wkurzało cię wyręczanie? zapewniam że ciągłe powtarzanie "zrób ...." też jest wkurzające ale z ręką na sercu - czy my jako dzieci tak od razu z uśmiechem i "tak, już, mamo" robiliśmy wszystko o co nas proszono/co powinniśmy zrobić? tongue_out

          pomyśl o tym czego od tych dzieci oczekiwałaś - czy wszyscy dorośli znani ci spełniają wszelkie twoje kryteria? smile

          sprzątanie ze stołu - powinny umieć
          czytanie napisów na filmach? u 9-latka? mało który nadąży, i do tego nie straci wątku filmu
          • micha83 Re: dzieci-pytania 11.02.15, 22:29
            hehe.wiedziałam,że ktoś mi przytyk zrobi.
            nie,nie uważam,że lepiej czy gorzej bym wychowała swoje.nie w takich kategoriach o tym rozmyślam i nie o to pytam.
            mijasz się z moimi pytaniami trochę i jednak dzieci to nie dorośli i wyniesienie talerza/kubka po sobie to raczej zwykłe nauczenie się pewnych zachowań..i to nie są moje kryteria tylko ogólnie przyjęte normy społeczne..czy Ty będąc z wizytą parodniową u rodziny/przyjaciół nie starasz się dbać o czystość obcego domu?
            i tak,będąc w tzw "gościach" robiłam to o co mnie proszono/prosili dorośli.
            a co charakter ma do dobrych manier? czy to nie tak tłumaczymy niemoc w egzekwowaniu pewnych zachowań?
            a od dzieci niczego nie oczekiwałam poza fajnym spędzeniem czasu razem i to byłosmile to są naprawdę fajne dzieci i tu nie mam żadnych wątpliwości.

            • rapunzel72 Re: dzieci-pytania 11.02.15, 23:21
              Z tego, co napisałaś można wywnioskować, że owe dzieci proszone o wyniesienie talerza, nie robiły tego, bo zostały źle wychowane.
              No chyba, że coś z przekazem językowym tu szwankuje.
              Natomiast, jeśli nie były proszone, no cóż, życie mnie nauczyło, że nikt w myślach nie
              czyta. Jeśli się czegoś oczekuje, należy to sygnalizować.
              Co do proszenia dzieci o pomoc, muszę zgodzić się z jedną z wcześniejszych wypowiedzi - nieraz szybciej i łatwiej samemu coś zrobić, niż się z potomkami użerać.
              • shiva772 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 00:18
                Na nic te dywagacje. Nie ważne jak jest u innych, póki nie masz swoich nie rozmyślaj n/t wychowania dzieci smile Mojemu siedmiolatkowi ciągle obcinam paznokcie. Mam w nosie co kto o tym myśli z zwłaszcza Ty smile)))) Mam też dziesięciolatka - postanowiłam mu nie obcinać w pewnym momencie - to teraz sobie ogryza. Każdy przypadek jest inny i basta.
                • autumna Re: dzieci-pytania 12.02.15, 08:23
                  > Na nic te dywagacje. Nie ważne jak jest u innych,
                  > póki nie masz swoich nie rozmyślaj n/t wychowania dzieci

                  Myślę, że nie do końca. Na pewno istnieją sytuacje niedopuszczalne - powiedzmy, dzieci grzebią sobie samopas w szufladach gospodarzy, biorą bez pytania coś do zabawy. Albo zostawiają gdzieś ewidentny syf (coś rozlane, rozsypane) i ani same nie posprzątają, ani nie poproszą o pomoc, tylko beztrosko wdeptują kruche ciastka w dywan.

                  Nie widząc szczegółowo całej sytuacji trudno ocenić. Ale tak ogólnie - brak pewnych umiejętności może zależeć od indywidualnych cech dziecka i domowych obyczajów, w co nie wypada nam się wtrącać. Natomiast niepokoiłby mnie brak szacunku dla cudzych rzeczy i reguł obowiązujących w nie swoim domu, przy jednoczesnym ignorowaniu tego przez rodziców.
                  • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 08:40
                    o.dzięki autumno za głos-tak źle nie było,ale dostrzegalna była lekka ignorancja ze strony mamy na pewne zachowania dzieci lub na brak tych zachowań. Może powinnam zapytać była dlaczego rodzice nie uczą dzieci pewnych zachowań/zwyczajów lub też od kiedy takowych powinno się oczekiwać.Ja się teraz czuję jakbym była tresowana przez moich rodziców w dzieciństwie.
                    • autumna Re: dzieci-pytania 12.02.15, 09:28
                      To ja dorzucę tylko, że moje ma dopiero 4 lata - i jest kolosalna różnica między nią i mną w tym wieku. A wcale nie wynikająca ze sposobu wychowania. Ja byłam dzieckiem spokojnym i cichym z natury, moja mała jędza dosłownie dzień w dzień coś próbuje wymóc wrzaskiem - mimo że nigdy w ten sposób nic od nas nie uzyskała. Ciężko jest z wykonywaniem poleceń.
                      Dla niektórych moja córuś to niewątpliwie "rozwrzeszczany bachor". I cóż, trudno tłumaczyć wtedy, że jej wychowania to ciężka codzienna, konsekwentna harówa. I że dziecko czasem wyje, bo jest zmęczone, znudzone, zirytowane zgiełkiem w jakimś miejscu, i zwyczajnie sobie jeszcze z takimi emocjami nie radzi, bo jest na to za małe.

                      Uczyć właściwych zachowań należy prawie do urodzenia smile Dlaczego ludzie nie uczą? Czasem nadopiekuńczość ("jeszcze się biedactwo w życiu napracuje, nie będę zabierać dzieciństwa"), czasem brak cierpliwości, gdy musisz powtórzyć polecenie 50 razy, żeby wreszcie zostało wykonane.

                      Oczekiwać - kiedy widać, że dziecko po prostu do tego dorosło. Nie można egzekwować czegoś, czego dziecko nie ogarnia rozumem albo jest niewystarczająco sprawne manualnie. Przesadnymi wymaganiami można zniechęcić i wpoić, że jest niezdarą, która nic nie umie.
                      • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 12:45
                        trafiłaś w punkt-dzieci są różne i ja to rozumiem,a mierzi mnie właśnie brak wpajania pewnych nawyków,chęci uczenia..a jesli już ta nauka ma być,to brak konsekwencji...i nie uważam,że dobrym rozwiązaniem byłoby wyręczanie dziecka,bo tak szybciej i bez marudzenia malucha..byle mieć spokój.
                        zgadzam się z tym iż łatwo dziecko zniechęcić do wykonywania obowiązków itp.bo obok wymogów musi być współmierny system nagradzania pozytywnych zachowań,a o tym zapominamy i stąd zmęczenie materiału i brak cierpliwości ze strony rodziców.
                • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 08:35
                  ok.dziękuję za odpowiedzismile
                  rozwiałyście wszelkie moje wątpliwości co do tematu.
                  ja dzieci mieć nie zamierzam. Każdy wychowuje jak uważa, ale pewne sprawy nie są jak dla mnie akceptowalne na dłuższą metę-oj widziałam wiele sytuacji (mieszkam niedaleko szkoły i przedszkola a plac zabaw mam pod oknemsmile) gdzie rodzice mieli "bardzo w nosie" co inni (-zwłaszcza bezdzietni) myślą o tym jak wychowywane są tychże rodziców dzieci.Ale idąc w myśl zasady,że jako bezdzietna nie wiem jak to jest mieć dziecismile hehe -ja się nie znam dlatego pytałamsmile
                  Mój wniosek jest jeden,zostałam inaczej wychowana i patrzę przez pryzmat swoich doświadczeń oraz nie mam swoich dzieci, dlatego też lepiej nie wypowiadać się w tym temacie,bo to drażliwa kwestia.
                  • shiva772 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 10:42
                    Kwestia jest mega drażliwa dlatego, że każdy chce każdego pouczać. Ja swoje dzieci "tresuję" i w życiu nie zajrzałyby do cudzej szuflady, są bardzo ułożeni trochę po francusku wink Niestety wielokrotnie słyszałam, że jestem dla dzieci za ostra więc też jestem nastawiona bojowo smile
                    • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 12:48
                      ale ja nikogo nie oceniam personalniesmile
                      mam pod sobą zespół 15 osobowy i tu też popełniam błędy i jako szefowa przyjmuję na klatę moje potknięcia czy niekonsekwencje-pewnie uznasz,to za marny przykład,ale tak mamy iż nie lubimy krytyki i broń boże wytknięcia słabostek.
                      wink
                    • eugene2000wppl Re: dzieci-pytania 16.02.15, 22:27
                      Też tak mam. I jak widzę inne dzieci to mam rażenie, że brakuje im rodziców. A jak patrzę na ich rodziców to mam wrażenie, że nie patrzą na zasady dobrego wychowania, raczej uczą że po trupach do celu itd.
            • procesor Re: dzieci-pytania 12.02.15, 17:10
              micha83 napisała:
              > hehe.wiedziałam,że ktoś mi przytyk zrobi.

              czemu przytyk? samokrytyka big_grin

              > nie,nie uważam,że lepiej czy gorzej bym wychowała swoje.nie w takich kategoriach o tym
              > rozmyślam i nie o to pytam.
              > mijasz się z moimi pytaniami trochę i jednak dzieci to nie dorośli i wyniesienie
              > talerza/kubka po sobie to raczej zwykłe nauczenie się pewnych zachowań..i to nie są moje
              > kryteria tylko ogólnie przyjęte normy społeczne..czy Ty będąc z wizytą parodniową u
              > rodziny/przyjaciół nie starasz się dbać o czystość obcego domu?

              uczenie i NAuczenie -
              dzieci wciąż się uczą
              to że nie wyniosą talerzyka nie znaczy że matka (a może ojciec, co? tongue_out) nie nauczyła (nie nauczył) - może UCZY ale jeszcze się bidula będzie tak męczyć bo obiekt tego nauczania oporny
              ja dbam o pomaganie w obcym domu nawet bez kilkudniowego pobytu, u teściowej czasem muszę talerzyk z ręki wyrywać bo jak nie to zaraz sama wyniesie i pozmywa, hehe, nawet jeśli jeszcze nie zamierzam go odnosić

              > i tak,będąc w tzw "gościach" robiłam to o co mnie proszono/prosili dorośli.
              > a co charakter ma do dobrych manier? czy to nie tak tłumaczymy niemoc w egzekwowaniu
              > pewnych zachowań?
              > a od dzieci niczego nie oczekiwałam poza fajnym spędzeniem czasu razem i to byłosmile
              > to są naprawdę fajne dzieci i tu nie mam żadnych wątpliwości.

              te dzieci to z mamą u ciebie były? to jest zupełnie inna sytuacja niż gdyby były same "u cioci"
              charakter do dobrych manier ma całkiem dużo smile
              naprawdę
              chyba że uważasz że każdego można wytresować... w sumie wytresować można ale charakter kiedyś pomoże się wyzwolić
              bo osobnik o luzackim charakterze będzie do kwestii manier podchodził swobodnie - będzie umiał jeść nożem i widelcem ale będzie WOLAŁ jeść samym widelcem i już
              ale osobnik o charakterze bardziej uległym, dający sobą manewrować - jak mu wpoisz że TYLKO nożem i widelcem można jeść to nie będzie dyskutował i rozważał czy on mógłby, ewentualnie, gdy nikt nie widzi, tak po cichutku , jednak - zjeść tego kurczaka palcami...?
              big_grin
              • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 18:13
                mimo uśmieszków wstawionych w post dużo w tym wywodzie Twoim właśnie "przytyku"(nie samokrytyki,bo do błędów publicznie się nie przyznawałam),a przeczytałaś/łes moje wypowiedzi?
                uciekło Ci sedno,mam wrażenie.
                • procesor Re: dzieci-pytania 12.02.15, 22:33
                  micha83 napisała:
                  > mimo uśmieszków wstawionych w post dużo w tym wywodzie Twoim właśnie "przytyku"
                  > (nie samokrytyki,bo do błędów publicznie się nie przyznawałam),a przeczytałaś/ł
                  > es moje wypowiedzi?
                  > uciekło Ci sedno,mam wrażenie.

                  albo tobie uciekło
                  bo ja sie w piersi biłam że też jak nie miałam dzieci a świetnie dogadywałam się z wszelkimi dzieciakami nie moimi - to uważałam że ten czy ów chyba swojego dziecka nie nauczył
                  a mógł
                  smile
                  a teraz mam swoje wystarczająco długo by się tylko uśmiechnąć - nad swoją i innych "wiedzących swoje" lekką zarozumiałością smile
                  • micha83 Re: dzieci-pytania 13.02.15, 09:14
                    tak,pewnie w momencie urodzenia dziecka na rodzica spływa wiedza z niebios jak z dzieckiem postępować itp.
                    Pewnie takwink
                    zapytałam tylko czy dzieci w tym wieku wykonują pewne czynności czy też nie..
                    a Ty mi tu wykład wyłuszczasz nt charakteru dziecka i tego,że to właśnie od charakteru zależy czy szklankę do zlewu odniesie oraz zarzucasz,że niby wymądrzam się chociaż dzieci nie mam..no losie..
                    uwierz mi,że jak widzę dzieciaki w podobnym wieku,to dostrzegam ich odmienności osobowości- tak jak u dorosłych,ale rzuca się często w oczy wychowanie lub jego brak (w różnych aspektach tego pojęcia) i to jest niezrozumiałe,że rodzice chcąc chronić swoje pociechy odsuwają je od świata lub też negatywne zachowania tłumaczą np.trudnym charakterem-bez jakiejkolwiek korekty tegoż zachowania.
                    Znajoma jest przedszkolanką,kocha to co robi,ale czasem zaciska zęby i psioczy w duchu na metody wychowawcze niektórych rodziców..
                    Tak to już jest.
                    pozdrawiam i jak dla mnie eot.
    • budzik11 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 08:36
      Moja starsza ma 9,5. Owszem, obcinam jej paznokcie. Ze stołu po sobie czasem sprzątnie, czasem nie. Mnie też się zdarzy wstać i zostawić nakrycie, ale ja nie jestem pedantką. Obowiązki moich dzieci to utrzymywanie porządku w swoich pokojach (czego nie robią) i nauka. Ja w ich wieku miałam o wiele więcej obowiązków (zmywanie naczyń, przynoszenie przetworów czy ziemniaków z piwnicy, wystawanie w kolejkach), ale mamy inne czasy, przecież nie pozbawię się zmywarki po to, żeby dzieci mogły zmywać naczynia.
    • claratrueba Re: dzieci-pytania 12.02.15, 10:39
      paznokcie- w bardzo różnym. Kwestia nabrania koordynacji ręka-oko co przychodzi nie w wieku tylu i tylu lat a przychodzi kiedy przychodzi. przy czym nawet jeśli dziecko to umie (ale problem sprawia) i robi samo to wykorzysta wizytę cioci by mama obcięła bo przecież przy cioci nie będzie się użerać.
      czytanie napisów- zależy od jak dawna dziecko umie czytać i ile czyta. Jeśli zaczęło w szkole dopiero i czyta tylko to co musi do szkoły- to normalne, że ma problem z nadążeniem- napisy się zmieniają szybko. Po prostu szybkość czytania nie zależy od wieku a od sumy przeczytanych tekstów.
      Co do "domowych obowiązków" czy zachowania- wizyta gościa jest okazją do "poluzowania" lub "do pokazania się". dzieci to nie psy, które raz wytresowane zawsze tak samo się zachowają a niewytresowane będą rozrabiać. Dzieci wykorzystują okazję obecności innych osób (rodzice nie będą się przecież wtedy z nimi użerać) by zrobić "na odwrót" - normalna demonstracja swojej odmienności.
      By mieć jakieś zdanie (choć czy warto być sędzią dla czyichś postaw rodzicielskich?) trzeba z dziećmi przebywać znacznie dłużej, rozmawiać, mieć okazję widzieć w różnych sytuacjach.
      A z każdego wychowania w przyp. pewnie z 90% dzieci efektem będzie podobieństwo do rodziców. Bo wychowanie prawdziwe nie odbywa sią na poziomie słów- nakazów, zakazów czy tłumaczenia a wzoru- "jaka matka, taka natka, jaki ojciec taki syn".
      • rapunzel72 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 11:46
        To ja jeszcze dorzucę parę słów z własnego doświadczenia. Głowę daję, że te dzieci byłyby chodzącymi aniołami, gdyby były tylko z tobą, bez rodziców.
        Brałam nieraz kuzynki moich córek na wczasy i były to cudowne dzieci i to moje własne zachowywały się znacznie gorzej. Jednak moje podczas pobytu u cioci były supergrzeczne.
        Tak to jest po prostu. Co do zachowania to podstawą jest branie przykładu z rodziców.
        Jeśli rodzic każe sprzątać, a sam ma syf, to nic nie osiągnie.
        Gdyby mama tych dzieci ruszyła się, żeby sprzątnąć ze stołu, to pewnie zrobiłby to samo. No chyba, że czuła się jednak gościem, więc jej dzieci chyba też miały do tego prawo. Tak jak pisałam wcześniej, jeśli wizyta była długa i uciążliwa dla ciebie, należało otwarcie poprosić o pomoc.
        • wega1975 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 12:48
          Każde dziecko jest inne. Mam 3 synów 7,10 i 13 lat. Tak samo wychowywani, tyle somo od nich wymagam a są zupełnie inni.
          Jak idziemy w gości to średni zawsze był i jest dzieckiem idealnym. A w domu bywa różnie.
          Za to najstarszy i najmłodszy zawsze dawali popis. Skakali po kanapach a w domu tego nie robią i wiele innych rzeczy żeby zwrócić na siebie bo nie mam pomysłu dlaczego, aż tak okropnie się zachowywali.
          To spowodowało, że unikam wizyt z nimi u znajomych czy rodziny i zapraszam gości do siebie bo tu zachowują się normalnie co nie znaczy ,że zawsze są grzeczni.

          Paznokcie starsi obcinają sami.
          Najmłodszy obgryza nawet u nóg więc tego nie robię. Filmów z napisami nie lubią zresztą ja też /chyba, że w kinie/. 13-latek by zdążył przeczytać ale młodsi na pewno nie. Zresztą średni ma z tym kłopot- słabo czyta jak na swój wiek.
          Ja lubię porządek i wymagam od nich wynoszenia naczyń, wkładania do zmywarki, sprzątania po sobie ubrań, wynoszenia śmieci itp. Ale to nie znaczy, że zawsze to robią mimo, że ciągle o tym przypominam.
          I tak to jest z dzieciakami każdy inny, i tak na prawdę nieprzewidywalny.
        • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 12:54
          tak, ja nie jestem z nimi na co dzień i przy mnie było inaczej,ale jako że uważają nas za wyluzowanych i tych,którzy im imponują-mamy różne gry,gadżety oraz PSA!smile to zachowywali się na luzie (chłopcy) i naprawdę doceniam poczucie humoru 9-cio latka,który potrafił być mistrzem ciętej ripostysmile naprawdę.
          Problemem są jednak rodzice,ale tego tematu poruszała nie będę bo nie o to mi chodziło..
          dzięki dziewczyny
          • budzik11 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 13:00
            A dlaczego zapytałaś o obcinanie paznokci i czytanie napisów?
            • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 13:13
              zapytałam,bo pazurki u chłopaków były dłuugie i myślałam,że może sami obcinają -dlatego pytałam o to kiedy dziecko samo może taką czynność wykonywać.
              a napisy w filmie,to dlatego że bardzo chcieli oglądać film z napisami ale nic z niego nie rozumielismile dlatego też pytałam o to w jakim wieku dziecko czyta płynnie z ekranu.

              • budzik11 Re: dzieci-pytania 13.02.15, 09:19
                Aha. Moja więc kilka razy próbowała obcinać sobie paznokcie, zrobił jej się zastrzał (za głęboko obcinała), więc robię to ja.
                Co do napisów, to ona się "nie garnie", natomiast młodszy syn, lat 7, owszem, ale że jeszcze nie nadąża - zatrzymywał co chwila, czytał i puszczał dalej wink
          • claratrueba Re: dzieci-pytania 12.02.15, 13:17
            Powiem ci z doświadczenia - a oprócz swojego syna czy dzieci znajomych mam doświadczenie z kilkuset uczonymi od 30 lat dziećmi w bardzo różnym wieku- każdy rodzic jest problemem.
            Po prostu dlatego, że anioły nie mają dzieci, każde dziecko jest dzieckiem człowieka, a nikt z nas nie jest doskonały. I ta sama matka, która nie nauczyła wynoszenia talerza- bo może nie przywiązywała wagi -zabiegana, zaabsorbowana swoimi obowiązkami czy nie nauczyła czegoś innego (czego pewnie dziecko nauczy się samo "bo inni umieją") dała swojemu dziecku coś, czego nie dała ta, która nauczyła sprzątać po sobie.
            Każdy z nas ma jakieś braki, w każdym wieku.
    • squirk Re: dzieci-pytania 12.02.15, 13:20
      micha83 napisała:

      > Jestem świeżo po wizycie dwójki dzieci: 9-10 lat i dręczą mnie troszkę pytania:
      > -) Nie mam dzieci i moje doświadczenia z dzieciakami to pamięć tego jaka sama b
      > yłam + rodzeństwo. Powiedzcie w jakim wieku dzieci same obcinają sobie paznokci
      > e,czytają napisy do filmu..jakie obowiązki mają Wasze dzieci/bądź Wam znane?

      Swoich nie mam i mieć nie zamierzam ale znam bardzo dobrze dzieci przyjaciółki od ich narodzin. Pomagają w przygotowaniach do posiłku i przy młodszym rodzeństwie odkąd są w stanie samodzielnie przynieść kubek czy talerz, nie trzeba prosić, przypominać, są dumne z tego że pomagają i bardzo ambitne, pytają czy i jak mogą pomóc, same się sobą w razie potrzeby zajmą, ubiorą, zawiążą buty, wezmą zabawkę czy przekąskę, zajmą się młodszym rodzeństwem i dobrze się ze sobą czują, po otrzymaniu jadalnego prezentu wszystkich częstują, sprzatają po zabawie, są niesamowite. Starszy zaczął czytać jeszcze przed 4-mi urodzinami, teraz ma 6, pisze i czyta płynnie (także z ekranu, choć z małymi potknięciami), zaczął także po angielsku, siostra (4 lata) idzie w jego ślady. Są szalenie zainteresowane tym, co robią rodzice i co się dzieje wokół nich, zadają milion pytań i byle jaka odpowiedź nie wchodzi w grę (pamiętam jak się nagimnastykowałam żeby wyjaśnić przystępnie co to są osteoblasty), starszy jest teraz na etapie zainteresowania bodajże kosmosem, muszę dopytać bo wybieram dla nich zabawki naukowe*. Najmniejsza jest jeszcze za mała na zajęcie się sobą ale za to nie marudzi i nie wrzeszczy, bardzo pogodne dzieciaki, takie śmieszki rozgadane, cała trójka, ogromnie je lubię.

      Dla porównania dzieci innej znajomej, córeczka 8, synek 12. Lewe ręce, wrzask i płacz z byle powodu, panienka niczego nie zrobi wokół siebie bo się boi że się wybrudzi, zabawa na trawniku nie wchodzi w grę, chłopiec ambitniejszy ale bardzo niecierpliwy i nerwowy. Matka na nic nie pozwala bo wszystko jest dla dzieci niebezpieczne więc trzeba im pokroić kotlet na talerzu i nalać soku do kubka.
      Rosną dwie obuleworęczne fajtłapy przekonane że świat tylko czeka żeby je skrzywdzić. Starają się być grzeczni jako goście i lubię te dzieci ale godzina z nimi potrafi zmęczyć nie do opisania, awantura w rodzaju "mamo bo on na mnie oddycha!" jest co kwadrans, kaprysy przy stole nie do opisania.


      * widziałam takie zabawki że oko mi prawie wypadło, aż chciałoby się być dzieckiem i małym naukowcem, zrobić sobie gigantyczną bańkę mydlaną czy błyskawicę z ziemniaka smile
      • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 18:21
        dzięki za głossmile
        zwłaszcza że też dzieci nie masz,a trzeźwo podchodzisz do tematu..
        podejście rodziców ma mega wpływ na dzieci,na ich odbieranie świata,poglądy np.na jedzenie,sztukę,innych ludzi...
        • squirk Re: dzieci-pytania 12.02.15, 18:34
          micha83 napisała:

          > dzięki za głossmile
          > zwłaszcza że też dzieci nie masz,a trzeźwo podchodzisz do tematu..

          Mam w otoczeniu i choć sama instynktu macierzyńskiego nie mam mam silny instynkt chronienia dzieci i głębokie przekonanie, że powinnam, jako "ciocia", znajoma mamy czy pani spotkana w sklepie zadbać o to, żeby tych kilka h czy minut które dziecko spędzi ze mną było dla tego dziecka w jakiś sposób dobre. Każde przeżycie może kojarzyć się radośnie albo zostawić uraz, ja też jestem za dzieci w jakiś mikroskopijny sposób odpowiedzialna. Mogę na jakieś ciekawskie czy wścibskie dziecko burknąć ("a niech się boi obcych, co mi tam") ale mogę odpowiedzieć i przyczynić się do tego, żeby było śmiałe, otwarte, nie wahało się zapytać o coś obcej osoby. Takie drobiazgi ale moim zdaniem znaczące. Nie znam się i mogę się mylić, oczywiście, ale na wszelki wypadek działam jak działam, mnie korona z głowy nie spadnie a dziecko może poczuć się jak król a powinno czuć się ważne i bezpieczne. Zrobię, co się da, żeby tak było, choć dzieci, nawet te najmilsze, to dla mnie niemal obcy świat i czasem najchętniej uciekłabym z krzykiem od tych często niezrozumiałych, hałaśliwych istotek.
          wink
          • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 19:21
            fajnie,też tak mam-i się cieszę,że tak jest.
            smile
          • shiva772 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 21:04
            Nie chciałam mieć dzieci i nie miałam instynktu, żadnego smile Tak się wydarzyło że zaszłam w nieplanowaną ciążę - dziś z pełną odpowiedzialnością twierdzę, że moje życie zyskało sens a dzieci to najlepsze co mogło mi się przytrafić. Nic nie straciłam a wiele zyskałam - przez przypadek bo sama bym się przenigdy nie zdecydowała. Także dziewczyny nie przesądzajcie zbyt wcześnie - najlepsza była Chylińska po swoim pierwszym dziecku wink
            • micha83 Re: dzieci-pytania 12.02.15, 21:15
              ale ja nie przeczę,że dziecko jest "cudem" i daje szczęście itp.
              Ja,bo za siebie się wypowiadam,jestem w takim miejscu w życiu gdzie jest mi dobrze bez dziecka.I bez dopowiadania historii o egoizmie itp. Po prostu każdy człowiek ma prawo podchodzić do tej sprawy indywidualnie i są różne przesłanki w kierunku nieposiadania potomstwa.
              Chylińska jest dla mnie mega babką-no uwielbiam ją i już:
              www.youtube.com/watch?v=Cyhegze0quM

              pozdrawiamsmile
              • squirk Re: dzieci-pytania 12.02.15, 21:41
                micha83 napisała:

                > ale ja nie przeczę,że dziecko jest "cudem" i daje szczęście itp.
                > Ja,bo za siebie się wypowiadam,jestem w takim miejscu w życiu gdzie jest mi dob
                > rze bez dziecka.I bez dopowiadania historii o egoizmie itp.

                A ja nie ukrywam, mąż też nie, że nie chcemy mieć dziecka bo jesteśmy egoistami - wolimy mieć w domu spokój, porządek, wyspać się i nie musieć się dostosowywać do małego człowieka, zamartwiać jego zdrowiem, wydawać mnóstwa pieniędzy.
                Absolutnie nie zaprzeczam że dziecko potrafi niezwykle wzbogacić życie i uszczęśliwić ludzi, mam dowody wśród przyjaciół że dziecko potrafi być niezwykłą, uroczą, inspirującą i mobilizującą istotką. Po prostu nie każdy chce swoje życie w taki sposób wzbogacić. My nie chcemy.
                Oczywiście, że gdyby się "zdarzyło" pokochałabym, hormony robią swoje, i wychowała najlepiej jak umiem, rozpieszczała i stanęła na rzęsach żeby dziecko było zdrowe, szczęśliwe i radosne. Ale zrobię co jestem w stanie żeby to się nigdy nie wydarzyło, nie mam za grosz instynktu macierzyńskiego, nie widzę żadnego pozytywu posiadania dziecka. Nie oznacza to, że dzieci nie lubię, nie szanuję i odżegnuję się znakiem krzyża, przeciwnie, jestem uważana za świetną "ciocię". Wystarczy mi bycie "ciocią". Przez całe życie pomagam rodzicom, wspieram jak umiem, oboje są bardzo poważnie chorzy - mam już serdecznie dość (mimo ogromnej miłości do Mamy i chęci zrobienia wszystkiego, co będę w stanie, żeby była zdrowa i szczęśliwa) bycia wiecznie odpowiedzialną, niespokojną, zestresowaną i zmartwioną. Po prostu mam dość, wystarczy mi stresu, nie chcę sobie dokładać bo i tak za dużo tego wszystkiego jak na mnie jedną.
                smile
                • autumna Re: dzieci-pytania 13.02.15, 08:02
                  > nie widzę żadnego pozytywu posiadania dziecka

                  No, kiedyś to była swego rodzaju polisa na starość. W obecnych warunkach ekonomicznych niekoniecznie wykonalne, co nie zawsze spotyka się ze zrozumieniem - starsze pokolenie widzi czasami tylko obowiązki dzieci wobec rodziców, a nie za bardzo chce widzieć, że młodzi żyją w nieco innych warunkach, niż oni sami żyli. Np. nie mają szans na 30 lat pracy w jednym miejscu, a potem wpływającą co miesiąc emeryturę.
                  Moje pokolenie częstokroć pracę musi zmieniać, a wraz z nią i miejsce zamieszkania, a o emeryturach państwowych to sobie możemy zapomnieć.
    • tuvalu1 Re: dzieci-pytania 13.02.15, 01:20
      Zależy. Mój bratanek ma zakaz wstępu do kuchni w domu rodzinnym bo tam są ostre noże, widelce, wrzątek w czajniku, łatwopalny gaz, woda w zlewie - jednym słowem, Strefa Śmierci. Odbija sobie to w czasie wizyt u mnie. Robimy całe wiadra sosu czosnkowego, (niezdrowy dla wątroby) bo czosnek można tak śmiesznie rozbić tłukąc pięścią lub tłuczkiem. Kisiel z torebki (sama chemia) który jest najpierw proszkiem, później cieczą a później nie chce wypaść z kubka. Popcorn z garnka (materiał wybuchowy) bo aż pokrywka podskakuje. Bawimy się świetnie ale bratowa mnie nienawidzi.
      Dla jasności - Też nie mam własnych dzieci i dlatego wyżywam się na bratanku. wink
      • squirk Re: dzieci-pytania 13.02.15, 02:04
        tuvalu1 napisała:

        Bawimy się świetnie ale bratow
        > a mnie nienawidzi.
        > Dla jasności - Też nie mam własnych dzieci i dlatego wyżywam się na bratanku. ;
        > )

        Nie sądź, proszę, że Cię krytykuję, bo absolutnie nie - mnie też skręcałoby aż żeby przed lubianym dzieciakiem otworzyć świat którego z jakiegoś względu nie otwierają przed nim rodzice - ale czy takie postępowanie nie jest jednak potencjalnie nieco nierozsądne? Podważanie autorytetu matki, pokazywanie że boi się na wyrost i bez sensu, jest panikarą, zakazywaczką, "tą złą" w porównaniu z fajną, pomysłową ciocią może skończyć się tym, że między młodym a jego matką zacznie narastać jakieś niezrozumienie, niechęć, jednocześnie będzie rosła niechęć bratowej do Ciebie, wszystko może skończyć się zakazem kontaktów albo nastoletnim buntem, jakimiś kwasami w rodzinie. Może brat zechciałby jakoś między Wami pośredniczyć i uświadomić żonie że robisz dla dzieciaka coś wspaniałego, rozwijającego? Tylko sobie gdybam, chwile zabawy są świetne ale dzieciak wraca do domu w którym mieszka z matką która nie akceptuje pewnych rzeczy, próbowałabym chyba załatwić sprawę inaczej żeby bratankowi niepotrzebnie nie namieszać w głowie i najbliższym otoczeniu. Oczywiście nie wiem wszystkiego, tak sobie głośno myślę.
        smile
        • rapunzel72 Re: dzieci-pytania 13.02.15, 07:43
          Czytam te ostatnie posty i zastanawiam się, jak to możliwe, że jednocześnie tyle par po bezowocnym leczeniu podejmuje próby in vitro albo staje na rzęsach, żeby adoptować dziecko.
          Naprawdę nie do wiary.
          • micha83 Re: dzieci-pytania 13.02.15, 09:03
            wiesz,pewnie marzą o dziecku i bardzo go chcą.
            Są i tacy ludzie,którzy dzieci mieć nie chcą i tyle.
          • squirk Re: dzieci-pytania 13.02.15, 17:18
            rapunzel72 napisała:

            > Czytam te ostatnie posty i zastanawiam się, jak to możliwe, że jednocześnie tyl
            > e par po bezowocnym leczeniu podejmuje próby in vitro albo staje na rzęsach, że

            Sytuacja pary, która dziecka mieć nie może, nijak się nie poprawi, niestety, jeśli inni bezdzietni się jednak, skoro mogą, rozmnożą. Za to, jeśli rozmnożą się nie do końca tej decyzji pewnie albo wręcz zmuszeni naciskami innych będzie prawdopodobnie kolejna nieszczęśliwa para. Nie czarujmy się, są ludzie którzy się na potomstwo zdecydowali i bardzo tego żałują, wystarczy poczytać fora, porozmawiać ze znajomymi (mam dwie takie koleżanki).
            Świat nie jest sprawiedliwy, niestety.
            • autumna Re: dzieci-pytania 13.02.15, 18:39
              > Świat nie jest sprawiedliwy, niestety.

              Się kłania fragment z "Trzech panów w łódce", o rzeźbionym dębie smile
              • rapunzel72 Re: dzieci-pytania 13.02.15, 19:43
                Ściąga dla tych, co nie czytali, w tym i dla mniewink
                books.google.pl/books?id=jpyyAgAAQBAJ&pg=PT39&lpg=PT39&dq=trzech+pan%C3%B3w+w+%C5%82%C3%B3dce+o+rze%C5%BAbionym+d%C4%99bie&source=bl&ots=Ma1ZAHJIqj&sig=vn5No5WNcMrQao8hoff_6O8C65Q&hl=pl&sa=X&ei=LkTeVLCeIcLcywOml4CgDg&ved=0CBwQ6AEwAA
            • shiva772 Re: dzieci-pytania 14.02.15, 00:56
              Świat nie jest sprawiedliwy ale statystki są takie, że większość ludzi bardzo sobie chwali posiadanie dzieci smile I skąd wiesz, że byś się w tej szczęśliwej większości nie znalazła ? W mojej okolicy nie ma ani jednej osoby która chciałaby cofnąć czas i nie mieć dzieci. Ja byłam tą która wręcz się nimi brzydziła smile I dlatego dałam przykład Chylińskiej która dziś ma trójkę a po pierwszym było tak:
              kobieta.interia.pl/news-macierzynstwo-to-sciema,nId,398598
              I wcale nikogo nie namawiam, gdzie tam, po prostu śmiać mi się chce gdy argumentem przeciwko posiadaniu dzieci jest "mieć czysto w domu" (ja mam i z dziećmi).
              • squirk Re: dzieci-pytania 14.02.15, 02:09
                shiva772 napisała:

                > Świat nie jest sprawiedliwy ale statystki są takie, że większość ludzi bardzo s
                > obie chwali posiadanie dzieci smile I skąd wiesz, że byś się w tej szczęśliwej wię
                > kszości nie znalazła ?

                "Większość hodowców chomików przepada za chomikami - skąd wiesz, że też byś ich nie pokochała? Hoduj chomiki! Nieważne że nie chcesz - stać Cię, masz warunki? Hoduj bo INNI uważają je za cudowne i niesamowite."
                Nie porównuję dziecięcia z chomikiem, po prostu jednym dzieci, innym chomiki, (innym wyprowadzka na Islandię, tatuaże na powiekach, ślub z mostem* itp itp), grunt żeby każdy był ze swojego wyboru zadowolony, nikogo nim nie krzywdził i nie łamał prawa. Człowiek myślący nie będzie próbował przekonać nikogo nawet do chomika a co tu mówić o dziecku które jest odpowiedzialnością nieporównywalnie większego kalibru.
                smile

                W mojej okolicy nie ma ani jednej osoby która chciałaby
                > cofnąć czas i nie mieć dzieci.

                W okolicy znam dwie, poza tym czytam np. fora. Oczywiście większość dzieciatych jest przezadowolona ze swojego dziecierzyństwa, po prostu nie jest regułą że każdego to uszczęśliwi. Jeśli ktoś już zanim się rozmnoży ma negatywne nastawienie to ryzyko, że mu to nastawienie zostanie, jest bardzo duże. Po co sprowadzać dziecko na świat w którym nie było wyczekane i upragnione.
                Inna kwestia to to, że na świecie są już miliony dzieci pozbawionych rodzin a przecież każde zasługuje na ciepły, kochający dom - gdybym już miała, cudem, zdecydować się na potomka to z adopcji (i absolutnie nie w Polsce).

                Ja byłam tą która wręcz się nimi brzydziła smile I
                > dlatego dałam przykład Chylińskiej która dziś ma trójkę a po pierwszym było tak

                Czytałam lata temu, pani Chylińska, której generalnie życzę wszelkich sukcesów, nigdy nie była dla mnie gwiazdą ani autorytetem a przy tym biorę sporą poprawkę na wszelkie "napiszę coś skrajnego bo to się dobrze sprzedaje".

                > I wcale nikogo nie namawiam, gdzie tam

                Wierzę, to nie miałoby sensu przecież, jeśli ktoś nie chce to nie chce.
                smile

                , po prostu śmiać mi się chce gdy argumen
                > tem przeciwko posiadaniu dzieci jest "mieć czysto w domu" (ja mam i z dziećmi).

                A ja jestem leniwa i chcę sprzątać, skoro już muszę, jak najmniej i tylko za siebie i męża (sprzątamy wspólnie).
                Jeśli ktoś uzna mnie za skrajną, okropną egoistkę niech da znać - obiecuję że jakoś to przeżyję.
                smile

                * podroze.onet.pl/aktualnosci/australijska-artystka-jodi-rose-poslubila-600-letni-most-we-francji/7v6xf
                • anka-ania Re: dzieci-pytania 14.02.15, 10:47
                  squirk napisała:

                  > Czytałam lata temu, pani Chylińska, której generalnie życzę wszelkich sukcesów,
                  > nigdy nie była dla mnie gwiazdą ani autorytetem a przy tym biorę sporą poprawk
                  > ę na wszelkie "napiszę coś skrajnego bo to się dobrze sprzedaje".

                  ROTFL Wierz mi, to szara rzeczywistość. Chylińska NIC nie podkolorowała. Tylko że po latach ten potwór przytula się do ciebie, mówiąc "Kocham cię, mamusiu" i za nic nie cofnęłabyś czasu. Ba, robisz powtórkę z rozrywki! big_grin
                  • squirk Re: dzieci-pytania 14.02.15, 19:19
                    anka-ania napisała:

                    > ROTFL Wierz mi, to szara rzeczywistość. Chylińska NIC nie podkolorowała. Tylko
                    > że po latach ten potwór przytula się do ciebie, mówiąc "Kocham cię, mamusiu" i
                    > za nic nie cofnęłabyś czasu. Ba, robisz powtórkę z rozrywki! big_grin

                    Zauważam po prostu że żadna z pań takich, jak np. pani Stenka, prawdziwa gwiazda z klasą, nie miała potrzeby pisać o intymnych przeżyciach, w dodatku używając wulgaryzmów, a przecież też była młoda, też jest matką, też rodziła, była niewyspana i zmęczona. O wszystkim można napisać na poziomie i pozostawić po sobie wrażenie kobiety zwyczajnej, zmęczonej, niewyspanej ale kulturalnej.

                    Można oczywiście, jeśli ktoś nie umie inaczej, pisać o swoim dziecku tak jak p. Agnieszka albo że jego tata zmuszał mamę do seksu (p. Felicjańska) albo wrzucać zdjęcia dziecka umazanego zawartością pieluszki (p. Górniak). Tyle, że to dziecko potem dorośnie i poczyta sobie (a raczej, nie oszukujmy się, usłużne otoczenie szybko je uświadomi co mamusia wrzucała w internet) jaki brak szacunku miała dla niego jego matka, co z prywatności dziecka sprzedała. Nie chciałabym być takim dzieckiem i musieć się z czymś takim zmierzyć. Syn pani Agnieszki i tak będzie miał lekko w porównaniu z dziećmi innych artystów albo "celebrytów", pożal się boże.
                    (Biorę pod uwagę że tekst jest stary i p. Agnieszka jest obecnie inną osobą i kochającą matką, nie jestem jej fanką po prostu.)

                    Spytałam kilka zaprzyjaźnionych mam jak macierzyństwo widziały (i widzą, dwie są świeżo po porodach). Były zaskoczone, że pytam, bo to przecież oczywiste, że jest ciężko, że ciąża bywa problematyczna, czasem "leżąca", poród bardzo bolesny, gojenie się trwa, piersi bolą a młode bywa wrzaskliwe i niewyspanie matki jest normą. Leży życie erotyczne i towarzyskie, nie można się napić wina bo się karmi, leci się z nóg a jeszcze trzeba wyprać i ugotować. Ale one wiedziały, że tak będzie, i nie ma cudów, każda kobieta decydująca się na dziecko wie, że wiedzy o tym, jak to wszystko naprawdę wygląda, nie czerpie się z chłamowatych gazetek składających się w 90% z reklam. Chyba, że siedzi zamknięta w domu, nie rozmawia z nikim, nie ma dostępu do mediów i czyta tylko ten chłam przez całe życie aż do porodu - wtedy, oczywiście, może być zaskoczona że nie rodzi w łagodnym świetle i przy dźwiękach harfy różowej gaworzącej cicho kluseczki o promiennym uśmiechu tylko wrzaskliwego, czerwonego stworka o niezogniskowanym wzroku i oczekującego niemal 24/7 przez długi czas że będzie się go z jednej strony napełniać a z drugiej czyścić.

                    Widzę to tak że macierzyństwo to może być, wierzę i widuję to, ciastko z lukrem ale na ten lukier trzeba poczekać, fajnie jest w ciąży (na ogół), niefajnie podczas porodu i przez jakiś czas po a świetnie zaczyna się robić jak się z maluchem złapie kontakt a on się wyreguluje w kwestii spania i karmienia. To nie zawsze jest miłość która spada na kobietę kiedy zobaczy pozytywny winik testu ciążowego, czasem na ten zalew uczuć trzeba poczekać. I oczywiście że miło jest usłyszeć "Kocham cię, mamusiu". Tyle, że nie ma potrzebę coś takiego usłyszeć bo jest świadom, że poza "kochamciami" są wydatki, stres, nieprzespane noce i sporo dyskomfortu.
                    Mnie wystarcza "ciociu tęskniłem za tobą, zostaniesz na tydzień albo na zawsze? możesz spać w moim pokoju!" smile

                    Moja ukochana, maleńka chomiczka weszła mi przed chwilą na dłoń, rozpłaszczyła się i zasnęła kiedy ją głaskałam, obudziło się zwierzątko dopiero, kiedy próbowało się przez sen zakopać w mojej dłoni - zapomniała, gdzie jest smile I wiecie co - jestem szczęśliwa że mam (poza mężem) swoją małą Mysz do kochania, opiekowania się, choć chorowała bardzo kilkanaście dni temu a jest już bardzo starą staruszką i wkrótce mnie opuści. Po prostu wystarcza mi taki rozmiar Myszy do kochania i dbania, taka odpowiedzialność - bo poza tym mam rodziców chorych na raka i całą masę innych problemów. Nie chcę więcej, nie chcę na żywym organizmie sprawdzać ile stresu jeszcze zniosę, z ilu rzeczy zrezygnuję i jak się to na dziecku odbije, o co je zuboży. Zrobię, co będę w stanie, dla tych, których już przy sobie mam. I, oczywiście, dla kolejnych chomiczków, kocham chomiki ogrrromnie. Nie mówią "mamusiu" ale próby odlizania mi nosa też są świetne i wzruszające, a jako ciocia już za kilka m-cy będę się tarzać, dosłownie, w ogródku przyjaciół z trójką dzieciaków i dwoma psami a potem będzie oblewanie się wodą ze szlaucha i puszczanie baniek mydlanych (kupiłam dzieciakom taki zestaw że sama sobie chyba też kupię wink) - i będzie świetnie. I wystarczająco.
                    smile
                    • autumna Re: dzieci-pytania 14.02.15, 22:09
                      > świetnie zaczyna się robić jak się z maluchem złapie kontakt a on się wyreguluje w kwestii spania i karmienia

                      Hi, hi, optymistka. Potem trzeba jeszcze przetrwać bunt, dwulatka, trzylatka, czterolatka... nastolatka... Ja spodziewam się ociupiny spokoju dopiero jak wyprowadzi się z domu, a i to nie jest pewne...
                      • squirk Re: dzieci-pytania 14.02.15, 22:27
                        autumna napisała:

                        > > świetnie zaczyna się robić jak się z maluchem złapie kontakt a on się wyr
                        > eguluje w kwestii spania i karmienia
                        >
                        > Hi, hi, optymistka. Potem trzeba jeszcze przetrwać bunt, dwulatka, trzylatka, c
                        > zterolatka... nastolatka... Ja spodziewam się ociupiny spokoju dopiero jak wypr
                        > owadzi się z domu, a i to nie jest pewne...

                        Ale jest już kumate, interaktywne, da się z nim pobawić, pośmiać, porozmawiać, jakoś się ta więź tworzy, inna niż kiedy młodzież jest tylko wrzeszczącym naleśniczkiem wink
                        Bunt wszystkolatka widywałam u dziecięcia sąsiadki, dziewuszka była zbuntowana i na nie w kwestii absolutnie wszystkiego, no ale hodowała ją nadopiekuńcza matka i uwielbiająca babcia więc dziecko stalo na piedestale i wykorzystywało to na całego (jeśli do mnie zaglądasz to możesz skojarzyć - to ta dziewuszka, która wg babci dostała 11 punktów Apgar, płaczę na samo wspomnienie wink).
                        smile
                        • shiva772 Re: dzieci-pytania 15.02.15, 00:03
                          Moje zupełnie niewyczekiwane i niechciane dziecko wyregulowało się w ciągu kilku tygodni, spało w nocy jak zabite (od urodzenia do dziś z resztą), nie sprawiało żadnych problemów - śmiało się, ssało (a nie planowałam karmienia piersią) gaworzyło, po 4-ch miesiącach od narodzin pierworodnego wróciłam do pracy. No cud miód.
                          Pomyślałam sobie: "co te baby mają do macierzyństwa? Toż to raj!!!"
                          Mój mąż podobnie smile I natychmiast zdecydowaliśmy się na następne dziecko.
                          O następnym synu nie napisałabym niczego co powyżej. Był wyczekiwany, nie wyregulował się, nie spał przez trzy lata, nie ssał, nie gaworzył, nie wróciłam szybko do pracy smile
                          • rapunzel72 Re: dzieci-pytania 15.02.15, 07:46
                            No cóż w sumie dyskusja jest jałowa, bo chomik nie będzie kwilił żałośnie lub czasem wył jak opętany, jak 'mamusia' chcę posurfować po necie i łatwiej zmienić mu czasem trociny niż prześcielać regularnie niemowlaka. Karmić ją żądanie też nie trzeba.
                            Jednak nie wręczy także nieco koślawej Walentynki, nie powie wierszyka na dniu matki w przedszkolu i nie pocałuje na dobranoc. Generalnie jest bowiem tak, że za te wszystkie niedogodności spotyka nas jednak jakaś 'nagroda'.
                            • micha83 Re: dzieci-pytania 15.02.15, 11:56
                              są ludzie,którym ten wierszyk od dziecia nie jest potrzebny..mnie nie jest,ja się nie rozczulam nad maluchami co idą za rączki na spacer z przedszkola i śpiewają piosenki o mamusi,kwiatkach itp.Nie zazdroszczę koleżankom kwilącego,rozkosznego bobasa co to mu już trzecią pieluszkę zmieniła..No bez takich porównań-każdemu wedle potrzeb.
                              Mnie rozczula mój pies.
                              Negatywy z posiadania dzieci przesłaniają mi pozytywy.W moim otoczeniu jest sporo takich osób i wcale nie czuję pustki,nie jestem nieszczęśliwa.
                            • squirk Re: dzieci-pytania 15.02.15, 15:52
                              rapunzel72 napisała:

                              > No cóż w sumie dyskusja jest jałowa, bo chomik nie będzie kwilił żałośnie lub c
                              > zasem wył jak opętany, jak 'mamusia' chcę posurfować po necie i łatwiej zmienić
                              > mu czasem trociny niż prześcielać regularnie niemowlaka. Karmić ją żądanie też
                              > nie trzeba.

                              Zgadza się - częściowo bo moje chomiki są bardzo wymagające, bardzo zadbane i dość drogie, zwłaszcza kiedy chorują (wtedy są nam bardzo drogie wink) - ale warte każdej wydanej złotówki, oczywiście. Owszem, dziecię jest o wiele bardziej absorbujące i ma o wiele więcej potrzeb, to oczywiste, więc nie pisałam o chomikach żeby porównać tylko żeby pokazać że różnych ludzi uszczęśliwiają różne wybory.
                              smile

                              > Jednak nie wręczy także nieco koślawej Walentynki, nie powie wierszyka na dniu
                              > matki w przedszkolu i nie pocałuje na dobranoc. Generalnie jest bowiem tak, że
                              > za te wszystkie niedogodności spotyka nas jednak jakaś 'nagroda'.

                              ... która dla niektórych nie jest warta poniesionych kosztów, nie tylko finansowych, poświęceń, rezygnacji i konieczności wywrócenia sobie życia do góry nogami bo widzą więcej minusów niż plusów posiadania dziecka.
                              Albo w ogóle nie jest nagrodą - dla tych, którzy posiadania dzieci żałują.
                              Każdemu według potrzeb.
                              smile
                          • autumna Re: dzieci-pytania 16.02.15, 11:44
                            > Pomyślałam sobie: "co te baby mają do macierzyństwa? Toż to raj!!!"

                            Ja byłam takim "bezobsługowym" dzieckiem, i potem moja mama nie mogła pojąć, że jej dwuletnia wnusia wrzeszczy wniebogłosy tylko dlatego, że dostała zupkę w innej miseczce niż zazwyczaj, albo zieloną koszulkę, chociaż chciała żółtą. Bo jak krzyczy, to na pewno chore albo odparzone.
              • kaga9 Re: dzieci-pytania 14.02.15, 11:35
                shiva772 napisała:

                > Świat nie jest sprawiedliwy ale statystki są takie, że większość ludzi bardzo s
                > obie chwali posiadanie dzieci smile

                I całe szczęście, bo w przeciwnym wypadku mielibyśmy mnóstwo nieszczęśliwych rodzin. Założę się jednak, że sporo jest osób, które racjonalizują swoją decyzję o pojawieniu się dziecka na świecie, podobnie jak racjonalizujemy wiele innych decyzji i wyborów. Mieszkanie, pracę, ba, współmałżonka można zmienić, dziecka nie.

                I skąd wiesz, że byś się w tej szczęśliwej wię
                > kszości nie znalazła?

                A jeśliby się nie znalazła? Skoro jest większość, to jest też mniejszość.

                W mojej okolicy nie ma ani jednej osoby która chciałaby
                > cofnąć czas i nie mieć dzieci.

                A ja znam taką matkę, choć dla mnie samej (bezdzietnej z wyboru) brzmi to smutno. I nie, nie jest to pijąca patologia, tylko ktoś, kto zdecydował się na dziecko, bo "obiecał mężowi".
              • autumna Re: dzieci-pytania 14.02.15, 15:56
                > Świat nie jest sprawiedliwy ale statystki są takie, że większość ludzi bardzo sobie chwali posiadanie
                > dzieci I skąd wiesz, że byś się w tej szczęśliwej większości nie znalazła ?

                We Wprost był kiedyś świetny artykuł o matkach, które nie potrafią pokochać swoich dzieci:

                www.wprost.pl/ar/289230/Musimy-o-tym-porozmawiac/

                Moje jest chciane, kochane - a i tak mam czasem serdecznie dość. W przypadku osób słabszych psychicznie to jest prawdopodobnie ten moment, gdy pojawia się przemoc wobec dziecka - bo kiedy od pół godziny wrzeszczy, ponieważ nie dałaś mu czekoladki / nie puściłaś kolejnej bajki, to najprościej jest wlać i się zamknie. Drugi wariant to rodzice dający tę czekoladkę i puszczający kolejną godzinę bajek, i tu w efekcie otrzymujemy rozpuszczonego potwora szantażującego rodziców krzykiem, a jak dorośnie i się podszkoli, to i innymi sposobami.

                Jeśli ktoś się nie czuje na siłach, to rezygnacja z rodzicielstwa jest po prostu odpowiedzialną decyzją.
        • tuvalu1 Re: dzieci-pytania 14.02.15, 00:23
          To odwieczny konflikt między rodzicami, dziećmi, dziadkami, ciociami, nauczycielami, towarzystwem z piaskownicy i z całym światem na koniec. Kto tak właściwie wychowuje dziecko? Po trochu wszyscy. I wszyscy popełniamy błędy. Pocieszam się że najwięcej błędów wychowawczych statystycznie mają okazję popełnić ci którzy z dzieckiem są najczęściej - czyli rodzice wink
          Masz rację. Nie powinienem podważać autorytetów. Powinienem wcześniej ustalić co mogę z dzieckiem robić lub powiadomić co robimy. Jednak budowanie autorytetu poprzez zakazy ma krótkie nogi. Jeśli dziecko nie wyjdzie do świata to świat przyjdzie do dziecka i zrobi to z wielkim BUM! Rozmawiam o tym z bratową, ona z jednej strony rozumie moje argumenty ale z drugiej strony jej matczyne serce nie pozwala na to patrzeć. Ona nie zniesie widoku jak dziecko niezręcznie niesie kubek z prawie gorącą (ojezusiemaryjo!) herbatą. Ja zniosę.
          Niestety, prawda jest taka że ja to robię z lenistwa. Jeśli dziecko jest u mnie to muszę je mieć na oku. Z konieczności więc musi robić to co ja. Jeśli jestem w kuchni to dziecko musi być w kuchni, jeśli jestem w ogrodzie to ryjemy w grządkach i brudzimy się wspólnie. Na układanie godzinami klocków w spokojnym kąciku raczej nie ma co liczyć. Skoro matka nadal podrzuca mi swoją pociechę (bo musi), to choć jej pewnie serce krwawi, jednak moje na wierzchu.
          • rapunzel72 Re: dzieci-pytania 14.02.15, 07:34
            Uff, dobrze, że nie mam problemu z niesieniem kubka gorącej herbaty, bo dolewam im zimniej wody, przecież maluch wrzątku nie wypije.wink
            To dopiero ze mnie matka polka...
            Tak na marginesie najmłodszemu i tak tę herbatę przynoszę, bo prościej i szybciej to zrobić niż ewentualnie wycierać podłogę, dać młodemu czyste ubranie, a to polane wyprać, wyprasować, złożyć i schować do półki. Co innego wyniesienie pustego kubka po herbacie. Tu może się wykazać.

            Swoich dzieci mam nieraz serdecznie dość, ale nie wyobrażam sobie, żeby miało ich nie być. Myślę, że jako gatunek mamy szczęście, że większość ludzi tak myśli,

    • piegoosek Re: dzieci-pytania 15.02.15, 13:52
      To mi przypomina jak moje bliźniaki były małe, jak każde maluchy szalejące, biegające, krzyczace, ot. normalne dzieciaki.. znajomy, bezdzietny wtedy, powiedział, że mamy wyjątkowo rozpuszczone dzieci! Aczkolwiek wcale tak nie uwazalam, to znaczy wcale nie aż tak bardzo wink znałam bardziej rozpuszczone wink Dziś znajomy ma dwójkę swoich dzieci, rozpuszczonych (oczywiście moim zdaniem), niewyobrażalnie rządzacych rodzicam.. A tymczasem moje dzieci fzis są wyjątkowo posłuszne, kochane i empatyczne, co dziś rzadko się zdarza..
      Aktualnie mają 8 lat, nie odcinają sobie paznokci, choć próbują gilotynka, napisów jeszcze nie czytają, choć próbują, sprzątają chętnie i po sobie i na moją prośbę. Ale oczywiście cała trójka (bo mam jeszcze b.rozpuszczoną dwulatkę) robi generalnie niezły chaos w domu wink ale nie wyobrażam sobie innego życia, takiego z porządkiem i ciszą..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka