Gość: Bustaw
IP: *.atman.pl / *.atman.pl
30.05.05, 19:16
Zwykła przyzwoitość i szacunek wobec elementarnych reguł demokracji skłaniają
do chwili refleksji nad francuskim werdyktem narodowym w kwestii
eurokonstytucji. Rozważania o taktyce dalszych oszustw, mających na celu
utrwalenie pozycji brukselskiej eurobiurokracji i jej lokalnych wasali /plan
B/ to żenujący ekshibicjonizm polityczny całej tej miernej klienteli obłudnego
superpaństwa. W takiej sytuacji trzeba powracać do wartości i pojęć
podstawowych, by nie ulec ogłupieniu przez propagandową machinę i jej
socjotechniczne triki. A więc:
- demokracja to rządy większości przy poszanowaniu praw mniejszości,
- kosmopolityzm to zaprzeczenie patriotyzmu, a nie jego dopełnienie,
- etatyzm to zaprzeczenie liberalizmu, a nie jego budulec,
- Unia Europejska to nie Europa Ojczyzn, a biurokratyczny aparat władzy
pozbawiony demokratycznej legitymacji do jej sprawowania nad narodami Europy,
- wartości chrześcijańskie to nie pusty frazes lecz moralny fundament porządku
społecznego w europejskim kręgu kulturowym i cywilizacyjnym.
Tylko tyle i aż tyle. Quo vadis, Europo? Chwila refleksji...