Dodaj do ulubionych

Siła sztuki

IP: *.gprs.plus.pl 10.03.09, 23:16
Dwu i półletni dziecko do kojca a nie do Zachęty! Jeszcze zdąży
dorosnąć, nie musi spełniać aspiracji tatusia!
Obserwuj wątek
    • Gość: kaja Re: Siła sztuki IP: *.centertel.pl 12.03.09, 08:32
      Oj, Antol Antol...moje ma 2 lata i nie chce siedzieć w kojcu,
      zamierzam iść z nim na tę wystawę, a pana Tomka serdecznie
      pozdrawiam - jeju, Tośka już taaaka duża! ;-DD
    • Gość: OBURZONA Re: Siła sztuki IP: *.acn.waw.pl 12.03.09, 08:33
      chyba tatyusiek trochę przesadził ciągnc dwuipóllatkę na taką wystawę? to nie
      plac zabaw, tylko wystawa edukacyjna. no ale "artykuł" (i wiersz ówka) jest, a o
      to chodzi, nie?
    • Gość: faq Siła sztuki IP: *.tktelekom.pl 12.03.09, 08:49
      no tak światowiec Antol i Oburzona wiedza najlepiej - kapcie do polerowania
      parkietów, cisza i surowa matrona w kącie dziergająca na drutach, spoglądająca
      znad okularów czy aby ktoś nie zakłóca powagi świątyni sztuki - Zachęty...
      Wystawa we Wro była oblężona przez dzieciaki a takich idiotycznych wejść obsługi
      nie było. Właśnie z dwu i półlatką spędziłam tam jedno z bardziej zaczarowanych
      przedpołudni - ale może nie trzeba było przenosić stolicy do Warszawy?
      • Gość: PW Odczepcie się od Warszawy... IP: *.imid.med.pl 12.03.09, 09:02
        ...dlaczego od razu takie przytyki? Czy my was na forum obrażamy, nazywamy
        sliedzikami? Nie odpowiada Warszawa, to nie przyjeżdżać, po co te ciągłe
        przytyki. Tu też mieszkają zwykli, normalni ludzie, jak w całej Polsce.
      • Gość: mamant Re: Siła sztuki IP: *.sup.waw.pl 12.03.09, 19:42
        We Wroclawiu wystawe obejrzalo 4 tys ludzi przez 2 miesiace. w Warszawie
        przychodzi ponad 8 tys. tygodniowo! Gdyby galeria zrbila limit wejsc (moze
        powinna??) To by dopiero było święte oburzenie...
    • Gość: PW Chyba sie pan czepia... IP: *.imid.med.pl 12.03.09, 09:08
      ...w miejscu publicznym, zwłaszcza gdy jest dużo ludzi, muszą obowiązywać pewne
      zasady, dla wspólnego bezpieczeństwa. Dlatego dzieci nie mogą robić wszystkiego,
      co im się żywnie podoba. Okiełznanie temperamentu malucha w galerii uczy go
      obcowania ze sztuką, zgodnego z ogólnie przyjętymi normami... a te normy to na
      przykład takie, że po galerii się nie biega i nie niszczy eksponatów. Gdyby
      każdy robił co chce, to albo trzeba by galerie zwiedzać indywidualnie (żeby
      sobie nie przeszkadzać, bo jeden może na przykład krzyczeć na widok sztuki, a
      drugi machać rękami) albo przez internet...
    • Gość: taje Re: Siła sztuki IP: 217.8.186.* 12.03.09, 10:16
      Ludzie, czy wyście poszaleli? Przecież ta wystawa jest skierowana
      właśnie do dzieci; podpowiedź: nazywa się Interaktywny plac zabaw.
      Święte oburzenie zachowaniem dzieci na wystawie do nich skierowanej
      jest komiczne.
    • Gość: Sebastian Siła sztuki IP: 195.182.52.* 12.03.09, 11:00
      Panie Redaktorze, punktem odniesienia winna być dla Pana Galeria, a
      nie Kolorado. Pozdrawiam!
    • Gość: adam_ski Re: Siła sztuki IP: 195.95.164.* 13.03.09, 09:27
      E tam. Zacznijmy od tego, że dla przeciętnej (choć nieprzeciętnej) sześciolatki
      cała wystawa jest na pół godziny zainteresowania :-)

      Labirynt z kolorowych kubików - zapewniam twórców, że żadne z widzianych dzieci
      nie zwróciło uwagi na "mieszanie barw". Zresztą cóż to za mieszanie barw przez
      nakładanie filtrów RGB, lol. Pani z młoteczkiem do zmontowywania tego
      wszystkiego do kupy była.

      Malowanie po ścianie - polega to na tym, że poruszamy czymś świecącym, a na
      ścianie pokazują się pikselowate różnokolorowe maziaje - coś jak sfilmowany
      obraz ruchu w lampie stroboskopowej. Generalnie ciężko było cokolwiek namalować,
      a najlepsze efekty uzyskiwało się machając bez ładu i składu "świetlnym
      mieczykiem" na wszystkie strony. Myśleliśmy, że da się tym jak pędzelkiem
      "namalować" coś na ścianie, ale guzik.

      Obraz "kamienie, woda, trawa, kora, para" - najpierw myslałem, że chodzi o to,
      ze tak się oderwaliśmy od natury, że trzeba dzieciom pokazywać te rzeczy na
      wystawie. Ale nie. Machanie rękoma nad tym miało zmieniać kolaż wyświetlany na
      ścianie, ale... on się zmieniał i tak, i chyba niezależnie od tego. A może za
      dużo dzieci machało rączkami i przekładało kamyki. Najzabawniejsze było, jak
      panienka z obsługi mentorskim tonem rzekła do trzylatka "A jak pomachasz rączką
      nad tą chmurką, to jak myślisz, co się pojawi na ekranie?". Popatrzyliśmy
      wszyscy stojący i chórem zawołaliśmy "Kaktusy!" Skonfundowana pani wymamrotała
      tylko, że "komputer się czasem spóźnia".

      Bopi (bębenki) były nieczynne. Dzieci popsuły?

      Przesuwanki ze zmianą perspektywy - pomysł fajny, tylko że to jak tańczenie o
      architekturze.

      Jasny punkt to sala z wyświetlanymi starymi polskimi filmami animowanymi, i
      bynajmniej nie "Kotem Filemonem" czy "Marcelim Szpakiem" - same fantastyczne
      unikaty z czasów, kiedy bardziej dbano o narrację, przekaz, pomysł, zaskakiwanie
      widza, niż o efekty specjalne. Widziałem, jakim szokiem poznawczym jest prosta
      historyjka o ożywającym kocie z rysunku i jego pogoni za sprytną myszką.
      Dziesięć razy prostsze niż Tom i Jerry, i dziesięć razy bardziej wciągające.
      Plus fantastycznie wygodne poduchy do położenia się na (Młoda zniosła sobie całą
      stertę i ułożyła się jak królewna ;-) ale później się ładnie podzieliła z innymi
      dziećmi).

      Po raz kolejny wychodzę z Zachęty z natrętnie powracającym przypuszczeniem, że
      ktoś mnie robi w konia. Cóż, może tak własnie wygląda sztuka konceptualna. Jeśli
      ktoś ma wolne czwartkowe popołudnie (wstęp gratis ;-) i ochotę, to nie będzie
      żałował. Co do nas, chyba więcej stymulacji zapewnia przeciętny, nowoczesny plac
      zabaw. Ale podobno w Zachęcie jest Sztuka, więc żeby nie wyjść na prostaków,
      będziemy czasem chodzili.
      • Gość: ziuta Re: Siła sztuki IP: *.chello.pl 13.03.09, 10:32
        Kurde, dokładnie to co w artykule miałam ochote gdzieś napisać, ale tak żeby
        poszło komuś w pięty. Uważam, że ta wystawa to skandal i oszustwo. A najbardziej
        mnie wkurza, że to oszukiwanie dziecka, któremu się wcześniej mówi, że będą
        takie fajne zabawki i w ogóle. ANI JEDNA z tych "atrakcji" nie była godna
        pojawienia się na tego typu wystawie. Daruję sobie opis poszczególnych
        instalacji, bo Tomek trafił w sedno, zwłaszcza z tym przekładaniem kamieni. Te
        kwadraty w dodatku nawet nie były wszystkie połączone i chyba tylko jedna droga
        była w środku "do zaliczenia". Beznadzieja.
        Tym co tam piszą o snobujących się rodzicach: ta wystawa była właśnie
        specjalnie DLA DZIECI i chociaż ogólnie robi mi się słabo na każdy przejaw
        megalomanii rodzicielskiej, to to akurat mogłoby być coś fajnego. Zwłaszcza, ze
        już kiedyś się udało.
        WIELKI MINUS i ostrzegam, nie zabierajcie tam dzieci. no to na razie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka