Dodaj do ulubionych

UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie?

IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 09:20
Za 1,5 roku wstąpimy do UE. Jedni podchodzą do tego entuzjastycznie, inni z
rezerwą, jeszcze inni więrzą głęboko, że to kolejny rozbiór Polski. Jedne co
możemy być pewni to fakt, że będzie to historyczna chwila, operacja nie
porównywalna z żadną inną w dziejach ludzkości. Czy ktoś się zastanawiał, jak
to naprawde będzie w tej Unii?
Przeanalizujmy więc najbardziej prawdopodobne skutki i efekty po zjednoczeniu
Europy:

1. Maj 2004
podpisujemy traktat.

2. Czerwiec 2004
Wybory do Parlamentu Europejskiego.

3. Lipiec-grudzień 2004
pierwsze skutki zjednoczenia:
- zauważalny spadek cen, żywność od 10-20% inne produkty: 5-10% ( głównie w
wyniku zniesienia ceł)
- z czasem spadek coraz wyższy w wyniku poszerzającej się konkurencji
- wzrost obrotów z pozostałymi krajami UE, a co za tym idzie liczby firm
transportowych i poprawa ich rentowności.
- wzrost popytu wewnętrznego, w wyniku czego inflacja wzrasta do końca roku
do 4,5% Interwencja RPP zapobiega dalszemu wzrostowi.
- spadek bezrobocia o 0,2-0,5% miesięcznie

4. Styczeń - Czerwiec 2005
- pierwsze bankructwa firm nie przystosowanych do większej konkurencji, nie
spełniających norm unijnych z powodu zadłużenia i braku środków by się
dostosować.
- jednocześnie podnosi się minimalnie poziom inwestycji zagranicznych
- tempo spadku bezrobocia mimo bankructw firm, utrzymuje się w wyniku poprawy
rentowności pozostałych i otwartych granic na pracę w Danii, Austrii,
Szwecji.
- zadziwiająco spokojna sytuacja w rolnictwie, gdyż 50% dopłat na koniec
2005r pokryło w większości obniżke cen. Wpłynęły na to także dodatkowe koszty
transportu na wyroby z pozostałych krajów, oraz gusta konsumentów wybierające
nasze wyroby gdyż są bardziej świeże i zdrowe. Średnia krajowa zarobków jest
niższa niż w UE, dlatego też polscy rolnicy zadawalają się mniejszą kwotą niż
zachodni.

5. jesień 2005r
Wybory parlamentarne, wygrywa centro prawica, lewica traci ponad połowę
mandatów, partia Leppera w rozsypce, podzielona. LPR 10%, do parlamentu
wchodzi także Nowy UPR dynamicznie kierowany przez młodych.

6. 2006r
- Niemcy otwierają granicę dla polskich pracowników.
- Inwestycje zagraniczne wzrastają, jednak kosztem polskich nierentownych
przedsiebiorstw. Dalsze bankructwa szczególnie w pozostałych resztkach firm
państwowych.
- pierwsze decyzje rządu niepopularne. zmiana systemu dopłat do rolnictwa na
taki, który promuje efektywność i tych największych.
- protesty rolników, częściowo powstrzymane przez program szerokiej pomocy
dla osób odchodzących z rolnictwa.

7. koniec 2006r
- inflacja 2%
- bezrobocie 10,5%
- Wzrost PKB w 2006r 6%
- W Unii głęboka reforma, stopniowe odchodzenie od dopłat, większość norm
unijnych zweryfikowana i zliberalizowana, w wyniku nacisku społecznego,
uproszczone procedury dotacji, oraz "odchudzenie" biurokracji.

8. 2007r
- Zniesiony okres przejściowy na zakup ziemi pod inwestycje dla cudzoziemców.
Silne protesty LPR, demonstracje raczej nieliczne.
- Wzrost inwestycji z tego powodu jednak nadspodziewanie niski, cena ziemi
zrównana do średnich standardów europejskich.
- Prawo pracy w kolejnych krajach unii, lecz zainteresowanie przez Polaków
niewielkie.

9. 2008r
- widoczne skutki rządów liberałów i prawicy.
dziura budżetowa zniwelowana, kodeks pracy znacznie zliberalizowany,
wprowadzenie podatku liniowego, obniżenie większości podatków. Wszystko
jednak kosztem niepokojów społecznych i powszechnego niezadowolenia.
- wprowadzenie Euro, niewielki wzrost cen.

10. 2009r
znaczące i pozytywne efekty liberalizacji gospodarki, jednak radykalne
odstąpienie od państwa opiekuńczego powoduje przegraną prawicy w wyborach i
ponowną wygraną SLD.

11. 2012r
- zniesienie okresu przejsciowego na zakup polskiej ziemi pod uprawy
rolnicze. Wiele wymogów, formalności, oraz zrównanie poziomu życia i
efektywności naszych rolników z zachodnimi nie spowodowało (wbrew obawom)
masowego wykupu ziemi przez cudzoziemców. Większość wykupionych terenów
dynamicznie się rozwija i przynosi korzyści dla państwa w postaci podatków,
oraz zwiększa koniunkturę w kraju.
- dawnie przeciwnicy UE skupiają się teraz na zablokowaniu dalszego
rozszerzania Unii na wschód i południe, tak by objęła wszystkie państwa
Europy.

Obserwuj wątek
    • Gość: A Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.dialup.optusnet.com.au 02.12.02, 12:02
      Gość portalu: SK napisał(a):

      > Za 1,5 roku wstąpimy do UE. Jedni podchodzą do tego entuzjastycznie, inni z
      > rezerwą, jeszcze inni więrzą głęboko, że to kolejny rozbiór Polski. Jedne co
      > możemy być pewni to fakt, że będzie to historyczna chwila, operacja nie
      > porównywalna z żadną inną w dziejach ludzkości. Czy ktoś się zastanawiał, jak
      > to naprawde będzie w tej Unii?
      > Przeanalizujmy więc najbardziej prawdopodobne skutki i efekty po zjednoczeniu
      > Europy:
      >
      > 1. Maj 2004
      > podpisujemy traktat.
      >
      > 2. Czerwiec 2004
      > Wybory do Parlamentu Europejskiego.
      >
      > 3. Lipiec-grudzień 2004
      > pierwsze skutki zjednoczenia:
      > - zauważalny spadek cen, żywność od 10-20% inne produkty: 5-10% ( głównie w
      > wyniku zniesienia ceł)
      > - z czasem spadek coraz wyższy w wyniku poszerzającej się konkurencji
      > - wzrost obrotów z pozostałymi krajami UE, a co za tym idzie liczby firm
      > transportowych i poprawa ich rentowności.
      > - wzrost popytu wewnętrznego, w wyniku czego inflacja wzrasta do końca roku
      > do 4,5% Interwencja RPP zapobiega dalszemu wzrostowi.
      > - spadek bezrobocia o 0,2-0,5% miesięcznie
      >
      > 4. Styczeń - Czerwiec 2005
      > - pierwsze bankructwa firm nie przystosowanych do większej konkurencji, nie
      > spełniających norm unijnych z powodu zadłużenia i braku środków by się
      > dostosować.
      > - jednocześnie podnosi się minimalnie poziom inwestycji zagranicznych
      > - tempo spadku bezrobocia mimo bankructw firm, utrzymuje się w wyniku poprawy
      > rentowności pozostałych i otwartych granic na pracę w Danii, Austrii,
      > Szwecji.
      > - zadziwiająco spokojna sytuacja w rolnictwie, gdyż 50% dopłat na koniec
      > 2005r pokryło w większości obniżke cen. Wpłynęły na to także dodatkowe koszty
      > transportu na wyroby z pozostałych krajów, oraz gusta konsumentów wybierające
      > nasze wyroby gdyż są bardziej świeże i zdrowe. Średnia krajowa zarobków jest
      > niższa niż w UE, dlatego też polscy rolnicy zadawalają się mniejszą kwotą niż
      > zachodni.
      >
      > 5. jesień 2005r
      > Wybory parlamentarne, wygrywa centro prawica, lewica traci ponad połowę
      > mandatów, partia Leppera w rozsypce, podzielona. LPR 10%, do parlamentu
      > wchodzi także Nowy UPR dynamicznie kierowany przez młodych.
      >
      > 6. 2006r
      > - Niemcy otwierają granicę dla polskich pracowników.
      > - Inwestycje zagraniczne wzrastają, jednak kosztem polskich nierentownych
      > przedsiebiorstw. Dalsze bankructwa szczególnie w pozostałych resztkach firm
      > państwowych.
      > - pierwsze decyzje rządu niepopularne. zmiana systemu dopłat do rolnictwa na
      > taki, który promuje efektywność i tych największych.
      > - protesty rolników, częściowo powstrzymane przez program szerokiej pomocy
      > dla osób odchodzących z rolnictwa.
      >
      > 7. koniec 2006r
      > - inflacja 2%
      > - bezrobocie 10,5%
      > - Wzrost PKB w 2006r 6%
      > - W Unii głęboka reforma, stopniowe odchodzenie od dopłat, większość norm
      > unijnych zweryfikowana i zliberalizowana, w wyniku nacisku społecznego,
      > uproszczone procedury dotacji, oraz "odchudzenie" biurokracji.
      >
      > 8. 2007r
      > - Zniesiony okres przejściowy na zakup ziemi pod inwestycje dla cudzoziemców.
      > Silne protesty LPR, demonstracje raczej nieliczne.
      > - Wzrost inwestycji z tego powodu jednak nadspodziewanie niski, cena ziemi
      > zrównana do średnich standardów europejskich.
      > - Prawo pracy w kolejnych krajach unii, lecz zainteresowanie przez Polaków
      > niewielkie.
      >
      > 9. 2008r
      > - widoczne skutki rządów liberałów i prawicy.
      > dziura budżetowa zniwelowana, kodeks pracy znacznie zliberalizowany,
      > wprowadzenie podatku liniowego, obniżenie większości podatków. Wszystko
      > jednak kosztem niepokojów społecznych i powszechnego niezadowolenia.
      > - wprowadzenie Euro, niewielki wzrost cen.
      >
      > 10. 2009r
      > znaczące i pozytywne efekty liberalizacji gospodarki, jednak radykalne
      > odstąpienie od państwa opiekuńczego powoduje przegraną prawicy w wyborach i
      > ponowną wygraną SLD.
      >
      > 11. 2012r
      > - zniesienie okresu przejsciowego na zakup polskiej ziemi pod uprawy
      > rolnicze. Wiele wymogów, formalności, oraz zrównanie poziomu życia i
      > efektywności naszych rolników z zachodnimi nie spowodowało (wbrew obawom)
      > masowego wykupu ziemi przez cudzoziemców. Większość wykupionych terenów
      > dynamicznie się rozwija i przynosi korzyści dla państwa w postaci podatków,
      > oraz zwiększa koniunkturę w kraju.
      > - dawnie przeciwnicy UE skupiają się teraz na zablokowaniu dalszego
      > rozszerzania Unii na wschód i południe, tak by objęła wszystkie państwa
      > Europy.
      >

      Rozumiem ogromne podniecenie i ciekawosc przyszlosci. Sam bym chcial wiedziec
      co bedzie. Jednakze, aby zarysowac choc troche prawdopodobny obraz przyszlych
      wydarzen trzeba zastosowac jakies rozsadne reguly logicznego powiazania
      przyczyn ze skutkami. Wtedy obraz bedzie blizszy prawdopodobnego rozwoju
      wydarzen. W nakresleniu takiego przyszlosciowego "landschaftu" moze pomoc
      siegniecie do niedawnej historii krajow, ktore przystapili do Unii w ostatnich
      turach poszerzenia. Wtedy np. w Hiszpanii wystapily bankructwa firm i dosc
      szybki wzrost bezrobocia w pierwszej fazie. Pozniej "zagraly" inne czynniki np.
      rolnictwo, tym razem pozytywnie itd.

      Zabawa jest intelektualnie ciekawa ale wymaga troche pracy. Okres 10 lat jest
      jednak zbyt dlugi. Moze 1-2 lata to wszystko co moznaby sensownie powiedziec z
      jakas doza prawdopodobienstwa. Sa tez inne czynniki takie jak strefa Euro,
      przyspieszona restrukturyzacja przemyslu, zrownowazenie (?) budzetu, itd.,
      ktorych wplyw na rozwoj sytuacji jest bardzo trudny do przewidzenia.

      Pozdrowienia,
      A
    • Gość: ¥ Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: w3cache:* / *.radom.net 02.12.02, 12:08
      Tegoroczna nagrode HUGO, NEBULA oraz nagrode im. J.A. Zajdla za krotka forme
      literacka w kategorii PoliticalFiction zdobywa Pan SK.

      Gratulujemy i czekamy na kolejne wieszcze utwory.

      Oto moja skromna propozycja na temat przewodni kolejnego odcinka:

      Jest rok 2015, w Brukseli laduje UFO .....
      • Gość: SK Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 12:54
        Gość portalu: ¥ napisał(a):

        > Tegoroczna nagrode HUGO, NEBULA oraz nagrode im. J.A. Zajdla za krotka forme
        > literacka w kategorii PoliticalFiction zdobywa Pan SK.
        >
        > Gratulujemy i czekamy na kolejne wieszcze utwory.
        >
        > Oto moja skromna propozycja na temat przewodni kolejnego odcinka:
        >
        > Jest rok 2015, w Brukseli laduje UFO .....


        Wszelkie prognozy dotyczące przyszłości możnaby zaliczyć do PoliticalFiction.

        No chyba że kolega jest jasnowidz i ma pewność, że nie wstępując do UE będzie w
        ostatecznym rozrachunku lepiej.
        • Gość: ¥ Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: w3cache:* / *.radom.net 02.12.02, 13:25
          > Wszelkie prognozy dotyczące przyszłości możnaby zaliczyć do PoliticalFiction.

          Poniekad to jest prawda. Istnieja jednak prognozy realistyczne mniej lub
          bardziej.
          To co Pan napisal to poprostu zwykle chciejstwo, bo jak nazwac cos takiego:

          - W Unii głęboka reforma, stopniowe odchodzenie od dopłat, większość norm
          unijnych zweryfikowana i zliberalizowana, w wyniku nacisku społecznego,
          uproszczone procedury dotacji, oraz "odchudzenie" biurokracji.

          Jak swiat swiatem to jeszcze nikomu nie udalo sie "odchudzic biurokracji",
          zawsze jest wprost przeciwnie, czyli biurokracja puchnie i karmi sie sama soba.
          Do pozbycia sie biurokracji zawsze do tej pory potrzebne byly wojny, zamachy,
          przewroty, zamieszki, czyli krotko mowiac agresja skierowana w kierunku wladzy
          ktorej to wyrazem jest biurokracja, wiec dlaczego w UE ma byc inaczej?
          To samo jest z doplatami dla rolnikow: dac latwo, zabrac trudno.
          Juz kilka razy to probowano, i jak narazie nic sie nie zmienia.

          Potrzebny jest chyba jakis totalny krach tego systemu i kryzych wladzy aby
          doszlo do prawdziwych reform (jak w Polsce w 88 roku).
          Tylko czy po takich wydazeniach UE jeszcze by trwala?
          Nie sadze.
          Podstawy jej funkcjonowania w obecnym ksztalcie sa dosc kruche i zaleza tylko
          od osobistych kozysci zainteresowanych cignieciem tego pomyslu dalej.
          A tak sie wlasnie sklada ze najbardziej zainteresowani dalszym trwaniem tego
          brukselskiego wrzodu sa wlasnie BIUROKRACI I CHLOPI, smieszne ..... ale to
          wlasnie te dwie najwieksze kule u nog sa jednoczesnie jej najmocniejszymi
          filarami ....

          Pan jednak takich mozliwosci nie przewiduje i dlatego jest to bardziej SF niz
          prognoza, lub prognoza pisana na zamowienie urzednikow, czyli ich najzwyklejsze
          chciejstwo.

          • Gość: SK Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 13:36
            Nie widzę powodów dla których przyszła UE miałaby stać się niereformowalną. Już
            teraz się reformuje, a wiele państw liberalizuje gospodarkę. Wystarczy włączyć
            TV i spojrzeć na protesty we Francji. Są spowodowane głównie prywatyzacją.

            Prywatyzacja = mniejsze osłony socjalne = liberalizacja i uzdrowienie
            gospodarki.

            Wszyscy przywódcy są świadomi, że wyłącznie razem jest szansa na konkurowanie z
            resztą świata. Postęp cywilizacyjny i globalizacja to po prostu wymusza.
            • Gość: ¥ Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: w3cache:* / *.radom.net 02.12.02, 13:49
              Gość portalu: SK napisał(a):

              > Nie widzę powodów dla których przyszła UE miałaby stać się niereformowalną.
              Już teraz się reformuje, a wiele państw liberalizuje gospodarkę.

              Czyli uwaza pan ze to dzieki UE liberalizuja ta gospodarka?
              Czy liberalizuja tez, INDYWIDUALNIE, polityke celna, doplat do rolnictwa czy
              podatek VAT?
              ;-)

              > TV i spojrzeć na protesty we Francji. Są spowodowane głównie prywatyzacją.

              W rzadnym razie.
              Te protesty spowodowane sa rzadaniami placowymi i socjalnymi.
              Tylko.

              > Wszyscy przywódcy są świadomi, że wyłącznie razem jest szansa na konkurowanie
              > z resztą świata. Postęp cywilizacyjny i globalizacja to po prostu wymusza.

              Jak to "konkurowanie razem"?
              W gospodarce, gdzie konkuruja nie panstwa ale prywatne podmioty?
              Jak im sie nie bedzie podobac w UE, a tak wlasnie jest coraz bardziej, to
              poprostu uciekna chocby na Wyspy Dziewicze, czy inne, i nie beda sie dawac jak
              Pan wodzic za nos historyjkami dla pierd..nietych ze ".. tylko razem,
              solidarnie, kolektywnie trzeba sie przeciwstawiac tym czy owym bo inaczej to
              cos tam ..".
              Gdzie tu jakis sens?

              Moze to "razem" to sie na wojnie sprawdza a nie w gospodarce rynkowej, za jaka,
              przynajmniej Pan, UE uwaza (choc to smieszne).




              • Gość: SK Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 14:34
                Gość portalu: ¥ napisał(a):

                > Czyli uwaza pan ze to dzieki UE liberalizuja ta gospodarka?
                > Czy liberalizuja tez, INDYWIDUALNIE, polityke celna, doplat do rolnictwa czy
                > podatek VAT?
                > ;-)

                Czy liberalne Niemcy lub Francja nie są jednocześnie bardziej liberalną UE?
                Czy liberalizacja WYŁĄCZNIE na tym polega?


                > W rzadnym razie.
                > Te protesty spowodowane sa rzadaniami placowymi i socjalnymi.
                > Tylko.

                rządaniami będącymi właśnie wynikiem prywatyzacji.

                > Jak to "konkurowanie razem"?
                > W gospodarce, gdzie konkuruja nie panstwa ale prywatne podmioty?
                > Jak im sie nie bedzie podobac w UE, a tak wlasnie jest coraz bardziej, to
                > poprostu uciekna chocby na Wyspy Dziewicze, czy inne, i nie beda sie dawac
                jak
                > Pan wodzic za nos historyjkami dla pierd..nietych ze ".. tylko razem,
                > solidarnie, kolektywnie trzeba sie przeciwstawiac tym czy owym bo inaczej to
                > cos tam ..".
                > Gdzie tu jakis sens?

                Kto ma większe szanse utrzymania się na rynku: Intermarche czy sklepik ciotki
                Zosi na osiedlu?
                Kto ma większe szanse na rozwój: Polska czy Stany Zjednoczone?


                • Gość: ¥ Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: w3cache:* / *.radom.net 02.12.02, 14:50
                  Gość portalu: SK napisał(a):

                  > Czy liberalne Niemcy lub Francja nie są jednocześnie bardziej liberalną UE?
                  > Czy liberalizacja WYŁĄCZNIE na tym polega?

                  Nie za bardzo wiem co masz na mysli?
                  Niemcy ani Francja liberalnymi gospodarkami raczej nie sa. Raczej
                  koncesjonowanymi.

                  > rządaniami będącymi właśnie wynikiem prywatyzacji.

                  Prywatyzacji czego?
                  Przeciez nic nie sprywatyzowali?

                  > Kto ma większe szanse utrzymania się na rynku: Intermarche czy sklepik ciotki
                  > Zosi na osiedlu?

                  Nie wiem.
                  Nie znam cioci Zosi i nie bylem w jej sklepiku.
                  Intermarche tez jest dla mnie wielka niewiadoma, wiem jednak o co Panu chodzi.
                  A odpowiedz brzmi: skala przedsiewziecia nie gwarantuje nikomu ostatecznego
                  sukcesu, owszem ma swoje zalety ale ma tez swoje wady.

                  > Kto ma większe szanse na rozwój: Polska czy Stany Zjednoczone?

                  To samo, co do cioci Z., odnosi sie do gospodarek.
                  Wielkosc nie ma tu nic do rzeczy.



                • Gość: , Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.12.02, 19:22
                  "Kto ma większe szanse na rozwój: Polska czy Stany Zjednoczone?"

                  Oczywiscie, ze szanse wieksze ma Polska.
                  To paradoks mniejszego. Tylko trzeba umiejetnie gospodarke ruszyc a nie zarznac
                  jak wiepsza! Polska gospodarka jest tak mala w porownaniu do USA, ze moglaby
                  sie rozwijac wielokrotnie szybciej. Tylko trzeba pomyslec jak zarobic a nie jak
                  zabrac innym pieniadze. (model SLD)



              • Gość: Marek J. Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.cps.pl 02.12.02, 14:43
                Dyskurs jest ciekawy i dotyka systemowych podstaw problemu. Logika wywodów
                oponenta optymistycznej wizji "SK" jest mi zdecydowanie bliższa /inteligentny,
                ale niestety dyslektyk/. "SK" jest wyznawcą ekonomii mechanicystycznej, której
                modelowość niesie ogromne zagrożenia choćby przez nadmierne uproszczenie
                założeń. W tak długiej perspektywie siłą rzeczy rośnie obszar "ceteris paribus"
                a to prowadzi do olbrzymich błędów prognozy.
                Największą niepewność budzi założenie autoreformy UE. Jestem zdania, że taki
                proces nie dokona się bez uprzedniego,głębokiego załamania gospodarczego w
                Europie, które podkopie podstawy absurdalnego etatyzmu ekonomicznego. Wydaje
                się,że ten kryzys gospodarczy już się rozpoczął a socjaliści reagują nań
                wzmożeniem praktyk interwencjonistycznych poza dopuszczalne granice.
                Natomiast, zupełnie niedostrzeżonym zagrożeniem, jest wzrost narodowych
                antagonizmów w warunkach pogłębiającego się kryzysu gospodarczego. Szarpanina
                krótkiej kołdry może doprowadzić do jej podarcia. Co temu zapobiegnie? Szczytna
                idea europejskiego solidaryzmu? Jej urzeczywisenienie nastęuje wyraziście przy
                stole rokowań podczas obecnych negocjacji.
                • Gość: , Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.12.02, 15:04
                  "Natomiast, zupełnie niedostrzeżonym zagrożeniem, jest wzrost narodowych
                  antagonizmów w warunkach pogłębiającego się kryzysu gospodarczego."

                  O bardzo przepraszam,
                  Dostrzezonych.
                  Pisalem o tym wielokrotnie.
                  Znalazlbym linki ale raz, ze wyszukiwarka nie dziala.
                  dwa, zapomnialem w ktorym watku to bylo.

                  Dodalbym jeszcze antagonizmy wynikajace z przemiany pokoleniowej.
                  Doswiadczenie pokazuje, ze mlodzi maja tendencje do zapominania historii.
                  I sa mniej tolerancyjni.
                  O Tempora o Mores!

                • Gość: SK Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 07:56
                  Gość portalu: Marek J. napisał(a):
                  > Dyskurs jest ciekawy i dotyka systemowych podstaw problemu. Logika wywodów
                  > oponenta optymistycznej wizji "SK" jest mi zdecydowanie
                  bliższa /inteligentny,
                  > ale niestety dyslektyk/.


                  dyslektyk!???????


                  >"SK" jest wyznawcą ekonomii mechanicystycznej, której
                  > modelowość niesie ogromne zagrożenia choćby przez nadmierne uproszczenie
                  > założeń. W tak długiej perspektywie siłą rzeczy rośnie obszar "ceteris
                  paribus"
                  >
                  > a to prowadzi do olbrzymich błędów prognozy.


                  To faktycznie bardzo uproszczona symulacja, ale przecież nie popadajmy w
                  paranoję.
                  To TYLKO forum, a nie sumpozjum ekonomiczne, więc 300 stronicowy referat raczej
                  niewiele osób by zainteresował.

    • Gość: , Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.12.02, 14:51
      Czolem,
      Smiala prognoza.
      Ale spiesze wykazac pewne sprzecznosci:

      "zauważalny spadek cen, żywność od 10-20% inne produkty: 5-10% ( głównie w
      wyniku zniesienia ceł) z czasem spadek coraz wyższy w wyniku poszerzającej się
      konkurencji"

      dalej: "- wzrost popytu wewnętrznego,"

      Jezeli spadna ceny to znaczy ze spadnie popyt. Jedyne istotne odstepstwo od tej
      reguly bedzie wtedy jezeli wystapi totalny import zywnosci (odwrocenie
      struktury wypelnienia rynku z obecnych 90% do powiedzmy (strzelam) 30-40%,
      spadek cen zywnosci o 10-20% bedzie swiadczyl o zniesieniu efektu doplat.
      Istotnie mozliwe jest (ze wzgledu na kryzys na rynku) ogolnokrajowe obnizenie
      cen zywnosci ale wtedy nikt z tego polaczenie z UE nic nie zyska. Konsumenci
      wbrew pozorom osiagnal iluzoryczne korzysci. Przy takiej strukturze cen
      rolnictwo sie nie wzbogaci. A przeciez rzadowi i PSL o to chodzilo, nie?

      "w wyniku czego inflacja wzrasta do końca roku do 4,5%"

      Zaraz, zaraz, mial byc spadek cen.

      "Interwencja RPP zapobiega dalszemu wzrostowi."

      A gdzie Euro? Czy to wejscie do unii nie ma sluzyc likwidacji RPP?
      Przeciez jednym z koronnych argumentow euroslepcow jest... likwidacja
      biurokracji! Ma nie byc PLN. No coz, nie sledze tego na biezaco.
      Moze cos przeoczylem - kiedy maja zlikwidowac PLN?
      Ponadto interwencja to ... ??? Kupia nadwyzke waluty? No?
      Jakby np. teoretycznie podniesli stopy% to o ile? Przy 4.5% inflacji
      stopy pojda w gore o 8% znajac RPP.

      "spadek bezrobocia o 0,2-0,5% miesięcznie"

      Przy wzroscie inflacji rzedu 4,5%, jak piszesz, wystapiloby rownoczesnie
      zjawisko spadku bezrobocia conajmiej o podobny rzad wielkosci.
      Ja mysle, ze o ok. 6% rocznie. Tyle, ze to jest science fiction. Ale fajnie sie
      takich bajek slucha. Bo nie bedzie wzrostu inflacji. Bo nie bedzie takiego
      wzrostu podazy pieniadza. I koniec dyskusji.

      Piszesz tez o bankructwach firm z powodu niedostosowania.
      Jakos strasznie latwo ci sie pisze. Kazda wybankrutowana firma to dodatkowe
      miejsca pracy w ... obecnej unii europejskiej.
      I dlatego nie bedzie "spadku bezrobocia", ani w "wyniku poprawy rentowności"
      ani owarcia rynku na zachod. "podnosi sie minimalnie poziom inwestycji
      zagranicznych" - takie cos tez nie wystapi. Bo po co powiekszac i tak olbrzymie
      mozliwosci produkcyjne unii?

      Nie chce krakac ale moglbym ponownie truc o spadku kursu US$ w wyniku wojny w
      IRAKU, spadku importu amerykanskiego z unii, i wzrostu podazy towarow unijnych
      na naszym rynku - obecnie jeszcze wewnetrznym a wtedy juz otwartym.
      I dalej nie o "bankructwach wynikajacych z niedostosowania"
      ale o apokalipsie na naszym rynku pracy. Zupelnie spokojnie moge sobie
      wyobrazic co drugiego bez pracy. To tylko kwestia przeliczenia.
      Hutnictwo+gornictwo+przemysl chemiczny+zbrojeniowka+ niemozliwa do przewidzenia
      czesc sektora prywatnego+ uslugi itp. (ponadto to jest dodatnie sprzezenie
      zwrotne).
      • Gość: SK Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 15:31
        Gość portalu: , napisał(a):

        > Czolem,
        > Smiala prognoza.
        > Ale spiesze wykazac pewne sprzecznosci:
        >
        > "zauważalny spadek cen, żywność od 10-20% inne produkty: 5-10% ( głównie w
        > wyniku zniesienia ceł) z czasem spadek coraz wyższy w wyniku poszerzającej
        się
        > konkurencji"
        >
        > dalej: "- wzrost popytu wewnętrznego,"
        >
        > Jezeli spadna ceny to znaczy ze spadnie popyt.


        Niższa cena żywności z UE spowodowana będzie m.in. zniesieniem ceł i większymi
        dopłatami w UE do rolnictwa.
        To spowoduje opłacalność importu z innych krajów. Niższe ceny spowodują większy
        popyt, a co za tym idzie zwiększone obroty firm transportowych, sklepów
        marketów, producentów.
        Jedno z podstawowych praw ekonomii mówi, że spadek ceny powoduje zwiększoną
        sprzedaż, a więc i popyt.
        Moje prognozy były oczywiście bardzo ogólnikowe, więc małe sprostowanie: w
        początkowej fazie będzie spadek cen, w miare zwiększania popytu te ceny będą
        rosnąć.


        > A gdzie Euro? Czy to wejscie do unii nie ma sluzyc likwidacji RPP?


        Popatrz na daty. Euro jeszcze nie będziemy mieli.


        > "spadek bezrobocia o 0,2-0,5% miesięcznie"
        >
        > Przy wzroscie inflacji rzedu 4,5%, jak piszesz, wystapiloby rownoczesnie
        > zjawisko spadku bezrobocia conajmiej o podobny rzad wielkosci.
        > Ja mysle, ze o ok. 6% rocznie. Tyle, ze to jest science fiction.

        a 6% to nie jest właśnie 0,5% miesięcznie? Poza tym uwzględniłem tu inne
        czynniki. Np. poprawę koniunktury widać już dzisiaj, gospodarka powoli
        przyspiesza.


        > Piszesz tez o bankructwach firm z powodu niedostosowania.
        > Jakos strasznie latwo ci sie pisze. Kazda wybankrutowana firma to dodatkowe
        > miejsca pracy w ... obecnej unii europejskiej.

        Bzdura. większosć bankructw spowoduje niszę na rynku w którą mogą wchodzić
        zachodni inwestorzy. Lepiej coś produkować na miejscu niż transportować przez
        całą Europę.
        Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że większość laików ekonomicznych
        myśli, że gdy firma zbankrutuje to przyjadą buldożery i wszystko zrównają z
        ziemią.



        gdybym miał uwzględnić wszystkie możliwe czynniki, tekst miałby kilkaset stron.
        Chodziło mi tylko o bardzo ogólny zarys.
        • Gość: , Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.12.02, 16:00
          "Jedno z podstawowych praw ekonomii mówi, że spadek ceny powoduje zwiększoną
          sprzedaż, a więc i popyt."

          Jedno z podstawowych praw konsumpcji mowi, ze jesz tyle samo.
          Chyba, ze glodujesz ale wtedy wzrost popytu bedzie proporcjonalny do
          zaoszczedzonych kwot a wiec w tym przypadku 10-20%.

          "Niższa cena żywności z UE spowodowana będzie m.in. zniesieniem ceł(...)
          To spowoduje opłacalność importu z innych krajów. "

          I m.in. dlatego wzrosnie bezrobocie.

          "Np. poprawę koniunktury widać już dzisiaj, gospodarka powoli przyspiesza."

          Owszem, tak jest, ale jest pytanie o trwalosc tendencji. Smiem twierdzic, ze
          jest to efekt zwiekszonego popytu wewnetrznego wskutek obnizki stop
          procentowych i wprowadzenia tego podatku od oszczednosci.
          Tyle, ze trzeba jeszcze wziasc poprawke na bezrobocie, brak zasilkow i ... to
          jest przejadanie oszczednosci i wkrotce to zjawisko sie zakonczy. Poczekajmy
          nie podniecajmy sie. Jakbym wierzyl w trwala tendencje to rzucilbym pare dolcow
          na te Wasza gowniana gielde. I wtedy mowilbys Kimmjiki o "wyraznym zwiekszeniu
          inwestycji zagranicznych". Heh heh eh.

          Ale faktycznie kilka papierow podskoczylo. Polifarb odjechal.
          Trudno bylo to przewidziec.

          "Bzdura. większosć bankructw spowoduje niszę na rynku w którą mogą wchodzić
          zachodni inwestorzy."

          dobrze, ze wrzuciles to magiczne slowko "mogą" wchodzić.
          Ja nawet wiem jak to bedzie wygladalo.
          Jak zwykle. Zawiezie sie produkt i... przepakuje.

          "Lepiej coś produkować na miejscu niż transportować przez
          całą Europę."

          No co Ty powiesz! W reakcjonistycznych, zydowsko-masonskich stanach "of USA"
          koszt transportu TONY wegla oscyluje w granicach 8-15 $ (srednio 9.8$)
          A Europa troszke mniejsza. I kierowcy mniej zarabiaja. A wybudowanie fabryki
          od zera takiej firmie bardziej sie oplaci w USA a znaczaco zwieksza sie rynek
          zbytu i zasieg sprzedazy. Wykorzystanie kazdego milona dolarow w produkcje w
          USA jest zdecydowanie bardziej efektywne.
          Majaczenie o jakoby majacych wystapic inwestycjach w RP po zjednoczeniu z unia
          sa jedynie bredzeniem chorych na shizofrenie.
          Raz piszesz, ze bedzie swietnie, kiedy indziej piszesz ze wzrosna ceny i...
          wystapi reakcja RPP. ("interwencja") Raz piszesz o wzroscie bezrobocia innym
          razem o spadku. Zdecyduj sie wreszcie.

          "Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że większość laików ekonomicznych
          myśli, że gdy firma zbankrutuje to przyjadą buldożery i wszystko zrównają z
          ziemią."

          Pierwsze slysze. Moze jest to zwiazane z zagospodarowaniem terenu po np. bylym
          PGR? Taki sposob kojarzenia wskazuje na specyfike pochodzenia.
          A co jak zbankrutuje Panstwo? Czyje to beda buldozery?

          A do kogo Ty sie zaliczasz???
          • Gość: SK Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 16:18
            Gość portalu: , napisał(a):
            > Jedno z podstawowych praw konsumpcji mowi, ze jesz tyle samo.

            Acha, czyli szefowie marketów są porąbani robiąc promocje. Przecież jeśli np.
            cenę masła obniżą do 0,50 gr to sprzedaż wg Ciebie i tak nie wzrośnie!!!
            Jeśli ludzie będą zarabiać tyle samo, ale za taką samą wypłatę będą mogli
            kupować wiecej, to jak myślisz, co zrobią? nadwyżke wypłaty przeznaczą na
            inwestycje w GPW? :)))


            > No co Ty powiesz! W reakcjonistycznych, zydowsko-masonskich stanach "of
            USA"
            > koszt transportu TONY wegla oscyluje w granicach 8-15 $ (srednio 9.8$)
            > A Europa troszke mniejsza. I kierowcy mniej zarabiaja. A wybudowanie fabryki
            > od zera takiej firmie bardziej sie oplaci w USA a znaczaco zwieksza sie rynek
            > zbytu i zasieg sprzedazy.


            O jakim budowaniu od zera pieprzysz??? może by tak skorzystali z promocyjnego
            zakupu infrastruktury po upadłej nierentownej państwowej firmie?

            > Raz piszesz, ze bedzie swietnie, kiedy indziej piszesz ze wzrosna ceny i...
            > wystapi reakcja RPP.

            Wzrost cen nie zawsze jest czymś złym, oczywiście pod warunkiem że nie jest
            długoterminowy i nie zamienia sie w hiperinflacje. Jeśli takich podstaw nie
            rozumiesz, to nie widze sensu w dalszej dyskusji, gdyż musiałbym wykładać Ci
            całą ekonomię od podstaw.

            ("interwencja") Raz piszesz o wzroscie bezrobocia innym
            > razem o spadku. Zdecyduj sie wreszcie.

            Kiedy pisałem o wzroście bezrobocia?????


            > Pierwsze slysze. Moze jest to zwiazane z zagospodarowaniem terenu po np.
            bylym
            > PGR? Taki sposob kojarzenia wskazuje na specyfike pochodzenia.
            > A co jak zbankrutuje Panstwo? Czyje to beda buldozery?
            >
            > A do kogo Ty sie zaliczasz???


            Znów nie zrozumiałeś. Może ktoś bardziej cierpliwy Ci wytłumaczy.
            Ja już dzisiaj nie mam sił.... ;)
            • Gość: ¥ Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: w3cache:* / *.radom.net 02.12.02, 17:12
              Gość portalu: SK napisał(a):

              > Acha, czyli szefowie marketów są porąbani robiąc promocje. Przecież jeśli np.
              > cenę masła obniżą do 0,50 gr to sprzedaż wg Ciebie i tak nie wzrośnie!!!

              Nie zrozumiales chyba o co chodzi.
              Wiec wyluszcze ci to bardziej dostepnie:
              Zasatanow sie, czy jezeli jem 1 bochenek chleba dziennie, przy dochodach =X, to
              jezeli moje dochody wzrosna do 2X to zaczne jesc 2 bochenki chleba dziennie?
              Nie.
              Co najwyzej moge sobie kupic drozszy chleb, albo kawior i szmpana do tego
              chleba, albo i bez chleba.
              Wiec chyba teraz latwiej ci zrozumiec ze zywnosc taka jak chleb, maslo, mleko,
              mieso itp. jest malopodatna na cykle koniunkturalne. Czlowiek moze zrezygnowac
              z zakupu telewizora czy samochodu a nie z zakupu chleba. Tak samo w okresie
              prosperity nie zaczniemy spozywac X x wiecej chleba.

              • Gość: SK Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 07:48
                Gość portalu: ¥ napisał(a):

                > Nie zrozumiales chyba o co chodzi.
                > Wiec wyluszcze ci to bardziej dostepnie:
                > Zasatanow sie, czy jezeli jem 1 bochenek chleba dziennie, przy dochodach =X,
                to
                >
                > jezeli moje dochody wzrosna do 2X to zaczne jesc 2 bochenki chleba dziennie?
                > Nie.
                > Co najwyzej moge sobie kupic drozszy chleb, albo kawior i szmpana do tego
                > chleba, albo i bez chleba.
                > Wiec chyba teraz latwiej ci zrozumiec ze zywnosc taka jak chleb, maslo,
                mleko,
                > mieso itp. jest malopodatna na cykle koniunkturalne. Czlowiek moze
                zrezygnowac
                > z zakupu telewizora czy samochodu a nie z zakupu chleba. Tak samo w okresie
                > prosperity nie zaczniemy spozywac X x wiecej chleba.

                Nie.
                To Ty nie zrozumiałeś.
                Nie bieżesz pod uwagę wszystkich czynników.

                1. wg różnych szacunków 15-20% ubóstwa w Polsce. Jak ktoś ma miesięcznie 100 zł
                na jedzenie to stać go na 1 - 2 posiłki dziennie. przy niższych cenach to
                logiczne że kupi więcej nawet zwykłego chleba.
                2. Patrz na całość w skali makro.
                żywność to nie tylko chleb, czy moje przykładowe masło. No i nie mówimy
                wyłącznie o żywności, są także inne dobra konsumpcyjne.
                • Gość: ¥ Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: w3cache:* / *.radom.net 03.12.02, 08:42
                  Gość portalu: SK napisał(a):

                  > Jak ktoś ma miesięcznie 100 zł
                  > na jedzenie to stać go na 1 - 2 posiłki dziennie. przy niższych cenach to
                  > logiczne że kupi więcej nawet zwykłego chleba.

                  Po co?
                  Golebie bedzie tym karmil?

                  To moze tak: wyobrazmy sobie ze musimy placic za oddychanie, jeden oddech =
                  1gr.. I, teraz zastanow sie, czy czlowiek bogatszy bedzie oddychal x razy
                  wiecej niz tego potrzebuje jego organizm (bo go na to stac), a czlowiek o
                  mniejszych nie bedzie oddychal wcale (bo go nie stac)?
                  Nie.
                  Chodzi o to, i jest to prawda ogolnie znana, ze podstawowe potrzeby zyciowe
                  takie jak jedzenie, sen, dach nad glowa, czy owe przytoczone przeze mnie
                  oddychanie nie sa tak podatne na koniunkture jak dobra luksusowe.
                  Przypominasz sobie moze tzw. hierachie czy tablice Maslowa (czy jak to sie
                  nazywalo)?



                  • Gość: SK Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 09:31
                    Gość portalu: ¥ napisał(a):
                    > Po co?
                    > Golebie bedzie tym karmil?

                    lub przygłodzone dzieci.


                    > Chodzi o to, i jest to prawda ogolnie znana, ze podstawowe potrzeby zyciowe
                    > takie jak jedzenie, sen, dach nad glowa, czy owe przytoczone przeze mnie
                    > oddychanie nie sa tak podatne na koniunkture jak dobra luksusowe.
                    > Przypominasz sobie moze tzw. hierachie czy tablice Maslowa (czy jak to sie
                    > nazywalo)?

                    Podstawowe dobra konsumpcyjne są mniej podatne na koniunkture. MNIEJ nie znaczy
                    WCALE.
                    A przecież nie rozmawiamy wyłącznie o podstawowych produktach.

            • Gość: , Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.12.02, 17:15
              "Acha, czyli szefowie marketów są porąbani robiąc promocje. Przecież jeśli np.
              cenę masła obniżą do 0,50 gr to sprzedaż wg Ciebie i tak nie wzrośnie!!!"

              Nie nie nie.
              Podales przyklad mikroekonomiczny.
              A tu mowimy o gospodarce ogolnie. Jako calosci. Wtedy ma znaczacy wplyw ogol
              konsumentow, jako ze jest to liczba skonczona. Chyba, ze na zakupy do lokalnego
              supermarketu wyskocza np. Ruscy albo Czesi.
              Pewnie, ze jak jest promocja margaryny np. "Kasi" to nikt nie bedzie kupowal
              innej np. "wyborowej" (nazw nie znam wiec wymyslac dalej nie zamierzam)

              "O jakim budowaniu od zera pieprzysz??? może by tak skorzystali z promocyjnego
              zakupu infrastruktury po upadłej nierentownej państwowej firmie?"

              Takie "promocje" doskonale sie sprawdzaja w przypadku zakupu artykulow biurowych
              i nieruchomosci od syndykow a nie zakupu lini technologicznych do produkcji.
              Jakos nie przychodzi ci do glowy, iz aby zbankrutowac to przedsiebiorstwo musi
              najpierw miec do tego powod? Np. nieefektywna linia produkcyjna generujaca zbyt
              duze koszty. Chyba, ze ktos pozwoli mi kupic maszyny z Ozarowa.
              Tyle, ze paradoksalnie w tej branzy tez sie nie oplaca. Przynajmiej w/g Cupiala
              Siemens i France Telecom dostatecznie dobija ten rynek.


              "Wzrost cen nie zawsze jest czymś złym, oczywiście pod warunkiem że nie jest
              długoterminowy i nie zamienia sie w hiperinflacje."

              To cos wyjatkowo nie-proeuropejskiego.
              Balcerowicz o ile wiem padlby na pysk po tym twierdzeniu.
              Dla niego wzrost cen to obraza boska. Natomiast stwierdzenie to blizsze jest
              retoryki SLD czyli Kolodki w pierwszym rzedzie. A on cos nie bardzo zna sie na
              prawie, to tak na marginesie ustawy abolicyjnej. W wyniku wyroku trybunalu
              Kolodko zostal dosc szeroko obsmiany przez moich kolegow. Az mi wstyd bylo...
              Ja zas zawsze uwazalem, ze spadek zlotego jest nieuchronny.
              Wtedy zas bylem krytykowany za popieranie pomyslu wzrostu inflacji,
              a ktos tutaj oskarzyl mnie, iz obnizenie kursu PLN doprowadzi do... stagflacji.


              "Jeśli takich podstaw nie rozumiesz, to nie widze sensu w dalszej dyskusji,
              gdyż musiałbym wykładać Ci całą ekonomię od podstaw."

              To dobrze, ze jestes do tego gotowy. Mozesz miec jednak ze mna pewne trudnosci,
              przeszedlem bowiem dosc gruntowne szkolenie. Herezji nie przyjmuje.

              "Kiedy pisałem o wzroście bezrobocia?????"

              No faktycznie, wprost nie napisales.
              Ale wiesz to sie nie trzyma kupy.
              Najpierw piszesz o bankructwach firm a co sie z tym wiaze likwidacji miejsc
              pracy, dalej inwestycjach (zagranicznych?) ktore rzekomo te miejsca pracy
              utrzymaja. To wszystko w okresie kiedy szok konkurencyjny bedzie dla Polski
              najwiekszy i to nawet przyznaja przedstawiciele SLD i gazeta Michnika, wiec
              teza o rzekomym spadku bezrobocia w okresie 2004-2005 jest delikatnie mowiac
              nie do utrzymania ani w swietle faktow ani oswiadczen tych osob wymienionych
              powyzej. (Mozemy oprzec sie na przykladach panstw ktore do unii wchodzily
              i jakos bezrobocie nie malalo.)


              Ogolnie rzecz biorac wejscie Polski do UE bedzie interesujacym eksperymentem
              gospodarczym. Interesujacym w tym sensie, ze przedluzy serie wydarzen
              ZWIEKSZAJACYCH bezrobocie. Dotychczasowe eksperymenty mialy podloze fiskalno-
              monetarne.
              Teraz zafundujemy sobie eksperyment "rynkowy".

              Ale pociesze Cie, ze mnie to nie dotyczy. Mam zupelnie gdzies argumenty
              o "Polskosci", polskiej "racji stanu", czy innych bzdur.
              Mieszkam sobie spokojnie i nikt mi nie zagraza. Ale optymizm wystepujacy w
              Twojej wypowiedzi jest conajmiej niezdrowy. To takie zyczeniowe myslenie.
              Jak wypowiedzi prasy. Tylko, ze w prasie pracuja laicy. Dziennikarze ...
              nikt racjonalnie myslacy nie bedzie sie takimi przejmowal.
              Gorzej jak bredza politycy. Albo - co - najgorsze minister finansow.
              • Gość: sk Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 17:33
                Gość portalu: , napisał(a):

                Odpowiem krótko, bo już naprawde musze kończyć...

                > Jakos nie przychodzi ci do glowy, iz aby zbankrutowac to przedsiebiorstwo
                musi
                > najpierw miec do tego powod? Np. nieefektywna linia produkcyjna generujaca
                zbyt
                >
                > duze koszty.


                Lub silne związki zawodowe, zakaz zwalniania pracowników i inne głupkowate
                ograniczenia.


                > "Wzrost cen nie zawsze jest czymś złym, oczywiście pod warunkiem że nie jest
                > długoterminowy i nie zamienia sie w hiperinflacje."
                >
                > To cos wyjatkowo nie-proeuropejskiego.
                > Balcerowicz o ile wiem padlby na pysk po tym twierdzeniu.

                Zapytaj go, czy inflacja zerowa, lub deflacja jest bardziej korzystna niż 4
                procentowa.
                Przykład: Japonia, deflacja od prawie dekady. Końca kryzysu nie widać.


                > >"Kiedy pisałem o wzroście bezrobocia?????"
                >
                > No faktycznie, wprost nie napisales.
                > Ale wiesz to sie nie trzyma kupy.
                > Najpierw piszesz o bankructwach firm a co sie z tym wiaze likwidacji miejsc
                > pracy, dalej inwestycjach (zagranicznych?) ktore rzekomo te miejsca pracy
                > utrzymaja. To wszystko w okresie kiedy szok konkurencyjny bedzie dla Polski
                > najwiekszy i to nawet przyznaja przedstawiciele SLD i gazeta Michnika, wiec
                > teza o rzekomym spadku bezrobocia w okresie 2004-2005 jest delikatnie mowiac
                > nie do utrzymania ani w swietle faktow ani oswiadczen tych osob wymienionych
                > powyzej. (Mozemy oprzec sie na przykladach panstw ktore do unii wchodzily
                > i jakos bezrobocie nie malalo.)

                Zapomniałeś o pewnych drobiazgach:
                1. ożywienie gospodarki widoczne już dzisiaj
                2. Poprawienie koniunktury w handlu i transporcie, przemyśle paliwowym,
                motoryzacyjnym, a co za tym idzie w całej gospodarce. Poprawa koniunktury =
                wzrost zatrudnienia.
                3. dalsza liberalizacja KP i obniżania podatków dla firm (przy założeniu, że
                rząd sie na to zdecyduje)
                4. Otwarcie granic dla naszych pracowników.

                To wszystko zniweluje skutki bankructw firm, a przynajmniej nie powinno
                spowodować wzrostu bezrobocia.
                • Gość: ¥ Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: w3cache:* / *.radom.net 02.12.02, 18:02
                  Gość portalu: sk napisał(a):

                  > 1. ożywienie gospodarki widoczne już dzisiaj

                  1. W granicach bledu statystycznego.

                  Pod koniec roku (listopad) zawsze jest troche lepsza koniunktura ale dlatego ze
                  ludzie uciakaja od podatku zwiekszajac koszty (w grudniu placis sie podatek za
                  dwa miesiace: listopad i taka sama kwote za grudzien) poprzez zakupy. W grudniu
                  zas sa swiata, prezenty itp.
                  W mojej branzy jest to szczegolnie widoczne, listopad to najwieksze zniwa. W
                  tym roku jednak nie byly powalajace, owszem lepsze niz poprzednie miesiace ale
                  i tak bardzo marne.
                  Po nowym roku zas wszystko wroci do normy i znow bedziemy miec stagnacje, tfu
                  co ja mowia, STABILIZACJE, jak mawia Koldko.
                  Ludzie zaczna splacac zaciagniete w grudniu szybkie pozyczki, firmy beda
                  dopiero planowac wydatki, budownictwo ze wzgledu na pomogode tez wpadnie w
                  letarg i tak sie skonczy to twoje OZYWIENIE.
                  Nastepne pewnie bedzie dopiero na wiosne, ale tez nie spodziewalbym sie cudow.

                  > 2. Poprawienie koniunktury w handlu i transporcie, przemyśle paliwowym,
                  > motoryzacyjnym, a co za tym idzie w całej gospodarce. Poprawa koniunktury =
                  > wzrost zatrudnienia.

                  A dlaczegoz ta cala komniunktora mialabysie poprawic?
                  Jaki bodziec na to wplynie?
                  Wzrost sklatki zdrowotnej?
                  Belkowe?

                  > 3. dalsza liberalizacja KP i obniżania podatków dla firm (przy założeniu, że
                  > rząd sie na to zdecyduje)

                  Tyle sie moze zdecydowac ile mu zwiazki pozwola w komisji trojstronnej.

                  > 4. Otwarcie granic dla naszych pracowników.

                  To jest najwieksze zagrozenie.
                  Jezeli zbyt wielu ludzi wyjedzie pracowac na zachod to pomysl czym to grozi dla
                  naszych ZUSow i wogole budzetu panstwa.
                  Sadze ze to cale rozszerzenie glownie do tego bedzie sluzyc aby panstwa bogate
                  mialy rezerwuar sily roboczej kiedy ich zacznie ubywac (demografia), bedzie to
                  grozilo krachem ich systemu ubezpieczen jezeli bedzie liczba starych dziadkow
                  przekroczy liczbe na nich pracujacych a tak to w razie czego jeszcze sa Polacy,
                  Wegrzy itp.

                  Tylko co wtedy z naszymi emerytami?






                • Gość: , Re: UE, co nas czeka w najbliższej dekadzie? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 02.12.02, 18:38
                  "Lub silne związki zawodowe, zakaz zwalniania pracowników i inne głupkowate
                  ograniczenia."

                  Np. przepisy BHP nie?

                  Jakos nie wyobrazam sobie nowoczesnej lini produkcyjnej i silnych zwiazkow
                  zawodowych rownoczesnie. Ale moze jestem "debilem"? Co,?
                  Zakaz zwalniania ci sie nie podoba?!
                  To dlaczego chce ci sie wchodzic do socjalistycznej unii z silnymi zwiazkami?
                  Na marginesie mnie tez sie nie podobaja ograniczenia co do polityki zatrudnienia
                  szczegolnie te "pro rodzinne".
                  A tak dla twojej informacji nowoczesne linie technologiczne maja obsluge
                  symboliczna. (Kilka osob zajmuje sie sterowaniem procesami i
                  obsluga/konserwacja.) Na ogol zaprogramowanymi i dzialajacymi automatycznie.
                  Zwykle linie takie sa w zakladach produkujacych wszystko. Od cegiel, dachowek,
                  pepsi coli, cementu, skonczywszy na samochodach, lakierniach,
                  ale to zupelnie inny rozdzial. Takiej lini nie kupuje sie od syndyka.
                  To jakies nieporozumienie intelektualne.


                  "Zapytaj go, czy inflacja zerowa, lub deflacja jest bardziej korzystna niż 4
                  procentowa. Przykład: Japonia, deflacja od prawie dekady. Końca kryzysu nie
                  widać."

                  Przyklad rzeczywiscie swietny. Tylko na co? Mowie ci, ze Kolodko tez chce
                  stymulowac wzrost podaza pieniadza i inflacja na "akceptowalnym" poziomie.
                  Nie zabieram zdania na ten temat. Kwestie bezrobocia sprawiaja ci wystarczajaco
                  duzo klopotu na poczatek.

                  "Zapomniałeś o pewnych drobiazgach:
                  1. ożywienie gospodarki widoczne już dzisiaj
                  2. Poprawienie koniunktury w handlu i transporcie, przemyśle paliwowym,
                  motoryzacyjnym, a co za tym idzie w całej gospodarce. Poprawa koniunktury =
                  wzrost zatrudnienia."

                  Pisze powyzej:
                  www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=522&w=3814862&a=3814862&v=2

                  Cytuje:
                  "Owszem, tak jest, ale jest pytanie o trwalosc tendencji. Smiem twierdzic, ze
                  jest to efekt zwiekszonego popytu wewnetrznego wskutek obnizki stop
                  procentowych i wprowadzenia tego podatku od oszczednosci. Tyle, ze trzeba
                  jeszcze wziasc poprawke na bezrobocie, brak zasilkow i ... to jest przejadanie
                  oszczednosci i wkrotce to zjawisko sie zakonczy. Poczekajmy nie podniecajmy
                  sie."


                  dodaje jeszcze:
                  Poczekaj, wejdziemy do unii i twoje (polskie) ozywienie prysnie jak banka
                  mydlana. Zal mi nie ciebie, ale tych ludzi ktorzy zaglosuja na tak bo tego nie
                  rozumieja a potem straca prace.

                  Przeczytaj:

                  www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=522&w=3796841
                  Wejdz na link, ktory tam jest wymieniony i poczytaj madrzejszych.
                  Dodatkowo poczytaj tez to:

                  www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=522&w=3802328
                  I porownaj sobie poglady.

                  Ja na tym koncze, zaprzeczenie rzeczom oczywistym i prawdziwym jest demagogia.
                  Dalej uwazam, ze ktos ci placi za szerzenie tej propagandy sukcesu.
    • wolna_galicja Wersja alternatywna - równie (nie) prawdopodobna 02.12.02, 20:48
      Gość portalu: SK napisał(a):

      > Przeanalizujmy więc najbardziej prawdopodobne skutki i efekty po zjednoczeniu
      > Europy:
      >

      Podaje wersję alternatywną:

      0. Maj 2003 - wrzesień 2003 Po nieważnym referendum (frekwencja wyniosła 38%)
      sejm (przy nieobecnej na sali LPR) podjął decyzję o wstąpieniu do UE. LPR
      zgłosiła wniosek o sprawdzenie zgodności uchwały (ustawy?) z konstytucja. TK
      stwierdził zgodność ustawy (uchwały?) z konstytucją.

      > 1. Maj 2004
      > podpisujemy traktat.

      > 2. Czerwiec 2004
      - Wybory do Parlamentu Europejskiego. Polskę reprezentują Samoobrona i Liga
      Polskich Rodzin.
      - Pierwsze konflikty na linii Polska - Francja na tle dopłat do rolnictwa i
      kwot limitów produkcyjnych. Francja ogłasza, że wykryła BSE w wołowinie z
      Polski. Unia wprowadza embargo na produkty mięsne z Polski.

      3. Lipiec-grudzień 2004
      pierwsze skutki zjednoczenia:
      - zauważalny wzrost cen na skutek podnoszenia stawek VAT i wprowadzenia ceł na
      towary spoza krajów UE. Załamuje sie przemysł budowlany.
      - Pogarsza się sytuacja w województwach wschodnich na skutek odcięcia od
      wschodnichh sąsiadów i zamarcia małego handlu granicznego.


      4. Styczeń - Czerwiec 2005
      - pierwsze procesy przegrane przez rząd na skutek likwidacji SSE. Konieczność
      wypłaty odszkodowań powoduje rewizję ustawy budżetowej już w marcu. Rośnie
      deficyt budżetowy. Grzegorz Kołodko podaje się do dymisji. Ministrem Finansów
      zostaje Wiesław Kaczmarek.
      - jednocześnie około 30% inwestycji zagranicznych w polsce, głównie w branży
      motoryzacyjnej przenosi się do Czech i do Rumunii.
      - polskie firmy masowo uciekają przed rosnącym fiskalizmem państwa i inwestuja
      na Ukrainie oraz w Rosji. Rośnie bezrobocie, spada PKB.


      5. jesień 2005r
      Wybory parlamentarne, wygrywa Samoobrona, lewica traci ponad połowę
      mandatów, LPR 20%. UPR na skutek nietrafionego sojuszu z PiS (poza parlamentem)
      jak zwykle nie trafia do Sejmu.

      6. 2006r
      - Niemcy otwierają granicę dla polskich pracowników. Inwestycje niemieckie w
      zachodniej Polsce są przenoszone do strefy przygranicznej dawnej NRD (polscy
      pracownicy pozostają zatrudnieni, ale podatki płacone są w Niemczech).
      - Koncerny miedzynarodowe likwidują fabryki w Polsce i lokuja je w Czechach.
      Powodem jest specjalny podatek nałożony na firmy będące własnością inwestorów
      spoza Polski nałożony przez rząd koalicji Samoobrona/LPR.
      - Dalsze bankructwa, szczególnie w pozostałych resztkach firm prywatnych.
      Andrzej Cupiał aresztowany, Telefonica bankrutuje. Okoliczna ludnoiść rozkrada
      fabrykę i demoluje jego dom w Myślenicach.
      - Rząd uchwala kolejny plan restrukturyzacji przemysłu węglowego.
      - Unia nakłada na Polskę kary za nierówne traktowanie zagranicznych inwestorów.
      - inflacja 21%
      - bezrobocie 28,5%
      - Wzrost PKB w 2006r -3%


      > 7. koniec 2007r
      - Premier Andrzej Lepper i Prezydent Zygmunt Wrzodak wypowiadaja traktat z UE.
      Okazuje się, że połowa krajów członkowskich UE nie wyraża zgody na wystapienie
      Polski z Unii.
      - Do polski wkraczają wojska interwencyjne Sił Szybkiego Reagowania UE
      (powstały jako alternatywa dla NATO w lipcu 2005 r.). Rozpoczyna się polska
      wojna secesyjna...


      Powiecie - bzdura!
      Ale niestety, wersja ta jest równie "udokumentowana" jak poprzednia.
      Nie twórzmy głupawych scenariuszy political fiction. Rozmawiajmy o faktach.
      • Gość: , Re: Wersja alternatywna - równie (nie) prawdopodo IP: *.lsan03.pacbell.net 02.12.02, 23:42
        Alez why not!
        Katastrofizm tej prognozy jest rownie szokujacy jak optymistyczne podejscie
        autora watku. To robi wrazenie.
        Jak to sobie przemyslalem, to czemu nie?
        Wiesz, ze to jest mozliwe.
        Ten scenariusz nie jest az tak bardzo nieprawdopodobny.
        Musze to przetlumaczyc.
        Teraz przynajmiej jak mnie beda klienci pytac, czemu odradzam inwestycje
        w RP to bede im to pokazywal.
        Ryje im pospadaja. Ryzyko polityczne 100% !!

        He he he.
      • Gość: PABLO Re: Wersja alternatywna - równie (nie) prawdopodo IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.02, 00:24
        Losy po naszej akcesji potoczą się wg wersji alternatywnej. Wersja pierwsza to
        chciejstwo euroentuzjastów. Od siebie dodałbym
        rok 2005 Niemcy domagaja się zwrotu własności na ziemiach zachodnich. Polska
        nie uznaje ich roszczeń. Trybunał Europejski uznaje prawa własności Niemców za
        ważne a wysiedlenie Niemców na podstawie kryteriów narodowościowych i bez
        odszkodowań za sprzeczne z prawami człowieka. Polska musi dokonywać zwrotu
        własności niemieckim właścicielom lub wypłacać im ogromne odszkodowania.
        Jednocześnie obywatele polscy wysiedlani przez Niemców domagają się
        odszkodowań od polskiego rządu.
        Budżet tego w 2007 nie wytrzymuje.
        Rok 2008 POlska odrywa się od Unii Europejskiej jednak bez ziem zachodnich,
        pomorza i mazur. Musi tez zapewnić eksterytorialny korytarz do Prus. Rolnictwo
        polskie w ruinie, przemysl tez. Polska stanowi ochłap państwa i zostaje w roku
        2010 wchlonieta przez prezenie rozwijajaca sie Rosje, ktora odrzucila
        socjalistyczne mrzonki i pod dyktatura Putina dynamicznie rozwinela swa
        gospodarke. Rok 2010 Rosja i UE podpisuja porozumienie pokojowe uznajace iz
        nieopodleglosciowe dazenia Polakow stanowia grozbe dla stabilizacji na
        kontynencie europejskim i powinny byc traktowane wg tzw ustaw
        antyterrorystycznych. Male grupy polskich bojownikow niepodleglosciowych
        rozpoczynaja walke zbrojna.
        • Gość: krzysztofsf Re: Wersja alternatywna - równie (nie) prawdopodo IP: 213.155.166.* 03.12.02, 01:02
          Gość portalu: PABLO napisał(a):

          > Losy po naszej akcesji potoczą się wg wersji alternatywnej. Wersja pierwsza
          to
          > chciejstwo euroentuzjastów. Od siebie dodałbym
          > rok 2005 Niemcy domagaja się zwrotu własności na ziemiach zachodnich. Polska
          > nie uznaje ich roszczeń. Trybunał Europejski uznaje prawa własności Niemców
          za
          > ważne a wysiedlenie Niemców na podstawie kryteriów narodowościowych i bez
          > odszkodowań za sprzeczne z prawami człowieka. Polska musi dokonywać zwrotu
          > własności niemieckim właścicielom lub wypłacać im ogromne odszkodowania.
          > Jednocześnie obywatele polscy wysiedlani przez Niemców domagają się
          > odszkodowań od polskiego rządu.
          > Budżet tego w 2007 nie wytrzymuje.
          > Rok 2008 POlska odrywa się od Unii Europejskiej jednak bez ziem zachodnich,
          > pomorza i mazur. Musi tez zapewnić eksterytorialny korytarz do Prus.
          Rolnictwo
          > polskie w ruinie, przemysl tez. Polska stanowi ochłap państwa i zostaje w
          roku
          > 2010 wchlonieta przez prezenie rozwijajaca sie Rosje, ktora odrzucila
          > socjalistyczne mrzonki i pod dyktatura Putina dynamicznie rozwinela swa
          > gospodarke. Rok 2010 Rosja i UE podpisuja porozumienie pokojowe uznajace iz
          > nieopodleglosciowe dazenia Polakow stanowia grozbe dla stabilizacji na
          > kontynencie europejskim i powinny byc traktowane wg tzw ustaw
          > antyterrorystycznych. Male grupy polskich bojownikow niepodleglosciowych
          > rozpoczynaja walke zbrojna.
          2012- Przywodcy polskich zdelegalizowanych tzw "sil zbrojnych" oskarzeni o
          ludobojstwo zostali przewiezieni przed miedzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości
          w Hadze

          2022- Udaremniono probe powtorzenia bandyckiej akcji terrorystycznej w Teatrze
          Wielkim w Moskwie ktora dokonaly bojowki czeczenskie stowarzyszone z
          ekstermistami z Priwisliennego Kraju. Po usunieciu skazen udostepnienie teatru
          przewidywane jest na koniec 2023 r.


          2098 - W festiwalu folklorystycznym "Ratujmy Przemijajace Kultury" najwiekszy
          sukces odniosl zespol "Mazowsze" z Chicago, dystansujac zespoly baskijskie,
          polabskie oraz kaszubskie. Grupa intelektualistow zwrocila sie o dotacje do
          europarlamentu w celu zorganizowania filii zespolu w Europie. propozycja
          spotkala sie z duzym zainteresowaniem parlamentarzystow i zostanie w
          najblizszym czasie wzieta pod rozwage.
      • Gość: SK Re: Wersja alternatywna - równie (nie) prawdopodo IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 08:22
        wolna_galicja napisał:

        > Gość portalu: SK napisał(a):
        >
        > > Przeanalizujmy więc najbardziej prawdopodobne skutki i efekty po zjednocze
        > niu
        > > Europy:
        > >
        >
        > Podaje wersję alternatywną:
        >
        > 0. Maj 2003 - wrzesień 2003 Po nieważnym referendum (frekwencja wyniosła 38%)
        > sejm (przy nieobecnej na sali LPR) podjął decyzję o wstąpieniu do UE. LPR
        > zgłosiła wniosek o sprawdzenie zgodności uchwały (ustawy?) z konstytucja. TK
        > stwierdził zgodność ustawy (uchwały?) z konstytucją.
        >
        > > 1. Maj 2004
        > > podpisujemy traktat.
        >
        > > 2. Czerwiec 2004
        > - Wybory do Parlamentu Europejskiego. Polskę reprezentują Samoobrona i Liga
        > Polskich Rodzin.
        > - Pierwsze konflikty na linii Polska - Francja na tle dopłat do rolnictwa i
        > kwot limitów produkcyjnych. Francja ogłasza, że wykryła BSE w wołowinie z
        > Polski. Unia wprowadza embargo na produkty mięsne z Polski.
        >
        > 3. Lipiec-grudzień 2004
        > pierwsze skutki zjednoczenia:
        > - zauważalny wzrost cen na skutek podnoszenia stawek VAT i wprowadzenia ceł
        na
        > towary spoza krajów UE. Załamuje sie przemysł budowlany.
        > - Pogarsza się sytuacja w województwach wschodnich na skutek odcięcia od
        > wschodnichh sąsiadów i zamarcia małego handlu granicznego.
        >
        >
        > 4. Styczeń - Czerwiec 2005
        > - pierwsze procesy przegrane przez rząd na skutek likwidacji SSE. Konieczność
        > wypłaty odszkodowań powoduje rewizję ustawy budżetowej już w marcu. Rośnie
        > deficyt budżetowy. Grzegorz Kołodko podaje się do dymisji. Ministrem Finansów
        > zostaje Wiesław Kaczmarek.
        > - jednocześnie około 30% inwestycji zagranicznych w polsce, głównie w branży
        > motoryzacyjnej przenosi się do Czech i do Rumunii.
        > - polskie firmy masowo uciekają przed rosnącym fiskalizmem państwa i
        inwestuja
        > na Ukrainie oraz w Rosji. Rośnie bezrobocie, spada PKB.
        >
        >
        > 5. jesień 2005r
        > Wybory parlamentarne, wygrywa Samoobrona, lewica traci ponad połowę
        > mandatów, LPR 20%. UPR na skutek nietrafionego sojuszu z PiS (poza
        parlamentem)
        >
        > jak zwykle nie trafia do Sejmu.
        >
        > 6. 2006r
        > - Niemcy otwierają granicę dla polskich pracowników. Inwestycje niemieckie w
        > zachodniej Polsce są przenoszone do strefy przygranicznej dawnej NRD (polscy
        > pracownicy pozostają zatrudnieni, ale podatki płacone są w Niemczech).
        > - Koncerny miedzynarodowe likwidują fabryki w Polsce i lokuja je w Czechach.
        > Powodem jest specjalny podatek nałożony na firmy będące własnością inwestorów
        > spoza Polski nałożony przez rząd koalicji Samoobrona/LPR.
        > - Dalsze bankructwa, szczególnie w pozostałych resztkach firm prywatnych.
        > Andrzej Cupiał aresztowany, Telefonica bankrutuje. Okoliczna ludnoiść
        rozkrada
        > fabrykę i demoluje jego dom w Myślenicach.
        > - Rząd uchwala kolejny plan restrukturyzacji przemysłu węglowego.
        > - Unia nakłada na Polskę kary za nierówne traktowanie zagranicznych
        inwestorów.
        >
        > - inflacja 21%
        > - bezrobocie 28,5%
        > - Wzrost PKB w 2006r -3%
        >
        >
        > > 7. koniec 2007r
        > - Premier Andrzej Lepper i Prezydent Zygmunt Wrzodak wypowiadaja traktat z
        UE.
        > Okazuje się, że połowa krajów członkowskich UE nie wyraża zgody na
        wystapienie
        > Polski z Unii.
        > - Do polski wkraczają wojska interwencyjne Sił Szybkiego Reagowania UE
        > (powstały jako alternatywa dla NATO w lipcu 2005 r.). Rozpoczyna się polska
        > wojna secesyjna...
        >
        >
        > Powiecie - bzdura!
        > Ale niestety, wersja ta jest równie "udokumentowana" jak poprzednia.
        > Nie twórzmy głupawych scenariuszy political fiction. Rozmawiajmy o faktach.


        "udokumentowana"??? jakich dokumentów oczekujesz, poza symulacją opartą na
        podstawowych prawach ekonomii, wynegocjowanych dotychczas warunków oraz zwykłej
        logiki?
        Tej ostatniej w Twojej wersji zdecydowanie brakuje.
        Jeśli ktoś na równi prawdopodobne traktuje np. reformę UE (która nota bene już
        się reformuje) z interwencją wojsk UE, to ma pojęcie o polityce i gospodarce na
        poziomie troglodyty.

        Chyba że kolega pisze opowiadanie SF. a tytuł: "Wersja alternatywna - równie
        (nie) prawdopodo" jest tylko objawem czystej szczerej polskiej złośliwości.
        Jeśli tak, to przepraszam, a nawet podpowiem ciąg dalszy, po lekkiej
        wcześniejszej korekcie:

        Rok 2005 - Lepper wygrywa wybory. W kraju euforia, gdyż jedyny sprawiedliwy,
        kompetentny i kulturalny człowiek sprawi teraz nam dobrobyt.

        Rok 2006 - Wychodzimy z Unii i przystepujemy do ZBiRu...

        Rok 2007 - drobny kryzys w Polsce. Zaczyna brakować ostatniego towaru - octu na
        półkach.

        Rok 2008 - pomoc humanitarna z Korei Północnej. Żywność w postaci wiórów, kory
        z drzew, zabalsamowanych zwłok, trawy i konserw amerykańskich z czasów wojny
        koreańskiej płynie szerokim strumieniem.

        Rok 2012 - sytuacja unormowana. Cały naród (jakieś 3 mln ludzi) wraca do swoich
        przytulnych jaskiń i na drzewa. (oczywiście te nie zjedzone wcześniej)

        Wszyscy żyją długo (średnio 20 lat) i szczęśliwie (kto nie - kulka w łeb) a
        Andrzej jako dożywotni władca swego imperium, może spokojnie pracować nad
        bronią masowego rażenia przeciwko zachodniemu imperializmowi.

    • Gość: PABLO do wizjonera optymisty IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.02, 00:34
      Przepraszam jakim cudem i na skutek zniesienia jakich ceł mają stanieć produkty?
      Przecież w handlu z Unią juz w tej chwili nie ma ceł. Cła na produkty spoza
      Unii moga tylko wzrosnąć gdyż unia boi sie konkurencji Azji i USA więc nie wiem
      co to za wizje i na czym oparte. Na chciejstwie że będzie dobrze?
      • Gość: SK Re: do wizjonera optymisty IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 07:40
        Tłumaczyłem to już wcześniej.
        Proszę czytać uważniej.

        Poza tym, gdyby ceny żywności miały się utrzymać na obecnym poziomie, rolnicy
        byliby obłudnymi hipokrytami.
        Do zysków jakie mają teraz doszłoby 40% dopłat z UE!!!
        Dostać coś dodatkowo za friko i jeszcze narzekać, czemu tak mało.
        • Gość: PABLO Re: do wizjonera optymisty IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.02, 09:12
          Drogi Optymisto!
          Raz jeszcze powtarzam NIE MA żadnych ceł na produkty unijne. Jedyny wypadek
          kiedy przy imporcie produktów z Unii muisz zapłacić cło to brak formuły o
          preferencyjnym pochodzeniu na fakturze lub EUR1. Nie wiem jak jest z żywnością
          bo to nie moja działka; moga być jeszcze inne wyjątki - powtarzam wyjątki.
          Po drugie w jaki sposób ceny spadną jeśli jednoczesnie wzrosnąć ma VAT
          pierwszym objawem będzie wzrost cen. Ponadto wzrosną ceny w jeszcze innych
          działach
          (cytuję za wyliczeniem "Co jeszcze nas czeka", "Gazeta Wyborcza" z 8 marca 2002
          r.):
          - podwyżka z 3 do 7 proc. stawki VAT na produkty rolne - owoce, warzywa, zboża,
          tuczniki, bydło itp.;
          - podwyżka z 3 do 7 proc. stawki VAT na środki do produkcji rolnej - nawozy,
          pasze, maszyny rolnicze itp.;
          - podwyżka z 7 do 22 proc. stawki VAT na zabawki, łyżwy i narty dziecięce;
          - podwyżka z 7 do 22 proc. stawki VAT na niektóre artykuły medyczne - okulary,
          strzykawki, opatrunki;
          - wprowadzenie 22-procentowej stawki VAT na usługi pogrzebowe;
          - wprowadzenie 22-procentowej stawki VAT na posiłki wydawane w stołówkach
          zakładowych.
          - 7 proc. podatku przy sprzedaży mieszkań przez developerów;
          - 22-procentowy VAT od sprzedaży ciągników i maszyn rolniczych oraz sprzętu
          przeciwpożarowego;
          - 22-procentowy VAT na wyroby rękodzieła ludowego i artystycznego;
          - 7-procentowy VAT (po 5 latach 22-procentowy) na usługi gastronomiczne.
          Po co więc chrzanić o jakimś wzroście gospodarczym. Jak świat światem jeszcze
          nikt nie oglądał wzrostu po podniesieniu podatków czy dochodowych czy VAT-
          owskich. W Kaliforni VAT wynosi 4% ale rozumiem że to nie jest wzorzec godny
          naśladowania. Polska ma jedną z najwyższych stawek VAT (22%) w Unii. Jaka jest
          z tego względu konkurencyjność naszej gospodarki kazdy widzi.
          Twoje marzenia o autoreformie Unii to byłby pierwszy raz w historii kiedy
          biurokracja sama odstawi się od cyca. To się nie zdarzy. Unia zacznie jednak
          trzeszczeć w posadch bo socjalizmu nie wytrzymają nawet bogate państwa. Polski
          nie stać na żaden socjalizm, bo wyszła właśnie z komunizmu. Polsce potrzebny
          jest prawdziwy kapitalizm z niskimi podatkami, czytelnymi regułami gry, dobrym
          prostym prawem i z prosta zasadą: kto nie pracuje ten nie je, kto pracuje ten
          jest bardzo bogaty.
          W krajach unii nie dojdziesz od małej firmy w garażu do firmy w rodzaju Apple
          czy Microsoft i to jest wskaźnik dynamiczności gospodarki. Polsce potrzebny
          jest model od pucybuta do milionera a nie europejscy komisarze mierzący
          krzywiznę bananów i ważący jabłka, stemplujacy jajka itp. Za ich stemple
          będziemy tylko drogo płacić. Nasz pęd do Unii wskazuje tylko na inteklektualną
          nieporadność naszych elyt. Rzeczywiście tych po Stalinie i Hitlerze nam
          brakuje.
          • Gość: SK Re: do wizjonera optymisty IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 09:26
            OK. zapytam ponownie.

            Po jaką cholerę nasi farmerzy sie tak burzą, że nie będą konkurencyjni, skoro
            import podobno się nie będzie opłacał?
            no i druga sprawa: jak to nie ma teraz ceł???????? czyżbym przespał moment
            integracji?
            qrde, który dzisiaj jest rok? :))))
            • Gość: PABLO Re: do wizjonera optymisty IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.02, 10:01
              Człowieku widze ze w ogóle śpisz. Nie wiesz o układzie stowarzyszeniowym z
              unią? Nie wiesz że mamy preferencyjną stawkę celną na produkty z Unią (0%)?
              To po cholere robisz ludziom na tym forum wodę z mózgu? Dzięki brakowi ceł mamy
              olbrzymi deficyt w handlu z unią i ogromne bezrobocie w kraju. O tym też nie
              wiesz? Owszem Unia i my możemy jeszcze stosować bariery celne ale wynikają z
              tego awantury. Unia nie lubi gdy jestesmy zbyt konkurencyjni i wali cłami w
              nasze hutnictwo. Ale po przystapieniu załatwi sprawe limitami produkcji i cla
              będą zbędne!
              Twoja wiedza o unii pochodzi z tandentnych broszur prounijnych wydawanych przez
              zupełnego ignoranta Wiatra do spólki z Wołoszanskim.

              Gość portalu: SK napisał(a):

              > OK. zapytam ponownie.
              >
              > Po jaką cholerę nasi farmerzy sie tak burzą, że nie będą konkurencyjni, skoro
              > import podobno się nie będzie opłacał?
              > no i druga sprawa: jak to nie ma teraz ceł???????? czyżbym przespał moment
              > integracji?
              > qrde, który dzisiaj jest rok? :))))
              • Gość: SK Re: do laika IP: *.buk.sdi.tpnet.pl 03.12.02, 10:49
                Gość portalu: PABLO napisał(a):
                > Człowieku widze ze w ogóle śpisz. Nie wiesz o układzie stowarzyszeniowym z
                > unią? Nie wiesz że mamy preferencyjną stawkę celną na produkty z Unią (0%)?
                > To po cholere robisz ludziom na tym forum wodę z mózgu?


                Fragment Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia Taryfy celnej:

                "(...)5. Stawki celne obniżone, o których mowa w ust. 1 lit. d), wynikające z
                umów zawartych przez Rzeczpospolitą Polską z niektórymi krajami lub grupami
                krajów (umowy o strefach wolnego handlu), z zastrzeżeniem ust. 6, stosuje się
                do niektórych towarów pochodzących z:
                1) państw członkowskich Unii Europejskiej (obniżone stawki celne UE),
                wymienionych w wykazie nr IV,(...)"

                Tu jest całość:
                sip.lex.pl/dane/dzienniki/01/d01g39/a.html
                Zwróć uwagę na słowo: NIEKTÓRYCH towarów.

                a tu masz stawki celne przykładowo na wyroby cukiernicze:
                sip.lex.pl/dane/dzienniki/00/d00c53/dzal17.html
                • Gość: PABLO Re: do laika IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.02, 12:04
                  Stawki celne 0% obowiązujące dla niektórych towarów wystarczyły do ogromnego
                  deficytu w obrotach z Unią Europejską. Ponieważ ciągle jeszcze mamy granicę
                  celną nie doszło do totalnej rozpierduchy tego wszystkiego jak w DDR. Ale po
                  wejściu do Unii dojdzie. Owe niektóre towary to znakomita większość importu z
                  Unii, żywność jest tu przykładem szczególnym ponieważ jest ona w Unii dotowana
                  i sprzedawana po cenach o wiele niższych od kosztów. Zniesienie barier celnych
                  z Unią proszę bardzo jeśli w unii nie ma dotacji, kwot produkcyjnych i całego
                  tego socjalistycznego syfu. Jak to jest że oni tam bronią interesów swoich
                  farmerów a nasi pajace prounijni nie martwią się co zrobią z kilkoma milionami
                  bezrobotnych chłopów. Do tego trzeba dorzucić transportowców, hutników,
                  górników, rybaków. Jeśli od wejścia do Unii im sie poprawi na bezrobociu to
                  gratuluję pomysłów.
                  Żywność w Niemczech nie jest tańsza niż w Polsce i w Polsce też żywnośc dla
                  konsumenta tańsza nie będzie, będzie droższa wskutek wzrostu VAT. Cała sprawa
                  rozegra sie na poziomie dostaw do przemysłu spożywczego i przetwórstwa. Wiara w
                  spadek cen żywności po wejściu do Unii jest mysleniem magicznym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka