herr7
17.01.15, 09:10
Igor i nasza nieoceniona Eva15 dopiero co zachwycali się nad "tureckim gambitem" Putina, mającym na celu szachować Europę poprzez rezygnację z Gazociągu Południowego. Od początku pisałem (co można łatwo sprawdzić), że Turcja nie będzie łatwiejszym dla Rosji pośrednikiem, aniżeli Ukraina. O tym, że rosyjsko-tureckie gazowe relacje nie będą łatwe można się było przekonać już wkrótce. Jakby nie było jest to równanie z wieloma niewiadomymi, z czego Kreml zapewne zdaje sobie sprawę. Szczegółowy komentarz jest na stronie Asia Times:
www.atimes.com/atimes/Central_Asia/CEN-01-160115.html
Ja mam jednak zupełnie inne pytanie. A mianowicie, czy Rosja naprawdę potrzebuje być wielkim eksporterem gazu i ropy żeby przeżyć? A jeżeli nie, to dlaczego kremolwska wierchuszka, tak bardzo uzależniła się od gazowej "igły"? Odpowiedź można znaleźć w tym komentarzu:
worldcrisis.ru/crisis/1783121
Dla nieznających języka rosyjskiego, chodzi o system finansowania tzw. wielkich inwestycji z pominięciem budżetu, np. olimpiady w Soczi. Rosyjski rząd poza budżetem (co jest w istocie niezgodne z rosyjskim prawem) rozdysponuje ogromne środki np. na przygotowanie olimpiady w Soczi, poprzez głównie bank ВЭБ. Pieniądze te następnie trafiają do oligarchów, którzy wykorzystują je nie szczególnie dbając o zasadność ich wydatkowania. Powoduje to, że powstają najdroższe na świecie drogi (bynajmniej nie chodzi tu o drogi idące przez tunel w górze), a koszt organizacji olimpiady w Soczi przekroczył 50 mld $. Inaczej mówiąc, jest to schemat umożliwiający mega złodziejstwo za pełną aprobatą Putina. To też tłumaczy, dlaczego Rosja nie zrezygnowała z organizacji mistrzostw świata w piłce kopanej, mimo że imprezę tę FIFA może Rosji odebrać, a kryzys sprawił że kraju tego po prostu na nią nie stać.
Odpowiadając na postawione wyżej pytanie - rosyjska wierchuszka potrzebuje dużo i łatwych pieniędzy (żeby móc jej ukraść), a sprzedaż ropy i gazu jest mimo wszystko łatwiejsza, aniżeli sprzedaż np. samochodów.