goldbaum007
04.05.07, 13:44
Slyszalem wczoraj ciekawa dyskusje:
Wsrod naukowcow krazy ponoc hipoteza jakoby natura jako calosc posiadala cos
na ksztalt inteligencji. Natura - poslugujac sie nia - zawsze dazy do
osiagniecia i utrzymania rownowagi i utrzymania swego istnienia.
Czlowiek jest obecnie najwiekszym zagrozeniem dla tej rownowagi i niektorzy
przypuszczaja, ze natura uruchamia mechanizmy aby sie go pozbyc lub ograniczyc
jego wplyw... Hmmm...
Ciekawe w zwiazku z tym jest podejscie roznych religii/kregow kulturowych do
natury:
W judaizmie i chrzescijanstwie natura jest czyms poza czlowiekiem, czyms
pasywnym, co czlowiek moze/powinien wykorzystywac dla swoich potrzeb.
Najbardziej ekstremalnie przejawia sie to w obrebie protestantyzmu, gdzie
nacisk na sukces materialny i kult pracy implikuje bezwzgledne wykorzystanie
natury.
Rewolucja przemyslowa chyba wlasnie dlatego dokonala sie wlasnie w krajach
zdominowanych przez protestantym.
W Islamie podobnie jak w chrzescijanstwie i judaizmie natura jest poza
czlowiekiem ale stanowi odbicie Boga i dlatego powinna byc szanowana tak jak on.
W hinduizmie i buddyzmie czlowiek jest nierozerwalna czescia natury. Teoria
ponownych narodzin implikuje szacunek wobec kazdej formy zycia.