Gość: Józef
IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl
06.08.03, 17:15
Ludzie kochani, chyba oczy mamy na uwięzi, albo rozum się nam zaciął i serce
skamieniało, przecież taka jest w zasięgu oczu, rąk - tylko po błocie chodzi,
jest bezdomna i niechciana. Masz ty ojca i matkę? A to jest pierwsza i
najdroższa miłość.
Z niej się narodziłem, przez nią żyję. Wiem, że rodzice dali mi życie,
wszystko kim jestem, wszystko co posiadam mam z ich miłości. Takich też mam
nauczycieli, lekarzy, kapłanów, robotników, uczonych, posługujących i
rządzących, którzy uczciwie pracują, życie tracą obumierają jak ziarna
rzucone w ziemię i obdarzają mnie stokrotnymi owocami swojej miłości. Tylko
ja jestem jamochłon i nie potrafię powiedzieć dziękuję.
Pokazuję więc takich ludzi, którzy potrafili kochać i życie oddali Bogu,
ciało ziemi a serca Ojczyźnie. Czytam ich imiona na Monte Cassino, w Katyniu
i na Powązkach. To są Wojciechy, Stanisławy, Bobole. To są Kościuszki,
Rejtany, Sucharzewskie, Baczyńskie, Wiśniewskie i Popiełuszki - a to miłość
właśnie.
Zobacz Nazaretanka, Matka Siedliska niesie ulicą chore dziecko. To siostry
dziecko? Nie, to nasze dziecko. Matka Teresa wyjmuje robactwo z ran żebraka,
myje go i dźwiga do domu. Siostro, ja bym za 1000-dolarów tego nie zrobił. Ja
też nie, ale ty nie wierzysz w Boga, a ja wierzą, dlatego robię to za darmo.
Jadwigo, błogosławiona, młodziutka Królowo, upomniałaś się za losem
pokrzywdzonych chłopów. Król wyrównał im krzywdę. Królu, ale kto im za łzy
zapłaci?
A to właśnie miłość. Ojcze Maksymilianie, chyba oszalałeś, idziesz na śmierć
za Gajowniczka? Tak, bo on ma rodzinę, dzieci. Bracie Albercie, przecież to
bydlęta nie ludzie, a ty ich zbierasz do swego przytuliska? Żyli jak bydlęta,
niech chociaż umierają jak ludzie. To też miłość właśnie. Ludzie z Monaru, z
Zakładu dla zarażonych HIV-em. A czy im coś jeszcze pomoże, oni i tak musza
umrzeć? Tak, ale niech uwierzą, że ktoś ich kocha. To wy się nie zarażacie?
Zarażamy się, ale dopiero wtedy możemy mówić, że kocham ich ponad życie.
Policjanci, starażacy w święto waszego patrona św. Floriana was pytam: skąd
macie tyle odwagi, że narażacie swoje życie ratując innych? Z Ewangelii,
jeśli ktoś straci swoje życie dla innych, ten je odzyska. Tak to miłość
właśnie. A stąd już wystarczy podnieść oczy i zobaczyć krzyż i tego, który do
końca nas umiłował, aby zrozumieć: "nie ma większej miłości nad tę, gdy ktoś
życie oddaje za przyjaciół".
Bóg mnie dziś nazywa swoim przyjacielem. Tak, ale tylko wtedy kiedy spełnię
jego przykazanie, jeżeli nie to powie mi "sługo nieużyteczny i gnuśny, nie
byłeś wierny w małych rzeczach." Ale to wszystko co ksiądz mówi jest dobre
dla garstki wierzących, my jesteśmy...Jacy jesteśmy: wolni, tolerancyjni,
liberalni, demokratyczni, ludzie dialogu, negocjacji, dyplomacji,
współcześni, postępowi, oświeceni. Tak, ale nie jesteście wierni. A ja
ciemnogród, zacofanie, ciemnota, bigoteria, dulszczyzna, państwo wyznaniowe,
nietolerancja, parafiańszczyzna, kołtuneria, dogmatyczny fundamentalista,
klecha. Uprośćmy sobie tę skomplikowaną epitetologię. Ja tylko chcę być
człowiekiem wiernym Bogu.
Przyjaciel, który jest niewierny jest zdrajcą. Boję się niewiernego
przyjaciela. Przyjacielu, po coś tu przyszedł? Pocałunkiem mnie zdradzasz.
Obraża mnie ksiądz. Ja powinienem się wpierw obrazić. Nie obrażajmy się,
powiedzmy sobie prawdę.
Gdybym był prezydentem wszystkich Polaków to przy spotkaniu z Ojcem Świętym,
w imieniu tych wierzących, ucałowałbym ręce Piotra, największego z synów
mojego Narodu. Nie miałem odwagi. Tak, bo to trzeba kochać i być wiernym.
Jaśnieoświeceni panowie, gdybyśmy kochali ten Naród, grzeszny, nieujarzmiony,
zraniony, ale zawsze wierny, to zaczęlibyśmy konstytucję "W Imię Boga, który
nas wywiódł z domu niewoli, który stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla
naszego zbawienia, bez zawiłych, karkołomnych formuł dzielących
konstytucyjnie Naród na mądrzejszych i mniej mądrych. Jeden jest i nie ma
innego. On jest Początkiem i Końcem, Alfą i Omegą, do Niego należą czasy,
pokolenia i wieczność.
200 lat temu umieli powiedzieć prosto - "W Imię Boga w Trójcy Jedynego
ustanawiamy i stanowimy."
Otrzymam konstytucję przysłaną na moje nazwisko, pewnie ładną, niebieską.
Oceniam prace komisji konstytucyjnych, ale przecież ktoś przedtem mnie
obrażał. Dlaczego chcesz, żebym ciebie kochał? Zbytnia uprzejmość. Nie
miałbyś żadnej władzy nade mną , gdyby ci z góry nie była dana. Dziękuję.
Uczycie mnie tolerancji. Być tolerancyjnym, to nie znaczy patrzeć na grzech i
pogłaskać złoczyńcę. Nie, nie mogę. To po co umarł Chrystus? I za co oddali
życie Piotr, Wojciech, Bobola, Popiełuszko? Bóg jest tolerancyjny, bo
przebacza, ale i sądzi. Bez uznania zła nie ma przebaczenia. Być
tolerancyjnym to znaczy potępić zło, a obronić człowieka.
A kochacie wy dzieci i młodzież? W czasach zorganizowanej bezbożności
osłaniałem ich jak mogłem, aby zachować ich czystość i dziecięcą radość.
Powiedz dziecku, dziewczynie, chłopcu całą prawdę o człowieku, o miłości, o
powołaniu, o jego godności. Nic co ludzkie nie jest mi obce. Ale prawdę tę
trzeba powiedzieć z miłością, jak o cudzie, który dzieje się we mnie.
Przeczytałem proponowane podręczniki i gdybym był dzieckiem pewnie miałbym
wstręt do rodziców, pewnie miałbym wstręt do każdej dziewczyny. O rzeczach
świętych nie może mówić profan. To robią lepiej chłopaki z podwórka. A może
niektórzy powinni mieć kuratorów seksualnych, bo to jest choroba myślenia i
woli, to jest zaraźliwe, wstręt rodzące?
Przeniosę się chyba do Papuasów oni są czyści, albo popatrzę na zwierzątka,
bo one to czynią i przeżywają ładniej.
Wy nie kochacie dzieci. One też nie będą kochać, bo nie będzie matki, ojca.
Będą tylko partnerzy. Dzieci będą wychowywane w żłobkach, w domach dziecka,
niepotrzebne będziemy zabijać. Rodzić się będą przez klonowanie, albo
inaczej. Miłości już nie będzie.
Gdyby papież i Kościół nie był taki fundamentalny łatwiej byłoby wynegocjować
konkordat, ustawy około konkordatowe, wejście do Unii, NATO. Pewnie tak.
Jestem bardzo za tym, aby ludzie stali się jedną rodziną, ale negocjacje nie
mogą być za cenę prawdy.
Przecież Prymas Tysiąclecia podpisał porozumienie i sygnatariusze wsadzili go
do więzienia.
Mieliśmy podpisane z sąsiadami umowy o nieagresji, a zaatakowali nas z obu
stron. Podpisaliśmy porozumienie z aliantami. Dotrzymał ktoś słowa, gdy
rozpaczliwie wołaliśmy o pomoc? Patrzyli, aż się wykrwawią, a resztę
zdradzili. Przyjaciół poznaje się w biedzie. Trzeba negocjować, ale nie za
cenę prawdy. Non possumus. Nie możemy, bo Naród sprawiedliwie z czasem osądzi
Kossakowskich, Massalskich i Ponińskich.
Chcę byśmy byli bezpieczni i w Europie, ale za jaką cenę? Powiedzmy sobie
prawdę. Niech nam policzą Grunwald, Wiktorię Wiedeńską, rozbiory, Bitwę pod
Warszawą, okupację, niewolę, obozy i ofiary. Czy to nic nie warte? Czy ofiary
życia są dziś nic nie warte? Pewnie nie. Dla tych co nie kochają pewnie to
naiwne, głupie i nic nie warte.
To w takim świecie nie warto żyć, bo i wiedza lekarzy nic nie warta i chleb z
polskiego pola nic nie wart, i praca górników i stoczniowców też nic nie
warta. Więc sprzedajmy się za darmo.
Kochacie wy Polskę, Ojczyznę moją, matkę? Popatrzcie co potrafi miłość. Ci
najbiedniejsi , oszołomy z Radia Maryja dali grosze swej biedy, aby uratować
rodziny stoczni. Pierzemy brudne pieniądze, ale czy grosz wdowi nic nie jest
wart? Wart, bo dawany jest z wiarą i miłością, on przeważył nawet królewską
szalę złota. Tylko miłość się liczy, więc nie zabijajcie tej miłości.
Ludzie dobrej woli, przecież w tej Ojczyźnie jest Matka Pięknej Miłości,
Sprawiedliwości społecznej i Dobrej Przemiany. Trzeba iść do matki, trzeba
iść do Królowej. Zapomnieliśmy, że tylko Ona jest tu Królową. Królewskiego
Aktu Ślubowań nikt nie odwołał i żadnym dekretem nie zniósł. Miłość Tej Matki
przewyżs