Drogie WDPD, wiadomo ze o nasze domy dbamy jak mozemy, ale czy zdażyło wam sie
pójśc do kogoś "w gości" i zastac bród i bałagan gorszy niż przy osiedlowym
śmietniku?
Powiem szczerze że nie dziwi mnie bałagan u osób które pracują po 12 godzin 7
dni w tygodniu a ja wpadam "na chwilkę" przypadkiem.
Ale w głowie mi się nie mieszczą następujące przypadki
1. Kuzynka (jestem chrzestną jej dziecka), na wychowawczym. Za każdym razem
bród i odór niesamowity. Jak przykleiłam się do stołu to zaproponowałam ze jej
pomogę w sprzątaniu, stwierdziła ze nie bo to jej mąż sprząta jak z pracy
wraca. yyyyyyyy (?)
2. Szwagierka, mieszka tylko z męzem, pracują na zmiany, dodatkowo zeby było
śmieszniej, teściowa chodzi do nich raz dziennie i sprzata. a mnie jak tam
wchodze odrzuca. Dodam ze zawsze jest to umówiona przynajmniej dzień wcześniej
wizyta. Standardem jest to ze pani domu przyjmuje w dresie, pominąwszy ubiór,
w pokoju gdzie przyjmuje sie gości panuje bałagan, łóżko z pościelą nakryte
tylko kocem (a jest to kanapa z możliwością złożenia), śliczna nowa
meblościanka zawalona gratami, ciuchy walają się wszedzie, a piękny dywan
którego im zazdrościłam w dniu zakupu wyglada gorzej niż żle.
Ja sama mam czasami bałagan, dwulatek potrafi w ciagfu 30 sekund zrobic
tornado, ale przyznam się ze nie cierpię brudnych podłóg, tłuszczu na szafkach
w kuchni czy kurzu na meblach....
Ale jedno jest pewne, po takich wizytach mam niezłą motywację do sprzątania