Dodaj do ulubionych

Fuks-najpiękniejszy spaniel [']

07.09.06, 22:57
To już 10 dni... 10 strasznych, pustych, smutnych dni... Odszedł od nas 28
sierpnia po ciężkiej chorobie. Rak pęcherza i przerzuty...
Przeszedł operację, nie pomogło. Weterynarz i tak uratował mu pół roku życia :
( Wcześniej Fuks faszerowany był przez ponad rok tabletkami i antybiotykami
przez innego weterynarza, który nie potrafił wykryć u niego guza....... Już
nigdy tam nie pójdę......
Nie mogliśmy patrzeć,jak się męczy. Każdy spacer sprawiał mu trudność, nie
chciał siusiać, bolało go bardzo. Nie chciał wychodzić nawet 100 m od domu. W
końcu zaczął siusiać już tylko krwią....
Nigdy nie zapomnę jego smutnej mordki, gdy znalazłam go w poniedziałek o 6
rano z głową w kałuży krwi. Przerażający widok. Fuksik przegryzł sobie wargę,
a jego organizm był zbyt słaby, aby zatamować krwotok. Krwawił cały dzień, po
południu nie mógł już wstawać. To była najgorsza i najtrudniejsza decyzja w
moim życiu...... Gdy leżał na stole operacyjnym, nie chciałam go puścić, tak
mocno się do niego przytulałam...... Nie mogłam uwierzyć... W końcu
wyprowadził mnie mój tata.... Usłyszałam tylko pisk mojego Misiaczka.....

To tak bardzo boli, tak bardzo go kochałam, tak bardzo za nim tęsknię....Miał
tylko 10 lat...
Fuciaczku mój kochany, zawsze będziesz w moim serduszku... Śpij w spokoju
moja słodka urocza psinko... :* :(
Obserwuj wątek
    • madame_l Re: Fuks-najpiękniejszy spaniel ['] 09.09.06, 20:41
      Ja mam za sobą dopiero 6 takich pustych smutnych dni. Najpierw szok- wizyta w
      lecznicy i diagnoza: ogromny guz w jamie brzusznej. To ja nie potrafiłam
      zauważyć, że mój piesek jest bardzo chory. Wszystkie jej dolegliwości
      tłumaczyłam wiekiem (miała 14 lat). Od kilku miesięcy miała trudności z
      chodzeniem- myślałam, że to ból stawów, albo kręgosłupa. Ostatni była coraz
      słabsza- myślałam, że to wina upałów. Cieszyłam się, że ma apetyt, że wita
      mnie, gdy wracam do domu, chociaż to już nie były takie powitania, jak dawniej.
      Ostatnio zaczęła kaszleć- to mnie niepokoiło. Ale po zastrzyku przeciwbólowym i
      przeciwzapalnym kaszel ustąpił. I nagle zauważyłam, że pies jest bardzo słaby,
      chodzi, albo stoi ze spuszczonym łebkiem, ma twardy brzuch. Pobiegłam do
      weterynarza, jak sie okazało, po wyrok- nic się nie da zrobić, psa trzeba
      uśpić. Jeszcze następnego dnia- potwierdzenie diagnozy przez innego lekarza i
      rozpaczliwa próba operacji, która nie tyle dawała nadzieję, co ułatwiła
      rozstanie i dała mi pewność, że już nie mozna nic zrobić. Dzięki tej operacji
      zaoszczędziłam sobie tego co Ty przeżyłaś ze swoim Fuksem. Zapamiętałam swojego
      pieska żywego- oszukiwałam się, że dostał tylko narkozę i dzieki temu byłam
      spokojniejsza, kiedy był usypiany. Ale nadal nie potrafię zrozumieć jak to
      możliwe, że wcześniej nic nie zauważyłam, przecież niemozliwe, żeby nowotwór
      rozwinął się w ciągu 2 dni. Nie zdążyłam się przygotować na to rozstanie. To co
      napisałam na pewno nie może Cię pocieszyć, ale przynajmniej nie muszę
      zapewniać, że współczuję, bo pewnie czuję jeżeli nie tak samo to podobnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka