wiedza_i_zycie
16.05.07, 09:39
Kochani, szukając szkoły dla dzieci napewno kierujecie się troską o jak
najlepszą edukację. Pamiętajmy jednak, że nie każda szkoła jest najlepsza dla
każdego. I tak:
@ dziecko osoby pracującej w budżetowce i zarabiającej przeciętnie, raczej
źle będzie się czuło w szkole dla snobów, w której rozmowy dotyczą urlopów na
Seszelach i licytacji ile tata ma samochodów
@dziecko niesmiałe nie nadaje się do szkoły, w której priorytetem
jest "wyścig szczurów"
@ dziecko przebojowe nie nadaje się do małej, kameralnej klasy, lepiej
odnajdzie się w dużej szkole ze sporym audytorium
@ koledzy z podwórka to ważna rzecz, ale pod warunkiem, że to podwórko nie
nosi znamion patologii
@ odległośc od domu rzecz ważna, ale j.w
@ jesli szkoła państwowa ( są bardzo dobre) to konieczna jest wizyta rodziców-
bez względu na to czy wybieramy podstawówke czy liceum. My znamy najlepiej
dzieci i wiemy gdzie się pogubia a gdzie zabłysną
@ jesli prywatna - doradzam wzmozoną czujność. Sa wspaniałe, a są, niestety
nastawiona wyłacznie na drenaz kieszeni rodziców, takie, w których kupuje się
stopnie
@ jesli szkoła jest niepubliczna to dobrze jest znać filozofię szkoły (
ateista posyła dziecko do szkoły katolickiej a potem......dramat). To samo
totyczy poglądów politycznych właścicieli.
Kochani.........Ameryki nie odkryłam. Są to powszechnie znane prawdy,
walkowane i powtarzane na okrągło. I......na okrągło rodzice popełniaja te
same błędy.
Angazują się w szkoły prywatne, bo te są na topie listy rankingowej, a potem
okazuje sie, że dyrektor jest osobą szczególnej troski.
Dziecko z rodziny niewierzącej jakoś "zdobywa" zaświadczenie z parafii i
ląduje w szkole prowadzonej przez siostry zakonne ( bo dobra, bezpieczna)
i......z miejsca zostaje czarna owca, bo jest inne, nie rozumie modlitw,
nudzi sie na mszach.
Dziecko zagubione, nieśmiałe dostaje się do do "molocha", bo np. szkoła z
tradycjami. Jest anonimowe i zagubione, a to natychmiast odbija się i na
nauce i na psychice.
Przykłady pisze samo zycie. Proponuję, aby rodzice kandydatów do podstawówek
odwiedzili szkoły, przyjrzeli się zawartości portfeli, a przede wszystkim
dokładnie obserwowali dziecko i słuchali opinii pań z przedszkola. Aby
rodzice kandydatów do gimnazjów zrobili to samo, ale część inicjatywy oddali
w ręce nastolatka. Jedynym kryterium nie powinno być jednak to, że do szkoły
idzie najlepsza kolezanka ( po wakacjach kolezanka moze z najlepszej stać sie
najgorszą). Licealiści mają tu znacznie więcej do powiedzenia, ale też
odradzam puszczenia na żywioł. Niech wybierając szkoły będa realistami (
wiedza, oceny, egzamin gimnazjalny, przyszły zawód). Tu często o profilu
klasy decyduja względy towarzyskie a nie nie mozliwości i zainteresowania.
Pomoc w wyborze miejsca nauki ( celowo nie pisze szkoły) jest tak samo ważna
dla 3 latka rozpoczynającego edukację przedszkolna jak i nastolatka idącego
do liceum. Życzę trafnych wyborów.