lux_veritatis
04.03.06, 00:57
Większość mieszkańców Estonii jest przeciwna planowanemu przez rząd
wprowadzeniu euro od 1 stycznia 2007 r. - wynika z opublikowanego w piątek
badania TNS Emor.
biznes.interia.pl/news?inf=724506
Nie ma co się dziwić, że Estończycy nie chcą niczyjej waluty.
Mają swoją i dobrze się rozwijają. Dobrze też wiedzą, że w ogonie państw
europejskich, które najwolniej się rozwijają są właśnie państwa, które kilka
lat temu przyjęły euro.
Zastąpienie własnej waluty unijną zwiastuje wyższe ceny wszelakich towarów i
usług. Tak było w każdym państwie, które to zrobiło.
Obiecywanego przyspieszenia gospodarczego w strefie euro nikt nie zauważył.
Przekonują się o tym bardzo dotkliwie szczególnie Niemcy i Francuzi. Oni
jednak mają z czego "schudnąć" a my?