jaasia12
25.03.08, 13:34
Święta to czas rodzinnych spotkań i przeróżnych dyskusji. Opowiadamy
co u nas nowego, co robimy, jakie mamy plany. W te święta
zrozumiałam skąd u ludzi biora się napięcia, kłótnie, niepotrzebne
nerwy. Gdy nie miałam dziecka to jeszcze bylo spokojnie, ale teraz
gdzie tylko sie nie pojawiliśmy (to znaczy nasza trójka - rodzice z
niemowlakiem) wszędzie słyszeliśmy dobre rady co mamy robić. Jak
ubierać dziecko, obciąć grzywke, zmienić pieluche, uśpić, nakarmić,
zabrać smoka,iść na spacer itp.,itp. Teściowa mówiła jedno, ciotka
drugie a babcia wszystkiemu zaprzeczała. Słuchałam tego wszystkiego
i tak naprawdę śmiać mi się chciało.Jesteśmy dojrzałymi, mlodymi
rodzicami (ja 29, mąż 36)i potrafimy na to spojrzeć z dystansem,
przytaknąc cioci i zmienić temat. Ale nie wiem jak zachowywałabym
się gdybym miała dziecko pare lat wcześniej,mieszkała np. u
teściowej,bez zabezpieczenia materialnego.Zrozumiałam w te święta
skąd sie biora napięcia i kłótnie rodzinne. Gdyby nie moje
przemilczenie wczoraj, dziś byłabym strasznie pokłócona z
teściową.Miałam jej ochote powiedzić,że i tak zrobie po swojemu ale
się powstrzymałam.......
A jakie wy macie doswiadczenia w tym temacie?
Ja mam teściową od niedawna i malo brakowalo a bym się z nia
pożarła.