Dodaj do ulubionych

Szczebiotanie

06.02.08, 11:16
Pod moim oknem(mieszkam na parterze),w autobusie,w kolejce,gdzies
jeszcze-slychac glosna wymiane zdan.Niczym nieskrepowane opowiesci o
sobie,chorobach,swoich i cudzych,chwalenie sie i narzekanie.
Nie cierpie tego braku dyskrecji u innych-slucham tych opowiesci,bo
musze.Staja dwie osoby pod oknem i nawijaja-pora dowolna-najgorsza w sobote
rano i niedziele-szlak w kierunku Kosciola przebiega pod moimi oknami.Czy ze
mna cos nie tak?
Obserwuj wątek
    • dragon_fruit Re: Szczebiotanie 06.02.08, 11:19
      rzuć kartoflabig_grin
    • agnieszka_i_dzieci Re: Szczebiotanie 06.02.08, 11:28
      To zmora mieszkania miedzy ludźmi...
      Tez mnie wkurza jak mi pod oknem nawijają (albo jak palą papieroski przed
      drzwiami od klatki,a ja mam obok okna).
      Ale chyba nic na to nie poradzisz...niestety sad
      • f.l.y Re: Szczebiotanie 06.02.08, 11:36
        ostatnio wsiadłam do takiej windy w biurze, mało mi głowy nie
        rozerwało smile
        • mywork Re: Szczebiotanie 06.02.08, 11:51
          Ja mam gorzej! Boisko pod oknami. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni grają tam
          dzieciaki i......."ku...wy" latają jak słowiki ;-(
          Nie mogę tego znieść i nie bardzo jest co z tym zrobić. No bo co, mam po straż
          miejską dzwonić 30 razy dziennie?
          • zdzisiowa Re: Szczebiotanie 06.02.08, 13:11
            Dzieci to co innego,tez tak mam,ale mlodziez nie ma wstepu na boisko szkolne po
            lekcjach,to graja i wala w auta,okna ,ludzi-ale przechodnie,dorosli ludzie
            klapią- jak widac-wszedzie(oj lubimy sobie pogadac w próżnie).
    • budzik11 Re: Szczebiotanie 06.02.08, 15:20
      Lepsze szczebiotanie niż np. mieszkanie naprzeciwko kościoła (bardzo głośne
      dzwony o różnych porach dnia oraz nabożeństwa z głośników na zewnątrz) i
      gimnazjum z boiskiem. Tak ma moja koleżanka, biedaczka, współczuję jej.
      Mieszkałam kiedyś w bloku na warszawskim Bródnie, pod blokiem na murku zbierało
      się tzw. tałatajstwo okoliczne - albo menele - pijaczkowie, albo dresiarze ze
      swoimi beemkami z muzyką puszczaną tak głośno, że mi talerze dzwoniły w
      szafkach, albo dzieciaki grające w piłkę, albo podlotki z ust których można było
      usłyszeć tekst "...jak go widzę to mam kisiel w majtkach...". A na parterze,
      bezpośrednio obok tego murku mieszkała samotna staruszka, taka jędzowata, która
      notorycznie straszyła murkowe towarzystwo polaniem wrzątkiem. Może to jest sposób?
      A najlepiej wynieść się na odludzie, wtedy można najwyżej usłyszeć bażanty przez
      okno smile
      • irenazu Re: Szczebiotanie 06.02.08, 15:50
        Budzik11-skąd wiesz,że tak zrobiłam?Teraz w niedzielne popołudnie koło mego domu
        przejdą ze 3 osoby ,przejedzie 1 samochód( tak średnio na 3 godz).Czy mieszkam w
        Raju?big_grin
        • budzik11 Re: Szczebiotanie 06.02.08, 18:28
          irenazu napisała:

          > Budzik11-skąd wiesz,że tak zrobiłam?Teraz w niedzielne popołudnie koło mego dom
          > u
          > przejdą ze 3 osoby ,przejedzie 1 samochód( tak średnio na 3 godz).Czy mieszkam
          > w
          > Raju?big_grin

          Nie wiedziałam, ale JA też tak zrobiłam smile Ze wspomnianego Bródna wyniosłam się
          na wieś i teraz przez okno kuchenne widzę lisy, bażanty i sarny a jedyny
          samochód, jaki przejeżdża, to nasz, ew. jak ktoś zabłądzi, bo mieszkamy na końcu
          drogi smile
      • dzioucha_z_lasu Re: Szczebiotanie 06.02.08, 16:11
        Takie towarzystwo murkowe to prawdziwa zmora. Moja kuzynka jednak
        sobie poradziła - przez jakis czas polewała murek jakimś
        śmierdziuchem - amoniak czy coś - towarzystwo nie wytrzymało i się
        przeniosło big_grin
        • zdzisiowa Re: Szczebiotanie 06.02.08, 17:14
          Wiem,ze tu juz zakoncze swoj zywot i nie ma na to rady.Jednak nie wyobrazam
          sobie takich reakcji typu wrzatek albo smierdzace cus haha.
          Jak mam lepszy dzien,to wylaze do okna i porazam wzrokiem takich
          szczebiotow-jedni sie zmywaja,inni dalej nawijaja i ich wzrok z kolei mowi
          mi,zebym spadala,bo przeszkadzam..
    • ana119 Re: Szczebiotanie 06.02.08, 19:12
      rozumiem cię świetmie! kiedy byłam w domu z maluchem dostawałam
      szału, bo sąsiadka potrafiła mi dziecko obudzić. do dziś mam
      mordercze instynkty kiedy słyszę ją pod drzwiami. mieszka piętro
      wyżej i gramoląc się po schodach (to gatunek któremu nigdy się nie
      spieszy!) rozmawia ze swoim mężem albo odbiera komórkę (dzwoneczek
      też ma donośny). robi przystanki na dowolnym piętrze i nawija ze
      którzy jej słuchają...
    • bri Re: Szczebiotanie 07.02.08, 09:30
      Right, na forum kogoś obgadać to jest całkiem inasza inszość wink
    • hossa76 Re: Szczebiotanie 07.02.08, 10:03
      Oj dziewczyny, czy Wy czasem nie przesadzacie? Ja rozumiem ryki
      dresików pod onem - ale to, że ktos na klatce rozmawia przez komórkę
      albo w sklepie w kolejce... Dajcie żyć.
      • dzioucha_z_lasu Re: Szczebiotanie 07.02.08, 11:34
        Ech - takie szczebiotanie może czasem doprowadzić do szału... Kiedyś
        w przychodni tak miałam. Przyszła jakaś młoda mama z dziecięciem.
        Dziecię miało chyba ADHD bo zasuwało po korytarzu jak mała torpeda
        wrzeszcząc przy tym, a młoda mama roztaczała wkoło swój czar
        dydaktyczny, pokazywała jaka to jest fajna i tłumaczy potomstwu
        świat oraz naucza manier. To był koszmar! Baba dziamgała swoje
        mądrości głośnym, monotonnym, piskliwym głosem przez bite 30 minut z
        niewielkimi przerwami na zaczerpnięcie powietrza, dzieciak był coraz
        bardziej zirytowany, współkorytarzowicze tylko zaciskali zęby i
        pięści żeby baby nie udusić - makabra. No i po prostu nie
        wytrzymałam i bez zastanowienia bardzo niegrzecznie zapytałam, czy
        może wreszcie przestać gdakać. Myślałam, że się udławi z oburzenia,
        ale ponieważ sama potwierdziłam, że owszem jestem niekultralna to
        już nie bardzo miała co powiedzieć i zapanowała błoga cisza, nawet
        dzieciak się uspokoił i zajął ogladaniem jakiejś książeczki. Tak
        więc bywają sytuacje, kiedy na prawdę nie da się wytrzymać... smile
      • budzik11 Re: Szczebiotanie 07.02.08, 13:49
        Dlaczego przestańcie? To jest podstawowa zasada kultury, żeby nie narzucam
        swojej obecności innym w tzw. publicznej przestrzeni. Strasznie mnie drażni jak
        ktoś w takim miejscu opowiada cały swój zyciorys, problemy rodzinne, zdrowotne,
        zawodowe czy inne. Zatłoczony pociąg, autobus, tramwaj, kolejka w poczekalni u
        lekarza, na poczcie, klatka schodowa - to są miejsca publiczne. Ja nwet swoją
        2-letnią córkę uczę, że w takich miejscach nie wolno głośno rozmawiać, śmiać się
        itp. Nic mnie tak nie wpienia jak niczym nieskrępowany rechot wyrostków w
        autobusie. Głośne tupanie i gadanie na klatce schodowej też są wkurzające, bo
        ktoś może spać, może usypiać dziecko albo coś tam innego.
        • zdzisiowa Re: Szczebiotanie 07.02.08, 14:26
          Tak- musimy sie bronic przed chamstwem!I dodam,ze mam taka mloda sasiadke(III
          pietro)schodzi chyba w podkowach..przepraszam bardzo-w bucikach na
          obcasikach,ale robi taki huk,zwlaszcz rano o siodmej-kiedys nie wytrzymam!Brawo
          budzik za odwage-tak-to sa wszystko miejsca publiczne i nie dajmy sie
          zmanipulowac,ze byle czego sie czepiamy-pardon-to byl moj temat-wiec pytam,czy
          na wszystko mamy reagowac obojetnie?To chociaz dajcie sie wygadac!
          • hossa76 Re: Szczebiotanie 07.02.08, 16:14
            Sorry, ale jak Was czytam to mam wizje starych, zgorzkniałych bab
            którym przeszkadza dosłownie wszystko... Ktoś ma nie chodzić na
            obcasach tylko dlatego, że Tobie "stuka" po klatce (cisza nocna jest
            chyba do 6 rano...)? Dzieciaki mają milczeć w autobusach " bo tak
            wypada"? Wybaczcie, ale to jest zabawne. Żyj i pozwól żyć innym. A
            jak się nie podoba to zawsze pozostają Bieszczady...
            Hmmm, a kryteria słowa "chamstwo" można tak łatwo nagiąć do swoich
            potrzeb, prawda?
            • dzioucha_z_lasu Re: Szczebiotanie 07.02.08, 17:01
              Ciekawe, czy była byś nadal tak tolerancyjna i odporna psychicznie,
              gdyby sąsiad od godziny 6:05 w sobotę czy niedzielę zaczynał
              puszczać na cały regulator jakieś umcy-umcy. W końcu cisza nocna
              jest do 6 ( tak na prawdę nie ma czegoś takiego jak cisza nocna, to
              jest rzecz zwyczajowa a nie ustawowa), pod Twoimi oknami w lecie, w
              czasie upałów zbierało się bardzo męskie towarzystwo, klnące ile sił
              w płucach, ale tylko do 22 ( znowu ta mityczna cisza nocna, a w
              ciągu tygodnia regularnie co ranek budził Cię łomot obcasów sąsiadki
              wychodzącej o 6:02, podczas gdy Ty wstajesz dopiero o 8...
              Pozdrawiam młodą niezgorzkniałą. smile I polecam poszukanie znaczenia
              zwrotu "zakłócanie miru domowego".
              • zdzisiowa Re: Szczebiotanie 07.02.08, 17:22
                "Nie rób drugiemu,co tobie niemilo"-znacie to powiedzenie?Staram sie nie
                utrudniac innym zycia i oczekuje tego samego-czy to tak duzo?Dla osoby w miare
                kulturalnej,pewne zachowania sa oczywiste.Powiedzenie "zyj i daj innym
                zyc"wlasnie o tym mowi-a nie o jakims rozpasaniu,nie liczeniu sie z drugim
                czlowiekiem.Ktos ,kto nie mieszka wsrod ludzi,moze tego nie rozumiec-dobra-ale
                jesli czytam watek o czyms ,co mnie nie dotyczy to nie zabieram glosu i nie
                obsmiewam za taki czy inny problem.Mowimy tu ogolnie,nikomu z imienia nie
                obrabiamy tyłka i nie czujemy sie zrzedami ani staruszkami.
                • marzeka1 Re: Szczebiotanie 07.02.08, 17:57
                  Zgadzam się ze zdzisiowąsmile mnie do pasji doprowadza czyjś ekshibicjonizm, czasem posunięty do absurdu. Są osoby, któe głośno potrafią poinformować o wszystkich swoich dolegliwościach zdrowotnych, także tych intymnych, podac szczególny pożycia małżeńskiego bliskich i znajomych, a wszystko to w ramach radosnego szczebiotania, pokazywania, że mają głos.
                  Pamiętam ze studiów taką dziewczynę, nazywałyśmy ją "mój mąż",radośnie potrafiła o nim szczebotać godzinami, żebyście wiedziały, ile intymnych szczegółów poznałam, nie znając faceta osobiście!!aż mi go było żal, a byłam tylko mimowolną słuchaczką,bo panienka nie liczyła się z nikim,wszyscy mieli wiedzieć, jaki jest jej mąż.
                  • irenazu Re: Szczebiotanie 07.02.08, 18:06
                    A co do zakłócania spokoju innym,to nie jest tak ,że od 06:00do22:00 można robić
                    co się chce i nic mnie to nie obchodzi.Jeżeli sąsiadowi przeszkadza moje
                    zachowanie i poskarży się odpowiednim organom to mnie a nie sąsiada pouczą,że
                    mój sąsiad ma prawo do ciszy i spokoju nie tylko w nocy.Żyjąc wśród ludzi musimy
                    się z nimi liczyć czy nam sie to podoba czy nie.Mieliśmy takie doświadczenie-syn
                    słuchał głośno(tak uważał nasz sąsiad) muzyki i to on musiał się dostosować,nie
                    sąsiad.
                    • dorismam Re: Szczebiotanie 08.02.08, 14:15
                      Przeczytałam Wasze"pobożne życzenia" i wyobraziłam sobie jak to
                      wszystko wyglądałoby w praktyce. Ludzie w pociągach, tramwajach itp
                      nie odzywaja się do siebie, dzieci pod blokiem chodzą na palcach w
                      ciszy, przemykamy się klatkami schodowymi - niezuważeni. To jakieś
                      dzikie zachowania. Można wszystko, ale w granicach rozsadku. A, że
                      ktoś ma bardzo donośny głos albo dziecko jest "młodym zdobywcą", a
                      nie "cichą myszką" to mi nie przeżkadza. A jak przeszkadzała mi
                      sąsiadka w bloku, bo lubiła metalowe szpilki, to przeprowadziłam się
                      z bloku. Dla Was to też jedyna rada - teraz sarny, zające i bażanty
                      pod oknem, z ruchem drogowym, podobnie jak dziewczyny wyżej pisały.
                      I nie obrażajcie się, ale życie w społeczności tak właśnie wygląda,
                      nie możemy tego zmienić. Gdyby wszyscy byli jak opisałam na
                      początku, to kojarzy mi się ten obrazek z fińskim psychologiem na
                      konferencji w W-wie - jemu należałoby pomóc.
                      • dzioucha_z_lasu Re: Szczebiotanie 08.02.08, 14:54
                        No właśnie - można wszystko, ale w granicach rozsądku. A np.
                        zmuszanie osób postronnych do wysłuchiwania swoich problemów
                        zdrowotnych, zmuszanie do uczestnictwa w swoim życiu rodzinnym,
                        towarzyskim czy rozywkowym - te granice przekracza. I nie opowiadaj
                        głupstw, że jak komuś przeszkadza łomot na schodach to może się
                        przeprowadzić. Jak łomot na schodach przeszkadza, to należy to
                        łomoczącemu uświadomić.
    • budzik11 Re: Szczebiotanie 08.02.08, 17:37
      Ale o czym w ogóle ta dyskusja?? Podstawowa zasada savoir-vivre'u mówi, żeby w
      miejscu publicznym nie rozmawiać głośno, nie śmiać się głośno i w ogóle się
      głośno nie zachowywać. Na szczęście WIĘKSZOŚĆ społeczeństwa to rozumie i
      szanuje, bo jakby w tym nieszczęsnym autobusie wszyscy pasażerowie zaczęli
      nadawać na cały regulator, bez skrępowania, to nie dałoby się wytrzymać.
      BTW, niejaka Joanna Jabłczyńska, współautorka poradnika dobrego wychowania dla
      nastolatków właśnie mówiąc o głośnym rozmawianiu przez telefon w autobusie jako
      przykład dlaczego tak nie powinno się robić podała, że sama, jadąc autobusem,
      zadzwoniła do kogoś, kogo nie zastała, więc zostawiła swój numer telefonu z
      prośbą o oddzwonienie. Możecie sobie wyobrazić, ile potem dostawała "zabawnych"
      smsów od anonimowych osób, ile osób chciało do niej zadzwonić, bo "znajomy
      usłyszał w autobusie jej numer i się podzielił"?
      • hossa76 Re: Szczebiotanie 08.02.08, 17:48
        budzik11 napisała:

        > BTW, niejaka Joanna Jabłczyńska, współautorka poradnika dobrego
        wychowania dla
        > nastolatków właśnie mówiąc o głośnym rozmawianiu przez telefon w
        autobusie jako
        > przykład dlaczego tak nie powinno się robić podała, że sama, jadąc
        autobusem,
        > zadzwoniła do kogoś, kogo nie zastała, więc zostawiła swój numer
        telefonu z
        > prośbą o oddzwonienie. Możecie sobie wyobrazić, ile potem
        dostawała "zabawnych
        > "
        > smsów od anonimowych osób, ile osób chciało do niej zadzwonić,
        bo "znajomy
        > usłyszał w autobusie jej numer i się podzielił"?


        No wzruszyłam się niezmiernie losem jakiejś tępej "gwiazdki"...big_grinDDD
    • mary_lu Re: Szczebiotanie 08.02.08, 21:20
      Ech... Rozumiem i tych, którzy nie mogą znieść bezmyślnego
      hałasowania, jak i tych, którzy nadwrażliwym radzą przenieść się w
      głuszę. Prawda niby jest po środku, ale są takie przypadki, jak
      mojej rodziny:

      Mieszkamy w dość ustronnym miejscu, niby cichym i spokojnym, bo nie
      mamy łagodnych charakterów i zatargów na klatce schodowej sobie nie
      życzymy... Przed oknami mamy szeroką rzekę, pływają po niej kaczki i
      łabądki, pluskają rybki, na które polują mewy i rybitwy. Niby
      idylla... Niby, bowiem amatorami rybek są wszystkie luje z całego
      miasta, które od wczesnej wiosny do późnej jesieni stawiają się na
      brzegu w celu wędkowania i prowadzenia życia towarzyskiego. Piją
      alkohol, butelki i plastikowe kubeczki wciskają w nasze ogrodzenie i
      sikają w żywopłot...

      Od czwartej rano prowadzą zażarte dyskusje (zazwyczaj polityczne, w
      ich mniemaniu), co skutecznie obrzydza spanie przy otwartym oknie.
      Zwłaszcza, że mniej-więcej co drugi dzień o świcie słychać głośne
      żale wywrzaskiwane po pijanemu w kierunku naszego domu: k... mieli
      zbudować tutaj promenadę i ławki, a h... j... ukradli naszą kasę i
      k... se wille nad rzeką pobudowali, p... złodzieje.

      Pod wieczór miejsce tatusiów zajmuje kwiat młodzieży, również pijący
      alkohol, wywrzaskujący przekleństwa, ale dla odmiany nie wrzucają
      nam butelek w żywopłot, tylko rozbijają je o nabrzeże; nie prowadzą
      dyskusji politycznych, tylko bardzo zaawansowane zaloty: chodź,...
      (kobieto), wcale nie jestem ...(pijany), jak nie przyjdziesz, to cię
      znajdę i jak ci ...(przyłożę).

      Obie grupy cały czas kopcą papierosy, wiatr pcha dym zazwyczaj
      prosto w nasze okna...

      Jeszcze ktoś nie może znieść dyskusji o chorobach, prowadzonych
      przez staruszki w drodze do kościoła? big_grin
      • zdzisiowa Re: Szczebiotanie 09.02.08, 07:40
        Mary_lu-masz tam u siebie niewesolo-to faktycznie jest skandaliczne,co
        piszesz!Nie mam nic przeciwko starszym ludziom-pisalam tu gdzies,ze moje super
        sasiadki,to trzy starsze kobiety -i je tez slysze nieraz pod oknem.Chodzi o
        to,ze ludzie w starszym wieku sa juz przygłusi i w zwiazku z tym mowia glosniej
        i ja to rozumiem.Kiedy jednak wczesnym rankiem rozgadaja sie pod oknem-to mysle
        nieraz,ze stoja mi przy lozku,bo tak je slychac.I nie ma roznicy-pijany czy
        ktokolwiek inny ,tak samo zakłóca nasz spokoj.
        Ostatnio w mojej klatce,obok moich drzwi lumpy popijaja
        piwsko,pala,smieca,przeklinaja-jeden z nich mieszka tu,jest osiedlowym zabijaką
        i nikt nic nie robi-chociaz nie..-wczoraj byla "straszmniejska",ale po
        fakcie-nikogo juz nie bylo.Zostal tylko syf na klatce jako dowod.
        Ten wątek jest luzną dyskusją dot.obyczajow czy kultury niektórych-wiec po co
        sie przekrzykiwac czy obrazac-narzekamy na brak kultury,a sami..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka