Gość: Konrad IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.01.03, 12:52 Jak z nią jest w UE ? Ile będziemy musieli na nią wydać ? Słyszałem coś o 40 miliardach, tylko nie wiem czy € czy PLN ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maciej.duszczyk Re: Pytanie do Macieja Duszczyka o ochronę środow 03.01.03, 15:56 Dobrze Pan słyszał. Szacunki wskazują, że stosowanie wyższego poziomu ochrony środowiska będzie się wiązać z dość znacznymi kosztami rzędu 30-40 mld euro do poniesienia w ciągu najbliższych 12 lat. Najwięcej będą nas kosztować nowe rozwiązania dotyczące gospodarki odpadami, oczyszczania ścieków komunalnych oraz dostosowania sektora wytwarzania energii i ciepła. Nalezy jednak pamiętać, że juz obecnie ponosimy koszty ochrony środowiska w kwocie ok. 2 mld euro rocznie. Suma 40 mld euro dotyczy całości wydatków na ochrone środowiska a nie tylko na wprowadzenie wyższych unijnych standardów. Gwałtowne zwiększenie inwestycji proekologicznych oraz wydatków eksploatacyjnych byłoby jednak oczywiście niemożliwe i z tego powodu Polska uzyskała 10 okresów przejściowych. Oznacza to, że niektóre (najbardziej kosztowne) wymogi będziemy musieli spełnić dopiero w kilka lat po akcesji. Każde EURO ma dwie strony i kwotę 30-40 mld euro, należy też traktować, jako zielony rynek, na którym zarabiają i będą mogły dalej zarabiać krajowe przedsiębiorstwa. Ponadto, inwestycje w ochronę środowiska przynoszą bardzo wymierne korzyści społeczne, takie jak np. zmniejszenie liczby przedwczesnych zgonów. Polecam krótką lekturę pod adresem: www.ukie.gov.pl/14powodow/srod/srod.pdf Pozdrawiam Maciej Duszczyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Konrad Rodzi się kilka pytań IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.03, 00:29 maciej.duszczyk napisał: > Dobrze Pan słyszał. Szacunki wskazują, że stosowanie wyższego poziomu ochrony > środowiska będzie się wiązać z dość znacznymi kosztami rzędu 30-40 mld euro do > poniesienia w ciągu najbliższych 12 lat. Najwięcej będą nas kosztować nowe > rozwiązania dotyczące gospodarki odpadami, oczyszczania ścieków komunalnych > oraz dostosowania sektora wytwarzania energii i ciepła. Nalezy jednak pamiętać, > że juz obecnie ponosimy koszty ochrony środowiska w kwocie ok. 2 mld euro > rocznie. Z tego co wiem, po wejściu do UE nasz budżet będzie jeszcze bardziej napiety (np. dojdzie składka członkowska), a pieniądze które dostaniemy z Brukseli nie będą trafiać bezpośrednio do budżetu (przynajmniej nie wszystko, ale słyszałem o jakiejs rekompensacie ?). I na dodatek trzeba będzie współfinansować to, na co UE będzie nam dawała pieniądze (jakies projekty inwestycyjne). A jeszcze slyszalem, ze rzad chce sam dofinansowywac polskich rolnikow ? I rodzi się oczywiście pytanie: skąd na to wszystko polski rząd weźmie pieniądze ? Uda się w tym momencie spełnić wymagania dot. deficytu budżetowego ? Już teraz wątpię, a tu jeszcze teraz dochodzi... te 120-160 mld zł na ochronę środowiska w ciągu 12 lat ! Hmm dla mnie wizja jest katastrofalna ! Poza tym jaką mam gwarancję, że rząd wyda te 120-160 mld zł prawidłowo ? Przy takiej dużej kwocie i korupcji w Polsce, znajdzie się baaardzo dużo świń chcących się dopchać do koryta ! Czy Pana to wszystko nie przeraża ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Re: Rodzi się kilka pytań IP: *.dialup.warszawa.pl 04.01.03, 01:38 Gość portalu: Konrad napisał(a): > > I rodzi się oczywiście pytanie: skąd na to wszystko polski rząd weźmie > pieniądze ? Jak to skąd, wszystko wskazuje na to,że ty i inni podatnicy za to zapłacą. Niniejszym przepraszam,że się wtrącę, ale ponieważ sam miałem ochotę zadać naszemu ekspertowi kilka pytań pozwolę przyłązyć się do dyskusji. Proszę Pana Duszczyka o podanie informacji na temat pierwszego okresu po akcesji tj. lat 2004-2006 : 1.wysokości naszej składki do UE, 2. szacowanego udziału własnego, który musi być przez Polskę wniesiony, aby w 100% wykorzystać fundusze pomocowe oraz inforamcji, jak w procentach UKIE ocenia możliwości Polski w wykorzystaniu tych funduszy, 3. planowanych nakładów na obsługę pomocy UE, 4. planowanych kwot dopłat bezpośrednich dla rolników z budżetu, 5. potencjalnych źródeł finansowania w/w wydatków. Jako podatnik jestem szczególnie zainteresowny odpowiedzią na ostatnie pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi dziekuję IP: *.waw1.bptnet.pl 06.01.03, 16:52 Rozumiem milczenie - nie będę już Pana fatygował. Znam poglady liberałów z UPR, do których się nie zaliczam, ale, z którymi w wielu kwestiach ekonomicznych zgadzam się, a teraz chciałem poznać także opinię drugiej strony. Ale druga strona milczy. Prawdę mówiąc nie oczekiwałem wiele, bo prawdopodobnie na piąte pytanie nie umie jeszcze odpowiedzieć nawet Minister Finansów. Zadałem sobie trud przejrzenia wszystkich postów z Pana odpowiedzimai, bo wydawało mi się nieprawdopodobne, że ktoś wcześniej nie postawił tych pytań. Ale nie postawił. Raz odpisał Pan, że bilans korzyści i strat powinien być gotowy w połowie stycznia. Poczekam. Odpowiedz Link Zgłoś
maciej.duszczyk Re: dziekuję 06.01.03, 18:36 Szanowny Panie, jak wspomniałem w poprzednim mailu adresowanym do Konrada. Ustosunkuje sie do Pańskich pytań w wolnej chwili, chyba że oczekuje Pan ogólników. Wybrałem Pański Post, na który odpowiem szczegółowo ponieważ zawiera konkretne pytania. Jeżeli nie wydarzy się nic niespodziewanego, jutro otrzyma Pan informacje na ten temat. Pozdrawiam Maciej Duszczyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktos Re: dziekuję IP: *.acn.pl 06.01.03, 21:56 maciej.duszczyk napisał: > Ustosunkuje sie do Pańskich pytań w wolnej chwili, Obiecanki, cacanki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi przepraszam IP: *.dialup.warszawa.pl 06.01.03, 22:16 Przepraszam, przeglądając na szybko w pracy Pańską odpowiedź na pytanie Konrada, nie zauważyłem części skierowanej do mnie i zbyt pochopnie wyciągnąłem wnioski. Czekam z niecierpliwością na odpowiedź na moje pytania i chyba nie tylko ja. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
maciej.duszczyk Re: przepraszam 08.01.03, 09:32 Szanowny Panie, wczoraj niestety nie udało mi się odpowiedzieć, ale czynie to obecnie. Główną część odpowiedzi przygotował nasz "budżetowiec". Mam nadzieję, że odpowiedź jest wyczerpujaca. Bardzo chętnie z Panem podyskutuję dalej. Obejrzałem Pańskie posty i są one całkowicie godne uwagi i dyskusji. Brak tam futurologii rodem z powieści fantastycznych, które niestety cechują niektórych forumowiczów. Odpowiedzi zamieszczam w dwóch postach. Pozdrawiam Maciej Duszczyk 1. Według obecnych szacunków wpłaty Polski do budżetu UE będą wynosiły: - 1 mld 580 mln euro w 2004 r. - 2 mld 454 mln euro w 2005 r. - 2 mld 519 mln euro w 2006 r. Równocześnie jednak, warto pamiętać zanim sformułuje się jakiekolwiek wnioski, że szacunki prowadzone w oparciu o doświadczenia związane z wykorzystaniem środków unijnych (a więc także założenie „opóźnień” w rzeczywistych transferach) wskazują, że już w pierwszym roku członkostwa otrzymamy netto, a więc po potrąceniu wpłat do budżetu UE, 1 mld 404 mln euro, w 2005 roku 2 mld 614 mln euro, natomiast w 2006 roku będzie to już kwota 2 mld 979 mln euro. Polska będzie więc od pierwszego roku członkostwa beneficjentem netto w relacjach z budżetem UE. Co więcej relacja transferów do wpłat będzie się rokrocznie poprawiać. 2. Współfinansowania ze środków polskich wymagają: Fundusze Strukturalne (łącznie ok. 3 mld 740 mln euro w latach 2004-2006, współfinansowanie krajowe min. 20%), Fundusz Spójności (łącznie ok. 849 mln, współfinansowanie krajowe min. 10%) oraz środki przewidziane na rozwój wsi (ok. 1 mld 780 mln euro, współfinansowanie krajowe min. 20%). Rzeczywisty poziom współfinansowania będzie wyższy od minimalnych progów – zależy to głównie od charakteru finansowanego ze środków unijnych projektu 9np. kosztów obsługii kredytu zaciągniętego na wkład własny). Pozostałe transfery współfinansowania nie wymagają (regulacje na rynkach rolnych, dopłaty bezpośrednie, polityki wewnętrzne UE. Jako podatnika może Pana zainteresować fakt, że współfinansowanie krajowe nie zawsze będzie się odbywało ze środków budżetu państwa, a nawet ze środków publicznych sensu largo (np. budżetów samorządu terytorialnego czy funduszy i agencji). Do zapewnienia współfinansowania krajowego będą zobowiązane w wielu wypadkach podmioty spoza sektora finansów publicznych – beneficjenci końcowi realizowanych projektów. Wymóg współfinansowania ma gwarantować racjonalny sposób wykorzystania pieniędzy podatnika europejskiego. Wykładając środki własne polskie władze publiczne, beneficjenci końcowi są zainteresowani minimalizacją kosztów i wydatkowaniem środków unijnych na racjonalne cele. Nawet jeśli współfinansowanie krajowe będzie pochodziło z budżetu państwa, to jako podatnik powinien Pan jak mi się wydaje uwzględnić fakt, że np. wybudowanie drogi o wartości 100 będzie kosztowało budżet państwa nie 100 – jak byłoby bez wsparcia z Unii, a np. 20. 80 to zysk nas wszystkich – jako podatnicy płacąc 20 uzyskamy usługę publiczną za 100. Prawo do transferów unijnych nie jest więc karą, a szansą, także z punktu widzenia podatników. Stosując odmienną logikę moglibyśmy dojść do wniosków, że należy odmawiać przyjęcia bezzwrotnej pomocy. 3. Pytanie mogłoby być, a nawet powinno być, sformułowane w odmienny sposób – ile osób powinno zostać zatrudnione by: - po pierwsze przygotować projekty, które mogą liczyć na bezzwrotną pomoc ze środków unijnych - po drugie zapewnić by pozyskane środki zostały we właściwy sposób wykorzystane. Można spotkać się z szacunkami, że średnio jeden sprawny urzędnik jest w stanie „zagospodarować” ok. 2,5 mln euro rocznie. Całkowita suma będzie zależała m.in. od możliwości i strategii samorządów. W administracji centralnej nie przewiduje się jakiegos znaczącego wzrostu zatrudnienia czy innych obciążeń finansowych. Odpowiedz Link Zgłoś
maciej.duszczyk Re: przepraszam II 08.01.03, 09:39 Odpowiedzi część II 4. Jak dotąd jest pewne, że dopłaty bezpośrednie dla rolników będą wynosiły w latach 2004-2006 odpowiednio 36-39-42% dopłat w pełnym wymiarze. Złożą się na to środki z budżetu UE zarezerwowane pod pozycją dopłaty bezpośrednie oraz środki unijne przesunięte z rozwoju wsi. Jak wspomniałem środki z rozwoju wsi, także te przesunięte na dopłaty bezpośrednie, wymagają współfinansowania krajowego na poziomie 20%. Oznacza to, że na pewno na dopłaty dla rolników z budżetu państwa trafi ok. 150 mln euro (w latach 2004-2006). Jak wiadomo Polska oraz inne kraje kandydujące mogą dopełniać dopłaty bezpośrednie ze środków budżetowych do poziomu 55-60-65 (odpowiednio dla pierwszych trzech lat członkostwa). To w jakim zakresie dopełnienie to wystąpi zależeć będzie od sytuacji budżetu państwa. Choć to na razie tylko spekulacja, dopełnienie takie może wystąpić przy jednoczesnym ograniczeniu innych wydatków budżetu państwa na rolnictwo (np. KRUS, dopłaty do paliwa rolniczego). Ponadto finansowanie dopłat bezpośrednich z budzetu państwa będzie zależało od kierunków planowanej obecnie reformy finansów publicznych. Moim zdaniem mogą bez szkody dla rolnictwa nastąpić dalsze ograniczenia wydatków budżetu państwa na tę dziedzinę, które uzyska znaczące wsparcie z budżetu UE. Myślę, że głos podatników może mieć tu decydujące znaczenie. 5. W odniesieniu do potencjalnych źródeł finansowania w/w wydatków cały szereg uwag zamieściłem już w odpowiedzi na poprzednie punkty. Największym ciężarem będzie składka do budżetu UE. Ciężar będą łagodzić: - tzw. ryczałt na poprawę płynności budżetu państwa – łącznie 1 mld 443 mln euro - transfery z budżetu UE, które w sposób automatyczny, zastąpią planowane w l. 2004-2006 wydatki budżetu państwa – dotyczy to w pierwszej kolejności tzw. regulacji rynkowych w ramach WPR (to głównie subsydia eksportowe, skup interwencyjny produktów rolnych oraz dopłaty do magazynowania) – łącznie ok. 860 mln euro – podatnik polski nie będzie już musiał wydawać swoich środków na ten cel; podobny charakter mają też środki przeznaczone to wzmocnienie granic zewnętrznych (ok. 280 mln euro dla Polski). - w pozostałym zakresie konieczne będą przesunięcia wewnętrzne w budżecie państwa tak by wykorzystać fakt, że trafią do Polski znaczące transfery netto na różne cele - nie bez powodu mówi się także o konieczności intensyfikacji prac na reformą finansów publicznych; perspektywa członkostwa w UE jest przy tym tylko jednym z czynników uwzględnianych w pracach nad tą oczekiwaną od wielu lat reformą; To na razie tyle Maciej Duszczyk + (to głównie jego zasługa) "budżetowiec". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi chciałbym żeby tak było IP: *.dialup.warszawa.pl 09.01.03, 01:28 Dziękuję za uznanie, jakim obdarzył Pan moje wcześniejsze posty. A teraz do rzeczy. Na wstępie zapewniam Pana, że bardzo, ale to bardzo chciałbym, aby Pańskie i Pana kolegów wyliczenia okazały się realne. Ale w tym miejscu nasze drogi rozchodzą się. To, co Pan przedstawił to ideał, niemożliwy obecnie z powodów politycznych i społecznych do zrealizowania. Nasza szansa została zaprzepaszczona, szczególnie, w czasie 4 lat rządów koalicji AWS-UW. Tamten rząd na początku dysponował dużym kredytem zaufania społeczeństwa, które zgodziło się na jego reformy, a jak wykorzystał ten kredyt wszyscy wiemy. Skończyło się ruiną finansów publicznych i brakiem restrukturyzacji najważniejszych sektorów gospodarki. 2 lata rządów obecnej koalicji też zostały zmarnowane. Miller kupił spokój społeczny kosztem wszystkich podatników, nie ruszając właściwe żadnej poważnej reformy. O czarnej serii podatkowej pisałem w innym wątku. Pytanie – czy uda się obecnemu rządowi w ciągu niecałego 1,5 roku przeprowadzić niezbędną reformę finansów publicznych, tak, aby znalazły się dodatkowe środki, na realizację wizji, o której Pan pisze, a za którą obaj tęsknimy? Uważam, że to niewykonalne zadanie. Czy ktoś już policzył jak wysokie muszą być cięcia budżetowe? Przecież muszą iść w miliardy PLN. Jak to się ma do prezentu, który rząd zafundował w ostatnim budżecie emerytom, w postaci indeksacji emerytur powyżej stopy inflacji? Przecież każdemu ekonomiście jest wiadome, że oszczędności trzeba szukać m.in. w ZUS-ie i KRUS-ie. A emeryci, renciści i rolnicy to najwierniejszy elektorat obydwu koalicjantów. Czy SLD i PSL strzelą sobie bramkę samobójczą? Mało prawdopodobne. A jeżeli mimo wszystko spróbują, będą mieć emerytów na ulicach i rolników na drogach. Tak znacznych cięć budżetowych po prostu nie da się przeprowadzić w tak krótkim czasie. Ten proces musi być rozłożony na lata, tak, aby absorbcja społeczna tych działań przebiegała stopniowo, w ten sposób może uda się uniknąć wybuchu społecznego. Dlatego jeszcze raz podkreślam, że bardzo mi żal 6. ostatnich zmarnowanych lat. No, ale przypuśćmy, że jednak akcesja dochodzi do skutku. Efekt będzie taki, że wejdziemy do UE goli i weseli, a potem zaczną się schody. Przede wszystkim zabraknie środków na udział własny. W ten sposób, po tym nieco przydługim wstępie doszedłem do konkretnych uwag do Pańskiej odpowiedzi na moje pytania. Przyjmuję, że wasze wyliczenia, co do udziału własnego na poz. 5,5 mld EUR są prawidłowe. Dalej pisze Pan "...Jako podatnika może Pana zainteresować fakt, że współfinansowanie krajowe nie zawsze będzie się odbywało ze środków budżetu państwa, a nawet ze środków publicznych sensu largo (np. budżetów samorządu terytorialnego czy funduszy i agencji). Do zapewnienia współfinansowania krajowego będą zobowiązane w wielu wypadkach podmioty spoza sektora finansów publicznych – beneficjenci końcowi realizowanych projektów". Jakie to projekty, kto będzie tym beneficjentem końcowym, gotowym do wyłożenia własnych funduszy i szacunkowo, o jakiej kwocie mówimy (proszę podać metodologię oszacowania tej kwoty)? Ponieważ na razie brakuje mi tych danych zakładam, że budżet centralny i samorządy będą musiały wyasygnować ca 5 mld EUR na udział własny. Dla uproszczenia przyjmę też, że składka do budżetu UE za 2004 r. zostanie skompensowana przez ryczałt na poprawę płynności budżetu państwa (pkt 5). Pozostanie do wpłacenia ca do budżetu UE min. 5 mld EUR. W punkcie 1 pisze Pan, ze nadwyżka netto dla Polski wyniesie łącznie w omawianym okresie ca 7 mld EUR, czyli dodając do tego nasze wpłaty do budżetu UE (oczywiście tu bez odejmowania w/w ryczałtu, bo jak mniemam nie został on uwzględniony w nadwyżce) otrzymamy kwotę brutto pomocy unijnej na poz. 13,5 mld EUR. A teraz zajmijmy się następującym stwierdzeniem z pkt 2.:"... Nawet jeśli współfinansowanie krajowe będzie pochodziło z budżetu państwa, to jako podatnik powinien Pan jak mi się wydaje uwzględnić fakt, że np. wybudowanie drogi o wartości 100 będzie kosztowało budżet państwa nie 100 – jak byłoby bez wsparcia z Unii, a np. 20. 80 to zysk nas wszystkich – jako podatnicy płacąc 20 uzyskamy usługę publiczną za 100." No to policzmy: aby uzyskać wspomniane 13,5 mld EUR pomocy unijnej musimy wyasygnować 10 mld EUR z własnej kieszeni (5 mld na składkę i 5 mld na udział własny). Inwestycje realizowane przy pomocy UE wyniosą 13,5 + 5=18,5 mld EUR. Z tego wynika, że nasz realny udział własny wyniesie (10/18,5)*100%=54%. A więc jako podatnik płacąc 54 uzyskam usługę za 100. Ale to też dobry wynik. To jedno, a teraz znajdźmy punkt przegięcia, czyli poziom udziału własnego, przy którym wpłaty do budżetu UE i fundusze pomocowe będą sobie równe, czyli inaczej kiedy bilans wyjdzie na zero. x- szukany udział własny 5 mld – wpłaty do budżetu UE, 5 mld – udział własny konieczny do uzyskania 13,5 mld pomocy UE 13,5 mld kwota brutto pomocy UE prosta proporcja 5 – 13,5 x - 5 x= ca 1,9 mld EUR, przyjmijmy dla ułatwienia, że będą to 2 mld EUR Oczywiście jest to bardzo duże uproszczenie, bo poziom udziału własnego w poszczególnych zadaniach jest różny i może się tak zdażyć, że rzeczywiście wyniesie minimalne 20% czyli tu 1 mld EUR, ale jest to mało prawdopodobne. Z powyższych wyliczeń wynika, że aby Polska nie została płatnikiem netto musi ponieść w ciągu 2,5 roku dodatkowe wydatki rzędu min. 7 mld EUR (5 mld składka + 2 mld udział własny). A co z pozostałymi kosztami akcesji? Koszty administracyjne Bugaj szacuje na ca 1 mld EUR. Pan właściwie nie dał mi konkretnej odpowiedzi na 3. pytanie (w tym aspekcie chętnie dalej podyskutuję, bo mam swoje doświadczeniu z funduszami ISPA i PHARE i trochę się orientuję jak obecnie przygotowani są urzędnicy). A pytanie 4 o dopłaty dla rolników? Tego doprawdy nikt nie jest w stanie obecnie oszacować, ale zapewne będzie to kwota dużo wyższa niż owe 150 mln EUR. Przyjmijmy więc, że aby nie stracić musimy znaleźć 8 mld EUR, czyli ca 32 mld PLN. Skąd wziąć taką kwotę? Kasa państwowa świeci pustkami a samorządy są w większości zadłużone do granic, na jakie pozwala im ustawa. Prawdę mówiąc nie liczyłem, że odpowie Pan coś więcej na pytanie 5, niż to, że trzeba przeprowadzić reformę finansów publicznych. Większość ekonomistów o tym mówi. Tylko ja tego dokonać? Cięcia wydatków publicznych? – OK., tyle, że nie będzie na to przyzwolenia i tak zubożałych emerytów, rencistów i sfery budżetowej. Na nich wiele oszczędzić się nie da. Łakomym kąskiem wydają się OFE, do których budżet dopłaca 4 mld PLN rocznie, ale na to na pewno powiem "nie" ja i wielu innych. Rząd zaryzykuje w ten sposób przegraną w referendum (chyba, że odkryje karty po referendum, co jest prawdopodobne). Podwyżki podatków - chyba gdzieś jest jakaś granica wytrzmyałości społecznej, trudno już znaleść tu miejsce na dodatkowe podwyżki. Powiększenie deficytu budżetowego – na pewno nastąpi, ale manewr jest już niewielki, Mamy dług publiczny na poziomie 50% PKB, a Konstytucja dopuszcza tylko poziom 60%. Nowe pożyczki zagraniczne – raczej nie, nikt o tym źródle nie wspomina, za to od bieżącego roku trzeba spłacać stare długi. Niestety muszę się zgodzić z tezą Sommera z artykułu w Najwyższym Czasie, który także jest dyskutowany na tym forum, że w obecnej sytuacji nie stać nas na akcesję. I na tym na razie kończę licząc na kontynuację dyskusji. Pozdrawiam Robi Odpowiedz Link Zgłoś
maciej.duszczyk Re: chciałbym żeby tak było 11.01.03, 22:13 Szanowny Panie jak na razie odpowiem na kilka kwestii, na inne prawdopodobnie w poniedziałek. Gość portalu: robi napisał(a): > Na wstępie zapewniam Pana, że bardzo, ale to bardzo chciałbym, aby Pańskie i > Pana kolegów wyliczenia okazały się realne. Zakładamy, że powtórzy się scenariusz z poprzednich rozszerzeń. Oczywiście pewności nie ma. Aby planować rozwój gospodarczy i w pewnej perspektywie czasowej przyczyniać się do rozwoju naszego kraju, trzeba przyjąć pewne założenia. O ile okażą się one realistyczne, przekonamy się empirycznie w następnych latach ..... Miller kupił spokój społeczny kosztem wszystkich podatników, nie > ruszając właściwe żadnej poważnej reformy. > Pytanie – czy uda się obecnemu rządowi w ciągu niecałego 1,5 roku przepro > wadzić > niezbędną reformę finansów publicznych, tak, aby znalazły się dodatkowe środki, > > na realizację wizji, o której Pan pisze, a za którą obaj tęsknimy? To jest oczywiście problem polityczny. Wybaczy Pan, ale nie będę komentował wydarzeń politycznych. Na forum występuje jako urzędnik państwowy i obowiązują mnie pewne zasady. Jakie to projekty, kto będzie tym beneficjentem końcowym, gotowym do wyłożenia > własnych funduszy i szacunkowo, o jakiej kwocie mówimy (proszę podać > metodologię oszacowania tej kwoty)? Prawdę mówiąc nie wiem o jaką metodologię chodzi. Beneficjentami niektórych projektów są firmy. Tak więc to one ponoszą koszty wkładu własnego. Ponadto bardzo często umowy są trójstronne, czyli może zostac tutaj zastosowany montaż finansowy. Wydaje mi się również, że zakłada Pan, że dzisiaj samorządy nie mają żadnych środków na inwestycje. Przeciez tak nie jest. Pieniądze te mogą stanowić wkład własny do iwestycji, które dzisiaj nie mogą zostać zrealizowane > > > No to policzmy: aby uzyskać wspomniane 13,5 mld EUR pomocy unijnej musimy > wyasygnować 10 mld EUR z własnej kieszeni (5 mld na składkę i 5 mld na udział > własny). Udział własny to nie są jakieś dodatkowe pieniądze. One po prostu często są jako środki na wspomniane powyżej inwestycje, które zostaną po prostu uzupelnione. Budżet gminy ma np. 1 mln zł na inwestycje. Zamiast realizować ją samodzienie przeznacza te pieniadze jako wkład własny. A co z pozostałymi kosztami akcesji? Koszty administracyjne Bugaj szacuje na ca > > 1 mld EUR. Tym razem ja zadam pytanie. Jak odróżnić koszty modernizacji gospodarki od kosztów integracji z UE? > A pytanie 4 o dopłaty dla rolników? Tego doprawdy nikt nie jest w stanie > obecnie oszacować, ale zapewne będzie to kwota dużo wyższa niż owe 150 mln EUR. To będzie zależeć od budżetu i naszego nacisku (czyli opinii publicznej). Te 150 mln to po prostu konieczność. Inne pieniądze to dobra wola rządu (osobiście mam nadzieję, że więcej z budżetu nie pójdzie, są inne, bardziej istotne wydatki). > Niestety muszę się zgodzić z tezą Sommera z artykułu w Najwyższym Czasie, który > > także jest dyskutowany na tym forum, że w obecnej sytuacji nie stać nas na > akcesję. I na tym na razie kończę licząc na kontynuację dyskusji. Pytanie jeżeli nie teraż to kiedy. I co to znaczy być przygotowanym? Jeżeli weźmiemy pod uwagę kryteria kopenhaskie, to jesteśmy gotowi. Ponadto wydaje mi się, że UPR po prostu odrzuca pomysł na integracje i nawet w przypadku, kiedy ich zdaniem Polska byłaby przygotowana to nie popieraliby integracji. Pozdrawiam i odezwę się w poniedziałek Maciej Duszczyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Re: chciałbym żeby tak było IP: *.dialup.warszawa.pl 11.01.03, 23:51 maciej.duszczyk napisał: > Zakładamy, że powtórzy się scenariusz z poprzednich rozszerzeń. Oczywiście > pewności nie ma. Aby planować rozwój gospodarczy i w pewnej perspektywie > czasowej przyczyniać się do rozwoju naszego kraju, trzeba przyjąć pewne > założenia. O ile okażą się one realistyczne, przekonamy się empirycznie w > następnych latach. Doskonale Pan wie, że obecnego rozszerzenia UE nie można łatwo porównać z poprzednimi, które zresztą przebiegały w różny sposób. Tym razem mamy do czynienia z bardzo skąpym dobroczyńcą, który w dodatku przeżywa własne kłopoty (stąd jego skąpstwo). Ponadto nigdy do UE nie wchodziły tak biedne kraje jak Polska, gdzie 20% społeczeństwa (czyli przeciętnie 4-krotnie więcej niż w UE) teoretycznie jest rolnikami (co ma swoje przełożenie na strukurę pomocy UE). Tak naprawdę akcesja 10 będzie wielkim eksperymentem, którego skutków nikt nie jest w stanie przewidzieć. W tym aspekcie więc zgadzam sie z Panem,że przekonamy się dopiero empirycznie. Rozumiem też Pana postawę - robi Pan wszystko, aby efekt był pozytywny. Moim prawem jest wątpić i dociekać. Oczywiście nie oczekuję od Pana komentarzy do wątków politycznych, sam sobie jednak nie odmówię tej przyjemności. > Prawdę mówiąc nie wiem o jaką metodologię chodzi. Beneficjentami niektórych > projektów są firmy. Tak więc to one ponoszą koszty wkładu własnego. Ponadto > bardzo często umowy są trójstronne, czyli może zostac tutaj zastosowany montaż > finansowy. Wydaje mi się również, że zakłada Pan, że dzisiaj samorządy nie mają > żadnych środków na inwestycje. Przeciez tak nie jest. Pieniądze te mogą > stanowić wkład własny do iwestycji, które dzisiaj nie mogą zostać zrealizowane. > Udział własny to nie są jakieś dodatkowe pieniądze. One po prostu często są > jako środki na wspomniane powyżej inwestycje, które zostaną po prostu > uzupelnione. Budżet gminy ma np. 1 mln zł na inwestycje. Zamiast realizować ją > samodzienie przeznacza te pieniadze jako wkład własny. Właśnie takie uwagi interesują mnie najbardziej, bo nigdzie indziej tego się nie dowiem. Oczywiście ma Pan rację, pisząc o tym, że część środków jest już "zaklepana" w budżetach samorządów. To na pewno wpływa na zmniejszenie zapotrzebowania na dodatkowe finansowanie. Prawdopodobnie znajdą się też firmy, które będą chciały wspomóc inwestycje własnymi funduszami. Interesuje mnie bardzo, czy zostały przeprowadzone jakieś szacunki, ile tak naprawdę budżet (centralny+samorządy)musi wyłożyć dodatkowych środków na udział własny (czyli poza tymi, które samorządy mają i tymi współfinansowanymi, jak rozumiem, przez wykonawców inwestycji). Zatrzymałbym się tylko jeszcze na chwilę przy finansach samorządowych. Na pewno UKIE orientuje się w kondycji finansowej większości samorządów. Bardzo wiele z nich jest zadłużonych do maksymalenj wysokości na jaką pozwala ustawa. Banki bardzo chetnie finansują samorządy, traktując te kredyty niemal tak samo jak zakup bonów skarbowych czy obligacji, ale tylko do określonej w ustawie wysokości. Czy ten problem braku bieżącej płynności finansowej samorządów jest jakoś uwzględniany przez UKIE, przy projekcjach wykorzystania pomocy unijnej? A co z pozostałymi kosztami akcesji? Koszty administracyjne Bugaj szacuje na a 1 mld EUR. > Tym razem ja zadam pytanie. Jak odróżnić koszty modernizacji gospodarki od > kosztów integracji z UE? Przyzna Pan,że aparat administarcjny w Polsce jest rozbudowany jak nigdzie w krajach UE, a tu trzeba będzie zatrudnić i przeszkolić wielu nowych ludzi, aby poradzili sobie z trudnymi procedurami wykorzystania pomocy UE (szczególnie na poziomie samorządów). Pańskie pytanie jest podchwytliwe i od razu sugeruje odpowiedź. Jeżeli decydujemy się na przystąpienie do UE, to koszty te są tożsame. Zresztą, to akurat najmniejszy problem. Wolę,już żeby koszty te zostały poniesione i przykładowo przy organizacji przetargów pracowali kompetentni ludzie, od tego, z czym mamy często do czynienia dotychczas. > > A pytanie 4 o dopłaty dla rolników? Tego doprawdy nikt nie jest w stanie > > obecnie oszacować, ale zapewne będzie to kwota dużo wyższa niż owe 150 mln > EUR. > > To będzie zależeć od budżetu i naszego nacisku (czyli opinii publicznej). Te > 150 mln to po prostu konieczność. Inne pieniądze to dobra wola rządu (osobiście> mam nadzieję, że więcej z budżetu nie pójdzie, są inne, bardziej istotne wydatki). "Dobra wola rządu" w skład którego wchodzi PSL, oznacza albo dopłaty w ustalonej wyskości , albo rozpad koalicji i kryzys polityczny. Obydwie opcje są są pesymistyczne - pierwsza grozi krachem finansów publicznych, druga nowymi wyborami i dojściem do władzy populistów, którzy z miejsca zaczną kontestować warunki akcesji. Nie oczekuję komnetarza do tej opinii, natomiast mam pytanie: gdyby zaistaniała konieczność maksymalnych dopłat z budżetu dla rolników zgodnie z ustaleniami kopenhaskimi, to o jakich kwotach szacunkowo mówimy? Proszę również o informację, czy UKIE prowadziło jakieś badania na temat wpływu akcesji na konkurencyjność polskich przedsiebiorstw na wspólnym rynku. Pytam trochę w imeniu moich klientów (średnich i dużych przedsiębiorstw wg polskich standardów), z których wielu z niepokojem patrzy w przyszłość. > Pytanie jeżeli nie teraż to kiedy. I co to znaczy być przygotowanym? Jeżeli > weźmiemy pod uwagę kryteria kopenhaskie, to jesteśmy gotowi. > Ponadto wydaje mi się, że UPR po prostu odrzuca pomysł na integracje i nawet w przypadku, kiedy ich zdaniem Polska byłaby przygotowana to nie popieraliby > integracji. > Zwykle decyduję się na jakiś poważny zakup, kiedy mam odpowiednie fundusze. Jeżeli nie mam, czekam az uzbieram odpowiednią kwotę. To duże uproszczenie problemu, ale oddaje motywy mojego sceptycyzmu wobec akcesji.Co do UPR, to nie jestem nawet ich symatykiem, chociazby z powodów ich ideologii pozaekonomicznej, ale powołałem się na artykuł Sommera, bo dokładnie oddał moje własne wątpliości. Kiedy do UE jeśli nie teraz? Wogóle odrzucam takie myślenie. Może nigdy, jeżeli się nam to nie opłaci. Dziękuję za rzeczową polemikę i proszę o więcej w wolnej chwili. Pozdrawiam R.Z. Odpowiedz Link Zgłoś
maciej.duszczyk Re: chciałbym żeby tak było 15.01.03, 16:09 Szanowny Panie, nie odzywam się, ponieważ czekam na analizy dotyczące funduszy strukturalnych. Wczoraj Rada Ministrów przyjeła nową wersję Narodowego Programu Rozwoju. Jak będzie coś konkretnego z nowymi liczbami (o starych nie ma co pisać) to natychmiast się odezwę. Pozdrawiam MD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Re: chciałbym żeby tak było IP: *.waw1.bptnet.pl 15.01.03, 16:25 Czytałem komentarze do projektu Narodowego Planu Rozwoju (m.in. Rybińskiego)- nie tryskają optymizmem. Ale faktycznie poczekajmy, co wyjdzie z tego ostatecznie. Pozdrawiam R.Z. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Narodowy Plan Rozwoju IP: *.dialup.warszawa.pl 15.01.03, 21:34 Panie Macieju, jeżeli już wspomniał Pan o NPR, to pozwolę sobie skomentowac krótko fragment artykułu z wczorajszej Rzepy. "...- Sprawa współfinansowania jest odrębną kwestią. Ciągle prowadzimy rozmowy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, Związkiem Banków Polskich i samymi bankami - mówi Ewa Freyberg. - EBI jest gotowy poważnie zaangażować się w ten proces - dodaje. Andrzej Wolski, zastępca dyrektora generalnego Związku Banków Polskich, powiedział "Rz", że nie wykonano szacunków, które pokazałyby, w jakiej części we współfinansowaniu mogłyby uczestniczyć banki. - Teraz oczekujemy od rządu informacji na temat, w jaki sposób środki unijne będą rozdzielane i na jakich zasadach będzie można je otrzymać, bo od tego zależy ocena ryzyka finansowego - dodaje". Spodziewałem się, że prędzej czy później rząd spojrzy w kierunku banków, a tu może go spotkać zimny prysznic. W swojej karierze nie przeżyłem jeszcze takiego konserwatyzmu w udzielaniu kredytów, widocznego prakycznie we wszystkich bankach. Przedstawiciele rządu rozmawiają ze Związkiem Banków Polskich, ale jest to organizacja, gdzie bankowcy co najwyżej spotykają się, aby w dobrymm towarzysytwie wypić kawę. Najważniejsze decyzje, co do działalności banków (nie licząc tych nielicznych jeszcze państwowych) zapadają poza granicami Polski. I nie pomogą w zmuszeniu banków, jeżeli te ocenią wejście w finansowanie projektów inwestycyjnych za zbyt ryzykowne, żadne naciski polityczne. Przykład Stoczni Szczecińskiej,a wcześniej Daewoo FSO, powinien czegoś naszych włodarzy nauczyć. Coraz bardziej mi się to wszystko nie podoba. Najpierw były wiceminister finansów pisze,że Polska nie będzie spłacać zadłużenia zagranicznego, tylko je rolować, a teraz czytam,że część naszego udziału własnego zostanie sfinansowana z nowych pożyczek zagranicznych. Też mi pociecha,że zadłużenie wewnetrzne nie wzrośnie, kiedy, obsługa zadłuenia zagranicznego zagrozi utratą płynności naszego kraju, bo nie podzielam optymizmu pana Raczko, że wierzyciele będą nam rolować długi w nieskończność. Tak więc problem sfinansowania udziału własnego jak istaniał tak istnieje,a pomysły rządu wyglądaju ładnie tylko na pierwszy rzut oka. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Re: chciałbym żeby tak było IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.01.03, 22:24 Panie Macieju, czy coś już wiadomo w sprawie NPR? Odpowiedz Link Zgłoś
maciej.duszczyk Re: chciałbym żeby tak było 22.01.03, 10:31 Niestety łączenie ministerstw nigdy nie wychodziło na dobre, ale to nie tłumaczy opóźnienia. Dzisiaj, najpóźniej w piątek (jutro mnie nie ma) odpowiem na list. Pozdrawiam Maciej Duszczyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robi Czy nasz Ekspert wyjechał na ferie? IP: *.dialup.warszawa.pl 29.01.03, 22:38 Manie Macieju i co się dzieje z naszym kochanym NPR? Czy też poznamy go po referendum? Odpowiedz Link Zgłoś
maciej.duszczyk Re: Rodzi się kilka pytań 06.01.03, 13:51 Gość portalu: Konrad napisał(a): > > Z tego co wiem, po wejściu do UE nasz budżet będzie jeszcze bardziej napiety > (np. dojdzie składka członkowska), a pieniądze które dostaniemy z Brukseli nie > będą trafiać bezpośrednio do budżetu (przynajmniej nie wszystko, ale słyszałem > o jakiejs rekompensacie ?). I na dodatek trzeba będzie współfinansować to, na > co UE będzie nam dawała pieniądze (jakies projekty inwestycyjne). A jeszcze > slyszalem, ze rzad chce sam dofinansowywac polskich rolnikow ? > I rodzi się oczywiście pytanie: skąd na to wszystko polski rząd weźmie > pieniądze ? W stosunku do tych kwestii ustosunkuje się w odpowiedzi na kolejny mail. Sa tam szczegółowe pytania na które odpowiem w wolnej chwili. Już teraz wątpię, a tu jeszcze teraz dochodzi... te 120-160 mld > zł na ochronę środowiska w ciągu 12 lat ! > Hmm dla mnie wizja jest katastrofalna ! Wydatki, o których mowa nie są ponosze tylko z budżetu państwa. Powiem więcej budżet państwa to tylko kilka, maksymalnie kilkanaście procent. Pozostałe wydatki to samorządy i nie ujęte wydatki firm. Pełna kwota ok. 30 mld euro to jest suma wydatków na ochrone środowiska ponoszona przez wszystkie podmioty. Obciążenie budżetu państwa nie powinno znacząco wzrosnąć. Troche inaczej jest z samorządami i przedsiębiorstwami. One muszą ponieść dodatkowe koszty. Wielokrotnie jednak koszty zostały rozłozóne w czasie poprzez okresy przejściowe (aż 10). Zostały one tak wybrane, aby zmniejszyć koszty, ale z drugiej strony nie przeciwdziałać pozytywnym tendencjom rozwojowym. Każdy medal ma dwie strony. Podam to na dwóch przykładach. 1. W pewnym powiecie nalezy wybudować oczyszczlnię ścieków i doprowadzic kanalizację do wszystkich mieszkanców. Obecnie inwestycji nie da się przeprowadzic z powodu braku środków finansowych i małych możliwości kredytowych samorządu. W wyniku tego samorząd nie decyduje się na inwestycję.Nie ponosi wydatków na ochrone środowiska. Po akcesji samorząd decyduje się na kredyt w celu zapewnienia własnego wkładu finansowego do inwestycji (ok. 25 proc. całości). Składa wniosek do funduszy strukturalnych i majac zapewnione finansowanie realizuje inwesycje. Spłata kredytu jest rozłożona na kilkanście lat i co ważne odsetki od kredytu mozna sfinansować z zysku np. z tzw. opłat ekologicznych, które powiat po wybudowaniu oczyszczlni nie będzie musiał ponosić. W tym przypadku wzrosły wydatki powiatu na ochrone środowiska. Tylko tyle, że była to inwestycja. Takich przykładów są setki. Największe wzięcie mają te inwestycje, które zmniejszają koszty stałe np. kary środowiskowe czy opłaty za energię elektryczną czy ogrzewanie. 2. Drugi przykład to firmy prywatne. Wielokrotnie inwestuja one w ochrone środowiska w celu zmniejszenia kar i innych opłat, realizują również inwestycje typowo biznesowe. Konkretnie. Inwestycje w odzyskiwanie surowców wtórnych z odpadów. Robia to najczęściej firmy prywatne tworząc z tego źródło dochodów. To sa też wydatki na ochronę środowiska tylko tyle, że nastawione na szybki i konkretny zysk. Mam nadziejże, że trochę uspokoiłem. Naprawdę osoby opowiadające się za członkostwem w UE to nie jacyś pozbawieni zdrowego rozsądku eurofanatycy. Po prostu bilans korzysci i kosztów przemawia za członkostwem. Jednoczesnie potwierdzam, że wydatki związane z ochroną środowiska należą do największych w kontekście członkostwa w UE. > Poza tym jaką mam gwarancję, że rząd wyda te 120-160 mld zł prawidłowo ? Przy > takiej dużej kwocie i korupcji w Polsce, znajdzie się baaardzo dużo świń > chcących się dopchać do koryta ! Oczywiście to moze być problem, szczególnie przy okazji przetargów publicznych. Pozostaje miec tylko nadzieje, że nadzór na pieniędzmi z funduszy strukturalnych jest naprawdę dobry i nie pozwala robić przekrętów. Przy inwestycjach prywatnych, których będzie jednak większość nie ma tego problemu. > Czy Pana to wszystko nie przeraża ? Jak wskazałem, nie. Ja po prostu jestem realistą i uważam, że Polacy nie są głupsi od innych nacji i wykorzystają swoją chyba jedną z ostatnich szans na rozwój i dostanie życie w przyszłosci, może nie "jutro", ale jednak. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w nowym roku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ¥ Re: Rodzi się kilka pytań IP: w3cache:* / *.radom.net 07.01.03, 09:35 Czyli w kilku slowach: i tak za to zaplacicie pacholy, jeszcze wiecej niz teraz. Na obnizke podatkow nie liczcie. Raczej na podwyzke ktora pozwoli wreszcie Niemca miec mniejsze koszty pracy i wiecej wam wcisnac. To sie nazywa europejska solidarnosc i wyrownywanie (obciazen podatkowych). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Konrad finanse IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.01.03, 16:03 Mam konkretną prośbę, aby przedstawił Pan wyliczenia dotyczące wydatków budżetu państwa związanych z wejściem do UE. Można napisać, jak one będą się układać w poszczególnych latach 2004, 2005, itd... . Chciałbym też się dowiedzieć, ile obecnie wydajemy pieniędzy z budżetu państwa na dostosowanie się do UE(za ostatnie kilka lat). Nie ukrywam, ze temat finansow bardzo mnie interesuje. Lubie byc doinformowany ;) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klip Pytanie o kary IP: *.core.net.pl 22.01.03, 16:19 We wskazanym przez pana materiale jest takie zdanie "Na srodowisku mozna zarobic". A ile mozna stracic, przeciez za opoznienia w dostosowywaniu sie do standardow unijnych bedziemy placic kary - czy orientuje sie pan w jakich wysokosciach ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klopot Pytanie o huty? IP: proxy / *.tpl.toronto.on.ca 08.01.03, 23:51 Wlasnie ogloszono, ze Unia domaga sie od nas zamkniecia hut i to nie z powodu zlej jakosci stali czy zlej gospodarki ale poniewaz pezkraczamy limity narzucone nam przez Bruksele. Czyli znow eksport miesc pracy???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PABLO Re: Pytanie o huty? IP: *.kamir.com.pl 09.01.03, 17:16 Gość portalu: klopot napisał(a): > Wlasnie ogloszono, ze Unia domaga sie od nas zamkniecia hut i to nie z powodu z > lej jakosci stali czy zlej gospodarki > ale poniewaz pezkraczamy limity narzucone nam przez Bruksele. Czyli znow ekspor > t miesc pracy???? I to jest własnie Unia Europejska. Jak juz w Polsce bezrobocie osiagnie poziom 50% i dojdzie do zadymy to Unia wysle tu sily szybkiego reagowania aby spacyfikować ten niespokojny euroregion. dalej Polaczki do Europy po bezrobocie. Odpowiedz Link Zgłoś