Wyobraźcie sobie posprzątany dom, przygotowane w większości jedzenie, choinka
już ubrana, przed Wami już tylko ostatnie przygotowania, ale tak na spokojnie,
już bez nerwów, leniwie wtykacie sobie goździki w pomarańczę z braku innego,
pilnego zajęcia... A tu nagle szanowny małżonek, dwa dni przed Wigilią
oznajmia, że... BĘDZIE ROBIŁ MALOWANIE!!! I w moim czyściutkim, odświętnym,
pachnącym pierniczkami i goździkami domu walają się teraz arkusze folii
malarskiej, wszystko pokryte jest pyłem ze szlifowania ścian (bo trzeba było
zagipsować jakieś pęknięcia a potem to szlifować), a w całym domu poustawiane
sa meble z akurat malowanych pomieszczeń. A ja dziś ręcznie (!!!) obrzucałam
ponad 4 metry firanek z Kubusiem Puchatkiem do nowego pokoju córki... Tak oto
wyglądają moje przygotowania przedświąteczne