Dodaj do ulubionych

Dla Polakow z USA

IP: *.mel.connect.com.au / *.connect.com.au 19.04.04, 08:33

Chcecie wiedziec ile was kosztuje wojna prowadzona w wylacznym interesie
Izraela ?

No to poczytajcie i przekazcie sasiadom - moze zaczna troche myslec.
Jezeli przecietna rodzina w USA ma zaplacic $2150 na ten cel, to moze sa w
Stanach wazniejsze potrzeby na ktore moznaby te pieniadze przeznaczyc.


That’s something to think about as you’re mailing your envelope to the IRS
tonight. For a typical family with a taxable income of $60,000, and a typical
tax bill of $8626, that works out to an Iraq War tax bill of about $2150. For
a family making $100,000 in taxable income, with a typical tax bill of
$18,614, that is a war tax of about $4650. Even a student making a taxable
income of say $7000, and paying a tax of around $700 to Uncle Sam is paying
around $175 to support the killing in Iraq
Obserwuj wątek
    • Gość: mak Re: Dla Polakow z USA IP: *.proxy.aol.com 19.04.04, 08:47
      najgorsze w tym wszystkim jest to ze tzw.wyborcy nie maja wplywu na poczynania
      holoty w bialym domu,zreszta podobnie jest w Polsce.
      • Gość: f()ak Pijcie oranzade IP: *.nyc.rr.com 19.04.04, 12:44
        Takimi danymi to sobie mozna tylek wytrzec, zlozyc i wytrzec jeszcze raz.
        Wojna w Iraku kosztuje srednio okolo 80 miliardow rocznie co w przeliczeniu na
        glowe daje 266 dolarow. Przyjmujac, ze w USA jest 100 milionow rodzin kwota wynosi
        okolo 800 dolarow co jak widac dalekie jest od owych 2150.

        Wyborcy maja wplyw na poczynania holoty z bialego domu co cztery lata, holoty z
        senatu co 6 lat a holoty z Izby Reprezentantow co 2 lata.

        Wydawaniem pieniedzy zajmuje sie Kongres. Prezydent nie moze wydac centa jesli
        nie zatwierdzi tego Kongres.
        • Gość: PP [...] IP: *.157.11.48.Dial1.Boston1.Level3.net 19.04.04, 21:36
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • szlomo.oberluft Re: Dla Polakow z USA 19.04.04, 13:07
      Gość portalu: zbalansowany napisał(a):

      >
      > Chcecie wiedziec ile was kosztuje wojna prowadzona w wylacznym interesie
      > Izraela ?
      >
      > No to poczytajcie i przekazcie sasiadom - moze zaczna troche myslec.
      > Jezeli przecietna rodzina w USA ma zaplacic $2150 na ten cel, to moze sa w
      > Stanach wazniejsze potrzeby na ktore moznaby te pieniadze przeznaczyc.


      Amerykanin tego nie zrozumie ,malo mozna popasc w "tarapaty".Dla przecietnego
      Amerykanina szprycowanego oficjalna propaganda prasy i TV w Iraku
      jest"malinowo" powiedzmy prawie.
      Koszty sie podaje malymi literami i uwaza sie ze rok w Iraku to $70-100mld
      wydatkow z tym ze i tak czesc pieniedzy zostaloby zuzyte na utrzymanie 150 tys
      wojska nawet w bazach poza Irakiem.
      Natomiast wiekszosc Amerykanow wie,ze w Iraku sa olbrzymie poklady ropy ktore
      moga przyniesc dochod 20-40mld rocznie.
      Podobnie jak po wojnie w Kuwejcie(1991) "wyzwoleni" beda musieli zaplacic
      rachunek, wiec........
      >


      > That’s something to think about as you’re mailing your envelope to
      > the IRS
      > tonight. For a typical family with a taxable income of $60,000, and a typical
      > tax bill of $8626, that works out to an Iraq War tax bill of about $2150. For
      > a family making $100,000 in taxable income, with a typical tax bill of
      > $18,614, that is a war tax of about $4650. Even a student making a taxable
      > income of say $7000, and paying a tax of around $700 to Uncle Sam is paying
      > around $175 to support the killing in Iraq
      • Gość: f()ak szlomober-luftwaffe IP: *.nyc.rr.com 19.04.04, 16:17
        Wrecz przeciwnie. Codziennie publika jest tu karmiona zlymi wiadomosciami.
        W iraku wszystko sie rozsypuje. Przecietny odbiorca wie, ze rebelia jest 24
        godziny na dobe w kazdym zakatku Iraku. Wystarczy przejsc sie po stronach NYT,
        WP, ABC,CBS,NBC,FOX,1010WINS aby sie o tym przekonac i juz nie pisac idiotyzmow.
        Zakladajac, ze cena barylki ropy wynosi 35 dolarow a Irak moze produkowac
        docelowo 6 milionow dziennie daje to sume 210 milionow dziennie co rocznie
        daloby 76 miliardow dolarow. Zalozmy, ze koszt wydobycia i przeslania wynosi 15%
        czyli okolo 11 mld, pozostaje 65 miliardow do zagrabienia. No ale przeciez
        trzeba wyzywic irakijczykow. Zalozmy wiec, ze z tej sumy oddamy 500 dolarow
        rocznie na lebka. To 12 miliardow. Zostaje nam53 miliardy dolarow. Okupacja
        umozliwiajaca taka grabiez kosztuje 100 miliardow rocznie co podwaja cene ropy z
        Iraku. Czyli kosztuje nas ta ropa 70 dolarow za barylke. A przeciez w Kuwejcie,
        w Rosji, w Wenezueli mozna bez problemu kupic po 35. To po jaka cholere doplacac?
        PS. Mily szlomo w dniu dzisiejszym w Iraku produkuje sie niecale 2 miliony
        barylek dziennie. W 1991 roku cala ropa kuwejcka znajdowala sie w rekach USA
        i nie moge sie nadziwic, ze zostala oddana Kuwejtowi.
        Innymi slowy you are as dumb as a stomp.

        • Gość: dana33 Re: szlomober-luftwaffe IP: *.broadband.actcom.net.il 19.04.04, 17:14
          :)
    • fredzio44 Re: Dla Polakow z USA . Tylko nie dla Polakow!!! 19.04.04, 15:44
      Gość portalu: zbalansowany napisał(a):

      >
      > Chcecie wiedziec ile was kosztuje wojna prowadzona w wylacznym interesie
      > Izraela ?
      >
      > No to poczytajcie i przekazcie sasiadom - moze zaczna troche myslec.
      > Jezeli przecietna rodzina w USA ma zaplacic $2150 na ten cel, to moze sa w
      > Stanach wazniejsze potrzeby na ktore moznaby te pieniadze przeznaczyc.
      >
      >
      > That’s something to think about as you’re mailing your envelope to
      > the IRS
      > tonight. For a typical family with a taxable income of $60,000, and a typical
      > tax bill of $8626, that works out to an Iraq War tax bill of about $2150. For
      > a family making $100,000 in taxable income, with a typical tax bill of
      > $18,614, that is a war tax of about $4650. Even a student making a taxable
      > income of say $7000, and paying a tax of around $700 to Uncle Sam is paying
      > around $175 to support the killing in Iraq

      Przecietna polska rodzina w USA zyje na welfare i nie placi zadnych podatkow.
      A te nieliczne, ktore nie sa na welfarze zarabiaja tak malo (sprzataczkom duzo
      nie placa nawet w USA) ze tez podatkow nie placa!
    • jastrzebiec Od Polaka z USA 19.04.04, 16:46
      Jak zwykle na forum, takze i w tym watku roi sie od "bledow i niescislosci"
      (zeby nie wyrazac sie dosadniej a politycznie niepoprawnei), stwierdzen
      najwyrazniej zwyczajnie wyssanych z palca:

      1. „Zbalansowany” twierdzi, ze wojna w Iraku jest prowadzona w „wylacznym
      interesie Izraela”.

      Nonsens. Jakkolwiek Izrael bardzo cieszy sie, ze USA przeprowadzilo inwazje
      Iraku, usunelo Saddama i okupuje ten kraj a) wcale nie jestem przekonany, ze
      okupacja Iraku lezy w ogole w interesie Izraela, b) USA z cala pewnoscia nie
      dokonalo inwazji WYLACZNIE w interesie Izraela.

      W polityce zagranicznej USA ZAWSZE kieruje sie wlasnymi wyobrazeniami na temat
      swoich interesow strategicznych. W kwestii konfliktu arabsko-izraelskiego USA
      akurat opowiada sie bardziej po stronie Izraela ale jest to rezultatem ich
      wlasnej oceny sytuacji a nie rzekomym manipulatorskim wplywem tzw. „lobby
      zydowskiego”. To stwierdzenie naturalnie w niczym nie zaprzecza ewntualnej
      negatywnej oceny racjonalnosci i „madrosci” politycznej USA – chodzi o to, ze
      polityka zagraniczna USA (wszelka zreszta) jest polityka calkowicie SAMODZIELNA
      i od nikogo NIEZALEZNA).

      2. Wyborcy USA maja bardzo realny wplyw na poczynania „holoty” w Bialym Domu
      jak i w Kongresie, co zreszta juz sprostowal „f()ak”. Naturalnmie, ten wplyw
      nie jest wywierany na codzien, w zwiazku z czym niektorzy od czasu do czasu o
      tym wplywie zapominaja.

      3. Sprawa kosztow wojny w Iraku ma znaczenie wtorne. Czy bedzie to $800 na
      rodzine, czy $4,000 jest duzo mniej istotne, niz sama zasadnosc wojny. W tej
      kwestii najbardziej odpowiada mi opinia Zbigniewa Brzezinskiego: bardzo dobrze,
      ze tego tyrana juz nie ma, nie zmienia to jednak faktu, ze totalitarny
      charakter ustroju danego panstwa nie stanowi sam w sobie dostatecznego
      uzasadnienia dla inwazji; administracja G. Bush’a nie przedstawila
      wystarczajacych dowodow na poparcie twierdzenia o bezposrednim zagrozeniu
      strategicznym dla USA ani tez nie osiagnela zasadniczego celu wojny jakim jest
      zmniejszenie zagrozenia terroryzmem.

      4. Ani przecietni AMerykanie tacy glupi, ani informacje w mediach" takie
      znow "rozowe". Calkiem na odwrot, opozycja przeciwko polityce administracji
      Busha jest bardzo duza i rosnie, zas portret wojny w Iraku bardzo daleki jest
      od radosnej propagandy sukcesu. Ponownie przychylam sie tu do opinii "f()ak".
      Trzeba czytac prase USA aby sie na ten temat wypowiadac (sensownie).

      5. „fredzio44” najwyrazniej wierzy, ze to nie rok 2004 ale jakis 1895.
      Pisaniana, jakoby przecietna polska rodzina w USA zyla na „Welfare” i nie
      placila zadnych podatkow...” jest tak glupia, ze juz nawet nie obrazliwa.
      Polacy w USA dziela sie na stale tam zamieszkalych oraz zamieszkalych czasowo.
      Wiekszosc Polakow to zamieszkali tam na stale, i to juz od pokolen. Ci w
      wiekszosci zaliczaja sie do klasy sredniej, nawet jesli tylko – „lekko-pol-
      sredniej”. Placa podatki jak kazdy inny Amerykanin.
      Sposrod tych zamieszkalych czasowo, wiekszosc rzeczywiscie nie placi podatkow –
      poniewaz nie sa do tego zobowiazani. Czesc sposrod tych czasowo tam
      przebywajacych, ktorych pobyt w USA nie jest juz legalny, rzeczywiscie pracuje
      i utrzymuje sie „na czarno”, zadnych podatkow nie placac – nie stanowia oni
      jednak nie tylko wiekszosci, stanowia oni zdecydowana mniejszosc. Wiekszosc
      Polakow przebywajacych w USA czasowo to ludzie wyksztalceni, fachowcy,
      zatrudnieni w laboratoriach, szpitalach, uniwersytetach na profesjonalnych i
      calkiem dobrze platnych stanowiskach.
      • fredzio44 :-) 19.04.04, 17:16
        no tak, odpowiadamy teraz powaznie na swiadomo glupie i obrazliwe wypowiedzi
        Fredziow :-)

        A tak w nawiasie, to
        1. w 1895 roku welfaru jeszcze w USA nie bylo.
        2. znakomita wiekszosc Polakow w USA (a jest Polakow w USA znacznie wiecej niz
        zydow) to ludzie bez wyzszego wyksztalecenia. Jezeli sa zatrudnieni w
        szpitalach to nie jako lekarze ani nie jako pielegniarki (lekarze z zagranicy
        wogole nie sa zatrudniani w szpitalach amerykanskich, niezaleznie od tego z
        jakiego przyjechali panstwa)
        • jastrzebiec Re: :-) 19.04.04, 21:45
          No wiec, Fredziu:

          1) Systemu "welfare" w USA w 1895 rzeczywiscie nie bylo, natomiast poziom
          wyksztalcenia Polakow w USA, jaki im (dworujac sobie czy nie) obecnie
          przypisujesz taki wlasnie byl byc moze onczas.

          2) Znakomita wiekszosc ludzi w USA W OGOLE, nie tylko Polakow, nie ma wyzszego
          wyksztalcenia. Tak sie jakos sklada, ze wiekszosc ludzi ma wyksztalcenie,
          powiedzmy, srednie.

          3) W USA jest cale MNOSTWO lekarzy z zagranicy, kto wie, czy nawet nie
          wiekszosc. Rzecz naturalnie w tym, ze zanim taki lekarz, dajmy na to rodem z
          Indii albo Chin, zostal dopuszczony do wykonywania praktyki lekarskiej
          (prywatnej lub w szpitalach, etc.) musi zdobyc odpowiednie uprawnienia. Albo w
          drodze nostryfikacji dyplomu albo poprzez studia i rezydenture w USA. Trwa to
          nawet i kilka lat, ale sie zdarza i to bardzo czesto.

          Rowniez lekarze z Polski, po uzyskaniu wlasciwych uprawnien, wykonuja swoj
          zawod. Bardzo wiec prosze, grzecznie, niw wypisuj niestworzonych historii i nie
          wmawial ludziom przyslowiowej ciemnoty.

          fredzio44 napisał:

          > 2. znakomita wiekszosc Polakow w USA (a jest Polakow w USA znacznie wiecej
          > niz zydow) to ludzie bez wyzszego wyksztalecenia. Jezeli sa zatrudnieni w
          > szpitalach to nie jako lekarze ani nie jako pielegniarki (lekarze z zagranicy
          > wogole nie sa zatrudniani w szpitalach amerykanskich, niezaleznie od tego z
          > jakiego przyjechali panstwa)
      • j-k jastrzebiec, nie wiesz, gdzie zyjesz? 19.04.04, 17:30
        to forum to 80 % antyamerykanskich manipulantow
        i 20 % dyskutantow.
        masz watpliwosci, do ktorych balans nalezy?
        koncze.
        na wiecej komentarza brak mi czasu.
        • Gość: MM Re: jastrzebiec, nie wiesz, gdzie zyjesz? IP: *.z64-154-67.customer.algx.net 19.04.04, 21:20
          Rozumiem, ze te 20% "dyskutantow" to osby zgadzajace sie z jedyna sluszna linia
          polityczna reprezentowana przez George'a W., a ci co sie z nia nie zgadzaja to
          antyamerykanscy manipulanci?
          • Gość: J.K. nie, MM IP: *.arcor-ip.net 19.04.04, 21:27
            zacytuj moze zdanie amerykanskich demokratow?
    • Gość: Tysprowda Re: Dla Polakow z USA IP: 216.127.68.* 19.04.04, 17:57
      Jakby nie liczyc, jedno jest pewne: okolo 10% tych podatkow ktore placa
      amerykansyny laduje w kieszeniach buszewikow.

      Czyli im wojna wiecej kosztuje podatnikow, tym wiecej pieniedzy laduje w
      kieszeniach buszewikow.

      Buszewicy socjalizuja koszty, prywatyzuja zyski.

      Proste jak drut.

      Nawet to przecietny amerykansyn z Polski rodem zrozumie.
      • Gość: Mr. Kovalsky socjalizuja koszty, prywatyzuja zyski. IP: 66.114.229.* 19.04.04, 19:31
        tak jest
    • fredzio33 [...] 19.04.04, 22:31
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka