sloggi
04.09.02, 08:29
Wczorajszy reportaż w TVP 2 wprawił mnie w szok.
Rzecz była o wypadku z nocy 12/13.01.2002 na Wisłostradzie przy pomniku
Sapera. Padał śnieg z deszczem, młody chłopak wpadł w poślizg, uderzył w
drzewo. Obrażenia miał dość poważne. Świadkiem wypadku był również młody
człowiek, który przy sobie miał akurat kamerę VHS. Zarejestrował przebieg
akcji ratunkowej - tak skutecznej, że ranny zmarł. Widać jak na dłoni brak
przygotowania policjantów i ratowników Straży Pożarnej. Strażacy interesowali
się tylko pojazdem, nikt nie zwracał uwagi na rannego. Pogotowie ratunkowe
nadjechało ostatnie ( po kwadransie ), a lekarze najpierw nawoływali się, nim
niespiesznie podeszli do wraku. Strażacy nie umieli wyjąć rannego, ktoś go
upuścił na asfalt.
I ja, za realizatorami pytam się - dlaczego, do jasnej Anielki, służby
pierwszego reagowania nie potrafią udzielać pierwszej pomocy, dlaczego nie
umieją postępować z ciężko rannymi.
Czy te zmarnowane 15 minut nie przyczyniły się do śmierci rannego chłopaka ?
Jak często strażacy i policjanci są egzaminowani z zasad reanimacji ( ponoć
nie są ! )?