Dodaj do ulubionych

Projekt budżetu Unii na lata 2007-2013

07.03.03, 09:31
Wspomniał o tym robi.
Ja podaję pełny tekst artykułu z "Rzeczpospolitej".
Oczywiście eurofanatycy dalekj będa ignorowali fakty i wszystkiemu
zaprzeczali.
Oto tekst :
Komisja Europejska już w grudniu tego roku przedstawi propozycje przyszłego,
siedmioletniego budżetu wspólnoty na lata 2007 - 2013 - zapowiedział wczoraj
jej przewodniczący Romano Prodi. W ich formułowaniu nie będą więc
uczestniczyli komisarze z dziesięciu nowych krajów członkowskich.

Nigdy Bruksela nie składała propozycji tak wcześnie. Przy obecnym budżecie
Unii (na lata 2000 - 2006) zrobiła to w lipcu 1997 r., dwa i pół roku przed
datą wejścia w życie przepisów. Teraz będzie to o pół roku wcześniej. -
Musimy przeprowadzić szeroką debatę polityczną nad celami, którym powinien
służyć budżet Unii. Jeśli później przedstawimy nasze propozycje, nie będzie
to możliwe - tłumaczył wczoraj Prodi.

Obawy kandydatów

Jednak dyplomaci z krajów kandydackich wyrazili wczoraj obawy, że powód
pośpiechu jest zupełnie inny. Chodzi o ustalenie propozycji bez udziału
komisarzy z 10 nowych państw kandydackich, którzy dołączą dopiero w maju 2004
r. Co prawda propozycje Komisji muszą być zatwierdzone przez Radę UE i
Parlament Europejski, co nastąpi dopiero w 2005 r., a więc z udziałem
deputowanych z Polski i przedstawicieli naszego rządu, ale w historii
budżetowej Unii zawsze decydujące były propozycje Komisji, do których
kraje "15" wnosiły tylko niewielkie modyfikacje.

Dla Polski obecna struktura budżetu UE jest korzystna - 44 proc. pieniędzy
jest przeznaczane na rolnictwo, a 36 proc. na fundusze strukturalne. Nasz
kraj ma duży i zapóźniony sektor rolny, a wszystkie województwa są na tyle
ubogie, że przysługuje im pomoc Brukseli. Dlatego jeśli w latach 2007 - 2013
obecna struktura budżetu zostałaby zachowana, otrzymywalibyśmy o wiele
miliardów euro więcej z kasy Brukseli, niż do niej wpłacali.

Priorytety Brukseli

Wczoraj jednak Romano Prodi wskazał na inne, ważne cele Unii. Jednym z nich
jest przekształcenie wspólnoty, do 2010 r., w najbardziej konkurencyjną
gospodarkę świata. To zaś wymagałoby poważnych inwestycji w nowe technologie
przynajmniej w równym stopniu w państwach "starej" "15" i "nowej" "10".
Niekorzystne dla Polski mogą się także okazać plany przeznaczenia większych
środków na pomoc dla krajów spoza UE oraz na badania naukowe.

Zmniejszenie funduszy na rolnictwo jest praktycznie przesądzone - wskazała
wczoraj komisarz ds. budżetowych Michaele Schreyer. W październiku
przywódcy "15" ustalili bowiem, że w latach 2007 -2013 środki na ten cel będą
nominalnie rosły jedynie o 1 proc. rocznie. Jeśli w tym czasie, jak
przewiduje Bruksela, wzrost gospodarczy w państwach "15" wyniesie 2,5 proc.
rocznie, a w krajach "10" - 4 proc., natomiast inflacja - 2 proc. rocznie, to
udział wydatków rolnych spadnie z 0,4 proc. PKB UE obecnie do 0,34 proc. w
2006 r. To przynajmniej o 6 mld euro rocznie do podziału mniej, mimo iż
pieniądze, jakimi dysponuje Bruksela, będą przeznaczone dla rolników nie 15,
ale 25 krajów.

Verheugen spodziewa się nacisków

Wątpliwości dotyczą także funduszy strukturalnych. Komisarz ds. poszerzenia
UE G�nter Verheugen powiedział, że spodziewa się już wkrótce silnych nacisków
ze strony "10" na rzecz zwiększenia środków finansowych na ten cel w
nadchodzącym siedmioletnim budżecie. W latach 2004 - 2006 Polska, choć jest
relatywnie dwa razy uboższa od Hiszpanii, otrzyma trzy razy mniej (60 euro)
pieniędzy na mieszkańca. Istotne zwiększenie środków, ze względu na obecną
sytuację budżetową Niemiec, Francji i Włoch, jest jednak bardzo mało
prawdopodobne.

Schreyer, która jest bliską współpracowniczką kanclerza Gerharda Schr�dera,
wskazała, że mimo poszerzenia Unii w 2006 r. budżet UE będzie stanowił
jedynie 1,06 proc. PKB Unii. To poziom najniższy od lat. - Pokazuje to, że
dodatkowe zadania dla UE niekoniecznie muszą oznaczać dodatkowe wydatki -
uważa Schreyer. Na redukcji wydatków Brukseli szczególnie zależy Niemcom,
które wpłacają rocznie do budżetu UE o 10 mld euro więcej, niż z niego
otrzymują. Odwrotnie Polska - w latach 2004 - 2006 otrzyma średnio o 2,5 mld
euro rocznie więcej z unijnej kasy, niż do niej wpłaci. Ale polskie władze
liczą w przyszłości na o wiele więcej.

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030306/ekonomia/ekonomia_a_3.html
Obserwuj wątek
    • misiek301 Re: Projekt budżetu Unii na lata 2007-2013 07.03.03, 13:24
      bebokk napisał:

      > Wspomniał o tym robi.
      > Ja podaję pełny tekst artykułu z "Rzeczpospolitej".
      > Oczywiście eurofanatycy dalekj będa ignorowali fakty i wszystkiemu
      > zaprzeczali.
      Niezbyt rozumie tok pana myślenia.
      Tekst w stylu " Oczywiście eurofanatycy dalej będa ignorowali ....."
      Czy pan tu prowadzi jakieś wojny , czy czeka pan na rzetelną dyskusje?.
      Sam artykuł jest bardzo niepokojący, ale pana sposób podchodzenia do rozmówcy
      jest nie na miejscu.
    • Gość: niki Re: Projekt budżetu Unii na lata 2007-2013 IP: *.stacje.agora.pl 07.03.03, 14:23
      Eurofan (nie eurofanatyk) niczemu nie powinien zaprzeczac, bo co do faktow,
      artykul jest prawdziwy. Ale fakty - jak juz kiedys napisalem - rozne osoby
      roznie interpretuja.
      I tak, dla bebokka przyspieszenie prac nad budzetem oznacza, ze znowu chca nas
      oszukac i wykorzystac.Bebokk pewnie uwaza, ze jest to realistyczne podejscie do
      swiata, ktory - mniemam - wydaje mu sie generalnie brutalny.
      Cos w tym pewnie jest. Mozliwe, ze jednym z powodow przyspieszenia prac nad
      budzetem jest chec zagwarantowania sobie wlasnych interesow.
      Ale jednak nie jedynym - to bedzie zupelnie nowy budzet, nie mozna podmienic
      cyferek, trzeba cala koncepcje wymyslec od nowa. I to jak najszybciej.
      Politycznych ustalen nie robi sie ot tak w tydzien. Na to potzreba miesiecy,
      wielu. Wiec ja im sie nie dziwie, ze chca juz zaczac teraz. Jak beda obradowac
      w 25, wszystko toczyc sie bedzie wolniej. A przepisy mowia, ze projekt budzetu
      musi byc gotowy w I polowie 2005 r.

      Mowie to tylko pro forma, bo wiem, ze bebokka nie przekonam, tak jak on mnie.
      Mimo wszystko ciesze sie, ze (bebokk) jest, bo jest komu zmuszac mnie do
      zastanowienia sie nad rzeczami, ktore normalnie traktuje za oczywiste.
      To troche tak, jakby ktos mi zadal pytanie: dlaczego woda wrze w temp. 100
      stopni? Wyjasnic nie da sie bez zastanowienia...
      • Gość: robi Re: Projekt budżetu Unii na lata 2007-2013 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 23:44
        Prawda, jakie to proste. Przecież muszą zacząć wcześniej niz zwykle, bo budżet
        będzie większy, znaczy się tort trzeba będzie podzielić na więcej kawałków. A
        że dzielić będą bez udzialu 10 gości, którzy zostaną tylko poinformowani o ich
        udziale w sfinansowaniu imprezy, to już nieistotny szczegół.
        • Gość: agga Re: Projekt budżetu Unii na lata 2007-2013 IP: *.gisz.pl 08.03.03, 21:29
          Gość portalu: robi napisał(a):

          > Prawda, jakie to proste. Przecież muszą zacząć wcześniej niz zwykle, bo
          budżet
          > będzie większy, znaczy się tort trzeba będzie podzielić na więcej kawałków.



          Jak zrozumiałam początek imprezy planowany jest na 2007rok i przeciągnie się
          aż do 2013 roku. Jak widać to bardzo wielka impreza.

          Tworzenie przepisu na tort ( o którym mówisz) należy zacząć wcześniej, bo to
          przecież nie byle jaka impreza i na jej organizacje potrzebne są duże fundusze.
          Toteż praca nad wstępnymi projektami została rozpoczęta.

          Balanga planowana jest na potencjalnych 25 osób, z czego pewnych stałych
          klientów 15-tu,oraz nowych 10-u gości.
          Nie udzieli oni jeszcze odpowiedzi, w srawie uczestnictwa w zabawie.
          Przewiduje się, że w ciągu najbliższych miesięcy sprawa stanie się jasna i
          każdy z 10 gości zadeklaruje chęć wzięcia udziału, bądź też nie.

          Prace nad tortem, czyli najważniejszą częścią imprezy trwają i stali goście
          składają propozycje , co do składu i podziału.
          Są to tylko wstępne projekty,prace nad nimi są długotrwałe i mozolne (
          przygotowania do ostatniej imprezy o równej powadze, zaczeły się odpowiednio
          wcześnie, a gotowy projekt tortu był już na 2,5 roku wcześniej.)
          Natomiast ostateczny kształt musi zostać zatwierdzony przez wszystkich gości
          planujących swoją obecność.

          Nie wszyscy goście dotaną taki sam kawałek tortu, bo nie mają jednakowych
          zołądków. Ważne - aby wszyscy byli zadowoleni, w końcu każdy z nich inwestuje
          swoje pieniażki i czas - w tą jakże ważną impreze.


          • Gość: robi Re: Projekt budżetu Unii na lata 2007-2013 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.03, 23:05
            Pożyjemy zobaczymy. Być może jest tak, jak Ty to tłumaczysz, a być może
            potwierdzą się obawy przedstawione przez Jędrzeja Bieleckiego w artykule.
            Powołałem się na ten artykuł w innym wątku, nawiązując do mojej dyskusji z niki-
            em jakiś czas temu. Niki zarzucił mi wtedy ograniczanie się w prognozowaniu
            naszych ewentualnych korzyści z przystąpienia do UE do pierwszych 3 lat i
            tłumaczył że prawdziwe kokosy przyjdą później, właśnie w latach 2007-13, kiedy
            weźmiemy już udział w przygotowaniu nowego budżetu UE. Kiedy wyraziłem swój
            sceptycyzm, co do nadmiernych oczekiwań i brak podstaw do zbytniego optymizmu,
            zrobił mi wykład o planowaniu długoterminowym. Ten artykuł jest pierwszą
            informacją o przyszłym budżecie UE i potwierdza moje obawy, że nie możemy
            liczyć na zbyt wiele, bo UE musi przedsięwziąć niezbędne reformy, jeżeli chce
            być konkurencyjna wobec gospodarek UE czy Dalekiego Wschodu. To oznacza m.in.
            znaczne redukcje środków pomocowych dla nowych członków.
    • Gość: agga Re: Projekt budżetu Unii na lata 2007-2013 IP: *.gisz.pl 07.03.03, 15:08
      Dla porównania cytuje cały artykuł z gazety wyborczej

      www1.gazeta.pl/ue/1,36173,1357909.html
      Po przeczytaniu artykułów prosze zwrócić uwage na subiektywność.
      Podjęty w artykule jest ten sam problem, a "odczucia" po przeczytaniu zupełnie
      inne. Problem z manipulacją w mediach jest, dlatego zalecam odrobine dystansu.

      Natomiast twoje gadanie o ignorowaniu faktów to jakiś bełkot, faktom nikt nie
      zaprzecza , można mieć natomiast różne zdanie w ich odbieraniu.
      Czego dowodem są chociażby te artykuły.



      UE: Budżetowe przymiarki


      Robert Sołtyk, Bruksela 05-03-2003, ostatnia aktualizacja 05-03-2003 17:36

      Bruksela zatwierdziła w środę plan prac nad budżetem Unii Europejskiej po 2006
      r. - pierwszym, który zatwierdzać będzie także Polska.

      Zgodnie z ustaleniami z grudniowego szczytu z Kopenhagi Polska otrzyma ma ze
      wspólnej kasy w Brukseli w latach 2004-6 prawie 7 mld euro na czysto - o ile
      będziemy potrafili całość tych pieniędzy wykorzystać. Co będzie potem? Ustaleń
      brak, a walka o każde euro z Brukseli w latach 2007-2013 będzie z pewnością
      jedną z najcięższych, jaką polscy dyplomaci stoczą w najbliższych latach.

      Jedno wydaje się dla wszystkich jasne: Polska - z 37 proc. średniej bogactwa
      obecnej Unii - nie stanie się z dnia na dzień tzw. płatnikiem netto (więcej
      wpłaci składek niż dostanie na rozwój i dotacje rolne). Ile konkretnie
      dostaniemy, zależeć będzie głównie od tego, jak wykorzystamy pieniądze, które
      Bruksela przyznała nam na grudniowym szczycie w Kopenhadze. Im więcej z sensem
      wydamy, tym lepszą będziemy mieli pozycję przetargową.

      Komisja Europejska zatwierdzając plan prac nad budżetem UE zapewniła, że do
      końca 2003 r. przedstawi założenia, a w połowie 2004 r. - konkretne propozycje
      wpływów i wydatków. Powołano sześć grup roboczych (od 16 kwietnia br. - daty
      podpisania traktatu o wejściu Polski do UE - będziemy w nich obserwatorem), a
      całość prac koordynować będą odpowiedzialna za budżet komisarz Michaele
      Schreyer oraz szef Komisji Romano Prodi.

      - Nie chcemy, by nasi następcy [nowa Komisja ma być znana jesienią 2004 r. -
      red.] nic nie znaleźli w szufladach, by budżet powstał w ostatnich minutach
      przed jego przyjęciem - mówił w środę Prodi. - Chodzi decyzje na temat
      wspólnego projektu dla jednoczącej się Europy.

      Schreyer dodała, że wśród priorytetów budżetowych pozostanie europejska
      solidarność, czyli transfer środków do biedniejszych państw i regionów Unii.

      Prodi odrzucił podejrzenia, że Komisja wzięła się tak wcześnie do pracy nad
      przyszłym budżetem, bo chce to zrobić w starym gronie Piętnastki. - Potrzebny
      jest czas na dyskusję, ale wasz przedstawiciel będzie przecież przy
      zatwierdzaniu budżetu - mówił. Rzeczywiście: jeśli w referendum Polacy
      powiedzą Unii "tak", to od 1 maja 2004 r. w Brukseli będzie urzędował polski
      komisarz. Nasi przedstawiciele kilka dni temu rozmawiali już w Komisji o
      przyszłości tzw. funduszy strukturalnych (to główne narzędzie przekazywania
      pieniędzy z bogatszych do biedniejszych krajów UE).

      Według Prodiego Komisja przyjęłaby końcową propozycję budżetu do końca 2005 r.
      Potem zostałaby ona przedstawiona do zatwierdzenia szefom państw i rządów
      Unii, którzy zwykle czynią to po wielogodzinnych targach. Zdaniem Komisji tym
      razem potrzeba więcej czasu na rozmowy o budżecie, gdyż po raz pierwszy będzie
      go zapewne przyjmować 25 państw.

      • bebokk Do aggi, miśka, niki 07.03.03, 18:20
        Oczywiście, ze nie dam się przekonać z powodów podanych w innym wątku.
        A ta heca z budżetem mnie upewnia w eurosceptycyźmie.
        To oburzające zajmować się budżetem poszerzonej Unii bez nowych członków.
        A co do tego, ze Polska nie będzie płatnikiem netto, to też nie jest takie
        oczywiste.
        Należy od hipotetycznej nadwyżki odliczyć brak wpływów z ceł i przy założeniu,
        że nie wykorzystamy w pełni funduszy strukturalnych jesteśmy na zero,a nawet do
        tyłu.
        Pisała o tym "Rzeczpospolita".

        I jeszcze jedno : dlaczego taka dyskusja jak nasza nie może odbywać się w TV ?
    • Gość: erik Re: Projekt budżetu Unii na lata 2007-2013 IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 18:04
      Że co? Że najważniejsze sprawy na najbliższe dziesięciolecie mają się
      rozstrzygnąć bez naszego udziału, i to pomimo że Polska będzie członkiem UE od
      pierwszego dnia obowiązywania tego budżetu?! Ludzie, no przecież to już jest
      zupełna paranoja! Jak suwerenne państwo może się zgodzić na to, aby o
      fundamentalnych dla niego sprawach decydowały inne państwa. No przecież każde
      państwo UE ma swojego przedstawiciela w Komisji, i tam teraz za szczelnie
      zamkniętymi drzwiami będzie się odbywała prawdziwa wojna między interesami
      każdego z piętnastu członków. Każdy kraj będzie ile sił ciągnął w swoją stronę,
      bo od tego będzie zależała jego sytuacja aż do 2013 roku! I nas tam ma nie
      być?! No nie, ludzie kochani, przecież to jest jakiś koszmar. Przecież tam
      będzie się decydować przyszłość milionów Europejczyków, w tym i Polaków. I nas
      tam ma nie być, za to w zamian będziemy musieli zaakceptować przyjęte
      ustalenia. Czy chcecie żebym uwierzył, że któreś państwo będzie tam naszym
      adwokatem, i kosztem swoich własnych obywateli będzie strzegło polskiego
      interesu?

      To są rzeczy po prostu niesamowite. Miller gdyby był prawdziwym premierem
      powinien jeszcze dziś wygonić Cimoszewicz i Hubner z ich gabinetów, wsiadać z
      nimi do Lancii, pędzić na Okęcie, i wieczorem w Brukseli żądać od Prodiego
      wyjaśnień! Czy nie od tego Polacy mają rząd? No przecież ten bezczelny typ
      Prodi powinien jeszcze dziś publicznie przeprosić wszystkich Polaków za próbę
      pominięcie ich w podejmowaniu najważniejszych dla nich decyzji.

      Cholera, jak się te różne makarony nauczyły ostatnio nami pomiatać. Najpierw
      histeryzują w Krakowie nad stanem stadionu Wisły, a dziś chcą już decydować ile
      czego nam przysługuje do 2013 roku! I nikt u nas nie robi z tego problemu! Każe
      się nam wierzyć, że dobrzy wujkowie Gerhard i Jacques nie pozwolą nam zrobić
      krzywdy! Jeśli w tej Brukseli jest naprawdę taka sielanka, to po co nam w ogóle
      stanowisko komisaża, czy jakieś tam marne parytety w Radzie czy parlamencie.
      Może dajmy se z tym spokój? Przecież w europejskiej rodzinie nikt nikogo nie
      chce wykiwać, interesy narodowe nie istnieją, panuje wszechobecna troska
      wszystkich o wszystkich.

      A opozycja gdzie? Nikt nie chce postawić Millera do kąta? No przecież teraz
      powinien być jeden wielki nacisk na władze pod hasłem ratowania polskich
      interesów.

      Jak w ogóle oni chcą teraz przekonywać nas do tej Unii. Przecież my wejdziemy
      do zupełnie zmienionej organizacji. Nie dość że finalizowane są prace nad
      konstytucją, to teraz jeszcze okazuje się że CAP i fundusze strukturalne
      zostaną odchudzone, pomimo przyjęcia 10 nowych państw. To po prostu ubliża
      zdrowemu rozsądkowi i poczuciu przyzwoitości.

      Czy my jeszcze żyjemy w suwerennym państwie? Nie. Suwerenne państwo dba by
      pdstawowa zasada "nic o nas bez nas" była egzekwowana bez wyjątków. Polska
      rezygnując z tego swojego podstawowego prawa sama sprowadza się do roli
      żałosnego parobka Zachodu.

      Od dziś za Unią mogą być już tylko zdrajcy i ślepcy.
    • Gość: Michał Oleksy atakuje Unię ! Hübner jest jej adwokatem ! IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 11:22
      Agga, niki i misiek powinni po przeczytaniu tych słów
      PRZEPROSIĆ za wprowadzanie wbłąd forumowiczów swoim lekceważeniem problemu.
      Wierzycie Unii jak komuniści Stalinowi.
      A Oleksy powiedział tak :
      "Według szefa sejmowej Komisji Europejskiej Józefa Oleksego, wcześniejsze
      przygotowywanie kolejnego budżetu UE - jeszcze w tym roku - stanowi dowód, że
      deklaracje o partnerstwie są tylko słowami.

      "Oceniam to krytycznie dlatego, że to jest namacalny dowód, że deklaracje o
      partnerstwie - już dziś - są tylko słowami" - powiedział PAP były premier.

      Zwrócił uwagę, że za każdym razem kiedy w UE rozpatrywane są "działania ku
      przyszłości" - a wiadomo, że ta przyszłość dotyczy już Unii rozszerzonej,
      złożonej z 25 członków - to kraje "15" "bardzo baczą, by główne decyzje zdążyć
      podjąć jeszcze zanim ta większa liczba partnerów usiądzie do stołu". "

      I jest jeszcze jeden problem : CIĄGŁE WYSTĘPOWANIE PO STRONIE UNII, A NIE POLSKI
      Pani HÜBNER.
      Powiedziała ona bowiem :
      "Nie ma nic złego wtym, że UE chce przyśpieszyć prace nad budżetem"
      ( opinia w piątkowej Wyborczej na 2 stronie ).
      "
      • Gość: Michał Link do Oleksego IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 11:24
        euro.pap.com.pl/cgi-bin/europap.pl?grupa=1&dzien=1&ID=41808
      • Gość: agga Re: Oleksy atakuje Unię ! Hübner jest jej adwokat IP: *.gisz.pl 09.03.03, 18:01
        Gość portalu: Michał napisał(a):

        > Agga, niki i misiek powinni po przeczytaniu tych słów
        > PRZEPROSIĆ za wprowadzanie wbłąd forumowiczów swoim lekceważeniem problemu.
        > Wierzycie Unii jak komuniści Stalinowi.

        > A Oleksy powiedział tak :
        > "Według szefa sejmowej Komisji Europejskiej Józefa Oleksego, wcześniejsze
        > przygotowywanie kolejnego budżetu UE - jeszcze w tym roku - stanowi dowód,
        że
        > deklaracje o partnerstwie są tylko słowami.
        >
        > "Oceniam to krytycznie dlatego, że to jest namacalny dowód, że deklaracje o
        > partnerstwie - już dziś - są tylko słowami" - powiedział PAP były premier.
        >
        > Zwrócił uwagę, że za każdym razem kiedy w UE rozpatrywane są "działania ku
        > przyszłości" - a wiadomo, że ta przyszłość dotyczy już Unii rozszerzonej,
        > złożonej z 25 członków - to kraje "15" "bardzo baczą, by główne decyzje
        zdążyć
        > podjąć jeszcze zanim ta większa liczba partnerów usiądzie do stołu". "
        >
        > I jest jeszcze jeden problem : CIĄGŁE WYSTĘPOWANIE PO STRONIE UNII, A NIE
        POLSK
        > I
        > Pani HÜBNER.
        > Powiedziała ona bowiem :
        > "Nie ma nic złego wtym, że UE chce przyśpieszyć prace nad budżetem"
        > ( opinia w piątkowej Wyborczej na 2 stronie ).
        > "

        Zapomiałeś dodać:

        "...Zastrzegł, że być może nawet nie chodzi o to realizację własnych interesów
        kosztem nowych członków, ale uznał, że jest to jednak "bardzo wyraźna
        artykulacja interesów +15+, troszkę taki egoizm +starych+ państw UE".....

        Sprawy nikt nie lekceważy. Polecam jednak poczekać i zobaczyć jak sprawy się
        potoczą.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka