Dodaj do ulubionych

ależ się zakochałam...

29.08.06, 20:15
nieszczęśliwie...paskudne uczucie buuuuu
Obserwuj wątek
    • ghostdogg Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 20:16
      chesz o tym porozmawiać?
      • lorenka Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 20:19
        chciałbym





        • ghostdogg Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 20:20
          nie lękaj się i trwaj silny w wierze
          • lorenka Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 20:22
            a! zjadłam a :))ale to wszystko z rozpaczy
            • ghostdogg Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 20:31
              chyba Cię rozumiem, wiesz, miłość nie jedno ma imie. czasem jest tak że błądzi,
              czasem to ona Ciebie znajdzie. miłość to też stan ducha, także domyślam się jak
              się czujesz. może kubek gorącego kakao Cię rozgrzeje:), bo tego właśnie Ci życze
              • lorenka Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 20:37
                dzieki spróbuję :) to trwa juz tak długo, a kobietki (niektóre) tak mają ze
                rozmyslają dlaczego??, co ze mną nie tak, gapią sie w fotkę i słuchają muzyki w
                stylu "gdybys był", raanny co ja wyprawiam, bucze sobie tak juz kilka miesięcy,
                a najgorsze jest to ze widuje go prawie codziennie :((
                • ghostdogg Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 20:44
                  wiem, że to może nie będzie rekompensata tych nieprzespanych nocy ale pmyśl ilu
                  innych facetów jet wlsanie w ten sam sposób zakochanych w Tobie:) postaraj się
                  na spojrzeć na to wszystko bardziej z boku,np. gdybys miła doradzić swojej
                  psiapsiółce:) mam nadzieje, że wiesz o czym mówię
                  • lorenka Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 21:00
                    chyba nie do końca w ten sam sposób :-(( międzynami były iskierki, flirt długie
                    nocne rozmowy, ale wiem ze nic z tego nie bedzie ..powaznego. a ja nie umiem z
                    nikim o tym normalnie porozmawiać..chyba sie troche wstydzę :( zapomniałam juz
                    jak to jest zakochac sie bez wzajemności...oststnio jak byłam nastolatką. teraz
                    siedze i sie zastanawiam co mam zrobic ze swoim beznadziejnym zyciem. jeden
                    bardzo długi zwiazek umarł, teraz to, a dla mnie miłość jest najważniejsza w
                    zyciu, nie moge mu powiedzieć bo sie szybko ode mnie odsunie, jak go nie widze
                    to mi odbija, zpaomniec nie moge ..nie umiem, może pisana mi jest samotność i
                    nic sie nie da juz z tym zrobic :((??
                    • ghostdogg Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 21:16
                      gdyby świat miał się skoćżyć to już by go nie było. ciesz sie każdym porankiem i
                      nie oglądaj sie w tył.
    • Gość: a_julia Re: ależ się zakochałam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 20:46
      O rany doskonale Cię rozumiem, ja też jestem nieszczęśliwie zakochana, to trwa
      już prawie rok! to jest mój kolega ze studiów... czasami naprawde mam tego
      dosyć ale nie potrafie się z niego wyleczyć...
      • evel86 Re: ależ się zakochałam... 29.08.06, 22:25
        yyy a nie mozecie po prostu powiedziec im tego albo jakos dac do zrozumienia?
        chyba ze lubicie beczec w poduszke, bo ja nienawidze...
        • Gość: lorenka Re: ależ się zakochałam... IP: *.chello.pl 30.08.06, 20:00
          nie moge mu powiedzieć...nie jestem na tyle odważna, widzicie ani w tą ani w
          tamta stronę, mam nielada problem, jak wspomniałam wyżej nastolatką nie jestem
          już dawno, a kocham jak wariatka...nie pamietam kiedy ostatnio przeżywałam taki stan
    • zbuntowany_aniol2 Re: ależ się zakochałam... 30.08.06, 21:25
      wiesz ja nie moge nazwac tego miloscia..ale tez cierpie..niewiem
      dlaczego..poprostu zalezalo mi na Nim a on przyznal mi sie ze sie pomylil..ze
      to nie To.ale mowi mi ze jestem wyjatkowa..i nie jestem jak jego byle..o co mu
      chodzi?wiem o co!nie dam mu tego!niech spada na bambus!idiota..slodki
      idiota..eh..on chce utrzymywac kontakt..ja juz drugi dzien milcze..kocham jego
      szczerosc..ale nie pozwole sie tak traktowac..nie jestem przystania..nie mozna
      mnie ot tak przygarnac a potem porzucic..nie ten typ kobiety..jestem silna!i
      apeluje do wszystkich cierpiacych skrzywdzonych i nieszczesliwie zakochanych
      kobiet nie dajcie sie !
      • Gość: lorenka Re: ależ się zakochałam... IP: *.chello.pl 31.08.06, 21:31
        a mi mówił...lubię Cie, fajnie mi się z tobą rozmawia...już mi lepiej po
        rozmowie z tobą...i wiele innych słów, które mnie wprowadzały we wspaniały
        nastrój...tak wiem zaraz tu poleca na mnie teksty typu: kolejna wariatka, która
        sobie wyobraża nie wiadomo co jak tylko facet jej powie pare miłych słów. to nie
        prawda.nigdy sie tak nie czułam, nie jestem osobą reagującą z wielkim
        entuzjazmem na każdy komplement, zdaję sobie sprawe że jak tak do mnie mowił to
        poprostu chciał być miły, ale było jeszcze kilka innych sytuacji, które mnie
        zbijały z tropu i wtedy myslałam "o co mu chodzi" "a może..." On ma to wszystko
        czego nie miał poprzednik, nie powiem nawet ze mogliby sie uzupełniac, bo ten
        jest prawie idealny!!! a moze nie wiem wszystkiego...moze ten ma wady których
        bym absolutnie nie zaakceptowała..może tak powinnam mysleć zeby sie wyleczyć??!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka