Dodaj do ulubionych

normy i bezpieczeństwo

IP: *.chello.pl 10.11.10, 00:23
W nawiązaniu do niedawnego tragicznego wypadku busa, mam pytanie: co się stanie z pasażerami stłoczonymi w autobusie, gdy dojdzie do poważnej kolizji? Czy "nadbagaż" w autobusie nie zadziała tak jak przeciążenie w samochodzie, czyli utrudni lub uniemożliwi manewr w razie nagłej konieczności? To, że spora część ludzi w takim ścisku nie ma się czego przytrzymać też nie jest bez znaczenia. Czy kierowcy wiedzą o ile przekroczone są normy zapełnienia w komunikacyjnym szczycie? W każdym autobusie są tabliczki informujące o ilości miejsc siedzących i stojących. Czy wyznaczają one jakąś normę, czy tylko tak sobie ku ozdobie wiszą?
Obserwuj wątek
    • Gość: wuj Nie zadawaj takich pytań IP: *.acn.waw.pl 10.11.10, 09:05
      bo jeśli nie było wypadku,to nie ma problemu.
      Będzie wypadek to się zrobi "akcję",powoła "komisję" i wypowiedzą sie "eksperci".
      A po jakimś czasie,będzie jak przedtem.
      Tu jest Polska,tu sie o takich sprawach nie myśli.Tu sie stawia krzyże przy drodze.
      • w357 wypadki ..... 10.11.10, 19:34
        Gość portalu: wuj napisał(a):
        > Tu sie stawia krzyże
        > przy drodze.

        Gdyby WSZYSCY "bawili się" w stawianie Krzyży, to nie możnaby przejść prawie żadną ulicą, a drzewa nie zdążyłyby roznąć (rzeby było z czego robić te krzyże).
        Przynajmniej "obrońcy Krzyża" mieliby zajęcie :-)

        Wystarczy wpisać w Gooooglarkę >>> wypadek - komunikacja miejska, a będzie wieeeele opisanych sytuacji.
    • w357 A co to jest >norma< / >bezpieczeństwo< ? 10.11.10, 19:25
      Te pojęcia nie są znane w Komunikacji Miejskiej.

      Gość portalu: kuna napisał(a):
      > ...co się stanie
      > z pasażerami stłoczonymi w autobusie,
      > gdy dojdzie do poważnej kolizji?

      Jak to co ?
      "Pierwszy" zostanie zmiażdżony, a pozostali położą się na "ludzkiej poduszce bezpieczeństwa".


      Na TYM Forum, oraz innych można znaleść wieeeele wypowiedzi co mają do powiedzenia Kierowcy.....

      Dla przykładu:
      - dlaczego niektórzy jeżdżą "dość szybko" ?
      odp. >>>> taki rozkład wymyślił zleceniodawca (dla W-wy >>> ZTM) i Kierowca chciałby wykonać przewozy zgodnie z "rozkładem", aby nie stracić PREMI !
      Premia (o ile jest wypłacana, to od 100 zł. wzwyż .... )

      Pomijając bzdurne wyliczenie czasu przejazdu pomiędzy przystankami dochodzi kwestia postoju na pętli.

      Postój TEORETYCZNIE JEST, ale w praktyce, to nie zawsze.

      Ostatnio jeździłem na linii , gdzie postój na pętli (rozkładowo) był 2-3 minuty.....
      Jeżeli Ja lub inny Kierowca dojechał do pętli z opóźnieniem (nie z własnej woli, a ze względu na warunki drogowe), to ODJAZD (początkowy) od razu był opóźniony......

      Później gdzieśtam na trasie stoi sobie samochodzik ZTM, w którym siedzi "element" z ZTM i spisuje >>>>>> a ten to Szofer jeździ z opóźnieniem = ZABRAĆ MU PREMIĘ....

      Rezultat ?
      ZTM wzbogaca się kosztem Kierowców poprzez nakładanie KAR UMOWNYCH na daną Firmę/Kierowcę
      (nie ważne jak się nazywa).

      Tak czy tak - Kierowca ma obniżoną wypłatę....
      Jeżeli Kierowca nie dostanie wypłaty takiej jakiej się spodziewa, to zaczyna się wku*****wiać. (taka jest realna prawda).
      No i jest reakcja "łańcuchowa" :-)

      Czy takie postępowanie (jeden drugiemu) poprawia bezpieczeństwo ?
      NIE !
      Niby wszyscy o tym wiedzą, ale NIKOGO to nie interesuje.

      ----------------------------------

      Inna historia (stresowa), to "pasażerowie".
      Niektórzy są "rozumujący", a inni wymyslają, że np. PAN/PANI (jakoś do "Kierowniczek" jest mniej "dyskutantów") pracujesz za NASZE (podatników) PIENIĄDZE !!!
      Tak jakby Kierowca nie płacił podatków od "jałmużny" , zwanej wynagrodzeniem za pracę.

      No , ale przecież Kierowca/Kierowniczka nie pracuje , tylko siedzi na dvpie i trzyma się kierownicy......

      ------

      Tak przy okazji :-)
      Miałem ostatnio pasażerkę (pudernice), która na "dzień dobry" chciała Mi zrobić wykład o punktualności !!!

      Stanowczym głosem powiedziała >>>
      PANIE KIEROWCO !
      Czy Pan wie, że przyjechał Pan z opóźnieniem PIĘTNAŚCIE MINUT ?????

      Z uśmiechem odpowiedziałem >>>
      Niestety, ale Szanowna Pani się MYLI !
      Aktualne OPÓŹNIENIE wynosi TRZYDZIEŚCI MINUT ......

      Na szczęście, jestem niespotykanie spokojnym człowiekiem, ALE kiedyś będę miał dość.....

      ----------------

      Wracając do podstawowego pytania >>>>
      BEZPIECZNIEJ jest na Dyskotece w Wąchocku niż w Komunikacji Miejskiej m.st.W-wy.
      :-)

      Jakieś pytania ?
      • Gość: kuna Re: A co to jest >norma< / >bezpiecz IP: *.chello.pl 10.11.10, 23:06
        Podoba mi się, że przedstawiasz sprawę w kilku aspektach.
        Abstrahując od tłoku w autobusie, który sam w sobie utrudnia zadbanie o bezpieczeństwo, sądzę, że już sam poziom stresu u kierowców jest zagrożeniem dla ruchu (przyczyny stresu wskazałeś). Nie pracowałam jako kierowca autobusu, ale na zdrowy rozsądek, ktoś kto wiezie setkę ludzi, w korkach, po kiepskich ulicach, tu skrzyżowanie, tu ktoś zajechał drogę, a znów baba się awanturuje o spóźnienie, no i przerwa za krótka albo nie ma jej wcale, ten ktoś ma cholernie trudne zadanie do wykonania.
        A przecież wszystko powinno być oczywiste - jeśli wieziesz osobówką dziecko czy żonę, to jako kierowca odpowiadasz za ich bezpieczeństwo (nie ładujesz 10 osób do opla, mówisz: zapnij pasy, siadaj w foteliku itp., nie szalejesz na drodze, uważasz).
        Łatwo to przełożyć na odpowiedzialność za osoby obce, życie to życie. Co z tego, że nie ma pasów, że nie możesz pasażerom mówić: trzymaj się, nie łaź po autobusie itp. - ok, ale (jako przewoźnik) możesz dopilnować, by pasażer mógł we własnym zakresie o siebie zadbać, czyli miał pole manewru, mógł się czegoś przytrzymać, mógł stać na obu nogach, by w razie ostrego hamowania czy zderzenia nie znalazł się pod kłębiącym się tłumem ludzi.
        Jak by wyglądała akcja ratunkowa, dajmy na to (odpukać w niemalowane czoło), gdyby taki przepełniony autobus np. spadł z nasypu? Jedzie, wpada w poślizg lub co tam się zdarzy, zsuwa się z nasypu, leci na bok. Nawet bez dachowania. Czy ktoś zadałby pytanie: a gdyby norm zapełnienia nie przekroczono, to może kierowcy udałoby się wyprowadzić pojazd z poślizgu? Czy gdyby kierowca nie przekraczał np. norm czasu pracy, to byłby bardziej skoncentrowany i dałby sobie radę? Co się stało z ludźmi w środku? Ile ofiar samego zsunięcia się z nasypu (uderzenie głową o twardy element, uszkodzenia rdzenia itp.), a ile zmiażdżenia przez współpasażerów? Ręka, noga, mózg na ścianie.
        Dlaczego więc tak się dzieje, że pomimo wypadków, pomimo okresowego rozwijania tego tematu, przewoźnicy oraz ztm udają ślepych, głuchych i kulawych? Jeśli już nie zwykłą odpowiedzialność i przyzwoitość, to powinni mieć chociaż instynkt samozachowawczy?
        • w357 Re: A co to jest >norma< / >bezpiecz 10.11.10, 23:26
          Gość portalu: kuna napisał(a):
          > chociaż instynkt
          > samozachowawczy?

          :-) :-) :-)
          Taki instynkt, to mają SZCZURY na tonącym Okręcie !

          W Polsce zbyt wiele lat ludzie byli szkoleni na zasadach Stalinowskich i obecnie połączenie pseudoKapitalizmu z końńńńbinatorstwem poStakinowskim skutkuje takim jednym wielkim gvwnem jakie oglądamy/czujemy na codzień.

          Możnaby "prace doktorskie" pisać na temat "Jak żyć spokojnie, kulturalnie i ze zrozumieniem wzajemnym" , ale i tak nie ma chętnych do realizacji takich postaw (społecznych).

          Ot i cała tajemnica życia/współżycia w Polsce :-)
          • Gość: kuna Re: A co to jest >norma< / >bezpiecz IP: *.chello.pl 10.11.10, 23:39
            A czym innym niż szczurami na tonącym okręcie będzie przewoźnik wespół z ztm w razie poważniejszej katastrofy z przyczyn, o których mowa w tym wątku?
            • w357 Re: A co to jest >norma< / >bezpiecz 11.11.10, 00:37
              Gość portalu: kuna napisał(a):
              > ..... przewoźnik wespół z ztm w
              > razie poważniejszej katastrofy .....

              :-) :-) :-)

              To jest (będzie) INNA historia.

              Szczury na okręcie spieeeeprzają WSZYSTKIE W TYM SAMYM KIERUNKU.

              W przypadku (nazwijmy to) KATASTROFY Transportowej nie ma uciekania, a jedynie jest "szukanie" winnego.
              Kto cwańszy, ten pierwszy oskarży drugiego, a "pomocnicy" wynajdą "sto tysięcy" zaniedbań prawnych, których rzekomo nie powinno być.
              (dla przykładu >>> Rozbity samolot w Smoleńsku >>> podobna sytuacja, tyle że na innym szczeblu).

              Jest trochę późno i nie chce mi sie szukać, ale jak masz chęć , to poszperaj w Gooooglarce >>>>
              Wypadek - autobus - Trasa Łazienkowska - Kierowca - zawał serca ???
              Wypadek - autobus - Most Poniatowskiego ....

              To tylko dwa z wielu WYPADKÓW autobusowych (w ostatnich latach - W-wa) o których pamiętam.

              Np.Kolizji autobusowych są dziesiątki (codzień), ale o nich to nawet Teleekspress nic nie mówi, bo nie są "atrakcyjne" :-)

              Wieeeeele kolizji z autobusami jest przy wyjeżdżaniu z zatoki autobusowej.....
              Dlaczego ?
              Prawie nikt nie pamięta jak brzmi art.18 PoRD i "wszyscy" na "wszystkich" wymuszają domniemane "pierwszeństwo".....

              Inna historia kolizyjna - Zosie samosie i inni palancikowie nie mogą/chcą zrozumieć, że droga hamowania ciężkiego autobusu jest o wieeeele dłuższa niż samochodu osobowego.....
              No i nagle hamując/zajżdżając drogę Autobusowi można się spodziewać "delikatnego" BOOOOM !

              Dlaczego tak jest, to już nawet nie chce mi się zastanawiać.
              Kiedyś - byłem na szkoleniu..... padło "hasło" JAK WAM ZAJEDZIE DROGĘ JAKIŚ PALANT, TO NAWET NIE HAMUJCIE !!!
              Jak rozjedziesz jednego PALANTA, to będzie jeden pogrzeb (ubezpieczenie zapłaci), ale JAK NAGLE ZAHAMUJESZ I 15/20 osób w autobusie się przewróci i połamie, to koszty ubezpieczenia/leczenia itd. idą w "miliony" i kiiilka rozpraw....
              Jaki z tego wniosek ?
              Jeden PALANT zajedzie drogę = Jeden zniszczony/zatopiony = jedna sprawa (i uniewinnienie Kierowcy autobusu).
              Ot takie realia życia.
              • Gość: kuna Re: A co to jest >norma< / >bezpiecz IP: *.chello.pl 11.11.10, 01:09
                Zgoda na wybór mniejszego zła, czyli walnięcie w palanta zajeżdżającego drogę, ale co innego gdy kierowca autobusu ma wpływ na sytuację (zajedziesz mu drogę to nie hamuje i cię walnie by zmniejszyć straty), a co innego, gdy nie ma, czyli gdy ktoś niespodziewanie, np. z boku walnie w niego. Masz wtedy naturalnie winę tego co walnął w autobus, ale też masz zagwostkę, że w autobusie byłoby może (może) mniej poszkodowanych, gdyby nie byli tak stłoczeni, że gdyby kierowca był skoncentrowany, to może (może) zauważył by mijając przecznicę, że pędzi na niego wariat itp. Chodzi mi o to, że - generalnie podzielam Twoje rozgoryczenie - każdy wypadek komunikacji miejskiej trzeba rozpatrywać ze wszystkich stron. Wiem, że tak się nie robi, ale pytanie: co zrobić, czyli co możesz z tym zrobić Ty, ja, ktoś inny na forum czy przypadkowy czytelnik, czy ztm, czy Pawły i inny osobniki pieszczące ztm do bólu, by poprawić sytuację?
    • Gość: Zenek Re: normy i bezpieczeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 21:21
      W pracy kierowcy autobusu trzeba być egoistą i myśleć tylko o swojej du*ie. Wiadomo, że nie wywalę z wozu nadkompletu pasażerów. Ale muszę dostosować styl jazdy do zapełnienia. Nie ma mowy o przekroczeniu 50 km/h, gwałtownych manewrach, itp. Rozkład jazdy chowa się, żeby nie drażnił. Na żale przewożonych odpowiada się: "w razie czego, będzie mi pan/ pani przysyłać paczki do więzienia? Za wszystko złe, co się tu stanie, odpowiadam JA''. Po przyjeździe na kraniec konsultuje się sprawę z Centralą Ruchu, odpowiednio przedstawiając zagadnienie, bo rozmowy są nagrywane, a pracownika udzielającego instrukcji prosi się o przedstawienie i wydanie wyraźnego polecenia. Tak robię i żyję :D
      • w357 Zenek ! 10.11.10, 22:14
        Gość portalu: Zenek napisał(a):
        > Po przyjeździe na kraniec konsultuje
        > się sprawę z Centralą Ruchu, odpowiednio przedstawiając zagadnienie, bo rozm
        > owy są nagrywane, a pracownika udzielającego instrukcji prosi się o przedstawie
        > nie i wydanie wyraźnego polecenia.


        Jest jedno ALE !

        Tego rodzaju konsultacje i nagrywanie rozmów egzystuje JEDYNIE w MZA !
        Pozostałe firmy, to jeden wielki Cyrk na gumowych kółkach, gdzie Kierowcy boją się zwolnienia lub utraty części wynagrodzenia, a pracodawca udaje, że jedyny winny, to KIEROWCA.

        M.in. dlatego (doświadczalnie) pracowałem/pracuje w kilku firmach, aby porównać stopień oszukaństwa/wyzysku w relacji --> Pracodawca/Pracownik i przygotowuje Raport dla PIP.
        Co z tego wyjdzie ?
        Zobaczymy :-)

        ps
        Jeżeli aktualnie pracujesz w MZA, to może wiesz, dlaczego (aktualnie) wielu Kierowcom zatrudnionym na Umowie "terminowej" odmawia się możliwości jej przedłużenia ?
        A preferowane zatrudnienie, to na 1/4 , 1/2 etatu ?
      • Gość: kuna Re: normy i bezpieczeństwo IP: *.chello.pl 10.11.10, 22:21
        ok, wszystko dobrze jeśli chodzi o fachowość kierowcy autobusu, jednak są też inni uczestnicy ruchu.
        Przepełniony autobus może sobie jechać ostrożnie z prawidłową prędkością, ale jak walnie w niego np. z bocznej ulicy ciężarówka lub choćby poldek, to ludziom w autobusie będzie raczej w danym momencie wszystko jedno kto z nich robi marmoladę - tak czy siak są nastawieni na ogromne ryzyko, bo nie mają się czego trzymać, bo w tym tłumie kilkanaście osób może być po prostu zgniecionych.
        • w357 Re: normy i bezpieczeństwo 10.11.10, 22:36
          Gość portalu: kuna napisał(a):
          > np. z bocznej ulicy ciężarówka lub choćby poldek....

          "poldek" to pikuś ! Rozpadnie się jak mydlana bańka.
          Jezeli Szofer Autobusu zachowa "zimną krew" ,
          to nawet nie będzie "ostro" hamował (bo po co ?).

          Gorzej jeżeli z innym "ciężkim" pojazdem....
          Ot ryzyko zawodowe :-)

          Przykładem może być ostatnia "katastrofa" kolejowa.
          Dwa pociągi zahaczyły o siebie.....
          Kto był winny ?
          Jeden z dwóch !
          Poszkodowani obydwaj.
          Jeden winny, a drugi niewinny, a "szkoda" JEST !
        • Gość: @kuna Re: normy i bezpieczeństwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.10, 22:44
          oczywiście, są sytuacje losowe, niezawinione. Napisałem o egoizmie i MOIM tyłku, w przypadku kolizji z winy obcego stwierdzone przeładowanie pojazdu nie rzutuje negatywnie na mnie, jeśli będę trzeźwy, nie przekroczę prędkości itp. I tylko o to mi chodzi, o asekurację.

          @w357- wiem, że kierownictwo za mną nie przepada, dlatego mam oczy dookoła głowy, a jak mnie wyleją, to ich strata- to już nie jest komunikacja miejska w jakiej zaczynałem i chciałbym pracować, chociażby z powodu oddzielenia właścicieli od wozów, niechęci do dawania linii na stałę, końca świata ikarusów, czy budzenia się nadświadomości konsumenckiej wśród pasażerów (rozumiem przez to pogląd, że kupując bilet kupili sobie też i chłopca do bicia- mnie). Odechciewa mi się bycia bluzgofonem i wysłuchiwania pierdów. Bo 26 latach mam prawo mieć dość i rozglądam się po cichu za inną robotą. Tu może będę tylko zasilał w weekendy
    • w357 artykuł o "normach"..... 10.11.10, 21:29
      Artykuł o "normach" dla Ukrainców pracujących w W-wie.....
      Może trochę i stary, ale niewiele sie zmieniło (spooooro tychże Kierowców "zrezygnowało"
      z pracy...)

      >>>>
      wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,5209527.html

      ps
      Jeżeli jakiś Szofer z "Michałka" czyta/pisze na tym Forum, to PROSZĘ o wypowiedź >>> Jak "firma" wyzyskuje pracowników (Kierowców).
      • w357 Re: artykuł o "normach"..... 10.11.10, 21:33
        poprawka linku >>>

        wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,5209527.html
        ( może dobrze ? )
        • Gość: kuna Re: artykuł o "normach"..... IP: *.chello.pl 10.11.10, 22:37
          Cóż, jeśli to prawda, wniosek jest jeden - taki przewoźnik ma w d... generalnie wszystko: pracownika, tabor i oczywiście klienta. Gdybym wybrała do wykonania usług przewozowych firmę z takim podejściem jak w artykule, współpraca zakończyłaby się szybciej, niż by zdążyli zamknąć drzwi autobusu. Bo na zdrowy rozsądek - życie ludzkie jest wartością nie do odzyskania - po co mi potencjalny zabójca, któremu w dodatku muszę płacić? Po co mi potem sądy, odszkodowania, zniszczona reputacja obciążone sumienie? Oczywiście nie spodziewam się, że ktoś tam sobie tymi kategoriami kalkuluje, wszak pieniądz się liczy i tylko pieniądz...
          O łańcuchach przyczynowo-skutkowych chyba nie muszę tu szeroko pisać, chyba każdy prezes choćby intuicyjnie wie (nie znaczy, że stosuje swą wiedzę w praktyce), że odpowiednie warunki pracy przekładają się na jej jakość, w tym przypadku także bezpieczeństwo kierowcy i pasażera oraz innych uczestników ruchu. Co w takim razie robić z tym problemem? Co na to ztm, które może przecież stosować różne formy nadzoru nad przewoźnikiem (np. kontrole, normy jakości usług, bezpieczeństwa itp.)?
          • w357 Re: artykuł o "normach"..... 10.11.10, 22:52
            Gość portalu: kuna napisał(a):
            > Co na to ztm.....

            Jak to CO ?

            Dla ZTM, to LoTTo kto wykonuje usługę w ramach kontraktu.
            Jeżeli mogą zapłacić jeden GROSZ, zamiast "miliona" złotych, to biorą "firmę" za "grosz" = PROSTE.

            W razie wypadku, to firma przewozowa odpowiada za dane zdarzenie, a nie ZTM.
            ZTM ma generalnie w dvpie kto, czym i jak.
            Jeżeli Przewoźnik nie wykonuje zlecenia w 100% poprawnie, to nie wypłacają pełnej kwoty zakontraktowanej i NIC WIECEJ !

            Tak wygląda "kapitalizm" w Polskim wydaniu :-)
    • Gość: sracz ztm to nie muchowozy IP: 194.11.24.* 10.11.10, 22:16
      ale bydłowozy
      • w357 Hmmm 10.11.10, 23:04
        Ktoś tu pod kogoś się podszywa,
        czy za dużo piwa wypiłem :-)

        >>>>>

        Autor: Gość: kuna IP: *.chello.pl
        Autor: w357☺
        Autor: Gość: @kuna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
        @w357-

        • Gość: kuna Re: Hmmm IP: *.chello.pl 10.11.10, 23:14
          To chyba nie było zamierzone, pewnie mu chodziło, że odpisał do mnie i dlatego małpkę wstawił. Tak np. oznacza się odpowiedzi na niektórych forach.
          A ja, jak widać, mam *.chello.pl :-)
          • w357 "normy" , kontrole :-) 11.11.10, 01:02
            Przeczytałem kilka kolejnych artykułów (późniejsza data) o Ukraińcach…

            Fajnie brzmi text >>>>

            Leszek Ruta, szef Zarządu Transportu Miejskiego, twierdzi, że sprawa musi być dokładnie wyjaśniona. - My jednak nie mamy możliwości kontrolnych. To zadanie dla Inspekcji Transportu Drogowego - twierdzi szef ZTM. Dodaje, że sprawdzony musi być także wypadek, który wydarzył się pod koniec kwietnia.
            Jak pisaliśmy, kierowca z grodziskiego PKS-u uderzył w drzewo. Według wstępnych ustaleń straży pożarnej zasłabł za kierownicą. <<<<<


            warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,5213228.html

            No i kto winny ?
            „NIKT”
            Conajwyżej PKS Grodzisk – że nie przestrzega norm czasu pracy(zatrudnionych) Kierowców….
            • Gość: kuna Re: "normy" , kontrole :-) IP: *.chello.pl 11.11.10, 12:19
              Przede wszystkim winien jest człowiek, który posadził drzewo w nieodpowiednim miejscu ;-)
              Że też na to pan Ruta nie wpadł...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka