Dodaj do ulubionych

Czas wklejania ULOTEK anty UE

IP: *.rasserver.net 15.01.03, 18:12
Szanowna Pani!

Szanowny Panie!

Szanowni Państwo!

Szanowny Internauto!

Obywatele Polski!



Jeśli Pana/Pani odpowiedź na trzy poniżej podane pytania brzmi:



TAK, ZGODZĄ SIĘ!



prosimy o usunięcie tej wiadomości. Przepraszamy jednocześnie za przysłanie
jej do Państwa i zajmowanie Państwa czasu.



Jeśli Pana/Pani odpowiedź na trzy poniżej podane pytania brzmi:



NIE, NIE ZGODZĄ SIĘ!



prosimy o przesłanie tej wiadomości (przyciskiem PRZEŚLIJ/FORWARD lub przez
naciśnięcie myszką na bezpośredni łącznik adresów poczty elektronicznej
podanych poniżej i wklejenie skopiowanej wiadomości do okienka poczty) do:
Marszałka Sejmu RP, Premiera RP, Prezydenta RP oraz Prymasa Polski.



PYTANIA:



1. Czy Niemcy lub inne państwa Europy Zachodniej zgodzą się, aby Polsce
przypadł w udziale ich dobrobyt (czytaj: pieniędze) w ramach Unii
Europejskiej?



2. Czy Niemcy lub inne państwa Europy Zachodniej zgodzą się, aby Polacy
wzbogacali się ekonomicznie i żyli na poziomie społeczeństw: niemieckiego i
zachodnieuropejskich (czytaj: aby Polacy żyli na poziomie odpowiadającym
dobrobytowi ekonomicznemu Niemców i państw zachodnieuropejskich) w ramach
Unii Europejskiej?



3. Czy Niemcy lub inne państwa Europy Zachodniej zgodzą się na rozwój Polski
do tego stopnia, aby Polska była konkurentem dla gospodarki i społeczeństw:
niemieckiego i zachodnieuropejskich - a także dać Polakom równe szanse w
pracy i zarobkach - w ramach Unii Europejskiej?



Moja/nasza odpowiedź brzmi:



NIE ZGODZĄ SIĘ!



i dltego przesyłam niniejszą wiadomość pod wskazane cztery adresy poczty
elektronicznej, aby wyrazić mój/nasz pogląd:



NIE CHCĘ/NIE CHCEMY

UNII EUROPEJSKIEJ!



Marszałek Sejmu RP: Marek.Borowski@sejm.pl

Premier Rządu RP: Leszek.Miller@sejm.pl

Prezydent RP: listy@prezydent.pl

Prymas Polski: redakcja@opoka.org.pl



P.S. Prosimy też o przesłanie tej wiadomości do jak największej liczby
polskich adresatów internetowych. Dziękujemy za współpracę.



Rodacy z Polski.
Obserwuj wątek
    • Gość: Marek Rowicki Re: Czas wklejania ULOTEK anty UE IP: *.rasserver.net 17.01.03, 00:42
      Można pobrać Ulotki z www.rodzinywyborcow.net

      BRAK KONKRETNYCH KORZYŚCI DLA POLAKÓW !


      Weź udział w referendum i powiedz Unii NIE!
      BRAK KONKRETNYCH KORZYŚCI DLA POLAKÓW !

      WPROWADZENIE EURO W POLSCE SPOWODUJE OGÓLNY WZROST CEN

      Jeśli oprzeć się na badaniach Europejskiej Federacji Konsumentów (BEUC) z
      Brukseli, i założyć, że wprowadzenie euro będzie miało u nas podobne skutki co
      w krajach Strefy Euro, to np. za warzywa zapłacimy o 18,3% więcej, za nabiał o
      8%, a za chleb o 4% więcej. Możemy, jak Austriacy, płacić o ponad 30% więcej
      przy co dziesiątym kupowanym produkcie lub, jak Niemcy, o prawie 40% więcej
      przy aż co trzecim produkcie! Przeciwko podobnym podwyżkom w ubiegłych
      dekadach ludzie w Polsce demonstrowali na ulicach!
      Na zakończenie ubiegłego roku, znaczny wzrost cen oraz wzrost inflacji
      potwierdził oficjalnie prezes Europejskiego Banku Centralnego, Wim Duisenberg.
      Ponad 60% obywateli UE uznało, że inflacja wzrosła, a ceny w niektórych
      sektorach nadal idą w górę.
      Nie możemy wejść do Unii i pozostać przy złotówce. Jak dotąd przy swojej
      walucie mogły pozostać Anglia, Szwecja i Dania, ale nowi kandydaci nie mają
      wyjścia - dla nas i innych wejście do UE wiąże się z przymusowym
      przystąpieniem do Unii Walutowej (być może w 2007 r.). Nie będziemy też mogli
      powrócić do złotówki, jeśli nie spodoba nam się życie z euro: szef Komisji
      Europejskiej, Romano Prodi, zapowiedział, że Unia Walutowa to "nierozerwalne
      małżeństwo".
      Śmiesznie i naiwnie jest twierdzić, że dzięki euro łatwiej nam będzie
      podróżować zagranicą. Ci, którzy mogą sobie na to pozwolić, nie muszą używać
      gotówki - już teraz posługują się kartami lub pobierają z bankomatów pieniądze
      w walucie danego kraju.
      Wprowadzenie euro oznacza też utratę suwerenności - nie będziemy mogli
      prowadzić własnej polityki pieniężnej. Nową walutę emitował będzie nie NBP
      lecz Europejski Bank Centralny i to on będzie sterował naszą ekonomią.

      INTEGRACJA Z UE NIE PRZYNIESIE WZROSTU ZAROBKÓW I STOPY ŻYCIOWEJ
      Wielu Polakom wydaje się, że po wejściu do Unii zwiększą się ich zarobki i
      wzrośnie stopa życiowa. Tymczasem między jednym a drugim nie zachodzi żaden
      logiczny związek. W krajach UE średnia stawka za godzinę różni się zasadniczo -
      od 11,69 euro w Hiszpanii do 20,86 euro w Austrii i 24,58 euro w Niemczech -
      podczas gdy nasza średnia stawka to tylko 3,90 euro! Niby dlaczego miałaby
      nagle trzykrotnie wzrosnąć, aby dogonić choćby Hiszpanię?
      Pracujemy też więcej niż obywatele Unii. Jeśli porównać nasze 2022 godziny w
      skali roku z 1519 godzinami Austriaka lub 1467 godzinami Niemca, i uwzględnić
      różnice w średniej stawce, to realnie zarabiamy pięciokrotnie mniej niż
      obywatele Unii! Przecież Unia nam tego nie wyrówna, bo z jakiej racji i z
      jakich źródeł miałaby wziąć na to środki? Nie zrobili tego z Hiszpanią, Grecją
      i Portugalią - i nie zrobią tego z Polską!
      Mało tego: po wejściu do Unii musielibyśmy w odpowiednim terminie obowiązkowo
      wprowadzić w Polsce euro. Jeśli wprowadzenie euro spowoduje wzrost cen, to
      realnie zarabialibyśmy jeszcze mniej niż przed wejściem do Unii! Unia nie ma
      przecież żadnej wspólnej polityki socjalnej!
      Możemy też spodziewać się dodatkowego drenażu kieszeni, gdyż na coraz więcej
      artykułów i usług narzucony będzie VAT lub jego obecna stawka wzrośnie. Z
      wpływów z VAT jest częściowo utrzymywana unijna biurokracja, nie ma więc co
      liczyć, że otrzymamy jakiekolwiek ulgi. Wiedzą o tym nasi negocjatorzy, lecz
      propaganda o tym milczy.
      Pieniądze z naszych kieszeni będą też wyciągane w postaci innych przymusowych
      opłat, które nasz rząd pewnie wprowadzi, gdyż będzie szukał wszelkich
      możliwych sposobów zebrania pieniędzy na pokrycie unijnej składki i naszego
      obowiązkowego wkładu w inwestycje współfinansowane przez Unię. Przykładem była
      propozycja winiet.
      Przez niektóre kraje Unii przetoczyła się fala strajków, a coraz więcej ich
      mieszkańców jest niezadowolonych ze stanu gospodarki - nie ominęło to nawet
      bogatych Niemiec. Z czego więc miałyby wzrosnąć nasze płace, zwłaszcza że nie
      zanosi się na znaczące ożywienie naszej rodzimej gospodarki po wejściu do
      Unii? Wszak mamy być dla niej jedynie dodatkowym rynkiem zbytu.

      INTEGRACJA Z UE NIE SPOWODUJE SPADKU BEZROBOCIA
      Jeżeli Unia sama boryka się z bezrobociem, to w jaki sposób nasze członkostwo
      w UE miałoby przyczynić się do spadku bezrobocia w Polsce?
      Według Eurostatu (unijny odpowiednik GUS-u), w czerwcu 2002 r. średnie
      bezrobocie we wszystkich krajach UE wynosiło 7,7%, a w Strefie Euro, czyli w
      12 krajach, które przyjęły wspólną walutę - 8,4%. Średnia nie daje jednak
      rzetelnego obrazu. Wg danych z kwietnia 2001 r. w niektórych regionach UE
      poziom bezrobocia wynosi zaledwie 1,2%, a w innych sięga aż 33,3%, czyli co
      trzecia dorosła osoba jest bez pracy!
      Poziom bezrobocia rozkłada się różnie w prawie wszystkich krajach Unii, nawet
      w najbogatszych Niemczech, gdzie w lipcu 2002 r. bezrobocie
      przekroczyło "psychologiczną barierę" 4 milionów bezrobotnych, czyli 9,7%
      (prawie co dziesiąty Niemiec jest bez pracy). Lecz i tam nie rozkłada się ono
      równomiernie: np. w zachodniej części wynosi 7,8%, a we wschodniej - 18%. We
      wschodnich Niemczech panował ten sam system ekonomiczno-polityczny, co w
      Polsce. I pomimo iż są one częścią Unii już od ponad 10 lat, to jednak
      bezrobocie utrzymuje się na podobnym poziomie, co w naszym kraju. Najwyraźniej
      więc przynależność do UE nie ma większego wpływu na poziom bezrobocia w danym
      regionie.
      A zatem nasi decydenci zupełnie bezpodstawnie twierdzą, że po wejściu Polski
      do Unii spadnie u nas bezrobocie.

      MŁODZI POLACY NIE ZNAJDĄ ŁATWO PRACY W KRAJACH UNII
      Całkowicie gołosłownie obiecuje się młodym, iż znajdą legalne zatrudnienie w
      dowolnym kraju UE. Bowiem Unia nie radzi sobie z problemem bezrobocia wśród
      młodych poniżej 25 roku życia. Wg badań Eurostatu, w niektórych regionach UE
      (np. we włoskiej Campanii) sięga ono 59,9%! Dla odmiany w Belgii bezrobocie
      wśród młodych wynosi 27,2% (stołeczny region Brukseli), a nawet 34,1% (region
      Hainaut). Nie lepiej pod tym względem wyglądają niektóre regiony Francji:
      22,8% (region Paryża) a nawet 29,7% (region Picardie). Alzacja z odsetkiem
      9,5% młodych bezrobotnych wydaje się być przy tym rajem! Szwedzki region
      Sztokholmu szczyci się jedynie 4,4% młodych bezrobotnych, ale w innym regionie
      sięga ono 18,4% (Norra Mellansverige).
      Jeżeli młody Belg z regionu wysokiego bezrobocia nie może znaleźć zatrudnienia
      w innym belgijskim regionie o niskim bezrobociu, to jaką szansę na legalną
      pracę ma tam młody Polak? Takie samo pytanie można zadać o dowolny kraj Unii...
      Wystarczy jednak przyjrzeć się obecnym młodym obywatelom UE. Jeżeli we
      włoskiej Campanii aż 59,9% młodych jest bez pracy, a w holenderskim Utrechtcie
      zaledwie 2,1% - to dlaczego młody Włoch nie może otrzymać pracy w regionie
      Utrechtu? Przecież pośród krajów "Piętnastki" nie obowiązują żadne okresy
      przejściowe (za pomocą których niektóre kraje UE zabezpieczyły swoje rynki
      pracy przed napływem polskiej siły roboczej) i istnieje swobodny przepływ
      ludności! Czyżby cała ta unijna propaganda o "lepszym jutrze dla Polaków" w
      Unii Europejskiej była tak samo prawdziwa jak PRL-owska propaganda, według
      której "już w następnej pięciolatce" mieliśmy nie tylko dogonić, ale i
      przegonić dobrobytem USA?

      Wydrukuj i przekaż tym, którzy nie mają internetu - niech podają dalej!
      Przygotujmy się do referendum i zadbajmy o Polskę!
      wiecej w internecie na www.naszawitryna.pl

      Wersja do wydruku w formatach PDF i DOC
      Nasza Witryna, Nasza Witryna, 2003-01-10

      powrot



    • Gość: Marek Rowicki Re: Czas wklejania ULOTEK anty UE IP: *.rasserver.net 17.01.03, 00:42
      Można pobrać Ulotki z www.rodzinywyborcow.net

      BRAK KONKRETNYCH KORZYŚCI DLA POLAKÓW !


      Weź udział w referendum i powiedz Unii NIE!
      BRAK KONKRETNYCH KORZYŚCI DLA POLAKÓW !

      WPROWADZENIE EURO W POLSCE SPOWODUJE OGÓLNY WZROST CEN

      Jeśli oprzeć się na badaniach Europejskiej Federacji Konsumentów (BEUC) z
      Brukseli, i założyć, że wprowadzenie euro będzie miało u nas podobne skutki co
      w krajach Strefy Euro, to np. za warzywa zapłacimy o 18,3% więcej, za nabiał o
      8%, a za chleb o 4% więcej. Możemy, jak Austriacy, płacić o ponad 30% więcej
      przy co dziesiątym kupowanym produkcie lub, jak Niemcy, o prawie 40% więcej
      przy aż co trzecim produkcie! Przeciwko podobnym podwyżkom w ubiegłych
      dekadach ludzie w Polsce demonstrowali na ulicach!
      Na zakończenie ubiegłego roku, znaczny wzrost cen oraz wzrost inflacji
      potwierdził oficjalnie prezes Europejskiego Banku Centralnego, Wim Duisenberg.
      Ponad 60% obywateli UE uznało, że inflacja wzrosła, a ceny w niektórych
      sektorach nadal idą w górę.
      Nie możemy wejść do Unii i pozostać przy złotówce. Jak dotąd przy swojej
      walucie mogły pozostać Anglia, Szwecja i Dania, ale nowi kandydaci nie mają
      wyjścia - dla nas i innych wejście do UE wiąże się z przymusowym
      przystąpieniem do Unii Walutowej (być może w 2007 r.). Nie będziemy też mogli
      powrócić do złotówki, jeśli nie spodoba nam się życie z euro: szef Komisji
      Europejskiej, Romano Prodi, zapowiedział, że Unia Walutowa to "nierozerwalne
      małżeństwo".
      Śmiesznie i naiwnie jest twierdzić, że dzięki euro łatwiej nam będzie
      podróżować zagranicą. Ci, którzy mogą sobie na to pozwolić, nie muszą używać
      gotówki - już teraz posługują się kartami lub pobierają z bankomatów pieniądze
      w walucie danego kraju.
      Wprowadzenie euro oznacza też utratę suwerenności - nie będziemy mogli
      prowadzić własnej polityki pieniężnej. Nową walutę emitował będzie nie NBP
      lecz Europejski Bank Centralny i to on będzie sterował naszą ekonomią.

      INTEGRACJA Z UE NIE PRZYNIESIE WZROSTU ZAROBKÓW I STOPY ŻYCIOWEJ
      Wielu Polakom wydaje się, że po wejściu do Unii zwiększą się ich zarobki i
      wzrośnie stopa życiowa. Tymczasem między jednym a drugim nie zachodzi żaden
      logiczny związek. W krajach UE średnia stawka za godzinę różni się zasadniczo -
      od 11,69 euro w Hiszpanii do 20,86 euro w Austrii i 24,58 euro w Niemczech -
      podczas gdy nasza średnia stawka to tylko 3,90 euro! Niby dlaczego miałaby
      nagle trzykrotnie wzrosnąć, aby dogonić choćby Hiszpanię?
      Pracujemy też więcej niż obywatele Unii. Jeśli porównać nasze 2022 godziny w
      skali roku z 1519 godzinami Austriaka lub 1467 godzinami Niemca, i uwzględnić
      różnice w średniej stawce, to realnie zarabiamy pięciokrotnie mniej niż
      obywatele Unii! Przecież Unia nam tego nie wyrówna, bo z jakiej racji i z
      jakich źródeł miałaby wziąć na to środki? Nie zrobili tego z Hiszpanią, Grecją
      i Portugalią - i nie zrobią tego z Polską!
      Mało tego: po wejściu do Unii musielibyśmy w odpowiednim terminie obowiązkowo
      wprowadzić w Polsce euro. Jeśli wprowadzenie euro spowoduje wzrost cen, to
      realnie zarabialibyśmy jeszcze mniej niż przed wejściem do Unii! Unia nie ma
      przecież żadnej wspólnej polityki socjalnej!
      Możemy też spodziewać się dodatkowego drenażu kieszeni, gdyż na coraz więcej
      artykułów i usług narzucony będzie VAT lub jego obecna stawka wzrośnie. Z
      wpływów z VAT jest częściowo utrzymywana unijna biurokracja, nie ma więc co
      liczyć, że otrzymamy jakiekolwiek ulgi. Wiedzą o tym nasi negocjatorzy, lecz
      propaganda o tym milczy.
      Pieniądze z naszych kieszeni będą też wyciągane w postaci innych przymusowych
      opłat, które nasz rząd pewnie wprowadzi, gdyż będzie szukał wszelkich
      możliwych sposobów zebrania pieniędzy na pokrycie unijnej składki i naszego
      obowiązkowego wkładu w inwestycje współfinansowane przez Unię. Przykładem była
      propozycja winiet.
      Przez niektóre kraje Unii przetoczyła się fala strajków, a coraz więcej ich
      mieszkańców jest niezadowolonych ze stanu gospodarki - nie ominęło to nawet
      bogatych Niemiec. Z czego więc miałyby wzrosnąć nasze płace, zwłaszcza że nie
      zanosi się na znaczące ożywienie naszej rodzimej gospodarki po wejściu do
      Unii? Wszak mamy być dla niej jedynie dodatkowym rynkiem zbytu.

      INTEGRACJA Z UE NIE SPOWODUJE SPADKU BEZROBOCIA
      Jeżeli Unia sama boryka się z bezrobociem, to w jaki sposób nasze członkostwo
      w UE miałoby przyczynić się do spadku bezrobocia w Polsce?
      Według Eurostatu (unijny odpowiednik GUS-u), w czerwcu 2002 r. średnie
      bezrobocie we wszystkich krajach UE wynosiło 7,7%, a w Strefie Euro, czyli w
      12 krajach, które przyjęły wspólną walutę - 8,4%. Średnia nie daje jednak
      rzetelnego obrazu. Wg danych z kwietnia 2001 r. w niektórych regionach UE
      poziom bezrobocia wynosi zaledwie 1,2%, a w innych sięga aż 33,3%, czyli co
      trzecia dorosła osoba jest bez pracy!
      Poziom bezrobocia rozkłada się różnie w prawie wszystkich krajach Unii, nawet
      w najbogatszych Niemczech, gdzie w lipcu 2002 r. bezrobocie
      przekroczyło "psychologiczną barierę" 4 milionów bezrobotnych, czyli 9,7%
      (prawie co dziesiąty Niemiec jest bez pracy). Lecz i tam nie rozkłada się ono
      równomiernie: np. w zachodniej części wynosi 7,8%, a we wschodniej - 18%. We
      wschodnich Niemczech panował ten sam system ekonomiczno-polityczny, co w
      Polsce. I pomimo iż są one częścią Unii już od ponad 10 lat, to jednak
      bezrobocie utrzymuje się na podobnym poziomie, co w naszym kraju. Najwyraźniej
      więc przynależność do UE nie ma większego wpływu na poziom bezrobocia w danym
      regionie.
      A zatem nasi decydenci zupełnie bezpodstawnie twierdzą, że po wejściu Polski
      do Unii spadnie u nas bezrobocie.

      MŁODZI POLACY NIE ZNAJDĄ ŁATWO PRACY W KRAJACH UNII
      Całkowicie gołosłownie obiecuje się młodym, iż znajdą legalne zatrudnienie w
      dowolnym kraju UE. Bowiem Unia nie radzi sobie z problemem bezrobocia wśród
      młodych poniżej 25 roku życia. Wg badań Eurostatu, w niektórych regionach UE
      (np. we włoskiej Campanii) sięga ono 59,9%! Dla odmiany w Belgii bezrobocie
      wśród młodych wynosi 27,2% (stołeczny region Brukseli), a nawet 34,1% (region
      Hainaut). Nie lepiej pod tym względem wyglądają niektóre regiony Francji:
      22,8% (region Paryża) a nawet 29,7% (region Picardie). Alzacja z odsetkiem
      9,5% młodych bezrobotnych wydaje się być przy tym rajem! Szwedzki region
      Sztokholmu szczyci się jedynie 4,4% młodych bezrobotnych, ale w innym regionie
      sięga ono 18,4% (Norra Mellansverige).
      Jeżeli młody Belg z regionu wysokiego bezrobocia nie może znaleźć zatrudnienia
      w innym belgijskim regionie o niskim bezrobociu, to jaką szansę na legalną
      pracę ma tam młody Polak? Takie samo pytanie można zadać o dowolny kraj Unii...
      Wystarczy jednak przyjrzeć się obecnym młodym obywatelom UE. Jeżeli we
      włoskiej Campanii aż 59,9% młodych jest bez pracy, a w holenderskim Utrechtcie
      zaledwie 2,1% - to dlaczego młody Włoch nie może otrzymać pracy w regionie
      Utrechtu? Przecież pośród krajów "Piętnastki" nie obowiązują żadne okresy
      przejściowe (za pomocą których niektóre kraje UE zabezpieczyły swoje rynki
      pracy przed napływem polskiej siły roboczej) i istnieje swobodny przepływ
      ludności! Czyżby cała ta unijna propaganda o "lepszym jutrze dla Polaków" w
      Unii Europejskiej była tak samo prawdziwa jak PRL-owska propaganda, według
      której "już w następnej pięciolatce" mieliśmy nie tylko dogonić, ale i
      przegonić dobrobytem USA?

      Wydrukuj i przekaż tym, którzy nie mają internetu - niech podają dalej!
      Przygotujmy się do referendum i zadbajmy o Polskę!
      wiecej w internecie na www.naszawitryna.pl

      Wersja do wydruku w formatach PDF i DOC
      Nasza Witryna, Nasza Witryna, 2003-01-10

      powrot



      • polskidonkichot Re: Czas wklejania ULOTEK anty UE 17.01.03, 01:43
        Pozdrawiam

        Polskie lobby przeciwko integracji Polski z "Unią Europejską"
        Dariusz Benedykt Ciesielski

        • Gość: Marek Rowicki Re: Czas wklejania ULOTEK anty UE IP: *.rasserver.net 17.01.03, 02:52
          Rodziny Wyborców

          Pozdrawiam Panie Dariuszu

          Z Bogiem

          Marek rowicki
    • Gość: Marek Rowicki Import Polski uratował Niemca IP: *.rasserver.net 17.01.03, 09:44
      Tylko wzrost eksportu, m.in. do Polski, uratował Niemcy przed recesją
      Gospodarka w stanie zapaści



      Gdyby nie wzrost eksportu, m.in. do Polski, Niemcy dotknęłaby w ubiegłym roku
      recesja gospodarcza, a Produkt Krajowy Brutto spadłby co najmniej do minus 1
      procenta. Obecnie osiągnął on 0,2 proc., czyli o 0,4 proc. mniej niż w roku
      poprzednim i znacznie mniej niż zakładał rząd. Oznacza to, że największa
      gospodarka Europy przeżywa potężny kryzys, który współfinansują m.in. takie
      kraje, jak Polska.
      Niemiecka gospodarka, która uznawana jest za gospodarczy motor Europy,
      znajduje się w najgorszym stanie od recesji z 1993 roku, kiedy to PKB wyniósł
      minus 1,1 proc. - uznał Federalny Urząd Statystyczny. Podał on wczoraj, że
      Produkt Krajowy Brutto w ubiegłym roku wyniósł realnie tylko 0,2 proc.
      Fakt, że roczna średnia wzrostu PKB ma mimo wszystko wartość dodatnią, Niemcy
      zawdzięczają tylko eksportowi, który w minionym roku wzrósł o 2,9 proc. w
      porównaniu z 2001 r.
      - Uratował nas eksport. (...) Bez tego wpływu zewnętrznego, PKB w 2002 r.
      mógłby zmaleć o 1,3 proc. - podkreślił szef Urzędu Statystycznego Johann
      Hahlen na konferencji prasowej w Wiesbaden.
      Z wcześniejszych prognoz Urzędu wynikało, że w ub.r. niemiecki eksport do
      Europy Środkowej i Wschodniej wzrósł o prawie 20 proc. Podobnie jak rok
      wcześniej Niemcy sprzedali w 2002 r. do Polski towary za sumę ponad 15,2
      miliarda euro, co czyniło z naszego kraju pierwszy rynek zbytu dla RFN w tej
      części Europy. W skali całego kontynentu byliśmy dla Niemiec dziesiątym co do
      wielkości odbiorcą eksportu.
      Nawet najgorsze analizy nie przewidywały, że rozwój gospodarczy w ub.r. będzie
      tak powolny. Wzrost PKB na poziomie 0,2 proc. jest niższy od przewidywań rządu
      (0,5 proc.) i prognoz analityków gospodarczych (0,3 proc.). W roku 2001,
      uznanym za bardzo zły dla gospodarki RFN, PKB wyniósł 0,6 proc. Jest to -
      czytamy w sprawozdaniu - stan "poważnej zapaści". Jeszcze w latach 90. średnio
      w Niemczech notowano PKB na poziomie 1,5 proc., obecnie - zdecydowanie poniżej
      1 proc., z wyraźną tendencją spadkową.
      Większość ekspertów ekonomicznych twierdzi, że w bieżącym roku wzrost
      gospodarczy u naszych zachodnich sąsiadów nie przekroczy 0,5-0,8 proc., a
      optymistyczne założenia rządu o wzroście powyżej 1,5 proc. i deficycie
      mniejszym niż 3 proc. uważają za bajki.
      Federalny Urząd Statystyczny podał oficjalnie również wysokość deficytu
      budżetowego, który wyniósł w ubiegłym roku 3,7 proc. PKB, co znacznie
      przekracza próg wyznaczony przez Pakt Stabilizacji i Rozwoju przyjęty dla
      strefy euro (3 proc.).
      Stan gospodarki przekłada się również na poziom bezrobocia. Niedawno ujawniono
      w Niemczech, że liczba osób pozostających bez pracy znacznie przekroczyła 4
      mln i stanowią one już ponad 10 procent ogółu zatrudnionych.
      Jednak to nie jedyne zmartwienie rządu kanclerza Gerharda Schroedera. Zarówno
      on, jak i minister finansów Hans Eichel staną w lutym przed specjalną komisją
      śledczą Bundestagu. Obu zarzucono oszukanie wyborców. Powołana przed Świętami
      Bożego Narodzenia na wniosek chadeków z CDU/CSU oraz liberalnej FDP komisja ma
      zbadać, czy rząd Schroedera oszukał wyborców, ukrywając przed ubiegłorocznymi
      wyborami do Bundestagu informacje o rzeczywistym stanie finansów państwa.
      Minister Eichel oraz inni przedstawiciele rządu SPD/Zieloni zapewniali przed
      wyborami, że deficyt budżetowy Niemiec nie przekroczy 3 procent PKB. Dopiero
      po zwycięstwie wyborczym 22 września minister finansów przyznał, że dziura
      budżetowa zwiększy się w 2002 r. powyżej granicy wyznaczonej przez unijny Pakt
      Stabilizacji i Rozwoju.
      Waldemar Maszewski, BM, PAP

    • Gość: Marek Rowicki Import Polski uratował Niemca IP: *.rasserver.net 17.01.03, 09:47
      Tylko wzrost eksportu, m.in. do Polski, uratował Niemcy przed recesją
      Gospodarka w stanie zapaści



      Gdyby nie wzrost eksportu, m.in. do Polski, Niemcy dotknęłaby w ubiegłym roku
      recesja gospodarcza, a Produkt Krajowy Brutto spadłby co najmniej do minus 1
      procenta. Obecnie osiągnął on 0,2 proc., czyli o 0,4 proc. mniej niż w roku
      poprzednim i znacznie mniej niż zakładał rząd. Oznacza to, że największa
      gospodarka Europy przeżywa potężny kryzys, który współfinansują m.in. takie
      kraje, jak Polska.
      Niemiecka gospodarka, która uznawana jest za gospodarczy motor Europy,
      znajduje się w najgorszym stanie od recesji z 1993 roku, kiedy to PKB wyniósł
      minus 1,1 proc. - uznał Federalny Urząd Statystyczny. Podał on wczoraj, że
      Produkt Krajowy Brutto w ubiegłym roku wyniósł realnie tylko 0,2 proc.
      Fakt, że roczna średnia wzrostu PKB ma mimo wszystko wartość dodatnią, Niemcy
      zawdzięczają tylko eksportowi, który w minionym roku wzrósł o 2,9 proc. w
      porównaniu z 2001 r.
      - Uratował nas eksport. (...) Bez tego wpływu zewnętrznego, PKB w 2002 r.
      mógłby zmaleć o 1,3 proc. - podkreślił szef Urzędu Statystycznego Johann
      Hahlen na konferencji prasowej w Wiesbaden.
      Z wcześniejszych prognoz Urzędu wynikało, że w ub.r. niemiecki eksport do
      Europy Środkowej i Wschodniej wzrósł o prawie 20 proc. Podobnie jak rok
      wcześniej Niemcy sprzedali w 2002 r. do Polski towary za sumę ponad 15,2
      miliarda euro, co czyniło z naszego kraju pierwszy rynek zbytu dla RFN w tej
      części Europy. W skali całego kontynentu byliśmy dla Niemiec dziesiątym co do
      wielkości odbiorcą eksportu.
      Nawet najgorsze analizy nie przewidywały, że rozwój gospodarczy w ub.r. będzie
      tak powolny. Wzrost PKB na poziomie 0,2 proc. jest niższy od przewidywań rządu
      (0,5 proc.) i prognoz analityków gospodarczych (0,3 proc.). W roku 2001,
      uznanym za bardzo zły dla gospodarki RFN, PKB wyniósł 0,6 proc. Jest to -
      czytamy w sprawozdaniu - stan "poważnej zapaści". Jeszcze w latach 90. średnio
      w Niemczech notowano PKB na poziomie 1,5 proc., obecnie - zdecydowanie poniżej
      1 proc., z wyraźną tendencją spadkową.
      Większość ekspertów ekonomicznych twierdzi, że w bieżącym roku wzrost
      gospodarczy u naszych zachodnich sąsiadów nie przekroczy 0,5-0,8 proc., a
      optymistyczne założenia rządu o wzroście powyżej 1,5 proc. i deficycie
      mniejszym niż 3 proc. uważają za bajki.
      Federalny Urząd Statystyczny podał oficjalnie również wysokość deficytu
      budżetowego, który wyniósł w ubiegłym roku 3,7 proc. PKB, co znacznie
      przekracza próg wyznaczony przez Pakt Stabilizacji i Rozwoju przyjęty dla
      strefy euro (3 proc.).
      Stan gospodarki przekłada się również na poziom bezrobocia. Niedawno ujawniono
      w Niemczech, że liczba osób pozostających bez pracy znacznie przekroczyła 4
      mln i stanowią one już ponad 10 procent ogółu zatrudnionych.
      Jednak to nie jedyne zmartwienie rządu kanclerza Gerharda Schroedera. Zarówno
      on, jak i minister finansów Hans Eichel staną w lutym przed specjalną komisją
      śledczą Bundestagu. Obu zarzucono oszukanie wyborców. Powołana przed Świętami
      Bożego Narodzenia na wniosek chadeków z CDU/CSU oraz liberalnej FDP komisja ma
      zbadać, czy rząd Schroedera oszukał wyborców, ukrywając przed ubiegłorocznymi
      wyborami do Bundestagu informacje o rzeczywistym stanie finansów państwa.
      Minister Eichel oraz inni przedstawiciele rządu SPD/Zieloni zapewniali przed
      wyborami, że deficyt budżetowy Niemiec nie przekroczy 3 procent PKB. Dopiero
      po zwycięstwie wyborczym 22 września minister finansów przyznał, że dziura
      budżetowa zwiększy się w 2002 r. powyżej granicy wyznaczonej przez unijny Pakt
      Stabilizacji i Rozwoju.
      Waldemar Maszewski, BM, PAP

      • Gość: OZ CROC Re: Import Polski uratował Niemca IP: *.ihug.com.au / *.syd.ihug.com.au 28.01.03, 07:40
        1000% racji PANIE MARKU
        ale czy nasi bracia Polacy to zrozumieja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka