plaszcz.strachu
06.03.09, 17:53
Witam serdecznie :) !
Mam problem z Toyotą Cariną E. Ostatni raz była odpalana w zeszła jesień,
wszystko chodziło ok, były też robione wtedy pewne naprawy, m.in rozrząd,
nastała zima, nikt go nie odpalił raz za czas, po pierwszej próbie odpalenia
samochód nie miał w ogóle zasilania, akumulator się wyczerpał. Został
naładowany po czym poleżał jeszcze w domu, i po podłączeniu do samochodu i
probie odpalenia dzieje się tak:
po przekręceniu kluczyka w stacyjce (ale nie do zapłonu) wszystko się ładnie
zaświeca, kontrolki na desce, światła, radio, nawiewy, więc niby wszystko w
porządku, nic nie przygasa, ale przy próbie zapłonu wszystko gaśnie,
rozrusznik ani drgnie, kontrolki gasną i cisza. Po wyjęciu kluczyka ze
stacyjki rozlega się ciche piszczenie, wysokie i z rosnącą częstotliwością,
które ustaje po przekręceniu kluczyka w stacyjce czy włączeniu jakiegokolwiek
odbiornika prądu. Potem przez kilka minut samochód jakby był martwy (poza tym
piszczeniem) - żadna kontrolka po przekręceniu kluczyka się nie świeci, nic.
Po paru minutach lampka przy stacyjce znowu miga i można robić powtórkę z
rozrywki...
Na początku myślałem że to akumulator, więc doładowałem i dziś z nadzieją
podłączyłem ale jest dokładnie to samo...