bebokk
07.03.03, 09:31
Wspomniał o tym robi.
Ja podaję pełny tekst artykułu z "Rzeczpospolitej".
Oczywiście eurofanatycy dalekj będa ignorowali fakty i wszystkiemu
zaprzeczali.
Oto tekst :
Komisja Europejska już w grudniu tego roku przedstawi propozycje przyszłego,
siedmioletniego budżetu wspólnoty na lata 2007 - 2013 - zapowiedział wczoraj
jej przewodniczący Romano Prodi. W ich formułowaniu nie będą więc
uczestniczyli komisarze z dziesięciu nowych krajów członkowskich.
Nigdy Bruksela nie składała propozycji tak wcześnie. Przy obecnym budżecie
Unii (na lata 2000 - 2006) zrobiła to w lipcu 1997 r., dwa i pół roku przed
datą wejścia w życie przepisów. Teraz będzie to o pół roku wcześniej. -
Musimy przeprowadzić szeroką debatę polityczną nad celami, którym powinien
służyć budżet Unii. Jeśli później przedstawimy nasze propozycje, nie będzie
to możliwe - tłumaczył wczoraj Prodi.
Obawy kandydatów
Jednak dyplomaci z krajów kandydackich wyrazili wczoraj obawy, że powód
pośpiechu jest zupełnie inny. Chodzi o ustalenie propozycji bez udziału
komisarzy z 10 nowych państw kandydackich, którzy dołączą dopiero w maju 2004
r. Co prawda propozycje Komisji muszą być zatwierdzone przez Radę UE i
Parlament Europejski, co nastąpi dopiero w 2005 r., a więc z udziałem
deputowanych z Polski i przedstawicieli naszego rządu, ale w historii
budżetowej Unii zawsze decydujące były propozycje Komisji, do których
kraje "15" wnosiły tylko niewielkie modyfikacje.
Dla Polski obecna struktura budżetu UE jest korzystna - 44 proc. pieniędzy
jest przeznaczane na rolnictwo, a 36 proc. na fundusze strukturalne. Nasz
kraj ma duży i zapóźniony sektor rolny, a wszystkie województwa są na tyle
ubogie, że przysługuje im pomoc Brukseli. Dlatego jeśli w latach 2007 - 2013
obecna struktura budżetu zostałaby zachowana, otrzymywalibyśmy o wiele
miliardów euro więcej z kasy Brukseli, niż do niej wpłacali.
Priorytety Brukseli
Wczoraj jednak Romano Prodi wskazał na inne, ważne cele Unii. Jednym z nich
jest przekształcenie wspólnoty, do 2010 r., w najbardziej konkurencyjną
gospodarkę świata. To zaś wymagałoby poważnych inwestycji w nowe technologie
przynajmniej w równym stopniu w państwach "starej" "15" i "nowej" "10".
Niekorzystne dla Polski mogą się także okazać plany przeznaczenia większych
środków na pomoc dla krajów spoza UE oraz na badania naukowe.
Zmniejszenie funduszy na rolnictwo jest praktycznie przesądzone - wskazała
wczoraj komisarz ds. budżetowych Michaele Schreyer. W październiku
przywódcy "15" ustalili bowiem, że w latach 2007 -2013 środki na ten cel będą
nominalnie rosły jedynie o 1 proc. rocznie. Jeśli w tym czasie, jak
przewiduje Bruksela, wzrost gospodarczy w państwach "15" wyniesie 2,5 proc.
rocznie, a w krajach "10" - 4 proc., natomiast inflacja - 2 proc. rocznie, to
udział wydatków rolnych spadnie z 0,4 proc. PKB UE obecnie do 0,34 proc. w
2006 r. To przynajmniej o 6 mld euro rocznie do podziału mniej, mimo iż
pieniądze, jakimi dysponuje Bruksela, będą przeznaczone dla rolników nie 15,
ale 25 krajów.
Verheugen spodziewa się nacisków
Wątpliwości dotyczą także funduszy strukturalnych. Komisarz ds. poszerzenia
UE G�nter Verheugen powiedział, że spodziewa się już wkrótce silnych nacisków
ze strony "10" na rzecz zwiększenia środków finansowych na ten cel w
nadchodzącym siedmioletnim budżecie. W latach 2004 - 2006 Polska, choć jest
relatywnie dwa razy uboższa od Hiszpanii, otrzyma trzy razy mniej (60 euro)
pieniędzy na mieszkańca. Istotne zwiększenie środków, ze względu na obecną
sytuację budżetową Niemiec, Francji i Włoch, jest jednak bardzo mało
prawdopodobne.
Schreyer, która jest bliską współpracowniczką kanclerza Gerharda Schr�dera,
wskazała, że mimo poszerzenia Unii w 2006 r. budżet UE będzie stanowił
jedynie 1,06 proc. PKB Unii. To poziom najniższy od lat. - Pokazuje to, że
dodatkowe zadania dla UE niekoniecznie muszą oznaczać dodatkowe wydatki -
uważa Schreyer. Na redukcji wydatków Brukseli szczególnie zależy Niemcom,
które wpłacają rocznie do budżetu UE o 10 mld euro więcej, niż z niego
otrzymują. Odwrotnie Polska - w latach 2004 - 2006 otrzyma średnio o 2,5 mld
euro rocznie więcej z unijnej kasy, niż do niej wpłaci. Ale polskie władze
liczą w przyszłości na o wiele więcej.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030306/ekonomia/ekonomia_a_3.html