Dodaj do ulubionych

BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży)

IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 06.06.03, 07:52
Moi drodzy- od wrzesnia mam uczyć w gimnazjum niemieckiego i
angielskiego .Moja znajoma, ucząca tam już ponad rok opowiadała mi
wczoraj "całą prawdę o uczniach", że przeklinaja, nie chcą się uczyć, nie
mają żadnych autorytetów, w czasie lekcji chodzą po klasie a na nią za
plecami mówią: suka i ci..a.
Jestem przerazona. Mój poczatkowy entuzjazm przerodził się w obawy, jak to
będzie. Nie chcę być jędzą, chcę aby moje zajęcia były lekkie,łatwe i
przyjemne. Tylko jak przekonać do siebie 15-letnią młodzież, by i szanowali i
lubili zarazem???
Obserwuj wątek
    • Gość: Misiak Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: *.kalisz.mm.pl 06.06.03, 09:56
      Cześć. Ja mam 16 lat, ale w szkółce moja nauczycielka miała podobny prblem.
      Otóż w tym roku również przyszła do nas nowa nauczycielka. Była w podobnej
      sytuacji do Ciebie, ponieważ zastepowała pewną kobietę, nauczeycielkę
      niemieckiego, za która nikt nie przepadał. Ogólnie miała problemy z klasami
      wyrównawczymi, a także ze swoją własną -wychowawczą. Z lekcji często wybiegała
      z płaczem. Biegała albo do dyrekcji albo do pani pedagog. Makabra, nawet żal mi
      bylo tej pani. Ale po pewnym czasie odeszła (zaszła w ciąże no i nadszedł
      czas "rozwiązania") I tak było wiadomo, że do nas wróci, ale od września
      nauczanie objęła nowa nauczycielka. Z początku wszyscy myśleli, że będzie to
      jedna z młodych nauczycielek od razu po studiach, która nie pamieta
      młodzińczych lat (nauczyciele zazwyczaj zapominają, że młodzież to też ludzie-
      nie wiedzą jak zależy nam na ocenach, że jak byli młodzi to też robili rózne
      przekręt! ) Jakże się myliliśmy!
      Nowa pani szybko przypadla nam do gustu. Jej strategią było to, że umiała z
      nami nawiązać wspólny język. Z klasą wyrównawczą prowadziła ciekawe leckje, np
      właczała im muzykę, rozmawiała o ich problemach (często po niemiecku) i została
      ich przyjaciółką. Oczywiście miała wymagania: trzeba było przerobić materiał,
      żeby mieć wolne lekcje. Wszyscy ją pokochaliśmy, bo w porównaniu z tamtą
      nauczycielką miała o wiele lepsze podejście do uczniów. Kiedy wracała tamta
      pani, w szkole pisano nawet petycję, ale to nic nie pomogło. Odeszła od nas,
      zostawiając miłe wspomnienia. Teraz jednak, starsza pani ma znowu problemy z
      klasami a najbardziej z wyrównawczą (z tego co wiem, to nie jeden raz
      wychodziła z lekcji płacząc)
      Tak więc, jęśli nie chcesz, bo spotkał Cię taki los, jak Twoją koleżankę,
      lepiej będzie jesli postarasz się zostąc PRZYJACIÓŁKĄ i NAUCZYCIELKĄ w jednym :)
      I pamiętaj, że Ty tez kiedys bylas mloda i mialas swoje ambicje, by zostac tym
      kim jestes.

      POZDRAWIAM i zycze powodzenia!
      • Gość: massy Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 06.06.03, 12:42
        Dziękuję Ci bardzo za radę. Mam 25 lat i dokładnie pamiętam co działo się w
        tamtych czasach- np- zakochałam się platonicznie bez pamięci i nawet w nauce
        pogorszyłam. Nie generalizuje, że wszyscy młodzi ludzie są tacy sami. Trochę
        się boję jak sobie zjednać tych niepokornych...
        Dzieki raz jeszcze
        • Gość: Misiak Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: *.kalisz.mm.pl 06.06.03, 15:03
          Nie ma sprawy :)
          Pamiętaj, że czasami narzekamy własnie na tych młodych nauczycieli, którzy na
          serio są okrutni w ocenianiu, bo chcą pokazać, że teraz oni rządzą. Mam
          nadzieję, że będziesz dobrą nauczycielką :) Trzymam kciuki :)
        • Gość: Grabarz Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: 213.17.150.* 07.06.03, 16:32
          Taaaaa... Badź przyjaciółką tych wszystkich Misiaczków. Najlepiej idź z nimi na
          piwo i poczęstuj fajkami. A jak im będzie mało, to idź na całość (...). I
          pamiętaj: stawiaj same piątki i szóstki. .... A ostatni gasi kaganek naszej
          oświaty. Ja zakopię resztki ...
          • Gość: mycha Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: 213.241.2.* 07.06.03, 20:38
            Jesli nie bedziesz wymagac pewnych wiadomosci i umiejetnosci to niczego nie
            nauczysz.
            Sa rozne klasy. Musisz "wyczuc" jak podejsc do danej grupy. Pamietaj- klasa
            klasie nie jest rowna...
            Bardziej cenimy to co przyszlo ciezka praca, anizeli to co przyszlo lekko.
          • Gość: Misiak Grabarz nie idz do lasu, bo Cie misie zjedza. IP: *.kalisz.mm.pl 08.06.03, 10:56
            Jasne, lepiej od razu postawic krzyzyk na mlodziezy, ktora ma problemy. Grabarz
            z checia pomoże Ci ich pokopać, kiedy beda lezec na ziemi. Albo po prostu ich
            zakopie zywcem.
            • Gość: Grabarz Re: Grabarz nie idz do lasu, bo Cie misie zjedza. IP: 213.17.150.* 08.06.03, 22:29
              Misiak, misiak.... czy Ty widzisz róznicę między słowem "pokopać", a użytym
              jako przenośnia "zakopać". Nie ciebie chcę, dziecko, zakopać, ale wariacką
              reformę i taką samą "szkołę z klasą". A ty, Misiaczku drogi, chciałbyś mieć
              szkołę spokojną, bez stresów i bez nauki - i taką ci pseudoreformatorzy
              zapewnią. A potem doskaniesz takiego kopa od życia, że będziesz szczerze płakał
              i pomstował na litościwych nauczycieli. już cię żałuję
              • Gość: Roman Re: Grabarz nie idz do lasu, bo Cie misie zjedza. IP: *.opole.dialup.inetia.pl 09.06.03, 08:56
                Dajcie spokój tej Misiak, bo jak się uważnie wczytać w jej posty, to młoda dama
                głupia zdecydowanie nie jest.

                :-)
              • Gość: Misiak Przepraszam IP: *.kalisz.mm.pl 10.06.03, 14:16
                Przepraszam, musiałam Cie źle zrozumieć. Zwracam honor.
                • Gość: Grabarz Nie ma sprawy IP: 213.17.150.* 11.06.03, 00:01
                  Nie ma sprawy. Po to jest forum.
                  Ja żyję po prostu trochę dłużej na świecie od Ciebie, panno Misiak. I wyobraź
                  sobie, że najbardziej zależy mi na ulepszeniu polskiej oświaty i polepszeniu
                  losu ucznia. Sam uczę, i mam własne dzieci, które się uczą. I, przyznaję Tobie
                  rację, różnie bywa z nauczycielami moich dzieci, a pewno i o mnie mówią różnie.
                  Nie możemy jednak idealizować otaczającego nas świata. To piękne hasła: "szkoła
                  bez stresów", "odciążanie uczniów" itp. Jednak w zetnięciu z praktyką te
                  slogany nie sprawdzają się. Życie to wieczny stres. Człowiek nie będzie
                  pracował, kształcił się bez wyraźnego bodźca. I DLA WIĘKSZOŚCI bodźcem tym nie
                  jest potrzeba wiedzy. Ich niestety trzeba dopingować inaczej. A z teorii
                  motywacji TYLKO pozytywnej wycofują się wszyscy. MUSI BYĆ I CUKIEREK I PAŁKA. A
                  co wyszło z odchudzenia programów ?? Chyba wszyscy gimnazjaliści wiedzą. W
                  gimnazjum uczą takich szczegółów, że pusty śmiech mnie ogarnia. I takie
                  szczegóły są potrzebne na egzaminie. Cóż ... slogany są piękne i trafiają do
                  ludzi. Przecież komuizm też był piękny ... W TEORII Marksa i Engelsa. W teorii
                  był przecież ustrojem sprawiedliwości społecznej. A co wyszło w
                  praktyce ???????
                  Mam jescze jedną prośbę, panno Misiak. Zapytaj nauczycieli ile czasu muszą
                  poświęcić na BZDURNE papiery związane z akcją "Szkoła z klasą?" (Ja nie muszę,
                  ale wiem od innych). A ten czas powinni poświęcić Wam - uczniom lub
                  doskonaleniu zawodowemu lub przygotowaniu do lekcji lub ...... po prostu
                  odpoczynkowi czy tzw. życiu rodzinnemu (by być w lepszym humorze dnia
                  następnego).
                  Podsumowując: Moim zdaniem nauczyciel działający na szkodę ucznia powinien być
                  w trybie natychmiastowym na bruku. Jednak akcje typu "Szkoła z klasą" powinny
                  być tam jeszce szybciej, bo dzięki nim przybywa karierowiczów, którzy ucznia
                  mają w głebokim poważaniu, a za to głoszą ładnie brzmiące hasła. A cała nasza
                  reforma wymaga reformy... NIE. Tej reformy zreformować się juz nie da.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Krzysztof Homan Powrót do źródeł IP: *.net.pl / 192.168.1.* 11.06.03, 00:56
                    Gość portalu: Grabarz napisał(a):

                    > Podsumowując: Moim zdaniem nauczyciel działający na szkodę ucznia powinien
                    być
                    > w trybie natychmiastowym na bruku. Jednak akcje typu "Szkoła z klasą" powinny
                    > być tam jeszce szybciej, bo dzięki nim przybywa karierowiczów, którzy ucznia
                    > mają w głebokim poważaniu, a za to głoszą ładnie brzmiące hasła. A cała nasza
                    > reforma wymaga reformy... NIE. Tej reformy zreformować się juz nie da.

                    Już dawno pisałem tutaj, że udział w akcji niesie w sobie następujące możliwe
                    przesłania:
                    - marnie nauczamy, weźmy w tym udział i postępując wg wytycznych akcji
                    zorganizujmy jakoś naszą pracę,
                    - dobrze wykonujemy nasze obowiązki, przyda się tego dowód w formie dyplomu
                    akcji,
                    - polska oświata leży, oto powstał nowy ruch zmian, wesprzyjmy go swym udziałem.

                    Z wielkim zdziwieniem czytałem wiele tutejszych peanów nauczycieli na temat
                    akcji. Chodzi mi o takie kwiatki:
                    - nareszcie ktoś wziął w ręce los polskiej oświaty,
                    - dziękujemy organizatorom, teraz w naszej szkole pracujemy rzetelnie i z
                    entuzjazmem.

                    Dziwię się, że tak wielki oddźwięk zyskała w szkołach (u nauczycieli) akcja
                    pozaministerialna. Dziwię się, że szkoły (nauczyciele) chcą udowadniać innym,
                    że uczą języków, że promują informatykę, że zapoznają z uczniów z najbliższym
                    regionem, że oceniają sprawiedliwie, że prowadzą zajęcia opiekuńczo-
                    wychowawcze, że itd.
                    Dla mnie te powyższe uwagi są oznaką słabej kondycji oświaty i sporej części
                    stanu nauczycielskiego.
                    Jednak nauczyciele to tylko jedno z ogniw w nauczaniu, w wychowaniu. Są jeszcze
                    uczniowie, ich rodzice, minister, parlament. Wszystkie te "składniki" są
                    emanacją świadomości ogółu społeczeństwa. Zmiany w oświacie są zależne od zmian
                    w tejże świadomości. A to czarno widzę. Choćby po lekturze tego forum.

                    Wprowadzenie stopni awansu zawodowego uważam za właściwe. Jednak załozenia
                    warunków realizacji tegoż awansu, a zwłaszcza faktyczne wykonawstwo wydaje mi
                    się przerostem formy nad treścią.

                    Pozdrawiam
                    Krzysztof Homan, nauczyciel
                    khoman@poczta.onet.pl
    • Gość: koala Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: *.k.mcnet.pl 10.06.03, 13:58
      Po pierwsze nie staraj sie udawadniac, kto tu rzadzi, ale
      jednoczesnie nie daj sobie wejsc na glowe. Badz baaaardzo
      sprawiedliwa, nie faworyzuj dziewczyn - chlopacy tego
      nienawidza i beda sie mscic. Jak juz to lepiej badz
      poblazliwa dla chlopakow. Warto im czasem odpuscic - isc
      do kina albo na spacer, ale jak jest lekcja - to na
      powaznie. Generalnie dzieciaki choc psiocza na ostrych
      nauczycieli, to bardziej ich szanuja. No i trzeba
      wykazac troche poczucia humoru, tak jak ktos pisal
      urozmaicac lekcje, choby tlumaczeniem piosenek,
      wysylaniem SMS po angielsku...
      • Gość: massy bardzo to przeżywam IP: GBSerwer:* / 10.1.2.* 10.06.03, 20:30
        Otóż to- wiecie, cały czas mysle o swojej nowej pracy, buszuję po internecie,
        kupuje ciekawe ksiązki pod katem tej młodzieży itp. Aż mi wstyd, że tak
        przezywam...
        • Gość: koala Re: bardzo to przeżywam IP: *.k.mcnet.pl 11.06.03, 09:21
          Podziwiam i mysle, ze bedziesz wspaniala nauczycielka. To
          bardzo optymistyczne, ze sa jeszcze mlodzi ludzie, ktorzy
          "chca byc nauczycielami i sie do tego przygotowuja" Jest
          taka fajna ksiazka, raczej dla rodzicow, ale mysle, ze
          warto poczytac : Elaine Mazlish, Adele Faber.
          Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole
          Nie wiem w jakiej szkole zaczynasz uczyc, czy w wielkim
          molochu na 1000 gimnazjalistow, czy w kameralnej szkole,
          ale dzieciaki maja teraz motywacje do nauki jezykow
          obcych,a szczegolnie angielskiego, zawsze znajdziesz
          takich w klasie, ktorym na prawde bedzie zalezec na nauce
          angielskiego. Pomysl sobie o mlodych nauczycielkach
          biologii czy historii, te dopiero maja klopot
          • Gość: joanna Re: bardzo to przeżywam IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 18:37
            Gość portalu: koala napisał(a):
            > Jest
            > taka fajna ksiazka, raczej dla rodzicow, ale mysle, ze
            > warto poczytac : Elaine Mazlish, Adele Faber.
            > Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i w szkole

            polecam tych samych autorek książkę "Jak mówić, żeby dzieci się uczyły w domu i
            w szkole"






            kiedy zaczynałam pracować miałam podobny dylemat:
            na czym mi zależy bardziej: na tym, żeby ich nauczyć, czy na tym, żeby mnie
            lubili?
            bo na początku wydawało mi się, że MUSZĘ wybrać, że tego sie nie da pogodzić
            (lub: ja nie umiem tego pogodzić)
            więc wybrałam to pierwsze: nauczyć! (w końcu po to mnie zatrudniono)
            ale nauczyć można róznymi metodami
            ja starałam sie pokazać, że ja sama lubię mój przedmiot (matma), starałam się
            przekazać im swoją pasję, raczej zachęcić niż karać (nigdy jako kary nie
            stosowałam dodatkowych zadań, raczej wywieszałam na ścianie dodatkowe
            nietrywialne zadania dla chętnych)
            poza tym pokazałam im, że MI ZALEZY na nich, na ich wiedzy, no i że ich lubię
            (bo ja generalnie lubię ludzi :) )
            w trakcie pracy nauczyłam się też "przerzucać cześć odpowiedzialności" za stan
            ich wiedzy na nich samych (tzn. "mnie zalezy, ale jak wam nie bedzie zalezec,
            to nic z tego nie wyjdzie", albo zamiast uciszać hałasy milkłam i czekałam na
            spokój lub mówiłam "ja to już umiem, jesli wy chcecie umieć, to posłuchajcie"
            itp.)
            nauczyłam ;) i ... chyba mnie lubią ;)


            pozdrawiam :)

    • Gość: awa Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: 213.199.200.* 17.06.03, 08:27
      Współczuje Ci. Ja to już mam za sobą pierwszy rok pracy w gimnazjum. Jest
      ciężko i na poczatku napewno popełnisz kilka błędów. Ale tylkopo to aby się
      czegoś nauczyć. Pozdrawiam Awa. Jeśli chcesz to napisz. awrusin@interia.pl
    • Gość: awa Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: 213.199.200.* 17.06.03, 08:27
      Współczuje Ci. Ja to już mam za sobą pierwszy rok pracy w gimnazjum. Jest
      ciężko i na poczatku napewno popełnisz kilka błędów. Ale tylko po to aby się
      czegoś nauczyć. Pozdrawiam Awa. Jeśli chcesz to napisz. awrusin@interia.pl
    • Gość: Agnieszek Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: *.wp3.ptc.pl 17.06.03, 22:19
      Bądź sobą. A potem zobaczysz. Młodzież wyczuwa fałsz. Jeśli będziesz
      postępować w zgodzie ze swoimi zasadami - wygrasz, bo nie muszą Cię lubić (to
      niemożliwe, żebyś wszystkich polubiłą i wszyscy Ciebie)ale powinni sznować.
    • Gość: anka Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 23.06.03, 19:53
      Pamiętaj, że uczniowie nie potrzebują koleżanki (mają ich pełno w szkole i na
      podwórku). Potrzebują DOROSŁEGO.
    • Gość: dziewczynamyszkina Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.03, 10:31
      wlasnie, na szczescie, skonczylam gimnazjum. moze bedziesz uczyc w moim, bo mam
      dokladnie takich samych kolegow chamow. ale nie przejmuj sie i nie daj poznac,
      ze sie boisz, to po pierwsze: inaczej od razu cie stlamsza. na poczatku trzeba
      trzymac dystans i wymagac, bo od dobrej cioci nie dosc, ze nic sie nie naucza,
      to jeszcze beda traktowac jak powietrze (choc to i tak lepsze jak wyzywanie od
      kurew). oczywisice jedza tez byc nie radze, bo wtedy beda wyzywac od jeszcze
      groszych, tylko po cichu i w ogole mam obrzydzenie do takich nauczycielek, jak
      kazdy. najlepiej zachowac zimna krew, ale nie lodowata - kiedy trzeba, wymagac,
      kiedy trzeba posmiac sie, ale w zadnym wypadku nie puszczac mimo uszu ich
      razacych odzywek. w mojej szkole bylo mnostwo nauczycielek, ktorym dresy z
      mojej klasy krzyczaly w twarz: oddawaj, cipo, moja kartkowke, albo cos
      podobnego. ja bym wtedy zrezygnowala z pracy, uprzednio palnawszy w leb
      palanta. oczywiscie przesadzam.
    • Gość: absolwentka gim Re: BYĆ JĘDZĄ CZY DOBRĄ CIOCIĄ???(nowa w branży) IP: *.acn.waw.pl 24.06.03, 22:53
      Szczerze gratuluje! Chyba nie ma przepisu na dobrego nauczyciela i nie mozna
      jednoznacznie takiego portretu stworzyć . Ale ma Pani zadatki na świetnego
      nauczyciela (motywacja i zainteresowanie nieczęsto spotykane u nauczycieli ,
      niestety :( ) Uczniowie na pewno to zauważą i wynagrodzą to Pani z nawiązką -
      satysfakcją z żetelnej i sukcesywnej pracy . Życzę powodzenia . OBY WIĘCEJ
      TAKICH NAUCZYCIELI

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka