Gość: BMWK1200R
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.07.07, 03:31
Hej!
Jestem sfrustrowany i wkurzony!
Jadę sobie dzisiaj spokojnie po wizycie u rodziców. Rzadko ich odwiedzam,
niestety, ale akurat miałem chwilę czasu, bo żona z synem (2 i pół roku,
fajny gość, fascynują go motory) pojechali na urlop, a ja zostałem w domu, bo
mam dużo pracy. Nie mam czasu, żeby jeździć w tym roku na motorze tyle ile
bym chciał, więc cieszyłem się z niedzielnej przejażdżki do mamy i taty.
Rodzice wiekowi, tata kończy 70 lat za tydzień. Sam mam 42 lata i jeżdżę już
jakiś czas, no i od kiedy mi się syn urodził jeżdżę bardzo rozsądnie, nie
znaczy że zawsze zgodnie z ograniczeniami prędkości (ktoś w ogóle tak
jeździ?), ale jak na moje możliwości i sprzętu to raczej się toczę po
drodze. Bo mam rodzinę i chce żyć.
Więc sobie jadę dzisiaj (to znaczy wczoraj) o 20.00 po wisłostradzie w
mieście którym mieszkam, Warszawa, około 80 km/h, może 100 km/h, pełen luz. W
pewnym momencie patrzę w lusterko, a jakiś ford mondeo siedzi mi na kole. Nie
lubię takich sytuacji, bo są niebezpieczne, przy ostrym hamowaniu można
dostać w tyłek, a przy takim zderzeniu, to raczej mogiła. Więc odjechałem,
od 80 do 150 km/h, to moment na moim sprzęcie. Jadę dalej, ale gość nie
odpuszcza, zamiast sobie pojechać swoją drogą, to jedzie za mną namolnie.
Przejeżdżam przez odcinek zwężenia i ograniczenia prędkości do 40 km/h, z
prędkością tak jak wszystkie inne samochody. Około 20 samochodów w tym
momencie jechało z prędkością 80-90 km/h. Kończy się zwężenie i wtedy jadący
za mną modeo przyspiesza, wyprzedza mnie i włącza syrenę. Okazuje się, że to
policja drogowa w zamaskowanym samochodzie. Zjeżdżam grzecznie na bok i
parkuję na chodniku. Złapała mnie para policjantów. Pan i pani. Pan wyszedł z
mondeo i kazał dać dokumenty, pani siedzi w mondeo i patrzy na mnie groźnie.
Pan pyta, standardowa gadka, czy wiem dlaczego mnie zatrzymali? Mówię, że
wiem, że za przekroczenie prędkości, ale tłumaczę człowiekowi, że sobie
jechałem na luzie i nie spowodowałem zagrożenia dla ruchu, a przyspieszyłem
bo mi siedział na kole i prowokował, a ja nie lubie, jak ktoś siedzi na kole,
bo niebezpiecznie. Pan mi odpowiada, że chyba widziałem kto za mną jedzie ( w
sensie, że policja; nie wiem skąd mu taki pomysł do głowy przyszedł, bo
miałem słońce w oczy, a jechali nieoznaczonym mondeo, granatowym, bodajże).
Pan jeszcze mi sugeruje, że chciałem im uciec i się z nimi bawiłem. To ja
patrzę na pojazd policyjny, a to mondeo v6, to ma z 7,5 sekundy do setki, a
do 200, to jakieś wieki. Więc mu mówię: proszę pana, jakbym chciał uciekać,
to mój motor ma około 8 sekund do 200 (de facto ma 8,5 do 200, ale mniejsza o
szczegóły, mondeo to może mi.. wiecie co). Mówię mu, jak normalnemu
człowiekowi, że mam prawo jazdy od 1985 roku i nigdy nie spowodowałem
wypadku, pytam go dlaczego zatrzymuje akurat mnie, skoro na zwężeniu drogi
gdzie było ograniczenie do 40, wszystkie samochody jechały 80-90 km/h? Pan mi
odpowiada, że zatrzymali mnie nie za przekroczenie prędkości tam gdzie było
ograniczenie do 40 km/h, tylko za przekroczenie wcześniej, jak było
ograniczenie do 80, a ja jechałem 150. Mówię mu: jechałem spokojnie, ale mi
siedział pan na kole, więc odjechałem, lekki ruch manetką i od 80 mam 150 w
kilka sekund. Patrzę facetowi w oczy i widzę zero zrozumienia, tzw. „ślepy
bagnet”. Pan zaprasza mnie do mondeo. Wsiadam, a tam pani mnie pyta czy
przyjmuję mandat, i że powinienem dostać 500 pln, ale łaskawie mi obniży do
400 pln, nie wiadomo dlaczego taka łaskawość, a poza tym dostanę 10 punktów.
Pani jest chyba bardzo zdenerwowana, bo w tym samym czasie rozmawiała przez
radiotelefon, jakiś taki cegłowaty nadajnik z antenką i coś jej się nie
spodobało, co powiedział jej zwierzchnik, więc raczyła to w mojej obecności
skomentować krytycznie. No to fajnie, myślę sobie, dałem się sprowokować jak
dziecko i zostałem złapany w sidła. Czuje się jak ryba na haczyku. Jeszcze
raz pytam dlaczego akurat mnie karzą, skoro na tym odcinku zwężenia drogi, na
którym za mną jechali i było ograniczenie do 40 km/h, wszyscy (około 20
innych samochodów) jechali 80-90 km/h? Pan mi odpowiada, że nie karzą mnie za
to przekroczenie, tylko za przekroczenie przed zwężeniem drogi, to znaczy
wtedy kiedy było ograniczenie do 80 km/h, a ja jechałem 150. Cynizm państwa
policjantów mnie powala. Specjalnie mnie prowokują do szybkiej jazdy jadąc mi
agresywnie na kole, po to żeby mnie na siłę ukarać. Innych, co najmniej 20
kierowców przekraczających w tym samym czasie przepisy nie karzą. Maja ich
nagranych na wideo. No i co z tego? Przecież nie chodzi wcale o ukaranie
przekraczających prędkość! A o co chodzi w takim razie?
Oczywiście, przekroczyłem przepisy, tylko dlaczego? Dlatego, że zostałem
sprowokowany przez policję. Policję, która powinna pilnować ścigać i zamykać
do więzienia przestępców, zajmuje się polowaniem na motocyklistów używając
brudnych chwytów poniżej pasa. Po co? Jedyny powód, który mi przychodzi do
głowy, to po to, żeby sobie wyrobić statystykę. Z rozmowy pani policjant
przez radiotelefon, którą to rozmową była tak wzburzona, zrozumiałem, że
mieli już zjeżdżać na bazę. Tak sobie myślę, że musiało do 100% statystyki
brakować im jeszcze jednego mandatu. To co zrobić? Sprowokować wykroczenie!
Proste? Proste! Statystyka zrobiona, będzie premia. Nieważne, że z całą
pewnością w tym czasie popełniane są w kraju zbrodnie – morderstwa, gwałty
itd. No, ale po co się tym zajmować? Łatwiej, używając najlepsze policyjne
samochody, wyposażone w skomplikowany i drogi sprzęt, prowokować i karać
spokojnych obywateli, po to żeby wyrobić statystykę. I kto za to płaci?
Właśnie ja i Wy drodzy kierowcy. Płacimy za pensje, samochody, radary i
premie policji. Płacimy dużo podatkami.
Kiedyś jak byłem młodszy, była milicja, nienawidziłem ich, bo zabijali i
katowali Polaków walczących o wolność i służyli PZPR i ZSRR. Teraz mamy
policję i większość tych, z którymi miałem do czynienia, zamiast ścigać
przestępców odwalali tanim kosztem statystykę.
A ludzie, moja i Wasza rodzina i znajomi, nie czują się bezpiecznie na
ulicach.
Dlaczego to piszę? Bo czuję się pokrzywdzony przez policję, bo może ktoś z
policji to przeczyta i się zastanowi? Może ktoś rozsądny z policji zbada moją
sprawę i oceni, że ci policjanci, którzy mnie ukarali działali
nieprofesjonalnie? Może tacy ludzie nie powinni służyć w policji?
Pewnie to nie jest kwestia, że wszyscy policjanci są nieprofesjonalni. Pewnie
jest wielu, którzy nie zasługują na moje słowa krytyki, tylko ja miałem
pecha, że akurat takich wczoraj spotkałem. A mam nadzieję, że jednak wśród
policjantów też są rozsądni ludzie. Bo gdyby ślepo karać za przekroczenie
prędkości bez zważania na sytuacje drogowe, to w Polsce po ulicach jeździłaby
tylko policja, rowery i hulajnogi.
Wszystkich motocyklistów ostrzegam przed mondeo. Jeżeli jedzie agresywnie na
kole, najlepiej się zatrzymać i przepuścić, o ile oczywiście nie ma zakazu
zatrzymywania. Jak traficie na takich co „dopychają” statystykę, to pewnie i
tak nic nie pomoże...
Pozdrawiam.