Dodaj do ulubionych

Milion pierdółek

21.10.07, 19:01
Jak sobie radzicie z milionem pierdółek, co zalega szuflady, do niczego się
nie przydaje, a wyrzucić szkoda, bo ładne, bo pamiątka bo może się jeszcze do
czegoś wykorzysta, jak nie teraz, to za 10 lat? Pytam, bo dziś właśnie
usiłowałam zrobić porządek w jednej małej komódce i nawet co nieco wyrzuciłam
(tu fanfary!), ale większość i tak została. No przecież nie wyrzucę takich
dwóch ślicznych kryształowych korków od karafek, które się dawno stłukły,
prawda? wink Może ktoś ma jakiś patent? To samo dotyczy pocztówek od wszystkich
krewnych i znajomych Królika, zaproszeń na śluby (tu mam pomysł - założyć
album i powklejać) itp. papierzysk, które też się latami gromadzą.
Obserwuj wątek
    • weronika_r Re: Milion pierdółek 21.10.07, 19:08

      Ja staram się zredukować do minimum ich ilość. A te najbardziej ukochane
      trzymamy od niedawna w pudełeczkach. W sumie mamy razem z mężem 3 pudełka : w
      jednym jego przeszłość podróżnicza, w drugim nasze pamiątki ślubne, w trzecim
      tzw. różne, plus zaproszenia na śluby i wesela. Pudełka nieduże i estetyczne,
      stoją ukryte w komodzie i jest OK.
      • hossa76 Re: Milion pierdółek 21.10.07, 19:21
        Ja z tych bezlitosnych, wszelakie pierdółki bez skrupułów wywalambig_grin
        Zaproszenia na ślub też... Szkoda mi miejsca na to.
        • meduza7 Re: Milion pierdółek 21.10.07, 19:30
          A ja tak nie potrafię i chyba mam to w genach. Moja babcia tak samo przez całe
          życie zbierała wszystko. Gdy się do niej wprowadziłam, znalazłam pudła pełne
          starych, połamanych kredek, lekarstwa przeterminowane o 15 lat, zeżarte przez
          mole resztki włóczki itp. Co prawda tego typu rzeczy to ja już jestem w stanie
          wyrzucić, ale z pamiątkami i przydaśkami gorzej.
    • mkaroli Re: Milion pierdółek 21.10.07, 19:27
      trzymam wszystko a szczególnie korki po winie. mam pewien rodzaj
      obsesji że syn wieczoerm przypomni sobie że na jutro potrzebuje
      korka na plastykę (technikę) a ja nie będę miała smile pocztówki też są
      z tego samego powodu niezbędne, dzięki za pomysł z albumem
    • truscaveczka Re: Milion pierdółek 21.10.07, 19:30
      Pierdut do dużego kartonu, zakleić, datę napisać, w piwnicy postawić. Za pół
      roku wywalić, jak się pudła nie otworzyło ;p
      • hossa76 Re: Milion pierdółek 21.10.07, 20:22
        Trus, ja znama bardziej łagodną wersję tej metody - czeka sie 2
        latabig_grinDDD
        • szpulotek Re: Milion pierdółek 21.10.07, 21:59

          moj wiekowy juz dziadek ma do tej pory w garazu nierozpakowane kartony
          z przeprowadzki od ktorej minelo juz 15 lat, wiec to nie dziala....
          ---szpulotek---------------------------
          • dorianne.gray Re: Milion pierdółek 22.10.07, 00:40
            U mnie też by nie zadziałało - przed próbą wyrzucenia na bank bym
            otworzyła, obejrzała i... zakleiła spowrotem tongue_out
            • sirja Re: Milion pierdółek 22.10.07, 07:16
              Ja jestem taka pół na pół, a mój niemąż jest chomik maksymalny.
              Ostatnio miał natchnienie żeby przeglądnąć papiery, które zbierał
              ostatnie 5 lat. Byłam w szoku - wyrzucił prawie weszystko!!!!
              Ja sentymentalne pamiątki zbieram i trzymam w starym albumie, a
              pozostałe rzeczy, z którymi nie mogę się jeszcze rozstać w mojej
              osobistej szufladzie smile
    • sadida Re: Milion pierdółek 22.10.07, 08:19
      Ja staram sie sukcesywnie wyrzucać. Mieszkamy w domku od połtora
      roku więc jeszcze nie mamy długiej histtorii. jak sie wyprowadzałam
      od rodziców to w pudła i na strych - u mamy. Nie wiem czy kiedyś się
      wybiorę aby jej to posprzatać. Może jak dzieci troszke podrosną. Mój
      mąż to jest dopiero chomik - teściowa do tej pory oddaje mi jego
      rzeczy (boi się go i sama nie wyrzucasmile) - je natomiast nie mam
      skrupułów. Oststnio wyrzuciłam calą reklamówkę starych kaaset i nikt
      nie zauważył. To co mnie najbardziej śmieszyło to jego gumki do
      wycierrania ołówków jeszcze z podstawówkismile.
      • prymulia Re: Milion pierdółek 22.10.07, 09:29
        Może te kryształowe koreczki da się przerobić na kolczyki? wink Tak na poważnie, to staram się na bieżąco nie zbierać zbyt wiele pamiątek, natomiast "przydasiów" mam całą masę. Jednak gdy już biorę się za porządki, to wyrzucam tak z 30%, resztę segreguję. Podczas kolejnego przeglądu to samo. Dobre jest to, że w sumie ilościowo mam tyle samo, zmienia się tylko skład na bardziej aktualny.
        • meduza7 Re: Milion pierdółek 24.10.07, 23:50
          > Może te kryształowe koreczki da się przerobić na kolczyki?

          Za duże, uszy by mi oberwało. Ale myślałam o przerobieniu ich na
          takie fengszujowe wisiorki, co to niby rozpraszają złą energię.
    • popirna Re: Milion pierdółek 22.10.07, 10:41
      Właśnie zamierzałam wrzucić post z podobnym pytaniem.
      Wczoraj okazało się, że solidna półka nad łóżkiem wyrwała hak i zagraża śpiącej pod nią osobię - czyli mnie. Powodem były książki do poczytania wieczorem, których od momentu zamontowania półki nazbierałam kilkanaście kilo. A trawało to zbieranie zaledwie dwa lata...

      Czy macie jakieś sposoby, patenty, metody, na "odchudzanie" mieszkania z rzeczy?

      Takich totalnych pierdułek to raczej nie zbieram, przydasie tylko w wąskim zakresie - jeśli przewiduję ich zastosowanie na działce (już w przyszłym roku na wiosnę) ale inne rzeczy i tak mnie zalewają, a urodzi się w kwietniu drugie dziecko i dla niego też będą potrzebne rzeczy, a to wszystko na tej samej powierzchni.
    • mmena Re: Milion pierdółek 25.10.07, 14:46
      Wyrzucam. Swoje na biezaco, meza gdy nie widzi.
      • pacia811 Re: Milion pierdółek 25.10.07, 20:16
        staram się nie zbierać takich rzeczy...ostanio wyrzuciłam mase
        pocztówek, starych gazet, wycinek...

        choć przyznam się, że nie potrafie wyrzucić mojej lalki Barbiiuncertain
        • meduza7 Re: Milion pierdółek 28.10.07, 15:33
          No i mam następną pierdółkę.
          Stłukł mi się dzióbek od takiego szklanego dzbanuszka - zaparzacza, kupiłam
          sobie nowy i naprawdę miałam szczery zamiar ten nadtłuczony wyrzucić, ale jak
          wymontowałam tę szklaną banieczkę z osłonki, zaraz zaczęłam kombinować nad
          pomalowaniem jej farbami do szkła, albo ozdobieniem koralikami i przerobieniem
          na lampkę.
          Tylko jak znam siebie, to pewnie realizacja pomysłu nastąpi za jakieś dwa lata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka