Gość: Justyna
IP: *.acn.waw.pl
17.03.07, 19:18
Wczoraj byłam na Testosteronie w Montowni i ... ludzie! kiedy spektakl sie
konczy nie zrywajcie się jak opetani zaraz po pierwszych brawach tylko
dlatego, że wasze norki i ortaliony wisza w szatni i musicie je odebrac
szybciej niz Schumacher zaliczy wszystkie okrażenia na torze. Wczoraj byłam
świadkiem zenującej sceny. Aktorzy własnie wychodzili na scenę po raz drugi
żeby sie ukłonic a połowa gawiedzi juz rzucała sie z numerkami do szatni.
Żanujace, bo obsada spektaklu zasługiwała na trzecie i czwarte brawa, a
przegrała z szynelami. Wstyd "mili" widzowie.