Dodaj do ulubionych

Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte

IP: *.crowley.pl 02.11.04, 02:17
Hej Belinczylu wpadnij do mnie , okolice Pragfi polnoc ..pomieszkaj 7 dni ,
nie mieszkam na osiedlu zamknietym....ciekawe po ilu dniach obskoczysz po
ryjku!, juz buduje mi sie mieszkanie ....zuplenie gdziemindziej i napewno
bedzie zamkniete osoedle.....zadaj pytanie o biede wladzom a nie ludziom!
Obserwuj wątek
    • Gość: marley Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.proxy.aol.com 02.11.04, 06:41


      Z Praga PLN to bym tak nie fatalizowal. Raz wpadlem
      w kociol (szkolne zagrywki), sasiad mial zlamany nos.
      Wiecej znajomych w USA znalazlo sie w szpitalu wskutek
      pobic w ciagu roku, niz przez dwadziescia lat moich
      igraszek na Pradze PLN.
      • Gość: Polak Gazety, czyli GWna ekspert z Niemiec (student) IP: *.mdot.state.mi.us / 162.108.2.* 02.11.04, 18:11
        ALE Niemiec!!! To wystarczy za wszystko.
        A wy glupie Polaki czytajcie GWno i uczta sie
        od Pana Niemca i Pana Michnika.
      • Gość: kojot Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.ids.pl 02.11.04, 18:25
        też mieszkam od 18 lat na warszawskim Bródnie.W zwykłym bloku z lat 70-ych.Nie
        zdarzyło mi się jeszcze by ktoś mnie tu okradł,pobił czy nawet w jakiś
        nieprzyjemny sposób zaczepił...natomiast w centrum i na Mokotowie przytrafiło
        mi się kilka razy...Nie sądzę bym chciał zamieszkać w takim ghettcie za
        murami...jeżeli już to w domku jednorodzinnym pod Warszawą,ale nie otoczonym
        zasiekami i fosą...
    • Gość: Pablois Re: Nie przesadzaj Mlody ... IP: *.pgnig.pl 02.11.04, 07:43
      No to widocznie w zlym towarzystwie sie obracasz bo ja przez 10 lat na Pradze
      Polnoc nawet raz nie zaliczylem nawet szarpaniny mimo ze nie wygladam na
      Herkulesa i nie wracam po dobranocce ... przez te wszystkie lata raz wyjeli mi
      znaczek z bryczki i tyle ... Wiec nie demonizuj kolo ...
      Z partyjnym pozdrowieniem :)))))
      • Gość: Tadeusz Berlińczyk ma rację! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 02.11.04, 11:26
        Wiadomo, że przestępcy, chuligani, łobuzi itd... Ale zamykane osiedla to jednak pewna patologia - to jest urzeczywistnienie najbardziej ponurych wizji przyszłości, w których ludzie żyją w zamkniętych enklawach itd - jak z jakiegoś Dark Future SF...
        Miałem podobne przemyślenia, gdy Gazeta opiewała ostatnio takie osiedla - sam mieszkam na odkrytym i nie wyobrażam sobie krat dookoła. Problem tylko z samochodem. Ale nie chodzi o parkingi (najlepiej podziemne), nie chodzi o portierow czy ochroniarzy (jak ktoś czuje sie bezpieczniej - czemu nie), ale o wydzieranie coraz większych częsci miasta pod tereny zamknięte - miasto od tego umiera...
        • Gość: RB+ Re: Berlińczyk ma rację! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.04, 15:48
          no dobrze, ale co mnie obchodzi wasze subiektywne wrazenie "umarlego" miasta?
          chce spac spokojnie, a nie spedzac noc przy oknie pilnujac samochodu
          nie chce zeby w mojej okolicy wieczorem zbieraly sie grupki zdegenerowanych
          malolatow sepiacych na wino... chce mieszkac spokojnie, a w tym kraju w tym
          miescie to jest nielatwe, dlatego ciesze sie ze mieszkam na ogrodzonym osiedlu
          i dokad policja i straz miejska nie bedzie spelniac przykladnie swoich
          obowiazkow dotad zdania nie zmienie
          • Gość: prawa noga Re: Berlińczyk ma rację! IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:01
            A mieszkaj tam sobie,a nawet nie wychodz stamtad jak nie chcesz1Kto Cie o o
            prosi?
        • Gość: Lidka Warszawa. Pretoria. IP: *.cybernet.ch 02.11.04, 15:49
          Zascianek z drutem kolczastym.

          Brak oddechu.
          • michalfront Re: Warszawa. Pretoria. 02.11.04, 15:56
            Gość portalu: Lidka napisał(a):

            > Zascianek z drutem kolczastym.
            >
            > Brak oddechu.


            wolę brak oddechu (chociaż na strzeżonym bynajmniej nie widzę żeby ktoś się
            dusił) niż w pysk od menela...
            • Gość: Lidka Re: Warszawa. Pretoria. IP: *.cybernet.ch 02.11.04, 17:25
              Wspolczuje ludziom, ktorzy tam musza zyc.
              • Gość: RB+ Re: Warszawa. Pretoria. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.04, 23:55
                chyba raczej zazdroscisz, oni naprawde maja w glebokim powazaniu Twoje
                wspolczucie...
          • Gość: prawa noga Re: Warszawa. Pretoria. IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:03
            ha ha ha!Dobre!
          • Gość: prawa noga Re: Warszawa. Pretoria. IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:19
            hahaha!Dobre!
        • Gość: europejczyk Re: Berlińczyk ma rację! IP: 81.185.93.* 02.11.04, 16:11
          Moda przyszla ze Stanow.Tam w takich "skansenach" mieszkaja bogaci.Tutaj
          bogatych jest bardzo niewielu, ale kazdy mysli, ze jak zamieszka w "skansenie"
          to beda mysleli ze jest bogaty.
          Tak wlasnie na¨Polakow dziala mit amerykanski.
          Ogrodzone osiedla ze straznikami: tak jakby mieli tam co ochraniac z jednej
          strony i jakby bylo przed czym ochraniac z drugiej.
          Najdziwniejsze w tym wszystkim, ze to sie bardzo podoba mlodym tak jak by
          mysleli, ze izolujac sie od reszty beda "lepsi".
          Starczy posluchac z jaka duma opowiadaja o ogrodzeniu i bramach!
          Tak jakby to byl wyznacznik standartu zycia.
          Co do samochodow to faktem jest, ze brak parkingow podziemnych w osiedlach
          wzniesionych w latach komuny w duzym stopniu ulatwia kradzieze.
          Stad tez jezdze 15 folkswagenem.Jeszcze 5 lat temu,
          ktos go ukradl ale widocznie mu sie nie spodobal
          bo odnalazla go policja w stanie nienaruszonym.
          • Gość: Agnieszka Re: Berlińczyk nie ma racji IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.11.04, 16:18
            Pojęcia nie masz jak jest w Stanach. Na zamkniętych willowych osiedlach mieszka
            całkiem przeciętna klasa średnia, kompleksy apartamentowców też są strzeżone
            (wjazd za okazaniem karty mieszkańca).
            Naprawdę bogaci żyją w domach na wielohektarowych posesjach z psami i
            strażnikami.
            Nie pomyślałeś, że nie tylko o bezpieczeństwo chodzi? Chodzi też o czystość,
            brak głośnych imprez całonocnych, zadbaną zieleń, czysty a nie zapluty plac
            zabaw...
            • Gość: europejczyk nie na temat IP: 81.185.93.* 02.11.04, 16:37
              Jak by naszych stac bylo na "domy w wielohektarowych posesjach" to bysmy je juz
              dawno mieli.Tyle, ze Ci co kradna musieliby krasc duzo wiecej.
              A tak to maja namiastke swego mitu.
              Moze to i lepiej.
              W Kanadzie, tam gdzie jakis czas pomieszkiwalem, prywatne posesje maja tylko
              bramy i nie sa wcale ogrodzone.
              I nie widzialem, zeby tam bylo brudno.
              Zielen tez byla zadbana (latem).
              Nie moglem sie nadziwic po co te bramy jak nie ma ogrodzenia ?
              Ale bardzo mi sie podobalo.
              Jest wiec inny sposb,ktorego chyba nie znamy by bylo czysto, zielono (latem)
              bezpiecznie, bez glosnych calonocnych imprez i z placem zabaw nie zaplutym.

              A na marginesie to w ogrodzonym osiedlu zjawiska te moga rowniez wystapic i
              wczesniej czy pozniej trzeba bedzie poszukac tego innego sposobu !

              Albo tez przenosic sie do coraz wiekszych "skansenow".
          • Gość: Lanka Re: Berlińczyk ma rację! IP: *.k.mcnet.pl 04.11.04, 16:59
            To nie żadne skanseny a bardzo fajne osiedla i mysle ze kazdy by sie chetnie do
            nich wprowadzil gdyby nie powstrzymywal go brak kasy. Warszawa umiera nie od
            takich osiedli, ale od tego ze nie ma tu zadnej rozsadnej polityki
            architektonicznej, a kazdy prezydent bardziej zajmuje sie polityka i miastem.
            Moze nastepnym razem powinnismy wybrac warszawiaka na prezydenta, a nie kogos
            kto nie ma z tym miastem wiele wspolnego. Ja sie ciesze ze mieszkam w
            strzezonym osiedlu - jest cicho, milo, nie ma meneli, mam czyste klatki, czyste
            windy - bez gumy do zucia przylepionej do przyciskow, wszystkie zarowki.
            Dlaczego ktos uwaza ze to skansen?
    • Gość: bart Hej berliner zapraszam na moje osiedle z samochode IP: 212.180.138.* 02.11.04, 08:12
      Zapraszam z samochodem na moje osiedle, nie musi być nowy może być kilkuletni,
      ważne paby te ż był niemiecki, francuskilub japoński - chłopaki wezmą z
      pocałowaniem ręki, a tak na poważnie mam samochód i dłużej niż tydzień by nie
      postał niż 7 - 10 nocy, a polacy nie budują murów z przyzwyczajenia tylko
      głównie jako zabezpieczenie przed złodziejami.

      • joly.roger Re: Hej berliner zapraszam na moje osiedle z samo 02.11.04, 15:46
        Gość portalu: bart napisał(a):

        > Zapraszam z samochodem na moje osiedle, nie musi być nowy może być
        > kilkuletni,
        > ważne paby te ż był niemiecki, francuskilub japoński - chłopaki wezmą z
        > pocałowaniem ręki

        No to Ty w jakichs wyjatkowych sumsach mieszkasz. Wez zdradz gdzie (bo na razie
        to nie dajesz szansy wypowiedziec sie Twoim sasiadom, a mnie Twoja opowiesc na
        SF wyglada). A poza tym sie przyda, jakbym mial paruletni samochod to jakby byl
        np obtluczony, to bym go tam postawil.
        A ja mieszkam na normalnym blokowisku (Jelonki) i stoja samochody o jakich
        piszesz i jakos notorycznie nie gina. Pewnie czasem jakis rabna, ale i tak
        najwiecej kradna w srodmiesciu w srodku dnia. Wiec jest jeden sposob zeby sie
        zabezpieczyc: nie jezdzic :)
        • zgrred Re: Hej berliner zapraszam na moje osiedle z samo 05.11.04, 05:24
          joly.roger napisał:

          > Gość portalu: bart napisał(a):
          >
          > > Zapraszam z samochodem na moje osiedle, nie musi być nowy może być
          > > kilkuletni,
          > > ważne paby te ż był niemiecki, francuskilub japoński - chłopaki wezmą z
          > > pocałowaniem ręki

          >
          > No to Ty w jakichs wyjatkowych sumsach mieszkasz. Wez zdradz gdzie (bo na
          razie
          >
          > to nie dajesz szansy wypowiedziec sie Twoim sasiadom, a mnie Twoja opowiesc
          na
          > SF wyglada). A poza tym sie przyda, jakbym mial paruletni samochod to jakby
          byl
          >
          > np obtluczony, to bym go tam postawil.
          > A ja mieszkam na normalnym blokowisku (Jelonki) i stoja samochody o jakich
          > piszesz i jakos notorycznie nie gina. Pewnie czasem jakis rabna, ale i tak
          > najwiecej kradna w srodmiesciu w srodku dnia. Wiec jest jeden sposob zeby sie
          > zabezpieczyc: nie jezdzic :)
          >
          Yelonki to najgorsze slamsy w całej Warszawie!obskurne blokowisko z dilerem w
          każdym zaułku!jak Yelonki są takie normalne?! to czemu jak przyjeżdżam do
          dziewczyny dreslandia mi wejście do klatki blokuje,czemu wszystcy mają kraty na
          parterze chodż itak są biedni,czemu po śródmieściu i pradze płd ginie tu
          najwięcej samochodów?!czemu BEZ KOMENTARZA!!!!!roger trafiłeś na dobrą ulice!!!!
          Jestem z Młynowa Stara WOLA i napisze ci ze Yelonki i Wrzeciono to najgorsze
          blokowiska po tej stronie wisły!!!!
    • Gość: Zenon Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 08:48
      Wielce szanowny Berlinczyku - jak bedziemy miec tak sprawna policje i sady jak
      w Niemczech to moze, kiedys. Zamkniete osiedla to nie tylko poczucie
      bezpieczenstwa ale takze jakas gwarancja prywatnosci - nikt niepowolany sie nie
      peta, ulotkarze nie zasmiecja budynku, akwizytorzy nie nagabuja.....samochod
      bezpieczny i pod dachem.
      Jak wygladaja nie ogrodzone budynki mozna sie przekonac ogladajac blokowiska z
      lat szescdziesiatychi siedemdziesiatych.
      Zapraszam na Brodno, Szmulki,Pelcowizne......
      • Gość: rena Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.wyspowa.waw.pl 02.11.04, 21:27
        ...wlasnie... ja mieszkam na strzezonym osiedlu, i cale szczecie, gdyż zanim
        pjawila sie tutaj ochrona, naprawde nie bylo za ciekawie. A wcale nie sa to
        oklice satrej pragi, a jedynie (hahaha) zacisze.... i ochrona nie jest dla
        zwyklego szpanu. wystarczy poczekac do weekendu, aby zobaczyc, jak puste robi
        sie osiedle kiedy ludzie wyjezdzaja odetchnac od warszawki... wiec dla
        menelstwa hulaj dusza... poza tym mieszkam na parterze, co w kazdej innej
        sytaucji oznaczaloby kraty w okanch....
        Poza tym, nie jest tutaj tak, jak w starych blokowiskach... klatki sa czyste,
        niepopisane, nikt tego nie dewastuje.
        Jesli ktos mi mowi, ze to jest zwykly szpan, badz tez namiastka bogactwa, to
        sie grubo myli. Poporstu nie wie, o czym pisze, to wsyztko.
        Hahahaha, wieczorna wyprawa na smietnik, bylaby niemozliwa, hahahaha. Nie
        mowiac juz o nocnym powrocie a jakiejs imprezki.
        Jesli ktos ma cos przeciwko strzeonym osiedlom, dla mnie jest to jedynie okazem
        zazdrosci.

        Hahahaha, poza tym nawet wspolnoty mieskzancow na starszych osiedlach sie
        decyduja na ochorne, czego przykladem jest np ursynow..... hahahahahahah
        • Gość: prawa noga Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:12
          tylko się nie zakrztuś tym swoim:hahaha...,bo potrzebna będzie reanimacja!
      • Gość: prawa noga Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:13
        Spadaj!
    • Gość: =t= klasyczny szkop - nie chcą, to zmusić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 08:50
      Dlaczego zawsze znajdzie się jakiś tuman, który, gdy zauważy że ludzie
      gremialnie olewają jego chore idee, natychmiast domaga się by jego bredzenie
      zostało obrócone w obowiązujące prawo?

      Mój teren => moje osiedle (nawet wielohektarowe) => moje prawo, ogrodzić czy
      nie. A reszcie WARA!
      • lewe_oko ... 02.11.04, 08:53
        Nie mam nic przeciwko odgradzaniu pojedynczego budynku - np. na modłę
        przedwojennych studni, tyle że z bramą wejściową i ochraniarzem, ale odgradzanie
        tak dużych terenów jak Marina Mokotów to nieporozumienie - dlaczego ładne
        osiedle nie może stać sie cześcią miasta? Pojedyncze domy niech będą grodzone -
        rozumiem, ale całość... A jak jest z EKO Parkiem - cały kompleks będzie
        ogrodzony, jak Marina?
        • Gość: Zenon Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 09:04
          Tak, beda ogrodzone, bo takie jest zyczenie przyszlych wlascicieli i mieszkan i
          gruntu. I nie Tobie - z calym szacunkiem - decydowac o tym jak WLASCICIELE
          bedza dysponowac swa wlasnoscia. Podobnie jke nie bedziesz decydowac o sposobie
          wykorzystywania ich samochodow, lodowek, wanny.
          • lewe_oko Re: ... 02.11.04, 09:06
            Mam w nosie Twoją lodówkę. Żałuję, że osiedle nie będzie przynależeć do miasta.
            Ja też mieszkam w ogrodzonym domu, dlatego doskonale to rozumiem. Nie podoba mi
            się (i chyba mam prawo to napisać na forum dyskusyjnym) grodzenie większych
            calości.
            • pan_pndzelek Re: ... 02.11.04, 09:11
              Marina bdzie częścią miasta DLA WŁAŚCICIELI MIESZKAŃ w niej położonych. I
              wystarczy, całe miasto nie musi się tam złazić. Grodzenie się jak ktoś zauważył
              jest absolutnie normalne tak jak zamykanie drzwi do mieszkania...
              • lewe_oko Re: ... 02.11.04, 09:16
                Takie miasto Ci odpowiada - centrum z biurowcami i sklepami i wokół jako
                satelity ogrodzone osiedla??? To ogrodźmy Saską Kepę, Żoliborz Oficerski,
                Kolonię Staszica i jeszcze parę innych osiedli warszawskich.
                • pan_pndzelek Re: ... 02.11.04, 09:18
                  Żoliborz oficerski, część Saskiej Kępy, Kolonia Staszica to są wille OGRODZONE!
                  Czyli każdy ma tam swoją przestrzeń wyranie odgrodzoną od reszty świata. Ty
                  chyba nie bardzo wiesz co piszesz ale to u lewactwa normalne...
                  • malevich Re: ... 02.11.04, 09:20
                    Panie pnedzelku - Ty chyba nie wiesz o czym piszesz!!! Wille są ogrodzone, ale
                    nie cały teren!!!!! Przecież o to chodzi. Domy ok, ale nie obszar domów kumasz?
                    • pan_pndzelek Re: ... 02.11.04, 09:22
                      Wcinasz się i głupotą błyskasz. Każdy grodzi SWOJĄ przestrzeń, mieszkaniec
                      willi swój obszar, mieszkańcy blokowiska swój. Trudno jest wygrodzić samo
                      mieszkanie, oni za "swój" teren uważają (i słusznie) całą ziemię którą mają (w
                      ułamkowych częściach) zapisaną w aktach notarialnych. Teraz ci się rozjaśniło?
                      • lewe_oko Re: ... 02.11.04, 09:24
                        Ok. Pas - nie rozumiemy się. Szkoda mi czasu.
                        • pan_pndzelek Re: ... 02.11.04, 09:25
                          Na dyskusję z tobą faktycznie szkoda...
                          • malevich [...] 02.11.04, 09:29
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • pan_pndzelek [...] 02.11.04, 09:39
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • Gość: Europeczyk A dlaczego obelgi pendzlu ??????????????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 11:21
                                Licz się z odpowiedzialnością karną,w Niemczech za coś takiego
                                bylbyśpociagniety do odpowiedzialności!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                • pan_pndzelek [...] 02.11.04, 11:51
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                • Gość: Makk On bez obelg nie potrafi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 21:10
                                  Gość portalu: Europeczyk napisał(a):
                                  > Licz się z odpowiedzialnością karną,w Niemczech za coś takiego
                                  > bylbyśpociagniety do odpowiedzialności!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                  Ten człowiek bez obelg nie potrafi. A tu nie Europa, tu bezkarnie się kradnie i
                                  miota obelgi. Człowiek używający nick "Pndzelek" wie, że jest bezkarny, więc
                                  może tu pokazać swoją prawdziwą naturę.
                                  • Gość: ogir Re: On bez obelg nie potrafi IP: *.acn.waw.pl 02.11.04, 23:07
                                    Pan pendzelek nie wie o czym mowi, wiec nie bardzo bym sie przejmował jego
                                    opiniami. Najwazniejsze jest prawo przestrzenne, to ono decyduje bezposrednio
                                    czy mozna grodzic czy nie mozna itd. Organizuje wszystkie zasady przestrzenne od
                                    wysokosci, pierzeji, placow, przejsc wejsc, zieleni, detali (jesli planem
                                    kieruje arch-urbanista a nie urzednik ) Niestety planow ma 7% obszarow miasta, i
                                    to w wiekszosci takich , ktore nie maja mocy prawnej. Prawo jest po to by je
                                    respektowac. Prawa przestrzennego praktycznie brak. Pan pendzelek po czesci
                                    wyraza obawy spoleczne, ludzie naturalnie uciekaja od zagrozenia, (czyt. grodza
                                    sie) bo brak skutecznych srodkow obrony przed przemoca, jesli prawo nie pomaga
                                    takim ludziom jak pendzelek przed ochrona to automatycznie ucieka On w
                                    zamkniecie. Niestety takie prawo pozwala na to i to nie ma znaczenia czy
                                    pendzelek ma racje czy nie. Ma takie prawo, choc to chore budowac getta w miescie.
                                    • jusup Re: On bez obelg nie potrafi 04.11.04, 00:23
                                      Nie wiem co "Pan Pendzelek" napisałe w wiadomościach usuniętych z forum, ale
                                      trochę go rozumiem - mi też cisną się różne słowa jak widzę takiej pokłady
                                      lewackiej głupoty... Jasne, jest takie prawo, jak prawo nakazujące właściwy
                                      kształt marchewki.. Problem jest w tym, że nie potraficie zrozumieć tego, że
                                      nie powinno takiego prawa być, gdyż w imię wydumanych racji uderza ono w cudzą
                                      własność. Jasne - miast może sprzedać działki swoje wpisuując w księgi
                                      wieczyste zakaz gordzenia itp.. Ale jeśłi właściciele tego terenu kupili go od
                                      kogokolwiek bez takiego zakazu - WARA wszelkim urzędasom, architektom,
                                      dziennikarzom czy berlińskim studentom od tego, jak ludzie tam chcą żyć... To
                                      jest ich teren i jeśli chcą go ogrodzić nie różni się to od chęci zamknięcia
                                      drzwi do własnego mieszkania.. ALe lewackie idee nie pozwalają już samodzielnie
                                      myśleć - stąd spora częśc forumowiczów ochoczo popiera wszelkie zakazy
                                      dotyczące cudzej własnosci - ale za to jaki szum był. jak LPR chciało
                                      wprowadzić rónie durny pomysł zakazau otwierania sklepó czy sprzedażuy
                                      określonych towarów.. Tamto to oszolomstwo (bo i owszem to prawda) zaś to
                                      to "myślenie europejskie" (co niestety też jest prawdą... smutną... dla Europy
                                      przede wszystkim)
                                      • Gość: qba59 Miasto Europejskie a Gated Communities IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 12:33
                                        Jak tak to czytam to rzeczywiscie ten koles jest troche tepy. zeby nie widziec
                                        roznicy miedzy otoczonym kwartalem miasta a budynkiem.

                                        to normalne ze budynek ma zamknieta na klucz klatke schodowa i maja tam wstep
                                        tylko mieszkancy i ludzie przez nich upowaznieni.

                                        ale ogrodzona czesc miasta to juz cos zupelnie innego. ciesze sie ze powstal
                                        ten artykul o berlinczyku i ta dyskusja tu na forum. studiuje w niemczech
                                        urbanistyke i rzeczywiscie taka sytuacja jak w warszawie jest tam nie do
                                        pomyslenia. miasto jest domena publiczna i dostep do ulic, placow, parkow, maja
                                        wszyscy bez wzgledu na to ile maja pieniedzy.

                                        na uniwersytetach niemieckich zauwazyli ten nasz fenomen i wlasnie rozpoczynaja
                                        sie badania porownawcze na ten temat (gated communities).

                                        strasznie boli mnie jak widze ogrodzone cale kawalki miasta jak w warszawie,
                                        bez samochodu trzeba biegac pol kilometra zeby obejsc pare polaczonych ze soba
                                        osiedli i pojsc dalej. czy tak na prawde ma wygladac nasze miasto?
                                        moze cos z tej dyskusji wyniknie... mam nadzieje...

                                        sam mieszkam na wygledowie (obok mariny mokotow) ten zielony teren byl zawsze
                                        czescia skladowa miasta, rezerwa pod zielen miejska. to miasto jest z zalozenia
                                        (przez modernistow) tak zaprojektowane ze sa intensywnie zabudowane osiedla a
                                        pomiedzy nimi tereny zielone. o tym czy taki model miasta jest najlepszy i
                                        ekonomiczny i spoleczny mozna dyskutowac, ale na pewno jesli zabudujemy
                                        zamknietymi osiedlami tereny zielone (np. klin napowietrzajacy - marina
                                        mokotow, eko park) to bedzie duzo duzo gorzej.

                                        inna sprawa to legalnosc takich dzialan. niestety dzialka zostala zgodnie z
                                        prawem (o ile sie nie myle) sprzedana przez radnych bankowi pko bp, ktory
                                        interesuje tylko zarobek, nie jakosc miasta.
                                        i co to za radni byli? brak pespektywicznego myslenia! ale to juz jakosc
                                        naszych politykow, czyli tez posrednio spoleczenstwa decyduje o tym jak sie
                                        warszawa i kraj rozwija.
                                        teren tego osiedla od pierwszych blokowych koncepcji (cos jak w chinach sie
                                        buduje mniej wiecej) do obecnej struktury zabudowy przeszedl bardzo dluga
                                        droge. nie jest idealem ale na pewno bylby mimo swej lokalizacji pieknym
                                        kawalkiem miasta z dobra architektura. ale niestety nowa saska kepa nie bedzie,
                                        bo na saska kepe moge sobie pojsc na spacer i poogladac domy, ulice... a tu
                                        bedzie plot i straznicy. i biedni mieszkanicy zamknieci za plotem...

                                        problemem w dyskusji o osiedlach zamknietych bedzie na pewno to ze ludzie
                                        ktorzy tam mieszkaja ciezko musza pracowac na swoje mieszkania i sa na pewno
                                        dumni z tego co osiagneli. trudno im sobie wyobrazic ze straznik, plot wkolo
                                        osiedla i kamery wszedzie sa w prawdziwym miescie niepotrzebne.
                                        bo tak na prawde nie jest w polsce niebezpiecznie. tylko jak sie do garazu
                                        samochodem wjezdza a potem siedzi przed telewizorem i oglada dzienniki gdzie
                                        mowia glownie o tym jak jest zle i niebezpiecznie to potem sie czlowiek boi
                                        nawet po ulicy chodzic.. :) sam sie nakreca...

                                        moze wieksza dyskusja pokazala by ze osiedla ogrodzone sa "wiejskie" i nie moga
                                        byc czescia europejskiego miasta, jego torzsamosci. co innego w innych
                                        kulturach, w stanach, ameryce poludniowej itd.
                                        bardzo ciekawy tamat chyba sie nim jeszcze zajme...

                                        pozdrawiam wszyskich trzezwo myslacych i zapraszam so dyskusji. ale
                                        konstruktywnej a nie zucania "miesem" i wyzwiskami.

                                        kuba

                                        zapraszam tez na forum upa collective:
                                        www.upa-collective.art.pl
                          • Gość: qba59 budynek, miasto i zycie w miescie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 12:30
                            Jak tak to czytam to rzeczywiscie ten koles jest troche tepy. zeby nie widziec
                            roznicy miedzy otoczonym kwartalem miasta a budynkiem.

                            to normalne ze budynek ma zamknieta na klucz klatke schodowa i maja tam wstep
                            tylko mieszkancy i ludzie przez nich upowaznieni.

                            ale ogrodzona czesc miasta to juz cos zupelnie innego. ciesze sie ze powstal
                            ten artykul o berlinczyku i ta dyskusja tu na forum. studiuje w niemczech
                            urbanistyke i rzeczywiscie taka sytuacja jak w warszawie jest tam nie do
                            pomyslenia. miasto jest domena publiczna i dostep do ulic, placow, parkow, maja
                            wszyscy bez wzgledu na to ile maja pieniedzy.

                            na uniwersytetach niemieckich zauwazyli ten nasz fenomen i wlasnie rozpoczynaja
                            sie badania porownawcze na ten temat (gated communities).

                            strasznie boli mnie jak widze ogrodzone cale kawalki miasta jak w warszawie,
                            bez samochodu trzeba biegac pol kilometra zeby obejsc pare polaczonych ze soba
                            osiedli i pojsc dalej. czy tak na prawde ma wygladac nasze miasto?
                            moze cos z tej dyskusji wyniknie... mam nadzieje...

                            sam mieszkam na wygledowie (obok mariny mokotow) ten zielony teren byl zawsze
                            czescia skladowa miasta, rezerwa pod zielen miejska. to miasto jest z zalozenia
                            (przez modernistow) tak zaprojektowane ze sa intensywnie zabudowane osiedla a
                            pomiedzy nimi tereny zielone. o tym czy taki model miasta jest najlepszy i
                            ekonomiczny i spoleczny mozna dyskutowac, ale na pewno jesli zabudujemy
                            zamknietymi osiedlami tereny zielone (np. klin napowietrzajacy - marina
                            mokotow, eko park) to bedzie duzo duzo gorzej.

                            inna sprawa to legalnosc takich dzialan. niestety dzialka zostala zgodnie z
                            prawem (o ile sie nie myle) sprzedana przez radnych bankowi pko bp, ktory
                            interesuje tylko zarobek, nie jakosc miasta.
                            i co to za radni byli? brak pespektywicznego myslenia! ale to juz jakosc
                            naszych politykow, czyli tez posrednio spoleczenstwa decyduje o tym jak sie
                            warszawa i kraj rozwija.
                            teren tego osiedla od pierwszych blokowych koncepcji (cos jak w chinach sie
                            buduje mniej wiecej) do obecnej struktury zabudowy przeszedl bardzo dluga
                            droge. nie jest idealem ale na pewno bylby mimo swej lokalizacji pieknym
                            kawalkiem miasta z dobra architektura. ale niestety nowa saska kepa nie bedzie,
                            bo na saska kepe moge sobie pojsc na spacer i poogladac domy, ulice... a tu
                            bedzie plot i straznicy. i biedni mieszkanicy zamknieci za plotem...

                            problemem w dyskusji o osiedlach zamknietych bedzie na pewno to ze ludzie
                            ktorzy tam mieszkaja ciezko musza pracowac na swoje mieszkania i sa na pewno
                            dumni z tego co osiagneli. trudno im sobie wyobrazic ze straznik, plot wkolo
                            osiedla i kamery wszedzie sa w prawdziwym miescie niepotrzebne.
                            bo tak na prawde nie jest w polsce niebezpiecznie. tylko jak sie do garazu
                            samochodem wjezdza a potem siedzi przed telewizorem i oglada dzienniki gdzie
                            mowia glownie o tym jak jest zle i niebezpiecznie to potem sie czlowiek boi
                            nawet po ulicy chodzic.. :) sam sie nakreca...

                            moze wieksza dyskusja pokazala by ze osiedla ogrodzone sa "wiejskie" i nie moga
                            byc czescia europejskiego miasta, jego torzsamosci. co innego w innych
                            kulturach, w stanach, ameryce poludniowej itd.
                            bardzo ciekawy tamat chyba sie nim jeszcze zajme...

                            pozdrawiam wszyskich trzezwo myslacych i zapraszam so dyskusji. ale
                            konstruktywnej a nie zucania "miesem" i wyzwiskami.

                            kuba

                            zapraszam tez na forum upa collective:
                            www.upa-colective.art.pl
                            • Gość: qba59 forum upa collective IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 12:36
                              sorki pomylilem troche adres

                              forum upa collective:
                              www.upa-collective.art.pl

                              :)
                              kuba
                            • lewe_oko Re: budynek, miasto i zycie w miescie... 06.11.04, 14:34
                              Cieszę się, ze ktoś rozumuje podobnie jak ja. Zamykane podwórka to nawet
                              konieczność w dzisiejszych czasach, ale taki budynek/kamienica jest częścią
                              ulicy, można do niego podejść, kupić coś w sklepie, który jest na parterze etc.
                              Tak wlaśnie wyobrażam sobie przyszłość np. takiej dzielnicy jak Mokotów. Stare
                              kamienicy i nowe apartementowce odgrodzone od intruzów, ale tworzące pierzeję
                              ulicy i będące częscią organizmu dzielnicy. Z kawiarniami, sklepami,
                              warsztatami. Waszą stronę i forum z przyjemnością odwiedze - pozdrawiam :-)
                • malevich Re: ... 02.11.04, 09:19
                  Daj sobie spokój lewe_! Z głupotą szkoda dyskutować. Ciekawe dlaczego w innych
                  miastach Europy nie ma ogrodzonych kwartałów? Tyle lat cywilizacji, a oni się
                  jeszcze drzwi nie nauczyli zamykać! Trzeci Świat tfu tfu !
              • Gość: mood Do pndzelka i lewego oka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.04, 16:58
                Lewe oko nie przejmuj sie, jezeli chca sie grodzic tak jak w zoo to nie ma
                sprawy, skoro sie tak boja, to niech postawia za tymi ogrodzeniami bunkry i
                pomieszczenia na 1 km w glab ziemi <lol>
              • Gość: rena Re: ... IP: *.wyspowa.waw.pl 02.11.04, 21:33
                brawo!!! ja tez wychodze z takiego zalozenia; zreszta gdybym wiedzial, ze
                osiedle nie bedzie strzezone, nigdy nie kupilabym tutaj mieszkania; a teraz po
                kilku latach, wiem, ze w przyszlosci nie chcilaabym mieszkac na osiedlu bez
                ochrony;
                nie rozumiem tylko, co jacys postronni ludzie do powiedzenia w kwestii
                grodzenia wiekszych osiedli. Maja do powiedzenia, ale przyszli mieszkancy,
                ktorzy prawdopodobnie z tgeo a nie innego powodu finansuja inwestycje.....
                hahaha, ewentualne sprzeciwy moglybyc czynione w momencie tworzenia planow na
                zabudowe, hahahhaa, ale wtedy, obawiam sie, byloby mniej chetnych na nabycie
                mieszkan.

                • Gość: prawa noga Re: ... IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:42
                  ha ha ha!ale to z ciebie:ha ha ha!
            • Gość: Zenon Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 09:49
              Nie moze byc przestrzenia publiczna obszar, ktory jest przestrzenia prywatna
              (de iure i de facto). Doprawdy jest to tak trudno zrozumiec? To co jest moje
              nie jest Twoje. Ze wszystkimi wynikajacymi z tego konsekwencjami.
              Prawo do wyrazania swobodnego swych opinii masz i wlasnie to czynisz. Podobnie
              jak i inni majacy odmienne niz Twoje zdanie.
              Lodowki nie mozna miec w nosie. Ma zbyt duze gabaryty. I nie do tego sluzy.:)
              • Gość: urbanista Re: ... IP: *.aster.pl 02.11.04, 17:13
                Zenon - owszem taki jest stan prawny i faktyczny, ale my tu teoretyzujemy.
                Zamykanie całych osiedli wewnątrz miast poglębia polaryzacje społecnzości i
                izolacje. Polska jest w okresie przejściowym i ludzie zmęczeni wieloletnim
                wymieszaniem klas chcą sie odgrodzić. Ja to rozumiem, ale dla miasta nie jest to
                dobre i z czasem to sie zmieni. Pewne dzielnice w naturalny sposób staną się
                eklawami - taki los czeka Mokotów, Żoliborz, Ochotę i Wilanów. Co innego osiedla
                podmiejskie - to jest całkowicie inna bajka.

                A pan_brandzelek jak zwykle pokazał klasę :-)
                • Gość: Zenon Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 17:41
                  Odnosze wrazenie,ze mylisz przyczyne ze skutkiem. Tworzenie zamknietych osiedli
                  nie jest przyczyna polaryzacji. Jest jednym z jej skutkow. Tworzenie
                  osiedli "otwartych" niczego w tym wzgledzie nie zmieni jako, ze przyczyny
                  polaryzacji leza poza zjawiskiem "odgradzania sie'.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: urbanista Re: ... IP: *.aster.pl 02.11.04, 18:10
                    Masz racje lepiej byłoby powiedzieć, że pogłębia ją. Grodzenie willi to cos
                    naturalnego, grodzenie podwórek też - jestem jedynie przeciwny grodzeniu grupy
                    domów. Zdaje sobie sprawę, że to walka z wiatrakami, bo przy dzisiejszym stanie
                    naszego społeczeństwa jest to naturalna ucieczka do azylu, ale chciałbym aby
                    było inaczej. Dlatego nie chodzi mi o to, co jest de facto tylko o stan idealny.
                    Szkoda tylko, że niektórzy nie umieją spokojnie dyskutować - oczywiscie nie mam
                    na myśli Zenonie, Ciebie :-)

                    Bardzo ciekawy post napisał ktoś o grodzeniu się kosztem innych - tak jak na
                    Kabatach, ulice całe w psich kupach, często bałagan, śmieci, ale wewnątrz
                    wszystko świeci ;-)
                    • lewe_oko Re: ... 02.11.04, 18:26
                      Dzięki za twoje posty, urbanisto :-) Rano wyrażałam się może trochę niejasno,
                      ale chodziło mi dokładnio o to samo. Pozdrawiam.
                    • Gość: Zenon Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 19:45
                      I znowu pozwole sie z Toba nie zgodzic. Ani nie sa przyczyna, ani tez niczego
                      nie poglebiaja. Polaryzacja spoleczna wyrazajaca sie w glownej mierze ogromnym
                      zroznicowaniem dochodow ma swe zrodla w ekonomii nie zas w
                      zjawisku "ogradzania". Powtarzam zatem jeszcze raz: "ogradzanie" do skutek nie
                      zas przyczyna.
                      Co zas do casusu "psich kup": mam dwa psy - urocze Beagle. Place za nie miastu
                      swoiste frycowe w postaci "psiego podatku". Miasto zatem powinno zajac sie
                      efektem "uzewnetrzniania sie" sie naszych milusinskich "braci mniejszych".
                      Jesli tego nie robi, to za co ja place ow podatek? Kolejny haracz?
                      Pozdrawiam
              • Gość: prawa noga Re: ... IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:44
                COs TY NAPRAWDĘ?
          • Gość: prawa noga Re: ... IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:25
            Ale buuufffon!!!
      • olecky Re: klasyczny szkop - nie chcą, to zmusić 02.11.04, 08:55
        przeciez nikt niczego nie zakazuje - tylko zwraca uwage, ze Warszawa wyglada jak
        trzeci swiat.
        • pan_pndzelek >>>Trzeci swiat i rowery... 02.11.04, 09:10
          Ten folksdojczowski głąb chce właśnie by ZAKAZAĆ budowania zamkniętych osiedli.
          A trzeci świat to jest może w Chinach bo tam ludzi nie stać na samochody i NA
          ROWERACH JEŻDŻĄ!
          • Gość: Smok Wlasnie teraz jestem w Kopenhadze i wiesz co? IP: *.tellabs.com 02.11.04, 10:31
            Tu tez ludzie jezdza rowerami. I ja tez wczoraj jezdzilem. Czy jest cos ze mna
            nie tak? A z Kopenhaga? :-)
          • Gość: 3cio-swiatowiec Re: >>>Trzeci swiat i rowery... IP: *.intranet.ydp / 217.8.175.* 02.11.04, 10:45
            Może i ludzie tam są biedni i nie stać ich na samochody ale przynajmniej mają
            powietrze czyste, skoro wszyscy na rowerach poginają :)

            Pozdrawiam.
          • Gość: Enolc to po co odpowiadacie na posty pendzla ? IP: *.echostar.pl 02.11.04, 12:02
            omijaj g..o bo śmierdzi, jak mawia moja babka. ot co.
            • Gość: Europejczyk Juz go prawdopodobnie nie będzie!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 12:24
              Rozmawialem z moderatorem, ja tego czlowieka już dawno zauważylem, Jego
              chamstwo, nie przejdzie plazem!!!
              • pan_pndzelek [...] 02.11.04, 12:35
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: europejczyk szlachcic na zagrodzie rowny wojewodzie IP: 81.185.93.* 02.11.04, 17:01
            Dobrobyt to jest sprawa przejsciowa.
            Dzisiaj oni jezdza na rowerach a jutro Ty do nich na "zaksy" bedziesz jezdzil.
            No Ty moze sie tego nie doczekasz, ale Twoje dzieci na pewno.

            Miedzy liniami mozna wyczytac u obroncow ogrodzenia, dume z posiadania
            ogrodzenia jak i wladzy na terenie ogrodzonym.
            Bardzo to nowobogackie i staroszlacheckie w tym negatywnym rozumieniu slowa.

            Powstale w ten sposob enklawy doprowadza wczesniej czy pozniej do takich
            rozwarstwien spolecznych, ze stana sie latwymi obiektami roznago rodzaju
            zbiorowych zorganizowanych napasci.Jeden czy nawet 5 straznikow nic temu nie
            poradzi.
            Takie sa doswiadczenia innych krajow: Stanow Zjednoczonych, Anglii, Francji.
            Dawno nie bylem na polnocy (kraje nordyckie) ale z tego co pamietam nie
            widzialem tam takich dziwologow.



          • Gość: prawa noga Re: >>>Trzeci swiat i rowery... IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:49
            nazistowski psycholu- wylącz się!
            • Gość: prawa noga Re: >>>Trzeci swiat i rowery... IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:56
              nazi-psychol to rzecz jasna durny pendzel-brendzel!
      • Gość: adam44 Re: klasyczny polak-glupi i zaciekly IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.11.04, 09:41
      • Gość: edit ma rację IP: *.crowley.pl 02.11.04, 11:00
        żeby dojść na przystanek muszę obejść parę ładnych hektarów bo spółdzielnia postanowiła zamknąć osiedle czyli cały niemal teren który do niej należy, a to naprawdę duuuuża przestrzeń żeby przejść na przystanek lub na bazar muszę obłazić wzdłuż ogrodzenia z siatki i nakładać jakieś 10 minut drogi. Jak pada deszcz to nie ma się gdzie schronić po drodze ani kawałka daszku tylko siatka wzdłuż chodnika. Takich rozwiązań naprawdę nie powinno się dopuszczać w mieście. Wzdłuż ulicy powinna ciągnąć się zabudowa, a nie siatka z drutu, miasto od takich rozwiązań nie jest ani bardziej przyjazne ani ładniejsze.
        • Gość: Adam K. Re: ma rację IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.11.04, 13:46
          tak - źle się spaceruje po takim mieście. Ale dobrze się w nim mieszka. Jesli
          oczywiscie mieszka się po właściwej stronie siatki. Nie ma tam
          złodzieji ,delerów narkotyków, żuli i chuliganów. I to poczucie bezpieczństwa.
          Mieszkałem kiedys na dużym osiedlu z płyty. Rano wychodziłem i obłaziłem brykę
          dookoła . I bardzo się dziwiłem że coś nie ukradzione ,szyba nie wywalona. A
          tutaj mi ten zwyczaj zupełnie zanikł.
          Wyjeżdżam na parę dni z domu i balkon zostawiam otwarty. Mając stare nawyki
          wstawiłem sobie drzwi dobrze pancerne. I brzydkie przez to. Zupełnie
          niepotrzebnie. Nie było tu włamania od lat.Dzieciaki bawią się na podwórku lub
          w siłowni. Nikt się nie bije,nie ma przemocy alkoholu i narkotyków. Oby
          wszystkich było na taki standart stać. To miły swiat.

          chcesz pospacerować ? pojedź do lasu. będzie wspaniale. Zreszta tak było od
          lat. Zamożni mieszkali w kamienicach jak fortecach. Na dole cieć całą dobę.
          Dopiero po wojnie pootwierano te podwórka ,jak lokatorów nie było stać na
          ciecia. I tez się szło wzdłuz betonowo-ceglanej ściany. całe kwartały. tak jak
          teraz wzdłuż siatki za którą z reguły jest ładna zieleń
          • Gość: europejczyk proste rozwiazania sa rzadko IP: 81.185.93.* 02.11.04, 17:19
            skuteczbe na dluzsza mete.
            Odkladaja tylko problem na pozniej.
            Slowo zamozni w obecnej Polsce ma bardzo dwuznaczny wydzwiek.
            Bo kraj tylko z nazwy jest demokratyczny i tylko z nazwy jest kapitalistyczny.
            Sa ludzie ktorzy dorobili sie uczciwa praca, dobrymi pomyslami, talentem.
            Ale o czesci tej zamoznosci wyczytac mozna w codziennych doniesieniach tak GW
            jak innych mas mediow.Jaka czesc rynku w Polsce stanowia przetargi panstwowe ?
            Jaka czesc tych przetarow jest uczciwa ?
            Dlugo by mozna o tym pisac.
            Sam sie czesto dziwie jak w takich warunkach mozna byc dumny z zamoznosci ?
            Ja sie z nia nie tyle ukrywam co nie izoluje od innych !
      • joly.roger Re: klasyczny szkop - nie chcą, to zmusić 02.11.04, 15:53
        Hm... rozumiem ze jakbym byl wlascicielem gruntu naprzeciw Twoich okien to
        moglbym sobie na nim wywalic 60 pietrowy wiezowiec? Albo garbarnie (smierdzi
        jak cholera)? Bo to moje i WARA Ci do tego?
        Przestrzen miejska to nie kawalki gruntow, na ktorych kazdy moze robic co chce,
        tylko calosc, ktora musi byc zharmonizowana. Oczywiscie, jezeli ktos dal
        zezwolenie na grodzenie, to nie dziwne ze sobie grodza, tylko ze nie powinno
        sie dawac. Tak jak nie dostaniesz pozwolenia na budowe na dzialce lesnej, mimo
        ze to Twoje i WARA komu od tego.
      • Gość: europejczyk Co je moje to je moje i WARA ! IP: 81.185.93.* 02.11.04, 16:23
        Nikt tu sie zadnego prawa nie domaga !

        A prawo to jest nie Twoje ani moje tylko demokratyczne znaczy wiekszosci, bo
        takie mamy panstwo.No chyba zebys nam tu zrobil jeszcze jedna rewolucje:
        amerykanska rzekloby sie.
      • Gość: Tyfus Re: klasyczny szkop - nie chcą, to zmusić IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.11.04, 18:21
        Pewnie że wara jak moje to robię co chcę - problem w tym czy Ci się to podoba
        czy robisz tak bo sie boisz bandytów, złodziei, brudu etc. Moim zdaniem to jest
        koszt życia w tym kraju w tym mieście w tych czasach. Dla mnie jest to smutna
        konieczność. Obawiam się że nie starczy mi cierpliwości i nie doczekam się
        współplemieńców na europejskim poziomie. Nie oszukujmy sie przeciętny Polak to
        motłoch. Zgadzam się że to psuje miasto stwarza atmosferę zamknięcia i
        odosobnienia. Na świecie odchodzi się od takich rozwiązań w cywilizowanych
        krajach ludzie sobie ufają. vide Szwajcaria
      • Gość: prawa noga Re: klasyczny szkop - nie chcą, to zmusić IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:15
        Ohoho,jaki GROZNY!Uwaga!Może gryzć!Uciekajmy!!!
      • Gość: prawa noga Re: klasyczny szkop - nie chcą, to zmusić IP: *.softel.elblag.pl 03.11.04, 04:30
        Ee,ty kretinos!Przydałoby się ,żebyś dostal dobrze w ucho!
    • Gość: weit Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.dip.t-dialin.net 02.11.04, 08:54
      Brawo Heniu!
      • d.z Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte 02.11.04, 09:00
        Budowanie zamkniętych osiedli przypomina mi nieco inną (obrazową) sytuację.
        Otóz kucharka gotuje zupę i nagle stwierdza, że połowy zupy w garnku nie ma. Co
        robi? Ano bierze wode i dolewa!
        Tak samo jest z osiedlami zamkniętymi.
        Zamiast poszukać prawdziwego powodu dla którego ludzie w gettach mieszkają (i
        chcą w nich mieszkać) to dywagacje się snuje i badania robi. Z tych badań
        niewiele wyniknie (no chyba, że pytania będą tendencyjne).
        Prawda jest taka. Trzeba zrobić coś by ludzie w zamkniętych twierdzach nie
        chcieli mieszkać i tyle.
        Jak zwykle mówi się o bezpieczeństwie. No to trzeba podjąć długoletnie i
        konsekwentne kroki by to zmienić.
        Inczej za chwilke będzie tak jak w wizji niemca - tylko ulice przelotowe
        ogólnodostępne.
        • Gość: anthiel Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 11:42
          zgadzam się, skoro ludzie chcą mieszkać w zamkniętych osiedlach to będą w nich
          mieszkać i żadne zakazywanie nic tu nie da. Skoro jest popyt na zamknięte
          osiedla to zawsze będzie można w jakiś sposób obejść prawo by takie osiedla
          zrobić.
          Problemem jset to czemu ludzie chcą tak mieszkać.
          • Gość: Slawek.K Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 00:49
            Bo to taka polska droga do okazania dobrobytu jest. Zamiast apartamentu z
            recepcjonistą, kawalerka z "ochroniarzem" w brudnych drelichach na bramie.

            Ludzie!
            Jakie bezpieczeństwo? Jaka ochrona? Jaja sobie robicie? Ze "strzeżonego
            osiedla" w ktym mieszka mój znajomy wyprowadzili kilka samochodów, kradzieże
            rowerów zdarzają się bodaj częściej niż w "zwykłych" blokach i nie potrafią na
            to poradzić kolejne firmy ochroniarskie, które wymienia się po każdej takiej
            wpadce!
            Pozory. Ot co. Pozory i złudzenia, którymi się kierujecie wykorzystują
            developerzy budujące te "getta klasy średniej" (sic!).
    • Gość: wulstan Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.04, 09:12
      cieszę się że nic mu tdo tej pory w Wawie nie stało, ale on nie zna tego miasta
      i nie wie co mówi...moge mu pokazać czemu ludzie sie grodzą, a jak mu sie nie
      podoba to niech ucieka do pięknego Berlina :-)
    • Gość: Zag Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: 5.4R1D* / 194.205.246.* 02.11.04, 09:48
      Skoro tak Gazeta pragnie otworzyc tereny osiedli, bedace wlasnoscia ich
      mieszkancow, to moze redaktorzyny i kierujacy wybiorcza niech zlikwiduja
      ogrodzenia na swoich posesjach z domami. Wszyscy chetnie bedziemy ich
      odwiedzac, ich trawniczki, garaze.
      Czyzby Wybiorcza chciala powrotu Komuny?
    • Gość: Qba Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: *.kienbaum.de 02.11.04, 09:51
      Jakos mieszkam na Pradze Pn i do tego nie w zamknietym osiedlu; samochod
      zaparkowany przy ulicy i nikt nie rusza niczego co nie jego. Nikt nie zaczepia
      i nie leje w morde - bardziej niebezpiecznie czulem sie na Zoliborzu. Sasiedzi
      mili i przynajmniej nie czuje sie jak w gettcie bo wychodzac z domu mam
      normalny trawnik, normalne drzewa i normalne kwiaty, kolo ktorych moga chodzic
      tez inni. No i nie mam przed domem plotu z kamerami i budka straznicza.
    • an_ni Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte 02.11.04, 09:55
      nie rozumiem cytowania jakiegos pierwszego lepszego zagraniczniaka jako
      eksperta!
      w jego kraju nikt by go nie posluchal...
      miejmy wlasne zdanie
    • Gość: Szwajcar Ja mieszkam w Szwajcarii IP: *.dclient.hispeed.ch 02.11.04, 10:01
      Mam 28 lat i mieszkam od 18 lat w Szwajcarii. Tu na zamkniete osiedla z
      portierem nie kazdego stac. To tez nie jest ich zbytnio wiele. Mysle ze, w
      Berlinie jest to jeden z podobnych powodow dlaczego, jest tylko jedno takie
      osiedle. Mi bardzo podobaja sie bardzo apartamentowce typu amerykanskiego z
      portierem i recepcja. Na takie i w Stanach nie kazdego stac. Powinno budowac
      sie takich wiecej. Mysle ze ten Pan z Niemiec przesadza a naszego gustu do
      niemieckiego nie porownuje...
      • Gość: miki Re: Ja mieszkam w Szwajcarii IP: *.dip.t-dialin.net 10.11.04, 11:05
        Berlinczykow nie stac?Biedni.Natomiast stac bogatych Warszawian.Ciekawe.(takie
        zdanie jako objaw glopoty)Obywatele jednego z najbogatszych panstw Europy sa
        zbyt biedni,najbiedniejszego panstwa w Uni natomiast wystarczajaco bogaci.Jako
        ekspert z Szwajcari pewnie wiesz ze Poczdam byl czescia bylego NRD.I ludzie
        tamtejsi maja podobna buracza mentalnosc jak ci Warszawiacy z ZOO-logicznych
        osiedli."Pomiedzy Poczdamem a Berlinem".Fizycznie zblizyli sie do Berlina
        (zachodniego).Mentalnie tkwia w buraczannym NRD.
    • Gość: Warszawiak Re: Berlińczyk bada warszawskie osiedla zamknięte IP: 217.153.90.* 02.11.04, 10:03
      Nie tak dawno ta sama gazeta opisywała wyniki badań, z których wynikało, że tam
      gdzie jest ogrodzenie i zamykany śmietnik ludzie czują się u siebie, zczynaja
      dabć o otoczenie i poznwać się na wzajem. Wtedy komentowano, że wygradzanie
      osiedli pomoga tworzyć lokalne wspólnoty. Teraz przyjeżdża jakiś gó..arz w
      Berlina i zaczyna pouczać, a gazeta natychmiast to publikuje. Po co? Nie ma
      własnego poglądu na sprawę?
    • Gość: Szwajcar a moze jednak wywiad ze mna? IP: *.dclient.hispeed.ch 02.11.04, 10:09
      Z byle oslem robicie wywiady! Co on moze powiedziec. Zycie w Berlinie to
      koszmar. To miasto kojazy sie tylko z Hitlerem jak i Szwajcarowi tak i Polakowi
      i Brytyjczykowi. Niech nie zadziera nosa bo, nie ma pojecia. Te apartamentowce
      w Wawie sa super!!! Sam w takim mieszkalem przez rok i niedlugo ponownie
      zawitam. A moze tak ze mna zrobicie jakis wywiad a nie z takim baranem? Mam
      kupe dobrej szwajcarskiej wizji ktora, zazwyczaj Polakom sie podoba mysle jak
      zegarki chocby. Co to taki Niemiec. Ja wole zyc w Polsce podobnie jak w Stanach
      a nie w takim brudzie jak Berlin. No to moze jakis wywiadzik czy pytanka? Moj
      adres email: a.zin@bluemail.ch Pozdrawiam! Artur
      • Gość: Europejczyk Nie moge się z Tobą zgodzić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 11:16
        Po zjednoczeniu, rząd niemiecki wydal biliony marek na przebudowę Berlina!,od
        podstaw wybudowano nowe kwartaly miasta!!np, Potstammer Platz, wiem bo tu też
        mieszkam!!!,wyburzono, albo zmodernizowaną tzw, "Wielką plytę", nad Szprewą
        powstaje wielka nowoczesna europejska metropolia, a a jeśli chodzi o czystość??
        sorry , kudy Warszawie do berlina???A Warszawie? tak! niestety, powstają getta
        z kamerami, z wartownikami, i ogrodzone murami, miasto to zaczyna upodabniac
        się powoli do poludniowo -amerykanskich molochow slamsów!!
      • Gość: wayne Re: a moze jednak wywiad ze mna? IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 02.11.04, 12:39
        Chyba gosciu w Berlinie nie byles. Przejdz sie po takim Kreuzbergu - to jest
        normalne miasto. Az sie chce tam mieszkac. Czysto, drzewa przy chodniku, budynki
        nie za wysokie, na dole kazdego - restauracje, lodziarnie, kawiarnie, piekarnie.
        Ludzie siedza w nich do poznego wieczora. Gdzie masz cos takiego w Warszawie? A
        to przeciez nie jest jakas bogata dzielnica - mieszkaja tam Niemcy, Turcy,
        emigranci z Afryki. Acha i zapomnialem dodac, ze jest bezpiecznie - przynajmniej
        ja zadnych problemow nie mialem chociaz wracalem zawsze bardzo pozno i to piechota.
    • Gość: Mar schzofrenia? IP: *.skorosze.2a.pl 02.11.04, 10:21
      Przecież NIemcu uwazają POlaków za złodziei i to właśnie POlacy kroją im fury -
      a ten kutas powiada, że "tu jest bezpiecznie"??? A kto ci miał co ukraść
      nierobie w tym tramwaju??? Widać, żeś dziad i nic nie masz, więc się nie
      wymądrzaj.
      • Gość: mina Re: schzofrenia? IP: *.arcor-ip.net 02.11.04, 11:45
        Troszeczke Cie ponioslo ale niestety musze sie z Toba zgodzic. Bezpiecznie
        czuja sie ludzie, ktorzy niczego nie posiadaja. Sam nie mam nic ale to rozsadna
        logika. Nie wiem..., moze z czasem do czegos dojde ale wiem jedno! Posiadajac
        cos nie bede mial ochoty na to aby znalazlo sie to w rekach osoby do ktorej to
        nie nalezy. To jest jak patriotyzm i obrona wlasnych granic. Normalna rzecz!!!
        • Gość: miki Re: schzofrenia? IP: *.dip.t-dialin.net 10.11.04, 11:13
          Natomiast zagrozeni czuja sie przestepcy.Czych na nich Policja.Czychaja
          okradzeni,oszukani itd.Zlodziej wszedzie widzi zlodzieji.Przeciez(w jego
          mniemaniu)wszystcy kradna.On sam nie jest wyjatkiem.Jest zupelnie normalny.Jesli
          wszystcy kradna,to on tez.Sztuka polega na tym aby sie niedac zlapac.Jesli w
          jego ZOO,z kamerami plotem i straza,to dlatego ze zlodziej nie kradnie na
          wlasnym podworku.
    • Gość: kobra Fakt, że Polacy są znerwicowani IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.11.04, 10:37
      i stąd płoty i kraty w oknach(!!) jakich nie widać ani w USA, ani w Niemczech
      ani w Anglii - choć w tych krajach przestępczość nie jest mniejsza niż u nas.
      Ale my boimy się więcej, a na to nie ma rady.
    • Gość: wrr warszawiaki to buraki IP: *.tvk.wroc.pl / *.api.net.pl 02.11.04, 10:37
      ot co!
      • michalfront "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" 02.11.04, 11:01
        nie ma się co dziwić, że Warszawiaków postrzegaja jako buraków, skoro
        zdecyzdowana większość mieszkańców Warszawy to przyjezdni z większych lub
        mniejszych miasteczek albo wsi, którzy z Warszawy ciągną ile mogą, a potem na
        każdym kroku ją opluwają.
        a co osiedli grodzonych to nie dziwię się, że ludzie chcą w takich mieszkać -
        sam kiedy zmienię mieszkanie, to właśnie na mieszkanie w osiedlu strzeżonym -
        przestanę się martwić o samochód, o dziecko bawiące się na placu zabaw, o to
        czy grupie dresów czy blokersów nie spodoba się spożywać i przypalać pod moimi
        oknami do 3 nad ranem itp.
        • Gość: gość Re: "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" IP: *.atman.pl / *.atman.pl 02.11.04, 12:39
          > a co osiedli grodzonych to nie dziwię się, że ludzie chcą w takich
          > mieszkać - sam kiedy zmienię mieszkanie, to właśnie na mieszkanie w osiedlu
          > strzeżonym

          Czyli chcesz się przeprowadzić z osiedla prawdziwych, rodowitych warszawiaków
          na osiedle "przyjezdnych buraków", których tak opluwasz? Czy będziesz
          wtedy mówił swoim sąsiadom "dzień dobry", czy raczej "sp****laj buraku"?
          • michalfront Re: "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" 02.11.04, 14:39
            coż, na osiedlach prawdziwych rodowitych Warszawiaków powoli nie ma miejsca, a
            poza tym standardy się zmieniają i stare osiedla po prostu nie nadążają.

            jeśli coraz więcej warszawiaków przeprowadzałoby się na takie osiedla (a coraz
            więcej to robi) to i one zmieniłyby swój "buraczany" charakter (urodziłem się i
            wychowałem na Starej Pradze ale nie dziw się, że chciałbym żeby moje dziecko
            wychowywało się w trochę innym klimacie - to już jednak nie ta Praga co kiedyś)

            i jeszcze jedno - nikogo nie opluwałem, stwierdziłem tylko że to przyjezdni
            większość z tego co maja zawdzięczają Warszawie, ale za żadne skarby się nie
            chcą do tego przyznać - dla nich Warszawa to zło konieczne, miejsce którego
            nienawidzą, a które tolerują ze względu na kasę jakiej nie ma gdzie indziej...
            W większości firm i urzędów wiekszość pracowników stanowią "napływowi" i to
            nawet nie w pierwszym pokoleniu ale tacy sprzed roku albo dwóch - czy to dobra
            sytuacja?

            sąsiadom albo mówię "dzień dobry" albo nie mówię w ogóle.... "sp****laj buraku"
            zarezerwoane jest dla kogo innego
            • Gość: gość Re: "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" IP: *.atman.pl / *.atman.pl 02.11.04, 15:27
              > jeśli coraz więcej warszawiaków przeprowadzałoby się na takie osiedla (
              > a coraz więcej to robi) to i one zmieniłyby swój "buraczany" charakter

              Oby nie, dziękuję za takich "misjonarzy" w dresach i bębniących furach.
              Poradzimy sobie bez was na naszych "buraczanych" osiedlach, póki co
              jest na nich czysto, przyjemnie i oby tak pozostało.

              > urodziłem się i wychowałem na Starej Pradze

              Łączę się w bólu...

              > nikogo nie opluwałem, stwierdziłem tylko że to przyjezdni
              > większość z tego co maja zawdzięczają Warszawie,

              A Warszawa to co ma, zawdzięcza głównie ciężkiej pracy przyjezdnych,
              a nie tępych proli z Pragi.

              > W większości firm i urzędów wiekszość pracowników stanowią
              > "napływowi" i to nawet nie w pierwszym pokoleniu ale tacy sprzed
              > roku albo dwóch - czy to dobra sytuacja?

              Dla mnie tak, przynajmniej nie boję się, że mnie koledzy z pracy
              okradną.
              • michalfront Re: "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" 02.11.04, 16:02
                Gość portalu: gość napisał(a):

                > > jeśli coraz więcej warszawiaków przeprowadzałoby się na takie osiedla (
                > > a coraz więcej to robi) to i one zmieniłyby swój "buraczany" charakter
                >
                > Oby nie, dziękuję za takich "misjonarzy" w dresach i bębniących furach.
                > Poradzimy sobie bez was na naszych "buraczanych" osiedlach, póki co
                > jest na nich czysto, przyjemnie i oby tak pozostało.

                dresy i bębniące fury to domena waszych buraczanych klimatów

                > > urodziłem się i wychowałem na Starej Pradze
                >
                > Łączę się w bólu...

                przyjedź i to powtórz, dopiero zaboli...

                > > nikogo nie opluwałem, stwierdziłem tylko że to przyjezdni
                > > większość z tego co maja zawdzięczają Warszawie,
                >
                > A Warszawa to co ma, zawdzięcza głównie ciężkiej pracy przyjezdnych,
                > a nie tępych proli z Pragi.

                z jakiej ciężkiej pracy? chyba z tworzenia korków i z zabierania Warszawiakom
                pracy za najniższe pensje (bo mamusia na weekend i tak kopę jaj i kiełbachę
                przyśle). Nic nie przynosicie temu miastu, jak się zwijacie na święta to
                przynajmniej korków nie ma i widać ilu buraków mieszka w tym mieście...


                > > W większości firm i urzędów wiekszość pracowników stanowią
                > > "napływowi" i to nawet nie w pierwszym pokoleniu ale tacy sprzed
                > > roku albo dwóch - czy to dobra sytuacja?
                >
                > Dla mnie tak, przynajmniej nie boję się, że mnie koledzy z pracy
                > okradną.

                A to ciekawe, nikt bardziej po trupach nie robi kariery niż napływowi - bo dla
                nich porażka oznacza powrót na wioskę do pasania krów i dlatego są gotowi na
                podłożenie najgorszej świni, zeby tylko się w warszawie utrzymać


                Powtarzam - jak się Warszawa nie podoba, to spadać skąd przyjechaliście..
                • Gość: gość Re: "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.11.04, 21:19
                  Przeczytaj uważnie co wypisujesz ciemniaku i wtedy zrozumiesz, dlaczego gnijesz
                  na tej
                  swojej dresiarskiej Pradze w jakimś syfnym bloku, a ja ("przyjezdny burak")
                  mieszkam na
                  ładnym osiedlu, dobrze ogrodzonym przed takimi jak ty, moi sąsiedzi mają twarze
                  a nie kryminalne ryje i mówimy sobie "dzień dobry", a nie okradamy piwnice i nie
                  plujemy
                  na schody. Nie wystawiamy za drzwi śmierdzących kubłów ze śmieciami, ani
                  śmierdzących adidasków, nie wydzieramy ryja przez okno i nie puszczamy
                  disko-polo na cały regulator. Dlatego nie spodoba ci się na takim "burackim"
                  osiedlu, lepiej siedź na swojej Pradze.
                  • Gość: rodowity Re: "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 00:06
                    czlowiek wychodzi ze wsi ale wies z czlowieka nie, mozesz podniecac sie swoim
                    wygodnym mieszkaniem ale i tak jestes tylko tepym burakiem, mieszkanie zabierze
                    ci bank jak stracisz prace na rzecz innego przyjezdnego buraka gotowego
                    pracowac za nizsza stawke
                    • Gość: Ciekawy Re: "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 15:54
                      Jakim wygodnym mieszkaniem?! 35 m2 na "strzeżonym" osiedlu (na więcej hektarów
                      nie starczyło), to wygoda?
                  • michalfront Re: "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" 04.11.04, 13:31
                    Dla ścisłości - już od dawna nie mieszkam na Pradze, tylko na osiedlu, na jakie
                    ciebie nigdy nie będzie stać. Ale w przeciwieństwie do ciebie nie wstydzę się
                    swoich korzeni (ciekawe jak dokładną mapę trzeba kupić żeby znależć wieś, z
                    której przyjechałeś). I na strzeżonych w większości mieszkają Warszawiacy, bo
                    przyjezdne buractwo najczęściej albo wynajmuje, albo kupuje najtańsze klitki "z
                    trzeciej ręki" na peryferiach i do końca życia pół wsi je spłaca (bo jak praca
                    się kończy to bank na mieszkanku łapkę chce położyć i wtedy strach przed
                    powrotem do kurnika zagląda wam do tyłków).

                    A tak na marginesie, liczba słuchaczy disco-polo wzrasta wprost proporcjonalnie
                    do zmniejszania się liczby mieszkańców danej miejscwości :)

                    I to ty chyba powinienieś dokładniej czytać co się do ciebie pisze, bo ja od
                    pierwszego posta wyraźnie popieram ideę strzezonych osiedli (trudno, żebym nie
                    popierał skoro sam na takim mieszkam)...
                    • Gość: seneka Re: "warszawiacy" a "mieszkańcy Warszawy" IP: *.farm.amwaw.edu.pl 05.11.04, 10:11
                      Tak myślę, że ta cała głupawa dyskusja nie ma sensu, bo i tak każdy pozostanie
                      przy swoim. Swoją drogą, to dojeżdżam do tego zakichanego miasta już siódmy
                      rok, mieszkam na wsi i wcale się tego nie wstydzę, ba nawet szczycę, bo z
                      pewnością tzw. "warszawiak" nawet nie ma zielonego pojęcia co to jest
                      współczesna wieś (raczej miejscowość), zwłaszcza ta podwarszawska. Jeżeli
                      chodzi o buractwo, to niejeden "warszawiak" jest zdecydowanie większym burakiem
                      (czy raczej kartoflem) niż przyjezdny, lub dojezdny mieszkaniec. Zważ na to, że
                      zdecydowana większość studentów to właśnie ci przyjezdni "buracy" (nie mówi się
                      buraki, warszawiaku) i to głównie oni tworzą klimat miasta, zwłaszcza sfery
                      kultury i rozrywki. Z resztą o czym ty w ogóle dyskutujesz, jeżeli spędzasz
                      czas w swoim zamkniętym gettcie, nosa nie wychylasz i uważasz że pozjadałeś
                      wszystkie rozumy, bo jesteś "rodowitym warszawiakiem". W przeciwieństwie do
                      ciebie słucham właśnie rodowitych warszawiaków, którzy jednogłośnie twierdzą,
                      że warszawiacy (i sama warszawa) zginęli wraz z końcem powstania warszawskiego
                      (nie żebym je potępiał).
                      Jeżeli chodzi o to podkradanie pracy, to raczej bym o tym nie dykutował, bo
                      Warszawa zarabia właśnie na przesiębiorstwach zatrudniających ludzi także z
                      poza tego miasta, i zarabia nie mało. A korki tworzycie też sami, a
                      dojeżdzający głównie dlatego, że nie możecie stworzyć porządnego transportu
                      miejskiego (linia metra budowana przez kilkadziesiąt lat!!!), autobusy chodzą
                      bez sensu puste, a tam gdzie potrzeba za rzadko, o dojazdach z aglomeracji
                      podwarszawskiej już nie wspomnę.
                      Zanim więc zaczniesz kogoś opluwać mocno się nad tym zastanów i przemyśł czy
                      masz do tego prawo.
    • Gość: ddt zamykanie bez sensu IP: 217.8.186.* 02.11.04, 11:17
      Rozumiem, że kiedy buduje się osiedle poza dotychczasowym miastem, od początku
      je zamykając, to nikomu nie wadzi. Bez sensu jest natomiast dla mnie zamykanie
      osiedli, które od zawsze były otwarte. Mieszkam na Żoliborzu od 40 lat i zawsze
      można było przejść z ulicy Próchnika na pocztę przy Filareckiej przez podwórka.
      Teraz dzielni mieszkańcy wstawili płoty, domofony i trzeba łazić dookoła. Czy
      ich bezpieczeństwo poprawiło się naprawdę w sytuacji, kiedy nikt nie pilnuje
      bram i można bez trudu wejść z kimś? A utrudnienie dla osób przyzwyczajonych do
      przejścia, które było zawsze jest wyraźne.
      • Gość: danny budujesz mury, budujesz w sobie strach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.04, 11:29
        ..to na co zwrocil uwage nasz Niemiec jest pierwsza dojmujaca obserwacja ludzi
        przyjezdzajacych do Warszawy skads; studentow czy pracownikow. Kompletna
        spoleczna dezintegracja i polaryzacja!! Znajduje ona ucielesnienie w tych
        metalowo-ceglano-tytanowych konstrukcjach,kamerach i kodach ktore dziela ludzi
        wszedzie bez wyjatku w stolicy. Mury,bramki,domofony, kraty. Prowadza do
        dyskomfortu psychicznego i leku, a mialy raczej wytworzyc poczucie
        bezpieczenstwa!! To jest paradoks. To jest egalitaryzm? To raczej rezydencje
        bialych w Cape Town czy Bagdadzie.
        • pan_pndzelek Re: budujesz mury, budujesz w sobie strach 02.11.04, 11:56
          Za "egalitaryzm" to my już dziękujemy... przerabialiśmy toto przez pół wieku...
          ludzie nie są równi, więc egalitaryzm jest tylko durnowatym wymysłem lewactwa...
      • Gość: szwed Re: zamykanie bez sensu IP: anonymous.cache* / *.communication-companies.de 02.11.04, 12:09
        Od wielu lat mieszkam w okolicach Sztokholmu. Moj dom stoi na jednej z wysepek
        arhipelagu. Nie ma zadnego plotu, ogrodzenia. Nie ma firanek w oknach. Dookola
        podobne domki. Na drodze stoja samochody, przewaznie nowe. Nikt ich nie
        kradnie. Moje nowe Volvo S-60 nie ma nawet alarmu.
        Czesto jezdze po Europie, do domu nikt sie nie wlamal. Jest tylko jeden zamek w
        drzwiach.

        O tym odgradzaniu w Polsce wspominali mi sasiedzi, ktorzy ostatniego lata byli
        w Polsce. Pytali, czemu Polacy odgradzaja sie drutami kolczastymi, czemu tak
        wysokie ogrodzenia betonowe sa stawiane dookola domow, po co sa obrzydliwe
        kraty w warszawskich wiezowcach, niektore siegajace 6 pietra. Co smieszne - ci
        mieszkajacy na ostatnich pietrach tez maja kraty. Zaprosil ich znajomy Polak.
        Musieli najpierw przejsc przez masywne kraty w bramie budynku, potem jechali
        brudna winda, nastepnie juz na pietrze utkneli w strefie niczyjej: miedzy winda
        a korytarzem nastepna krata. Za ta krata byla nastepna krata, juz do drzwi
        mieszkania. Dwa zamki w kracie i trzy zamki we wlasciwych drzwiach...
        Ufff !!!
        Co za zycie...
        Nigdy nie wroce do Polski...
        • dziubek Re: zamykanie bez sensu 02.11.04, 13:14
          Gość portalu: szwed napisał(a):

          > Od wielu lat mieszkam w okolicach Sztokholmu. Moj dom stoi na jednej z wysepek
          > arhipelagu. Nie ma zadnego plotu, ogrodzenia. Nie ma firanek w oknach. Dookola
          > podobne domki. Na drodze stoja samochody, przewaznie nowe. Nikt ich nie
          > kradnie. Moje nowe Volvo S-60 nie ma nawet alarmu.
          > Czesto jezdze po Europie, do domu nikt sie nie wlamal. Jest tylko jeden zamek w
          >
          > drzwiach.
          >
          > O tym odgradzaniu w Polsce wspominali mi sasiedzi, ktorzy ostatniego lata byli
          > w Polsce. Pytali, czemu Polacy odgradzaja sie drutami kolczastymi, czemu tak
          > wysokie ogrodzenia betonowe sa stawiane dookola domow, po co sa obrzydliwe
          > kraty w warszawskich wiezowcach, niektore siegajace 6 pietra. Co smieszne - ci
          > mieszkajacy na ostatnich pietrach tez maja kraty. Zaprosil ich znajomy Polak.
          > Musieli najpierw przejsc przez masywne kraty w bramie budynku, potem jechali
          > brudna winda, nastepnie juz na pietrze utkneli w strefie niczyjej: miedzy winda
          >
          > a korytarzem nastepna krata. Za ta krata byla nastepna krata, juz do drzwi
          > mieszkania. Dwa zamki w kracie i trzy zamki we wlasciwych drzwiach...
          > Ufff !!!
          > Co za zycie...
          > Nigdy nie wroce do Polski...

          Gratulacje, świetnie mówisz po polsku jak na Szweda! Ile lat się uczyłeś?
          Ciekawe, dlaczego spie..łeś z Polski, Szwedzie?

          Mała rada: na biegunie północnym mógłbyś zostawiac swoje Volvo S60 całkiem
          otwarte i nic by się mu nie stało! Naprawdę! Mógłbyś w swoim domu w ogóle nie
          miec zamka! Chyba czas na następną przeprowadzkę.

          Jestem Polakiem, mieszkam w Warszawie. Przez rok dojeżdżałem samochodem do pracy
          u klienta na Powiślu. W ciągu 9 miesięcy kilkakrotnie włamano mi się do
          samochodu. Wybite szyby, skradzione radio, splądrowane wnętrze, zwyżka w
          ubezpieczeniu. Przecież to moja wina, prawda? Policja nawet nie kiwnęła palcem w
          mojej sprawie. Jak myślisz, co mogę w tej sytuacji zrobic? Pozbyc się samochodu?
          Naprawdę uwazasz, że ludzie w Polsce są tak głupi, że stawiają sobie te
          wszystkie kraty i alarmy dla własnej satysfakcji? Nie mają na co wydawac kasy?
          • joly.roger Re: zamykanie bez sensu 02.11.04, 16:17
            dziubek napisał:
            > Jestem Polakiem, mieszkam w Warszawie. Przez rok dojeżdżałem samochodem do
            > pracy u klienta na Powiślu. W ciągu 9 miesięcy kilkakrotnie włamano mi się do
            > samochodu. Wybite szyby, skradzione radio, splądrowane wnętrze, zwyżka w
            > ubezpieczeniu. Przecież to moja wina, prawda?

            Wybacz ale sam sobie przeczysz: czy to pod domem Ci ten samochod niszcza i
            okradaja? Bo mi wychodzi ze w czasie pracy w okolicach centrum.
            Statystyki ze to wlasnie w takich okolicznosciach jest najwiecej wlaman i
            kradziezy samochodow, wiec logicznie byloby gdyby ci wszyscy ktorzy tak sie
            tego boja, zostawili samochod w garazu i przesiedli sie do KM? Pytanie
            retoryczne: przesiada sie?
            Zreszta caly ten argument o kradzionych samochodach jest bzdurny. Ogromna
            wiekszosc nowych budynkow ma podziemne garaze, a tam gdzie nie ma mozna sobie
            zorganizowac parking strzezony. To zaden argument zeby cale hektary osiedli
            grodzic.
            • dziubek Re: zamykanie bez sensu 02.11.04, 17:34
              > Wybacz ale sam sobie przeczysz: czy to pod domem Ci ten samochod niszcza i
              > okradaja? Bo mi wychodzi ze w czasie pracy w okolicach centrum.
              Jakos nie dopatrzylem sie tutaj zadnej sprzecznosci: gdzie ja napisałem, że nie
              mieszkam w centrum? Nie widziałeś domów mieszkalnych w centrum? Akurat na
              Powiślu też mieszkają ludzie i to w dodatku tacy, którzy posiadają samochody i
              nie mają garaży. Ich spotyka dokładnie to samo. I nie pieprz mi tu, ze to moja
              wina, ze mnie okradają. Bo jak ci ktos buzie obije, to ci powiem, zes pewnie
              zbyt ladnie wygladal wiec sie ktos wkurzyl i ci przylozyl.


              > Statystyki ze to wlasnie w takich okolicznosciach jest najwiecej wlaman i
              > kradziezy samochodow, wiec logicznie byloby gdyby ci wszyscy ktorzy tak sie
              > tego boja, zostawili samochod w garazu i przesiedli sie do KM? Pytanie
              > retoryczne: przesiada sie?
              W jakich okolicznosciach: w zaparkowanym samochodzie? Oczywiscie ze caly czas
              okrada sie i kradnie o wiele wiecej zaparkowanych samochodow niz jadacych z
              wlascicielem. Sugerujesz, ze powinienem nocowac w aucie albo spedzac w nim cale
              dnie?
              Zreszta, jaka jest liczba samochodow w Warszawie a ile z nich parkuje w garazach.


              > Zreszta caly ten argument o kradzionych samochodach jest bzdurny. Ogromna
              > wiekszosc nowych budynkow ma podziemne garaze, a tam gdzie nie ma mozna sobie
              > zorganizowac parking strzezony. To zaden argument zeby cale hektary osiedli
              > grodzic.
              No tu mnie oslabiles: taki podziemny garaz nie jest ogolnie dostepny - ło matko!
              - bo jakby byl to by nie byl bezpieczny. Parkingi strzezone tez mają plot co
              fatalnie wplywa na przestrzen miejska? Nie widzisz tego? Cos z oczkami nie tego...
          • Gość: NiewazneKto Do Szweda, czyli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 11:14
            byłego Polaka. Chyba dawno wyjechałeś z Polski i w ogóle jej nie odwiedzasz.
            Moja koleżanka, mieszkająca od wielu lat w Goeteborgu doskonale zna polską
            rzeczywistość, bo dużo czyta o Polsce, dzwoni do rodziców, odwiedza ich. I wie
            doskonale, że szwedzkich przyzwyczajeń nie można wprowadzać do nas. W Szwecji
            kiedyś za kradzieże ucinano rękę i chyba w genach Szwedzi mają niechęć do kra-
            dzieży. A poza tym żyją na niezłym poziomie i raczej im nie w głowie kradzieże.
            Nie przeżyli wojny, okresu komunistycznego i nie znają pojęcia "kombinować,
            żeby przeżyć".
    • Gość: Agnieszka Przeniosłam się z blokowiska na ogrodzone... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.11.04, 11:36
      Przeniosłam się z praskiego blokowiska na ogrodzone osiedle i jestem szczęśliwa
      z kilku powodów:
      - nie kręcą się pod oknami drechy
      - nie wystają pod klatką meneliki pijane
      - nie ma graffitti na murach i w klatkach
      - jest zadbana zieleń, nikt nie kradnie świeżo sadzonych krzaczków, bachory nie
      łamią drzewek
      - dziecko ma czysty, kolorowy, wewnętrzny plac zabaw
      - jest cicho, jak ktoś robi za głośną imprezę to dzwoni się po ochronę
      - do samochodu w garażu schodzimy przez klatkę
      - nie nachodzą mnie akwizytorzy
      Płacę za to wszystko podobnie jak inni mieszkańcy i do jasnej Anielki nie mam
      zamiaru się dzielić z frustratami.
      • Gość: wiktarionowicz Re: Przeniosłam się z blokowiska na ogrodzone... IP: 213.227.107.* 02.11.04, 12:40
        Kobitko jesteś chora z nienawiści do ludzi, jeżeli cię stać to wybuduj sobie
        twierdzę na własnej parceli a nie finasuj budowy twierdz osiedli! Bo przez
        takich nowobogackich jak Ty, to miasto staje się coraz bardziej zamknięte i
        niebezpieczbne! Kto wie? może że niedługo stracisz swoje źródła dochodu i
        zamieszkasz w takiej dzielnicy jak normalini inni ludzie i będziesz zdana na
        policję i solidarność ludzką! Więcej pokory, los bywa zmienny?
        • Gość: Agnieszka Re: Przeniosłam się z blokowiska na ogrodzone... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.11.04, 16:10
          Mieszkałam ładnych kilkanaście lat w zwykłej dzielnicy - na praskim blokowisku
          i wiesz co? Mam serdecznie dosyć hałasu, brudu, drechów i meneli.

          Nie sądzę żebym kierowała się nienawiścią do ludzi, po prostu lubię spokój,
          komfort i jakieś (może iluzoryczne?) poczucie bezpieczeństwa. Nie mam potrzeby
          integrowania się z zapitymi chamami i ich latającymi samopas dziećmi.
          Własna parcela i dom odpadają z przyczyn organizacyjnych - dojazd do pracy.
          Osiedle w mieście jest wygodniejsze.

          Widzę w Tobie frustrata życzącego innym gorszego bytu... Spadek mentalny po
          realnym socjaliźmie? Skoro kogoś stać to niech mu się popsuje?
      • michalfront Re: Przeniosłam się z blokowiska na ogrodzone... 02.11.04, 14:48
        w 100% Panią popieram.
        Ciężko pracuję i mam prawo zrobić z zarobionymi pieniędzmi co mi się podoba. A
        podoba mi się zamknięte i strzeżone osiedle, bo tylko takie osiedle gwaratuje
        mi spokój, ciszę, brak chamstwa i bandytyzmu, bezpieczeństwo dziecka itp.
        Nie chcę być okradziony, pobity czy zabity na klatce schodowej przed drzwiami
        swojego mieszkania tylko dlatego że komuś nie podobają sie płoty czy bramy -
        akurat komfort spacerowiczów mam w takiej sytuacji gdzieś (a niby dlaczego ktoś
        ma mi łazić pod oknami?).
        Myślę, że ludzi którzy protestują zwyczajnie nie stać na zapewnieie sobie i
        rodzinie bezpieczeństwa i dlatego łapią się bezsensownych argumentów o "tkance
        miejskiej" czy "spacerowiczach", stąd ich frustracja i bezsilność gdy ktoś inny
        ma lepiej....
      • Gość: wjts przyszlosc pokaze - dzieci IP: *.future-net.pl 03.11.04, 23:37
        mam tylko krotka uwage. za pare lat dzieci tych ludzi - ktorzy maja dosyc
        calego balaganu i przestepczosci, i ktorzy przeniesli sie na zamkniete osiedla -
        beda starsze, a moze dopiero sie urodza. sam mieszkam na zamknietym,
        chronionym osiedlu i widze jak sie wszystko zmienia. tzn. jak ci rodzice -
        ktorzy szukali spokoju w takim miejscu jak moje osiedle - wychowuja swoje
        dzieci i co sie robi z naszej "oazy". jednym slowem buractwo - i niech nikt mi
        nie mowi, ze tego sie z domu nie wynosi.
    • Gość: camel To prawda, ale IP: 62.53.163.* 02.11.04, 11:48
      w Belrinie, nie ma tylu dresiarzy i policja nie boi sie debili.
      Tu moge przez pol Belrina przejsc w nocy i nic mi sie nie stanie, w Warszawie w
      centrum juz dwa razy mnie okradli. W bialy dzien, w tramwaju pelnym ludzi. Nikt
      sie nie ruszyl.

    • Gość: ziomal Berlin to Europa; Warszawa to Azja! IP: 217.153.118.* 02.11.04, 11:53
      Fajnie tak nawoływać do otwarcia, jak się pochodzi z miejsca, gdzie poszanowanie prawa jest normą i
      panuje wysoka kultura współżycia między ludźmi. Nie mówiąc o poszanowaniu prawa. W Berlinie, jak
      źle zaparkujesz to ci pierwszy przechodzień zwróci uwagę; jeśli nie zareagujesz to najbliższy
      mieszkaniec wezwie policję. A tutaj? Policja to "psy" a kierujący się prawem to donosiciel. Tu nikt nie
      będzie protestował, jeśli sąsiad urządza balangę do piątej rano, czy pijany ryczy na klatce. A jeśli nawet
      to policja też się nie spieszy do interwencji. I dlatego zakładamy kraty, opłacamy strażników i
      zamykamy się w swoich osiedlach. Mieszkam na Kabatach - niby s[pokojnie, ale z osiedlowego stawu
      nawet złote rybki kradziono regularnie, dopóki się nie otoczyliśmy kratą. A ja się chętnie otworzę - ...
      ale w Berlinie ;)))
    • grba Porządek 02.11.04, 11:58
      Mieszkaniec strzeżonego osiedla nie może wyprowadzić psa u siebie (regulamin
      zabrania), więc pies sra tuż za płotem niestrzeżonym sąsiadom na trawnik.
      Posiadacze domów na peryferiach, podłączają się ze swoim gównem do najbliższego
      cieku, rowu melioracyjnego, a śmieci wypie..ją do lasu...
      Takie mamy święte prawo własności...
    • Gość: abhaod dziwie mu sie ze w tym bandyckim IP: *.a.pppool.de 02.11.04, 11:59
      miescie zamieszkal, ma szczescie (nie wiadomo jak dlugo)
    • sothis666 "...byle nie do Warszawy..." /nt/ 02.11.04, 12:14
    • Gość: Rocznik80 Jakim prawem Niemiec ma nam cokolwiek dyktować ?! IP: *.daminet.pl 02.11.04, 12:14
      Rok 1939 się skończył !
      • Gość: KT4D Re: Jakim prawem Niemiec ma nam cokolwiek dyktowa IP: *.iu-bremen.de 02.11.04, 17:45
        Bo jest madrzejszy od Ciebie, cwoku. Czy miasto to getto, zeby sie od niego
        zamykac? Czy chcesz by decyzje paranoikow zabieraly Twoje miasto? W policje ta
        kase ladowac a nie w ogrodzonka czy blokowanie targow erotycznych...
        • Gość: Stan A MY W USA nie mamy plotow buahahaha IP: *.250.105.31.Dial1.Weehawken1.Level3.net 03.11.04, 02:29
          ale syf w tej Polsce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka