Dodaj do ulubionych

Jego smierc nie poszla na marne...

18.01.08, 10:51
Na nazwanych przez pismakow zakretami smierci na Trasie Torunskiej w W-wie, naprawiano dzis barierki po takim, co troszke poszalal. Standard. Stoi tam ograniczenie do 60 km/h, ktore jest kuriozalne. Wszyscy wiec je olewaja. Wiekszosci wystarcza jednak mozgu, aby w tak deszczowa aure, jak dzis, jechac jednak nie wiecej niz 80 km.

Kilka tygodni temu przy takiej naprawie zginal mlody czlowiek. Dokladnie wiem dlaczego. Otoz informacja o robotach drogowych wystepowala... w miejscu robot drogowych. Nie trzeba wielkiej wyobrazni, ze nawej jak znajdzie sie ortodoks, ktory jedzie tam 60 km/h, tez moze zostac zaskoczony tak oznakowanymi robotami i wjechac na plac budowy. Otoz smierc tego czlowieka i szum w prasie spowodowal, ze wreszcie, jak w cywilizacji, odpowiednia tablica swietlna wylacza caly pas jeszcze PRZED zakretami. Slupki nie pozwalaja wjechac na ten pas, az do miejsca naprawy. Logiczne? Tylko dlacego ktos musial zginac?
Obserwuj wątek
    • Gość: na zimno W zasadzie to jest podstawa do postawienia IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.01.08, 11:14

      zarzutu prokuratorskiego kierownikowi tamtych robot.
      • edek40 Re: W zasadzie to jest podstawa do postawienia 18.01.08, 11:31
        W Polsce? Na barierce stalo jak byk, ze roboty i ze 40 km/h i ze naturalnie winien jest kierowca. A ze barierki nie chcialo sie zaniesc dalej, albo pobrac z magazynu przyczepki z tablica swietlna? Jak napisalby naczelny piewca prawidlowego oznakowania: oznakowanie bylo prawidlowe - winien kierowca. I ze potrzebne progi zwalniajace i rondo.

        Szkoda, ze musial ktos zginac, aby dalo sie ustawic znaki BARDZIEJ prawidlowo.
        • habudzik Re: W zasadzie to jest podstawa do postawienia 18.01.08, 13:17
          Jesli dobrze zrozumiałem to tam normalnie jest 60km/h a przy robotach drogowych
          obnizono do 40km/h ? Predkość nawet 60 daje nam możliwość wyhamowac pojazd nawet
          samym silnikiem na drodze zasięgu wzroku . Wiec albo tam była mgła jak sciana
          albo nieszczesnik nie był w stanie ani wyhamować ani zamienić pas bo jechał
          znacznie szybciej .
        • Gość: na zimno No tak, zapomnialem, ze w Polsce IP: *.dip0.t-ipconnect.de 18.01.08, 13:18

          opaska na oczach Temidy jest azurowa, a odwazniki
          do wagi preparowane. Poczekamy jeszcze troche.


    • Gość: vladcs Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.era.pl 18.01.08, 15:53
      Pamiętam tamtą historię. I to chyba nie było tak do końca jak
      piszesz - nawet, jeżeli informacja o robotach była w miejscu robót,
      to wcześniej ustawione było ograniczenie do 40. Kierowca który zabił
      tamtego chłopaka jechał znacznie szybciej. Bo "olał ograniczenie".

      I to właśnie była przyczyna, a nie miejsce ustawienia znaku. Gdyby
      prędkość była przepisowa (a nie powiesz że było to wówczas
      ograniczenie nieuzasadnione) to zdążyłby wyhamować. Człowiek zginął
      przez bałwana który jechał za szybko, i nie ma co odwracać kota
      ogonem.

      To, ze "wszyscy olewają" ograniczenie jest nędznym wytłumaczeniem.
      Znaki są przepisami prawa, tym samym naruszając je, z własnego
      wyboru narażamy się na konsekwencje. Krótko mówiąc: prędkość
      przekracza się na własne ryzyko. W razie czego sami jesteśmy sobie
      winni, czy to mandat czy wypadek..
      • emes-nju Re: Jego smierc nie poszla na marne... 18.01.08, 16:04
        Gość portalu: vladcs napisał(a):

        > Znaki są przepisami prawa, tym samym naruszając je, z własnego
        > wyboru narażamy się na konsekwencje.

        A na jakie konsekwencje narazaja sie ci, ktorzy znakujac zle, niezrozumiale czy "tylko" nadmiernie ograniczajac predkosc powoduja DEPRECJONOWANIE oznakowania?

        Wiem! Jak ktos zginie beda musieli go w jakiej TV pogromic z telewizyjnej ambony. Bardzo im bidulkom-znakologom, k..., wspolczuje!
        • Gość: vladcs Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.era.pl 18.01.08, 16:48
          > A na jakie konsekwencje narazaja sie ci, ktorzy znakujac zle,
          niezrozumiale czy
          > "tylko" nadmiernie ograniczajac predkosc powoduja DEPRECJONOWANIE
          oznakowania?

          Nie jest jasne o co pytasz. Co ma jedno do drugiego?

          Błędy czy głupota znakologów nie zmieniają faktu, że łamiąc
          jakkolwiek nawet bzdurne przepisy wykraczamy poza obowiązujące prawo
          i grozi nam np mandat. Czyli - "interpretując" przepisy - np
          olewając niektóre głupie ograniczenia - robimy to NA WŁASNĄ
          ODPOWIEDZIALNOŚĆ nawet, jeżeli ograniczenia są bezsensowne.
          • habudzik Re: Jego smierc nie poszla na marne... 18.01.08, 17:02
            Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to że oceniaja zasadność znaków
            amatorszczyki mający mniej ni z 30% wiadomosci na temat powodów wystawienia
            takiego zanaku ale ignorują wszystkie .
          • emes-nju Re: Jego smierc nie poszla na marne... 21.01.08, 10:36
            Gość portalu: vladcs napisał(a):

            > Błędy czy głupota znakologów nie zmieniają faktu, że łamiąc
            > jakkolwiek nawet bzdurne przepisy wykraczamy poza obowiązujące
            > prawo i grozi nam np mandat.

            Albo zabicie kogos...

            Zwroc uwage na to, co napisal Edek. Roboty byly oznakowane "prawidlowo", a jednak zginal czlowiek. Wynika z tego, ze mozna takie roboty, na trasie szybkiego ruchu (!), oznaczyc lepiej. I zwroc dalej uwage - ktos pomyslal i oznaczyl te roboty tak, ze szansa na zaistnienie sytuacji kolizyjnej z robotnikami zostala ZMNIEJSZONA. Da sie! Tylko dlaczego, k..., dopiero jak ktos zginie!? Czy przypadkiem nie dlatego, ze waaadza wierzy w magiczna moc ZNAKU zamiast zauwazyc, ze lepiej jest wiare podeprzec rozwiazaniami minimalizujacycmi ryzyko nawe jezeli ktos nie zastosuje sie do ZNAKU?
      • edek40 Re: Jego smierc nie poszla na marne... 18.01.08, 16:12
        Nic nie odwracam. Ustawiona na stale szescdziesiatka jest tak na wyrost, ze w razie robot nie ma co ustawiac czterdziestki. Jednak ze wzgledu na zakrecony charakter drogi oraz charakter wielu kierowcow nalezy wylaczyc pas z ruchu jeszcze przed zakretami. Z reszta to chyba nic szczegolnego rowniez w krajach, gdzie znaki sa stawiane z wieksza rozwaga wiec sa respektowane. To taki w sumie mily gest - postawic tablice swietlna tam, gdzie jest dobrze widoczna, a jej olanie i staranowanie skonczy sie wylacznie jej rozbiciem oraz rozbiciem samochodu idioty. To tak jak z trojkatem. Na Trasie Lazienkowskiej byl kiedys wypadek. Otoz ruch byl gesty. Srodkowym pasem jechal TIR. Jadacy za nim osobowy zmienil pas na prawy i wbil sie z zepsutego malucha, ktorego nie widzial zza ciezarowki. Gdyby kierowca malucha ustawil trojkat wczesniej, a nie 10 m za tylem swojego auta, to nie trzeba by wyciagac tak trojkata, jak i kierowcy z komory silnika malucha. Bylo to na prostej drodze, ruch byl raczej powolny. Podaje tylko to, co uslyszalem w telewizji. Nawet tam nikt nie probowal wmawiac, ze sprawca byla nadmierna predkosc. Pomiary i resztki pozwolily okreslic odleglosc trojkata od pierwotnego miejsca postoju malucha. Znajac podejscie do tych "zakretow smierci" nikt nie zadal sobie trudu rzetelnego okreslenia przyczyn. Zapewne udowoniono, ze jechal szybciej niz kuriozalne 40 km/h, wiec wina jest ewidentna. On nie zrobil nic, aby uratowac zycie tego czlowieka. Zastanawia mnie tylko, ze ow czlowiek z ekipa tez nic nie zrobil aby nie zginac. Przyznam, ze ja ustawilbym tablice informujaca o naprawie tak daleko, aby w razie jej staranowania mial czas na ucieczke.
        • habudzik Re: Jego smierc nie poszla na marne... 18.01.08, 16:54
          edek40 napisał:

          > Nic nie odwracam. Ustawiona na stale szescdziesiatka jest tak na wyrost,

          Po raz kolejny zapytowuje się Ciebie : skąd wiesz że jest to na wyrost ???? Czy
          dlatego że jadąc 80 nie wypadasz z drogi ? To mało przekonywujące bo znaki dbaja
          o bezpieczeństwo nie tylko Twoje .




          ze w r
          > azie robot nie ma co ustawiac czterdziestki.

          A to dlaczego ? Uważasz że jazda 80km/h w odległości 30cm od doopy
          pochylajacego się asfalciarza to odpowiednia predkość ???



          Jednak ze wzgledu na zakrecony cha
          > rakter drogi oraz charakter wielu kierowcow nalezy wylaczyc pas z ruchu jeszcze
          > przed zakretami.

          Wtedy forumowicze z forum krytycznie myślących obywateli zaczną wypisywać listy
          do miasta dlaczego zamknięto przelotową jedną nitke . Myśle chłopie że jesteś
          tak nastawiony iż cokolwiek drogowcy zrobią to i tak bedzie wg Ciebie fatalnie .
          Uprzedze tylko kolege Kozaka : nie pracuje przy remoncie dróg i drogowcy sa mi
          obojętni , zwisa mi to kalafiorem .




        • Gość: vladcs Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.era.pl 18.01.08, 17:09
          Tyle, że olewanie jakichkolwiek przepisów jest wyłącznie na
          odpowiedzialność olewającego. Pretensje można mieć więc tylko do
          siebie.

          > Nic nie odwracam. Ustawiona na stale szescdziesiatka jest tak na
          wyrost, ze w r
          > azie robot nie ma co ustawiac czterdziestki.

          To co napisałeś jest trochę bez sensu. Sześćdziesiątka jest
          normalnie "na wyrost", więc wszyscy - jak piszesz - jadą 80, więc
          nie ma po co ustawiać 40-tki na czas robót? Żeby dalej wszyscy nic
          nie podejrzewając jechali 80?

          Dodatkowo, skoro Twoim zdaniem 60 jest na wyrost, to dozwolona
          prędkośc powinna być wyższa, więc chyba tym bardziej na czas robót
          ograniczenie powinno się ustawiać?

          Może to ograniczenie powinno być do 60, ale czy wtedy byłoby
          respektowane? Wątpię, bo im ograniczenie ostrzejsze tym bardziej
          zwraca uwagę. "Coś się dzieje, skoro jest 40 a było więcej".

          Charakter drogi może przemawiać akurat tu za zwolnieniem - a
          charakter kierowców nie jest żadnym argumentem.

          Dalej - Twój przykład, potwierdza jedynie, że łamanie przepisów (nie
          tylko przekraczanie prędkości) oznacza ponoszenie odpowiedzialności.

          > To tak jak z trojkatem. Na Trasie Lazienkowskiej byl kiedys
          wypadek. Otoz r
          > uch byl gesty. Srodkowym pasem jechal TIR. Jadacy za nim osobowy
          zmienil pas na
          > prawy i wbil sie z zepsutego malucha, ktorego nie widzial zza
          ciezarowki. Gdyb
          > y kierowca malucha ustawil trojkat wczesniej, a nie 10 m za tylem
          swojego auta,
          > to nie trzeba by wyciagac tak trojkata, jak i kierowcy z komory
          silnika maluch
          > a.


          "Wcześnmiej" rozumiem jako "w jeszczedalszej odległości od zepsutego
          auta, tak aby było wcześniej widać tójkąt zza TIR-a". Czyli gdzie
          kierowca malucha miał ten trójkąt ustawić? TŁ jest na terenie
          zabudowanym, więc wg przepisów powinno to być do 1 metra. Czyli i
          tak było dalej niż należy. (Z tym, że w warunkach złej widoczności
          warto ustawić trójkąt dalej niż 1 m i kierowca malucha się do tego
          zastosował).

          Tylko człowiek głupi wykonuje manewry na drodze - zwłaszcza w dużym
          ruchu - nie widząc co robi. Po pierwsze, należy zachować "szczególną
          ostrożność", a po drugie, skoro nie widział co się dzieje za
          ciężarówką to jakim prawem zmieniał pas?

          Dla mnie wygląda to z Twojego opisu tak, że kierowca malucha
          wszystko zrobił jak należy, miał więc prawo oczekiwać, że będzie
          bezpieczny, a zapłacił za skrajny debilizm zmieniającej pas osobówki.


          Pozdrawiam,
          • emes-nju Re: Jego smierc nie poszla na marne... 21.01.08, 10:59
            Gość portalu: vladcs napisał(a):

            > Tyle, że olewanie jakichkolwiek przepisów jest wyłącznie na
            > odpowiedzialność olewającego. Pretensje można mieć więc tylko do
            > siebie.

            Tak!

            Niestety... A niestety dlatego, ze znakujacy i organizujacy nasze drogi absolutnie nie zadaja sobie trudu, zeby zrobic to rzetelnie. Jak cos na drodze jest ewidentnie spierd... (czyli np. "czarny punkt"), to stawia sie kretynskie ograniczenie i cala odpowiedzialnosc za wszelkie zdarzenia drogowe spada na kierowce.
            • Gość: vladcs Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.era.pl 21.01.08, 17:13
              Kretyńskie czy nie, ale jest to ograniczenie. Jest takie stare
              powiedzenie "dura lex sed lex". A jak pokazuje fakt wypadku,
              ograniczenie prędkości w tym przypadku było jednak uzasadnione.

              Nie wiem czy "czarny punkt" oznacza, że coś jest spierd.. na drodze.
              Ale tam, gdzie już cos jest "spierd..", tam jednak ograniczenie jest
              na miejscu dopóki nie zostanie to naprawione. Jak wiadomo przebudowa
              czy remont to nie jest szybka sprawa, a do ich czasu trzeba jakoś z
              kiepskiej drogi korzystać. Co Twoim zdaniem powinno się robić tam
              gdzie jest coś spoeprzone na drodze? Przyspieszać? Nie zwracać uwagi?
              • edek40 Re: Jego smierc nie poszla na marne... 21.01.08, 17:20
                > Kretyńskie czy nie, ale jest to ograniczenie. Jest takie stare
                > powiedzenie "dura lex sed lex". A jak pokazuje fakt wypadku,
                > ograniczenie prędkości w tym przypadku było jednak uzasadnione.

                A jesli gosc by jechal 40 km/h i nie zauwazyl robot np. zza jadacej srodkiem wielkiej ciezarowki? Zmienil pas i... bum! Uwazasz, ze nalezaloby postawic 20 km/h?
                • Gość: vladcs Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.chello.pl 21.01.08, 23:36
                  Pomieszałeś trochę dwie kwestie: prędkości i braku widoczności.

                  Jadąc 40 km/h bez zasłaniającej widok ciężarówki, na pewno w
                  robotnika by nie wjechał.

                  Przy ciężarówce winą byłoby rozpoczęcie manewru bez dostatecznej
                  widoczności (= niezachowanie należnej ostrożności)
                  • edek40 Re: Jego smierc nie poszla na marne... 22.01.08, 08:25
                    Nic nie pomylilem. Ja staram sie przy zmianie pasa zza ciezarowki zbadac teren. Wynika to ze sporego doswiadczenia za kierownica. Pozyskalem je cudem unikajac wjazdu na stojacy samochod. Po pierwsze dalo mi to do myslenia (co nie jest oczywiste), a po drugie wyrobilo wyzej wymieniony nawyk. Kazdy kierowca musi zdobywac doswiadczenie "w boju". Nie ma szkol doswiadczenia. Jednym sie udaje nauczyc bez dzwona lub tragedii, drugim niestety nie. Tu zadne ograniczenie predkosci nie ma nic do rzeczy. Niewatpliwie spotkaly sie dwa nieco ograniczone umysly, w ktorych bolesne wspomnienia nie wyrobily pewnych nawykow - kierowca nie powinien szalec na tych zakretach (moze zmieniac pasa, co jest mozliwe), a nadzorujacy budowe powinien dostatecznie daleko postawic oznakowanie, aby uniknac kretyna za kierownica. O tym, ze ci od barierek wlaczyli mozgi napisalem na poczatku. Ide o zaklad, ze kierowca tez ma nauczke. Moze juz nigdy nie siadzie za kierownice. Mozna byc jednak spokojnym, ze znajdzie tysiace podobnych do siebie zastepcow. Dlatego roboty drogowe musza byc oznakowywane z duzym wyprzedzeniem. Dla dobra wykonujacych te roboty.
                    • Gość: vladcs Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.chello.pl 23.01.08, 00:51
                      Z pomyłką chodziło mi o przyczyny ewentualnego wypadku.

                      Dla mnie upewnienie się o możliwości wykonania manewru [rzed jego
                      rozpoczęciem jest absolutnie oczywiste, i jak sądzę, doświadczenie
                      nie jest tu warunkiem koniecznym, wystarczy po prostu myśleć. Do
                      głowy by mi nie przyszło wyjeżdżać zza ciężarówki nie widząc co za
                      nią jest.

                      Na pewno masz rację co do koniecznosci wlaczenia mózgów przez tych
                      od barierek. Trzeba jednak pamiętać, że skoro wiadomo że popełniają
                      oni błędy, to trzeba tym bardziej uważać i używać głowy kiedy
                      postanawiamy zignorować jakiś przepis czy znak.

                      Pozdrawiam
              • emes-nju Re: Jego smierc nie poszla na marne... 21.01.08, 18:32
                Gość portalu: vladcs napisał(a):

                > Kretyńskie czy nie, ale jest to ograniczenie. Jest takie stare
                > powiedzenie "dura lex sed lex".

                Tak. Ale juz Rzymianie wiedzieli dokladnie, ze zle prawa psuje prawo jako calosc! A to, co w temacie znakologii w Polsce ogladamy, wedlug mnie, nawet przy najszczerszych checiach trudno nazwac "dobra robota"...

                Zauwazyli to juz nawet policjanci. Poczytaj sobie raport na temat stanu drog na stronie policji.
                • Gość: Poll Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: 195.245.213.* 21.01.08, 18:41
                  Tyle że to prawo nie jest złe jedziesz 120km/h tam gdzie powinienes
                  jechac 90 a w nocy , w lesie , po mokrym , na zakecie nawet dużo
                  dużo mniej .
                • Gość: vladcs Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.chello.pl 21.01.08, 23:38
                  Prawda, ale nie zwalnia to z konieczności respektowania przepisów.

                  Celem jest więc korekta prawa, nie jego łamianie.

                  Ale odbiegamy od tematu, a w tym przypadku oznakowanie jest OK.
                  • emes-nju Re: Jego smierc nie poszla na marne... 22.01.08, 15:03
                    Gość portalu: vladcs napisał(a):

                    > Ale odbiegamy od tematu, a w tym przypadku oznakowanie jest OK.

                    Zginal czlowiek. Bylo OK? Wedlug mnie nie bardzo. OK jest teraz - zamkniecie pasa jest PRZED zakretem, a nie za... Co ciekawe w takiej sytuaji nie trzeba nawet dodatkowych ograniczen predkosci.
                    • habudzik Re: Jego smierc nie poszla na marne... 22.01.08, 15:35
                      Najwyraźniej oznakowanie jest O.K. Czemu zamkniecie pasa za zakretem maiło byc
                      błedne??? Bo nie zostawia miejsca na awaryjne hamowanie ? Po co hamować ?
                    • Gość: vlad Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.chello.pl 23.01.08, 00:51
                    • Gość: vladcs Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.chello.pl 23.01.08, 00:52
                      Chodziło mi nie o zamknięcie pasa ale o ograniczenie prękdkości.
    • naprawdetrzezwy Zginął jadąc 60 km/h? 18.01.08, 20:58
      Współczesnym pojazdem, na suchej nawierzchni, ze sprawnymi hamulcami?


      Wierzyć się nie chce...
      • Gość: vladcs Nie zginął a zabił. IP: *.chello.pl 18.01.08, 22:20
        Zginął robotnik, bodajże 24-letni chłopak który za tydzień miał się
        żenić.
        • Gość: v Re: Nie zginął a zabił. IP: *.chello.pl 18.01.08, 22:36
        • Gość: vladcs Re: Nie zginął a zabił. IP: *.chello.pl 18.01.08, 22:36
          PS o ile pamiętam, jechał znacznie szybciej niż 60.
        • naprawdetrzezwy A co ten ślub ma do rzeczy? ;>>> 20.01.08, 14:07
          A gdyby był 3 dni po rozwodzie, to nie byłoby go żal?
          • Gość: vladcs Re: A co ten ślub ma do rzeczy? ;>>> IP: *.chello.pl 20.01.08, 22:51
            Tylko tyle, że tym bardziej żal mi człowieka.
          • Gość: vladcs Re: A co ten ślub ma do rzeczy? ;>>> IP: *.chello.pl 21.01.08, 23:41
            manipulant :P

            chodzi nie o to czy byłoby żal czy nie, ale o to, że moze byc zal
            bardziej lub mniej. człowieka który umiera pozostawiajac narzeczoną
            jest mi o wiele więcej szkoda - takze z uwagi na jego bliskich. Tak
            samo jak bardziej mi szkoda cierpiacego dziecka niż zołnierza. Nie
            uważam że wszystkie sytuacje sa tu równe.
    • edek40 To wciaz czegos nie rozumiem 20.01.08, 12:06
      Mysle, ze dogmatycy powinni z mojej, na wyrost radosnej, informacji o, moim zdaniem, uracjonalnieniu oznakowania, wyciagnac jeden wniosek. Wniosek wprost do prokuratury. Bo oto, przy prostej robocie przy barierce zostaly zaangazowane nadmierne i kosztowne srodki nieadekwatne do zakresu robot i geometrii drogi. Nalezy wiec pociagnac do odpowiedzialnosci osobe, ktora taka decyzje wydala. Za malwersacje spolecznych pieniedzy. A te swietlne tablice nalezy natychmiast sprzedac (tylko komu, bo na zachodzie takich nie ma, bo wszyscy jezdza przepisowo), a za odzyskane pieniadze dokupic jeszcze radarow i znakow ograniczajacych predkosc. Warto byloby rowniez pomyslec o funduszu alimentacyjnym dla zon zabitych robotnikow. Zapewne wyjdzie to taniej niz zbedne i kosztowne oznakowanie na wyrost. Barierka i fundusz wyjda na pewno taniej, szczegolnie w polaczeniu z kolejnymi radarami. W razie braku chetnych do pracy na drogach mozna rozwazyc dwa rozwiazania - oba dobre. Pierwsze, najlepsze, to zamykanie calej drogi - jak za komuny na dwa lata. Drugie gorsze, to import robotnikow np. z Chin - gorsze dla tego, ze mogliby oni chciec, z racji roznicy czasu, pracowac w nocy, co jest niewlasciwe, bo nie daloby sie robic korka i szukac winnych zabojstw na drodze.
      • jureek Re: To wciaz czegos nie rozumiem 20.01.08, 13:06
        Kto pisał, że oznakowanie (nawet na wyrost) miejsca robót jest marnowaniem
        pieniędzy? Oczywiście, że powinno się takie miejsca oznaczać z wyprzedzeniem.
        Jura
        • edek40 Re: To wciaz czegos nie rozumiem 20.01.08, 19:00
          Nasze forum ocenilo, ze zabil pirat, a nie niedostosowane do realiow oznakowanie. Gdyby jechal zgodnie z postawiona czterdziestka, nie potrzebne by byl nawet plotek, bo nie dosc, ze kazdy zauwazylby roboty, to nawet zdarzylby zahamowac. Po co wiec kosztowne i pracochlonne oznakowanie? Barierka, czterdziestka i niech sie dzieje wola nieba.

          Najpierw naiwnie sie ucieszylem, ze smierc czlowieka nauczyla kogos myslenia przy oznakowywaniu robot. Potem o medrcow dowiedzialem sie, ze oznakowanie bylo OK, tylko ten gosc jechal za szybko. No to logiczne jest chyba, ze teraz trzeba pociagnac do odpowiedzialnosci kogos, kto zamiast postawic tania barierke i czterdziestke zaangazowal powazne srodki do oznaczenia tych robot sprzed kilku dni. I koiecznie wrocic do barierki i czterdziestki.
    • Gość: Wiktor Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 12:26
      Jego smierc nie pójdzie na marne, gdy ludzie z branży drogownictwa,
      organizacji i zarządzania ruchem zrozumieją, że lekceważenie zasad
      bezpieczeństwa może dotknąć śmiertelnie ich samych jak i ich rodzniy
      i przyjaciół.
      pozdr
    • Gość: Mesing Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.08, 12:48
      To może z innej beczki. Pracuję w miejscoowści Żory na Śląsku. Wzdłóż głównej
      drogi wylotowej z Żor w kierunku Rybnika od jakiegoś czasu jest prowadzony
      remont. Wszędzie są ograniczenia do 30 czasami 40 km/h. Ograniczenia są takie
      ponieważ sprzęt ciężki pracuje cały czas przy drodze i często wyjeżdża na drogę.
      Oczywiście 99% kierowców ignoruje te ograniczenia. W ostatni piątek był tego
      efekt. Kierowca samochodu osobowego wbił się pod koparkę. Pracuję w firmie przy
      samej drodze i nie ma dnia, aby ktoś nie hamował z piskiem opon bo nie potrafi
      dostosować prędkości do warunków na drodze.
      • jureek Re: Jego smierc nie poszla na marne... 20.01.08, 13:03
        Przecież polski kierowca jest najmądrzejszy na świecie, zawsze wie lepiej a
        honor mu nie pozwala dostować się do jakichś wymysłów znakologów.
        Jura
        • edek40 Re: Jego smierc nie poszla na marne... 21.01.08, 11:52
          Kiedys w Szwecji jechalem sobie najzwyklejsza szosa, ktora rozbudowywano. Rozbudowa ciagnela sie na odcinku co najmniej 30 kilometrow, a polegala na korytowaniu obudwu poboczy, miejscami na 2 metry wglab. Praca wrzala po obydwu stronach, a pracujacych od samochodow dzielily tylko plastikowe slupki. Ograniczenie predkosci na znacznym odcinku bylo... Nie bylo. Mozna bylo jechac 90 km/h. W miejscu, gdzie roboty az huczaly predkosc ograniczano do 70 km/h. W kilku miejscach tablica swietlna wlaczala ograniczenie do 50 km/h (tylko na odcinkach, gdzie juz stalo 70 km/h). Ale tylko wtedy, gdy z powodow zwiazanych z budowa dochodzilo do wjazdu lub wyjazdu sprzetu roboczego. Nie wiem dokladnie jak to sie odbywalo, ale piecdziesiatka zapalala sie, gdy mijala ja ciezarowka, ktora miala zamiar wjechac na budowe. Gdy samochod opuszczal droge, natychmiast przywracano 70 km/h. Gdy zakres robot sie zmniejszal, to naturalnie kasowano 70 km/h. Oczywiscie wszyscy sie do tego stosowali, bo to kulturalny narod. Tak bylo na jednojezdniowej szosie o sporym natezeniu ruchu.

          Gdy u nas pod Piotrokowem wymieniano nawierzchnie na Gierkowce tez byly ograniczenia. Na zwezeniu do jednej jezdni 40 km/h, a potem hulaj dusza - 60 km/h. Nie musze chyba dodawac, ze roboty nie odbywaly sie na jezdni udostepnionej do ruchu tylko na zupelnie drugiej nitce. Dodam ponownie, ruch odbywal sie po jezdni, ktorej standard byl wyzszy niz niejednej lokalnej, na ktorej mozna jechac 90 km/h. Skad wobec tego chory pomysl ograniczenie predkosci do 60 km/h? I to na naprawde dlugim odcinku.

          Nie wiem czy widzisz jakies rozbierznosci pomiedzy sposobem oznakowania robot w bezpiecznej Szwecji i niebezpiecznej Polsce. Moze w tej Szwecji dochodzi do tego, ze robotnik remontujacy droge musi patrzec gdzie lezie, bo tuz obok pedza samochody? Tylko nie pisz, ze skoro wszyscy w Polsce i tak jezdza szybciej, to trzeba zwiekszac restrykcje, bo to osmiesza kazdego mowiacego, lub piszacego takie slowa.
          • emes-nju Re: Jego smierc nie poszla na marne... 21.01.08, 12:04
            edek40 napisał:
            >
            > Gdy u nas pod Piotrokowem wymieniano nawierzchnie na Gierkowce tez
            > byly ograniczenia. Na zwezeniu do jednej jezdni 40 km/h, a potem
            > hulaj dusza - 60 km/h. Nie musze chyba dodawac, ze roboty nie
            > odbywaly sie na jezdni udostepnionej do ruchu tylko na zupelnie
            > drugiej nitce.

            Do tego na WYREMONTOWANEJ juz nitce oprocz ograniczenia do 60 km/h (bo na sasiedniej, oddzielonej bariera nitce odbywaja sie roboty drogowe) obowiazuje tez, potwierdzony ustawionymi co iles metrow dosc ciezkimi pacholkami (ktore nawet jadace przepisowo TIRy wywracaja podmuchem), zakaz wyprzedzania. Po co?
          • Gość: Poll Re: Jego smierc nie poszla na marne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 21:01
            To tylko taka Twoja luźna ale to bardzo luźna interpretacja bo przecież nie
            oparta na jakichkolwiek dowodach .
      • emes-nju Re: Jego smierc nie poszla na marne... 21.01.08, 11:16
        Gość portalu: Mesing napisał(a):

        > Wzdłóż głównej drogi wylotowej z Żor w kierunku Rybnika od jakiegoś
        > czasu jest prowadzony remont. Wszędzie są ograniczenia do 30
        > czasami 40 km/h. Ograniczenia są takie ponieważ sprzęt ciężki
        > pracuje cały czas przy drodze i często wyjeżdża na drogę.
        > Oczywiście 99% kierowców ignoruje te ograniczenia.

        A wiesz dlaczego? Otoz dlatego, ze te 30 i 40 km/h obowiazuja zapewne cala dobe oraz w niedziele i swieta. Tak jak w calej Polsce przy oznakowywaniu robot drogowych!

        Poza tym nie na calym odcinku remontu pracuja maszyny, a do tego maszyny wyjezdzaja na jezdnie co jakis czas i znacznie lepiej niz obowiazujace na dlugim odcinku bardzo duze ograniczenie, zdaloby egzamin gdyby w czasie wyjazdu maszyny, jakis robotnik zatrzymywal na chwile ruch. Bo maszyna nie wyjedzie pod bardzo gesto jadace 30 km/h (przy takiej predkosci jezdzie sie zderzak-w-zderzak) auta, a z cala pewnoscia uda sie jej ta sztuczka jezeli robotnik zatrzyma ruch jadacych nawet, lo Jezu!, 60 km/h.

        PS Wczoraj doznalem olsnienia. Po ponad 3 (slownie trzech) miesiacach obowiazywania 40 km/h na WYREMONTOWANYM ok. szesciokilometrowym odcinku drogi, pozwolono tam jechac 90 km/h. 40 km/h bylo dlatego, ze nie bylo pasow (tak, jakby na innych drogach bylo je widac...) i dlatego, ze pobocze bylo miekkie (tak, jakby na innych drogach w ogole bylo budzace zaufanie pobocze...). NIKT nie przestrzegal tych 40 km/h z powodu "robot drogowych". Trudno zatem dziwic sie, ze jak sa ROBOTY DROGOWE, to tez nikt tego nie przestrzega...
    • Gość: tomek Co do zakrętów śmierci. IP: *.chello.pl 20.01.08, 13:08
      Jest to przesada. Te zakręty można pokonać bez problemu samochodem osobowym, w deszczu z prędkością ok 100 kmh. Nie jest to na pewno prędkość graniczna. Jedynym problemem jest brak widoczności wnętrza zakrętu i ewentualnie droga hamowania od setki do zera na zakręcie w razie niebezpieczeństwa.

      Bardziej tam by sie przydał znak ostrzegawczy o zatorze (który często się pojawia w okolicach zakrętów), i srogie mandaty dla kierowców, którzy zatrzymują tam pojazdy i stawiają trójkąt 3 metry za samochodem.

      Z tym że, znając mentalność naszych kierowców i gładki asfalt na prostej doprowadzającej do zakrętów... brak ograniczenia do 60 mógłby spowodować wyfedrowanie wykopu pod ekspresówkę do konotopy...
      • Gość: Wiktor Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 13:57
        I tu dotknąłeś sedna sprawy
        - różnicy między zakrętami normalnymi (brak okoliczności
        zmuszających do hamowania, zmiany toru w zakręcie) i tymi
        śmiertelnie niebezpiecznymi, gdzie takie okoliczności zawsze
        wystąpią a więc przy braku widoczności, przy zakręcie w dołku lub
        wzniesieniu drogi(samoczynna zmiana siły odśrodkowej), dziury, łaty
        o różnym wyglądzie i przyczepności, wadliwy profil nachylenia
        poprzecznego itp.

        Na pewno karygodnym lekceważeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu
        drogowym jest znakowanie tego wszystkiego jednym znakiem.

        pozdr
        • jureek Re: Co do zakrętów śmierci. 20.01.08, 14:32
          Gość portalu: Wiktor napisał(a):

          > Na pewno karygodnym lekceważeniem zasad bezpieczeństwa w ruchu
          > drogowym jest znakowanie tego wszystkiego jednym znakiem.

          Znasz takie kraje, gdzie to się różnymi znakami znakuje?
          Czy dobrze Cię zrozumiałem? Chciałbyś wiedzieć, czy w przypadku
          nieprzestrzegania danego ograniczenia prędkości wyniesie Cię z zakrętu, czy też
          możesz je olać i nic Ci się nie stanie (ewentualnie stworzysz zagrożenie dla
          innych, ale co tam inni)?
          Jura
          • Gość: Wiktor Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 20:00
            Znak ostrzegawczy niebezpieczny zakręt powinien oznaczać
            rzeczywiście niebezpieczny zakręt a nie normalny zakręt.

            W obecnej chwili znak nie podaje żadnej informacji i konieczna jest
            jego zmiana bądź uzupełnianie.
            pozdr
            • habudzik Re: Co do zakrętów śmierci. 20.01.08, 21:15
              Gość portalu: Wiktor napisał(a):

              > Znak ostrzegawczy niebezpieczny zakręt powinien oznaczać
              > rzeczywiście niebezpieczny zakręt a nie normalny zakręt.

              Przypominam Ci że to nie Ty decydujesz o tym czy zakręt jest bez czy nie .
              Możliwe że na łagodym łuku który uważasz za bezpieczny wieją silne wiatry co
              przy prędkościach jakie tam rozwijają debile może prowadzić do wypadków . Stąd
              "niebezpieczny zakręt"
              • Gość: prawdziwy tebe Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.aster.pl 21.01.08, 20:48

                a ja ci chcialem przypomniec, ze jest cos takiego, jak a-19, co
                czyni twoj wywod bezwartosciowym.
                • Gość: Poll Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 20:59
                  A nic podobnego . Po co dublowac znaki ? Po to żeby Edwar/Emes pisał że jest ich
                  stanowczo za dużo . W rysunku technicznym też wszystkiego nie musimy podawać bo
                  jedne rzeczy wynikają z innych .
                  W tym przypadku masz po prostu jechać wolno a ustawoznkowiec nie musi Cie
                  informować z jakiego powodu . Jeśli zajdzie taka konieczność to postawi A-19 ,
                  jeśli nie - wytarczy żółty trójkącik ze starym bananem
                  • Gość: :))) Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.com 22.01.08, 15:50
                    My wiemy, że mnóstwo przepisów w Polsce jest skierowanych przeciwko
                    nam. Gdyby przestrzegać ich połowy, to życie byłoby niemożliwe.
                    Tylko dlatego istniejemy, żeśmy ich nie przestrzegali. Ustawodawca
                    też o tym wie i mnoży je radośnie, bo i tak nie mają wpływu na
                    życie. Ot, taka rodzima zabawa od zawsze. Zasady te są nadal aktuane
                    w odniesieniu do przepisów drogowych i oznakowania. Za nic w świecie
                    nie uwierzę w tajemniczą omnipotencję znakologa, wiedzę nadludzką,
                    która powoduje, że należy niewolniczo słuchać ewidentnie
                    idiotycznycyh znaków. Znaki stawiane są jako blaszany i odblaskowy
                    dupochron dla urzędnika. Bez żadnego związku z bezpieczeństwem i
                    sensem. Czasami to one powodują wypadki, ale matrix wie, że winny
                    jest zawsze kierowca i wszyscy, poza zabitym kierowcą i jego
                    rodziną, są szczęśliwi i spokojni. Ot, taka pocarska mentalność
                    urzędnicza.
                    • Gość: Poll Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.08, 16:26
                      Bez ładu i składu . Tebe chciał by zak wzbogacić innym znakiem a ja nu na to że
                      nie ma potrzeby . Czego Twoja wypaowiedz dotyczy - Bóg raczy wiedzieć .
                  • Gość: prawdziwy tebe Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.aster.pl 22.01.08, 21:07

                    nie rob z siebie idioty, kierowca ma wiedziec, z czym (jakim
                    zagrozeniem, jaka przeszkoda) moze miec do czynienia na drodze,
                    od tego sa znaki. ograniczenia predkosci sa natomiast dla takich
                    jak ty czy jurus idiotow, ktorzy nie powinni dostac prawa jazdy
                    skoro maja trudnosci z dobraniem odpowiedniej predkosci do
                    warunow - dla przypomnienia: kierowca MUSI to umiec robic.
                    czarne cyferki w czerwonym kulku moga co najwyzej sugerowac
                    predkosc.
                    • habudzik Re: Co do zakrętów śmierci. 22.01.08, 21:14
                      Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                      >
                      > nie rob z siebie idioty, kierowca ma wiedziec, z czym (jakim
                      > zagrozeniem, jaka przeszkoda) moze miec do czynienia na drodze,
                      > od tego sa znaki.

                      Goowno prawda . Zagrożeń może być tyle że oznaczenie ich osobnymi znakami
                      zajęłoby kilka słupów . W takim wypadku starczy ograniczenie prędkości lub
                      pokazanie że dany zakręt jest zaliczany do niebezpiecznych . Na cholere Ci A-19 ?




                      ograniczenia predkosci sa natomiast dla takich
                      > jak ty czy jurus idiotow, ktorzy nie powinni dostac prawa jazdy
                      > skoro maja trudnosci z dobraniem odpowiedniej predkosci do
                      > warunow - dla przypomnienia: kierowca MUSI to umiec robic.

                      Też ja tak twierdze i za każdym razem gdy znalazł się poza droga lub na innym
                      pojeździe oznacza że nie dostosował tej prędkości do warunków na drodze .



                      • Gość: prawdziwy tebe Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.08, 12:19

                        > Goowno prawda . Zagrożeń może być tyle że oznaczenie ich osobnymi
                        > znakami zajęłoby kilka słupów .

                        na prawidlowo zbudowanych drogach nie ma ilus tam zagrozen w jednym
                        miejscu.

                        > W takim wypadku starczy ograniczenie prędkości lub pokazanie że
                        > dany zakręt jest zaliczany do niebezpiecznych .

                        o wlasnie, a-1 lub a-2 i ewentualnie a-19 jesli wiatry sa tam jakies
                        szczegolnie zdradliwe. zadnych ograniczen nie trzeba, tym bardziej,
                        ze one nie mowia NIC o zagrozeniu (kojarzysz moj wyklad na temat
                        prawidlowego oznakowania drogi?).

                        > Na cholere Ci A-19?

                        bo mowiles cos o wietrze, sklerotyku.
                        • Gość: Poll Re: Co do zakrętów śmierci. IP: 195.245.213.* 23.01.08, 14:17
                          > na prawidlowo zbudowanych drogach nie ma ilus tam zagrozen w jednym
                          > miejscu.

                          Sa zagrożenia i moze ich byc wiiele .

                          wlasnie, a-1 lub a-2 i ewentualnie a-19 jesli wiatry sa tam jakies
                          > szczegolnie zdradliwe. zadnych ograniczen nie trzeba, tym bardziej,
                          > ze one nie mowia NIC o zagrozeniu

                          O tym pisałem . Kojarzysz bana ? I ograniczenie bo trzeba jechać
                          nieszybciej niż . Nie potrzebne jest A-19 bo Tobie to na cholere .
                          Ty masz jechać wolno i juz
                          • Gość: prawdziwy tebe Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.aster.pl 23.01.08, 20:49

                            > > na prawidlowo zbudowanych drogach nie ma ilus tam zagrozen w
                            > > jednym miejscu.
                            >
                            > Sa zagrożenia i moze ich byc wiiele .

                            na zle zaprojektowanej drodze - owszem. projektanta - do celi,
                            droge - przebudowac.

                            > > wlasnie, a-1 lub a-2 i ewentualnie a-19 jesli wiatry sa tam
                            > > jakies szczegolnie zdradliwe. zadnych ograniczen nie trzeba, tym
                            > > bardziej, ze one nie mowia NIC o zagrozeniu
                            >
                            > O tym pisałem . Kojarzysz bana ? I ograniczenie bo trzeba jechać
                            > nieszybciej niż . Nie potrzebne jest A-19 bo Tobie to na cholere .
                            > Ty masz jechać wolno i juz

                            zeby nie wypatrywac przedszkolakow, pociagow wypelzajacych z
                            kanalow i miliona innych potencjalnych niebezpieczenstw ktore
                            mogl miec na mysli nacpany drogowiec stawiajacy 40. oraz nie
                            blokowac ruchu, skoro akurat jest bezwietrznie. wiesz juz po co?
                            • habudzik Re: Co do zakrętów śmierci. 23.01.08, 20:56
                              Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):


                              > > Sa zagrożenia i moze ich byc wiiele .
                              >
                              > na zle zaprojektowanej drodze - owszem. projektanta - do celi,
                              > droge - przebudowac.

                              Na dobrze zaprojektowanej również bo zagrożenia nie muszą się wiązać ze stanem
                              drogi .


                              > zeby nie wypatrywac przedszkolakow, pociagow wypelzajacych z
                              > kanalow i miliona innych potencjalnych niebezpieczenstw ktore
                              > mogl miec na mysli nacpany drogowiec stawiajacy 40. oraz nie
                              > blokowac ruchu, skoro akurat jest bezwietrznie. wiesz juz po co?

                              Skoro zostawił to 40 to miał powód .
                              • Gość: prawdziwy tebe Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.08, 09:13

                                > > > Sa zagrożenia i moze ich byc wiiele .
                                > >
                                > > na zle zaprojektowanej drodze - owszem. projektanta - do celi,
                                > > droge - przebudowac.
                                >
                                > Na dobrze zaprojektowanej również bo zagrożenia nie muszą się
                                > wiązać ze stanem drogi .

                                nie mowie o stanie tylko konfiguracji.

                                > > zeby nie wypatrywac przedszkolakow, pociagow wypelzajacych z
                                > > kanalow i miliona innych potencjalnych niebezpieczenstw ktore
                                > > mogl miec na mysli nacpany drogowiec stawiajacy 40. oraz nie
                                > > blokowac ruchu, skoro akurat jest bezwietrznie. wiesz juz po co?
                                >
                                > Skoro zostawił to 40 to miał powód .

                                widze, ze nawet argumentow bezsensownych juz brak...
                                • habudzik Re: Co do zakrętów śmierci. 24.01.08, 09:20
                                  Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):


                                  > nie mowie o stanie tylko konfiguracji.

                                  Nie ma to znaczenia bo nawet przy wzorowej konfiguracji mogą wystąpić
                                  zagrożenia i może ich być wiele .




                                  >
                                  > > > zeby nie wypatrywac przedszkolakow, pociagow wypelzajacych z
                                  > > > kanalow i miliona innych potencjalnych niebezpieczenstw ktore
                                  > > > mogl miec na mysli nacpany drogowiec stawiajacy 40. oraz nie
                                  > > > blokowac ruchu, skoro akurat jest bezwietrznie. wiesz juz po co?
                                  > >
                                  > > Skoro zostawił to 40 to miał powód .
                                  >
                                  > widze, ze nawet argumentow bezsensownych juz brak...

                                  Nie rozumiem . Napisz wyraźnie o co Ci chodzi .
                                  • Gość: prawdziwy tebe Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.08, 11:29

                                    > Nie ma to znaczenia bo nawet przy wzorowej konfiguracji mogą
                                    > wystąpić zagrożenia i może ich być wiele .

                                    jakie na przyklad?

                                    > > > > zeby nie wypatrywac przedszkolakow, pociagow wypelzajacych z
                                    > > > > kanalow i miliona innych potencjalnych niebezpieczenstw ktore
                                    > > > > mogl miec na mysli nacpany drogowiec stawiajacy 40. oraz nie
                                    > > > > blokowac ruchu, skoro akurat jest bezwietrznie. wiesz juz po
                                    > > > > co?
                                    > > >
                                    > > > Skoro zostawił to 40 to miał powód .
                                    > >
                                    > > widze, ze nawet argumentow bezsensownych juz brak...
                                    >
                                    > Nie rozumiem . Napisz wyraźnie o co Ci chodzi .

                                    zebys przestal paplac i gdybac tylko podawal argumenty.
                                    • habudzik Re: Co do zakrętów śmierci. 24.01.08, 11:40
                                      Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):


                                      > > Nie ma to znaczenia bo nawet przy wzorowej konfiguracji mogą
                                      > > wystąpić zagrożenia i może ich być wiele .
                                      >
                                      > jakie na przyklad?

                                      Różne , różniste


                                      > zebys przestal paplac i gdybac tylko podawal argumenty.

                                      Wiec argument przykładowy już podałem tu :
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=74554534&a=74646044
                                      ale może ich byc wiel wiecej
                                      • Gość: prawdziwy tebe Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.08, 13:12

                                        > > > Nie ma to znaczenia bo nawet przy wzorowej konfiguracji mogą
                                        > > > wystąpić zagrożenia i może ich być wiele .
                                        > >
                                        > > jakie na przyklad?
                                        >
                                        > Różne , różniste

                                        przyklad podaj, analfabeto.

                                        > Wiec argument przykładowy już podałem tu

                                        no tak, tyle ze, jak juz ci wylozylem wczesniej, glupawy.

                                        > ale może ich byc wiel wiecej

                                        i pewnie sa "rozne, rozniste". tyle ze ich podac nie potrafisz.
                                        • habudzik Re: Co do zakrętów śmierci. 24.01.08, 13:54
                                          Gość portalu: prawdziwy tebe napisał(a):

                                          > > Różne , różniste
                                          >
                                          > przyklad podaj, analfabeto.

                                          Nisko przelatujące samoloty , niecka , linia WN , silne wiatry , dzikie
                                          zwierzeta , ptactwo stadne .....



                                          >
                                          > > Wiec argument przykładowy już podałem tu
                                          >
                                          > no tak, tyle ze, jak juz ci wylozylem wczesniej, glupawy.

                                          Co mi wcześniej wyłażyłeś durniu jeden ?
                                          • Gość: tomek Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.chello.pl 24.01.08, 17:45
                                            Pieprzysz kolego aż głowa mała. W tym konkretnym miejscu:

                                            - nie ma nisko przelatujących samolotów, chyba że awionetki na bemowo, ale tego typu samoloty mogą latać nad każdą drogą.

                                            - nie ma tam niecki, prosta doprowadzająca do zakrętów jest idealnie pozioma z jednej strony, z drugiej mamy delikatnie w dół z wiaduktu nad linią kolejową.


                                            - nie ma tam linii WM, takich linii ogólnie w miastach nie jest zbyt wiele

                                            - nie ma tam silnych wiatrów, teren umiarkowanie zurbanizowany, a sama droga osłonięta ekranami.

                                            - dzikich zwierząt również nie ma - daleko od zoo i kampinosu (chyba, że te agresywne drzewa, ale one na szczęście są kilkanaście metrów od drogi i za barierami)

                                            - ptactwa stadnego też nie ma, tzn czy chodzi Ci o problem masowego srania na szyby, czy przekraczania jezdni? Jednego i drugiego w tym miejscu nie ma.

                                            Ogólnie, na tych zakrętach nie może być zagrożenia, skoro wielkie przegubowe autobusy nierzadko ciągną tam 70-tką, nawet gdy pada. Jak wcześniej pisałem, zagrożenie może się pojawić, gdy ktoś zaparkuje auto za zakrętem nie oznaczając tego, lub połozy się na drodze. Obu tych rzeczy lepiej unikać nawet na prostej.

                                            Ogólnie, zakręty są całkiem nieźle wyprofilowane.
                                            • habudzik Re: Co do zakrętów śmierci. 24.01.08, 17:53
                                              Nie wiem co tam jest wiec to Ty pier...sz . Ja podałem tylko przykład a
                                              wszystkiego co się może zdarzxyc i tak nie znasz ani Ty ani ja . Moze się też
                                              zdarzyć jak pisałeś gdy samochód się zepsuje za zakretem albo wichura oberwie
                                              połowe liści z drzew . Cholera wie co jeszcze moze doprowadzić do wypadku
                                              którego skutki będą tym gorsze im wyższa prędkość w miejscu w którym jej się nie
                                              spodzieway .
                                              • Gość: tomek Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.chello.pl 24.01.08, 18:54
                                                No może, ale zapewniam Cię - te zakręty istotnie nie są niebezpieczne, jeśli jedzie się 80, i na drodze nie stało się nic szczególnie niespodziewanego. Promień zakrętów może sprawiać problem kierowcom, którzy w ogóle nie powinni jeździć.

                                                Czy zatem sugerujesz, że należy statutowo ograniczyć prędkość -20 kmh na każdym zakręcie? Tylko dlatego, że ktoś _MOŻE_ porzucić tam pojazd?

                                                PS - podpowiadam co może doprowadzić tam do wypadku:

                                                - pieszy, który będzie przechodził przez 6 pasów jezdni przedzielonych na środku barierą

                                                - rowerzysta, jadący tą drogą pomimo istniejącej ścieżki rowerowej

                                                - ładunek, który spadł z ciężarówki

                                                - samochód, w którym strzeliła opona

                                                itp, itd...
                                                • habudzik Re: Co do zakrętów śmierci. 24.01.08, 22:52
                                                  Gość portalu: tomek napisał(a):

                                                  > No może, ale zapewniam Cię - te zakręty istotnie nie są niebezpieczne, jeśli je
                                                  > dzie się 80, i na drodze nie stało się nic szczególnie niespodziewanego.

                                                  Wypadki , jak sama nazwa sugeruje , zdarzają się właśnie wtedy gdy się ich nie
                                                  spodziewamy . Jak byśmy wiedzieli że się przewrócimy to byśmy się położyli .







                                                  > PS - podpowiadam co może doprowadzić tam do wypadku:
                                                  >
                                                  > - pieszy, który będzie przechodził przez 6 pasów jezdni przedzielonych na środk
                                                  > u barierą
                                                  >
                                                  > - rowerzysta, jadący tą drogą pomimo istniejącej ścieżki rowerowej
                                                  >
                                                  > - ładunek, który spadł z ciężarówki
                                                  >
                                                  > - samochód, w którym strzeliła opona
                                                  >
                                                  > itp, itd...

                                                  Tak te rzeczy też mogą być powodem i jeszcze wiele , wiele innych . Masz słuszną
                                                  słuszność .
                                                  • Gość: tomek Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.chello.pl 25.01.08, 17:16
                                                    Co do niebezpieczeństwa - dziś przejechałem ten zakręt z 90 na liczniku (taka jest ogólnie prędkość pojazdów na całej trasie, wyjątki to autobusy i miszcze jadacy duuuzo szybciej). Nie odczułem żadnego przeciązenia, wgniatania w fotel itp. Zdaża mi się tam jechac trochę szybciej (jak miszczowi), więc i pewnie ze 110 jest tam spokojnie osiągalne.

                                                    Do czego zmierzam - to jest w istocie zwykły zakręt, a nie żaden zakręt śmierci, jedzie się po nim prawie jak po prostej. Jakiś urzędas oznakował go tak wyjątkowo na wyrost, ale powiem Ci tak - żeby rozmawiać o tym miejscu, trzeba:
                                                    a) mieć prawo jazdy
                                                    b) przejechać się tamtędy choć raz z prędkością ok 100.

                                                    I jeszcze jedno - zakręt, który wymaga obu rąk na kierownicy nie jest niebezpieczny. To tez taka refleksja na jego temat....
                                                  • Gość: Poll Re: Co do zakrętów śmierci. IP: 195.245.213.* 25.01.08, 20:58
                                                    A ja Ci za to powiem że nawet na prostej poza terenem nie powinienes
                                                    przekraczać 90km/h i w tym cały problem . Francuz ,
                                                    Włoch , "Hiszpanin" , Niemiec czy inny pojedzie taka drogą 90-100 po
                                                    prostej a my jedziemy 130 . Do czego zmierzam ? A no do tego że oni
                                                    prawo traktuja nie jako sugestie i nie jeżdżą tak szybko jak
                                                    potrafią dany fdragment przejechać tylko tak jak nakazuje KD z
                                                    niewielkimi odchyłkami +/-
                                          • Gość: prawdziwy tebe Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.08, 08:41

                                            > Nisko przelatujące samoloty , niecka , linia WN , silne wiatry ,
                                            > dzikie zwierzeta , ptactwo stadne .....

                                            z tych niebezpieczenstw nieusuwalne jest tylko lotnisko.

                                            zreszta linia wn nie jest zadnym niebezpieczenstwem, a lotnisko
                                            wyklucza dzikie zwierzeta, ale to szczegol przy innych bredniach,
                                            ktore wygadywales, przedszkolaku.

                                            > > > Wiec argument przykładowy już podałem tu
                                            > >
                                            > > no tak, tyle ze, jak juz ci wylozylem wczesniej, glupawy.
                                            >
                                            > Co mi wcześniej wyłażyłeś durniu jeden ?

                                            przeczytaj moje swiatle posty raz jeszcze, to sie dowiesz.
                                            • Gość: Poll Re: Co do zakrętów śmierci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 09:06
                                              > z tych niebezpieczenstw nieusuwalne jest tylko lotnisko.
                                              >
                                              > zreszta linia wn nie jest zadnym niebezpieczenstwem, a lotnisko
                                              > wyklucza dzikie zwierzeta, ale to szczegol przy innych bredniach,
                                              > ktore wygadywales, przedszkolaku.

                                              Lotnisko też można usunąć ale do tego trzeba pieniędzy i to sporych a ja jako
                                              płatnik nie wyrażam zgody na to by usuwać coś co wkomponowane jest w krajobraz
                                              bez użycia ludzkich rąk tylko po to byś mógł sobie szybciej pojeździć . Taniej i
                                              bezpieczniej jest postawić ograniczenie prędkości i egzekwować przepisy .

                                              > przeczytaj moje swiatle posty raz jeszcze, to sie dowiesz.

                                              Usiłowałem znaleźć światłość ale tam ciemno jak w doopie u niggera
                                              • Gość: prawdziwy tebe zebym mogl odpowiedziec... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.08, 11:15

                                                ...musisz sie odniesc do tego, co napisalem, a nie swoich pomyslow.
                                                • habudzik Re: zebym mogl odpowiedziec... 25.01.08, 11:29
                                                  Ale nie ma sie do czego odnosic . Nic nie napisałeś
                                                • edek40 Re: zebym mogl odpowiedziec... 25.01.08, 12:09
                                                  Tebe, oddychaj gleboko. Nie probuj racjonalizowac dyskusji z habudzikiem. On rzeczywiscie zna odpowiedz na Twoje pytania/watpliwosci. I to zanim cokolwiek napiszesz. Jednakze nie probuj wdawac sie z nim w polemiki o logoce jego wywodow, bo nazwie Cie chamem. Habudzik ma kilkanascie odpowiedzi standardowych, ktorych uzywa. Jesli zadasz pytanie, do ktorego calkiem nie moze znalezc odpowiedzi ze swojej kolekcji, to odbije pileczke. Zacznie walke na cytaty i lapanie za slowka. Nie ma to nic wspolnego z dyskusja. Najgorsze jest to, ze prowokuje on dyskusje niejasnymi pie..mi, ktore potem ciagnie jak gume od gaci, aby na koniec udowodnic Ci, ze to on ma racje i w toku dyskusji przyznales mu racje. Owszem przyznales. Ja tak mialem z radarami od sikajacych w krzakach. Gdy doszlismy, ze radar nie moze wychwycic automatycznie sikania, a tylko obecnosc czlowieka w miejscu niedozwolonym, habudzik oglosil swoje wielkie zwyciestwo nade mna. Bezcelowe i jeszcze mozesz wirtualnie dostac po mordzie.
                                                  • habudzik Re: zebym mogl odpowiedziec... 25.01.08, 16:42
                                                    edek40 napisał:

                                                    > Tebe, oddychaj gleboko. Nie probuj racjonalizowac dyskusji z
                                                    habudzikiem. On rz
                                                    > eczywiscie zna odpowiedz na Twoje pytania/watpliwosci. I to zanim
                                                    cokolwiek nap
                                                    > iszesz. Jednakze nie probuj wdawac sie z nim w polemiki o logoce
                                                    jego wywodow,
                                                    > bo nazwie Cie chamem.

                                                    Jeśli bedzie kłamał tak jak Ty to też go tak nazwe . Już inny
                                                    forumowicz zwrócił Ci uwage że przekręcasz jego wypowiedzi i
                                                    wmawiasz że coś napisał czego nie napisał . Po prostu posuwasz sie
                                                    do kłamstwa w swoim szale .
                                                  • Gość: prawdziwy tebe Re: zebym mogl odpowiedziec... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.08, 08:39

                                                    > Najgorsze jest to, ze prowokuje on dyskusje niejasnymi pie..mi,
                                                    > ktore potem ciagnie jak gume od gaci,

                                                    dobre! pasuje do niego to porownanie.

                                                    rzeczywiscie, nie ma co racjonalizowac z nim dyskusji. zastanawiam
                                                    sie tylko, skad sie tacy biora? ale to moze i nie wazne...
                                                  • habudzik Re: zebym mogl odpowiedziec... 28.01.08, 12:20
                                                    Jeśli nie potrafisz dać odpowiedzi to nie zmuszam Cię do tego . Podałem
                                                    przykłady dlaczego może w jednym miejscu na prawidłowo wykonanej drodze,
                                                    prawidłowo oznakowanej, o prawidłowej konfiguracji ( nie wim co to ma wspólnego
                                                    ale sam tak piszesz ) zaistniec szerg niebezpieczeństw i wystarczy tam postawić
                                                    ograniczenie predkości do którego sie powinieś zastosować . Tak duża liczba
                                                    problemów nie może zostac kolejno wyliczona znakami więc pozostaje ograniczenie
                                                    które w zasadzie zastępuje taki znak trójkąt z wykrzyknikiem . Nie musisz io
                                                    wszystkim dokładnie wiedzieć , ważne byś wolno jechał .
                                                  • otreb Re: zebym mogl odpowiedziec... 30.01.08, 18:25
                                                    habudzik napisał:

                                                    > Jeśli nie potrafisz dać odpowiedzi to nie zmuszam Cię do tego . Podałem
                                                    > przykłady dlaczego może w jednym miejscu na prawidłowo wykonanej drodze,
                                                    > prawidłowo oznakowanej, o prawidłowej konfiguracji ( nie wim co to ma wspólnego
                                                    > ale sam tak piszesz ) zaistniec szerg niebezpieczeństw i wystarczy tam postawić
                                                    > ograniczenie predkości do którego sie powinieś zastosować . Tak duża liczba
                                                    > problemów nie może zostac kolejno wyliczona znakami więc pozostaje ograniczenie
                                                    > które w zasadzie zastępuje taki znak trójkąt z wykrzyknikiem . Nie musisz io
                                                    > wszystkim dokładnie wiedzieć , ważne byś wolno jechał .

                                                    A jak w czasie wichury spadnie na Twój samochód drzewo, to znaczy, że jechałeś za szybko?
                                                  • habudzik Re: zebym mogl odpowiedziec... 30.01.08, 19:43
                                                    Nie Otrębie , to znaczy że zaryzykowałem i przegrałem choć w TV mówili żeby nie
                                                    wyłazić bez celu z domu a jeśli już to MZK/PKS
    • edek40 Co sie dzieje???? 23.01.08, 10:51
      Czy drogowcy nie czytaja tego forum? Dzis na Torunskiej, na srodkowym pasie stala blyskajaca jak choinka forgonetka sluzb drogowych. "Obstawiali" troszke zarwana pokrywe studzienki sciekowej. Zapewne czekali na tych od kanalizacji, coby wymienili pokrywe. Tylko po co? Na pewno mieli na pace czterdziestke i barierke. Postawic, pojechac do bazy na kawke, zawiadomic policje o dobrym miejscu na fotoradar. Nie dosc, ze goscie byli w plenerze i sie meczyli, to jeszcze doszlo do uszczuplenia budzetu instytucji z radarem. A gdyby wszyscy jechali 40 km/h zauwazyliby na czas i barierke i dziure i nic by sie nikomu nie stalo. Moze nawet barierka bylaby zbedna, bo jak pisalem, pokrywa byla czesciowo zdemolowana, ale dziure zaslaniala. Moznaby postawic 20 km/h i w ogole jej nie naprawiac do czasu, gdy wplywy z mandatow pokrylyby koszta.
      • Gość: vladcs Re: Co sie dzieje???? IP: *.era.pl 23.01.08, 13:29
        Edku, rozumiem, że się złościsz, bo nie wszystcy podzielili Twój
        pogląd, ale nie przesadzaj z ironią bo spłycasz problem niezmiernie
        i sprowadzasz do mandatów.
        Nikt nie mówił o stawianiu gdziekolwiek fotoradarów i urządzaniu
        polowań, tylko o konieczności używania mózgownicy przez kierowców.
        Przestrzeganie od czasu do czasu ograniczeń prędkości - zwłaszcza
        tych awaryjnych - nie boli.
        • emes-nju Re: Co sie dzieje???? 23.01.08, 13:48
          Gość portalu: vladcs napisał(a):

          > Edku, rozumiem, że się złościsz, bo nie wszystcy podzielili Twój
          > pogląd, ale nie przesadzaj z ironią bo spłycasz problem niezmiernie
          > i sprowadzasz do mandatów.

          Obawiam sie, ze Edek ma troche racji.

          Jakis czas temu w prasie pisali o gostku, ktory w takiej studzience urwal kolo. Wystapil z wnioskiem do ZDM o odszkodowanie. Otrzymal pismo, ze ZDM ma to w d..., bo wypadek byl spowodowany tym, ze kierowca nie dostosowal predkosci do warunkow.

          Czy sadzisz, ze urzednicy z ZDM sami na to wpadli? Nie - po prostu uwaznie ogladaja TV, w ktorej kierowca nie jest winien chyba tylko gradobiciu i kazde zdarzenie na drodze to efekt "nie zachowania", "nie dostosowania" itd.

          > Przestrzeganie od czasu do czasu ograniczeń prędkości - zwłaszcza
          > tych awaryjnych - nie boli.

          Ale, jak widac w poruszonym przez Edka temacie, nieprzestrzeganie przez kierowce przepisow (naganne, karygodne!), moze sie skonczyc bolem u osoby calkiem niewinnej aczkolwiek przebywajacej w miejscy bardzo dla niej niebezpiecznym. Dlatego, oprocz glebokiej wiary w magiczna moc ZNAKU, warto prace na trasie szybkiego ruchu zabezpieczac inaczej niz barierka i blaszka z cyferka. Nie sadzisz?
          • Gość: vladcs Re: Co sie dzieje???? IP: *.chello.pl 23.01.08, 19:33
            emes-nju napisał:

            > Ale, jak widac w poruszonym przez Edka temacie, nieprzestrzeganie
            przez kierowc
            > e przepisow (naganne, karygodne!), moze sie skonczyc bolem u osoby
            calkiem niew
            > innej aczkolwiek przebywajacej w miejscy bardzo dla niej
            niebezpiecznym. Dlateg
            > o, oprocz glebokiej wiary w magiczna moc ZNAKU, warto prace na
            trasie szybkiego
            > ruchu zabezpieczac inaczej niz barierka i blaszka z cyferka. Nie
            sadzisz?

            Sądzę.

            Ale blaszka wystarczyłaby, gdyby kierowca przestrzegał tego, co ona
            mówi, i gdyby używał głowy a nie tylko prawej nogi, ZWŁASZCZA jeżeli
            wie, że oznakowanie jest u nas mierne/niekompletne a drogowcy idą na
            łatwiznę, i co za tym idzie, trzeba tym bardziej uważać na drodze.
            Na pewno nie jest poza zasięgiem ludzkich możliwości wywnioskowanie,
            że skoro jest nagle duże ograniczenie to coś się zapewne dzieje i
            jakiś powód jest. Albo, że zza ciężarówki czy busa się nie wyjeżdża
            nie wiedząc co za nim jest.

            Pozdrawiam.
            • emes-nju Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 11:33
              Gość portalu: vladcs napisał(a):

              > Ale blaszka wystarczyłaby, gdyby kierowca przestrzegał tego, co ona
              > mówi

              A gdyby stawiajacy blaszke zadal sobie trud poobserwowania ruchu, to wiedzialby, ze na kierowcach ZNAKI nie robia wiekszego wrazenia (bez wnikania w przyczyny - WYLACZNIE obserwacja stanu faktycznego, bez wiary w magiczna moc ZNAKU!).

              Stawianie zatem ZNAKU i nie stawianie czegos, co zapewniloby pracujacym na LEWYM PASIE TRASY SZYBKIEGO RUCHU ciut wiecej bezpieczenstwa niz blaszka z cyferkami, wedlug mnie moze podpadac pod paragraf! Tym bardziej, ze faktycznie doszlo do nieszczescia...
              • habudzik Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 11:53
                emes-nju napisał:


                > A gdyby stawiajacy blaszke zadal sobie trud poobserwowania ruchu, to wiedzialby
                > , ze na kierowcach ZNAKI nie robia wiekszego wrazenia (bez wnikania w przyczyny
                > - WYLACZNIE obserwacja stanu faktycznego, bez wiary w magiczna moc ZNAKU!).


                Ale ten co stawia taki zank nie jest upowazniony do obserwowania zachowań
                kierowców . On według przepisów zasad ma tam postawic znak że jest remont i
                należy zwolnić - to qrwa nie jest psycholog ruchu drogowego w Warszawie . Dobrze
                że wr5eszcie przyznałeś że nie zwracamy uwagi na znaki . Jakim cudem więc możemy
                mówić że stoją tam bez sensu .
        • edek40 Re: Co sie dzieje???? 23.01.08, 13:55
          Zostalem poinformowany, ze zadaniem drogowcow jest naprawianie, a kierowcow wypatrywanie robot drogowych. Pouczony przez Wasze swiatle grono, szukam nieprawidlowosci i naduzyc. Dzieki Wam uwazam, ze angazowanie jakichkolwiek zabezpieczen robot drogowych jest bezzasadne, bo kierowcy powinni stosowac sie tylko do znakow, a jakiekolwiek dodatkowe oznaczenie, barierki, tablice swietlne to zapewne polski wynalazek (nie jestem pewny, bo nie bylem we Francji), wynikajacy z powszechnego piractwa. No to wyszlo, ze ci dwaj w furgonetce, grzejacy sie pracujacym silnikiem, to takie wlasnie naduzycie, a ustawienie znaku nie kosztuje niewiele. A tak od siebie dodalem, ze jeszcze mozna na tym zarobic. Widzisz tu jakas zlosc?
          • Gość: vladcs Re: Co sie dzieje???? IP: *.chello.pl 23.01.08, 19:19
            Nie to mam na myśli, i przykro mi, że tak odbierasz moje argumenty.
            Stawiasz sprawę strasznie kategorycznie: albo wszelkiemu złu są
            winni drogowcy a kierowca jeżeli niewinnie oleje stojące już znaki
            ("bo zawsze dotąd było można je bezpiecznie olać") - jak pokrótce
            wynikało z Twojej pierwotnej tezy, albo przypisujesz m. in. mnie
            słowa które tu nie padły. Nikt nie zwala wszystkiego na kierowców,
            nikt też - poza Tobą - nie wspomniał nawet o fotoradarach.

            Po prostu nie wszystko można zwalić na kiepskie oznakowanie. Pewnie,
            że byłoby lepiej i bezpieczniej gdyby ustawiono barierki inaczej.
            Pewnie, że niekompletność i brak tego zwiększonego bezpieczeństwa to
            wina lenistwa lub głupoty urzędników czy drogowców. Ale i mając do
            dyspozycji tak niepełne oznakowanie robót można sobie poradzić i
            jechać bezpiecznie dla otoczenia. Wymaga to minimum wysiłku
            intelektualnego i stosowania się do tych znaków które masz.

            Jeżeli prawo (tu: przepisy) jest złe, to należy je ulepszyć, a
            nie "reinterpretować", zlewać i łamać według upodobania a potem mieć
            pretensje o wypadki i mandaty. Wykraczając poza obowiązujące
            przepisy - nieważne czy głupie czy nie - musisz wziąć na siebie za
            to odpowiedzialność i ponieść ewentualne konsekwencje. Przytaczany w
            wątku obok Niemiec, który pozwał państwo o niesłuszne ograniczenia,
            nie łamał przepisów, ale póki obowiązywały to wbrew sobie ich
            przestrzegał, i drogami prawa doprowadził do ich zmiany na lepsze.
            To chyba lepsza droga.

            Pozdrawiam

            P.S. co do złoszczenia się - ironia wskazuje, że zachwycony nie
            byłeś.
            • edek40 Re: Co sie dzieje???? 23.01.08, 21:38
              Na wojnie ludzie tez sobie radza. Tylko czy o to chodzi na drodze? Szczegolnie w dzisiejszych czasach?

              Nie bardzo chce mi sie wymyslac powody, dla ktorych ktos, kto jedzie prawidlowo moze na zakretach wjechac w plac budowy, jesli roboty nie sa dostatecznie wczesnie zasygnalizowane. Nie chce mi sie dlatego, ze nie wiem dokladnie co sie tam wydarzylo, wiec kazdy moj argument bedzie uchylony bez zadnego zastanowienia. Szczegolnie, ze nikt, poza sprawca, dokladnie tego nie wie. Jednak swobodnie potrafie sobie wyobrazic sytuacje, w ktorej swiety na drodze moze na ww. zakretach nie zauwazyc na czas placu budowy. A ze chodzi o rzecz absolutnie bezcenna, jaka jest zycie goscia pracujacego tuz kolo jadacych samochodow, nalezy robic absolutnie wszystko, aby uniknac wjazdu pirata drogowe, lub gapy, ktora jedzie przepisowo. Ruch drogowy jest zbyt wieloplaszczyznowy i wielozadaniowy, aby miejsca szczegolnie niebezpieczne oznaczac z glowa. Bo z glowa tez jest zgodne z przepisami.
              • Gość: vladcs Re: Co sie dzieje???? IP: *.chello.pl 23.01.08, 23:27
                Racja. Byłoby lepiej gdyby porządnie znakowano takie miejsca.
                Chociażby z myślą o tych piratach, gapach i pierdołach. Szkoda że w
                ten sposób są oni niejako legitymizowani.

                Po tej długiej wymianie poglądów i myśli, sądzę że możemy zakończyć
                temat.


                pzdr
                • edek40 Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 09:08
                  Troszku sie zaperzylem, to fakt ;) Jezeli pisze o porzadnych zabezpieczeniach i oznakowaniu, troszke mnie mierzi, ze zaraz zostaje obdarzony latka popierajacego przekraczanie predkosci. To sa zdecydowanie dwie odrebne sprawy. Jednak postawic dobre i widoczne, nawet dla pedzacego 200 km/h, oznaczenia robot jest duzo prostsze niz wyhamowac wariata. I o tym pisze. A habudziki natychmiast ruszaja do boju, ze to predkosc zabila. A prawidlowa odpowiedz brzmi zapewne: predkosc i g...niane zabezpieczenie (nie oznakowanie).
                  • habudzik Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 10:00
                    edek40 napisał:

                    > Troszku sie zaperzylem, to fakt ;) Jezeli pisze o porzadnych zabezpieczeniach i
                    > oznakowaniu, troszke mnie mierzi, ze zaraz zostaje obdarzony latka popierajace
                    > go przekraczanie predkosci. To sa zdecydowanie dwie odrebne sprawy.

                    O tym że są to dwie odrębne sprawy to ja właśnie pisałem a Ty je lączysz .



                    Jednak post
                    > awic dobre i widoczne, nawet dla pedzacego 200 km/h, oznaczenia robot jest duzo
                    > prostsze niz wyhamowac wariata.

                    Wiesz co piszesz? Wiesz ile wynosi droga hamowania z takiej prędkości w takich
                    warunkach jakie mamy w chwili pisania ?


                    A habudziki natychmiast ruszaja
                    > do boju, ze to predkosc zabila. A prawidlowa odpowiedz brzmi zapewne: predkosc
                    > i g...niane zabezpieczenie (nie oznakowanie).

                    Bo tak jest , prędkość zabija . Nawet najlepsze zabezpieczenie nie pomoże jeśli
                    kierowca jedzie jak napisałeś wyżej . Poprawne zabezpieczenie zapewni
                    bezpieczeństwo ale tylko i wyłacznie przy rozsądnej prędkości która widnieje na
                    znaku zakazu - po to one są .
              • habudzik Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 00:12
                edek40 napisał:

                > Nie bardzo chce mi sie wymyslac powody, dla ktorych ktos, kto jedzie prawidlowo
                > moze na zakretach wjechac w plac budowy, jesli roboty nie sa dostatecznie wcze
                > snie zasygnalizowane.


                Jesli jedzie prawidłowo to ma niewielkie szanse na wjechanie na budowe . Problem
                w tym że kierowca jadacy myśli że te znaki ograniczenia sa na wysrost a wiec w
                jego mniemaniu takie błedne przeświadczenie usprawiedliwia nieprawidłową jazde .
            • st1545 Re: Co sie dzieje???? 23.01.08, 22:23
              Autor: edek40
              "Zostalem poinformowany, ze zadaniem drogowcow jest naprawianie, a kierowcow
              wypatrywanie robot drogowych"

              vladcs napisał:
              > Nie to mam na myśli, i przykro mi, że tak odbierasz moje argumenty.
              > Stawiasz sprawę strasznie kategorycznie: [...] wszelkiemu złu są
              > winni drogowcy

              Witam;
              Nie znam całej historii tego forum i nie wchodzę na nie często, ale widzę, że
              ton niektórych użytkowników ewoluuje.
              edek40 nie cytuje przedmówców i argumentuje coraz bardziej emocjonalnie. Wolno
              tak, tylko wg mnie nie trzeba się już temu dziwić.

              1. Skoro barierki na tych zakrętach naprawiane są często, to chyba nie w każdych
              warunkach da się je lekko przejechać - one _są_ zaskakujące.
              2. Przy 60km/h można na nich odpowiednio wcześnie dostrzec zarówno roboty
              drogowe jak i wcześniejszą przyczynę tych robót - np. auto, które właśnie
              wylądowało na barierkach.

              Też jeżdżę szybciej niż znaki każą, ale w razie czego się potem nie dziwię i nie
              przerzucam winy na okoliczności. W tym znaki.

              pozdrawiam, tomek
              • Gość: vladcs Re: Co sie dzieje???? IP: *.chello.pl 23.01.08, 23:29
                st1545 napisał:

                > Też jeżdżę szybciej niż znaki każą, ale w razie czego się potem
                nie dziwię i ni
                > e
                > przerzucam winy na okoliczności. W tym znaki.

                No to jest nas dwóch.

                pzdr
                • habudzik Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 00:15
                  No to jest nas już nieco wiecej bo ja też .
              • edek40 Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 08:55
                Roznimy sie wobec tego bardzo istotnie w jednej kwestii. Ja mianowicie mam swiadomosc, ze z roznych powodow moge miec po prostu gorszy dzien za kierownica. Czasem nie zdajac sobie z tego sprawy, bo powolna jazda w porannym korku nie wymaga wiekszego refleksu czy umiejetnosci. Potem wjedzam tam, gdzie mozna docisnac i dociskam. A potem jade sobie prawym pasem za szalona furgonetka, ktora swietnie widzi tak ograniczenie, jak i barierke, jednak bardzo jej sie spieszy i pas zmienia w ostatniej chwili, wystawiajac mnie "na strzal". Siedzac spokojnie przy klawiaturze moge spokojnie stwierdzic, ze pomimo duzego doswiadczenia moge nie wyrobic. Raz dlatego, ze nie bedzie to mozliwe z przyczyn o podlozu czysto fizycznym, a dwa dlatego, ze wlasnie zorientuje sie, ze nie jestem w szczycie formy za kierownica. Niech wiec barierka stoi nieco wczesniej. Nie dla mojego bezpieczenstwa. Chyba nie powiesz, ze nigdy taka sytuacja Ci sie nie zdarzyla?

                1. Zakrety sa przejezdzane z dowolna predkoscia. Nie chce mi sie zajmowac radykalnego stanowiska. Wiem jednak, ze jesli ruch jest plynny to nawet 100 km/h nie wyrzuci auta z zakretu. Na wlasne oczy widzialem goscia, ktory piekna stara bmw325 wbil sie w te bariere. Mysle, ze nie jechal wiecej niz 80 km/h. Po prostu na luku dodal gazu. Ot, tak sobie. Tylny naped zrobil swoje. Ponadto, moze tendencyjnie, wydaje mi sie, ze najczesciej wbijaja sie w te bariery niezniszczalne samochody wraz z ich niezniszczalnymi kierowcami - czyli nowoczesne, raczej drogie, wyposazone we wszystko poza rozumem, samochody. Tacy, ktorym na drodze spieszy sie duzo bardziej i musza zmieniac pasy nawet na tych zakretach.

                2. Rowniez jezdze szybciej niz znaki pokazuja. Nie mam kraks, wiec na nic i nikogo nie musze zwalac winy. Staram sie jednak miec oczy szeroko otwarte (rozum tez). Powoduje to, ze bez trudu wyobrazam sobie sytuacje, gdy jadacy nawet 40 km/h moze zrobic niezle zamieszanie na tych zakretach (vide moj, nie koniecznie wymyslony, przyklad z furgonetka). Postawienie bariery kilkaset metrow wczesniej kosztuje tyle samo, co w miejscu budowy. Naturalnie, mozna probowac dyscyplinowac kierowcow, stawiaja zamiast skladanych barierek, bariery betonowe. Wtedy beda mogly stac blisko miejsca naprawy, a edukacje kierowcow bedzie miala wymiar darwinowski.
                • habudzik Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 09:15
                  edek40 napisał:

                  > Roznimy sie wobec tego bardzo istotnie w jednej kwestii. Ja mianowicie mam swia
                  > domosc, ze z roznych powodow moge miec po prostu gorszy dzien za kierownica. Cz
                  > asem nie zdajac sobie z tego sprawy, bo powolna jazda w porannym korku nie wyma
                  > ga wiekszego refleksu czy umiejetnosci. Potem wjedzam tam, gdzie mozna docisnac
                  > i dociskam. A potem jade sobie prawym pasem za szalona furgonetka, ktora swiet
                  > nie widzi tak ograniczenie, jak i barierke, jednak bardzo jej sie spieszy i pas
                  > zmienia w ostatniej chwili, wystawiajac mnie "na strzal".

                  Ty cały czas piszesz o swoich słabościach z którymi jeździć Ci nie wolno a skoro
                  już jeździsz ( nawet nieświadomie w co wątpie ) to za ewentualne własne
                  "niedopatrzenie" nie obwiniaj waaadzy , drogowców , szalonej furgonetki i kogo
                  tam jeszcze sobie upatrzysz . Nie jesteś dzieckiem i nikt nie bedzie za Ciebie
                  myślał i podtrzymywał Cię za rączke w chwilach słabości . Źle się czujesz , masz
                  zawroty głowy lub jesteś zaspany to się z domu nie ruszaj lub jedź MZK . Jesli
                  masz szefa to zadzwoń do niego i na telefon poproś o przysługujący Ci jeden z 4
                  dni w roku tzw. "kacowego" .
            • habudzik Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 00:08
              Gość portalu: vladcs napisał(a):

              > Nie to mam na myśli, i przykro mi, że tak odbierasz moje argumenty.
              > Stawiasz sprawę strasznie kategorycznie: albo wszelkiemu złu są
              > winni drogowcy a kierowca jeżeli niewinnie oleje stojące już znaki
              > ("bo zawsze dotąd było można je bezpiecznie olać") - jak pokrótce
              > wynikało z Twojej pierwotnej tezy, albo przypisujesz m. in. mnie
              > słowa które tu nie padły.

              Jak widać Edek nie tylko moje słowa przekręca lub bez-szczelnie dokłada .






              Nikt nie zwala wszystkiego na kierowców,
              > nikt też - poza Tobą - nie wspomniał nawet o fotoradarach.

              ....bo facet ma obsesje .
            • emes-nju Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 11:45
              Gość portalu: vladcs napisał(a):

              > Stawiasz sprawę strasznie kategorycznie: albo wszelkiemu złu są
              > winni drogowcy a kierowca jeżeli niewinnie oleje stojące już znaki
              > ("bo zawsze dotąd było można je bezpiecznie olać")

              A nie widzisz tego, ze kierowcy jezdza, jak jezdza, wlasnie dlatego, ze "zawsze dotad bylo mozna je (znaki) bezpiecznie olac"? Bezpiecznie z punktu widzenia jazdy! Nie pisze o "niebezpieczenstwie" mandatu!

              Jezeli waaadza ma jakzesz sluszny zamiar UREALNIC oznakowanie, to chyba nie byloby glupio poinformowac o tym kierowcow, a nie patrzec jak kierowcy olewajacy znaki (bo "zawsze dotad bylo mozna je bezpiecznie olac") zabijaja sie po (o PARADOKSIE!) poprawie oznakowania?
              • Gość: vladcs Re: Co sie dzieje???? IP: *.chello.pl 24.01.08, 23:26
                Widzę. Ale ewentualne przykre następstwa są właśnie konsekwencją
                olewania przepisów na początku. A za to olewanie odpowiedzialność
                ponoszą olewający. I to że "jeżdżą jak jeżdżą" (czy też jeździmy jak
                jeździmy) nie może być w usprawiedliwiane na Twój sposób. Skoro już
                decyduję, że złamię przepisy, czy też "dokonam ich indywidualnej
                reinterpretacji", to w razie czego sam jestem sobie winien.

                Poza tym, owo "bezpiecznie z punktu widzenia jazdy" jest mocno
                subiektywne. Opierasz się w takiej sytuacji tylko o własne odczucia,
                przyzwyczajenia i doswiadczenia, nie o naukę i eksperymenty. Ten
                który zabił robotnika tez pewnie myslał, ze jedzie
                bezpiecznie. "Szybko ale bezpiecznie".

                Urealnienie oznakowania - z pewnością jest konieczne w wielu
                miejscach (vide casus Wisłostrady), natomiast moim zdaniem optymalna
                droga (i to powinno być normą) to dążenie do zmiany złego prawa, a
                nie ignorowanie go autorytatywnie. Chyba, że na własną
                odpowiedzialność. Nie wiemy nigdy czy zwolnienie aby nie
                zapobiegłoby wypadkowi który zdarzył się przy nadmiernej prędkości.
                • Gość: zzz Re: Co sie dzieje???? IP: *.aster.pl 24.01.08, 23:30
                  A jak mozna nie olewac przepisow jak an tej samej trasie torunskiej na prostym
                  kawalku gdzie nie dziej sie absolutnie nic stoi ograniczenie do 40, zaslaniajac
                  ograniczenie do 80 stojace 50 metrow dalej?
                • edek40 Re: Co sie dzieje???? 25.01.08, 08:33
                  Kodeks drogowy jest rodzajem umowy, wprawdzie narzuconej, ale jednak. Czyli jest to prawo. A prawo charakteryzuje sie tzw. praktyka stosowania. Jak stosuje sie KD w Polsce wiadomo. I to przez obie strony, czego absolutnie nie mozna zapominac. Zbyt czesto slyszalem wypowiedzi, ze odcinek jest niebezpieczny, bylo 80 km/h, kierowcy je olewali, wiec postawilismy 60 km/h, aby choc troche zwolnili. Wychodzi na to, ze ustawiacze wiedzia, ze kierowcy olewaja, a kierowcy wiedza, ze ustawiacze, wiedzac, ze kierowcy olewaja, stawiaja wiele znakow na wyrost. To klasyczne bledne kolo. Jednostronne i "tajne" przerwanie go bedzie niewatpliwie powodem wielu tragedii. Wszak funkcjonuje powiedzenie, ze jezdzi sie tyle ile na znaku + VAT. Akcja racjonalizacji oznakowania koniecznie musi byc poprzedzona intensywna akcja informacyjna. Dotyczaca tak kierowcow, jak i innych uzytkownikow jezdni (ktorych trzeba koniecznie poinformowac, ze samochod moze zabic i ze to nie prima aprilis).
                • emes-nju Re: Co sie dzieje???? 25.01.08, 11:10
                  Gość portalu: vladcs napisał(a):

                  > Widzę. Ale ewentualne przykre następstwa są właśnie konsekwencją
                  > olewania przepisów na początku. A za to olewanie odpowiedzialność
                  > ponoszą olewający. I to że "jeżdżą jak jeżdżą" (czy też jeździmy
                  > jak jeździmy) nie może być w usprawiedliwiane na Twój sposób.

                  No i jak wszyscy!

                  Ja probuje ZROZUMIEC, a nie usprawiedliwiac! Ja wiem to, czego waaadza nie chce wiedziec! Wiem, ze dopiero ZROZUMIENIE istoty problemu daje jakiekolwiek szanse na jego wyeliminowanie. Poprzez likwidacje PRZYCZYN. Waaadza, z uporem maniaka, usiluje, coraz powazniejszym nakladem sil i srodkow (i traktuje to jeszcze jak inwestycje, bo fotoradary sie "zwracaja"), walczyc wylacznie ze skutkami. To tak jak walczyc ze sraczka przy pomocy korka!

                  Waaadza, jak juz pisalem, w komunikacji spolecznej na "odcinku drogowym" (nie tylko...) stosuje metode porozumiewania sie Anglika za granica - jak go nie rozumieja, mowi glosniej :-/ Wadza intensyfikuje od lat nieskuteczne dzialania. I jedyne, co uda sie jej przez to osiagnac, to spowolnienie ruchu w miejscach kontroli predkosci! A ze nie da sie obstawic fotoradarami calego kraju... Pisac dalej? Pisac o wyczynach kierowcow "nadganiajacych" pomiedzy skrzyneczkami, spowolnienie w miejscu ustawienia skrzyneczki?

                  > Ten który zabił robotnika tez pewnie myslał, ze jedzie
                  > bezpiecznie.

                  I pojdzie za to siedziec.

                  Tylko, ze mam niejasne wrazenie, ze zabitemu i jego rodzinie to raczej nie pomoze... A dobre - PRAKTYCZNIE, a nie teoretycznie, dzieki wierze w magiczna moc znakow - oznakowanie robot chyba by pomoglo...

                  Roboty odbywaly sie za zakretem o ok. 90 st. Na trasie szybkiego ruchu znaki i bariery, niezaleznie od istniejacego ograniczenia (!), MUSZA byc przed takim zakretem! I - jak Edek napisal - po smierci czlowieka juz udalo sie wykonac nadludzki wysilek prawidlowego oznakowania robot :-/

                  > Urealnienie oznakowania - z pewnością jest konieczne w wielu
                  > miejscach (vide casus Wisłostrady), natomiast moim zdaniem
                  > optymalna droga (i to powinno być normą) to dążenie do zmiany złego
                  > prawa, a nie ignorowanie go autorytatywnie.

                  Ja to wiem, Ty to wiesz, wie jeszcze pare osob z tego forum... A reszta? Czy istnieje JAKAKOLWIEK komunikacja inna niz karanie? Inna niz obrazanie (wariaci), inna niz natretnie glupio-dydaktyczna?

                  Wiesz... Komunikacja spoleczna to taki PR. A PR ma sporo wspolnego z reklama. Czy kupilbys najlepszy nawet srodek przeciwko "naglej smierci" jezeli reklama bedzie polegala na nazywaniu Cie wariatem, a konsekwencja niekupienia bedzie solidna kara? A jezeli jeszcze srodek ten bylby bylby cienki jak d... weza i nie dawal gwarancji przezycia niezaleznie od predkosci jazdy... sorry - od stosowanej dawki? Nie kupilbys. Lawirowalbys, unikal, podejmowal ryzyko ukarania i ryzyko poniesienia "naglej smierci"...

                  > Nie wiemy nigdy czy zwolnienie aby nie zapobiegłoby wypadkowi który
                  > zdarzył się przy nadmiernej prędkości.

                  Nie wiemy...

                  Bardzo niewykluczone, ze gdyby predkosc byla wieksza, to slizgajace sie auto nie trafiloby robotnika, a pare metrow dalej lub blizej :-P

                  Zwolnienie nie jest pacaneum na kaca! Prawidlowa, jasna i bezpieczna organizacja rochu MOZE byc takim pacaneum!
          • habudzik Re: Co sie dzieje???? 24.01.08, 00:03
            Męczysz się stary , jak niezdrowa doopa . Nie widziałem ani jednego wpisu na
            forum który negowałby że w trakcie robót im wiecej zabezpieczeń tym lepiej ale
            ograniczenie prędkości musi tam stać i powinno być przestrzegane . Nie ma , nie
            było i nigdy nie bedzie usprawiedliwienia dla jadacego tam szybko kierowcy
            pomimo iż zabezpieczenie mogło być zbyt słabe . To dwie różne sprawy . Nie
            mieszaj tego .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka