robbi2
19.06.08, 20:42
Jestem skończona gapa i chyba w życiu nie nauczę się żadnego języka
obcego! I strasznie się tego wstydzę.
Na studiach byłam najlepsza z całego roku z rosyjskiego. Według
lektorki tylko ja zasługiwałam na 5-tkę.
Ale ten język nie był mi potem do niczego potrzebny i z czasem, z
biegiem lat (a minęło ich 10 od tamtej pory) wszystko wyleciało mi z
głowy.
Po studiach pracując jednocześnie uczęszczałam kilka semestrów na
niemiecki , który również miałam na studiach ale ja durna istota nie
miałam nad sobą bata to sie do niego nie przykładałam.
I niestety mimo wysiłku na kusach okazało się że nie jestem w stanie
mówić w tym języku. Mam dobrą pamięć do słówek, z tym nie mam
problemu ale gdy mam powiedzieć to co układa mi się w głowie w
gardle rośnie mi klucha.
Myślę że to coś w rodzaju wstydu przed krytyką. Nie umię tego
przeskoczyć.
Angielski liznęłam w podstawówce i liceum.
Do dziś pamiętam jakieś podstawowe zwroty zwłaszcza że spotykam się
z nimi na zagranicznych wycieczkach.
I co z tego że je znam skoro gdy tylko się sąsiad zwróci do mnie z
powitaniem po angielsku to ja mu odpowiem, ale po polsku.
Nawet jeżeli wcześniej sobie w myślach odpowiem po angielsku to i
tak się odezwę tylko we własnym języku.
Będąc na wycieczkach przemykam się między ludźmi by nikt mnie nie
zaczepił i nie daj Bóg o coś zapytał. A gdy już ktoś coś chce wołam
męża bo on angielski zna jak polski.
A ja spalam się ze wstydu.
I co wy na to????
Językowcy co byście zrobili trafiając na taką uczennice jak ja?
Mam 33 lata.
Jest sens znów zabierać się za naukę?