Dodaj do ulubionych

PIES, CZYLI KOT

07.07.05, 07:30
PIES, CZYLI KOT
W stołówce
PZPR wyniosła sztandar, zmieniła imię i nazwisko dwa razy i jest postępowa,
nowoczesna


Kolejny już raz - chyba to będzie nowa świecka tradycja - wracam do "Rejsu"
Marka Piwowskiego, ale mam powody. Było tak: ten film po kolaudacji nie
poszedł na półki prawdopodobnie tylko dlatego, żeby imperialistyczne ośrodki
wrogiej propagandy z Monachium nie miały ułatwionej pracy, gdy jadowitą śliną
opluwały PZPR i realny socjalizm. PZPR - a był to rok 1969 i wiosna 1970 -
otóż PZPR miała wtedy na rękach tylko krew Poznania z Czerwca '56. Ale to szło
jeszcze na konto Stalina, czyli nie było o czym mówić. PZPR zatem chciała być
dobra, łagodna i wyrozumiała. I film puściła do wyświetlania, ale... Ale!
Zawsze jest jakieś "ale", jak wiadomo. "Ale" jest nieśmiertelne. Ja
przypominam przy okazji, że po Sądzie Ostatecznym z grupy polskich duszyczek
skazanych na wieczne potępienie da się słyszeć spokojny głos mecenasa: - Tak,
Stwórco, ale..

Wracam do "Rejsu". Film puszczono do wyświetlania tylko w Dyskusyjnych Klubach
Filmowych, a dodatkowo ukarano reżysera, ograniczając liczbę kopii do dwóch. W
ten sposób nikt praktycznie filmu nie oglądał. I tu skłamałem. Skłamałem, bo
przecież byli ludzie, którzy na "Rejs" chodzili i to całymi zorganizowanymi
grupami. Kto takimi grupami "Rejs" oglądał?

No? Przerwij, Droga Czytelniczko i Drogi Czytelniku, na moment lekturę tego
felietonu i spróbuj odgadnąć. Aby Was nie kusiło zerknąć na kolejne zdanie,
rozwiązanie tej zagadki umieszczę napisane wspak. Otóż film ten oglądał
yzcintobor wytka. Yzcintobor wytka? - spytacie zdumieni. Tak! On! To zresztą
było w tamtych czasach rzeczą normalną, że ślusarz, narzędziowy, wózkarz,
magazynier lub betoniarz, po pracy i po zjedzeniu obiadu, wykąpani i ogoleni
zakładali garnitury (tak wtedy było przyjęte) i z żonami udawali się do
Dyskusyjnego Klubu Filmowego, gdzie zawsze wyświetlano filmy formalnie
wyrafinowane, czyli trudne w odbiorze. Polska klasa robotnicza, a szczególnie
jej aktyw pezetpeerowski, jak sobie dwa, trzy razy w tygodniu do DKF nie
poszli, to źle się czuli.

Tym razem też poszli aktywiści z Ursusa i z Żerania i po obejrzeniu "Rejsu"
bardzo chcieli sięspotkać z reżyserem. Spotkanie zostało wyznaczone na
sobotnie popołudnie w stołówce dla pracowników Urzędu Rady Ministrów w Alejach
Ujazdowskich w stolicy PRL, zwanej tradycyjnie Warszawą. Powiadomiono
reżysera, że takie spotkanie wyznaczyli mu widzowie. Reżyser nie był idiotą i
wiedział, co to znaczyło. Poprosił mnie, bym mu towarzyszył w tej wycieczce na
egzekucję.

Poszliśmy zatem. Stołówka wielka, stoły ustawiono w rzędy. Za stołami
siedzieli robotnicy, przed sobą mieli kartki, notatniki i pióra kulkowe
(później zwane długopisami). Kilku najbardziej aktywnych miało magnetofony na
baterie! W tamtych czasach magnetofon na baterie to było coś takiego, jakby
dziś robotnik polski miał awionetkę. Siedzieliśmy, patrząc sobie w oczy - oni
patrzyli na nas, którzy mieli czelność coś takiego zrobić, a my patrzyliśmy na
nich, robotników, którzy widzieli "Rejs" w DKF.

Zaczęło się. Jeden po drugim zgłaszali się dyskutanci i, dyskretnie
korzystając znotatek, opowiadali o swym oburzeniu. Film był wredny, kłamliwy,
szydził z osiągnięć PRL i socjalizmu. Film swoją wymową godził w sojusz z
ZSRR, był wulgarnym bełkotem i przedstawiał nasz kraj jako społeczeństwo
głupców, durniów, nieuków, którzy nic nie rozumieją. - A tymczasem my, polska
klasa robotnicza i jej aktyw, my mamy oczy otwarte na świat, jesteśmy
postępowi, nowocześni, pracujemy, wdrażając skomplikowane technologie, i na
maszynach, które w niczym nie ustępują maszynom zachodnim, a nawet je
przewyższają, panie reżyserze i panie aktorze! - ryczał na nas kolejny
aktywista w dwudziestej już minucie rozstrzeliwania. - Jesteśmy klasą
robotniczą! Świadomą, mądrą i szydzić z siebie nie damy! - zakończył. Dostał
długie brawa od całej sali z wyjątkiem nas dwóch.

Prowadzący spotkanie lektor uznał, że to dobry moment, by spytać nas, czy mamy
ochotę coś odpowiedzieć na te głosy oburzenia. Piwowski spojrzał na mnie, więc
zwróciłem się do aktywisty, który jeszcze zbierał gratulacje za "i szydzić z
siebie nie damy". - Proszę pana, czy pan mi może powiedzieć, co pan widzi tu
na sali? - spytałem. Aktywista właśnie zapalił papierosa po tym wystąpieniu,
zaciągnął się wonnym sportem i odpowiedział: - To, co i pan widzę. - Ale
proszę powiedzieć konkretnie - upierałem się. - Ludzi widzę - odpowiedział
aktywista. - I stoły też widzimy! - dodał ktoś z sali. - A niech się pan
rozejrzy dokoła, co pan widzi? - pytałem. - Ściany widzę - odburknął. - A co
pan widzi na ścianach? - przyciskałem go. - Nic nie widzę! Nic nie widzę na
ścianach! Idiotę pan ze mnie robi? Ma pan coś do powiedzenia?! Zgaduj zgadulę
sobie tu urządza!

Przywołał mnie do porządku, zatem i dostał w nagrodę szmerek śmiechów od
kolegów z aktywu. I wtedy ja powiedziałem: - To wielka szkoda, że pan nic nie
widzi na ścianach. I że pańscy koledzy też tego nie widzą. Bo to jest
stołówka. I tu wszędzie są na ścianach napisy "Palenie wzbronione". A wy
palicie, bo wy jesteście świadomi i mądrzy, tylko nie rozumiecie prostego
napisu, że czegoś tu nie wolno. Wam nie wolno.

Aktywistę zamurowało. - Nam pozwolono palić! - zakrzyknął głos z sali. Inny
głos dorzucił: - Jakby pan był palący, to by pan też palił. I wtedy my obaj,
Marek Piwowski i ja, wyjęliśmy, jak byśmy byli umówieni, z kieszeni naszych
marynarek papierosy i zapałki. - Panom zawsze wolno to, czego nie wolno, bo
wam zawsze ktoś pozwoli albo sami sobie pozwolicie - dodałem na zakończenie.
Zakończenie, bo dalszej dyskusji już nie było.



Minęło 35 lat. PZPR pałowała ludzi w "ścieżkach zdrowia", strzelała do ludzi
na ulicach, wsadzała do więzień za przekonania, potem wyniosła sztandar,
zmieniła imię i nazwisko dwa razy i jest postępowa, nowoczesna i odradza się
pod Olejniczakiem. A ja czytam dziś o killerze i wybielaniu oszustw Aleksandry
Jakubowskiej, o Siemiątkowskim ujawniającym tajemnicę państwową swej koleżance
partyjnej, o Belce, o Kaczmarku, o pani Waniek... I czuję się jak wtedy w
stołówce URM.

Stanisław Tym
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka