haen2010
15.02.23, 11:51
Tak oceniam obecnie wydajność Ukrainy do odzyskania swoich granic z 1991 roku. Z wyjątkiem Krymu oczywiście. Ten półwysep poza ich zasięgiem w sensie politycznym.
USA już mówią otwartym tekstem - albo zabierzecie się do odzyskiwania południa i wschodu na zadnieprzu, albo USA i NATO zaczną poważne rozmowy o końcu tej wojny z Rosją. Bez Ukrainy.
Jest cały ciąg zdarzeń, który doprowadził do obecnej sytuacji. Latem po ofensywie ukraińskiej 200 tysięczny korpus ekspedycyjny, ten pierwotny od 24 lutego 2022 był w całkowitej rozsypce. Okrążenie pod Izium, izolacja w kotle z Chersoniem. Nagle... STOP. Jedni i drudzy spokojnie się wycofali z całym uzbrojeniem. Dziwna strategia, bo Rosjanie dostali po tych niby klęskach czas. Wystarczyło by odbudować armię, wystarczyło by się umocnić politycznie i militarnie na anektowanych prowincjach Ukrainy.
W międzyczasie okazało się, że wojna to dla niektórych, zwłaszcza wojskowych, to dobry biznes. Korupcja ma się dobrze, forsa i pomoc dojeżdża wagonami bez kontroli nad jej wydawaniem. Po awanturze z Załużnym i jego generalicją okazało się jak słaby jest Zełeński i jego ferajna. Mamy ewidentnie dwa ośrodki władzy politycznej na Ukrainie - prezydencki i Sztab Generalny Załużnego.
Nic dziwnego, że USA i NATO wyznacza czerwoną linię. Mają tego dość.