Gość: aviv@vp.pl
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
04.09.07, 11:11
Znów się zaczęło. Mój syn właśnie wrócił ze szkoły i przyniósł nowy plan
lekcji. Lekcje religii dwa razy w tygodniu, w środku zajęć. Jesteśmy
protestantami - dlatego młody znów będzie spędzał dwie godziny dziennie na
korytarzu. Do tego pani jeszcze powiedziała, że przez pierwszych kilka tygodni
religia jest obowiązkowa dla wszystkich. Oczywiście i tak na nią nie pójdzie,
bo to jest bezprawne.
Moi znajomi mają podobne doświadczenia. Niekatolickie dzieci siedzące na
korytarzu to standard. Wytykane palcami, także przez nauczycieli - to tez
norma. Z rozmów z ludźmi wiem, że nawet wielu katolików nie ma chęci na
religię w szkole, ale obawiają się o dzieci. Na a teraz, gdy religia wlicza
się do średniej, kto chciałby robić krzywdę dziecku?
Przykre, że Kościół Rzymskokatolicki poprzez tego typu prawne regulacje
manipuluje ludźmi i przymusza ich do puszczania dzieci na religię. Byłoby
znacznie lepiej, gdyby lekcje religii były naprawdę dobrowolne, organizowane
dla chętnych - na neutralnym gruncie. A w szkole przydałyby się lekcje
religioznawstwa, aby dzieci mogły dowiedzieć się, w co wierzą inni, jakie
religie istnieją na świecie. Może zaowocowałoby to w przyszłości większą
tolerancją w naszym narodzie.