Dodaj do ulubionych

Neokatechumenat

10.11.09, 10:45
Ponieważ ludzie z neokatechumenatu są coraz intensywniej obecni w
moim życiu (zaanagażowało się w tę wspólnotę wielu moich bliskich),
chciałam o tym pogadać.
Znacie kogoś z neonów? Same należycie/należałyście? Jakie
macie odczucia?
Mam nadzieję, że ktoś zna zjawisko i się wypowie smile
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 10:54
      Nie należałam. Mama należy. Przyjaciółka katechetka również.
      O co dokładniej pytasz? dla mnie to trochę jak sekta...aczkolwiek
      nieprzychylnych uczuć we mnie nie budzą, podśmiewam się go trochę ale to pewnie
      dlatego, że moja mama taka obowiązkowa i choćby się waliło paliło na spotkanie
      iść musi, na konwiwencję (nie wiem czy na pewno tak się zwie) jechać, itp...
      • broceliande Re: Neokatechumenat 10.11.09, 10:56
        To słowo kompletnie nic mi nie mówiło.
        Czy to popularne?
        • slonko1335 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 10:59
          Sporo ludzisk należy aż się zdziwiłam że tak dużó, to taka Oaza dla dorosłych...
    • szyszunia11 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:00
      znam kilka osób, lub raczej osoby, które keidys tam były. Nie nalezałam, choć byłam kiedys na cyklu katachez. Uczucia miałam mieszane, ale nie wiem, czy to z powodu programu neo czy akurat konkretnych katechetów, ktorzy nieco mi podpadli.
    • szyszunia11 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:05
      powiem Ci jeszcze, że myslę, że oni robią duzo dobrego. Nie wiem czy czytałas książkę "Radykalni" o nawróceniach muzyków rockowych? POlecam w kazdym razie, tam jest sporo o neosmile natomiast mi nie odpowiadałaby chyba ta forma. Słyszałam, że tam po wielu latach formacji można dopiero powiedzić do Boga "Ojcze"wink no cóż, trochę racji w tym jest, ale ja te sprawy pojmuje nieco inaczej.
      dla kazdego cos miłegowink w Kościele jest wiele wspólnot, ale ogólnie uwazam, ze neo są ok, podoba mi się też że angazują się w ewangelizację.
    • niesiah Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:06
      Znam, nie mam nic do zarzucenia ludziom z tego kręgu. Sama nie widzę się jednak
      tam nie widzę. Za dużo zawracania głowy spotkaniami, komwiwencjami(czy jak to
      tam się pisze), stopniami "wtajemniczenia". Jedyne co bardzo mi się podoba to
      sposób sprawowania mszy, cała radość w uczestnictwie w w/w czy też pięknie
      śpiewane pieśni i psalmy. Msza paschalna połączona z chrztem dzieci również jest
      pięknym przeżyciem.
      • szyszunia11 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:09
        niesiah napisała:

        > Znam, nie mam nic do zarzucenia ludziom z tego kręgu. Sama nie widzę się jednak
        > tam nie widzę. Za dużo zawracania głowy spotkaniami, komwiwencjami(czy jak to
        > tam się pisze), stopniami "wtajemniczenia". Jedyne co bardzo mi się podoba to
        > sposób sprawowania mszy, cała radość w uczestnictwie w w/w czy też pięknie
        > śpiewane pieśni i psalmy. Msza paschalna połączona z chrztem dzieci również jes
        > t
        > pięknym przeżyciem.

        własnie, mam podobne odczucia.
    • solaris31 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:12
      tu masz ciekawy tekst

      www.jezuici.pl/rozmawiamy/articles/52/n/25
      osobiście jest to dla mnie bardzo wymagajacy ruch, bardzo radykalny
      w swoich poglądach, no i do tego neonki dość afiszuja się z kultem,
      czego ja akurat nie lubię robić. nie jest to jak ktos napisąl oaza
      dla dorosłych, tylko cos duzo bardziej głębokiego. oaza dla
      dorosłych możnaby nazwać domowy kościół, do którego też nie należę,
      bo za dużo tych afiszów na zewnątrz. ja tam wolę pusty kościól w
      środku dnia wink neoni jak dla mnie są trochę nawiedzeni.
      • szyszunia11 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:15
        solaris31 napisała:

        ja tam wolę pusty kościól w
        > środku dnia wink

        z punktu widzenia komfortu modlitwy - pewnie, ale z punktu widzenia Pana Boga - lepiej, żeby był pełnywink
        • broceliande Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:20
          szyszunia11 napisała:


          > z punktu widzenia komfortu modlitwy - pewnie, ale z punktu
          widzenia Pana Boga -
          > lepiej, żeby był pełnywink
          >
          >

          A to nie wiadomosmile
          Samo chodzenie do kościoła nie sprawia, że ludzie są tacy, jak Bóg
          by chciał.
          Zresztą kto Go tam wie.
          • szyszunia11 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 19:10
            broceliande - "pełny kościół" to także pewien skrót myslowy, którym się tutaj posłuzyłamsmile
        • kasia191273 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:26
          dwa lata nalezalam, do 1. scrutinium (wyjazd wtajemniczajacy)

          bardzo rozbudowana, piekna obrzedowosc- duzo spiewow (choc na jedno
          kopyto), kwiaty na stole, stol zamiast oltarza, chleb zamiast
          oplatka, wino, mala wspolnota, wiec nie anonimowo, piekne
          sakramenty- chrzest itd.

          mnie zniechecily dwie rzeczy:
          - mentalnosc malych, zamknietych grup = potworne plotkarstwo
          - cotygodniowe wielogodzinne czasem bredzenie p. Krysi o tym, co dla
          niej znacza slowa Pisma sw. wlasnie przeczytane. Tam jest taka
          opcja, ze po czytaniach kazdy ma prawo interpretowac po swojemu na
          forum wspolnoty slowo Boze. No i czasem to byla daleka od
          profesjonalnej interpretacja (powiedzialabym nawet- heretycka), a
          przede wszystkim potwornie nudna. Ktos zaczynam na przypowiesci o
          synu marnotrawnym, a konczyl na tym, co gotowal i z kim sie poklocil

          Mam sporo znajomych, wszyscy sa bardzo ortodoksyjni, co widac po
          ilosci dzieci- minimum 5, w porywach do 8wink))

          • ihanelma Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:43
            Mam jednych znajomych, dalszych - mocno zaangażowani, już dłuższy
            czas, też wielodzietni. Mi generalnie wspólnoty nigdy nie
            odpowiadały, byłam kilka razy na studiach na jakichś spotkaniach.
            Nie podobało mi sie za żadnym razem. Miałam wrażenie, ze to konkurs
            na "najbardziej popapraną i wycofaną osobę w okolicy" - pojawiali
            się przedziwni, często egzaltowani ludzie, co u mnie od razu
            wywołuje odruch obronny. Cieżko się w takim lekko kosmicznym
            otoczeniu skupić na walorach intelektualnych. Poza tym bardzo
            wyraźnie występujące kółka wzajemnej adoracji, straszliwy babiniec,
            jeśli już trafił się jakiś facet, to o poglądach ze skinlandii rodem.
            Co mi jeszcze mocno przeszkadzało - młody ksiądz ze straszliwie
            protekcjonalnym podejściem do kobiet, które z chichotem na to
            pozwalały.
            Nie dałam się więc uformować tongue_out.
    • angazetka Re: Neokatechumenat 10.11.09, 11:38
      Dzięki piękne za tyle odpowiedzi! W lekkim szoku jestem, bo ja rok
      temu nawet nie wiedziałam, co to takiego neokatechumenat - a tu taka
      znajomość tematu.
      Przy całym zrozumieniu dla potrzeb religijnych i duchowych,
      realizowanych w tych wspólnotach, problemy mam nimi dwa. Po
      pierwsze - tradycyjny podział ról płciowych (czyli kobieta tylko
      jako dodatek do mężczyzny). Po drugie - sekciarstwo (przepraszam, to
      nie jest ładne słowo). Wspólnota pochłania masę czasu (msza,
      nabożeństwo, spotkania) i zaczyna być ważniejsza niż wszystko inne.
      Ostatnio znajomi nie pojechali na ślub koleżanki, bo mieli w tym
      samym dniu rekolekcje. Trochę mnie to niepokoi.
      • kasia191273 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 12:05
        wszystko to, co piszesz, ma miejsce w neo

        tyle, ze wg mnie to jEST zgodne z nakazami Biblii

        ja jestem radykalna i uwazam 'letniosc' w sprawach religijnych (np.
        deklaruje katolicyzm, chrzcze dzieci i uzywam srodkow
        antykoncepcyjnych) za obrzydliwa

        jak juz, to naprawde, akceptowac wszystkie nakazy Biblii czy
        Kosciola, do ktorego sie nalezy

        albo nic

        ja, po latach poszukiwan (oaza, baptysci, zielonoswiatkowcy, Ruch
        Odnowy w Duchu sw., w koncu neokatechumenat) zrezygnowalam w ogole

        nie wzielam slubu koscielnego, nie ochrzcilam dziecka

        albo-albo
        • ihanelma Re: Neokatechumenat 10.11.09, 12:12
          Eee, nie wiem, czy w ostatecznym rozrachunku lepiej jest być
          radykałem - i to takim, który de facto trzasnął drzwiami bo nie
          podołał wszystkiemu naraz i od razu, czy jednak pogodzić sie ze
          swoimi niedoskonałościami, pracować nad nimi - i jednak sie rozwijać
          w kierunku który jest dla ciebie ważny. A nawet mieć wątpliwości czy
          się z pewnymi rzeczami nie zgadzać - kościoły nigdy się nie składały
          z samych potulnych owieczek łykających co dali. Pewne rzeczy sie
          znacznie zmieniły w czasie - co prawda długim, ale jednak.
    • kj-78 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 12:00
      Tez mam bliskich, ktorzy naleza, bylam tez na chrzcie. Nie mam
      najmilszych odczuc, spiewy moim zdaniem straszne, wszystko brzmi tak
      samo, i to wywnetrzanie sie z najintymniejszych rzeczy i domowych
      tragedii przed wszystkimi, jakas taka przerazajaca psychoterapia w
      czasie mszy (w moim przypadku chrztu trwajacego 5h do 3 rano, ludzie
      brali mikrofon, plakali, az sie chcialo wyjsc). Odizolowanie, wlasne
      msze w soboty zamiast niedziel, chleb zamast oplatka (po co?),
      zamkniecie wspolnoty i stopnie wtajemniczenia... Przerazajace to
      troche, zwlaszcza, ze jak juz sie przejdzie te Droge, to na koniec
      powinno sie oddac, co sie posiada (przepisac na wspolnote), isc i
      nauczac niewiernych.

      Ruch narodzil sie wsrod brazylijskiej biedoty w slumsach i
      przeniesienie go na inny grunt w malo zmienionej formie jest moim
      zdaniem pomyslem cokolwiek dziwnym. Przez piewien czas nie mieli
      akredytacji (hm, nie jestem dobra w terminologii koscielnej)
      Watykanu, ale, ze z ruchu jest wiele powolan, wiec ja w koncu
      dostali...
      • big.debora Re: Neokatechumenat 10.11.09, 13:03
        Droga neokatechumenlna w ostatecznosci prowadzi do ponownego ,
        świadomego przyjecia chrztu świetego z pełnego jego konsekwencjami.
        Wyrzeczenia się tego to nas oddala od Boga, zdania sobie sprawy jak
        mali i żałośni jesteśmy-szczerosci do bólu z odpowiedzialnymi i
        czlonkami wspolnoty, radosci z faktu że Chrystus dla nas
        zartwychwstal. Wspólnoty są zamkniete na nowych członkow po tym jak
        po katechizacjach i pierwszej konwiwencji się zawiążą. Członkowie
        daja sobie wsparcie, po kilku latach sami wyruszają w droge i
        katechizują np na Ukrainie. Wspólniota ma swoje seminaria
        wyswiecające ksiezy pod kątem wspólnot.Jest piękna oprawa liturgi,
        eucharystia i agapy po niej często połączone z tańcami(typ Greg
        Zorba). Chrzty piękne i ujmujące dzieci w czasie Paschy. Ale jest
        też ból pot i łzysmile
        • ihanelma Re: Neokatechumenat 10.11.09, 13:09
          Trochę to brzmi masochistycznie przyznam. Jakoś do mnie nie
          przemawia, że uswiadomienie człowiekowi jaki z niego "kawałek
          badziewia" i oczekiwanie publicznego roztrząsania swoich słabości i
          najbardziej wstydliwych przeżyć rozwija i wzmacnia. Raczej uzależnia
          od takiej wspólnoty, pokazuje, ze bez niej nic nie znaczymy i
          ratunek dla takiego smiecia tylko tam można znaleźć. To jak dla mnie
          trochę niebezpieczne i bardzo sekciarskie.
        • angazetka Re: Neokatechumenat 10.11.09, 19:37
          Mnie to przeraża. Ta szczerość do bólu, to poczucie bycia małym
          żałosnym... Okropne. Nie rozumiem, po co to komu. Nie umiałabym żyć
          w ten sposób.
      • majenkir Re: Neokatechumenat 10.11.09, 14:17

        kj-78 napisała:
        > jak juz sie przejdzie te Droge, to na koniec
        > powinno sie oddac, co sie posiada (przepisac na wspolnote)

        No i doszlismy do sedna, hehe ).
        Wszystko razem brzmi jak opis najgorszej sekty z jakiegos
        amerykanskiego zadupia (a nie tak dawno byl tu wysmiewany "Jesus
        Camp"...)
        • big.debora Re: Neokatechumenat 10.11.09, 14:42
          Nie ma oddwania na wspolnote.....wspolnota nie ma majątku!!! skąd te
          brednie?
    • miminko Re: Neokatechumenat 10.11.09, 13:01
      traci sekta, a ja od sekt trzymam sie z daleka. malzenstwo mojej kolezanki
      rozpadlo sie przez to, ze maz, ktory dolaczyl do nich stal sie niezlym
      fanatykiem religijnym, z nierealistycznymi oczekiwaniami wobec niej i zwiazku.
      oddalili sie od siebie tak bardzo, ze po jakims czasie nie bylo co zbierac. on
      dlugo nie chcial sie zgodzic na rozwod, po prostu nie bral takiej opcji pod
      uwage (wspolnota nie akceptuje rozwodow), mimo ze wtedy juz kilka lat nie zyli
      ze soba.
    • krejzimama Re: Neokatechumenat 10.11.09, 13:09
      To kolejna sekta w sekcie jaką jest chrześcijaństwo.
      Ta religia jako sekta judaizmu która rozpleniła się po całym świecie niszcząc
      ogniem i mieczem lokalne wiary jest podatna na podziały.
    • cathy1976 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 13:43
      Mam sąsiadów którzy w tym uczestniczą.
      Niestety nie mam najlepszego zdania o tej wspólnocie ponieważ:

      1. Mojej dwuletniej córce rosły zęby, miała grypę żołądkową i
      ogólnie była bardzo zmęczona- wpadła w atak histerii; Diagnoza
      sąsiadów: Mała potrzebuje (uwaga!) EGZORCYSTY
      2. Przyszli do nas opowiadając o tym, że muzyka techno tworzona jest
      przez satanistów. Orzyszli z dowodami typu: szefowie jezdza
      samochodami, na ktorych przemycane sa znaki szztana; nie wiedzieli
      oczywsicie szefowie czego.. trendu muzycznego
      3. Nie ma rozmowy, w ktorej nie wspomnieliby o Neokatechumenacie,
      albo Bogu. Naprawdę!

      nie lubie, nie podoba mi sie.
    • aandzia43 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 16:17
      Znałam kiedys grupę osób z neokatechumenatu. Religijna nei jestem, więc od
      strony spotkan ich nie znam. Trochę osobiście, trochę z opowiesci. Jedna grupa a
      ludzie najprzeróżniejsi.

      - Wyjątkowy burak i prymityw umysłowy i moralny, nieźle kamuflujący się, leń
      śmierdzący, co w neo znalazł sobie potulną żonę, zrobił jej z premedytacją kupę
      dzieci, trzymał w ubóstwie, gwałcił w nocy, a na koniec wywiózł na jakąś wiochę.
      Szkoda dziewczyny, wrażliwa i inteligentna. Chyba już ją zajeździł, kontaktu nie
      mam. Facet w neo znalazł cichą przystań dla swoich hmmm... tradycyjnych poglądów
      i socjopatyczno-narcystycznch skłonności, ona spełnienie fatalistycznych wizji.
      - Odleciana mistyczka, szalona baba dziwo, artystka lat 50, pielgrzymująca na
      piechotę do miejsc świętych - podobała mi się najbardziej. Jej żarliwość
      religijna była fascynująca. Twierdziła, ze na koniec Pan zbawi nas wszystkich.
      Kobita miała pozytywne nastawienie do świata i mnóstwo dobrych uczuć dla ludzi.
      Czasem wpadała w szał.
      - Artysta z poważnymi problemami osobowościowymi.
      - Jego żona z równie poważnymi
      - Małżeństwo artystów bez widocznych większych problemów.
      I kupa ludzi, prostych i kształconych, których bliżej nei znam, a którzy z
      grubsza wygladali normalnie.

      I to by było na tyle. Więcej postaci nie pamiętam.

      • modrooczka Re: Neokatechumenat 10.11.09, 17:10
        Znam wiele osób dla których grupa neo jest bardzo ważna w życiu. Ludzie
        inteligentni, z wyższym wykształceniem, własnymi poglądami. Nigdy nie byli
        nachalni, jak ktoś się interesował to zapraszali na katechezę, nie to nie. Na
        pewno nie są nawiedzeni, za to bardzo porządni i uczciwi. Mnie nie podobał się
        zamknięty charakter grup, dzielenie się swoimi problemami z obcymi, instytucja
        stałego spowiednika. Zresztą podobne rzeczy nie podobały mi się w Odnowie i Opus
        Dei. Kościół coniedzielny ma swoje wady ale i tak najbardziej mi pasuje, a z
        grup to chyba najbliżej do Kościoła Domowego.
    • szyszunia11 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 19:24
      myśle, że zarzut sekciarstwa, to w tym przypadku myslenie stereotypami. Osobiście nie jestem członkiem ani piewca neokatechumenatu, aczkolwiek jestem zwolennikiem pluralizmu w Kosćiele, który oznacza, że każdy znajdzie grupę z takim charyzmatem, jaki jemu osobiście odpowiada. Neokatechumenat to nie mój charyzmat (przynajmniej na dzisiaj) ale sektą bym go nie nazwała. Jest to wspólnota wymagająca wiele, z pewnością nie dla każdego. Ale działa w głównym nurcie Kościoła Katolickiego, bynajmniej nie na opłotkach. Zaś przegięcia w tę czy tamtą stronę zdarzają się wszędzie, nie tylko w neokatechumenacie i nie tylko w Kościele. Ja uważam, że piekno Kościoła tkwi tez w róznorodności, żeby zacytować Biblię "kto nie jest przeciwko nam jest z nami"smile
      • kasia191273 Re: Neokatechumenat 10.11.09, 22:20
        wspolnota ma pieniadze

        te pieniadze wspieraja na przyklad wysylane za granice rodziny,
        ktore jada z misja

        znam taka jedna rodzine w Holandii, maja 7 dzieci, wiec potrzebuja
        duzego domu i wiem, ze wspolnota im pomaga finansowo
    • selavi2 Re: Neokatechumenat 11.11.09, 20:15
      Mam kolezankę, co ja znam jeszcze z piaskownicy.
      Chrzest przyjeła dopiero w 20 roku zycia.Obecnie ma 47.
      Od tamtej pory(od paru lat własnie w Neokatechumenacie), wraz z męzem, którego
      poznała w Odnowie w Duchu Sw.- aktywnie działają w K.K.
      I powiem Ci, że bardziej normalnych ludzi nie znam. Czasami az jestem zdziwiona
      trzeźwością ich spojrzenia na różne sytuacje, tolerancją, zyczliwoscią dla
      odmienności.
      Kurczę, gdyby wiecej było takich katolików, to kto wie, czy nie powróciłabym na
      łono K.K.smile
      • szyszunia11 Re: Neokatechumenat 11.11.09, 22:28
        selavi2 napisała:


        > Kurczę, gdyby wiecej było takich katolików, to kto wie, czy nie powróciłabym na
        > łono K.K.smile

        ja znam sporo takichwink
    • louisse Re: Neokatechumenat 12.11.09, 10:30
      Tutaj byla ostatnio audycja z udzialem sluchaczy o neokatechumenacie, tlumacza
      tam co to za wspolnota


      www.pluswarszawa.pl/?h_id=407&aud_id=18113
      neokatechumenat to jedna ze wspolnot kosciola, pewnie jak kazda wspolnota, nie
      dla wszystkich. My z mezem jestsmy od 8 lat, poszlismy, bo nie widzelismy
      perspektyw dla siebie, rozpadalo sie nasze malzenstwo, dzieki temu wrocilismy do
      kosciola, malzenstwo trwa, dzieci sie rodza, goraco pozdrawiam
    • eto_92 Re: Neokatechumenat 02.01.10, 21:40
      Wspólnotę neokatechumenalną można, a nawet trzeba nazwać sektą. Mój brat należy
      do neo i widać po nim że ma "wyprany mózg". Kiedyś był normalnym człowiekiem.
      Dzisiaj nauczony jest przez neo uważania wszystkich z poza wspólnoty za
      fałszywych. Przestał już mówić własnymi słowami, a zaczął zakodowanymi mu w
      głowie formułkami. A także, jak w każdej sekcie wołają: "kasa, kasa, kasa".
      każdy z neo musi odawac wspólnocie 10% swoich zarobków. A i radasmile nie
      rozmawiajcie z nikim z wspólnoty o tym bo Ci się nie przyzna do negatywnych
      stron tej wiary, bo z resztą każdemu neofitykowi wpajane jest to że jego wiara
      jest najlepsza i najszczersza i że nie ma żadnych złych stron (i z nowu) "tak
      jak w każdej sekcie.
      Jakby ktos chciał poczytać więcej na ten temat to macie ciekawe linki
      ujawniające cała prawde o neokatechumenacie
      Wspólnotę neokatechumenalną można, a nawet trzeba nazwać sektą. Mój brat należy
      do neo i widać po nim że ma "wyprany mózg". Kiedyś był normalnym człowiekiem.
      Dzisiaj nauczony jest przez neo uważania wszystkich z poza wspólnoty za
      fałszywych. Przestał już mówić własnymi słowami, a zaczął zakodowanymi mu w
      głowie formułkami. A także, jak w każdej sekcie wołają: "kasa, kasa, kasa".
      każdy z neo musi odawac wspólnocie 10% swoich zarobków. A i radasmile nie
      rozmawiajcie z nikim z wspólnoty o tym bo Ci się nie przyzna do negatywnych
      stron tej wiary, bo z resztą każdemu neofitykowi wpajane jest to że jego wiara
      jest najlepsza i najszczersza i że nie ma żadnych złych stron (i z nowu) "tak
      jak w każdej sekcie.
      Jakby ktos chciał poczytać więcej na ten temat to macie ciekawe linki
      ujawniające cała prawde o neokatechumenacie
      marucha.wordpress.com/2006/09/09/neokatechumenat-czyli-kosciol-sw-kiko/
      www.antyk.org.pl/wiara/neokatechumenat.htm
      forum.oaza.pl/viewtopic.php?p=276974
      www.racjonalista.pl/forum.php/s,3780
      składki i pieniądze wadawane na współnote:
      www.antyk.org.pl/wiara/neokatechumenat/swiadectwo-08.htm
      www.antyk.org.pl/wiara/neokatechumenat/swiadectwo-05.htm
      ksluco.blog.onet.pl/4762056,259299600,1,200,200,61922070,259576398,6139435,0,forum.html
      marucha.wordpress.com/2006/09/09/neokatechumenat-czyli-kosciol-sw-kiko/
      www.antyk.org.pl/wiara/neokatechumenat.htm
      forum.oaza.pl/viewtopic.php?p=276974
      www.racjonalista.pl/forum.php/s,3780
      składki i pieniądze wadawane na współnote:
      www.antyk.org.pl/wiara/neokatechumenat/swiadectwo-08.htm
      www.antyk.org.pl/wiara/neokatechumenat/swiadectwo-05.htm
      ksluco.blog.onet.pl/4762056,259299600,1,200,200,61922070,259576398,6139435,0,forum.html
      • winifredagreen Re: Neokatechumenat 13.04.10, 12:49
        Pare lat temu poznalam "pana X".Po wielu licznych niewinnych
        spotkaniach zakochaliśmy się w sobie.Spotykaliśmy sie prawie
        rok.Należal do "Neo".Byl starszy ode mnie ponad 10 lat.Miałam wtedy
        23lata I nagle kiedy nasza znajomość przeradzała się w faktyczne
        uczucie (było wiele "symptomów zakochania" z jego strony)wszystko
        zaczęło się urywać.Na moje pytania dlaczego tak??????odpowiedzial w
        końcu że Grupa Neo otworzyła mu oczy na nasz związek.Stwierdzil,że
        nie możemy być razem bo jego siostry twierdzą że ja jestem za młoda
        dla niego,że go zapewne skrzywdzę.To był dla mnie jak grom z jasnego
        nieba.Nie mogłam uwierzyć.Te osoby mnie nigdy na oczy nie widziały a
        z góry oceniły.Jak sie dowiedziałam większość siostrzyczek Neo była
        samotna, więc wolny braciszek jak najbardziej mile widziany.Ułożyłam
        sobie życie z innym mężczyzną choć Pan X został w moim sercu na
        zawsze jako największa miłość
    • kari_t Re: Neokatechumenat 13.04.10, 14:56
      Należę do wspólnoty neokatechumenalnej 12 lat (od 6 lat z mężem).
      Wiadomo, że różni są ludzie i mogą być niektórzy
      naprawdę "nawiedzeni". Jeśli chodzi o uzewnętrznianie się na
      eucharystiach itp, to właśnie dlatego wspólnoty są zamknięte, żeby
      ktoś nie znający osób, po prostu nie rozpowiadał na lewo i prawo co
      usłyszał. Mogły by z tego wyniknąć trudne sytuacje, kiedy ktoś
      opowiada o ciężkiej chorobie itp, a potem dowiaduje się o tym od np.
      sąsiadki. To są osobiste sprawy.
      Co mi daje wspólnota? Dużo katechez o małżeństwie pozwala trochę
      inaczej spojrzeć na tą osobę, z którą się żyje na codzień. Kiedyś
      niewyobrażałam sobie po kłótni z mężem iść i go przeprosić, teraz
      nie wyobrażam sobie (a on mnie) nie przeprosić przy dzieciach.
      Częściej okazujemy sobie miłość przy dzieciach.
      Któraś z Pań napisała, że we wspólnocie pokazuje się poddaństwo
      kobiet, no litości.. Co to islam?! tongue_out
      Na codzień nie miałabym czasu usiąść i poczytać Pismo Św, a tak
      chodzi się na spotkania i są modlitwy, śpiewy i czyt.Pisma Św. więc
      jeśli o mnie chodzi to cieszę się, że oboje z mężem należymy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka