Dodaj do ulubionych

I po Nowym!

IP: *.acn.waw.pl 28.01.05, 19:30
Pewnie niewielu będzie opłakiwać fakt, że Teatr nowy w Warszawie ulega
likwidacji. Niby przeniesiony na Pragę, niby Hanuszkiewicz nie wypadł całkiem
z gry, ale faktycznie Łazarkiewicze rządzą, a etatów dla aktorów nie ma.
Kolejna grupa aktorów i nie tylko, idzie na trawkę.Cieszą się tylko
urzędnicy, że skłócone środowisko teatralne Warszawy bez szemrania , przy
milczeniu Zaspu, Związków Zawodowych, prasy i nawet Forum GW, zgodziło się na
likwidację kolejnego stałego zespołu teatralnego.
Obserwuj wątek
    • Gość: NEOspasmin nic w przyrodzie nie ginie IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 29.01.05, 09:00
      Pewnie niewielu pamieta nawet jakies dobre przedstawienie tego teatru.
      Wiec to raczej oplakiwanie instytucji,murow nie wydarzen scenicznych jakie nie
      dojda do skutku.
      Aktorzy,tchnicy,administracja pewnie wczesniej,kiedy trzeba bylo opusczac
      budynek zaczeli szukac sobie,znajdywac nowe miejsca pracy.
      Wiec protestowac nie mial kto skoro nikt nie zostal.
      A przejecie srodkow strarego Nowego,nawet z Hanuszkiewiczem przez
      pp.Lazarkiewiczow to bardzo zreczne,blyskotliwe wrecz posuniecie.
      Ze scierwa poprzedniego teatru powstaje nowy.To jest tak jak w przypadku
      Rozmaitosci-malo kto juz pamieta co tam sie gralo przed p.Jarzyna.
      I jak bardzo to dawne nie przystawalo poziomem do tego co dzis.
      m.
      • jasiek_natolin Re: nic w przyrodzie nie ginie 29.01.05, 11:21
        Tyle tylko,że jak na razie nowy Nowy ma na koncie wyłącznie kiepską produkcję.
        Poczekamy, co będzie dalej.
        • Gość: NEOspasmin przedstawienia goscinne? IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 29.01.05, 11:50
          Co do jakosci tego co dzis to moznaby zlosliwie napisac ze Praga wpisuje sie w
          tradycje "Nowego".Dobrym jest natomiast to ze zaczynamy od zalozenia ze nowa
          scena musi byc dobra scena.Ze oczekiwane jest cos dobrego a nie gnioty.
          m
          • Gość: jorgus Re: przedstawienia goscinne? IP: *.acn.waw.pl 29.01.05, 21:49
            Pewnie, pieprzyć tradycję,pieprzyć Gałczyńskiego i innych, pieprzyć dobre
            miejsce przy ruchliwej ulicy, blisko centrum, budynek, przystosowany do celów
            teatralnych i wreszcie ludzi. Teatr w fabryce trzciny, czy w starym pegeerze
            nie ma szans na wyjście do szerszej widowni, będzie teatrem dla krytyków,
            którym sie płaci za oglądanie przedstawień oraz krewnych i znajomych królika.
            Nie wspomnę o poziomie artystycznym. Hanuszkiewicz jest starym, ale godnym
            szacunku człowiekiem i artystą, mówienie o jego teatrze , o nim i o ludziach
            tam pracujących jak o "ścierwie" jest obrzydliwe. Zapamiętajcie sobie:
            Łazarkiewicze , nawet razem nie dosięgną nigdy talentem Hanuszkiewiczowi nawet
            do pięt.Ich "teatr" padnie tak niepostrzeżenie jak powstał. Dziwię się, że
            powierza się jakąkolwiek kasę tym ludziom.
            • Gość: NEOspasmin nawoz to obiecujace slowo.Rozkwit obiecujace IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 29.01.05, 23:08
              Szanuje dawne dokonania Hanuszkiewicza.
              Nie sadze natomiast aby to ze dzis nie przygotowuje zadnego spektaklu(?)
              wynikalo z braku srodkow czy sceny.Moze z wieku czy znurzenia.
              Nie znam zadnych wybitnych dokonan Lazarkiewiczow.Jako rezyserow.
              Mozna sobie natomiast wyobrazic ze jako dyrekcja teatru beda zapraszac
              fascynujace realizacje czy znaczacych realizatorow.No bo czemu nie?
              Porownywanie Hanuszkiewicza do tych ostatnich ma taka apriorycznosc jak
              twierdzenie ze po Szekspirze nie pojawi sie juz zaden dobry dramaturg.
              To nieprawdziwe, bo jesli we wszystkich dziedzinach, od technologii po
              inteligencje, ludzkosc odnotowuje postep to dlaczego odmawiac jej tego w sferze
              teatru?
              Pisanie o scierwie znaczylo ze cos umiera by na gruzach(scierwie)starego moglo
              wyrosnac cos nowego.
              Tak pewnie bedzie i z Powszechnym ktory z czolowej polskiej sceny stoczyl sie
              do grupy ludzi mowiacych raczej juz do siebie samych.

              Teatr Nowy obumarl jeszcze zanim stracil siedzibe.
              Nie pamietam zadnego znaczacego tytulu z ostatnich 5 lat.Zadnego nazwiska ktore
              by zniknelo z ludzkiej pamieci wraz z zamknieciem sceny przy Pulawskiej.
              Dzis nadal jest miejsce.Na prywatnej posesji.Pewnie do wynajecia za ulamek ceny
              wobec tej zadanej kiedy byl tam jeszcze teatr.
              Nie widze zeby ktos sie palil aby to wynajac.A moze p.Janda?
              I co wtedy?
              Bedzie sie pan oburzac ze powinno sie to zwrocic p.Hanuszkiewiczowi by
              odtworzyl to co zostalo zamkniete?
              • Gość: jorgus Re: nawoz to obiecujace slowo.Rozkwit obiecujace IP: *.acn.waw.pl 30.01.05, 10:17
                Nie bronię samego Hamuszkiewicza. On już lata temu powinien przestać
                reżyserować, bo i tak zrobił wiele. Bronię, chociaż to śmieszne, bo ten mój
                głos i tak nie ma większego znaczenia, bronię miejsca i tradycji. Czy tak wiele
                jest w tym kraju, przez który co pokolenie przechodziły hordy ze wschodu i
                zachodu, niszcząc wszystko, czy jest dużo miejsc, które mają jakąkolwiek
                tradycję. Burzenie wszystkiego i budowanie tymczasowych szałasów czy jurt to
                zwyczaj wschodni. Mnie się marzy, abyśmy w standardach myślenia o kulturze i
                tradycji zbliżyli się choć trochę do Anglików - burzyli Wembley ale tylko po
                to, aby w tym miejscu wybudować jeszcze wspanialszy stadion.
                Poza tym, nie wiem, czy pan zdaje sobie sprawę z tego, że w ciągu ostatnich
                kilkunastu lat zespoły teatralne w Warszawie zostały zredukowane do kilkunastu
                osób (Nowy, Rampa), częsć, jak Na Woli, Komedia,stare Rozmaitości, Popularny
                rozpędzone na cztery wiatry. Duża ilość fachowców - tapicerów, fryzjerów,
                modelatorów, szewców rozpierzchła się i pozmieniała zawody. Powstała
                kilkusetosobowa, w samej Warszawie, rzesza bezrobotnych aktorów, która,
                niezależnie od siły talentu, nie ma najmniejszych szans na stałe zatrudnienie,
                bo teatry nie mają kasy na etaty. Ci ludzie, znam takie przypadki i to wśród
                aktorów niegdyś serialowych, głodują. Nie mówiąc o tym, że nie mają żadnej
                socjalnej pomocy, nie płacą ZUS -ów itd., co oznacza, że za jakieś 20 lat będą
                zdychać pod płotem, a w najlepszym wypadku wegetowac na łasce rodziny na
                marginesie społeczeństwa. Zwracam przy tym panu uwagę, że często są to ludzie
                inteligentni, z dyplomami i dorobkiem artystycznym, niegdyś kwiat młodzieży-
                wybrani w konkursowym egzaminie do szkół teatralnych.
                Więc jeżeli bronię tradycji, to bronię równiez prawa części spsiałej polskiej
                inteligencji - aktorów do życia w tym podłym społeczeństwie.
                • Gość: NEOspasmin dosc odkurzania halabardy! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 30.01.05, 10:56
                  O tradycji Nowego istotnie mozna napisac "jakakolwiek" a idac tropem pana
                  sposobu myslenia nalezaloby reanimowac radomska fabryke maszyn do pisania.
                  Bo to tez tradycja.

                  Czy wyobraza sobie pan sytuacje ze magistrat wykupuje od wlsciciela budynek na
                  Pulawskiej po to zeby dalej mogl w nim dzialac Nowy?
                  Czy oprocz sentymentu nielicznych widzow i poczucia bezpieczenstwa zalogi
                  teatru bylyby jakies inne argumenty by wydac takie morze srodkow?

                  Nie wiem czemu pan nazywa fabryke trzciny jurta,obora.
                  Czy uwaza pan ze architektura tego miejsca jest znacznie gorsza od tej z
                  Pulawskiej?
                  Czy program tego centrum kulturalnego jest az tak zapyzialy?
                  Przy okazji rozmowy o stronie www teatru studio bylem na stronie teatru Ochoty.
                  Wszyscy aktorzy wspolpracujacy z owym teatrem nie pomiesciliby sie na raz na
                  jego scenie.Tlum.I to jest oki.To oznacza ze aktor tak jak juz od dawna
                  scenograf przychodzi do teatru wykonac konkretne zadanie, a nie figurowac tam
                  na etacie.
                  To samo jest/bylo z Laboratorium Dramatu.Skupienie sie na tym co wazne-na
                  przedstawieniu.

                  Teraz uwaga ogolna-uwzgledniajac szare strefy i prace na czarno ludzi
                  niepotrzebnych w Polsce jest ca 2 miliony.Uwaza pan ze w ramach tej populacji
                  bezrobotnych jakies szczegolne prawa naleza sie zbednym aktorom?
                  Ze panstwo powinno zaczac regulacje tego rynku?
                  Wyznaczac ilosc premier czy rotacyjnosc obsady w reklamach?Zamknac wydzialy
                  aktorskie boo juz i tak za duzo jest ludzi tej profesji?
                  Nie dopuszczac do pracy ludzi bez dyplomu AT czy ministerialnego egzaminu
                  weryfikujacego przydatnosc do zawodu?
                  Sam pan przyzna ze to nie sa rozwiazania.
                  Prawda, bolesnym jest nagle przestac miec telefony z propozycjami angazy,uznac
                  ze trzeba znalezc inne zrodlo dochodu niz aktorstwo,ale, do diabla,taka jest
                  tendencja ktorej nikt racjonalnie myslacy nie odmieni.
                  Tendencja skrajnego okrajania kosztow dzialania teatru tak aby wydawac na buty
                  czy na kostiumy a nie na teatralnego szewca czy krawca.
                  Aby dotacje/dochody wydawac na przedstawienia a nie na utrzymanie teatru.

                  Tradycja staja sie dzis nie mury tylko konkretne dokonania,konkretne osobowosci
                  nie miejsca.I oby tych drugich bylo znacznie wiecej niz tych pierwszych.
                  Bo z nich tworzy sie tradycja miejsc.Nowych miejsc.
                  m.
                  • Gość: jorgus Re: dosc odkurzania halabardy! IP: *.acn.waw.pl 30.01.05, 17:13
                    Wyrosłem już z hura-liberalizmu. Z coraz większą dozą podejrzliwości myślę też
                    o tzw. postępie i o "nowym", które a priori jest "lepsze" od starego. Może to
                    jest sprawa wieku. Nie widzę płaszczyzny, na której moglibyśmy się porozumieć.
                    Żałuję. Argument o halabardnikach dowodzi o powinowactwie duchowym z
                    urzędnikami decydującymi o być, czy nie być takich instytucji jak teatr.Dla
                    mnie jest to powinowactwo z lekka kompromitujące.
                    • Gość: neospasmin halabardy na zyletki IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 30.01.05, 18:30
                      Widze ze miesza sie panu podstep z postepem.
                      Wiem jakie to bolesne boo tez tak kiedys mialem.
                      Tez przechodzilem etap uzalania sie nad okrucienstwem tego swiata.
                      I tez,jak u pana,konczylo sie to rozkladaniem rak z okrzykiem "no pasaran!" i
                      brakiem jakiejkolwiek spojnej koncepcji co w zamian.
                      Innym objawem(calkiem zbieznym z tym co widze u pana) bylo absolutyzowanie
                      zjawisk,grup spolecznych nad jakimi sie wlasnie uzalalem.Dzis nie absolutyzuje
                      nawet cytrynowego Absoluta,nie mowiac juz o teatrze.
                      A potem na skutek autokompromitacji wykrzywila mi sie plaszczyzna
                      (porozumienia).Tak ze stala sie krzywizna.Nieporozumienia.
                      I tu dopiero powstal problem-prostowac ja np.do pana poziomu czy szukac
                      partnerow do rozmowy przystajacych poziomem do zakrzywienia?
                      Do dzis wciaz prostuje.
                      A wyprostowawszy przeczytalem ponownie pana wpisy i mi wyszlo(prosze sprostowac
                      jesli za nadal nadto zakrzywione):
                      1.nalezy niezwlocznie odtworzyc w dawnym miejscu teatr Nowy.
                      2.Lazarkiewicze to dyletanci niegodni nawet miejsca na widowni.
                      3.kazdy aktor powinien miec zapewniona prace a z niej srodki na godziwe zycie.

                      Glebia tych tez jest taka ze powienienem oddac panu honory.Halabarda
                      m.
                      • Gość: jorgus Re: halabardy na zyletki IP: *.acn.waw.pl 30.01.05, 18:40
                        Nie mam temperamentu dyskutanta. Wogóle mówienie wydaje mi się dość jałowym
                        zajęciem. Nie mam zamiaru wdawać się w spory z kimś, kto świadomie, czy nie,
                        próbuje mnie,jak Shopenhauer, "ustawić" na, z góry przegranej, pozycji. Dlatego
                        jest to mój ostatni głos w tej "dyskusji". Swoje kompleksy może pan leczyć na
                        kimś innym.
                        • Gość: NEOspasmin kurtyna! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 30.01.05, 19:02
                          Szanowny Panie,moje kompleksy sa tak ogromne ze nie dadza sie leczyc na
                          panu.Nawet gdybym chcial.
                          Ze zdania na temat jalowosci mowienia wnosze ze nie teatr dramatyczny ale balet
                          czy pantomima sa pana ulubionymi formami ekspresji artystycznej.I to
                          jeszcze,patrzac na pisownie nazwiska filozofa,pantomima angielskojezyczna.
                          A jesli tak to co ma do tego teatr Nowy?
                          Wiec i ja koncze chocby dlatego ze osmieszanie pana pogladow odbiera pan jako
                          osmieszanie samego siebie.A to zupelnie wbrew mym intencjom.
                          m.
              • Gość: Justynka Niebezpieczne zwiazki z Majchrzakiem IP: 217.153.179.* 08.02.05, 03:50
                To bylo (jest!) przedstawienie! i to w Teatrze Nowym!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka