Dodaj do ulubionych

Musical Koty w Romie

03.01.04, 21:41
Byłem dzisiaj na przedstawieniu. Moim zdaniem to coś nie zasługuje na deski
Romy. Chórki rozmazane wokalnie, a mówili, że kupili nowe nagłośnienie
specjalnie dla zachowania super jakości. Nudna choreografia. A reżyserii,
hmm, brak zupełny. Odradzam!
Obserwuj wątek
    • Gość: Foto Re: Musical Koty w Romie IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.01.04, 12:49
      A ja, z racji wykonywanego zawodu, byłem na pokazie dla mediów. Nie był
      toneistety cały spektakl tylko około pólgodzinny pokaz i muszę stwierdzić, żę
      zobaczyć warto. Ja pójdę jak już się trochę ograją. Nie zgodze się z Tobą, że
      Koty są do niczego.

      pozdrawiam i zachęcam do obejrzenia Kotów
      fotograffo
    • Gość: kosa Re: Musical Koty w Romie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 20:01
      boże... człowieku, no nic dziwnego, że ci się nie podoba, jeżli ty sie nie
      znasz na teatrze! owszem... może nagłośnienie nie było najlepsze, ale
      choreografai fantastyczna, aktorzy wspaniali i gólem cała sztuka cudowna..
      wiem, bo też widziałam. zupełnie musisz się nie znać na rzeczy aby tego nie
      dostrzegać :P
      • mikeangelo Re: Musical Koty w Romie 05.01.04, 22:39
        Widziałem Koty na Brodway'u, w Hamburgu, Koty Travora Nunna i musze powtórzyć,
        że takiej chałtury jak ta w Romie nie widziałem.

        Taka jest moja opinia Panie znawco.
        • devojce Re: Musical Koty w Romie 06.01.04, 08:25
          No cóż Panie Bywalec, nie każdy miał to szczęście być na Broadway'u. My znamy
          to dane nam zobaczyć. Ale trzeba byc obiektywnym mój drogi. Ja tez widziałam co
          neico i jestem pełna podziwu i chcę zobaczyć jezcze. I jeszcze. I jeszcz

          Pozdrawiam
          • Gość: Tomek Re: Musical Koty w Romie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 11:13
            W ostatnią sobotę byłem na pokazie przedpremierowym i .... POLECAM WSZYSTKIM,
            super choreografia, oświetlenie, charakteryzacja, kostiumy - nie ma się czego
            przyczepić. Jedyna wada to nagłośnienie, w niektórych momentach przerost
            podkładu muzycznego nad śpiewem, poza tym REWELACJA !!!!!!!!!!!!!!

            PS. a dla kolegi "narzekającego" mam jedną radę - jedź na Broadway, tylko
            uwazaj bo jak coś tam skrytykujesz to Oni już będą mieli Twoje odciski palców i
            foto (zawiśniesz w gablocie "TYCH PANÓW NIE OBSŁUGUJEMY") ;)
            • Gość: Bebiak Re: Musical Koty w Romie IP: *.acn.pl 08.01.04, 19:06
              Cześć, z pewnością nie jestem światową kobietą (nie widziałam dotąd
              musicalu "Cats"), ale byłam wczoraj w "Romie" na przedpremierowym
              przedstawieniu (o, w zasadzie równo 24 godziny temu spektakl się rozpoczął) i
              jeszcze nie opadły o milimetr moje wielkie wrażenia, których tam doznałam.
              Pod każdym względem byłam/jestem pełna zachwytu: świetne choreograficznie
              przestawienie, świetne wokalnie, świetna scenografia, dobrze przedstawione
              (wyraźnie widoczne) charaktery kotów, a same koty? Słuchajcie, jakie piękne
              miały futerka i ogonki takie dłuuuuuuuugie:-)))) I nawet uszki hi hi. A
              śmigały po tej scenie z zawrotną szybkością, nawet na kolanach (najczęściej na
              kolanach).
              A "Memory"?
              Ach, co Wam będę pisać - pójdę jeszcze raz gdzieś w lutym/marcu (na
              przełomie).
              Polecam każdemu.
              Miauuuuuuuu:)))))))))

        • Gość: myszołapka Re: Musical Koty w Romie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 21:24
          Drogi panie mikelangelo. Może się panu nie spodobać się to co ja teraz napiszę,
          lecz komentarze do tego się odnoszące proszę zostawić dla siebie. Zapewne nie
          podoba się "panu" polska produkcja "Cats", lecz nie ma pan prawa do wyrażania
          swej opini na ten temat w tak ostentacyjny sposób. Proszę zrozumieć że jest w
          Polsce wiele osób którym musical szalenie się podobał a które nie miały takich
          możliwości, jak pan oglądać "Kotów" z zagranicznych produkcji ( tu zgadzam się
          z devoice). Polskie teatry nie posiadają tak dużej ilości pieniędzy by
          zrealizować na pana życzenie dokładną replikę musicalu czy też kupić nowy
          sprzęt nagłaśniający. Dobrze że chociarz producent, Cameron Macintosh zgodził
          się by wystawić tzw. non replica production. I tak mamy być z czego dumni,
          jesteśmy jedynym krajem na świecie gdzie "Koty" odbiegają od kanonu w
          pozostałych produkcjach, zarówno w choreografii, charakteryzacji i pozostałych
          rzeczach. A co do chałtury, to niech pan sobie obejrzy zdjęcia z produkcji w
          Budapeszczie, i wtedy głęboko się zastanowi nad tym co pan przed chwilą
          powiedział.

          Z całym szacunkiem,
          Myszołapka
          • justynka_szczuk Re: Musical Koty w Romie 18.03.05, 16:41
            Ja dziś wieczorem wybieram się na Koty... i nie mogę się doczekać, ponieważ
            przeczytałam wiele pochlebnych opinii n.t. tego musicalu.

            Pozdrawiam wszystkich wielbicieli musicali i ogólnie teatru :P
    • Gość: kubu Re: Musical Koty w Romie IP: *.chello.pl 09.01.04, 02:19
      to zdecydowanie najlepsza produkcja Romy
      po raz pierwszy spektakl nie wyglada jak zasciankowa, uboga produkcja
      niestety, prawda jest smutna - na tego typu produkcje trzeba miec budzet i
      chyba po raz pierwszy znalazly sie sensowne pieniadze, bo od razu widac efekty
      dodatkowo zbawienny wplyw mogl miec scisly nazdor produkcji przez ludzi z The
      Really Useful Company. byc moze w tym szalenstwie jest metoda, skoro w ten
      sposob powstaja dobre spektakle :)

      * * *

      moze najpierw minusy, bo sa mniej istotne, a potem poleje sie slodycz :)

      nie podobalo mi sie:
      - to co wymyslila Jaga Hupalo - ja rozumiem, ze teraz modne sa dredy i grzywki
      a la Natalia Kukulska, ale bedzie modne tylko przez chwile :/ no i oczywiscie
      niewiele to ma wspolnego z kotami (chociaz sa drobne pozytywy, typu Ram Tam
      Tamek, Grizabella czy Galaretka)
      - to co wymyslil Sergiusz Osmanski - wiekszosc charakteryzacji wogole nie
      nawiazuje do kocich mordek. ja rozumiem, ze to wszystko jest umowne i nie musi
      nasladowac natury, ale rownie dobrze mogl im pociagnac twarze fosforyzujacym
      seledynem :/ (oczywiscie sa drobne pozytywy typu Ram Tam Tamek i Gus)
      - filmowa wstawka podczas uwertury - jak dla mnie nieporozumienie
      - koncowe odejscie Grizabelli - kicz straszny :/
      - drobne wpadki w tlumaczeniu, np. "Grizabella, ostatnia z dam, a była kiedys
      pierwsza z dam" - to nawet nie sa rymy czestochowskie ;)
      - jedyny blad w doborze obsady - Zbigniew Macias. jest poza tym wszystkim, a
      jego oczy mowia CHCE JUZ STAD ISC :///
      - caloksztalt wygladu Natalii Wojciechowskiej. wyglada raczej jak Czarodziejka
      z Ksiezyca, a nie jak kot :///
      - choreografia momentami kuleje, ale to moze da sie jeszcze poprawic. szkoda
      tylko, ze oni wszyscy jeszcze nie do konca wczuli sie w role kotow. za malo w
      tym wszystkim gracji i plynnosci ruchu :/// ale dajmy im czas :)
      - inscenizacja piosenek o Plameczce Pac i Semaforro. w wersji oryginalnej byly
      zdecydowanie lepsze.
      - nie do konca rozumiem te zapowiedzi Kepczynskiego o licznych nawiazaniach do
      filmow. wedlug mnie byla tylko walka w klimatach Matrixa i nic wiecej


      podobalo mi sie i to potwornie:
      + cala reszta :)
      + dobre tlumaczenie. lekkie, zabawne. zdarzaja sie wpadki, ale niech bedzie i
      tak. moglo byc znacznie gorzej :)
      + ladnie to wszystko zaaranzowane i zagrane, chociaz nie stwierdzilem wielkiego
      odstepstwa od oryginalu
      + swietne kostiumy. podobnie jak Hupalo i Osmanski, Dorota Kolodynska miala
      wielkie wyzwanie, bo to pierwsze przeciez odstepstwo od jedynej wlasciwej formy
      tego musicalu, ale przynejmniej w tym przypadku wyszlo rewelacyjnie. moi
      faworyci to: Ram Tam Tamek (hehe), Grizabella, Semaforro, Bomballurina i
      Galaretka
      + BARDZO ładne swiatla i dobre naglosnienie (chociaz momentami mozna miec
      problemy ze zrozumieniem tekstu, no ale nie wiem czy to bardziej sprawa dla
      akustyka, czy specjalistow od dykcji)
      + pomyslowa scenografia. co prawda smietnik w wersji londynskiej tez mi sie
      podobal, ale tutaj tez jest ladnie :)
      + kapitalna obsada. poza Kotem Nestorem zadnych wpadek. ale moze to kwestia
      tego, ze widzialem bardzo dobry zestaw wykonawcow (nota bene ciekawe kto zagra
      na premierze). podejrzewam, ze gdyby Kepczynski nie zebral takiego zespolu, to
      spektakl by sie nie udal.

      moi faworyci to:
      - Izabela Zajac - rewelacyjny glos. mam nadzieje, ze po KOTACH zrobi sie o niej
      troche glosniej, niz bylo do tej pory
      - kapitalny Kuba Szydlowski - jego Ram Tam tamek spokojnie moglby byc glownym
      bohaterem :)
      - Tomasz Steciuk (jako Gus) - kapitalna rola, zupelnie inna od tego, do czego
      nas przyzwyczail w GREASE i MISS SAIGON
      - Ewa Lachowicz - piekny glos
      - Damian Aleksander - na dzien dzisiejszy to jego najlepsza rola. jest naprawde
      swietny (chociaz nie ukrywam, ze mam wielka ochote posluchac w tej roli Wiecka
      i Norkowskiego)

      do tego po dodatkowym punkcie dla:
      Patrycji Wodz, ktora zaczela wreszcie dobrze spiewac
      Ani Sztejner, za piekny glos. niestety dochodze do wniosku, ze wszystkie role
      gra tak samo :/ coz... nikt nie jest doskonaly
      Michala Piroga za bycie najbardziej rozbrykanym kotem
      Marty Smuk za fantazyjne zarzucanie wlosami jako Angelika

      i jeszcze bardzo mi sie podoba, ze juz przed premiera jest CD
      to powinno byc norma a nie jakims ewenementem
      (napisal kubu sluchajac londynskiej wersji) ;)
    • Gość: kociaczek Kocia denna tandeta fundowana przez pseudo artystó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 21:20
      Roma po raz kolejny polizana przez Gazertę Wyborczą i Pana Pawłoskiego chcę
      wcisnąć bubel bez treści i jakosci. Chwali sie,że pierwsza na świecie
      otrzymała licencję na własną wersję spektaklu a dalej mówi, że nie stac ją
      było na wykup praw do spektaklu w orginale, zreszta spektaklu przestarzałego
      zdjętego z afiszów teatrow musicalowych. Przekleństwem dla Romy jest robienie
      własnej wersji bo będzie ona jednym wielkim zerem, gdyż realizatorzy z
      dyrektorem i reżyserem spektaklu Panem Kępczynskim nie posiadaja żadnych
      inwencji twórczych i jakość ich spektakli jest bardzo niska. Pan Pawłoski
      chwali Koty za casting, gdzie podobno przewineło się ponad 1000 artystów. To
      już jest śmieszne, gdyż Ci artyści to w 99% amatorzy nie posiadajacy
      jakichkolwiek umiejętności, a warościowi ludzie sztuki omijają Romę z daleka,
      albo z niej odchodzą. Dowodem na to był niekonczący się casting, który
      wyłonił przecietniaków (Damian Aleksander). Jak zykle Roma chwali sie
      promocja i reklamą. Ludzie skaczą tam jak do Łódzkiego Mediamarktu, ale poza
      reklamą nic w przedstawieniach tego teatru nie ma. Nie znam osoby która po
      ogladnięciu Miss Saigon nie wpadla w śmiech ogladając kostiumy
      czy "najwieksze wydarzenie teatralne stolicy ładowanie helikoptera" z
      kartonu. Zresztą te słowa napisala Wyborcza. I co nie wstyd wam, tak
      oszukiwać ludzi.

      A tym którym się Koty w Romie podobały współczuję sczerze, gdyż rzeczywiście
      mają zaślepione oczy tandetą stołeczną.
      A tobie Devojce współczuje najbardziej gdyż tyle ogladasz a zachwycasz sie
      szmirą.

      • Gość: kubu maly glupi kociaczek IP: *.chello.pl 10.01.04, 00:37
        nie wiem czemu mam wrazenie, ze jestes tym przyglupem, ktory tu pisal "AAAAAA,
        DAJCIE SIE OPENTAC" a teraz wpadasz w kompleksy
        zycze Ci wyrozumialego psychoterapeuty
        :/
      • devojce Re: Kocia denna tandeta fundowana przez pseudo ar 10.01.04, 00:45
        Gość portalu: kociaczek napisał(a):

        > A tobie Devojce współczuje najbardziej gdyż tyle ogladasz a zachwycasz sie
        > szmirą.

        Wzruszyło mnie ogromnie Twoje współczucie, kimkolwiek jesteś człowieku.
        Jeszcze się nie zachwyciłam Kotami bo nie widziałam całości. Widziałam
        fragmenty i mam ochotę zobaczyć całość. Porozmawiamy po premierze. I wtedy
        będę mogła z Toba polemizowac lub się zgodzić. Chociaż nei nazwałabym Kotów
        szmirą. Szmira to dla mnei akurat "Lokatorzy", Milowicz i seriale brazylijskie.

        Wrażeniami z Kotów podzielę się w niedziele.
        Tymczasem, borem lasem
      • szymondrejewicz Re: Kocia denna tandeta fundowana przez pseudo ar 08.02.05, 13:08
        Proszę Państwa :-)

        miałem możliwość obejrzenia musicalu "Koty" w sobotę (5 lutego 2005) w teatrze
        ROMA. Wcześniej natknąłem się w kilku gazetach oraz w tzw. informatorach
        kulturalnych na dość przychylne opnie, niestety moje nastawienie zderzyło się
        rzeczywistością.

        To co miałem nieprzyjemność zobaczyć określam jako DNO. Od samego początku
        patrzyłem na aktorów, którzy poprzebierani w szmaty wili się jak kretyni i z
        każdą chwilą określenie DNO w mojej głowie stawało się coraz większe. Pierwsze
        pytanie które sobie zadawałem w trakcie trwania tej farsy to CZY KTÓRYKOLWIEK Z
        AKTORÓW WIDZIAŁ KOTA? Proszę Państwa to co widać na musicalu koty przypomina
        dzieci z drugiej klasy podstawówki, które na zabawie urodzinowej szaleją po domu.

        Następne pytanie które sobie zadawałem W TAKIM RAZIE O CO CHODZI? Odpowiedź na
        to pytanie uzyskałem wsłuchując się w niewyraźne krzyczenie aktorów w finałowej
        piosence, okazało się że ogólnie chodzi o to że "Kot to kot". Brawo! To by było
        na tyle.

        To fatalna pomyłka, promowane jest wielkie dzieło, wspaniały musical, ale w
        rzeczywistości mamy do czynienia z przedstawieniem dla dzieci. Kolejne pytanie
        jakie zrodziło się podczas oglądania to KOTY W "Kotach" SĄ KIEPSKIE, SENSU BRAK,
        TO MOŻE MUZYKA, ALBO SPRAWNOŚĆ AKTORÓW? Niestety. Muzyka bardzo przeciętna,
        momentami przynudzająca i fakt, za te pieniądze dość kiepsko to wszystko brzmi.
        Sprawność aktorów... hmmm... raz jeden pan przelatuje 10 m wisząc na linie i
        kilka razy panowie (chyba z jakiegoś cyrku) robią gwiazdy i tzw. fiflaki.

        Jeśli chodzi o dramatyzm akcji to w "Kotach" mamy do czynienia z sinusoidą o
        częstotliwości 3 min. Tzn. 3 minuty spokojnego śpiewania i 3 min skakania z
        grupowym wrzeszczeniem. I ponownie 3 minuty spokojnego śpiewania itd.

        DNO DNO i jeszcze raz DNO.

        Wypromowano coś okropnego. Tych którzy jeszcze tego nie oglądali, przestrzegam -
        marketing i promocja to w ROMIE jest dobre, reszta nie istnieje.

        Średnia cena za bilet to 100 PLN, na sali jest jakieś 200 miejsc. Czyli za jeden
        spektakl wychodzi 20000 pln. Spektakli w lutym i marcu będzie około 20, czyli
        ROMA zarobi na tym dnie 400000 minus koszty. Jednym słowem znaleźli sobie dobry
        sposób na zarabianie, nie jest to fortuna jeśli podzielimy to przez tą masę
        amatorów na scenie i za, niemniej jednak głodować nie będą. W koszty należy
        także wliczyć posmarowanie dziennikarzynom (powiedzmy na każdego po 2000 za
        przychylny artykuł) i mamy wielki musical.

        Zaznaczam że moje rachunki są zgrubne i zdaję sobie z tego sprawę, ale nawet
        jeśli podzielimy wszystkie sumy przez dwa (co będzie przesadą w drugą stronę),
        to i tak mamy do czynienia z manipulowaniem.
    • Gość: matint Re: Musical Koty w Romie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.04, 22:27
      Faktycznie nagłośnienie nie było najlepsze ale nie mów że KOTY nie zasługują
      na Rome i że maja nudną choreografię. To zaszczyt dla romy że mogą to grać i
      uważam że to ich najlepszy spektakl... nie mow tylko że Grease w ich wykonaniu
      wyszło lepiej.
    • Gość: Kolak Re: Musical Koty w Romie IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 28.01.05, 18:21
      Bardzo fajne -a zwłaszcza Jacek Król!
    • Gość: Ola Re: Musical Koty w Romie IP: *.elpos.net / *.elpos.net 23.02.05, 22:50
      ja byłam na przedstawieniu miesiąc temu i jestem zachwycona: taniec, śpiew,
      makijaże, wszystko dopracowane. Jakbym widziała swojego Kota. Chociaż nie
      jestem w z Warszawy to na pewno jeszcze raz wybiore się na Koty, bo dla mnie to
      rewelacja. I raz to za mało!!!!
    • satinka Re: Musical Koty w Romie 12.03.05, 19:59
      A ja byłam kilka tygodni temu. Uważam, że jest świetny. Piękne kostiumy,
      świetny ruch sceniczny, dobre wykonanie wokalne. Może rzeczywiście nagłośnienie
      słabe, ale poza tym super. Mam zamiar wybrać się jeszcze raz za jakiś czas.

      A swoją drogą to ciekawe ile emocji budzą Koty i jakie skrajne opinie pojawiają
      się na ich temat.
    • Gość: asia Re: Musical Koty w Romie IP: *.Konstancin.Net / *.konstancin.net 19.03.05, 19:43
      Ja byłam i polecam!!!!!
      A jesli przedstawiania w swiecie sa duzo lepsze od Romowskiego, to pozostaje mi
      tylko zazdroscic - to zrobilo na mnie naprawde odgomne wrazenie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka