Dodaj do ulubionych

Moze Wy mi pomozecie?

02.06.09, 09:22
Wczoraj tesciowa ( tak ta zla tesciowa ) wziela moje dzieci do
siebie z okazji dnia dziecka. niektore z Was juz moja
tesciowa "znaja" inne pewnie nie ale nie ma czego zalowac.
wieczorem jak odbieralam corki od tesciowej mlodsza byla jakas nie
swoja. cala droge powrotna w ogole sie nie odzywala co nie jest w
jej stylu. myslalam, ze jest zmeczona, albo przejadla sie
slodkosciami to musi odespac troche.
wrocilysmy do domu i jak zaczelam wypytywac jak sie bawily, co
robily gdzie byly to powiedziala mi, ze w kosciele.
zdziwilam sie no ale w koncu to moja tesciowa wiec taki wypad jest
do niej podobny. corka przed polozeniem sie spac nie chciala, zebym
czytala jej bajki. stanela w kacie i zaczela sie modlic i plakac.
zapytalam dlaczego placze a ona mi powiedziala, ze babcia jej
mowila, ze to moja wina, ze starsza corka jest chora bo nie chodze
do kosciola i nie wierze w boga i to kara boska! dzisiaj jula nie
chciala isc do przedszkola, plakala od samego rana chciala isc do
kosciola sie modlic bo ona nie chce byc chora. wpadla w histerie,
ze to wszystko moja wina, ze ona tez bedzie chora bo tak jej babcia
powiedziala, ze pojdzie do piekla i bedzie sie smazyc w oleju jak
paczek.tlumaczylam jej, ze to nie tak, ze babcia na pewno cos
pokrecila, ze cos sie jej pomylilo. ja rozmawialam z corka, maaz
rozmawial z corka, moja mama przyjechala i tez z nia rozmawiala. i
NIC! Julka idzie w zaparte bo tak jej powiedziala babcia.
co robic? z dzieckiem oczywiscie. bo z tesciowa to juz ja wiem co
zrobie...
Obserwuj wątek
    • foretka Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 09:27
      Przejdz sie do swojego kosciola, znajdz jakiegos ksiedza powiedz, ze
      masz pierdolnieta tesciowa i nagadala bzdur i chcialabym zeby ksiadz
      wytlumaczyl dziecku ze jest inaczej.

      Wieczorem wez dziecko do kosciola i niech sobie z autorytetem pogada.

      Najlepiej jakis mlody, moze dominikanin.

      Ja tez nie chodze do kosciola ale wlasnie tak bym zrobila. Znalazla
      sympatycznego ksiedza i umozliwila corce spotkanie z nim.

      O tesciowej sie nie wypowiem.

      Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Natalki (30.11.2008) i Paulinki (13.09.2004)
      Zakątek Szczecińskich MaM!
      Zaglądnij do Mateusza!
      • sadosia75 Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 09:38
        Foretka to jest tak, ze ja chodze do kosciola ale nie do
        katolickiego. i to boli tesciowa, ze jej synek bral slub w cerkwii
        i tam jej wnuczki byly chrzczone. nasz ksiadz doskonale zna
        sytuacje z tesciowa juz nie raz rozmawial z corkami. ale teraz
        julka nie chce isc do cerkwi ona chce isc do kosciola i to do tego,
        do ktorego chodzi tesciowa bo tylko tam jest Bog. moja mama
        zaproponowala corce, ze pojda razem do cerkwi a julka wpadla w
        histerie, ze ona nie chce isc do diabla.
        boje sie, ze jak dziecko zobaczy prawoslawnego duchownego to odrazu
        wpadnie w placz i nie bedzie zadnej rozmowy. a nie chce dodatkowo
        stresowac corki. od wczoraj wystarczajaco duzo sie wydarzylo.
        • foretka Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 09:43
          To idzcie do katolickiego ksiedzasmile

          Serio, pojedz do jakiegos kosciola, pogadaj i niech katolicki ksiadz
          wytlumaczy dziecku ze kazda religia jest tak samo dobra, ze moze
          chodzic do cerkwi itp.

          Btw - ja jestem niewierzaca ale ostatnio ochrzcilam corki i
          spotkalam sie z bardzo fajnym podejsciem ksiezy katolickich.

          Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Natalki (30.11.2008) i Paulinki (13.09.2004)
          Zakątek Szczecińskich MaM!
          Zaglądnij do Mateusza!
          • sadosia75 Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 09:49
            I chyba tak trzeba bedzie zrobic. ale dziwie sie strasznie. bo
            corki bez problemu uczeszczaly i do kosciola i do cerkwii i
            tlumaczymy dzieciom, ze to dwie rozne ale bardzo podobne religie,
            staram sie jak moge zeby dziecki znaly religie i moja i meza. a tu
            takie cos... widocznie gdzies popelnilam blad skoro corka
            natychmiast uwierzyla w slowa tesciowej.

            i tak naprawde to jestem w kropce. urwac kontakt dzieci z tesciowa?
            nie pozwalac na wyjazdy do niej bez naszej obecnosci? nie wpuszczac
            gada do domu? a jak znam tesciowa to zaraz podniesie alarm, ze
            dzieciom krzywde robimy...
        • foretka Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 09:46
          Macie ogrodek?
          Bo jak juz zatluczesz tesciowa to mozna by ja tam zakopac...

          Taki zarcik, oczywisciewink

          Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Natalki (30.11.2008) i Paulinki (13.09.2004)
          Zakątek Szczecińskich MaM!
          Zaglądnij do Mateusza!
          • sadosia75 Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 09:51
            Dom budujemy wiec maz wymyslil, ze mozna ja zabetonowac w podlodze
            garazu smile podobno nie bedzie tak smierdziec jak bedzie sie
            rozkladac...
            • foretka Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 09:58
              big_grin Swietnie i trudniej bedzie ja zanlezcwink

              Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Natalki (30.11.2008) i Paulinki (13.09.2004)
              Zakątek Szczecińskich MaM!
              Zaglądnij do Mateusza!
            • plecha1 Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 16:47
              Sadosiu, wnioskuję, że Twojemu mężowi zachowanie matki też się nie podoba.
              Próbował z nią na ten temat rozmawiać? Jeśli nie jest po jej stronie, to może
              faktycznie powinniście się wspólnie zastanowić nad kwestią ograniczenia
              kontaktów? Ja rozumiem, że babcia chce dla wnuczki jak najlepiej, a skoro jest
              katoliczką, to zakłada, że jej religia jest najlepsza, ale bez przesady. Robi
              wnuczce ogromną krzywdę.

              Tak sobie myślę... Czy w parafii u teściowej nie ma zadnego sensownego księdza?
              Może znajdź takiego, porozmawiaj z nim, powiedz, jak dziecko reaguje na rozmowy
              o Bogu z babcią, że wpada potem w panikę, że będzie smażyło się w piekle. Poproś
              go o rozmowę z teściową. Ewidentnie księża katoliccy i instytucja Kościoła to
              dla teściowej autorytety i istotne filary w życiu. Jeśli ksiądz wyjaśniłby jej
              niestosowność zachowania (i najlepiej poopowiadał o tym, jak wiele grzechów
              popełnia takim zachowaniem tongue_out), to może zmieniłaby swoje postępowanie chociaż w
              kwestii nawracania na katolicyzm (a przynajmniej sposobu)?
          • bietkadd Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 09:55
            Bez względu na wszystko idź do biura parafialnego kościoła, tego gdzie chce
            córka , oczywiście sama. Porozmawiaj który ksiądz podejmie się delikatnej
            rozmowy z dzieckiem . To bardzo ważne ,żeby zrobił to bardzo ostrożnie i
            rozsądnie ,żeby wytłumaczył dziecku, że Bóg jest jeden tylko można się do niego
            modlić w różnych kościołach. Że jedyne różnice są w religii ale o tym będzie się
            uczyć i jak podrośnie to sama wybierze gdzie chce chodzić .
            Życzę cierpliwości i delikatności bo tylko tak uspokoisz dziecko .
            A teściową ...
            i nigdy więcej nie zostawiaj jej dzieci !!!
            pzdr
      • martialis Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 09:51
        I zacznij tłumaczyć, że tak, jak ludzie są różni, tak jest wiele
        różnych religii, wiele różnych odmian wiary, wiele sposobów
        celebrowania itd. (wiem wiem, że to dziecko, ale dzieci wiele
        rozumieją), babcia ma swoją, Ty masz swoją i chcesz żeby ona kiedyś
        też swoją wybrała - wytłumacz jej w co Ty wierzysz, w co babcia, w
        co ludzie w innych krajach - podejdź do tego "naukowo". Wytłumacz
        skąd się religie wzięły. Poszukaj jakiejś książki o religiach,
        najlepiej dla dzieci, z obrazkami, zdjęciami. Że kiedyś ludzi nawet
        drzew czcili, że burza z piorunami była uznawana za boga...
        Nie wiem, na co jest chora Twoja Córa, ale to też wytłumacz - skąd
        się wzięło.
        Czytając Twoje wcześniejsze wypowiedzi, wiem, że z tym sobie
        poradzisz. Trzymam kciuki.
        A babcia, no cóż, wiem co ja bym z nią zrobiła i to się nie nadaje
        do opisania - ale dzieci samych z nią nie zostawiaj może...
        • sadosia75 Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 10:11
          Martialis u nas jest wiele wiar w rodzinie. chce, zeby moje corki
          poznaly choc troche kazda religie. czesto rozmawiamy o roznicach
          kulturowych, religijnych. jak wyjezdzam gdzies za granice to
          przywoze cos co jest symbolem innej religii i pozniej z corkami
          rozmawiam o tym co przywiozlam itp.
          dlatego jestem bardzo zaskoczona reakcja corki. jak na 4-ro letnie
          dziecko wie dosc duzo o roznych religiach, dbamy z mezem o to, zeby
          nie byla zamknieta w hermetycznym swiecie jednego kosciola.
          o autyzmie starszej corki tez rozmawiamy z mlodsza. nie chcemy
          naakladac na dzieci parasola ochronnego, i karmic klamstwem.
          tlumaczymy dzieciom tyle ile sie da w sposob dosc prosty do
          zrozumienia. mamy tez opieke psychologa dzieciecego z osrodka
          autystycznego. najbardziej boli mnie to, ze tesciowa takich ...
          glupot nagadala dziecku i calkowicie zburzyla spokoj jaki
          wypracowalismy wspolnie cala rodzina.
          A rozmowa z ksiedzem z parafi tesciowej nie ma sensu. uwaza nasza
          rodzine za zlo diabelskie i swego czasu chcial nas egzorcyzmom
          poddac...
    • graue_zone Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 10:14
      Teściową zabić, a z dzieckiem rozmawiać, rozmawiać i rozmawiać. Znaleźć jaką
      rodzinę wśród znajomych, gdzie nikt akurat nie choruje i nie chodzi do kościoła
      i podać za przykład. Nic innego nie przychodzi mi do głowy. A swoją drogą chora
      kobieta... sad
    • marysienka-1 Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 10:23
      A teściowa to diabeł wcielony na ziemi z tego jej piekła.Aż ciarki
      mnie przeszły.To ja za swoją teściową nie przepadam ale Twoja to już
      przesadziła.Urwij kontakty bo zniszczy Ci rodzinę-a może po czasie
      zrozumie co zrobiła jak nie zobaczy dzieci.
      • gosza26 Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 10:37
        podpiszę się pod dziewczynami; stopniowo aczkolwiek trwale ogranicz
        kontaktu z teściową. a z księdzem to może w parafii teściowej
        porozmawiaj? w sensie,ze tam weź córkę . skoro masz zwyczaj
        poznawania z nimi różnic między religiami to wytłumacz małej
        właśnie, ze to w ramach poznania . a jeśli w parafii sie nie da to
        dobrze ci radziły dziewczyny dominikani albo franciszkanin.
        zakonnicy często mają bardzo dobre relacje z dziećmi i ludźmi z
        innych kościołów
    • and-a Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 11:22
      Sadosiu Kochana!

      Teściową zastrzelić-to bez dwóch zdań.Odseparować od dzieci póki nie
      skończą 25 lat i nie będą chciały kontaktów same.
      Dziewczyny radzą dobrze-poszłabym do mądrego księdza (ja jestem
      akurat średnio wierząca, ale mam bardzo dobre doświadczenia z
      Dominikanami, rozumiem na ich mszach co do mnie mówią,a to już
      dużo), wytłumaczyła całą sytuację, poszła potem z córką do kościoła
      ("właściwego" wg teściowej)i żeby właśnie w kościele ksiądz córce
      wytłumaczył,że nie ma religii lepszych i gorszych. Ja synowi od
      zawsze mówiłam,że dorośli też się mylą (przykładów z życia na
      pęczki) i babcia może chciała dobrze,ale nie miała racji.
      Jak się nie uda-może psycholog starszej córki podpowie Ci
      rozwiązanie albo skieruję do innego światłego i doświadczonego
      psychologa. Współczuję z całego serca. Trzymaj się!

      Anda
    • joanka-r Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 11:25
      sadosi ty wytłumacz dziecku, ze do piekła to babcia pójdzie, za te głupoty co wygaduje, bo to klamstwa.
    • pty-sia Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 13:28
      współczuje i rozumiem. Na szczęście mam już starsze dzieci, poza tym
      tak jak Twoje od zawsze były uczone wyrabiania sobie swojego zdania.
      Moja 16-letnia córa sama z siebie odwiedziła babcię, a ta tylko o
      jednym - dlaczego moje dziecko nie chodzi do kościoła. Nic więcej co
      dzieje się u mojego dziecka, ją nie obchodziło. Efekt - dziecko
      wróciło od babci i powiedziało, że samo więcej do niej nie pojedzie
      (będzie ją odwiedzało tylko z nami z okazji świąt, imprez rodzinnych
      itd). A potem oczywiście wszyscy się dziwią dlaczego to młode
      pokolenie takie nierodzinne, starszych nie szanuje.

      Wiem też, że niestety sa księża kretyni (tak jak piszesz o parafi
      twojej teściowej), ale zapewniam cię że są też "normalni" i naprawdę
      myślący i takiego bym poszukała (nawet w innej miejscowosci).
      Jak rozumiem mąż jest katolikiem - może on mógłby po pierwsze
      porozmawiac z dziećmi, po drugie ze swoją matką.
      I mam też w rodzinie Jechowych, jakoś potrafiliśmy się dogadać, ale
      katolicki ksiądz przy każdej okazji wyklinał tą część rodziny (np.
      przy katolickim pogrzebie dziadków, wujka zawsze to przyczyną
      śmierci była ciocia i jej 2 córki).

    • kocurbury2 Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 14:30
      Sadosiu!
      też myślę, że trzeba rozmowy z mądrym księdzem - a dla dziecka ksiądz będzie
      niewątpliwie autorytetem w sprawach boskich wink
      Jeśli jesteś z Białegostoku lub okolic (w końcu to duże skupisko prawosławnych)
      polecam Ci kontakt z Werbistami (Kleosin). Kiedyś sama rozwiązywałam z ich
      pomocą swoje problemy. Też jestem prawosławna, a Werbiści mają jakieś takie
      szersze spojrzenie na kwestie wiary, pewien luz, a część z nich też duże
      doświadczenie w pracy z dziećmi.
      Pozdrawiam
    • jola_ep Re: Moze Wy mi pomozecie? 02.06.09, 15:09
      Może powiedz, że babcia (ta zła) nie była w cerkwi i dlatego nie wie, że TAM TEŻ można spotkać Boga? A Twoja córka była. Widziała na pewno ikony.

      To tak na początek. Oczywiście dobrym pomysłem jest poradzić się kogoś, kto ma doświadczenie z małymi dziećmi.

      Współczuję.
      Myślę, że tym razem na pewno uda Ci się ostatecznie uspokoić córkę. Problem jednak w tym, co będzie dalej? Raczej byłabym za jakimś ograniczeniem kontaktów z teściową, np. wyłącznie razem z Wami.

      Dodam, że lęk, jak już się zakorzeni w dziecku, dość trudno jest usunąć. Czasem są to irracjonalne lęki. Dziecko już trochę rozumie, ale jeszcze za mało. Moje dzieciaki w tym wieku bały się różnych rzeczy. Szczególnie starsza. W takich wypadkach bardzo dobrą stategią jest najczęściej ograniczenie dostępu do rzeczy budzących lęk.

      Jeśli dziecko się boi, to bardzo często nie da się dziecku wytłumaczyć, dlaczego nie musi się bać. Można go wspierać, być przy nim, unikać tego, czego się lęka. Z czasem dorośnie, zmądrzeje, pozna otaczający świat lepiej.

      Gdy moja córa miała 4 lata, bała się potwornie kleszczy, dopiero jak jej wytłumaczyłam, jak to malutki owad, nieszkodliwy, nie ma skrzydełek i na pewno nie przyleci do ogródka, przestała się ich bać. Ale bardzo długo nie potrafiłam jej wytłumaczyć, że duchów nie ma, potwór nie siedzi za firanką, a w szafie nie ma złodzieja...

      Pozdrawiam
      Jola
    • jolunia01 Re: Moze Wy mi pomozecie? 03.06.09, 15:10
      Do rozmowy z dzieckiem znajdź normalnego księdza katolickiego.
      Normalnego w tym sensie, że potrafi porozmawiać o pryncypiach
      jezykiem dziecka i wytłumaczyc mu, że Bóg jest jeden, a mozna się
      modlic różnie.
      Co do teściowej - ja jestem zwolenniczka rozwiązania radykalnego:
      natychmiast zerwać wszelkie kontakty babiszona z dziećmi, bo tylko
      utrudnia im prawidłowy rozwój. Ponadto zagrozić krokami prawnymi za
      straszenie dzieci i wywoływanie u nich psychoz.
    • and-a Re: Moze Wy mi pomozecie? 03.06.09, 15:32
      Sadosiu! I jak córki? Jak sobie radzisz?

      pzdr
      Anda
    • justysialek Re: Moze Wy mi pomozecie? 03.06.09, 16:28
      A ja bym jej zrobiła rodzinną konfrontację. Pojechałabym do niej z
      mężem - powiedziałabym jakie skutki ma jej rozmowa z córką.
      Nastraszyłabym, że teraz może mieć uraz, że się zacznie w nocy
      moczyć i trzeba będzie do psychologa chodzić itd - z jej winy.
      Powiedziałabym twardo, że wy i tak nie zmienicie swojego zdania i
      nie życzycie sobie takich rozmów z jej strony. A na koniec - pod
      groźbą ograniczenia kontaktów - nakazałabym, aby w waszej obecności
      i córeczki odwołała to, co powiedziała - żeby przekonała córkę, że
      się myliła (na przykład, że rozmawiała z księdzem i on jej
      wytłumaczył, że źle myślała). Jeśli się nie zgodzi to zerwałabym
      kontakty.
      Poza tym naprawdę poszukałabym mądrego księdza albo chociaż jakiegoś
      nauczyciela etyki lub psychologa dziecięcego. Już pomijam kwestię
      wiary ale wpajanie dziecku, że siostra jest chora (czy w ogóle, że
      chorujemy) z czyjejś/naszej własnej winy - jest okropne w skutkach!
      • smutas13 Re: Moze Wy mi pomozecie? 03.06.09, 18:24
        sadosiu:

        Trzymaj się.
        Na waszym miejscu ograniczyłabym spotkania córek z (pożal się Boże)
        babcią. Nie mogę sobie wyobrazić - jak można tak się zachować?
        Też jestem babcią i nigdy nie przyszłoby mi coś takiego do głowy.
        Od wychowywania - religijnego także, są rodzice. I wara babciom
        i dziadkom od tego.
        • sylpal13 Re: Moze Wy mi pomozecie? 03.06.09, 19:14
          a może pójść na całość zaprosic jakiegoś fajnego księdza i babcię, nic jej nie
          mówiąc że będzie ksiądz i przy dzieciach powiedzieć, że babcia powiedziala to i
          to, co na to ksiądz? drastyczne ale może podziała, a i zabrałabym babcię na
          zajęcia dzieci autystycznych jeśli na takie uczęszczacie, może wtedy pojmie że
          to nie kwestia wiary, pozdrawiam serdecznie
    • loki6 Re: Moze Wy mi pomozecie? 03.06.09, 22:41
      Nie chcę uogólniać, że wszyscy Katolicy są źli, ale twoja Teściowa-
      katoliczka sieje zło. Ja tez wyrosłam w tej religii, gdyż miałam
      fanatyczną matkę. A co się kryło poza mszami i nowennami?
      Znerwicowana, niemalże despotyczna kobieta. Nie tędy droga. Jako
      dorosła kobieta poznałam religie protestanckie, gdzie ludzie nie
      ziewają na nabożeństwie i modlą się całym sercem, natomiast
      prawosławna jest moja babcia i z opowiadań wnioskuję że przynajmniej
      nie ma tam głupich politycznych kazań.
      Znam ten typ teściowych i uważam ze to Twój mąż powinien porozmawiać
      ze swoją mamą. W końcu to dotyczy Waszych wspólnych córek.
    • sadosia75 Dzialo sie 04.06.09, 10:10
      Julka razem z moja mama poszly do kosciola sie modlic. moja mama
      zostawila Jule razem z innymi dziecmi ( przygotowania do komunii )
      i poszla do ksiedza. wyjasnila cala sprawe a ten powiedzial, ze
      przyjdzie wieczorem do nas do domu. po powrocie z kosciola corka
      zamknela sie w pokoju i nie wpuszczala nikogo poza psami. nie
      chcielismy jej stresowac dodatkowo wiec tylko co jakis czas
      pytalismy czy wszystko ok.
      ksiadz przyszedl o umowionej godzinie, poszedl do Julki pokoju i
      tam rozmawiali ponad 2 godziny. dopiero po tej rozmowie corka
      wyszla z pokoju i razem z nami usiadla i zaczelismy rozmowe.
      musialam wyjasnic dlaczego tesciowa tak powiedziala.na szczescie
      ksiadz mi pomagal, rozmawial razem z nami. duzo rzeczy sie sama o
      katolicyzmie dowiedzialam, i duzo spraw mi wyjasnil ksiadz.
      corka mimo, ze spokojniejsza nie chce wychodzic z domu. boi sie, ze
      spotka babcie i , ze ona znowu jej opowie starsza bajke. na tej
      zasadzie wyjasnil jej ksiadz, ze babcia opowiadala brzydka bajke a
      zamiast ksiezniczek w bajce wystepowaly moje corki.
      wyjasnial jej duzo spraw z ta "bajka", ze tak nie jest w ogole, ze
      to klamstwa sa itp itd.
      Ogolnie ksiadz nam duzo pomogl ale doradzil tez, rozmowe z ksiedzem
      prawoslawnym.
      i to zalatwilismy wczoraj. nasz znajomy ksiadz, przyjaciel rodziny
      rozmawial z corka. opowiadal jej o Bogu, o wiarach roznych i tej
      samej modlitwie w roznych jezykach do tego samego Boga.

      Maz jeszcze tego samego dnia pojechal do tesciowej rozmawial z nia
      i oswiadczyl, ze ona kontaktow z naszymi dziecmi nie bedzie miala.
      slow tesciowej na polski kulturalny nie da sie przelozyc.
      ogolnie bylo podobno strasznie i bojowo.
      na szczescie tescia mam normalnego i to on zakonczyl sprawe z
      tesciowa ( nie zabil jej niestety ) poszedl do proboszcza z parafi
      tesciowej i tam razem z proboszczem porozmawial sobie o tym czego
      proboszcz uczy wiernych.
      sprawa ma pojsc do kurii zeby to wyjasnic i raz na zawsze zalatwic.
      czyli to jeszcze nie koniec...
      najwazniejsze, ze corka nabiera coraz wiecej odwagi do nas i siebie
      samej i nie jest juz histerycznie roztrzesiona.
      w poniedzialek odwiedzamy psychologa dzieciecego, ktory ma nam
      jeszcze pomoc w rozmowie z corka.
      Dzieki wielkie za wsparcie i zrozumienie smile
      • foretka Re: Dzialo sie 04.06.09, 10:17
        Ciesze sie Sadosiu, ze powoli sie ukladasmile
        Trzymajcie sie dzielnie i jak najdalej od glupiej baby.

        Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Natalki (30.11.2008) i Paulinki (13.09.2004)
        Zakątek Szczecińskich MaM!
        Zaglądnij do Mateusza!
      • and-a Re: Dzialo sie 04.06.09, 10:18
        Sadosiu!

        Trzymaj się. Ja to przeżywam jakby to niemalże mnie dotyczyło i
        dobrze,że napisałaś co teraz się dzieje.
        Czyli sensowni księża jednak są!
        A swoją drogą to masz wyjątkowego męża! Jemu też musi być trudno
        występować tak zdecydowanie wobec matki, niewielu facetów by się na
        to zdobyło! Wiem,że broni dzieci, ale mimo to-wielki szacunek.
        Trzymaj się,a teściowa rzeczywiście do odstrzału! Ja po tym co
        zrobiła ręki bym jej nie podała.
        Zawsze się zastanawiam jak takie teściowe mogą urodzić i wychować
        fajnych synów?!

        powodzenia, pozdrowienia dla córeczek
        Anda

        P.S.Ciebie też podziwiam, ale za całokształt, ktory znam z Twoich
        postów. Masz bardzo zdroworozsądkowy stosunek do życia, tylko
        pozazdrościć!
        • sadosia75 Re: Dzialo sie 04.06.09, 10:56
          Ech Kobity ja to prawie zeszlam z tego padolu. Maz doskonale zna
          swoja matke, wie jaka jest. ale nigdy nie chcielismy ograniczac
          kontaktow corek z tesciowa. uwazalismy, ze jako babcia nigdy nie
          zrobi im krzywdy. mam duzy zal do siebie za to, ze nie bylam
          ostorzniejsza. moglam przewidziec, ze wariatka bedzie cos
          kombinowala. no ale madry polak po szkodzie. tylko, ze ta szkoda
          zbyt duza niestety.
          na szczescie znalazlam oparcie i w rodzinie i w Was i w kosciele
          katolickim, ktory ( a to bylo zaskoczenie dla mnie ) stanal po
          naszej stronie murem.
          teraz niestety ale nie mam wyboru musze odciac tesciowa od naszej
          rodziny, nie pozwole na takie traktowanie moich dzieci.
          choc szczerze mowiac nigdy ale to nigdy w zyciu nie spotkalam sie z
          taka nienawiscia do matki wlasnych wnuczat. i dziwi mnie, ze
          tesciowa uderzyla wlasnie w dzieci a nie we mnie jak tradycyjnie
          sie to odbywalo.
          na szczescie Jula jest jeszcze malutka i moze zapomni o tym
          wydarzeniu i za jakis czas jak podrosnie sama bedzie szukala
          kontaktu z tesciowa i jesli ona znowu zacznie szukac sposobu na
          atak dziecko bedzie juz przygotowane i bedzie wiedzialo jak sie
          bronic.
          mimo wszystko ( mojej wielkiej nienawisci bo tego naprawde juz nie
          da sie inaczej nazwac ) chcialabym, zeby moje dzieci mialy dobry
          kontakt z tesciami ale na dzien dzisiejszy jest to zupelnie nie
          mozliwe.
          wspolnie postanowilismy odciac dzieci od tesciowej ja jednak nie
          chce, zeby maz odcinal sie od swojej matki. on jak to on uwaza
          inaczej.
          tak czy siak tesciowa skrzywdzila i swoje dziecko i nasze dzieci.
          zastanawiam sie czy ma to dla niej jakiekolwiek znaczenie
          czy "nawracanie" jest wazniejsze..
          • and-a Re: Dzialo sie 04.06.09, 11:30
            Miło wiedzieć,że są takie rodziny jak Twoja (minus teściowa rzecz
            jasna).

            dobrego dnia
            Anda
          • katarzyna4511 Re: Dzialo sie 04.06.09, 13:02
            Sadosiu, po pierwsze - brak mi słów na określenie postępowania
            Twojej teściowej. Po drugie - rozumiem Cię, ponieważ, chociaż z
            innych powodów, to ograniczyliśmy (raczej mój małżonek po prostu
            uciął) kontakty z matką mojego męża. To bardzo trudne, ale czasem
            niestety konieczne - dla zdrowia psychicznego własnej rodziny.
            Zdarzają się na tym świecie ludzie, z którymi nie da się nawiązać
            normalnych kontaktów. Wiemy to po naprawdę wielu wielu latach prób
            ułożenia sobie jako-takich stosunków. Są po prostu ludzie, w których
            nie ma dobrych uczuć, prócz miłości własnej. Uświadomiła nam to
            dopiero nasza serdeczna przyjaciółka, psychanalityk zresztą.
            Wspaniale, że masz wsparcie swego męża, bo bez tego nie dalibyście
            sobie rady. A z dziećmi trzeba tym bardziej delikatnie, bo łatwo
            zranić ich uczucia, przestraszyć chorobami bliskich, piekłem,
            diabłem i czym tam jeszcze. I trudno to nazwać nawracaniem, bo nie
            strach przed karą ma być motorem naszej wiary, ale miłość do Boga i
            bliźniego.
            Trzymajcie się, tego Wam życzymy serdecznie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka