Dodaj do ulubionych

Artyści z Teatru Starego

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 08:23
... zgotowali Kulczykowi w Starym Browarze owację na stojąco!!!
"Artyści"? Sprzedajne dziwki!!!
Obserwuj wątek
    • krakow31 Re: Artyści z Teatru Starego 09.12.04, 08:58
      Gość portalu: Elwira napisał(a):

      > ... zgotowali Kulczykowi w Starym Browarze owację na stojąco!!!
      > "Artyści"? Sprzedajne dziwki!!!
      Chodzi o Teatr STU i "Sztuke kochania". Stu i Stary to dwa rozne teatry.
      • jasiek_natolin Re: Artyści z Teatru Starego 11.12.04, 09:42
        Tak,chodzi o Teatr STU,ale dyrektor Starego jednak podpisał ten śmiesznawy list
        popierający Kulczyka...Ciekawe,czy zrobił to jako dyrektor Grabowski czy jako
        Mikołaj Grabowski...
        Naiwność to czy oportunizm? A może trzeźwa ocena rzeczywistości?
        • jakusia Re: Artyści z Teatru Starego 11.12.04, 10:22
          Szkoda nawet komentować...teraz wszystko za pieniądze mozna mieć...bleee
        • Gość: NEOspasmin postaw sie na ich miejscu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 12:46
          czy w tym liscie bylo cos nieuczciwego?klamstwa jakies?
          czy wyobrazasz sobie robienie teatru-takiego jak stary czy jakikolwiek na
          swiecie bez pieniedzy?
          czy mozesz przyznac ze Kulczyk,pan Kulczyk jest mecenasem kultury?
          To znaczy ze ma znaczacy udzial w waznych dla polskiej sztuki
          przedsiewzieciach,ktore bez jego udzialu by nie powstaly ,albo powstaly w
          b.okrojonej postaci?
          To wszystko nie sa listy o tym ze jest niewinny(czemu niewinny czy winny bo nie
          o to tu chodzi)tylko ze ich udzial w historii tego kraju ma XXL wiekszy wymiar
          niz sie o tym czyta.
          To samo z Rywinem.To samo,toutes les proportions gardee, z
          Kroloppem,Polanskim,Urbanem.

          Potrzebujesz takich ostrych czarno-bialych podzialow.
          Z czegos takiego jedynie bajki dla dzieci mozna lepic.To nie zycie.
          Co ty bys zrobil bedac dyrektorem teatru,muzeum,cyrku wreszcie gdyby twoj
          sponsor wpadl w klopoty? Olalbys mowiac ze to cie nie intersuje? Ze to jego
          zycie a co wybulil to zupelnie inna sprawa?
          To co piszesz wynika z postulatu aby kazda sprawe,kazde zachowanie postrzegac w
          oderwaniu od innych.
          Tak bylo w dyskusji o reklamie Biedronki,ale wydaje mi sie ze to nie jest dobra
          droga.Choc latwa jak Linux.
          m.
          • Gość: Onyx Re: postaw sie na ich miejscu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 15:24
            Ale pieprzysz człowieku...
            O pieniądze na teatr należy zabiegać, ale to nie znaczy, że trzeba robić teatr
            za "każde" pieniądze. A Kulczyk, o którym wiadomo, że chciał ruskim umożliwić
            przejęcie polskiego rynku paliwowego i sam na tym zarobić mając w d. polskie
            interesy, to wyjątkowo ohydna kreatura! Jak ostatnio skomentował chyba
            Sawka "Targowiczanie oburzają się, że się ich nazywa Targowiczanami"
            A tu owacje na stojąco... Jezu, można się porzygać!
            • Gość: NEOspasmin czystosc to pojecie z reklamy proszku do prania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 15:59
              Za najzupelniej kazde pieniadze.
              Chocby dlatego ze kiedy byly dawane nikt nie wiedzial,nie orientowal sie,nie
              zarzucal nic Kulczykowi.Chocby dlatego ze lozenie srodkow na kulture przez
              prywatnych sponsorow odbywa sie nie wtedy gdy sa w dolku,ale gdy ich pozycja
              jest najsilniejsza.
              Zaraz za tym idzie pytanie kto powinien byc wlascicielem polskiego rynku
              paliwowego?
              Czy gdyby Kulczyk zaoferowal to samo firmie amerykanskiej,brytyjskiej to bylby
              oki?
              czy ten kto sprzedal telekomunikacje polska francuzom tez jest be?
              To jest pytanie o rusofobie,gdybys nie wiedzial.
              To jest pytanie czy i fundusze grajace na warszawskiej gieldzie powinny
              wykazywac jakiej narodowosci jest zgromadzony w nich kapital?
              "swoj do swego po swoje"?
              Tak sie juz nie da nawet w tym naszym ojczystym zascianku.
              m.
              • sweetnighter Re: czystosc to pojecie z reklamy proszku do pran 11.12.04, 17:08
                With due respect, ale pleciecie panowie obaj – po równo.

                Z jednej wiec strony p. Onyx hołduje zabawnym iluzjom na temat rzekomych
                patriotycznych powinnosci kapitału – powinien pan juz dawno sie zorientować, że
                dla kapitalisty jedynym imperatywem jest zysk, „budowanie wartości dla
                akcjonariuszy”, a narodowość ma tu najmniej do rzeczy – i to nie tylko obecnie,
                w dobie swobodnych capital flows, ale od samych poczatków kapitalizmu; narodowe
                burżuazje zawsze swoje imperialistyczne wojny prowadzone w imie swoich
                interesów maskowały „patriotyczną” frazeologią. Podobnie nie ma znaczenia,
                która korporacja połozy rekę na sektorze paliwowym, „nasza”, czy „obca”, ważne,
                że - prywatna. (przypomina się tu stary dobry Tuwim::
                „rżnij karabinem w bruk ulicy-
                twoja jest krew, a ich jest nafta!
                I od stolicy do stolicy
                Zawołaj, broniac swej krwawicy:
                „Bujać – to my, panowie szlachta!”)

                Z pewnością więc naiwne jest zarzucanie Kulczykowi braku patriotyzmu.

                No dobrze, ale czy w takim razie rzeczywiście jest tak, że artyści powinni
                ochoczo korzyć się przed każdym, kto daje pieniądze? Według mmnie świadczy to
                przede wszystkim o pewnym braku krytycznego podejścia do rzeczywistości. („kto
                daję kasę, ten dobry”). A gdyby chciało się wyjść poza powierzchniowa warstwę
                zjawisk, to na przykład mozna by się zastanowić nad systemem w którym żyjemy, i
                rolą w nim kulczyków. W systemie, gdzie z jednej strony mozliwe są groteskowe
                fortuny, z drugiej istnieja ogromne obszary biedy, a państwo wycofuje się z
                zaangażowania w kulturę, natomiast jednocześnie zawsze znajduje kasę na równie
                groteskowe, nowe „zabawki” dla armii. Otóz Kulczyk jest jednym z filarów tego
                systemu, a artyści jedzący mu z ręki – jego nieświadomymi apologetami,
                żołnierzami „budowania korporacyjnego wizerunku” . I to jest prawdziwy
                problem.

                IMHO finansowaniem (choc na pewno nie odgórnym organizowaniem) kultury powinno
                zajmowac się w głównej mierze panstwo - poniewaz panstwo to w tym sensie ni
                mniej, ni więcej, tylko wyraz wspólnej woli obywateli. Wówczas nie trzeba by
                znizać się do upakarzających hołdów pod adresem postaci typu Kulczyk.

                • Gość: NEOspasmin plote dalej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 17:39
                  zupelnie nie rozumiem czemu to panstwo,administracja mialyby byc
                  glownym/jedynym animatorem kultury?
                  Nalezy zabronic ludziom wydawania ich srodkow zgodnie z ich wlasna wola?
                  Opodatkowac tak aby administracja panstwowa za nich podejmowala te wybory?
                  Stosownie do takiego punktu widzienia rowniez Wielka Orkiestra Sw.Pomocy
                  powinna byc zlikwidowana boo bierze sie za obowiazki panstwa.
                  Opowiadanie o tym ze jesli zlikwiduje sie armie(tu wyolbrzymiam,choc taki
                  proces,ograniczana liczebnosci armii trwa juz od dawna)to beda pieniadze na
                  kulture,sluzbe zdrowia,opieke socjalna,nauke jest dziecinada.To po prostu jest
                  ubogi,choc szybko rozwijajacy sie kraj.

                  Dzis mamy wlasnie tak sytuacje-gros srodkow na kulture pochodzi od panstwa i
                  samorzadu i to sa srodki wielokrotnie wieksze niz te pochodzace od prywatnego
                  kapitalu.
                  To z kolei rodzi problemy takie jak ideologiczne wymagania wobec tworcow(patrz
                  bialostocki samorzad versus galeria wystawiajaca p.Nieznalska,wymiany czulosci
                  miedzy panem Jarzyna a rada miasta stol Warszawy czy pozycja p.Nowaka jako
                  dyrektora Teatru Wybrzeze).
                  Cos sie zmienia w obszarze kinematografii.
                  W moim wyobrazeniu tylko maksymalna dywersyfikacja zrodel finansowania
                  kultury,sztuki pozwala na jej niezaleznosc.Klopot w tym ze dzis nie ma jak
                  dywersyfikowac bo zaangazowanie innych srodkow niz panstwowe,samorzadowe jest
                  nieznaczne.Moze srodki unijne cos tu zmienia?

                  I jeszcze:jesli bys zechcial zwrocic uwage na to ze tam gdzie nastepuje
                  koncentracja kapitalu tam rowniez nastepuje drastyczne zmniejszenie obszarow
                  biedy to bylbym ci wdzieczny.
                  Pewna manipulacja jest nazywanie dzialan aktorow wobec p.Kulczyka korzeniem sie,
                  oni oddali mu po prostu szacunek za to co zrobil na rzecz teatru,kultury.
                  Tylko tyle,az tyle.
                  m
                  • Gość: szarak Re: brawo, NEO IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.12.04, 17:58
                    NEOspasmin, któryś raz już czytam Twoje wypowiedzi i, gdyby nie kontekst wątku,
                    w którym jesteśmy, to chyba zgotowałbym Tobie owację na stojąco. Pleć dalej,
                    człowieku, bo to, co pleciesz to jakiś głos rozsądku pomiędzy tymi
                    awanturnikami.

                    Z szacuneczkiem

                    szarak
                    • sweetnighter Re: brawo, NEO 11.12.04, 22:41
                      Aha, no i jeszcze a'propos argumentów typu "dziecinada". Moj drogi - wysokosc
                      srodkow - mierzonych procentem PKB - przenaczanych na cele spoleczne vs
                      militarne, stopa i struktura opodatkowania, to decyzje stricte polityczne,
                      blisko ze soba powiazane. Np. USA przeznacza 50% biezacego budzetu na
                      zbrojenia, a 45 mln ludzi nia ma tam ubezpieczenia zdrowotnego, nie mowiac o
                      przywoitym zabezpieczeniu spol. Czy ty myslisz, ze miedzy tymi rzeczami nie ma
                      zwiazku? Pewnie system finansowania "kultury" w USA tez ci odpowiada?
                      • sweetnighter Re: brawo, NEO 11.12.04, 22:42
                        przepraszam, to bylo oczywiscie do NEOspasmina, w uzupelnieniu tego ponizej.
                  • Gość: jorgus Re: plote dalej IP: *.acn.waw.pl 11.12.04, 18:26
                    Niektórzy,dziękują za to, co dostali już i liczą, że to oni zostaną za to
                    wynagrodzeni w przyszłości. Może to być wyraz ich wdzięczności, może być i
                    wazelina, a może i jedno i drugie. W końcu,wiadomo aktorzy - sprzedajne
                    towarzystwo.
                  • sweetnighter Re: plote dalej 11.12.04, 21:56
                    Niestety, znowu, celowo chyba, wypaczasz sens moich wypowiedzi i sprowadzasz je
                    do absurdu. Nie twierdzę, że państwo powinno koniecznie zajmować się
                    _animowaniem_ kultury, lecz jej finansowaniem (w sposób jak najbardziej
                    zdecentralizowany), i to nie wyłącznie – ale w głównej mierze. Wyraźnie to
                    zaznaczyłem. Tym bardziej nie chodzi mi o zabranianie komukolwiek czegokolwiek!
                    Mówimy tutaj o przedsięwzięciach czy instutycjach o pewnym szerszym społecznym
                    znaczeniu i wiekszej skali, wykluczajacej samofinasowanie - takich własnie,
                    które zostały „uratowane” dzieki „łasce” kulczyków, za co teraz artyści sa im
                    tak wdzięczni. Rzecz można ostatecznie sprowadzic do tego: finansowanie sztuki
                    _generalnie_ nie powinno byc domeną filantropijnego widzimisię korporacyjnych
                    dobrodziejów, ani tym bardziej – redukowane do kategorii rynkowych. Bo owszem –
                    uważam, że system oparty na duzym zaangazowaniu państwa moim zdaniem duzo
                    lepiej sprzyja powstawaniu wartościowych i różnorodnych rzeczy, niż system
                    operający się efemerycznym i kapryśnym (rzadko bezinteresownym) finansowaniu ze
                    strony biznesu. W stopniu, w jakim ten pierwszy system obecnie (jeszcze) w
                    Polsce działa, moim zdaniem działa on stosunkowo dobrze. Oczywiście taki model
                    tez jest obarczony niedoskonałosciami, i zdarzają się takie problemy, jak z
                    Nieznalską itp., ale tu padasz ofiarą pewnego złudzenia – są one po prostu
                    medialnie wyeksponowane (i słusznie), podczas gdy o niezliczonych podobnych
                    przypadkach odnosnie projektów uzaleznionych od łaski prywatnego dobrodzieja po
                    prostu nie słyszymy.

                    Problem w tym, że zmierzamy do modelu innego, co moim zdaniem ma ostatecznie
                    źródło w pewnej filozofii pastwa, która u nas zatryumfowała. Na razie jest
                    rzeczywiscie tak, że wprawdzie państwo systematycznie ogranicza swe
                    zaangażowanie, ale wobec słabości rodzimej burzuazji (czy też jej
                    niedostatecznej „światłości” i chęci łożenia na sztukę) te marne, coraz
                    mniejsze państwowe (centralne czy samorzadowe, niewazne) środki nadal mają
                    procentowo największy udział. Więc ty, wraz artystami, z otwartymi rękami
                    witacie Kulczyka na białym koniu, bo on i jemu podobni zastąpią to okropne
                    państwo. A ja uważam, po pierwsze, że system, w którym Kulczyk
                    (jakakolwiek "swiatla" jednostka czy jednostki) jest wybawicielem sztuki, bo w
                    ramach swoich zachcianek sypnie tez na teatr czy operę, jest do d... A po
                    drugie, ze istnieją pewne genetyczne powiazania pomiędzy skąpstwem państwa w
                    sferze kultury, a fortunami kulczyków. Mówiąc symbolicznie ta cała sytuacja
                    przypomina trochę „bal charytatywny miasta Krakowa”, jesli wiesz, o czym mówię.
                    Choc psychologicznie wdziecznosc aktorow pewnie mozna jakos zrozumiec. Chodzi
                    mi jednak o brak szerszej refleksji.

                    PS. Aha, no i nie rozśmieszaj mnie tym ograniczaniem armii, obaj wiemy, ze
                    wprawdzie odbywa się – zrozumiałe w warunkach „modern warfare” – zmniejszanie
                    _liczebności_ armii, to jednocześnie m.in. w ramach NATO nieustannie
                    modernizujemy i rozszerzamy nasze „defence capabilities”, za _miliardy_ dolarów.
                    • Gość: NEOspasmin Teatr okazyjnie kupie.Moze byc z secondhandu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 10:11
                      gdy popatrzysz z dalszej perspektywy na to co piszesz to jakiekolwiek decyzje
                      indywidualne dotyczace finansowania kultury sa zle,dobre jest to co kolektywne.
                      Jest tu pisanie z nietajona pogarda dla ludzi lozacych na kulture("wszystkie te
                      kulczyki...""widzimisie") i wiara w to ze panstwo,administracja jest
                      najwlasciwsza recepta na potrzeby spoleczne.
                      To jest oki,choc dokucza mi twoj brak szacunku dla ludzi,kapitalistow,lecz
                      twoje pisanie to jest deklaracja gustow,pogladow a nie argumentow.
                      Wobec czasow gdy decyzja o dofinnasowaniu wystawy czy przedstawienia byla w
                      gestii jednej osoby(panstwa czy osoby fizycznej)jestesmy juz duzo duzo dalej-
                      przyjzyj sie prosze programowi Warszawskiej Jesieni czy chocby spotkan
                      teatralnych.Znajdziesz tam cala litanie firm ktore uczestnicza finansowo w
                      danym przedsiewzieciu.To juz nie jest gruby kapitalista z cygarem w ustach.
                      Od czasow ktore opisujesz(na moje oko druga polowa XIXw.)dzien dzisiejszy rozni
                      sie znacznym rozwojem nierzadowych instytucji zbierajacych srodki na
                      finansowanie kultury a im zamozniejszy swiat tym one silniejsze.
                      Wiec juz nie pan Rockefeller tylko fundacja jego imienia.
                      W dzisiejszej Polsce obszarami sztuki zupelnie wolnymi od uczestnictwa panstwa
                      sa architektura i muzyka(oprocz klasycznej).Nie wydaje mi sie by byla to zla
                      droga.Droga ktora komukolwiek zamyka mozliwosci rozwoju.
                      Moje patrzenie na te kwestie jest odchylone wobec twego w przeciwna
                      strone.Pamietajac PRL
                      zakladam ze wszystko do czego dotknie sie panstwo polskie musi zostac
                      spieprzone,wypaczone,rozpuczone tak ze z wyjsciowych zalozen danego projektu
                      pozostanie karykatura.
                      Stad mysl aby zadna sila,zadna wladza(administracyjna czy pieniadza)nie miala
                      dominujacej roli w finansowaniu jakiegokolwiek przedsiewziecia niegospodarczego.
                      Od ubezpieczen spolecznych po Teatr Rozmaitosci.
                      Nie uwazam tez aby amerykanski model finansowania kultury i nauki byl niedobry,
                      czytaj:nie stymulujacy tworczosci.Mimo ze panstwo jest tam nieobecne.
                      Przyznaje,pisanie o tym ze armia sie obkurcza bylo marnowaniem czasu i
                      miejsca.Moglem napisac ze to taki sam argument jak ten ze jesli premier bedzie
                      zarabiac nie wiecej niz PLN 2000 to bedzie wiecej kasy na renty.To jest taka
                      prawie prawda.
                      m
                      • sweetnighter Re: Teatr okazyjnie kupie.Moze byc z secondhandu 12.12.04, 12:41
                        Sztuka finansowana przez sektor prywatny to albo filantropia, albo towar.
                        Jednym i drugim się brzydzę. A w PRL – pomimo biurokracji i cenzury – z cała
                        pewnością powstawało więcej wartościowych rzeczy niz obecnie. Po prostu jesteś
                        naiwnie uprzedzony do państwa, które postrzegasz jako biurokrację. Więc mówię –
                        pomysl o tym jako o wyrazie zbiorowej woli obywateli. W ogóle ulegasz wielkiemu
                        złudzeniu – ta wolnośc o której piszesz oznacza dla artystów nagi przymus
                        ekonomiczny, przymus żebrania o środki u kapitalistów, jest ograniczeniem
                        wolności (podobnie zreszta w innych sferach o których piszesz). No i typowe u
                        ciebie koncentrowanie się na powierzchni zjawisk, nie na ich głębokiej
                        strukturze – „wtedy to było inaczej, bo był pojedynczy kaitalista z cygarem, a
                        teraz to co innego...”. Wiesz coś o przemianach form własności w kapitalizmie?
                        • Gość: NEOspasmin slizgajac sie po powierzchni plytkiej struktury... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 13:35
                          A sztuka kupowana przez sektor prywatny,ot tak na aukcjach,czy od plastyka to
                          filantropia czy towar?A moze potrzeba obcowania z czyms ponadprzecietnym?
                          Taka sama u kogos kogo stac na katalog wystawy i u kogos kogo stac na dzielo z
                          tej samej wystawy.
                          Dyskusja o tym co sie dzialo za PRL jest trudna boo nie posiadamy narzedzia do
                          oceny jakosci wartosci sztuki:tej wczorajszej i tej najwspolczeniejszej.Jesli
                          chodzi natomiast o intensywnosc zycia artystycznego to bylo ono niepomiernie
                          wolniejsze,gnusniejsze.

                          Nie stosuje wobec ciebie epitetow,nie nasmiewam sie z jezyka jakim piszesz,
                          wiec prosze o darowanie sobie ich z twej strony,chocby dlatego ze zmierzaja one
                          do upokorzenia rozmowcy a nie jakiegokolwiek postepu,zrozumienia.

                          Kiedys istotnie wydawalo mi sie ze panstwo,jego struktury,to emanacja zbiorowej
                          woli obywateli,dzis patrzac na moje panstwo chcialbym okrojenia jego funkcji.
                          Okrojenia srodkow jakim dysponuje.Tak finansowych jak i prawnych.
                          To dlatego ze nie wierze juz aby zbiorowa wola obywateli byla wartoscia wyzsza
                          od madrosci,wiedzy czy smaku.
                          Gdy chce posluchac zbiorowej woli obywateli to wlaczam Radio Zet,Radio Maryja
                          lub RFM,zagladam do Faktu.
                          Jesli chodzi o artystow,tych wolnych,nie tych na etatach,magistrow sztuki,to
                          zawsze i wszedzie mieli oni przymus szukania srodkow.Bo to co proponuja,maja do
                          dania spoleczenstwu nie jest artykulem pierwszej potrzeby stad finansowac to
                          moga osoby, instytucje ktore swe podstawowe potrzeby juz zaspokoily
                          (m.in."kapitalisci).Tak mial kiedys Michal Aniol, a dzis ma Teatr STU.
                          I tak bedzie zawsze bo taki jest rachunek za wolnosc tworzenia.
                          Pisanie o spersonifikowanym kapitaliscie bylo reakcja na twoje
                          obrzydzenie,agresje wobec konkretnych ludzi i wlasnie takie ich ustawianie
                          sobie do bicia.Oni niczego zlego nie robia.Pracuja dokladajac sie raz wiecej
                          raz mniej do tego naszego wspolnego swiata.I z tego zarzutu robic im niepodobna.
                          calkiem bez instruowaqnia jak masz myslec pozdrawiam
                          m
                          • sweetnighter Re: slizgajac sie po powierzchni plytkiej struktu 12.12.04, 14:28
                            Zakup dzieła sztuki na aukcji jest dla kapitalisty lokatą kapitału, to
                            oczywiste; no i przy okazji zaspokojeniem próznego ego, na zasadzie, że „ono
                            nalezy do mnie, do nikogo innego” (ten drugi człon jest tu oczywiście
                            kluczowy); w twoim języku to „chęć obcowania z czyms ponadprzecietnym”.

                            Miejsce dzieł sztuki jest w muzeach, dostepnych dla wszystkich.

                            Nie jestem apologetą PRL, którego grzechem był m.in. straszny centralizm i
                            biurokratyzm, ale też – podniecanie się zewnetrznym blichtrem i branie go za
                            tętniące zycie kulturalne jest własnie objawem tego sposobu postrzegana świata,
                            o którym mówiłem.


                            Gość portalu: NEOspasmin napisał(a):

                            > A sztuka kupowana przez sektor prywatny,ot tak na aukcjach,czy od plastyka to
                            > filantropia czy towar?A moze potrzeba obcowania z czyms ponadprzecietnym?
                            > Taka sama u kogos kogo stac na katalog wystawy i u kogos kogo stac na dzielo
                            z
                            > tej samej wystawy.
                            > Dyskusja o tym co sie dzialo za PRL jest trudna boo nie posiadamy narzedzia
                            do
                            > oceny jakosci wartosci sztuki:tej wczorajszej i tej najwspolczeniejszej.Jesli
                            > chodzi natomiast o intensywnosc zycia artystycznego to bylo ono niepomiernie
                            > wolniejsze,gnusniejsze.
                            >
                            > Nie stosuje wobec ciebie epitetow,nie nasmiewam sie z jezyka jakim piszesz,
                            > wiec prosze o darowanie sobie ich z twej strony,chocby dlatego ze zmierzaja
                            one
                            >
                            > do upokorzenia rozmowcy a nie jakiegokolwiek postepu,zrozumienia.
                            >
                            > Kiedys istotnie wydawalo mi sie ze panstwo,jego struktury,to emanacja
                            zbiorowej
                            >
                            > woli obywateli,dzis patrzac na moje panstwo chcialbym okrojenia jego funkcji.
                            > Okrojenia srodkow jakim dysponuje.Tak finansowych jak i prawnych.
                            > To dlatego ze nie wierze juz aby zbiorowa wola obywateli byla wartoscia
                            wyzsza
                            > od madrosci,wiedzy czy smaku.
                            > Gdy chce posluchac zbiorowej woli obywateli to wlaczam Radio Zet,Radio Maryja
                            > lub RFM,zagladam do Faktu.
                            > Jesli chodzi o artystow,tych wolnych,nie tych na etatach,magistrow sztuki,to
                            > zawsze i wszedzie mieli oni przymus szukania srodkow.Bo to co proponuja,maja
                            do
                            >
                            > dania spoleczenstwu nie jest artykulem pierwszej potrzeby stad finansowac to
                            > moga osoby, instytucje ktore swe podstawowe potrzeby juz zaspokoily
                            > (m.in."kapitalisci).Tak mial kiedys Michal Aniol, a dzis ma Teatr STU.
                            > I tak bedzie zawsze bo taki jest rachunek za wolnosc tworzenia.
                            > Pisanie o spersonifikowanym kapitaliscie bylo reakcja na twoje
                            > obrzydzenie,agresje wobec konkretnych ludzi i wlasnie takie ich ustawianie
                            > sobie do bicia.Oni niczego zlego nie robia.Pracuja dokladajac sie raz wiecej
                            > raz mniej do tego naszego wspolnego swiata.I z tego zarzutu robic im
                            niepodobna
                            > .
                            > calkiem bez instruowaqnia jak masz myslec pozdrawiam
                            > m
                            • Gość: NEOspasmin DSQ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 17:03
                              Czy zakup przeze mnie dziela sztuki,chocby malego,pasujacego do zasobnosci mej
                              kieszeni, tez jest zaspokojenniem proznego ego?
                              Tez jest lokata kapitalu(kapitaliku raczej)?
                              Gdzie w takim wypadku wyznaczyc granice miedzy posiadaniem dziela sztuki przez
                              kapitaliste a niekapitaliste?

                              Czy twierdzenie ze miejsce dziel sztuki jest w muzeach oznacza ze powinny
                              powstac,zaraz obok punktow skupu makulatury,punkty skupu sztuki,gdzie urzednicy
                              za panstwowe pieniadze dokonywaliby obowiazkowego skupu?
                              Czy to dotyczyloby prac wlasnie stworzonych i zakupu z pierwszej reki tzn.od
                              tworcy czy tez tych ktore dawno juz znajduja sie w prywatnych rekach?
                              Slowem czy w spoleczenstwie twoich oczekiwan posiadanie sztuki przez osoby
                              prywatne byloby nielegalne?

                              Robiac nastepny krok,ktory jest konsekwencja twego rozumowania,pojedyncza osoba
                              ludzka nie ma prawa posiadac niczego wartosciowego,boo wszystko co takim jest
                              powinno nalezec do spoleczenstwa.


                              Kiedys juz slyszalem takie brednie,ale wydawalo mi sie ze to przeminelo tak jak
                              geocentryczna teoria budowy wszechswiata.Do tego etapu nie doszla nawet
                              rewolucja pazdziernikowa.
                              Patrzac na twoje posty mylilem sie-tak jak istnieja osobniki lubujace sie w
                              muzyce Ich Troje, tak tobie wolno pisac to co powyzej. Co nie oznacza ze musze
                              w tym uczestniczyc.Deletuje cie-wiecej nie odpowiem na zaden twoj post.
                              A teraz,zamiast tetnic (zewnetrznym)blichtrem, wyjde z psem.
                              m
                              • sweetnighter Re: DSQ 12.12.04, 20:05
                                ROTFLOL
    • Gość: me w kwestii formalnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 09:55
      w kwestii formalnej
      ten teatr nazywa się Stary Teatr a nie Teatr Stary!!!!!!
      • jasiek_natolin Re: w kwestii formalnej 12.12.04, 10:49
        Wiecie co? Mnie się wydaje,że Kulczyk -owszem-jest dobroczyńcą kultury,ale to
        niejako przy okazji,bo przede wszystkim jest jednak dobroczyńcą samego siebie.
        Sumy,jakie on przekazywał na potrzeby różnych wydarzeń kulturalnych,to pewnie
        kropla w jego dochodach,to pewnie dla niego tyle,ile dla mnie wydatek na
        kupienie bułki żebrakowi...gdybym oczywiście tę bułkę kupił.
        A zdrowy sponsoring odbywa się na takich zasadach,że wiadomo jest ,jaka firma
        pomogła sfinansować daną imprezę,i to na nią spływa wdzięczność artystów i
        splendor mecenasa sztuki. Kiedy natomiast za takiego mecenasa chce uchodzić
        konkretny człowiek ,to dla mnie jest to już żałosna poza,i ja takiego mecenasa
        przywitałbym gestem Kozakiewicza.Czasy Ludwika XIV były 3 wieki temu.
        O tym ci "wdzięczni" artyści powinni pamiętać zanim urządzą kolejną owację Panu
        Mecenasowi.
        • Gość: NEOspasmin chory sponsoring IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 11:11
          Mam dla ciebie test:

          Microsoft to... Gates
          TR to.... Jarzyna
          Teatr Laboratorium to...Grotowski

          a teraz,poslugujac sie tym co powyzej odpowiedz,prosze na ponizsze(masz 30
          s.,oki-niech ci bedzie-1 minute!)

          Kulczyk Stiftung(pol.Fundacja)to.......

          Kiedy juz rozwiazesz ten moj tescik,a nie sadze zeby sprawil ci trudnosc,to sam
          sobie odpowiedz czemu klaskano panu Kulczykowi a nie jego fundacji.

          To o czym piszesz to zagladanie komus do kieszeni i mowienie ze ty mu powiesz
          na co ma wydac swoje wlasne pieniadze.Ile na bilet miesieczny, a ile na kwiaty
          dla zony.
          To tak jakbym ja ciebie zapytal ilu zebrakom dzis dales kaske i czy wobec tego
          co masz/nie masz w kieszeni to bylo wystarczajace.A wiecej-czy dales
          odpowiednim zebrakom?
          m
          PS.Pan Kulczyk nie chce uchodzic za mecenasa,sponsora czy jak to jeszcze
          nazwac.On nim jest!
          Cala ta moja odpowiedz dotyczy konkretnego czlowieka ale nie o to
          chodzi.Chodzi o to aby powiedzenie "dziekuje", w formie jaka stosowna jest dla
          sceny,nie laczylo sie z obrzucaniem blotem tych ktorzy dziekuja(wazelina etc...)
          ani tego komu sie dziekuje.
          m
          • Gość: pas Re: chory sponsoring IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.12.04, 16:24
            ale tu właśnie o formę chodzi, która w tym wypadku żałosną była...
            dla sponsorów są miejsca w folderach, programach, na plakatach, ewentualnie
            gdzieś w przestrzeni teatru
            a taka szopa żenuje tylko...
            • Gość: NEOspasmin ludzkie uczucia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.04, 16:39
              Kogo zenuje?
              Wlasciwsze jest dziekuje napisane na papierze od tego wypowiedzianego?
              To dopiero jest dwuznacznosc!
              To tak jakby dzielic sie oplatkiem podajac go sobie peseta.
    • Gość: sylwka25 Re: Artyści z Teatru Starego IP: *.autocom.pl 12.12.04, 18:37
      A ja czytalam ze Artysci (a scislej mowiac Rezyser) tylko uscisneli Mu reke po
      przedstawieniu w Starym Browarze a wtedy PUBLICZNOSC wstala z miejsc i zaczela
      klaskac. PUBLICZNOSC - wiec nie rozumiem tych ostrych slow pod adresem Aktorow.
      A jesli chodzi o ten list wyrazajacy poparcie dla Kulczyka to nie widze w nim
      nic zlego - A CZYTALAM - skoro Panstwo Polskie nigdy nie ma na nic pieniedzy
      ani na sluzbe zdrowia ani szkolnictwo ani kulture i jest ktos kto moze pomoc to
      ja jestem za. Nie przesadzajmy i nie dajmy sie zwariowac. A uzywanie takich
      slow w stosunku do kogokolwiek jest bardzo niegrzeczne i niekulturalne - to tak
      na marginesie.
    • Gość: jorgus Re: Artyści z Teatru Starego IP: *.acn.waw.pl 12.12.04, 20:50
      Cała ta dyskusja jest bez sensu, jak bez sensu był wyskok artystów ze Starego.
      Przecież nikt z komisji śledczej nie ma za złe Kulczykowi, że kogoś sponsoruje.
      A to, że sponsoruje, w żadnym wypadku nie oznacza, że jest on z załozenia
      czystym i uczciwym człowiekiem. To są dwie różne sprawy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka